Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Forum

  • Kto jest online? (Zobacz pełną listę)

  • Najnowsze komentarze

    • Choć na studiach miałem po kilka semestrów klasycznych technik artystycznych, samego witrażownictwa, jak wspomniałem wyżej, uczyłem się w formule mistrz-uczeń. Mój mistrz podobnie, choć sam kończył nowojorską ASP i jest doskonałym malarzem i rzeźbiarzem, sztuki tworzenia obrazów ze szkła nauczył się od swojego wujka, choć później przerósł go wielokrotnie. W naszej dziedzinie jest tak, że wiele rzeczy robi się dlatego, że „zawsze się tak robiło i przez tysiąc lat nie zawiodło”. Podobnie jest z systemem przekazywania wiedzy od mistrza do ucznia. Po prostu od zawsze działa najlepiej. Jakub Dudek, ojciec pięciu chłopców i mąż, opowiedział nam, jak telewizyjny grafik motion designer zostaje witrażystą. Pochodzi z Łańcuta (woj. podkarpackie), studiował w Warszawie - najpierw filologię angielską na UW, a następnie sztukę nowych mediów na PJATK. Wybiórczy i umiarkowany fan science-fiction i kultury japońskiej, nieco większy: symboliki chrześcijańskiej. Karierę zawodową zaczynał w obsłudze naziemnej lotniska, a po paru wirażach w warszawskich korporacjach tłumaczeniowych wylądował jako grafik motion designer w telewizji, w której zagrzał miejsce na kilka ładnych lat, zanim na dobre zajął się witrażami. Sztukę witrażownictwa niestrudzenie promuje prowadząc profil Moda na witraże. Pracował Pan jako grafik komputerowy. Miał Pan jak najbardziej współczesny zawód. Skąd więc pomysł, by go porzucić i zawodowo „cofnąć się” o 1000 lat? Niektórych może to zaskoczyć, ale wypalenie zawodowe dotyka grafików znacznie szybciej i dotkliwiej, niż można by się spodziewać. To chyba dlatego, że zawód ten przyciąga osoby szukające ujścia dla swoich twórczych pasji, a szybko okazuje się, że więcej ma wspólnego z pracą w fabryce niż czymkolwiek innym. Ktoś pracujący przy tworzeniu gier komputerowych z dziesięcioletnim stażem to już prawdziwy dinozaur, a kiedy rozmawia się z ludźmi w open-spasie, w przerwie pomiędzy teksturowaniem skrzynki z amunicją a ustawianiem fizyki symulacji cieczy w jeziorze, to niemal każdy snuje marzenia o zajęciu się czymś bardziej manualnym, namacalnym. Ja również, po zrobieniu dwusetnej „nowoczesnej i dynamicznej” (bo tak brzmiały zawsze instrukcje zlecenia) czołówki do programu publicystycznego, byłem gotowy raczej chwycić za kilof i spróbować przekopać się przez jaką górę. Myślę, że ludzka kreatywność nie jest zdolna do taśmowej generacji setek czy tysięcy produktów. Każde dzieło potrzebuje przestrzeni, namysłu, zaangażowania rąk, żeby umysł mógł wędrować w nowych kierunkach. Oczywiście to jeszcze nie odpowiada na pytanie, dlaczego akurat witraże, a to związane jest z pewnym zbiegiem okoliczności, którego ja nie waham się nazwać Opatrznością. Parę lat temu byłem na etapie projektowania swojego domu i marzył mi się jakiś prosty witraż na klatce schodowej. Akurat wtedy na nasz kampus (moja żona jest wykładowcą akademickim) przyjechał artysta, który okazał się mieć za pasem ponad ćwierć wieku doświadczenia w dziedzinie witrażownictwa. Zapytałem, czy by mnie nauczył, a on nie tylko się zgodził, ale dwa lata później przyjął duży projekt, do współtworzenia którego mnie zaprosił. Po roku łamania, wycinania i składania w całość kolorowych szklanych elementów po 40 godzin w tygodniu stwierdziłem, że nie mam dość i chcę więcej. Prowadzi Pan na X-ie profil Moda na witraże. Ktoś obecnie potrzebuje witraży? Potrzebuje, tylko jeszcze nie każdy o tym wie :) To nie brak potrzeby jest problemem. Ludzie reagują na witraże bardzo pozytywnie, nierzadko z zachwytem. Chyba jesteśmy już trochę zmęczeni surowym minimalizmem i dyktaturą utylitaryzmu ostatnich kilku dekad. Kończy nam się też cierpliwość do symulakrów: oklein udających kamień, nadrukowanego na płytkach „marmuru”, plastikowych niby-drewnianych paneli, czy... kolorowych naklejek zastępujących witraże. Taka już jest ludzka natura, że ciągnie go do piękna i prawdy. Witraże w Steubenville. © Jakub Dudek Kilka dni temu, z okazji Wielkanocy, amerykańską część X-a zalała fala deklaracji o przystąpieniu do Kościoła katolickiego. USA przeżywa pod tym względem prawdziwy renesans, choć niektórzy narzekają, że to tylko pozerstwo i przejściowa moda na wszystko, co tradycyjne. Być może, ale jaki to ma związek z witrażami? Oczywiście bardzo prosty: napływ nowych wiernych, to nowe kościoły i/lub renowacja starych, a że w Ameryce katolicy muszą zaznaczyć swoją odrębną tożsamość względem dominujących protestantów, to te swoje kościoły budują trochę bardziej tradycyjne, udekorowane, najczęściej z witrażami i to nie jakimiś prostymi czy abstrakcyjnymi, ale właśnie klasycznymi, figuratywnymi, z wizerunkami świętych lub scen i symboli biblijnych. Właśnie prowadzę rozmowy z jednym kościołem, który potrzebuje dwunastu czterometrowych witraży, trzymajcie kciuki. A w Polsce? Tu sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Nie mamy takich tradycji witrażowych, jak Francja, Niemcy, czy Wielka Brytania, a ostatni wielki boom na witraże, czyli secesja, prawie nas ominął, bo, cóż, byliśmy pod zaborami. Dziś, choć podobno coraz bardziej się bogacimy, wciąż nie pozwalamy sobie na taki zbytek, jak witraże, a to dlatego, że przemienienie któregoś ze swoich wnętrz witrażem nie mieści się w zwyczajowym spektrum możliwości dekoracyjnych. Polakom, inaczej niż na przykład Anglikom, u których to tradycja, po prostu nie przychodzi do głowy, że mogą w swoim przedsionku lub łazience wstawić witraż. Stąd właśnie nazwa „Moda na witraże”, która jednocześnie określa cel działalności tego profilu na X-ie: dać witrażom nową szansę poprzez umieszczenie ich „na radarze” jak największej liczby ludzi. Jak zostaje się witrażystą? Istnieją szkoły, mistrzowie, którzy tej sztuki uczą? Gdzie Pan się tego uczył? Kilka polskich ASP, np. w Krakowie czy Wrocławiu, ma zakłady zajmujące się witrażownictwem i innymi gałęziami sztuki związanymi ze szkłem. Ważnym ośrodkiem na witrażowej mapie Polski jest też Toruń, gdzie można uczyć się tego fachu na UMK. Niektórzy szkolą się też na przykład we Lwowie, gdzie również funkcjonuje swoiste witrażowe zagłębie. Siłą rzeczy, ważną częścią przekazywanej wiedzy jest nauka renowacji starych witraży, ale umiejętności do tego potrzebne zawierają w sobie wszystkie techniki konieczne do stworzenia nowego witrażu od podstaw. Wiele postmodernistycznych, współczesnych witraży wpasowuje się w odpowiadającą im architekturę: są proste, czasem niemal jak dziecięcy rysunek, często abstrakcyjne, w bezlitosnym systemie praw ekonomii wykonane jak najszybciej i jak najtaniej, bez czasochłonnego i kosztownego procesu malowania farbami witrażowymi. Podstaw takiego fachu możemy się nauczyć w parę miesięcy, nawet wspomagając się filmami instruktażowymi z YouTube'a. Jednak jeśli chcemy tworzyć witraże tradycyjne, najczęściej z wizerunkami świętych, czyli te, które potrafią na chwilę zatrzymać nasz oddech i wprawić w zachwyt, konieczne są solidne podstawy z rysunku i malarstwa: anatomii, natury, architektury... Tego się nie przeskoczy. Praca witrażysty wymaga precyzji i cierpliwości. © Jakub Dudek Choć na studiach miałem po kilka semestrów klasycznych technik artystycznych, samego witrażownictwa, jak wspomniałem wyżej, uczyłem się w formule mistrz-uczeń. Mój mistrz podobnie, choć sam kończył nowojorską ASP i jest doskonałym malarzem i rzeźbiarzem, sztuki tworzenia obrazów ze szkła nauczył się od swojego wujka, choć później przerósł go wielokrotnie. W naszej dziedzinie jest tak, że wiele rzeczy robi się dlatego, że „zawsze się tak robiło i przez tysiąc lat nie zawiodło”. Podobnie jest z systemem przekazywania wiedzy od mistrza do ucznia. Po prostu od zawsze działa najlepiej. Ale to nie wszystko. Staram się łapać tyle kontaktów, ile tylko mogę, a następnie odwiedzać artystów w ich warsztatach. To najczęściej wyjątkowo serdeczni ludzie o otwartych sercach, gotowi dzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą, bo na przykład emerytura coraz bliżej, a dzieci/uczniów albo nie ma wcale, albo nie zainteresowani niesieniem dalej pochodni tej unikalnej sztuki. Za każdym razem jak kontaktuję się z jakimś mistrzem, to nie spotykam się z poczuciem zagrożenia, konkurencją i strachem o utratę klientów, ale właśnie z troską o ocalenie witrażownictwa od zapomnienia, o przekazanie pałeczki dalej. Muszę przyznać, że to bardzo budujące. « powrót do artykułu
    • Księga Wyjścia 8, 19 - 21 "Wtedy rzekli: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów czarownicy do faraona: W tym jest palec Boży, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej, integralny dłoni do wszelkich czynności swoich. Zamiast Boga Wszechmogącego etc..., doskonała myśl twórcza, którą stworzył wirową formę energii dla nośnika wszelkich rodzajów zamieszczonych informacji z wszelkimi formami ruchu. Lecz serce faraona, czyli do reakcji na mowę słów i percepcję pozostało nieczułe, czyli brak reakcji na mowę słów i percepcję i nie usłuchał ich, czyli Mojżesza i Aarona, tak jak Pan, czyli Bóg Wszechmogący etc..., zapowiedział im" "I rzekł, czyli nośniki mowy słów Pan, czyli Bóg Wszechmogący etc..., do Mojżesza: Jutro, czyli po zachodzie słońca, wczesnym rankiem, czyli po wschodzie słońca stań przed faraonem gdy będzie wychodził, czyli formą ruchu nad wodę, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej dla wszelkich roślin, zwierząt i ludzi powiedz mu, czyli mowa słów do faraona: Tak mówi Pan, czyli Bóg Wszechmogący etc... Wypuść lud mój, czyli z niewoli, przemocy i śmierci, Izraela mojego zawartego przymierza, aby mi służył, czyli aby składali ofiary ze zwierząt w zastępstwie śmierci Izraela. Za w ekosystemie czynioną, negatywnymi myślami, słowami i uczynkami destrukcję - źródło wszelkich dramatów, cierpień i śmierci. Aby nie ponieśli śmiertelnych konsekwencji, które Jezus Zbawiciel pokazał na krzyżu" "Bo jeśli nie wypuścisz ludu mojego, czyli Izraela mojego zawartego przymierza, to ja ześlę muchy, czyli rodzaj zamieszczonej informacji z formami ruchu w formie energetycznej do czynności swoich: zapylania, recyklingu, zwalczania szkodników, na ciebie i na sługi twoje, i na lud twój, czyli plemię Chawili, przeklętego potomka Chama, i na pałace twoje, czyli produkty z ograniczoną przestrzenią. Domy Egipcjan, czyli produkty z ograniczoną przestrzenią, a także ziemię, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej dla wszelkich roślin, zwierząt i ludzi, na której mieszkają, ludzie, zwierzęta i wszelkie rośliny, napełnią się muchami, czyli rodzaj zamieszczonej informacji z formami ruchu w formie energetycznej do czynności swoich (Wj 8, 19 - 21)
    • Namawiałem do szukania ujemnych sygnałów z radioteleskopów - sugerujących wycelowanie w absorber np. czarne dziury ... ... i właśnie się okazało że widzą tylko ignorują jako "artefakty" - np. poniżej z  https://arxiv.org/pdf/2107.02695 :  Też okazało się że dokładnie szukany efekt używają w "reverse bias diode" do uzyskania superradiancji: https://opg.optica.org/oe/fulltext.cfm?uri=oe-20-9-9501 Dwie diody, jedna zasilana dodatnio (tendencja emisji), druga ujemnie - będąc nie tylko absorberem, ale aktywnie pomagając w emisji z tej pierwszej - dawałaby ujemny sygnał w teleskopie https://imgur.com/T0JBhMf
    • Księga Wyjścia 8, 16 - 18 "I rzekł: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów Pan, czyli Bóg Wszechmogący etc..., do Mojżesza: Powiedz, czyli mowa słów do Aarona: Wyciągnij laskę swoją, czyli produkt z rodzaju zamieszczonej informacji w formie energetycznej do czynności swojej i uderz, czyli i uczynił ingerencję w proch ziemi, czyli wirowa forma energii z rodzajem zamieszczonej informacji dla wszelkich roślin z owocami swoimi, a zamieni się, czyli wirowa forma energii w komary, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w wirowej formie energii do czynności swoich: filtrowania wody, przenoszenia pyłków kwiatów, utrzymywanie równowagi w zbiornikach wodnych etc..., w całej, czyli do granic ziemi egipskiej, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej dla wszelkich roślin z owocami swoimi, umownie nazwanej egipską" "I uczynił tak: Według mowy słów Mojżesza wyciągnął rękę, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej do wszelkich czynności swoich ze swoją laską, czyli do czynności swojej, i uderzył, czyli uczynił ingerencję w proch ziemi, czyli w wirową formę energii dla wszelkich rodzajów zamieszczonych informacji w formie energetycznej. Wtedy komary, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w wirowej formie energii do czynności swoich. Opadły, czyli na ludzi, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w formie energetycznej do czynności swoich: uprawy, strzeżenia i troski o całokształt ekosystemu (Rdz 2, 15) I bydło, czyli rodzaje zamieszczonych informacji w formie energetycznej z produktami swoimi. Wszystek proch ziemi, czyli wirowa forma energii zamieniła się w komary, czyli rodzaj zamieszczonej informacji w wirowej formie energii do czynności swoich w całej, czyli do granic ziemi egipskiej, czyli dla wszelkich roślin z owocami swoimi, umownie nazwanej egipską" "Czarownicy, czyli którzy myślą kształtują obrazy, próbowali uczynić, czyli myślokształtami to samo swoimi czarami, czyli myślokształtami, by sprowadzić komary, czyli na ludzi i bydło, lecz nie potrafili, czyli myślokształtami uczynić mobilnych obrazów komarów i były komary na ludziach i na bydle" (Wj 8, 16 - 18)  
    • Nie jestem może jakoś specjalnie stary, ale pamiętam jeszcze moje pierwsze wyjazdy zimowe w Tatry, gdzie popylałem w ciężkim swetrze z wielbłądziej wełny. To była dobra odzież, mimo wszystko współczesna odzież termoaktywna daje dużo większy komfort i nie bardzo widzę odwrót od tego typu rozwiązań. Poza tym taką odzież też można i należy poddać recyklingowi jak ulegnie degradacji. I tak w kółko.
    • Widzisz Venator. Ja nie wiem czy to zdrowe i czy powinniśmy się w to ubierać. Liczę jednak na Naturę, bo zatkane mikroplastikiem nasieniowody Homo zdecydowanie przyczynią się ochronie Matki Ziemi; czy jakoś tak.  Wbrew obawom Darka zakręcone butelki PET przy doświadczeniu znanym doskonale z Gwiezdnych Wojen () nie powyginają nam odpowiednich stalowych "tłoków". Naprawdę polecam obu Panom zapoznanie się z sukcesami zwyczajnej "hydrauliki".  Venator, efekt "skali" jest nieistotny do czasu, gdy mówimy jedynie o ciśnieniu, bo ciśnienie (tak upraszczając) to SIŁA przez POWIERZCHNIĘ. Wiesz jakie ciśnienia są w zwyczajnej hydraulice zwyczajnych maszyn, które stosujemy codziennie? Wystarczy i nie musimy w tym celu lecieć za Księżyc. Wybacz Darku, ale pintolisz. UE nie chce podejmować arbitralnej decyzji, bo zaraz będzie o "prostowaniu bananów" i zwyczajnie chce, by zależało to od poszczególnych rządów. Pamiętasz może co pees zrobił w tej kwestii? Też nie pamiętam, bo nie zrobił nic.
  • Ostatnio aktywne tematy

  • Statystyki forum

    • Tematów
      39151
    • Odpowiedzi
      168056
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      6070
    • Najwięcej online
      10625

    Najnowszy użytkownik
    luq111114
    Rejestracja
×
×
  • Dodaj nową pozycję...