Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Forum

  • Kto jest online? (Zobacz pełną listę)

  • Najnowsze komentarze

    • Cisza, więc podpowiem - uj tam, nie odzyskiwanie kaucji. Mam nadzieję jednak @KONTO USUNIĘTE, że widzisz absurd. Nie o to nam szło, choć zaczynam wątpić o co Tobie szło... Zwłaszcza w kontekście dbałości o planetę zwaną Ziemią. Smutne to i żenujące.  Walczymy dalej ze słomkami? P.S. W kontekście monetyzacji - jaki uj stoi na przeszkodzie, by z goowna to zrobić? W krajach trzeciego świata tak się dzieje, go suche goowno całkiem nieźle się pali. Biopaliwo Panie...   Ed. Rozwinę jeszcze myśl. Srasz w kibel i spuszczasz, to Cię stać - płacisz DUŻO więcej. Jeśli srasz na papierek i suszysz, to masz upust. Oczywiście kibel obowiązkowo z pierdyliardem czujników certyfikowanych EU. Mamy odczyt opium? Płacimy GRUBO więcej, no i hoplicja na karku.  Na marginesie tej celowo przerysowanej "powiastki" nie dostrzegasz jak blisko Ci orwellowskiego Wielkiego Brata? 
    • Nie chcę powiedzieć, że byłem prorokiem, ale potencjalnym "drążycielom" mogę podać numer konta. Mariusz - ty nie musisz płacić. 
    • Co łączy konklawe z 1513 roku, udka w McDonald'sie, sygnalizację świetlną i piątek trzynastego? Matematyka. „Tajemnice konklawe, czyli spotkania z matematyką tam, gdzie trudno ją dostrzec" to nie opowieść o wyborze papieża, lecz o matematyce, która bez przerwy jest obecna w naszym życiu. Zostaliśmy patronem tej wyjątkowej książki i wkrótce, wraz z Wydawnictwo Naukowe PWN, zorganizujemy konkurs, w którym będziecie mieli szansę wygrać jeden z dwóch egzemplarzy tej wyjątkowej książki. Najpierw jednak zapraszamy do przeczytania recenzji. Doktor Jakub Szczepaniak, popularyzator nauki, wykładowca Centrum Nauczania Matematyki i Fizyki Politechniki Łódzkiej, wie jak uczynić królową nauk atrakcyjną. W końcu ma na koncie już 6 książek. W najnowszej z nich – „Tajemnice konklawe, czyli spotkania z matematyką tam, gdzie trudno ją dostrzec" – zastosował interesujący przepis: najpierw podaje intrygującą historię, potem serwuje sporo matematyki, a na deser otrzymujemy puentę w towarzystwie ciekawostki. I to się świetnie sprawdza. Czujemy się jakbyśmy siedzieli przy kawiarnianym stoliku z dobrym znajomym, który opowiada fascynującą historię i chce, byśmy spojrzeli na nią z niecodziennej strony. Na książkę składa się 35 opowieści poruszających zagadnienia z pięciu działów matematyki. Znajdziemy tu teorię liczb, prawdopodobieństwo, teorię grafów, kombinatorykę i matematykę rekreacyjną. Wychodzą od pytań o codzienność – ilu udek nie kupisz w McDonald's? Jak często wypada piątek trzynastego? Dlaczego 80% kobiet zwraca uwagę na 20% mężczyzn? – trafiamy w matematyczne abstrakcje. Czy jest to lektura dla każdego? Tak, ale... Jeśli ostatni kontakt z matematyką mieliśmy w szkole średniej i po maturze o wszystkim zapomnieliśmy, to bez porządnego odświeżenia sobie materiału możemy mieć poważne problemy ze zrozumieniem znacznej części rozdziałów. Więc tak, rzeczywiście jest to lektura dla każdego, ale wymaga albo obcowania z matematyką na poziomie szkoły średniej, albo chęci przypomnienia sobie tego, co dawno zapomnieliśmy. I w tym tkwi siła najnowszej książki Szczepanika. Nie znajdziemy tutaj nadmiernego uproszczenia, autor czegoś od nas wymaga, ale też i wiele daje w zamian. Widać, że matematyka go bawi, czerpie z niej przyjemność. Chce nam pokazać, że jest ona ciągle obecna w naszym codziennym życiu i nie ma się jej co bać. Dla osób, które dawno zostawiły matematykę za sobą, to wspaniały pretekst, by ją sobie przypomnieć. A dla uczniów, którzy zastanawiają się, po co właściwie się męczą na lekcjach, „Tajemnice konklawe” mogą być świetnym argumentem, że – jeśli tylko będą chcieli – mogą wykorzystywać matematykę przez całe życie. Choćby po to, by się nią bawić.
    • Wykazujesz uporczywe niezrozumienie idei kaucjonowania plastikowych butelek. Radarze, poprzez kaucję bezwartościowy śmieć cudownie się  zmonetyzował. Twoja sympatia - centralne segregowanie - do tej pory nie poradziła sobie z bezwartościową dotychczas plastikową butelką, więc przed wygłoszeniem tej nieskutecznej opcji wypadałoby Tobie zrobić risercz, ile tych butelek trafiało do recyklingu. I wtedy zobaczysz, jaki to Twoje myślenie życzeniowe jest utopijne. W domu, na razie z plastikiem nie ma problemu, pojawi się pewnie w sezonie wyjazdowym ale już myślimy co z fantem zrobić. Na razie przeważa opcja, że będzie się rzucało gdzie popadnie (ale na widoku). Zakładamy, że osoby zaradne inaczej czynnie i z radością nie pozwolą im awansować do zaszczytnego etapu  mikroplastiku.
    • Tak, ma to sens jeśli kupuje się zwykłą wodę w petach, tzw. źródlaną. Jednak wody wysokozmineralizowane, nie mają pod pewnymi względami  za bardzo konkurencji. Twarde wody, dostępne w kranach głównie w płd. Polsce mają np. do 100 mg/l wapnia, ale na północy już gorzej. Rekordzistka, butelkowana  Muszyna Cechini, ma ponad 300. Dla ludzi na diecie wegetariańskiej, a zwłaszcza wegańskiej, gdzie eliminuje się wapń pochodzenia zwierzęcego, może być to istotna suplementacja tego pierwiastka. Ponadto jest jeszcze kwestia magnezu. Oczywiście wody wysoko zmineralizowane mają swoje ograniczenia dla osób z problemami z nerkami/wysokim ciśnieniem (wysoka zawartość sodu).  Taki o to ranking: https://dietetykanienazarty.pl/b/najlepsza-woda-mineralna-ranking/ Jeśli kupować wodę butelkowaną, tak na stałe do domu, to zdecydowanie świadomie. Jest jeszcze kwestia smaku. Ja preferuje zieloną Muszyniankę, niskonasyconą CO2. Jakościowo jedna z najlepszych wód, a mnie także po prostu smakuje. Nie każdy lubi taki smak, ale taka zimna muszynianka miło łechce moje podniebienie. Tego woda z kranu nie zapewni. Natomiast kupno w plastiku zwykłych wód źródlanych faktycznie mija się z celem. Ps. Jestem jeszcze z tego pokolenia co pamięta butelki na wymianę. I nie chodzi o piwo. Co sobotę z ojcem wymienialiśmy szklane butelki po Mazowszance i legendarnym dziś Ptysiu na nowe napoje, w odpowiednim skupie. A tam kolejki, a z rana leciał w tv Załoga G i czasem odcinek przeleciał, + czyszczenie butelek na wymianę, specjalną szczotką. Woda z kranu była niesmaczna, choć piło się ją hektolitrami. Rarytasem był syfon. Tyle, że w tej chorej gospodarce niedoborów, ciężko było zdobyć naboje CO2. Nawet z tym sobie nie radzono. Teraz ludzie idą na łatwiznę. Myk, zgrzewka do kosza. A i niechęć do wody z wodociągów jest cały czas mocno zakodowana.
  • Ostatnio aktywne tematy

  • Statystyki forum

    • Tematów
      39079
    • Odpowiedzi
      168124
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      6061
    • Najwięcej online
      10625

    Najnowszy użytkownik
    mgnemesis203@gmail.com
    Rejestracja
×
×
  • Dodaj nową pozycję...