Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Jarkus

Users
  • Content Count

    159
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    12

Everything posted by Jarkus

  1. IMHO czy de facto? Jaki mechanizm miałby za to odpowiadać? W szczególności - nie wyobrażam sobie, co wspólnego może mieć marża TU do ceny usługi medycznej (chociaż marża w przypadku ubezpieczenia to nie najlepsze słowo). Powiem więcej - jestem zdania, że ubezpieczenia prywatne obniżają koszty usług medycznych. A działa to IMHO tak: jeśli w danej populacji coraz więcej terapii (na które wcześniej ludzi nie było stać) zaczyna być opłacana przez prywatne polisy ubezpieczeniowe, to cena tych terapii spada - efekt skali. Nie daj się! Jesteś na serwisie popularnonaukowym. Niech emocje nie zaburzają racjonalnego myślenia! Trzymam za ciebie kciuki! To dosyć powszechny stereotyp, którego po krótkim zastanowieniu nie da się obronić. Jestem nawet w stanie zrozumieć jego istnienie, bo ludzki mózg ma tendencję do upraszczania. Wiele TU przez lata sprzedawało niekorzystne produkty inwestycyjne "zapakowane" w polisę ubezpieczeniową. A te polisy z prawdziwym ubezpieczeniem to tylko nazwę miały wspólną. Drugi czynnik który powszechnie przebija się do świadomości ludzi, to cała masa spraw w sądach związanych z odszkodowaniami i zadośćuczynieniem za wypadki samochodowe. Pasą się teraz na tym prawnicy i przeróżne firmy odszkodowawcze. I ludzki umysł wrzuca to wszystko do wora z etykietką "ubezpieczenie". Jednak mówimy teraz o prywatnym ubezpieczeniu "ochronnym" a nie o inwestycji zapakowanej w papierek polisy czy obowiązkowym ubezpieczeniu OC pojazdu. Może cię zaszokuję, ale TU zależy na szybkim i sprawnym wypłacaniu świadczeń. Bo po pierwsze to dla nich lepsza reklama niż cokolwiek innego. A po drugie (cynicy pewnie odwróciliby kolejność) niewypłacanie byłoby najgorszą antyreklamą. I utratą rynku. A wykluczenia? Oczywiście są. Różne u różnych TU. Tak jak możesz kupić najróżniejsze samochody - od klasy "złom" do klasy "premium", tak możesz kupić różne ubezpieczenia. Gdyby ludzie na wybór ubezpieczenia przeznaczali choć tyle czasu, co na zaplanowanie najbliższych wakacji albo sylwestra, to nie byłoby potem zdziwienia, że polisa czegoś tam nie obejmuje. Tylko po co, prawda? Przecież ubezpieczenie to ubezpieczenie. Wszystkie są takie same, więc najlepiej jak już kupować, to najtańsze.
  2. Ta metoda którą linkujesz ma problem z wykształceniem w organie wszystkich rodzajów występujących tam komórek. W dodatku polega na budowaniu dla pacjenta "własnej" tkanki na obcych naczyniach krwionośnych i szkielecie, co niestety nie daje pełnej zgodności z tkankami pacjenta. I jeszcze to płukanie detergentami... Wytłumacz proszę zatem, dlaczego uważasz ją za lepszą, niż wyhodowanie od razu w pełni funkcjonalnego i zgodnego narządu? To jakaś teoria spiskowa? Wyrażasz się tu nieco nieprecyzyjnie, więc wybacz jeśli się mylę i popraw mnie, ale domyślam się, że chodzi o 2% najbogatszych ludzi na świecie. Otóż mylisz się. Nawet przyjmując taki cyniczny punkt widzenia, że liczy się tylko pieniądz. Bo ten pieniądz trzeba gdzieś zarobić. A co przyniesie większy zysk ze sprzedaży usługi medycznej: jedna transakcja z zyskiem 1000000 baksów, czy 21+ transakcji na 50k baksów? To po pierwsze. Po drugie - z punktu widzenia cynicznego i "obrzydliwie bogatego" pacjenta - lepiej poddać się terapii dobrze przetestowanej na innych (biedniejszych) niż za grubą kasę być jednym z pionierów - czy jak kto woli królików doświadczalnych. Po trzecie - nawet jeśli jesteś przeciętnie (czy nawet poniżej przeciętnie) zarabiającym Polakiem, to nadal jest szansa, że w razie potrzeby załapiesz się na drogie leczenie. I wcale nie jako królik doświadczalny. Ani nie po zrzutce ogólnonarodowej. Wystarczy się odpowiednio ubezpieczyć. Faktycznie - ogromna większość drogich operacji w Stanach i ogólnie w krajach rozwiniętych jest opłacana przez polisy ubezpieczeniowe. Bo z własnej kieszeni nawet przyzwoicie zarabiający przedstawiciel klasy średniej nie byłby w stanie ich opłacić.
  3. Szczerze - wolę taki scenariusz, niż badania na Księżycu po 50 latach i "srajfonów" brak. Właściwie to bardziej sobie cenię swojego "srajpada". Na pociechę też dodam, że przerwa w badaniach na Księżycu to tylko 37 lat. I to jeśli się umówimy żeby liczyć tylko lądowania a nie pracę pozostawionej wcześniej aparatury. Poprzednie lądowanie to 2013 rok a wcześniej - 1976. I nie liczę impaktorów.
  4. Poczekaj trochę. To dopiero początki. Pierwsze samochody też były o wiele mniej wydajne od zaprzęgów konnych. Macie rację. Tu i teraz. Jednak zauważcie, że to co pokazano na filmie to nawet nie jest prototyp urządzenia. To prezentacja pewnej idei. Podejrzewam, że to nawet celowe było - żeby użyć zwykłego projektora, wirówki z uchwytem i słoika do którego nalano zbombelkowaną żywicę. I już wyszło coś rozpoznawalnego, Jak zrobią prototyp z laserem albo precyzyjnym oświetleniem diodowym, zbiornikiem który zadba o usunięcie pęcherzyków powietrza itd to wszystkim szczęki opadną. Chyba potrzebuję apgrejdu kompa, bo nic nie czułem. Czy może te efekty zapachowe na jakimś smakfonie uzyskałeś?
  5. O! To ciekawe. Zauważyłeś jakieś wyraźne pozytywne skutki takiej diety? I czy ta dieta dopuszcza kawę lub dwie (a najlepiej 3) przed g. 14?
  6. Odpowiedzią na powyższe wątpliwości być może jest to: https://kopalniawiedzy.pl/FMD-dieta-nasladujaca-post-post-zdrowie,22637
  7. Jakie to charakterystyczne dla urzędniczego myślenia. Jakiś ważny urzędnik wymyślił sobie, że skoro cukier się lepi, to na pewno uda mu się posklejać brud z powietrza. Jak wymyślił, tak zarządził. Po co to konsultować z naukowcami - nawet, jeśli przeprowadzenie odpowiednich eksperymentów w warunkach laboratoryjnych byłoby bardzo tanie i szybkie. To taka niewymuszona arogancja wielu wyższych urzędników. Nawet nie to, żeby taki jeden z drugim pomyślał sobie "a może olać tych naukowców, co oni tam ciekawego powiedzą?". Im nawet przez myśl nie przejdzie, że warto coś z ekspertami konsultować - tak są przekonani o słuszności własnego myślenia. No, co najwyżej czasem gdy zbliżają się wybory - można skonsultować z wyborcami i zdać się na mądrość tłumu (którą łatwo się manipuluje). A! I warto jeszcze skonsultować takie pomysły z kolegami urzędnikami - szczególnie z podwładnymi. W końcu dzięki temu możesz uzyskać niezwykle cenną wiedzę - komu można ufać bo cię popiera, a kto jest źródłem potencjalnych kłopotów i może kopać w przyszłości pod tobą - bo miał jakiekolwiek zastrzeżenia do pomysłu.
  8. Była taka jedna - Mika Kopernik czy jakoś tak. Poruszyła Ziemię, wokół której wcześniej prawie wszystko się kręciło. To daje w mojej ocenie jakieś 99.9%. Co może być choć odrobinę porównywalnego do wpływu na zjawisko astronomiczne tej skali? Jakieś odkrycia, wojny, podboje, kultura, sztuka - to mały pikuś przy tym.
  9. Czytam wątek i aż mnie kusiło, żeby napisać, że jak na razie nigdzie nie odnaleziono inteligentnego życia. A tu masz - wyręczyłeś mnie
  10. Gdybyż tylko naukowcy czytali KW... Ile czasu mogliby zaoszczędzić i zamiast prowadzić wtórne badania - zająć się czymś unikalnym. Wtedy dopiero nauka ruszyłaby z kopyta!
  11. Na wyleczenie może nie, ale mogę dać ci 100% gwarancję, że przynajmniej przeżyjesz do końca życia
  12. Jest dosyć poważnym serwisem. Może nie aż tak poważnym jak "Science", ale cytowanie ich artykułów raczej tej powagi dodaje niż ujmuje. O. Ciekawa teoria. Masz jakieś przesłanki ją wspierające? Nie, no jasne że nie masz. Sam napisałeś, że to nie na poważnie. To zwykły hejt. Nie ma to jak dokopać komuś przed snem. Sfrustrowany człowiek czuje się od razu jakiś lepszy - ważniejszy i mądrzejszy. Przypominam jednak, że jesteśmy na Kopalni Wiedzy a nie jakimś portalu plotkarskim (czy gdzie tam hejterzy lubią "leczyć" swoje frustracje). Masz jakieś racjonalne zastrzeżenia co do teorii Stephena Dominy? Proszę - to właściwe miejsce, żeby się nimi podzielić. Zmiana paradygmatu w nauce często wiąże się z poważnym oporem - ze sprzeciwem oburzonych "środowisk", drwinami a czasem nawet prześladowaniami. Jednak drwina w żaden sposób nie pcha nauki do przodu. Pcha ją natomiast stawianie nowych hipotez i ich testowanie. Często takie hipotezy lądują później na śmietniku historii, ale zawsze można wtedy powiedzieć - "odhaczone". Niekiedy jednak okazują się prawdziwe, a w koszu ląduje stary paradygmat. A wtedy ludzie mówią - "no to przecież było takie oczywiste". A hejterzy będą pisali - "ale ci pseudonaukowcy byli kiedyś głupi".
  13. Była jakaś aktualizacja ostatnio? Któreś się zmieniły? Muszę sobie zainstalować aktualną wersję
  14. O nie! Tylko nie to! Muszę teraz zacząć więcej pić! Na zapas. Żeby utrwalić w pamięci jej smak. Przynajmniej wspomnienia zostaną... ;(
  15. Nas raczej nie. Najwyżej trudne chwile. Ich - te miliardy prawdziwych biedaków - prawdopodobnie tak. Oczywiście, jeśli zagładę zdefiniujesz tak, że pozwolisz jakiejś części populacji przeżyć. Ale - po co się tym przejmować? Szczególnie z naszej perspektywy. Przeczytałem artykuł jeszcze raz. I jeszcze raz. Nie widzę, gdzie autor personifikuje planetę. Naprowadź proszę, bo taki zabieg w szanującym się serwisie popularnonaukowym nie powinien mieć miejsca. Trzeba mu to wypomnieć - i niech nie czyni tak więcej. O. To wiele tłumaczy. To bardzo silna, automatyczna emocja. Zmniejsza częstotliwość bicia serca, zaburza myślenie. Można stracić zdolność racjonalnej oceny sytuacji. Przy pierwszym sygnale, że to obrzydlistwo następuje niemal natychmiastowe odrzucenie. A potem ludzki umysł już nie drąży, tylko racjonalizuje reakcję. I czasem nawet przypisuje "obrzydlistwu" cechy, których nie ma.
  16. Bo biorą pod uwagę nie tylko zdrowie konsumentów, ale i koszty dla ekologii (co w efekcie też przekłada się na zdrowie ludzi, tylko w mniej oczywisty sposób). Też zwróciłem na to uwagę. Wiele badań wskazuje, że ta wartość powinna być zerowa. Garstka dowie się o tych badaniach, a ułamek z tych którzy się dowiedzą zastosuje się do zaleceń. Czyli w skali całej populacji - z dobrym przybliżeniem - nikt.
  17. Bardzo to ludzkie. Ludzie często boją się tego co obce i reagują na to agresją, Dodatkowo zbijają się w stado w celu obrony przed "zagrożeniem". A dzisiaj rolę zbijania się w stada może pełnić szukanie w internetach podobnych sobie. No i mamy gotowy efekt wzmocnienia. Tu jakiś artykuł, tu posty na forum - coraz tego więcej, więc taki delikwent ma poczucie, że więcej wie. Chociaż zwiększa się nie ilość (zakres) informacji na dany temat a tylko podaż tych samych sloganów.
  18. Potrafię wymyślić kilka powodów, a pewnie można znacznie więcej: ucieczka przed chorobami i pasożytami (raj nie jest takim znowu rajem), ucieczka przed jakąś katastrofą typu susza, szarańcza czy wybuch wulkanu (raj przestał być rajem), ucieczka przed agresywnymi bliźnimi (raj jest rajem dla wybranych), poszukiwanie raju (ktoś nam powiedział, że gdzieś jest prawdziwy raj, a tu to nie-raj) albo nie-emigracja, tylko powolne rozrastanie się populacji przez tysiąclecia w różnych kierunkach.
  19. Nasuwa się pytanie: za co te tytuły zostały mu nadane? Jeśli na przykład "Za wkład w podniesienie prestiżu i znaczenia laboratorium", to słusznie obecny zarząd pozbawił go tytułów. W obecnych realiach takie wypowiedzi mogłyby obniżyć prestiż tej instytucji - gdyby nie podjęła takich kroków, jakie podjęła. Jednak jeśli tytuły honorowe zostały nadane np. "Za wkład w podniesienie prestiżu i znaczenia laboratorium poprzez wybitne osiągnięcia naukowe w dziedzinie genetyki" - to mamy mały skandal. Bo jakby kontrowersyjne nie były przekonania tego pana, to nijak się one mają do jego osiągnięć naukowych. Wtedy słuszną reakcją mogłoby być właśnie:
×
×
  • Create New...