Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/15/20 in all areas

  1. 3 points
    Albo jesteś naiwny albo ja coś przespałem. Podaj mi JEDEN przykład z postępu naukowo-technicznego który w ogólnym rozrachunku był/jest pozytywny dla Ziemi jako ekosystemu. Znajdź cokolwiek w przedziale od wynalezienia ognia do promu kosmicznego. Jak myślisz do czego będzie wykorzystanie 90% tego twojego taniego prądu z ogniw? Powiem ci, do jeszcze większej konsumpcji,eksploatacji złóż i wód gruntowych, wycinania lasów, betonowania gruntów. Czyli powiększenia problemów Twierdzisz że jak dasz alkoholikowi więcej pieniędzy to on sobie posadzi drzewko pod domem. Ja twierdzę że raczej zainwestuje w większą ilość flaszek.
  2. 1 point
    Owszem, ale wiarą "nie symetryczną", tzn. ateista wierzy, że NA PEWNO, nie ma absolutnie ŻADNEGO Boga, natomiast Teista najczęściej wierzy w mnóstwo różnych rzeczy, które sumując są mniej prawdopodobne od wiary Ateistów. Ponieważ zakładając istnienie jakiś konkretnych cech przypisywanym dowolnemu Bogu należy założyć również że pewnej ilości z tych cech nie ma, a za to sa inne - równie prawdpodobne etc. Czyli np. że Bóg ma nie trzy osoby a cztery albo dwie etc. ect. Dopiero Teistyczna wiara w Boga z minimalną ilość najbardziej generalnych cech, w ogólności z jedną cechą np. niepoznawalna istotna panująca nad nami (i koniec) zbliża się swoim poziomem wiary do Ateistów. Ateista z zasady będzie zatem wierzącym ale zawsze (albo zazwyczaj) mniej niż Teista. Dopiero agnostyk/sceptyk jest prawdziwie nie wierzącą w nic osobą - zakłada po porostu że albo najbardziej ogólny z możliwych opisów Boga jest prawdziwy lub nie jest i tyle. Z kolei anty-teista jest rodzajem aktywisty który zwalcza teistów/religię, co moim zdaniem jest nieco nie fair ponieważ odbierając komuś wiarę nalezy dać coś w zamian. Wiara jest wielu ludziom potrzebna.
  3. 1 point
    Mogę mówić tylko za siebie, ale podejrzewam że dużo kolegów i koleżanek którzy są nazywani z tekstami i wrzocani do wspólnego worka ma podobnie. Dlatego wolę nazywać się anty-teistą i nie wierzę we wszystkich poznanych przezemnie Bogów. Nie interesowałem się wszystkimi bo szkoda mi na to czasu i nie widzę w tym sensu, ale teraz z perspektywy czasu jak sie już za to zabrałem łatwo mi było wytłumaczyć sobie jak glupia i naiwna jest podstawa chrześcijaństwa. Mysle Ergo Sum ze twoja wiara jest gdzieś zbtych kręgów kulturowych wiec rozwine myśl. Biblia to ewidentny spis praw i bajek ułatwiających kontrolę ludzi, a pamiętajmy ze uważamy jest za słowo Boże. Uważam że każdy kto przeczyta ze zrozumieniem np. Księgę powtorzonego prawa jest w stanie zrozumieć że ten wszechmocny i miłosierny Bóg nie jest ani wszechmocny ani miłosierny. To określenie wszechmocny jest najbardziej irytujace, szczególnie jak np. Lekarz anty-teista kogos uratuje to niby tak go Bóg prowadził mimo ze on sam nie wierzy, tylko poświęcił ten czas na naukę, ale jak katolik z premedytacją kogos zabije to juz sprawa diabła i wolnej woli ludzkiej. Co się tyczy Jezusa i nowego testamentu to taka moja teoria: istnieje wiele dowodów na to ze taka osoba istniała lub sa to połączone życiorysy kilku osób. Jak dla mnie facet wyprzedził o conajmniej kilkanaście wieków swoje pokolenie i prawdopodobnie byl ponadprzeciętne inteligentna osobą, wiedział jak Biblia jest wykorzystywana do zawlaszczania władzy, ale wiedział też że musi tym prostym niepismiennym ludziom jakieś inne wytyczne moralne niż tylko oko za oko, kamieniowania za cudzołożenie i namawianie do anty-teizmu czy zmiany Boga. Wielu ludzi to rozumiało i chętnie przychodziło posłuchać co ma do powiedzenia. Nie mogło to się podobać ani Żydom ani rzymianom, chociaż Piłat prawdopodobnie go rozumiał. Ale jak sie skończyło wiemy. Jezus miał pecha bo jego uczniowie kilkadziesiąt lat pozniej ubarwili jego historię i w gruncie rzeczy zastapili jeden zamordyzm innym, takim w wersji light i to w sumie tylko dlatego że nie mieli jaj powiedziec ze Biblia to takie tam opowiadania a nie jakieś słowo Boga ojca. No może poza św Markiem ktory tam napomknął, że nauki Jezusa nadpisuja prawo mojzeszowe, ale większość myśli że chodzi tylko o jedzenie kotletów ze świń, a pedałów trzeba dalej kamieniować. I teraz mi powiedz jakie prawo moralne albo logikę maja ludzie którzy na tej podstawie zabraniają ludziom którzy w to wierzą korzystania np. z prezerwatyw. Szczególnie w krajach gdzie panuje przemienienie i szerzy sie AIDS. Jakim prawem w polsce ktoś utrudnia dostęp ludziom którzy w te bzdety nie wierzą do tabletek "dzień po" ? O taką symetrię najprawdopodobniej chodziło ex nihilo.
  4. 1 point
    Ale nie ma powodu, żeby byli najmoralniejsi. Przynajmniej jeśli próbować zrozumieć sposób funkcjonowania KK (a właściwie kleru, bo tu o kler chodzi, a nie o "wiernych"), to chyba jedyny sposób zrozumienia, to wyjść od założenia, że ksiądz to zawód jak każdy inny (chociaż może należałoby go podciągnąć pod jakieś hasło typu "zawód zaufania publicznego", mniejsza o szczegóły). Przejście seminarium duchownego nie daje żadnych nadludzkich mocy, nie nauczy chodzenia po wodzie ani uzdrawiania chorych, nie uczyni też nikogo wybitnym intelektualistą ani nie sprawi, że ktoś się stanie bardziej "moralny" albo "święty" (no, może jakaś kwestia rozwinięcia wrodzonych predyspozycji). Przychodzą pewnie różni ludzie, z różnych warstw społecznych, mniej lub bardziej inteligentni itp. Możliwe, że średnio klerykowie stoją pod względem moralnym trochę lepiej od średniej społeczeństwa, ale cudów po nich nie należy się spodziewać. Zresztą pewnie jest jakiś "odsiew" tych najbardziej "niemoralnych". To co ich łączy, to że w "coś tam" wierzą i - tak jak @3grosze - wierzą w skuteczność "odwoływania się do sumień" czy też "moralizowania" (przynajmniej tacy powinni być w teorii, w praktyce załapią się pewnie czasem jacyś karierowicze czy tp.). Pożądane/potrzebne do wykonywania zawodu cechy to jakieś umiejętności społeczne (umiejętność postępowania z dużą grupą ludzi) i pewnie też jakieś umiejętności "menedżerskie" (dla tych, co się gdzieś tam wyżej wdrapią w hierarchii kościelnej). Osobista "świętość" jest w gruncie rzeczy dość "średnio" potrzebna do prowadzenia mszy (wystarczy spełnianie jakiegoś minimum). Rydzyk właśnie taki jest, jest co by o nim nie mówić bardzo sprawnym organizatorem (to zdanie ocenzurowałem, w myślach przy słowie "organizator" wpadają mi do głowy dwa brzydkie słowa, takie, które są wypowiadane m. in. w "Seksmisji"). Jeżeli przyjąć taki jakiś sposób patrzenia na nich, to można zrozumieć całą historię KK. Nie da się ich zrozumieć, jeśli założyć, że wszyscy są dobrzy, albo wszyscy źli, to za duże uproszczenie. Są po prostu różni, jedni "bardziej święci", inni mniej. Gdyby zrobić selekcję wg kryterium "moralności" z bardzo wysoko ustawioną poprzeczką, to pewnie by ich za mało zostało, żeby obsłużyć cały świat (a jeszcze i część z nich by w ogóle nie umiała nawiązać kontaktu z "publicznością" na mszy).
  5. 1 point
    Jeśli uwzględnimy całkowity wpływ CO2 to nie jest zmiana na minus tylko na plus. To jest typowy sprokurowany kryzys jak na zamówienie. Od spotu Merkelowej do bezpośredniego finansowania i organizowania przemytu przez NGO. Taka sztuka nie udała się nigdy wcześniej aby państwa europejskie dały sobie wpłynąć/wjechać niezorganizowanym ludziom, nawet przed Hiramem Maximem. Życie będzie wyglądało tam dokładnie tak samo jak dzisiaj, po prostu inne rejony będą nadbrzeżne. Duże miasta osłoni się tamami, to jest wykonalne nawet dzisiaj. W przyszłości będzie wielokrotnie tańsze. Propaganda osób które nie rozumieją obecnego stanu rozwoju. Przynajmniej zostawimy im jakieś wyzwania. Zmiany klimatu były w większości nieantropogeniczne i przypuszczam że emisja CO2 nie odpowiada nawet za 50% obecnego wzrostu temperatury. Co do odpowiedzialności to po prostu zdaję sobie sprawę że zmiana temperatury i poziomu oceanów jest minimalna w porównaniu tego, czego ludzkość doświadczyła w ciągu zlodowaceń, ma mikroskopijne skutki dla światowej gospodarki.Wariant pesymistyczny (co nie jest tożsame z bajkami IPCC o 4.5°C )jest zupełnie akceptowalny i nie oznacza żadnej katastrofy którą dałoby się porównać do choćby wojen światowych. Realistycznie nie ma się czym przejmować na zapas, wystarczy obejrzeć globus i uświadomić sobie że takich wzrostów poziomu oceanów o 1 m przeżyliśmy w ciągu ostatniego ocieplenia o około 130. Będą przegrani, ale będą też wygrani jak we wszystkim. Dotychczasowa perspektywa geologiczna jednoznacznie stwierdza że im cieplej tym lepiej dla biosfery, a maniera przypisywania każdemu ekstremalnemu zjawisku pogodowemu związku ze zmianami klimatu jest męczącą propagandą obrażającą inteligencję ludzką. Tak. Ludzie mają skłonność do histerii, młodzi ludzie mają skłonność do fanatyzowania, co wykorzystują wszystkie te ruchy. Większość z nich nie ma pojęcia o niczym poza wąską działką w której orzą. Ja zauważyłem inną relację - im większa inteligencja, skłonność do samodzielnego myślenia i erudycja osób tym mniejsza skłonność do paniki klimatycznej. Ludzie żyją krótko, mają perspektywę kształtowaną przez media. Kto czyta sobie o starożytnych klęskach "klimatycznych"? Takie fluktuacje to nic nowego. Z obecnego stanu rzeczy korzyści czerpie każdy, wystarczy przypomnieć sobie jaki efekt dla gospodarki miał kryzys paliwowy który w sumie był niewielkim wzrostem ogólnych kosztów energii biorąc pod uwagę wszystkie źródła. Ekoterroryzm ma znacznie większe konsekwencje, bo hamuje rozwój. Rentowność korporacji związanych z energetyką kopalną nie jest systematycznie lepsza od innych podmiotów gospodarczych. Prawdziwy rozwój cywilizacji rozpoczął się bo udało się nam dobrać do paliw kopalnych przez co przestaliśmy być limitowani wątłą siłą zwierzęcych mięśni. Nic innego. Rzym nie był mniej rozwinięty naukowo-technicznie niż my w XVII wieku. Dostęp do węgla zmienił wszystko.
  6. 1 point
    Microsoft oznajmił, że ma zamiar nie tylko zredukować zredukować emisję węgla związaną ze swoją działalnością, ale usunie z atmosfery węgiel, który wyemitował w całej swojej historii. Koncern wyznaczył sobie dwa ambitne terminy. Do roku 2030 firma chce tk zmienić sposób swojego działania, że będzie więcej węgla wycofywała z atmosfery niż go emitowała, a do roku 2050 ma zamiar wycofać z atmosfery cały węgiel, jaki w związku z prowadzoną przez siebie działalnością wyemitowała od swojego powstania w 1975 roku. To zdecydowane przebicie zapowiedzi Amazona, który obiecał, że do roku 2040 stanie się firmą neutralną pod względem emisji węgla. "Podczas gdy cały świat potrzebuje zredukować emisję netto do zera, ci z nas, których stać na szybsze i bardziej ambitne działanie, powinni to zrobić. Dlatego dzisiaj ogłaszamy nowy plan zredukowania, a docelowo usunięcia z atmosfery, całej emisji powodowanej przez Microsoft", oświadczył prezes Brad Smith. Koncern oznajmił, że do 2030 roku o ponad połowę zmniejszy zarówno swoją własną emisję jak i całego swojego łańcucha dostaw. Koncern pomoże swoim dostawcom i innym partnerom w redukcji ich śladu węglowego, przeznaczy też miliard dolarów na rozwój technologii związanych z redukcją emisji węgla, jego przechwytywaniem i usuwaniem z atmosfery. Od przyszłego zaś roku będzie wymagał od swoich nowych partnerów, by wdrażali politykę redukcji emisji. Firma zapowiedziała też, że co roku będzie publikowała Environmental Sustainability Report, w którym szczegółowo przedstawi poziom swojej emisji i działania zmierzające do jej zmniejszenia. « powrót do artykułu
  7. 1 point
    Ten cały wykładniczy postęp był możliwy, ponieważ do połowy XX wieku wszystkie nasze działania nie miały globalnych konsekwencji. Opracowanie bomby atomowej to zmieniło, ponieważ po raz pierwszy dostaliśmy możliwość głupią decyzją spowolnienia lub zatrzymania tego postępu. I to nie długotrwale konsekwencje używanie broni atomowej zatrzymują nas przed używaniem jej, tylko te bezpośrednie. Oddziaływanie na klimat nie dotknie nas bezpośrednio tylko prawdopodobnie nasze wnuki lub prawnuki, kryzysy migracyjne jakich my do doświadczamy to pikuś z tym co będzie sie działo jak nieznośne stanie się życie w regionach np. nabrzeżnych gdzie żyje większość populacji. To nie jest kwestia tego czy będzie mino czy ciepło, tylko do tej pory każdemu pokoleniu globalnie żyło się lepiej, a my przez nieodpowiedzialne gospodarowanie tym co mamy możemy zaburzyć ten trend. Przeciętny człowiek przetrwanie gatunku ma tylko w genach i ogranicza się do reprodukcji i dbania o własne dzieci i ewentualnie wnuki reszta go nie obchodzi. Myślenie o przyszłych pokoleniach wymaga wysiłku intelektualnego a to nie jest popularne w obecnych czasach. Z tego co rozumiem @peceed, zgadzasz się z antropogenicznością zmian klimatu tylko chcesz przerzuć odpowiedzialność za naprawę tego lub adaptację na przyszłe pokolenia i technologie które jeszcze nie istnieją, bez gwarancji że zdążymy je opracować. To jest wg. Ciebie najlepsze co możemy zrobić ? I jeszcze taka moja teoria: obawy przed zmianami klimatu ma większość ludzi, na których liczysz - naukowców, innowatorów, technologów. Dziwnym trafem większość pozostałych z nich jest powiązana z gałęziami przemysłu które czerpią korzyści z obecnego stanu rzeczy. Wydaje mi się, że przeceniasz to co potrafimy, a nie doceniasz jak delikatna, krótka i wyjątkowa jest równowaga która pozwoliła nam na rozwój cywilizacji.
  8. 1 point
    A kto powiedział że postęp i działalność człowieka ma być "pozytywna dla ekosystemu"? Nawet nie da się jednoznacznie zdefiniować takiego pojęcia. Czy pojawienie się organizmów tlenowych było "pozytywne dla ekosystemu"? Może to właśnie wielkie kataklizmy były korzystne dla ekosystemu, bo wyrzucały stan przyrody z minimum lokalnego. Jako człowiek właśnie stworzyliśmy masę pustych wakatów w niszach ekologicznych. Za 200 lat po lasach być może będą sobie biegać mamuty i tury, ale to nie jest nasza decyzja. To jest podejście kwazireligijne które zaowocowało tak niewydażonymi z naukowego punktu widzenia hipotezami jak Gaja. Jeżeli można w ogóle mówić że życie istnieje "po coś", to stworzenie cywilizacji technicznej jest na pewno niezbędnym etapem. Logika i statystyka pokazuje, że nawet na planetach na których powstało złożone życie osiągnięcie tego etapu jest nadzwyczaj nieprawdopodobne, więc stanowi dla mnie nieporównywalnie większą wartość niż zachowanie nieskalanych ekosystemów. Oczywiście ekonaziści chcieliby aby prowadzić "ziemskie zoo" kosztem ludzi do końca, czyli do rozdęcia Słońca. Tylko nie wiadomo po co. Zresztą biosfera jaką znamy zaniknie krótko po ustaniu ruchów tektonicznych, czyli znacznie szybciej. Realistycznie jako ludzie mamy swoje interesy. Żaden gatunek nie stawia interesów innych gatunków nad swoimi. To jest abberacja. Wspaniałe porównanie. Tak, uważam że alkoholik jak najbardziej posadzi sobie drzewko pod domem, bo większość alkoholików to zasadniczo zupełnie normalni ludzie. Jestem też przeciwny akcyzie na alkohol jako społecznie niesprawiedliwej, gdyż pozbawia(ła) rodziny ekstremalnych alkoholików środków do życia.
  9. 1 point
  10. 1 point
    Możesz np. spróbować zrobić z nich masło orzechowe: https://www.google.com/search?client=ubuntu&hs=cZx&channel=fs&q=masło+orzechowe+z+orzechów+włoskich&sa=X&ved=2ahUKEwjv7fuhyJLnAhWErIsKHRsIBo8Q1QIoAnoECAsQAw&biw=1920&bih=1053 wtedy smak się uśredni, a poza tym można pokombinować z dodatkami. Gorzkie są skórki, szczególnie kiedy orzechy były nie całkiem dojrzałe, no chyba, że orzechy są zepsute, wtedy całe. Usunąć skórek się nie da, ale można spróbować orzechy wymoczyć i wtedy pewnie mniej gorzkie będą. Trzeba uważać na pleśń, często jest mało widoczna. No a poza tym... z tym zdrowe/niezdrowe... za pół roku może okazać się, że zdrowe jest niezdrowe, bo coś tam, a później będzie znowu zdrowe, bo coś tam, itd., do usranej...
  11. 1 point
    Czytam od dawna o tym, że orzechy włoskie są dobre dla zdrowia. Wygląda na to, że są to najzdrowsze orzechy. Staram się je kupować i wcinać, ale często są gorzkie i nie tak smacznie, więc ciężko oszukać mózg Przyszło mi teraz do głowy, że można spróbować poprawić ich smak jakimś prostym trikiem z przyprawami bez obróbki termicznej. Na szybko przychodzi mi do głowy cynamon i anyż, ewentualnie można zrobić jakieś batony dietetyczne z miodem i płatkami.
  12. 1 point
    Chyba mnie nie zrozumiałeś. Ja nie twierdzę że uświadamianie jest złe a jedynie że najwyraźniej nieskuteczne. Innymi słowy zakładam że jednak pomimo prób przemówienia rządom do rozsądku I TAK będzie problem z wodą. krótko mówiąc - czarno to widzę.
  13. 1 point
    Więc sami widzicie, wielbłądy zlizujące skropliny z klimatyzacji to jest tylko preludium.
  14. 1 point
    Nie widzę konkretnych argumentów tylko ogólniki z książek popularnonaukowych i bluzgi za tarczą anonimowości. W takim razie tylko jeszcze raz podam przykład "nierówności która nie powinna być łamana" (Mermina) - dla 3 binarnych zmiennych ABC: Pr(A=B) + Pr(A=C) + Pr(B=C) >= 1 zakładając dowolny rozkład prawdopodobieństwa na przestrzeni 8 zdarzeń, ta nierówność jest prawdziwa, szczególnie że oznacza mniej więcej "rzucając 3 monetami, przynajmniej 2 dają to samo": Pr(A=B) = p000 + p001 + p110 + p111 Pr(A=B) + Pr(A=C) + Pr(B=C) = 2*p000 + 2*p111 + sum_ABC pABC = 2*p000 + 2*p111 + 1 >= 1 ... a jednak formalizm MK pozwala ją łamać (np. https://arxiv.org/abs/1212.5214 ) - to jest poważny problem który wypadałoby zrozumieć ... i np. ciekawostka: można ją też łamać w modelu Isinga dzięki podobieństwu do całek po trajektoriach: z symetrii dostajemy regułę Borna, co pozwala łamać nierówności wyprowadzone w zwykłej probabilistyce. Na podstawie jednego zdania jedziesz na pracę z Physical Review Letters czyli topowego czasopisma fizyków, widzę że czujesz się znacznie mądrzejszy niż jego edytorzy i recenzenci. Też na eksperymenty typu Coudera, które znowu pochodzą z topowych czasopism, np.: Interference in particle statistics of double-slit experiment (PRL 2006) - corpuscle travels one path, but its "pilot wave" travels all paths - affecting trajectory of corpuscle (measured by detectors). Unpredictable tunneling (PRL 2009) due to complicated state of the field ("memory"), depending on the history - they observe exponential drop of probability to cross a barrier with its width. Landau orbit quantization (PNAS 2010) - using rotation and Coriolis force as analog of magnetic field and Lorentz force (Michael Berry 1980). The intuition is that the clock has to find a resonance with the field to make it a standing wave (e.g. described by Schrödinger's equation). Zeeman-like level splitting (PRL 2012) - quantized orbits split proportionally to applied rotation speed (with sign). Double quantization in harmonic potential (Nature 2014) - of separately both radius (instead of standard: energy) and angular momentum. E.g. n=2 state switches between m=2 oval and m=0 lemniscate of 0 angular momentum. Recreating eigenstate form statistics of a walker's trajectories (PRE 2013). Chętnie o tym mogę podyskutować, ale odpowiadam tylko na konkretne argumenty.
  15. 1 point
    Natywne wspieranie Linuxa w win10 i serwer, sponsorowanie i praca nad jądrem Linuxa podpowiada mi że za parę lat MS tylko przełączy się przy okazji aktualizacji na jądro Linuxa, zostawiając tylko swoje kolorowe GUI. Po co im armia programistów ciągle łatających własne. Można zrobić jak z IE
  16. 1 point
    Pytanie czy rozwiązanie w którym żyjemy zostało wybrane w sposób symetryczny jak zespoły po trajektoriach, czy asymetryczny jak np. ewolucja unitarna - wyróżniająca początek. Symetryczny w sensie że gdyby poddać cały wszechświat symetrii np. CPT, to znalezione rozwiązanie byłoby takie samo. Stwierdzenie że warunki brzegowe są tylko w przeszłości łamie symetrię - narzuca kierunek. Zespoły po trajektoriach są symetryczne - symetria transformuje wszystkie trajektorie. Najlepiej to widać dla Isinga, czyli Boltzmannowskich zespołów po trajektoriach, które wręcz trudno rozwiązywać w sposób asymetryczny: https://physics.stackexchange.com/questions/524856/violation-of-bell-like-inequalities-with-spatial-boltzmann-path-ensemble-ising Jest transformacja między np. zespołami Feynmana i ewolucją unitarną, ale jeśli rozwiązanie w którym żyjemy zostało wybrane w sposób symetryczny, to aktualny stan został wybrany symetrycznie: dla zgodności zarówno z przeszłością jak i przyszłością - czyli superdeterminizm.
  17. 0 points
    Znów nieudolnie grzebią w prawie, bo ekologizm stał się zagrożeniem, a zwierzęta to przecież towar. Jeśli los zwierząt nie jest Wam obojętny, nie uważacie, że wystarczy tylko "nie pochwalać", możecie wykazać się odrobiną aktywności, wobec innych bierności. Proponuję najpierw przeczytać, https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,25616121,znecali-sie-nad-psami-teraz-pracuja-nad-ustawa-o-ochronie-zwierzat.html#S.main_topic-K.C-B.6-L.2.maly:undefined a po przemyśleniu zajrzeć tu: https://www.petycjeonline.com/petycja_przeciwko_zlikwidowaniu_prawnej_ochrony_zwierzat_w_polsce ...................................................................................................................... Pamiętam dobrze @ex nihilo, jak składając kiedyś tu na forum życzenia noworoczne, apelowałeś aby dla dobra zwierzaków, nie strzelać tymi głupimi fajerwerkami. To tak a propos naszego siłowania się w wiadomym temacie i tak Twój stosunek do "braci mniejszych" był dla mnie oczywisty.
  18. 0 points
    Dzięki, bo mi się nie chciało szukać. Czyli 13 na 5 lat, doliczmy do tego postrzałki, te ludzkie, niech będzie drugie tyle. A teraz przyjrzyjmy się temu dokładniej: https://www.google.com/search?client=ubuntu&channel=fs&q=Śmierć+na+polowaniach&ie=utf-8&oe=utf-8 - myśliwy myśliwego - myśliwy sam siebie - myśliwy naganiacza - myśliwy spadł z ambony - myśliwy zmarł na zawał - itd. Ilu jest "cywilów"? Bo jeśli "oni" sami siebie odstrzeliwują, to mnie nie obchodzi. Jeden rocznie czy mniej? Na wszystkie polskie lasy, pola, krzaczory, trzcinowiska itp., itd., gdzie się poluje. Jakieś 2/3 powierzchni kraju i 38 mln ludzi. Hmm? Takie są fakty. Porównaj je z innymi zagrożeniami... A jak często w lesie jesteś? Podejrzewam, że bardzo rzadko albo wcale... Bo jeszcze nie spotkałem nikogo, dosłownie nikogo, z tych, którzy w lesie są często - leśników, robotników leśnych, przyrodników, grzybiarzy, zwykłych ludzi, którzy często na spacer do lasu chodzą - kto by się tego bał. Jeśli przy takiej statystyce się boisz, to jest tylko histeria albo coś podobnego, co leczenia wymaga, bo z realnym zagrożeniem to nie ma żadnego związku. Już chyba nawet diabły i piekło są bardziej realnym zagrożeniem niż to. Ale może dobrze, że lasu nie chodzisz - przy takim poziomie oderwania od realiów (histerii), gdybyś ryj dzika zobaczył, to pewnie na zawał byś padł. Aha, ostrzegam - żmije też są, a kleszcze z boreliozą w dowolnej ilości. I te kleszcze są zagrożeniem realnym. A po co wiara, kiedy są dowody? Zastąp swoją wiarę faktami, i nasz spór przestanie istnieć. To nie ja racjonalizuję, tylko to jest racjonalne - przynajmniej w konkretnej sytuacji. Emocje może są i fajne, moralne, ale bardziej zaszkodzić mogą niż pomóc. Zwierzakom - bo te mnie bardziej interesują niż ludzie. Masz jakiś lepszy pomysł? Racjonalny. Czy może wolisz druty i żelaza kłusowników albo trucizny rozkładane przez rolników? Bo zwierzaki chyba jednak wolą kulki... Nie pytałem ich, ale... Pewnie tak... jeśli do tego czasu ludzie sami się nie pozjadają.
  19. 0 points
    Może i tak, ale pod warunkiem, że będzie to symetryczne, czyli wierzący (w dowolnego boga) nie będą mieszać swojej wiary do spraw pozareligijnych - dotyczących też ateistów czy wyznawców innych religii.
  20. 0 points
    Pozytywna historia, śmieciarz wyrzucił śmieci do lasu wraz z rachunkami i dokumentami pozwalającymi na identyfikację http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25597866,masz-trzy-dni-na-wplate-na-wosp-i-sprzatniecie-smieci-albo.html
  21. -1 points
    Bandaż samoprzylegający 3M™ Coban™ Armedical. Stosowany jest w bandażowaniu zwichnięć i urazów. Polecam https://helpik24.pl/bandaze-opaski-gipsy/7985-bandaz-samoprzylegajacy-3m-coban-armedical.html .
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+01:00
×
×
  • Create New...