Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Forums

  1. Nasza społeczność

    1. Sprawy administracyjne i inne

      Uwagi odnośnie funkcjonowania serwisu i forum.

      2050
      posts
    2. Luźne gatki

      O wszystkim i nie na temat.

      11815
      posts
  2. Komentarze do wiadomości

    1. 18407
      posts
    2. 40841
      posts
    3. 12945
      posts
    4. 5793
      posts
    5. 2686
      posts
    6. 20654
      posts
    7. 13698
      posts
    8. 5620
      posts
    9. 24363
      posts
  3. Artykuły

    1. 719
      posts
  4. Inne

    1. 193
      posts
    2. 258
      posts
  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Najnowsze komentarze

    • Gdy starsi ludzie pozostają fizycznie aktywni, w ich mózgach znajduje się więcej protein tworzących połączenia pomiędzy neuronami. Dzięki temu, zachowują tez sprawność umysłową. Zwiększoną ilość wspomnianych białek zaobserwowano podczas autopsji nawet w mózgach osób, które były pełne toksycznych protein powiązanych z chorobą Alzheimera i innymi chorobami neurodegeneracyjnymi. "Jako pierwsi wykorzystaliśmy tego typu dane, by wykazać, że regulacja protein w synapsach jest powiązana z aktywnością fizyczną i to właśnie ona może być przyczyną pozytywnych skutków ćwiczeń fizycznych w starszym wieku, które możemy obserwować", powiedziała główna autorka badań, profesor Kaitlin Casaletto z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco (UCSF). Badania Casaletto i jej grupy opierały się na danych pozyskanych w ramach Memory and Aging Project prowadzonego na Rush University w Chicago. W ramach tego projektu śledzono poziom aktywności fizycznej u starszych ludzi, którzy zgodzili się oddać po śmierci swoje mózgi do badań. Dlatego też uczeni z UCSF mogą pochwalić się przeprowadzeniem wyjątkowych badań na ludziach. Dotychczas bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a zdolnościami poznawczymi mogliśmy obserwować w ten sposób na myszach. Utrzymanie stabilnych połączeń pomiędzy neuronami może być kluczowym elementem ochrony przed demencją. To synapsy są tym miejscem, które decydują o naszych zdolnościach poznawczych. A utrzymanie aktywności fizycznej, co jest bardzo łatwe, może pomóc w poprawieniu funkcjonowania synaps, stwierdza Casaletto. Naukowcy nie tylko zauważyli, że dzięki aktywności fizycznej poprawia się jakość synaps, ale – ku ich zdumieniu – okazało się, że dobroczynne skutki wykraczają daleko poza hipokamp i dotyczą też innych obszarów mózgu. "Być może aktywność fizyczna ma pozytywny wpływ na cały mózg, wspierając i utrzymując prawidłowe funkcjonowanie protein odpowiedzialnych za wymianę sygnałów między synapsami", dodaje współautor badań, profesor William Honer z University of British Columbia. W mózgach większości osób starszych dochodzi do akumulacji białek tau i beta-amyloidu. To toksyczne proteiny powiązane z chorobą Alzheimera. Obecnie uważa się, że najpierw pojawia się beta-amyloid, a następnie tau i dochodzi do uszkodzeń synaps oraz neuronów. Casaletto już podczas wcześniejszych badań zauważyła, że u starszych osób z bardziej spójnymi połączeniami między synapsami – niezależnie od tego, czy badania były wykonywane z płynu mózgowo-rdzeniowego pobranego od żywych pacjentów, czy na podstawie autopsji mózgu – toksyczne działanie beta-amyloidu i białek tau było osłabione. Uczona podsumowuje, że biorąc pod uwagę oba wspomniane badania, widać, jak ważne jest utrzymywanie aktywności fizycznej w starszym wieku. « powrót do artykułu
    • Zajrzałem do artykułu ( https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.abk3160 ) - wygląda na po prostu wzbudzanie molekuł we wnęce ... "baterię" w której >90% energii zamieniane jest w ciepło (?), chyba wolę kondensator. ps.  
    • Literówka. Szczerze to mam już jakieś omamy i przeczytałem o superaborcji. Ratunku kaczki rzucają mi się na mózg.  
    • Pani Zuzanna Ptak z Koniakowa wykonała z córkami i wnuczką największą serwetę koniakowską. Szesnastego stycznia imponujące osiągnięcie zostało zatwierdzone przez polskie Biuro Rekordów. Serweta ma średnicę 5,32 m. Przed przyszyciem do czarnego materiału i nakrochmaleniem jej waga wynosiła 5 kg 550 g. Podczas 4-miesięcznego dziergania koronczarki zużyły 61 km nici (11 kłębków). Wspólne heklowanie Pani Zuzanna jest poważaną w Koniakowie koronczarką, zdobywczynią Nagrody Oskara Kolberga. Nad serwetą pracowały z nią córki Danuta Juroszek i Wiesława Juroszek, a także wnuczka Anna Juroszek. Jak podkreślono na profilu facebookowym Centrum Koronki Koniakowskiej, przy obróbce niestrudzenie pomagały znajome koronczarki, rodzina, przyjaciółki, uczennice pani Zuzanny. Na serwetę składa się 3338 motywów roślinnych, tzw. kwiotków. Szczególnym motywem jest orzeł (godło Polski). To znak rozpoznawczy pani Zuzanny. Ten motyw wykonywała już nieraz na szczególne upominki. Można powiedzieć, że to jej ukryta sygnatura – nawiązująca do jej nazwiska Ptak. [...] Jest to zarazem [...] symbol polskości, z którą związana jest koronka koniakowska. Orzeł sprawia, że gdziekolwiek koronka będzie prezentowana, będzie identyfikowana z krajem, w którym jest wykonywana. Orzeł to także symbol zwycięstwa, wolności, rozpostarcia skrzydeł do lotu. Tak samo nasza rekordowa serweta jest już w pełni gotowa do wylotu do Dubaju, gdzie będzie z pewnością jedną z głównych atrakcji światowej wystawy Expo 2020 Dubai - podkreśliła Lucyna Ligocka-Kohut, prezes Fundacji Koronki Koniakowskie, a zarazem koordynatorka i inicjatorka pobicia rekordu. Koniakowskie rekordy Po przedstawieniu historii dzieła przyszedł czas na oficjalne pomiary. Dokonała ich Paulina Plenzler z Biura Rekordów. Koniec końców na ręce pani Zuzanny wręczono certyfikat dla Fundacji Koronki Koniakowskie (to ona jest właścicielką serwety). Dokument poświadczał, że 16 stycznia w Istebnej ustanowiono Rekord Polski w kategorii "największa wyszydełkowana koronka". Warto przypomnieć, że koniakowskie koronczarki już wcześniej podejmowały wyzwania. Na witrynie Centrum Koronki Koniakowskiej można przeczytać, że gigantyczna serweta zgłoszona do Księgi rekordów Guinnessa powstała w 5 miesięcy - od kwietnia do sierpnia 2013 r. - w domu koronczarki Marty Haratyk, która zaprojektowała całość i tworzyła ją wspólnie z córkami Danutą Krasowską, Renatą Krasowską, Mariolą Legierską i przyjaciółką Urszulą Rybką. Wszystkie panie to mieszkanki Koniakowa. Serweta o średnicy 5 m obejmowała ponad 8 tys. motywów, układających się w 20 rzędów. Wykonano ją z przeszło 50 km bawełnianych nici. Przygotowania do Expo 2020 Od 26 stycznia do 3 lutego br. na Expo 2020 w Dubaju będzie prezentowana czasowa wystawa województwa śląskiego. Z tej okazji wraz ze 150 koronczarkami z Koniakowa Lucyna Ligocka-Kohut przygotowała liczne koronkowe serwety i inne wyroby, a także kolekcję 20 kreacji. « powrót do artykułu
    • Ludzie latają w kosmos od kilkudziesięciu lat i od samego początku specjaliści badają skutki zdrowotne pobytu w przestrzeni kosmicznej. Wiemy, że długotrwałe przebywanie w stanie nieważkości prowadzi do osłabienia mięśni i kości, a niedawne badania sugerują, iż uszkadza również mózg. Teraz, dzięki badaniom finansowanym przez Kanadyjską Agencję Kosmiczną, dowiedzieliśmy się też, dlaczego astronauci cierpią na anemię. Dotychczas sądzono, że anemia kosmiczna to skutek szybkiej adaptacji organizmu do warunków związanych z przemieszczeniem się płynów do górnej części ciała. W procesie tym astronauci tracą około 10% płynu z naczyń krwionośnych. Sądzono, że w wyniku tego procesu dochodzi do spadku liczby czerwonych krwinek oraz że organizm przystosowuje się do nowej sytuacji w ciągu około 10 dni. Okazało się jednak, że przyczyna jest zupełnie inna. Doniesienia o kosmicznej anemii sięgają czasów pierwszych załogowych wypraw w kosmos. Jednak dotychczas nie wiedzieliśmy, co jest przyczyną jej występowania. Nasze badania pokazały, że już w momencie znalezienia się w przestrzeni kosmicznej organizm przyspiesza proces niszczenia czerwonych krwinek i przyspieszone tempo utrzymuje się przez całą misję, mówi główny autor badań, doktor Guy Trudel z University of Ottawa. Podczas pobytu na Ziemi nasz organizm tworzy i niszczy około 2 milionów czerwonych krwinek na sekundę. Naukowcy z Ottawy odkryli, że w czasie pobytu w kosmosie niszczonych jest około 3 milionów krwinek na sekundę. Posiadanie mniejszej liczby krwinek nie jest problemem w warunkach nieważkości, jednak gdy wylądujesz na Ziemi, innej planecie czy księżycu, gdzie masz do czynienia z grawitacją, anemia oznacza mniejszą liczbę energii, mniejszą wytrzymałość i siłę. A to może zagrażać powodzeniu misji. Kanadyjczycy zaprzęgli do badań 14 astronautów. Mierzyli zawartość tlenku węgla w wydychanym przez nich powietrzu. Jedna molekuła CO powstaje ze zniszczenia jednej molekuły hemu, czerwonego barwnika krwi. Na tej podstawie mogli oszacować tempo niszczenia komórek krwi podczas pobytu człowieka w przestrzeni kosmicznej. Uczeni nie badali produkcji czerwonych ciałek w kosmosie, ale przyjęli, że i ona musiała się zwiększyć. Gdyby bowiem tak nie było, każdy astronauta cierpiałby na ciężką anemię. Tymczasem wśród 13 astronautów, którym po powrocie na Ziemię pobrano krew, anemię miało 5. Dalsze badania pokazały, że anemia ta całkowicie ustępuje w ciągu 3-4 miesięcy po powrocie na Ziemię. Co ciekawe, gdy zbadano astronautów rok po zakończeniu misji, okazało się, że ich organizmy wciąż niszczą o 30% czerwonych krwinek więcej, niż przed misją. To zaś sugeruje, że w przestrzeni kosmicznej wystąpiły jakieś długotrwałe zmiany kontroli poziomu czerwonych ciałek krwi. Stwierdzono również, że im dłuższy pobyt w kosmosie, tym poważniejsza anemia. Badania kanadyjskich naukowców oznaczają, że przy planowaniu długotrwałych misji kosmicznych, z pobytem na Marsie i Księżycu, należy brać pod uwagę kwestię anemii i zastanowić się, jak jej zapobiegać. Można próbować to zrobić na przykład poprzez odpowiednią dietę. Nie wiemy też, jak długo po misji utrzymuje się stan, w którym dochodzi do podwyższonego tempa niszczenia czerwonych krwinek. « powrót do artykułu
    • Ściśle mówiąc, równie dobrze może się okazać, że dla nich złoto i diamenty są tanie jak barszcz, bo ich możliwości techniczne pozwalają np. każdemu bez problemu wykopać sobie w ogródku tyle diamentów, ile zechce: https://kopalniawiedzy.pl/diament-Ziemia-kraton,28498 Na Ziemi tak było z solą, gdzieś tam w średniowieczu była bardzo cenna, a obecnie... wiadomo. Ale to tylko "szczegół".  Dla mnie dużo ważniejszą sprawą jest to, że nie wydaje mi się, żeby cena czegoś wynikała z unikalności. Ani z niczego co można by określić jakimś jednoznacznym kryterium. Po prostu ludzkie decyzje są w wielu sytuacjach są w gruncie rzeczy absurdalne, oparte na jakichś przypadkowych "wymysłach", impulsach, zachciankach, modzie, wygodnictwie (które czasem bywa np. szkodliwe dla zdrowia, a i tak się tym nie przejmują), snobizmie, autosugestii, czy nawet manipulacji (w biznesie jest coś takiego jak "stwarzanie potrzeb", czyli w gruncie rzeczy przekonywanie klientów, że potrzebują nowo wymyślonego produktu, bez którego ludzie się do tej pory obywali) i wielu innych sprawach. Być może (w najlepszym przypadku dla tezy, że chodzi o unikalność) unikalność jest "warunkiem koniecznym", żeby cena była wysoka, ale co z tego? Pewien artysta konceptualny sprzedawał swoje kupy w puszkach (https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3wno_artysty), nabywcy kupowali te puszki za ciężkie pieniądze, dlatego, że to były jego kupy, czyli Piera Manzoniego, a nie jakiegoś przeciętnego Jana Kowalskiego, więc warunek unikalności jest spełniony, niemniej jednak mogę nadal uważać, że to były zakupy "absurdalne". Proszek z rogów nosorożców jest cenny (i uważany przez Azjatów za środek leczniczy), bo jest unikalny/trudno dostępny, ale kupy nosorożców też mają dużą unikalność (bo jak nosorożców jest mało to i kup jest mało), niemniej jednak nie ma chętnych do ich kupowania (a bez trudu można sobie wyobrazić alternatywną rzeczywistość, w której ludzie wierzą, że to odchody mają moc leczniczą, a nie rogi i rogów nikt kupować nie chce). Antymateria ma b. dużą unikalność (i cenę podobno też, widziałem gdzieś zestawienie najdroższych substancji na Ziemi, antymateria na pierwszym miejscu), ale nie sądzę, żeby jacyś obrzydliwie bogaci miliarderzy pragnęli przechowywać ją w domu jako cenny eksponat. Każdy płatek śniegu jest inny, jednak nigdzie nie wykształciła się tradycja, żeby przechowywać niechby nawet pojedyncze płatki śniegu "bo drugi raz taki sam się nie powtórzy",  (a można sobie wyobrazić alternatywną rzeczywistość, w której są przechowywane). I tak dalej i tak dalej. Część decyzji, jakie podejmują ludzie, wynika z potrzeby zadbania o własną egzystencję, a gdy egzystencja nie jest zagrożona, to ludzie wytwarzają jakieś "fanaberie", czyli "kulturę" (i część z tej "kultury" się ostaje jako coś chyba pożytecznego, a część odpada i po kilku wiekach ludzie się z tego śmieją). Więc jak dla mnie po pierwsze z tego wynika, że trzeba umieć zachować jakiś dystans do wszystkich "wynalazków", a z drugiej strony, nie bardzo rozumiem, dlaczego wybiórczo się koncentrować np. na byciu przeciw krypto a akceptować inne. Ja tam bym dużo bardziej przywiązywał wagę do użyteczności różnych towarów, a nie na "wartości" wytworzonej przez wyobrażanie sobie czegoś dodatkowego, ale trzeba jakoś żyć w tym społeczeństwie, jakie jest, a ono jest od dawna przesiąknięte jakimiś "wytworami umysłu".
  • Latest active topics

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      35166
    • Total Posts
      160343
  • Member Statistics

    • Total Members
      5638
    • Most Online
      1794

    Newest Member
    keutar77
    Joined
×
×
  • Create New...