Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'aktywność fizyczna' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 36 wyników

  1. Deterioracja mięśni w starszym wieku nie eliminuje korzystnego wpływu ruchu. Choć mięśnie są mniejsze i w niekoniecznie dobrej kondycji, nadal aktywują szlaki metaboliczne, dzięki którym w mózgu mogą powstawać związki poprawiające nastrój. Wniosek? Warto być aktywnym całe życie. Wcześniejsze badania demonstrowały te mechanizmy u młodych zdrowych dorosłych, nie było jednak wiadomo, czy deterioracja mięśni, która towarzyszy starzeniu, nie wyklucza seniorów z grupy osiągającej podobne wywołane ćwiczeniami korzyści - opowiada David Allison z Wydziału Kinezjologii McMaster University. Ćwiczenia korzystnie wpływają na nastrój i objawy depresji. Mechanizmy leżące u podłoża tego zjawiska nie są jednak dobrze poznane. Ostatnie dowody wskazują na potencjalny wpływ czynników transkrypcyjnych związanych z mięśniami szkieletowymi na metabolizm tryptofanu, a także na szlak kynureninowy, który jest jednym z torów przemiany tryptofanu w organizmie. Szlak kynureninowy prowadzi do powstania w ośrodkowym układzie nerwowym (OUN) neuroaktywnych metabolitów: 3-hydroksykynureniny, kwasu chinolinowego i kwasu kynureninowego (KYNA). W ludzkim organizmie KYNA może ulegać 3 reakcjom: 1) dekarboksylacji do tryptaminy, 2) hydroksylacji do 5-hydroksytryptofanu i 3) rozerwaniu pierścienia indolowego (w ten sposób powstaje kynurenina). Co ważne, tryptamina i 5-hydroksytryptofan przekształcają się w poprawiającą nastrój serotoninę. Naukowcy obawiali się, że związana z wiekiem deterioracja mięśni może wpływać na szlak kynureninowy, zwiększając ryzyko depresji. By sprawdzić, czy tak rzeczywiście jest, Kanadyjczycy sprawdzali, czy zwiększenie masy mięśni szkieletowych przekłada się wzrost poziomu czynników transkrypcyjnych i metabolitów związanych ze szlakiem kynureninowym. Zebrano grupę zdrowych mężczyzn w wieku 65+. Przeszli oni 12-tygodniowy protokół ćwiczeń; raz w tygodniu odbywali trening przedziałowy o wysokiej intensywności (ang. high intensity interval training, HIIT) na rowerze stacjonarnym, a dwa razy w tygodniu sesje treningu siłowego. Akademicy oceniali ekspresję genów czynników transkrypcyjnych w mięśniach szkieletowych, ekspresję aminotransferazy kynureninowej KAT (katalizuje ona reakcję powstawania KYNA w mózgu), a także poziom kynureniny w osoczu. Okazało się, że program treningowy znacząco podwyższył ekspresję genów zarówno czynników transkrypcyjnych (PGC1-α, PPARα, PPARᵹ), jak i 4 izoenzymów KAT. Nie wpłynął za to na krążącą kynureninę. W świetle uzyskanych wyników bardziej niż sensowne wydaje się wykorzystanie ćwiczeń jako strategii zapobiegania bądź leczenia depresji u seniorów. W przyszłości Kanadyjczycy chcieliby sprawdzić, czy za pomocą ćwiczeń można wywołać podobne zmiany biochemiczne u osób z kliniczną depresją. « powrót do artykułu
  2. Aż 38 proc. Polaków nie podejmuje aktywności fizycznej nawet raz w miesiącu, choćby takiej, jak rekreacyjne spacery, czy jazda na rowerze do pracy – wynika z najnowszego badania aktywności fizycznej i sportowej Polaków. Mniej niż połowa – bo jedynie 48 proc. z nas – minimum raz w tygodniu uprawia sport w czasie wolnym od pracy i obowiązków domowych. Jeśli weźmiemy pod uwagę, kryteria minimalnej aktywności fizycznej zalecanej dla osób dorosłych, to w badaniu rysuje nam się tragiczny obraz aktywności fizycznej polskiego społeczeństwa – skomentował dla PAP wyniki najnowszego badania dr Janusz Dobosz z Narodowego Centrum Badania Kondycji Fizycznej Akademii Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Jak przypomniał, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) jako minimum wskazuje 150 minut umiarkowanej (lub 75 minut intensywnej) aktywności fizycznej w tygodniu. Zgodnie z zasadą kardiologiczną (3x30x130) powinniśmy ćwiczyć co najmniej trzy razy w tygodniu po 30 minut z tętnem nam poziomie 130 uderzeń na minutę. Na podstawie wyników badania możemy oszacować, że 60 proc. populacji polskiej powyżej 15. roku życia nie podejmuje aktywności fizycznej gwarantującej utrzymanie zdrowia. Polacy ćwiczą zdecydowanie za mało – podkreślił dr Dobosz. Dla porównania, najnowsza analiza naukowców WHO, którą w tym tygodniu opublikowało pismo „Lancet Global Health”, wskazuje, że jedna czwarta ludzi na świecie jest za mało aktywna fizycznie. Polskie badanie zostało zrealizowane na zlecenie Benefit Systems przez Kantar TNS w styczniu 2018 r. na losowej próbie 1800 Polaków powyżej 15. roku życia. Wynika z niego, że odsetek Polaków, którzy uważają się za aktywnych fizycznie – czyli co najmniej raz w miesiącu spędzają aktywnie czas, np. spacerując, jeżdżąc na rowerze, biegając, ćwicząc na siłowni czy w klubie fitness - wynosi 62 proc. Wartość ta nie uległa zmianie od 2017 r. Nie powinno nas to uspokajać, bo moim zdaniem w rzeczywistości aktywność Polaków jest niższa, poza tym w tej grupie znalazły się zarówno osoby, które ćwiczą niemal codziennie, jak i te, które są aktywne sporadycznie – raz w miesiącu – zaznaczył dr Dobosz. W gronie osób w ogóle nieaktywnych (38 proc. badanych) największą grupę stanowią ludzie starsi, a także mieszkający w mniejszych miejscowościach, w tym wsiach, o niższym wykształceniu i niższych dochodach. Seniorom, którzy pozostają w domach często nie chce się podejmować aktywności w obawie o pogorszenie zdrowia. Tymczasem to właśnie sport może być ich przepustką do dłuższego i bardziej komfortowego życia, o ile nie istnieją istotne przeciwwskazania – skomentowała psycholog sportu Joanna Kotek, cytowana w raporcie MultiSport Index 2018, który powstał na podstawie wyników badania. Spory odsetek osób, które nie podejmują aktywności fizycznej co najmniej raz w miesiącu, stanowią pracownicy fizyczni. Jak oceniają autorzy raportu, osoby te mogą preferować bierny wypoczynek ze względu na charakter obowiązków zawodowych. Najwyższy odsetek osób aktywnych sportowo, czyli wykonujących regularny trening (nie włączając w to jazdy na rowerze do pracy czy spacerów rekreacyjnych) co najmniej raz w tygodniu , odnotowano wśród osób uczących się – 90 proc., w grupie wiekowej od 18. do 24. roku życia – 86 proc. oraz w grupie od 15. do 17. roku życia – 80 proc. Trzeba pamiętać, że duża część aktywności fizycznej w najmłodszych grupach wiekowych wynika z tego, że dzieci i młodzież uczestniczą w obowiązku szkolnym i muszą brać udział w zajęciach wychowania fizycznego. Nie jest to więc efektem ich niezależnych wyborów – zaznaczył dr Dobosz. Zwrócił też uwagę, że zgodnie z zaleceniami WHO minimalna dawka co najmniej umiarkowanej aktywności fizycznej dla dzieci do 18. roku życia wynosi jedną godzinę dziennie. Natomiast w najnowszym badaniu wystarczyło uprawiać sport raz w tygodniu, by trafić do grupy aktywnej sportowo. W swoim planie aktywizacji ruchowej ludzi na lata 2018-2030 WHO podaje, że regularna aktywność fizyczna pomaga w zapobieganiu, a także leczeniu schorzeń, takich jak choroby układu sercowo-naczyniowego, w tym zawał serca i udar mózgu, cukrzyca, nadwaga i otyłość oraz rak piersi i jelita grubego. Może też w dużym stopniu poprawiać zdrowie psychiczne, jakość życia i przyczyniać się do dobrego samopoczucia. « powrót do artykułu
  3. Ponad 1/4 światowej populacji, a konkretnie 1,4 miliarda osób, było w 2016 roku niedostatecznie aktywna fizycznie, przez co narażała się na choroby układu krążenia, cukrzycę, demencję i nowotwory. Do takich wniosków doszli badacze ze Światowej Organizacji Zdrowia, którzy przeprowadzili pierwsze ogólnoświatowe badania długoterminowych trendów aktywności fizycznej. Ich wyniki opublikowano w The Lancet Global Health. Badania wykazały też, że w latach 2001–2016 nie doszło do zakładanego zwiększenia poziomu aktywności fizycznej wśród ludzi. Wygląda więc na to, że wyznaczony przez WHO cel, zredukowania do 2025 roku o 10% poziomu niedostatecznie aktywności fizycznej nie zostanie osiągnięty. W przeciwieństwie do innych czynników ryzyka poziom ryzyka z powodu zbyt małej aktywności fizycznej nie zmniejsza się w skali globu. Średnio ponad 25% dorosłych osób porusza się zbyt mało, by zapewnić sobie dobre zdrowie, mówi główna autorka badań, doktor Regina Guthold. Kobiety są mniej aktywne fizycznie niż mężczyźni. W 2016 roku aż 32% pań i 23% panów nie osiągało zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Ten poziom to 150 minut umiarkowanego lub 75 minut intensywnego wysiłku fizycznego tygodniowo. Badania przeprowadzono na próbce 1,9 miliona pełnoletnich osób ze 168 krajów i 358 populacji. Ankietowani odpowiadali na pytania o aktywność fizyczną w domu, pracy, podczas przemieszczania się i w czasie wolnym. Widoczny jest trend związany z poziomem dochodów. W krajach ubogich jedynie 16% dorosłych nie osiąga zalecanego poziomu aktywności fizycznej. W krajach bogatych odsetek ten wynosi aż 37%. W 55 krajach ponad 1/3 dorosłej populacji nie jest wystarczająco aktywna, zaś w czterech krajach poziomu zalecanej aktywności nie osiągała ponad połowa dorosłej populacji. Państwa te to Kuwejt (67%), Samoa Amerykańskie (53%), Arabia Saudyjska (53%) oraz Irak (52%). Krajami o najniższym odsetku osób niewystarczająco aktywnych były Uganda i Mozambik (po 6%). We wszystkich regionach świata, z wyjątkiem Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, kobiety były mniej aktywne niż mężczyźni. W trzech regionach różnica była większa niż 10 punktów procentowych: w Azji Południowej (43% niewystarczająco aktywnych kobiet i 24% niewystarczająco aktywnych mężczyzn), Azji Środkowej, Bliskim Wschodzie i Afryce Północej (40% do 26%) oraz w bogatych krajach Zachodu (42% do 31%). Jeśli zaś chodzi o poszczególne kraje, to największe różnice w aktywności między płciami mają miejsce m.in. w Bangladeszu (40%, 16%), Erytrei (31%, 14%), Indiach (44%, 25%), Iraku (65%, 40%) USA (48%, 32%) i Wielkiej Brytanii (40% i 32%). W latach 2001–2016 zaszły spore zmiany. Regionami o największym wzroście odsetka osób niewystarczająco aktywnych fizycznie były bogate kraje Zachodu (wzrost z 31 do 37%), Ameryki Łacińskiej oraz Karaibów (wzrost z 33% do 39%). Ten niekorzystny trend napędzały głównie Niemcy, Nowa Zelandia, USA, Argentyna i Brazylia. Regionem o największym spadku odsetka osób nieaktywnych fizycznie była Azja Wschodnia i Południowo-Wschodnia (z 26 do 17%), a spadek ten był napędzany przez rosnącą aktywność fizyczną mieszkańców Chin. Generalnie rzecz biorąc, w krajach bogatych odsetek osób nieaktywnych fizycznie zwiększył się o 5 punktów procentowych, w krajach ubogich o 0,2 pp. « powrót do artykułu
  4. Wystarczą dwa tygodnie zmniejszonej aktywności fizycznej, by u podatnych osób pojawiła się cukrzyca typu 2. Takie wnioski płyną za badań, którym poddano starsze osoby z nadwagą. Okazało się, że tak krótki okres braku aktywności wystarczył, by u pacjentów w stanie przedcukrzycowym doszło do wzrostu poziomu cukru we krwi i rozpoczęła się choroba. U niektórych pacjentów nawet po powrocie do poprzedniej aktywności przez dwa tygodnie nie zauważono poprawy. Spodziewaliśmy się, że u osób badanych pojawi się cukrzyca, jednak zaskoczyło nas, że stan ich zdrowia nie poprawił się, gdy powrócili do dawnej aktywności, mówi Chris McGlory z kanadyjskiego McMaster University, który stał na czele zespołu badawczego. Uczestników badań poproszono, by ograniczyli swoją aktywność fizyczną do nie więcej niż 1000 kroków dziennie. Odpowiada to aktywności osoby, która musi pozostawać w domu np. w związku z chorobą. Aktywność badanych mierzono za pomocą krokomierzy i specjalistycznych monitorów. Regularnie badano im też krew. Wyniki badań pokazują, że osoby starsze, które z jakichś powodów muszą ograniczyć aktywność fizyczną, są bardziej narażone na pogorszenie ich ogólnego stanu zdrowia. Leczenie cukrzycy typu 2. jest drogie i skomplikowane. Jeśli ludzie przez dłuższy czas muszą być mniej aktywni, to później muszą ciężej pracować by ich organizm odzyskał zdolność do utrzymania odpowiedniego poziomu cukru, stwierdza profesor Stuart Philips, który nadzorował badania. Z najnowszych badań CDC wynika, że w cukrzycę ma ponad 30 milionów Amerykanów, a kolejne 84 znajduje się w stanie przedcukrzycowym. W Kanadzie cukrzyca jest jedną z najszybciej rozwijających się chorób. Każdego roku diagnozuje się niemal 60 000 nowych przypadków. Jest to szósta przyna śmierci i główna przyczyna ślepoty i amputacji u osób dorosłych. W Polsce na cukrzycę cierpi około 3 milionów osób, z czego około 600 000 jest niezdiagnozowanych. « powrót do artykułu
  5. Gdy zdrowa, ale nieaktywna osoba zacznie się ruszać, błyskawicznie zmienia się ekspresja genów w mięśniach szkieletowych. Naukowcy z Karolinska Institutet podkreślają, że to kwestia minut i wystarczy godzina ćwiczeń, by wzrosła aktywność genów wspomagających rozkład tłuszczów (Cell Metabolism). Nasze mięśnie są naprawdę plastyczne - twierdzi prof. Juleen Zierath. Szwedzi wykazali, że w DNA pobranym z mięśni szkieletowych ludzi, którzy właśnie ćwiczyli, jest mniej grup metylowych niż przed ćwiczeniami. Zmiany zachodzą w obrębie pasm DNA stanowiących "lądowisko" dla czynników transkrypcyjnych, które biorą udział we włączaniu genów odpowiedzialnych za adaptację mięśni do aktywności fizycznej. Badając zmiany epigenetyczne zachodzące wskutek forsownych ćwiczeń, Zierath, Romain Barrès i inni wykonali biopsje mięśnia udowego 8 mężczyzn, którzy prowadzili raczej siedzący tryb życia. Okazało się, że grupa metylowa zniknęła z kilku genów zaangażowanych w metabolizm tłuszczów. Demetylacja pozwalała na produkcję większej ilości białek. Zespół uważa, że za zaobserwowane zjawisko może odpowiadać uwalnianie jonów wapnia przez retikulum endoplazmatyczne komórek mięśniowych (ER zachowuje się tak pod wpływem potencjału czynnościowego, tutaj wywołanego ćwiczeniami). Kiedy pobrane próbki wystawiono na oddziaływanie kofeiny, która zwiększa poziom wapnia w mięśniach, także zaszła demetylacja. Zierath nie zaleca jednak zastępowania ruchu filiżanką kawy, bo mała czarna nie zapewnia pozostałych korzyści wynikających z ćwiczenia. Od jakiegoś czasu wiadomo, że ćwiczenia wywołują w mięśniach zmiany, w tym nasilenie metabolizmu cukrów i tłuszczów. My odkryliśmy, że najpierw zachodzą zmiany w metylacji. Co ciekawe, kiedy w laboratorium doprowadzano do skurczów mięśni, zachodziły identyczne zmiany epigenetyczne.
  6. Autofagia - proces polegający na trawieniu przez komórkę obumarłych czy uszkodzonych elementów - bywa nazywana recyklingiem komórkowym. Okazuje się, że proces ten jest korzystny dla zdrowia także z nieznanych dotąd powodów - to on odpowiada za zwiększenie wychwytu glukozy pod wpływem ćwiczeń. Efekt bezcenny z punktu widzenia zapobiegania cukrzycy. Congcong He z University of Texas Southwestern Medical Center zauważyła, że u myszy autofagia nasila się po 30 min od rozpoczęcia ćwiczeń. Chcąc sprawdzić, czy wpływ aktywności fizycznej na zarządzanie przez organizm poziomem glukozy ma coś wspólnego z autofagią, Amerykanie posłużyli się 2 grupami gryzoni, którym podawano wysokotłuszczowy pokarm. W skład jednej wchodziły zwykłe myszy, do drugiej trafiły gryzonie niebędące w stanie nasilić autofagii pod wpływem ćwiczeń (autofagia podstawowa przebiegała u nich prawidłowo). Zespół wykazał, że intensywny wysiłek nasila autofagię w komórkach mięśni szkieletowych i sercu, stąd pomysł, by zbadać rolę autofagii, hodując zmutowane zwierzęta (myszy BCL2 AAA). W loci genów odpowiadających za fosforylację białek Bcl-2 wprowadzano transgeny, które zapobiegały wywołanemu przez bodziec rozbiciu kompleksu Bcl-2-beklina 1 (beklina 1 jest białkiem indukującym autofagię). Mimo że jedząc sporo tłuszczu, zmutowane myszy BCL2 AAA przytyły nieco więcej od osobników z grupy kontrolnej, podczas intensywnych ćwiczeń wykazywały zmniejszoną wytrzymałość oraz zmieniony metabolizm cukru. Regularna aktywność nie chroniła ich przed wywołaną niezdrową dietą nietolerancją glukozy. Jednym słowem, ćwicząc, zwykłe myszy chudły i eliminowały wczesne symptomy cukrzycy typu 2. (zaczątki insulinooporności), a u zmutowanych zwierząt nic takiego się nie działo. Amerykanie uważają, że zamiast dostarczać paliwo (źródło energii), autofagia wywołana ćwiczeniami pozwala komórkom dokładnie dostroić metabolizm glukozy. Manipulowanie poziomem Bcl-2 może być logiczną strategią naśladowania skutków zdrowotnych ćwiczeń i zapobiegania lub leczenia upośledzonego metabolizmu glukozy.
  7. Ćwiczenia łagodzą objawy zapalenia stawów u otyłych myszy, nawet jeśli ich waga się nie zmienia, a zwierzęta nadal pozostają na wysokotłuszczowej diecie. Wygląda więc na to, że wbrew długo podtrzymywanej opinii, to nie same zbędne kilogramy nadmiernie obciążają stawy, prowadząc do zmian zapalnych. W niedalekiej przyszłości rozpoczną się badania na ludziach (Arthritis & Rheumatism). Zaskakujące, że ćwiczenia, bez znaczącego spadku wagi, mogą być korzystne dla stawów. Oczywiście, że najlepiej wyrabiać sobie [oraz podtrzymywać] formę i nieco schudnąć, ale badania pokazują, że sama aktywność fizyczna może sprzyjać zdrowiu stawów – przekonuje dr Farshid Guilak z Centrum Medycznego Duke University. Ponieważ w wielu przypadkach zapalenie stawów współwystępuje z otyłością i brakiem aktywności, naukowcy z Duke University postanowili sprawdzić, czy wysokotłuszczowa dieta wyzwala chorobę zwyrodnieniową stawów kolanowych i czy ćwiczenia stanowią jakieś zabezpieczenie. Akademicy posłużyli się dwiema grupami myszy: jednej podawano karmę wysokotłuszczową, drugiej zwykłą. Okazało się, że gryzonie z pierwszej grupy szybko tyły, słabo metabolizowały glukozę, a w ich krwi występowały wyższe stężenia związków wywołujących związany z chorobą zwyrodnieniową stawów przewlekły stan zapalny. Gdy otyłe zwierzęta zaczęły ćwiczyć w kołowrotku, wiele z tych negatywnych symptomów zelżało, mimo że myszy nadal jadły wysokotłuszczową karmę i wcale nie schudły. Poprawiła się tolerancja glukozy, poza tym przerwaniu uległa regulowana przez cytokiny odpowiedź zapalna. Guilak podkreśla, że gdyby nadmierna waga stanowiła przyczynę zapalenia stawów, ćwiczenia nie tylko nie zmniejszyłyby problemu, ale nawet by go nasiliły. Tutaj jednak okazało się, że mogą bardzo pomóc. Próbujemy zrozumieć oddziaływania między aktywnością fizyczną a otyłością. Choć [u ćwiczących myszy] ilość tłuszczu była taka sama, był to inny tłuszcz – wyjaśnia dr Timothy M. Griffin, główny autor studium (obecnie Oklahoma Medical Research Foundation). Komórki tłuszczowe nadal produkują cytokiny prozapalne, ale nie są one w stanie wystarczająco zorganizować swoich działań. Nie chcę przez to powiedzieć, że ćwiczenia wyłączają sygnał zapalny, one go po prostu upośledzają.
  8. KopalniaWiedzy.pl

    Rytm gamma nasila się podczas biegu

    Rytm gamma, który powstaje m.in. w krytycznym dla uczenia się i zapamiętywania hipokampie, staje się silniejszy, gdy ciało szybciej się porusza, czyli np. podczas biegu. Prof. Mayank Mehta z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles zastosował specjalne mikroelektrody, które pozwalały na monitorowanie fal gamma. Okazało się, że rytm gamma stawał się silniejszy, gdy wzrastała prędkość biegu. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki temu odkryciu uda się przybliżyć do zrozumienia funkcji mózgu niezbędnych do uczenia i nawigowania. Wyniki eksperymentu opisano w artykule, który ukazał się w piśmie PLoS ONE. Hipokamp szybko utrwala fakty związane z doświadczeniami. Podczas snu te czasowe wspomnienia ulegają konsolidacji i są przenoszone do innych części mózgu, gdzie będą przechowywane. Neurony w hipokampie utrwalają też dane związane z położeniem w przestrzeni. Amerykanie porównują mózg do orkiestry. Rytm gamma to grające stale skrzypce, naznaczone neuronalnymi impulsami podobnymi do uderzeń perkusji - opowiada Zhiping Chen. Sygnały mózgowe to połączenie wielu rytmów i impulsów neuronów z różnych rejonów. Wyzwaniem jest odniesienie języka mózgu do zachowania. Prawa biofizyczne rządzące pojedynczym neuronem są dość dobrze znane. Nie wiemy natomiast, jak miliardy neuronów ze sobą oddziałują i tworzą umysł - dodaje Mehta. Chen podkreśla, że hipokamp jest niezbędny dla nawigowania w przestrzeni. Komórki hipokampa kodują informacje o pozycji, jednak nie wystarczy wiedzieć, gdzie jesteśmy, trzeba jeszcze mieć świadomość, jak szybko idziemy. Doszliśmy więc do wniosku, że dane nt. prędkości koduje odrębny sygnał mózgowy - wyjaśnia Chen. Podczas eksperymentu mierzono sygnały setek mysich neuronów. Do mikroelektrod podłączono przewody 20-krotnie cieńsze od ludzkiego włosa. W ciągu dnia zespół zdobywał w ten sposób prawie 100 gigabajtów danych. Analiza doprowadziła do nieoczekiwanych wniosków. Okazało się bowiem, że występujący podczas uczenia rytm gamma nasilał się, gdy gryzonie zaczynały się szybciej poruszać. Co prawda rzadko natrafia się na tak klarowny związek, jednak Mehta zaznacza, że jest za wcześnie, by twierdzić, że aktywność fizyczna może wpłynąć na proces uczenia. Badania Kalifornijczyków potwierdziły za to ostatnie przypuszczenia naukowców, że fale gamma (skądinąd najszybsze z fal mózgowych) dzielą się na szybkie i wolniejsze sygnały powstające w oddzielnych częściach mózgu. Ku naszemu zaskoczeniu w miarę wzrostu prędkości sygnały stawały się coraz bardziej różne [wyodrębnione] - wyjawia Mehta. W ramach studium Mehta i Chen współpracowali ze specjalistami z Florydzkiego Instytutu Maxa Plancka oraz Instytutu Badań Medycznych Maxa Plancka w Heidelbergu.
  9. Tłuszcz wisceralny, który odkłada się wokół narządów wewnętrznych, jest groźniejszy dla zdrowia od tłuszczu podskórnego. Naukowcy z Wake Forest Baptist Medical Center zauważyli jednak, że ten pierwszy można z powodzeniem zwalczać, zwiększając ilość spożywanych rozpuszczalnych włókien oraz angażując się w umiarkowaną aktywność fizyczną. Amerykanie zauważyli, że na każdy 10-gramowy wzrost ilości rozpuszczalnych włókien zjadanych dziennie przypadał w ciągu 5 lat 3,7-proc. spadek ilości tłuszczu śródbrzusznego. Dodatkowo aktywność fizyczna prowadziła do 7,4-proc. spadku wskaźnika akumulacji tłuszczu wisceralnego w tym samym okresie. Wiemy, że większa ilość tłuszczu wisceralnego wiąże się z wyższym ciśnieniem krwi, cukrzycą i stłuszczeniem wątroby. Nasze studium wykazało, że wdrożenie kilku drobnych zmian może mieć ogromny wpływ na zdrowie - przekonuje dr Kristen Hairston. Dziesięć gramów rozpuszczalnych włókien znajdziemy w dwóch małych jabłkach, jednym kubku zielonego groszku czy 1/2 kubka fasoli zwykłej. Co naukowcy rozumieją przez umiarkowaną aktywność? Z artykułu opublikowanego na łamach pisma Obesity wynika, że chodzi im o energiczne gimnastykowanie się przez pół godziny 2-4 razy w tygodniu. Akademicy sprawdzali, czy czynniki związane ze stylem życia, np. dieta i częstość ćwiczeń, wpływają w okresie 5-letnim na tłuszcz śródbrzuszny Afroamerykanów i Amerykanów pochodzenia latynoskiego, czyli populacji, w przypadku których ryzyko wystąpienia nadciśnienia, cukrzycy i akumulacji tłuszczu wisceralnego jest szczególnie wysokie. Na początku studium, które objęło 1114 osób, ochotników badano, wypełniali oni także szczegółowy kwestionariusz dot. stylu życia. Danych na temat ilości tłuszczu podskórnego i wisceralnego dostarczała tomografia komputerowa. Po 5 latach wszystkie badania powtórzono. Okazało się, że zwiększenie ilości rozpuszczalnych włókien wiązało się ze zmniejszeniem ilości tłuszczu śródbrzusznego, lecz nie podskórnego. W niedalekiej przyszłości Hairston zamierza sprawdzić, czy rozpuszczalne włókna w postaci suplementów działają tak samo jak włókna pokarmów.
  10. KopalniaWiedzy.pl

    Zakupy wydłużają seniorom życie

    Zakupy przedłużają życie, a na pewno u Tajwańczyków powyżej 65. roku życia. Dr Yu-Hung Chang z Institute of Population Health Sciences zbadał przypadki 1841 takich osób i stwierdził, że kobiety i mężczyźni, którzy codziennie robią zakupy, żyją dłużej od rówieśników wybierających się po sprawunki raz na tydzień bądź rzadziej (Journal of Epidemiology & Community Health). Wynik pozostawał taki sam nawet po uwzględnieniu potencjalnie istotnych czynników, np. chorób fizycznych i demencji. Wybrani przez Changa ludzie mieszkali we własnych domach, a nie w domach opieki. Tajwańscy akademicy przyznają, że chęć do chodzenia na zakupy może być przejawem dobrego stanu zdrowia, ale niewykluczone, że jest to zależność o odwrotnym kierunku, ponieważ zakupy jako czynność fizyczna wymagająca kontaktów z ludźmi korzystnie wpływają na formę. "Zakupy są często przyjemnością z potencjałem do zwiększenia dobrostanu psychologicznego. W porównaniu do innych rodzajów aktywności fizycznej w wolnym czasie, np. ustrukturowanych ćwiczeń, które zazwyczaj wymagają motywacji, a niekiedy fachowego poinstruowania, chodzenie po sprawunki łatwiej wdrożyć i podtrzymać". Chang i inni skorzystali z bazy danych zebranych w latach 1999-2000 w ramach geriatrycznego studium NAHSIT (Nutrition and Health Survey in Taiwan). Obejmowały one informacje demograficzne, dotyczące statusu socjoekonomicznego, zachowań prozdrowotnych, częstotliwości wypraw na zakupy, funkcjonowania fizycznego oraz poznawczego.
  11. KopalniaWiedzy.pl

    Zabójcza aktywność

    Zespół dr Issy Dahabreh z Tufts Medical Center w Bostonie przeanalizował dane z 14 badań dotyczących związku między ćwiczeniami i uprawianiem seksu a ryzykiem zawału i nagłej śmierci sercowej. Ustalono, że nagłe zmuszanie się do wysiłku o natężeniu od umiarkowanego do intensywnego, np. biegu lub seksu, zwiększa ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych, zwłaszcza wśród osób, które nie ćwiczą regularnie (Journal of the American Medical Association). Amerykanie wyliczyli, że w porównaniu do bezczynności, ćwicząc, ludzie 3,5-krotnie częściej dostają zawału lub padają ofiarą nagłej śmierci sercowej. Zawał występuje też 2,7 razy częściej podczas uprawiania seksu bądź bezpośrednio potem. Danych o relacjach między nagłą śmiercią sercową a sekesm brak. Podwyższone ryzyko występuje tylko przez krótki czas (1 do 2 godzin) podczas i po aktywności fizycznej lub seksualnej – podkreśla Jessica Paulus. Oznacza to, że populacyjne ryzyko w skali rocznej pozostaje niewielkie. Jeśli weźmiemy 10 tysięcy osób, każda sesja aktywności fizycznej lub seksualnej na tydzień może być związana ze wzrostem liczby przypadków zawału lub nagłej śmierci sercowej o 1-2 przypadki rocznie. Badacze sądzą, że ćwiczyć należy rozsądnie, czyli regularnie, ale i pamiętając o stopniowym wdrażaniu się. Pod takimi warunkami bowiem aktywność fizyczna może obniżyć, a nie podwyższyć ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych aż o 30%.
  12. Stała aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko zgonu z powodu raka jelita grubego. To pierwsze studium, które wykazało, że ćwiczenia mogą sprawiać, że choroba staje się w mniejszym stopniu śmiertelna. Naukowcy ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis nawiązali współpracę z American Cancer Society. Analizowano dane z Cancer Society Prevention Study II (CPS II). Chodziło o stwierdzenie, czy aktywność fizyczna wpływa na częstość diagnozowania raka jelita grubego lub na ryzyko zgonu z powodu tej choroby. W CPS II wzięło udział ponad 150 tys. mężczyzn i kobiet. Badacze monitorowali poziom aktywności fizycznej między 1982 a 1997 r. i połączyli go zarówno z liczbą diagnoz raka jelita grubego w latach 1998-2005, jak i liczbą zgonów spowodowanych chorobą w okresie 1998-2006. Okazało się, że u osób, które konsekwentnie się gimnastykowały przez co najmniej 10 lat, ryzyko zgonu spowodowanego rakiem jelita było najniższe. W przypadku ludzi, którzy byli stale aktywni jako dorośli, stwierdzono niższe ryzyko zgonu na raka jelita grubego niż u osób prowadzących siedzący tryb życia. W okolicach przełomu roku często zastanawiamy się, czy ćwiczenia naprawdę pomogą zachować zdrowie i czy nie jest już na to za późno. Otóż nigdy nie jest za późno na rozpoczęcie ćwiczeń [...]. Taki wniosek ludzie powinni wyciągnąć z rezultatów naszego studium – wyjaśnia główna autorka badania prof. Kathleen Y. Wolin. Warto przypomnieć, że ruszając się, wpływamy nie tylko na ryzyko śmierci na raka okrężnicy, ale również na zapadalność na choroby sercowo-naczyniowe czy cukrzycę. Korzyści akumulują się, dlatego największe efekty widać u osób ćwiczących przez większą część życia. Tak naprawdę nie trzeba jednak brać udziału w maratonach czy biegać każdego dnia przez wiele godzin. Wystarczy, że wybierzemy się codziennie na 30-minutowy spacer. Zmniejszysz wtedy ryzyko wielu chorób, a dodatkowo nasze studium pokazało, że poczujesz się lepiej, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, co pozwoli lepiej funkcjonować. Aktywność fizyczna może być korzystna nawet po zdiagnozowaniu raka. Istnieją dowody, że bycie aktywnym fizycznie może zmniejszyć ryzyko nawrotów i śmierci po wykryciu nowotworu – podsumowuje Wolin.
  13. Badania dowodzą, że aktywność fizyczna chroni mózg przed zanikiem zdolności poznawczych w starszym wieku. Do tej pory jednak nie było badań uwzględniających osoby szczególnie zagrożone wystąpieniem choroby Alzheimera. J. Carson Smith, wykładowca i naukowiec na amerykańskim University of Wisconsin-Milwaukee uzupełnił wiedzę na ten temat w swoim studium. Zespół profesora Smitha wybrał do badania osoby w wieku od 65 do 85 lat, które podzielono na cztery grupy. Najpierw wytypowano osoby z allelem apolipoproteiny E-epsilon4 (APOE-4), który zwiększa ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera. Obie grupy, zarówno „normalną", jak i osób podwyższonego ryzyka, podzielono jeszcze na osoby aktywne fizycznie i prowadzące bardziej zasiedziały tryb życia, tworząc w ten sposób cztery kombinacje. Podczas kiedy uczestnicy wykonywali zadania pamięciowe wymagające uaktywnienia dużych obszarów mózgu, badano aktywność ich mózgu przy pomocy funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). Okazał się, że u osób aktywnych uaktywniały się dużo większe obszary mózgu. Oznacza to, że ruch sprzyja zachowaniu sprawności intelektualnej w starszym wieku. Co ciekawe, efekt ten był znacznie silniejszy właśnie u osób z grupy podwyższonego ryzyka, niż u osób niezagrożonych. Nie wiadomo, jaka jest tego przyczyna, ale prof. Smith sądzi, że może to być pewnego rodzaju mechanizm kompensacyjny u osób z tym wariantem apolipoproteiny, szersze uaktywnianie sieci neuronalnych sprzyja bowiem zachowaniu ich sprawności. Pełne studium zostanie opublikowane w styczniowym numerze magazynu NeuroImage.
  14. Uważa się, że odpowiednie otoczenie: tereny rekreacyjne, ścieżki rowerowe i deptaki sprzyjają ograniczaniu epidemii otyłości. Dlatego naukowcy wielokrotnie apelowali o takie rozwiązania. Tymczasem w badaniach jakoś nie chce wyjść takie powiązanie otoczenia i aktywności. Dwa duże badania przeprowadzili kanadyjscy uczeni z University of Alberta, Jedno z nich, przekrojowe, obejmowało ponad 1500 osób ankietowanych w 2008 roku. Kolejne, długookresowe, obejmowało ponad 800 osób, ankietowanych w latach 2002-2008. Uwzględniano stan zdrowia, BMI (indeks masy ciała), status socjoekonomiczny i inne czynniki demograficzne, dietę, aktywność fizyczną, otoczenie (sprzyjanie pieszym spacerom, bliskość terenów rekreacyjnych) oraz powód wybrania tego właśnie miejsca do zamieszkania. Część wyników zgadzała się z założeniami o oczekiwaniami: np. większy wskaźnik BMI u osób z niższym statusem socjoekonomicznym; osoby które celowo zamieszkały w sąsiedztwie sprzyjającym pieszemu przemieszczaniu się zachowywały masę ciała, zaś te, dla których sąsiedztwo nie miało znaczenia, miały tendencję do jej zwiększania. Zaskoczyły natomiast wyniki ankiet osób, które deklarowały celowe zamieszkanie w pobliżu terenów rekreacyjnych. U tych osób w badaniu długoterminowym zaobserwowano przybieranie na wadze. Uczeni są skonsternowani tym wynikiem, ponieważ przeczy on tezie, że osoby takie są aktywniejsze fizycznie, a zatem powinny łatwiej utrzymywać masę ciała pod kontrolą. Dane z ankiet nie pozwalają na zrozumienie tego zjawiska. Autorzy badania na razie spekulują, że ankietowani mogą różnorako rozumieć określenie „tereny rekreacyjne". Nie pytano także o powody poszukiwania bliskości takich terenów: możliwe, że wybierano takie a nie inne sąsiedztwo np. ze względu na dzieci. W każdym razie, jak wynika badań, powiązanie typu otoczenia, nawet wybieranego z rozmysłem, z aktywnością fizyczną i masą ciała nie jest tak jednoznacznie, jak do tej pory sądzono.
  15. KopalniaWiedzy.pl

    Niezdrowy tryb życia = częste migreny

    Nastolatki prowadzące niezdrowy tryb życia (z nadwagą, palące i unikające aktywności fizycznej) 3,4 razy częściej cierpią na nawracające bóle głowy i migreny niż rówieśnicy przywiązujący większą wagę do utrzymywania formy. W ramach studium zdrowotnego prowadzonego w norweskim okręgu Nord-Trøndelag pielęgniarki wypytywały o bóle głowy 5847 uczniów w wieku od 13 do 18 lat. Wszystkich zważono, ustalono też wzrost i poproszono o wypełnienie kwestionariusza dotyczącego aktywności fizycznej i palenia. W grupie młodych palaczy, którzy niewiele ćwiczyli i mieli nadwagę lub byli otyli, aż 55% respondentów zmagało się z częstymi bólami głowy (w porównaniu do zaledwie 25% grupy ze zdrowszymi zachowaniami). Gdy dana osoba spełniała 2 z 3 wymienionych wyżej kryteriów, ryzyko wystąpienia częstych migren było 1,8 razy wyższe. Otyła młodzież o 40% częściej wspominała o migrenach niż koledzy i koleżanki bez negatywnych czynników związanych ze stylem życia. W przypadku uczniów palących prawdopodobieństwo bólów głowy wzrastało aż o 50%. Grupa gimnastykująca się rzadziej niż dwa razy w tygodniu uskarżała się na przykrą dolegliwość 20% częściej od równolatków ćwiczących co najmniej dwa razy na tydzień i wolnych od pozostałych negatywnych czynników. W badanej przez zespół doktora Johna-Ankera Zwarta z Uniwersytetu w Oslo grupie 36% dziewcząt i 21% chłopców wspominało o powtarzających się w ciągu ubiegłego roku bólach głowy. Szesnaście procent uczniów miało nadwagę, 19% paliło, a 31% ćwiczyło rzadziej niż dwa razy na tydzień. Szczegółowe wyniki studium opublikowano na łamach pisma Neurology.
  16. KopalniaWiedzy.pl

    Leczenie nowotworów a aktywność fizyczna

    Leczenie nowotworów to proces bardzo męczący dla pacjenta i bardzo wyniszczający organizm. Wśród typowych lekarskich zaleceń dla pacjentów z nowotworami jest zatem unikanie ćwiczeń i większej aktywności fizycznej. Kathryn Schmitz, członkini Abramson Cancer Center i wykładowca Epidemiologii i biostatystyki w Szkole Medycznej Uniwersytetu Pensylwanii, uważa to za poważny błąd i nakłania do zmiany tego podejścia. Przeprowadzone przez zespół dr Schmitz analizy dostępnych studiów wpływu aktywności fizycznej na chorych leczonych m. in. chemioterapią objęły pięć typów nowotworów: piersi, prostaty, jelit, hematologicznych i ginekologicznych, brano pod uwagę zarówno sam okres leczenia, jak i rekonwalescencji. W dwóch badanych obszarach: nowotworów jelit i ginekologicznych, wyniki były zbyt skąpe, żeby dać jednoznaczne sugestie, badania będą kontynuowane. Tym niemniej w trzech pozostałych obszarach wyniki dały jednoznaczną odpowiedź: regularne ćwiczenia fizyczne korzystnie wpływają na pacjenta zarówno podczas samego leczenia, jak i później, w procesie rekonwalescencji. Pora uświadomić lekarzom, że ćwiczenia nie są szkodliwe dla pacjentów z rakiem. Panuje wciąż przekonanie, że pacjenci powinni się oszczędzać podczas leczenia, ale przesłanie z naszych badań jest jednoznaczne: unikać bezczynności - mówi Schmitz. - Mamy wystarczającą ilość dowodów, że uprawianie ćwiczeń zarówno podczas, jak i po leczeniu chemioterapią jest bezpieczne i korzystne dla pacjentów, nawet dla tych po bardziej skomplikowanych procedurach, jak przeszczep szpiku kostnego. Jeśli chcemy dobra pacjenta, musimy systematycznie wdrożyć nowe wytyczne do codziennej praktyki. Ile można i należy ćwiczyć? Jak się okazuje, sugerowana ilość aktywności fizycznej dla chorych pozostaje taka sama, jak dla zdrowych: około 150 minut tygodniowo. Oczywiście należy uwzględnić konkretną chorobę podczas wyboru rodzaju i sposobu ćwiczeń, przykładowo osoby z pogorszoną odpornością raczej nie powinny ćwiczyć razem z innymi osobami. Poza tym nie ma żadnych ograniczeń: korzystne są zarówno - przykładowo - pływanie i joga, jak i trening na siłowni. Regularna aktywność fizyczna pomaga między innymi zachować prawidłową wagę ciała. Leczenie nowotworów często powoduje zaburzenia wagi. W zależności od typu choroby i jej leczenia pacjenci mogą przybierać na wadze - w przypadku nowotworów powiązanych z hormonami - albo tracić - zwykle w przypadku nowotworów przewodu pokarmowego. Ćwiczenie pomaga w obu tych przypadkach. Ćwiczenia fizyczne jednak nie tylko pomagają w zachowaniu wagi i sił, ale redukują wyraźnie redukują śmiertelność wśród wszystkich grup pacjentów, jak i zmniejszają ryzyko nawrotu raka piersi. Pod wpływem badań eksperci American College of Sports Medicine ustalili nowe narodowe wytyczne odnoście aktywności fizycznej podczas i po leczeniu chemioterapią.
  17. KopalniaWiedzy.pl

    Epidemia cukrzycy w Chinach

    Chiny muszą się zmierzyć z epidemią cukrzycy. Tamtejsi naukowcy donoszą bowiem, że diabetykiem jest niemal 1 na 10 dorosłych mieszkańców Kraju Środka. W ramach najnowszych testów chorobę stwierdzono u 92,4 mln dorosłych obywateli, a u wielu kolejnych znajduje się ona na wczesnym etapie (148,2 mln) bądź w ogóle jej nie zdiagnozowano. Specjaliści, którzy opracowywali raport dla Narodowej Grupy Badawczej Cukrzycy i Zaburzeń Metabolicznych, obwiniają o zaistniały stan rzeczy szybko postępujące zmiany w trybie życia. Wzrost ekonomiczny i związana z nim urbanizacja doprowadziły do przekształcenia diety oraz rozpowszechnienia siedzącego trybu życia. Chiński rozwój ekonomiczny oznaczał przejście od biedy i braku pożywienia do obfitości pokarmu, dostępu do ciepłych ubrań i mniejszej aktywności fizycznej – powiedział w wywiadzie dla agencji AFP dr Yang Wenying ze Szpitala Przyjaźni Chińsko-Japońskiej. Choć odsetek cukrzyków wydaje się taki sam lub zbliżony do wyliczonego dla wielu krajów rozwiniętych, należy pamiętać, że Chiny są najludniejszym państwem świata. To dlatego mieszka tam największa na globie liczba chorych. Zespół lekarzy prowadził ogólnonarodowe badania od czerwca 2007 do maja 2008 roku. Za reprezentatywną dla Chin próbę uznano 46.239 dorosłych w wieku 20 lat i starszych. Po nocnym odpoczynku badani przechodzili na czczo doustny test tolerancji glukozy. Po dwóch godzinach mierzono poziom cukru we krwi (był to tzw. 2-godzinny test obciążenia glukozą). Naukowcom chodziło o wyłapanie osób ze stanem przedcukrzycowym i niezdiagnozowaną cukrzycą (stwierdzono by u nich nieprawidłową glikemię na czczo i/bądź upośledzoną tolerancję glukozy). Zarówno wśród chorych z cukrzycą, jak i stanem przedcukrzycowym znalazło się więcej mężczyzn niż kobiet – odpowiednio, 50,2 mln vs. 42,2 mln i 76,1 mln vs. 72,1 mln. Częstość występowania cukrzycy rosła z wagą i wiekiem (w grupie 20-39-latków odsetek chorych wyniósł 3,2%, w grupie 40-59-latków 11,5%, a w grupie od 60. r.ż. wzwyż aż 20,4%). Częściej chorowali mieszkańcy miast niż wsi.
  18. KopalniaWiedzy.pl

    Tuczące małżeństwo

    Greccy naukowcy ustalili, że osoby żonate/zamężne częściej cierpią na otyłość niż single. Wg nich, jest to skutkiem związanej z folgowaniem sobie znacznej zmiany stylu życia. Po ślubie mężczyźni są otyli 3-krotnie częściej od nieżonatych kolegów, a kobiety 2-krotnie częściej od niezamężnych koleżanek. Badanie objęło ponad 17 tysięcy par w wieku od 20 do 70 lat. Akademicy z Uniwersytetów w Salonikach i Janinie ustalili, że ludzie po oficjalnym przyrzeczeniu spędzali więcej czasu na wspólnym jedzeniu czy oglądaniu telewizji. Częściej decydowali się też na zakup gotowych potraw na wynos, jednocześnie mniej przy tym ćwicząc i rzadziej uprawiając seks. Nietrudno się przy tym domyślić, że niedbałe podejście do diety i przyzwyczajenie do wygód odbijały się niekorzystnie na wadze. Podczas wystąpienia na Panhelleńskiej Konferencji Medycznej w Atenach naukowcy podkreślali, że największym problemem wśród żonatych i mężatek jest otyłość brzuszna. Profesor Dimitris Kiortsis wyjaśnia, że powiązano ją bezpośrednio właśnie ze zmianą trybu życia. Przed ślubem ludzie więcej ćwiczą, by utrzymać się w formie i znaleźć partnera. Później instynkt łowcy ulega stępieniu. W dobrym małżeństwie obniża się poziom stresu i niepokoju, a ograniczenie palenia oznacza wzrost apetytu. Autorzy studium zalecają, by pary więcej się ruszały, dziennie jadły tylko jeden gotowany w domu posiłek, unikały przekąsek i przekonały się do diety śródziemnomorskiej, obfitującej w owoce, warzywa i oliwę.
  19. KopalniaWiedzy.pl

    Ruch przeciwko kamicy żółciowej

    Nasilona aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko kamicy żółciowej. Powodem może być zmniejszony poziom cholesterolu w żółci. Badacze z Uniwersytetu Nowej Anglii przyjrzeli się grupie 25 tys. kobiet i mężczyzn. Stwierdzili, że u ćwiczących najwięcej bolesne objawy i powikłania pojawiały się o 70% rzadziej. Wg specjalistów, aktywność fizyczna pomagała m.in. zwiększyć stężenie dobrego cholesterolu, poprawiała także przemieszczanie treści pokarmowej w jelitach. Osoby uwzględnione w studium podzielono na 4 grupy. Kategorie wyodrębniono na podstawie ilości ruchu. Dzięki temu odkryto, że w porównaniu do prowadzących najbardziej nieruchawy tryb życia, u ludzi gimnastykujących się umiarkowanie intensywnie również dochodziło do obniżenia ryzyka wystąpienia symptomów kamicy (triady Charcota). Poza tym zauważono, że gdyby badani zwiększyli ilość ruchu o zaledwie jedną kategorię, można by zapobiec 17% kamieni, które wymagają leczenia. Wykorzystując te same dane, Brytyjczycy odkryli wcześniej, że umiarkowane spożycie alkoholu chroni przed kamicą żółciową. Trudno wykazać istnienie związku między trybem życia a chorobą, ale nie byliśmy zaskoczeni rezultatami. Gdyby każdy zdobył się na niemożliwe i ćwiczył tyle, co najbardziej aktywne osoby, kamicę żółciową udałoby się zredukować aż o 70% – przekonuje dr Paul Banim. Na razie nie wiadomo, jakie natężenie ruchu zapewnia ochronę ani jaki mechanizm wchodzi w grę, ale wyjaśni się to zapewne w niedalekiej przyszłości.
  20. KopalniaWiedzy.pl

    Co za dużo, to niezdrowo

    Mężczyźni i kobiety w średnim wieku, którzy są bardzo aktywni fizycznie, mogą nieświadomie uszkadzać sobie kolana, torując drogę chorobie zwyrodnieniowej stawów. Nasze dane sugerują, że ludzie bardziej aktywni fizycznie mogą być w większym stopniu zagrożeni wystąpieniem nieprawidłowości w obrębie kolan, przez co wzrasta ryzyko rozwoju choroby zwyrodnieniowej stawów – podkreśla dr Christoph Stehling z Wydziału Radiologii i Obrazowania Biomedycznego na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco (UCSF). W studium UCSF uwzględniono 236 osób (136 kobiet i 100 mężczyzn w wieku 45-55 lat) o prawidłowej wadze ciała, które nigdy nie wspominały o bólu kolan. Na podstawie odpowiedzi udzielonych w kwestionariuszu PASE (Physical Activity Scale for the Elderly) podzielone je na 3 grupy: niskiej, przeciętnej i wysokiej aktywności fizycznej. Na liczbę uzyskiwanych w teście punktów wpływa kilka czynników, m.in. rodzaj czynności i poświęcany jej czas, ale przeważnie człowiek uznany za bardzo aktywnego spędza w tygodniu kilka godzin na spacerowaniu, uprawianiu sportów, uprawianiu ogródka czy innych pracach domowych. Radiologiczna analiza obrazów uzyskanych podczas badania rezonansem magnetycznym wykazała istnienie związku między nasileniem aktywności fizycznej a częstością i stopniem uszkodzenia kolan. Zidentyfikowano szereg nieprawidłowości, m.in.: ubytki łękotki, chrząstki stawowej czy wiązadeł oraz obrzęk szpiku kostnego. Były one związane wyłącznie z poziomem aktywności, w żadnym razie nie można ich było uznać za specyficzne dla wieku lub płci. To badanie oraz wcześniejsze studia przypadków sugerują, że czynności charakteryzujące się dużym naciskiem i wymagające przenoszenia ciężarów, takie jak bieganie czy skoki, są gorsze dla zdrowia chrząstek. Dla odmiany aktywności związane z niewielkim naciskiem, np. jazda na rowerze czy pływanie, mogą ochraniać osłabione chorobą chrząstki i nie dopuszczać do uszkodzenia zdrowych.
  21. KopalniaWiedzy.pl

    Pracujesz jak maszyna?

    Rodzaj pracy wpływa na sposób spędzania wolnego czasu. Psycholodzy wykazali, że związane z niewielką kontrolą niewymagające stanowisko sprawia, że wieczorem zasiada się raczej przed telewizorem, niż wychodzi pobiegać (Occupational and Environmental Medicine). Zespół doktora Davida Gimeno z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego badał pracowników służb cywilnych w wieku 35-55 lat. Ponadpięcioletnie studium objęło 4291 mężczyzn i 1794 kobiety. Na trzech etapach badania dokonywano ich kategoryzacji, w oparciu o stopień pasywności pracy i ilość aktywności fizycznej w czasie wolnym. Okazało się, że pasywność stanowiska nie wpływała na pozazawodową aktywność kobiet, natomiast mężczyźni będący we wszystkich 3 przypadkach biernymi realizatorami poruczonych zadań o 16% częściej mało się ruszali poza pracą, w porównaniu do panów, którzy nigdy nie zostali zatrudnieni na pasywnych warunkach. Gimeno podkreśla, że zaobserwowany efekt jest niewielki, ale zsumowany rezultat w obrębie całego społeczeństwa już taki nie będzie. Jak wiadomo, siedzący tryb życia jest, delikatnie mówiąc, niezdrowy, dlatego wg autorów raportu, warto rozważyć zmianę wykonywanych przez pracowników zadań na bardziej twórcze oraz dawać im szansę na rozwój, zdobywanie wiedzy i nowych umiejętności. Wyniki Brytyjczyków mają pewne ograniczenia, gdyż nie sprawdzali oni, jak cechy stanowiska oddziałują na tryb życia w pewnym okresie, a nie punktowo.
  22. KopalniaWiedzy.pl

    Przez ruch bardziej się sobie podobamy

    Sam akt gimnastykowania się, a nie idealna forma fizyczna czy jej osiągnięcie może przekonać człowieka, że wygląda lepiej (Journal of Health Psychology). Psycholodzy z Uniwersytetu Florydzkiego odkryli, że ludzie, którzy nie mogą się pochwalić znacznymi osiągnięciami, np. zmniejszeniem otłuszczenia ciała, zwiększeniem siły czy poprawą kondycji układu sercowo-naczyniowego, mają do swojego ciała równie pozytywny stosunek, co ich bardziej wysportowani koledzy i koleżanki. Moglibyście przypuszczać, że jeśli staniecie się sprawniejsi fizycznie, doświadczycie większej poprawy w zakresie obrazu ciała, ale my zaobserwowaliśmy coś innego. Niewykluczone, że wymogi dotyczące wystąpienia psychologicznych korzyści z ćwiczeń, włącznie z tymi odnoszącymi się do obrazu ciała, różnią się zasadniczo od wymogów dotyczących korzyści fizycznych – podkreśla Heather Hausenblas. Hausenblas i Anna Campbell przeanalizowały wszystkie badania związane z wpływem ćwiczeń na obraz ciała, jakie przeprowadzono od czerwca 2008 roku. Po przeanalizowaniu 57 publikacji panie stwierdziły, że aktywność fizyczna go polepszała, bez względu na odniesione rzeczywiste korzyści. To bardzo ważny wniosek, ponieważ we współczesnych społeczeństwach negatywny stosunek do samych siebie stał się właściwie epidemią. Hausenblas zaznacza, że niezadowolenie z ciała jest przyczyną wielu negatywnych zachowań [czy zjawisk], m.in. efektu jo-jo, palenia, przyjmowania steroidów i kosmetycznych operacji plastycznych. Z problemem tym zmagają się kobiety i mężczyźni w różnym wieku. Wszystko zaczyna się już w dzieciństwie, kiedy 5-letnie zaledwie maluchy stwierdzają, że nie lubią tego, jak wyglądają. Autorki metastudium nie zaobserwowały różnic w zakresie poprawy wizerunku ciała między osobami stosującymi się do wytycznych Amerykańskiego College'u Medycyny Sportowej, gimnastykującymi się po 30 min pięć razy w tygodniu, a tymi, które tego nie robiły, ruszając się o wiele mniej. Amerykanki stwierdziły też, że pod względem polepszenia stosunku do samych siebie kobiety korzystały na ćwiczeniach nieco bardziej niż mężczyźni. Uważamy, że różnica mogłaby być o wiele większa, ale w grę wchodzi zwiększający się ostatnimi czasy nacisk na męski wygląd/obraz ciała. W mediach pojawia się coraz więcej wizerunków idealnych fizycznie panów, w porównaniu do przeszłych tendencji, skupiających się głównie na kobietach. Hausenblas i Campbell zauważyły też, że u starszych ludzi pod wpływem aktywności fizycznej pojawiała się silniej zaznaczona poprawa obrazu ciała. Dlaczego? Panie psycholog proponują proste wyjaśnienie: starsze osoby mają do własnego wyglądu więcej zastrzeżeń niż młodzi, którzy przeważnie intensywniej się ruszają. Gdy się to zmienia, czują się bardziej usatysfakcjonowane. Na polepszenie postrzegania siebie oddziaływała częstotliwość ćwiczeń, ale już nie czas ich trwania, intensywność czy rodzaj. Oznacza to, że jakakolwiek gimnastyka, czy będzie to jazda na rolkach, rowerze czy intensywny spacer, sprawi, że wydamy się sobie atrakcyjniejsi. Byle tylko robić to w miarę regularnie...
  23. KopalniaWiedzy.pl

    Dbasz o formę? Oto coś dla ciebie!

    Miłośnicy sportu i osoby dbające o dobrą kondycję z pewnością zainteresuje rynkowa premiera urządzenia o nazwie Fitbit. Ten niewielki klips, który można wrzucić do kieszeni lub nosić np. na pasku spodni, nieustannie zbiera informacje na temat ruchów wykonywanych przez właściciela i oblicza na ich podstawie ważne parametry dotyczące jego aktywnosci fizycznej. Sercem Fitbita jest akcelerometr, czyli miernik przyśpieszeń. Dzięki pomiarowi zmian własnego położenia w czasie wynalazek jest w stanie ocenić, jak wiele energii zostało zużyte na każdy ruch użytkownika, co pozwala na obliczenie liczby spalanych przez niego kalorii. Inne obliczane wartości to m.in. liczba wykonanych kroków, pokonany dystans, a także liczne zmienne określające jakość snu, takie jak czas potrzebny na zaśnięcie, liczba krótkich wybudzeń czy wreszcie całkowita długość snu. Większość danych zarejestrowanych przez Fitbit można przeglądać na wbudowanym wyświetlaczu OLED. Znacznie ciekawsza jest jednak możliwość korzystania z bezprzewodowej stacji dokującej. Za każdym razem, gdy użytkownik zbliży się do niej na odległość kilku metrów, Fitbit przekazuje zapisane informacje do stacji, a ta, za pośrednictwem komputera, wysyła je do prywatnego internetowego dziennika aktywności fizycznej. Po uruchomieniu dziennika użytkownik otrzymuje do dyspozycji pakiet dodatkowych opcji, takich jak możliwość wyznaczania sobie zadań/wyzwań czy rejestowania liczby kalorii przyjmowanych w posiłkach i zużywanych w związku z codzienną aktywnością. Nie zabrakło także elementu społecznościowego, czyli zestawu opcji umożliwiających komunikację z innymi użytkownikami Fitbita. Prostota jest bez wątpienia wielką zaletą nowego produktu, lecz wiąże się ona także z pewnymi ograniczeniami. Fitbit nie nadaje się bowiem m.in. do monitorowania aktywności podczas pływania i jazdy na rowerze, czyli sportów, podczas których niektóre części ciała poruszają się z wyraźnie inną intensywnością niż pozostałe. Fitbit jest aktualnie dostępny wyłącznie w USA i kosztuje 99 dolarów. Jego producent deklaruje jednak, że postara się jak najszybciej zdobyć zezwolenie na eksport urządzenia do innych krajów.
  24. KopalniaWiedzy.pl

    Odchudzające myślenie

    Ellen Langer, psycholog z Uniwersytetu Harvarda, postanowiła zbadać relacje, jakie zachodzą pomiędzy naszym umysłem, a naszym ciałem. Chciała sprawdzić czy to, w jaki sposób człowiek postrzega swoją aktywność fizyczną wpływa na to, jak jego ciało wygląda. Langer, autorka wielu ważnych i prowokacyjnych studiów, przyjrzała się pokojówkom. Jak wiadomo, praca pokojówki jest pracą fizyczną, a kobiety, które ją wykonują, przez cały czas muszą być bardzo aktywne. Okazało się jednak, że aż 67% pokojówek twierdzi, że nie wykonuje zbyt wielu ćwiczeń fizycznych. Ponad 33% powiedziało, że w ogóle nie ćwiczą. To dziwne stwierdzenie, biorąc pod uwagę fakt, że są fizycznie aktywne przez cały dzień – mówi Langer. Jeszcze bardziej zadziwiające rezultaty przyniosły szczegółowe badania. Okazało się, że, mimo iż aktywność fizyczna pokojówek znacznie przekracza zalecenia lekarza krajowego, to ciała kobiet nie odnoszą z tego tytułu żadnych korzyści. Langer wraz z zespołem zbadali ilość tkanki tłuszczowej, stosunek obwodu talii do bioder, ciśnienie krwi, wagę i wskaźnik masy ciała (BMI). Wszystkie te miary odpowiadały raczej postrzeganemu przez kobiety, a nie rzeczywistemu poziomowi aktywności fizycznej. Langer postanowiła więc popracować nad zmianą postrzegania własnej aktywności fizycznej u pokojówek. Pani profesor podzieliła 84 kobiety na dwie grupy. Wraz z jedną z nich uważnie przeanalizowano wszystkie czynności wykonywane przez nie w pracy i wyjaśniono kobietom, ile kalorii spalają podczas każdej z nich. Tej grupie przekazano też informację, że poziom ich aktywności fizycznej jest nawet większy niż zalecany przez lekarza krajowego. Drugiej z grup nie powiedziano nic. Po miesiącu ponownie przeprowadzono badania wszystkich kobiet. W tej grupie, której powiedziano o zaletach pracy pokojówki, zauważono 10-procentowy spadek ciśnienia krwi, spadek wagi oraz poprawienie się stosunku obwodu talii do bioder. Langer i jej zespół dokładnie wypytali kobiety o to, co robią w pracy. Chcieli w ten sposób się dowiedzieć, czy te panie, którym powiedziano o pozytywnym wpływie ich pracy na zdrowie, nie zmieniły czasem swojego zachowania pod wpływem uzyskanych informacji. Okazało się, że nie. Pani profesor uważa więc, że zmiana, która zaszła w ich ciałach była wynikiem samej tylko zmiany postrzegania swojej aktywności ficzynej. Jej zdaniem zadziałał tutaj efekt placebo. Gdy kobiety uwierzyły, że są fizycznie aktywne, ich ciało zareagowało. Oznacza to zatem, że „obiektywna prawda” o naszych ciałach nie jest niezmienialna. I, przynajmniej teoretycznie, możemy siedzieć w fotelu objadając się czekoladą, i jednocześnie tracić na wadze. Martin Binks, z Duke Diet and Fitness Center z Północnej Karoliny, jest pod wrażeniem osiągniętych rezultatów, jednak nie wierzy w to, by efekt placebo mógł działać w świecie fizycznym. Jego zdaniem placebo udające lek antydepresyjny może poprawić nastrój pacjenta, ale placebo nie zmniejszy guza nowotworowego ani nie spowoduje, że schudniemy. Binks uważa, że kobiety w jakiś sposób zmieniły swoje zachowanie i dlatego straciły na wadze. Z drugiej jednak strony mamy głos Howarda Brody'ego z Institute of the Medical Humanities na University of Texas Medical Branch, który od lat specjalizuje się w badaniu efektu placebo. Brody uważa, że placebo działa też w świecie fizycznym. Na poparcie swoich słów przytacza jedne z badań, podczas których podawano chorym na astmę lek powodujący, że napady astmy były jeszcze bardziej gwałtowne. Naukowcy mówili jednak chorym, że lek ten łagodzi objawy astmy. Znacząca liczba tych pacjentów twierdziła później, że napady astmy są łagodniejsze, a badania to potwierdzały – powiedział Brody.
  25. KopalniaWiedzy.pl

    Spacer zamiast

    Kiedyś wykazano, że ćwiczenia czy ogólniej aktywność fizyczna pomagają ludziom w walce z uzależnieniem od nikotyny oraz innych substancji psychoaktywnych. Teraz okazuje się, że podobnie jest w przypadku zachcianek pokarmowych. Wg naukowców z Uniwersytetu w Exeter, wystarczy bowiem 15-minutowa energiczna przechadzka, by chętka na czekoladę odeszła w zapomnienie. Nie znaczy to, że trzeba zawsze rezygnować ze słodkiej przekąski, która zwłaszcza w swym gorzkim wydaniu, korzystnie wpływa na zdrowie. Dwudziestu pięciu miłośników czekolady, którzy jadali ją regularnie, poproszono o wdrożenie programu 3-dniowej abstynencji. Po upływie tego okresu losowo przypisano ich do którejś z dwóch grup: 1) odpoczywającej lub 2) udającej się na trwający 15 minut spacer żwawym krokiem. Potem ochotnikom przydzielano zadania, które w normalnych okolicznościach wyzwalają chęć na czekoladę. Jedno miało charakter intelektualny, a drugie obejmowało m.in. otwarcie czekoladowego batonika. Okazało się, że osoby spacerujące miały mniejszą ochotę na przysmak Azteków niż wolontariusze odpoczywający. Zachcianki ulegały stłumieniu zarówno podczas chodzenia, jak i 10 minut po ustaniu aktywności fizycznej. Nawet przydzielone zadania nie działały już na czekoladoholików tak silnie. Wg profesora Adriana Taylora, uzależnienia od jedzenia i narkotyków dzielą wspólne mechanizmy przebiegające w mózgowych ośrodkach nagrody. Niewykluczone, że gimnastyka wpływa na neuroprzekaźniki pomagające regulować zarówno nastrój, jak i zachcianki. Wcześniejsze eksperymenty ujawniły, że zachcianki dotyczą sporej części populacji: 68% mężczyzn i niemal wszystkich, bo aż 97% kobiet. Pożądane pokarmy obfitują w kalorie i są tłuste lub słodkie. Czekolada spełnia oba te warunki, nic dziwnego, że objęła prowadzenie w grupie poprawiaczy nastroju. Taylor podsumowuje, że jedzenie czekolady nie jest szkodliwe samo w sobie. Gorzej, gdy staje się zwyczajem, a zapasy są stale gdzieś pod ręką. Pod wpływem stresu ludzie zaczynają w ten sposób rozładowywać napięcie. Brytyjczycy uważają, że dobrze jest podzielić dzienną dawkę ruchu na dwie sesje. Dzięki nim (i wydzielającym się wtedy endorfinom) można poczuć przypływ energii oraz poprawić sobie humor i kondycję.
×