Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/07/20 in all areas

  1. 2 points
    Pierwszy polski pionowy banknot*? Hmm...: fot.: https://snmw.pl/aukcja-banknotow-insurekcji-kosciuszkowskiej-jakiej-bylo/ Co prawda nie są to ściśle "banknoty", czyli znaki pieniężne emitowane bank ("noty bankowe"), a bilety skarbowe, ale są to pierwsze polskie pieniądze papierowe - i jak widać na obrazku, siedem z dziewięciu ma format pionowy Pierwsze w ogóle papierowe znaki pieniężne, emitowane w Chinach ok. 1000 lat temu, też były pionowe: Czyli format pionowy nie jest żadnym dziwactwem, zresztą teraz np. Szwajcaria emituje tylko pionowe banknoty: https://pl.wikipedia.org/wiki/Chińskie_pieniądze_papierowe A czy to przeznaczone dla kolekcjonerów, a nie do obiegu, wydrukowane na zlecenie NBP "coś" jest banknotem faktycznie, a nie tylko formalnie - można się spierać. Czyli i nie całkiem pierwszy polski pionowy, i nie całkiem banknot... w sumie pic na wodę dla kolekcjonerów. Niektórych, bo nie wszyscy takimi "kolekcjonerskimi" nibymonetami i nibybanknotami się interesują. I słusznie. Prawdziwe monety i banknoty, od 3000 lat (monety) i 1000 lat (pieniądze papierowe) emitowane do obiegu, są nieporównywalnie bardziej interesujące * - formalnie "banknoty", to papierowe (teraz często plastikowe) znaki pieniężne emitowane przez banki. W praktyce "banknoty" to wszystkie papierowe znaki pieniężne, niezależnie od emitenta (bank, skarb państwa, emitent prywatny itp.) i formalnej podstawy emisji.
  2. 1 point
    Przypomina to analizę kryzysu związanego z pokryciem ulic londynu końskim łajnem do poziomu 3m w ciągu 50 lat https://en.wikipedia.org/wiki/Great_horse_manure_crisis_of_1894
  3. 1 point
  4. 1 point
    Na polski format skośny musimy poczekać Poszukałam jednak banknotów o nietypowych kształtach z innych krajów. Parę przykładów znalazłam
  5. 1 point
    Jak to dobrze, że ktoś w końcu wymyślił taki sposób. Można tak pomóc wielu innym gatunkom ptaków.
  6. 1 point
    Kosztami akcji powinno się obarczyć tych, którzy na ropie zarabiają.
  7. 1 point
    Muzeum Gdańskie wydało 2,4 miliona złotych na bursztynowe szachy, które staną się jednym z eksponatów Muzeum Bursztynu tworzonego w Wielkim Młynie. Muzeum już kilka lat temu próbowało nabyć ten niezwykły przedmiot, jednak wówczas nie było go nań stać. Zakup udał się teraz, a Muzeum Gdańskie przebiło ofertę samego nowojorskiego Metropolitan Museum of Art. Nowy nabytek to przedmiot wyjątkowy na skalę światową. Szachy powstały w Gdańsku około 1690 roku. Najprawdopodobniej ich twórcą jest Michael Redlin, jeden z najsłynniejszych bursztynników swoich czasów. To jedyny zachowany zestaw bursztynowych szachów z Gdańska z XVII wieku i jeden z zaledwie czterech takich zestawów na świecie. Podobnej klasy, kompletne i świetnie zachowane zestawy znajdują się w kolekcjach duńskiej rodziny królewskiej, Państwowego Muzeum Ermitażu w Sankt Petersburgu oraz muzeum jubilerstwa i złotnictwa Grünes Gewölbe w Dreźnie. Wszystkie datowane są na okres początku XVIII wieku, mówi rzecznik Muzeum Gdańska, doktor Andrzej Gierszewski. Szachownica ma wymiary 37x37x11 centymetrów. W rogach wspierają ją rzeźby lwów, a po bokach widzimy owalne zdobienia. W rogach ustawiono tez kosze z kwiatami. W szachownicy znajdują się też 2 wyłożone jedwabiem szufladki, w których przechowuje się bursztynowe figurki. Wiemy, że szachy najpierw trafiły do Amsterdamu, a w 1758 roku były na zamku Blair w Szkocji, należącym do rodziny Murrayów. Wtedy też dokonano ich napraw. Trzeba bowiem pamiętać, że bursztyn to materiał bardzo kruchy. Na podstawach figurek widać ślady klejenia technikami używanymi w XVIII wieku. Szachy pozostały w Szkocji do czasów współczesnych. W 2015 roku trafiły na aukcję. Wówczas Muzeum Gdańska nie wystarczyło środków, by je kupić. Zabytek trafił w prywatne ręce. Niedawno dzieło Redlina znowu pojawiło się na aukcji. Tym razem Muzeum było lepiej przygotowane i udało się mu przebić nawet ofertę z Nowego Jorku. Niezwykłe szachy można będzie oglądać już w przyszłym roku, gdy otwarte zostanie Muzeum Bursztynu. « powrót do artykułu
  8. 1 point
    Amerykańscy naukowcy opisali urządzenie przypominające wkładane do ucha zewnętrznego słuchawki, które za pomocą niedostrzegalnych, podprogowych, pulsów elektrycznych stymuluje nerw błędny, wspomagając w ten sposób naukę dźwięków nowego języka. Specjaliści uważają, że urządzenie może znaleźć szerokie zastosowanie, poprawiając również inne rodzaje uczenia. Podczas eksperymentów opisanych na łamach pisma npj Science of Learning, wykorzystując precyzyjnie zaplanowaną czasowo, nieinwazyjną stymulację nerwu błędnego, naukowcy znacząco poprawili zdolność osób anglojęzycznych do odróżniania tonów języka mandaryńskiego. Co więcej, stymulacja tego nerwu pozwalała ochotnikom 2-krotnie szybciej wychwycić pewne tony. To jedna z pierwszych prezentacji, że za pomocą nieinwazyjnej stymulacji nerwu błędnego można wzmocnić złożoną zdolność poznawczą, taką jak nauka języka obcego przez zdrowego człowieka - podkreśla prof. Matthew Leonard z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. Uczeni posłużyli się nieinwazyjną techniką, nazywaną przezskórną stymulacją nerwu błędnego (ang. transcutaneous vagus nerve stimulation, tVNS). Amerykanie wykorzystali fakt, że na powierzchni ucha występuje aferentna gałąź uszna nerwu błędnego, zaopatrująca skórę małżowiny w ludzkim uchu. Można ją stymulować za pośrednictwem elektrody usznej. W masie silikonowej, która przypomina słuchawki, umieszczono 2 elektrody: anoda znajdowała się okolicach jamy muszli, a katoda przy łódce muszli. W ramach studium 36 anglojęzycznych osób trenowano pod kątem identyfikowania 4 tonów języka mandaryńskiego w przykładach naturalnej mowy. Wykorzystano do tego zestaw zadań, opracowany przez Sound Brain Lab do badania neurobiologii nauki języka. Ochotnicy, w przypadku których tVNS sparowano z dwoma tonami zwykle łatwiejszymi do odróżnienia dla osób anglojęzycznych, szybciej uczyli się ich rozróżniania. Do końca treningu badani ci osiągali średnio o 13% lepsze rezultaty w klasyfikowaniu tonów i uzyskiwali szczytowe rezultaty 2-krotnie szybciej od przedstawicieli grupy kontrolnej, którzy wkładali urządzenie do ucha, ale nie byli poddawani stymulacji. Potocznie uważa się, że w dorosłości ludzie nie potrafią nauczyć się wzorców dźwiękowych nowego języka, ale historycznie nasze badania pokazały, że nie dla wszystkich jest to prawdą. W ramach najnowszego studium widzimy, że tVNS redukuje różnice indywidualne o wiele bardziej niż inne interwencje [...] - wyjaśnia prof. Bharath Chandrasekaran z Uniwersytetu w Pittsburghu. Generalnie ludzie często zniechęcają się, widząc, jak trudna bywa nauka języka obcego, ale gdybyśmy byli w stanie zapewnić po pierwszej sesji rezultaty lepsze o 13-15%, być może udałoby się ich zachęcić do kontynuowania lekcji - dodaje Leonard. Obecnie naukowcy sprawdzają, czy dłuższe sesje treningowe z tVNS mogą wpłynąć na zdolność ochotników do odróżniania 2 tonów, które są trudniejsze do odróżnienia dla osób anglojęzycznych. W obecnym studium nie uzyskano bowiem znaczącej poprawy. Naukowcy podejrzewają, że tVNS korzystnie oddziałuje na uczenie, wzmacniając sygnalizację neuroprzekaźnikową w dużej części mózgu; czasowo poprawia się uwaga w odniesieniu do prezentowanych bodźców dźwiękowych. Sprzyja to długoterminowemu uczeniu. Potrzeba jednak kolejnych badań, które zweryfikują ten mechanizm. Naszym kolejnym krokiem będzie zrozumienie mechanizmu neuronalnego leżącego u podłoża opisywanego zjawiska i ustalenie idealnego zestawu parametrów stymulacji, który mogłyby zmaksymalizować plastyczność mózgu. Postrzegamy tVNS jako dobre narzędzie do wspomagania rehabilitacji osób z urazami mózgu - podsumowuje Chandrasekaran. Warto powiedzieć, że w tym roku w Psychiatrii Polskiej ONLINE FIRST ukazał się tekst na temat zastosowania przezskórnej stymulacji nerwu błędnego w lekoopornej depresji (Zastosowanie przezskórnej usznej stymulacji nerwu błędnego (taVNS) w leczeniu pacjentów z depresją lekooporną – badanie pilotażowe, prezentacja pięciu przypadków klinicznych). « powrót do artykułu
  9. 1 point
    Cały nasz obraz świata, jakikolwiek by on nie był, musi być hipotezą. Do pewnych zdań (pytań) możemy przyporządkować liczby z przedziału (0,1). Nigdy nie ma 1 i 0, ale przyjmujemy takie wartości dla wygody, jako uproszczenie. Jest wielką naiwnością sądzić, że jedyną opcją na uzyskanie praktycznej pewności jest bezpośrednia obserwacja. Dla większości fizyków teoretycznych istnienie promieniowania Hawkinga to znacznie, znacznie więcej niż 5 sigma. Oczywiście wymaga to rozbudowanego modelu rzeczywistości. Dla humanistów to 50%, tzn. promieniowanie Hawkinga może być, albo może go nie być, a jedynym sposobem na zmianę tych tych procentów jest obserwacja, najlepiej gołym okiem. BTW. ciekawe ile osób zdaje sobie sprawę, że promieniowanie Hawkinga to nie tylko fotony: wylecieć może naprawdę wszystko, jednorożec a nawet słoń. Fotony są tylko "bardziej" prawdopodobne W wersji hardcore do momentu kiedy nie złapiemy tego słonia nie można mówić o doświadczalnym potwierdzeniu promieniowania Hawkinga
  10. 1 point
    Wciąż dyskusyjne, ale poniekąd tak, bo termodynamika MUSI działać! Na usprawiedliwienie kolegi Nihilo muszę dodać, że "jest niezbędne" (teoretycznie) i "JEST" to dwie różne rzeczy. Nikt jeszcze promieniowania Hawkinga nie pomierzył... Przy okazji wciąż owo promieniowanie ma naturę raczej "jednorożcową". Tu free-energy koledze Nihilo bym nie imputował.
  11. 0 points
    Bo ja wiem? Kiedyś zdjęcie gołej baby w rozdzielczości jakieś 300x200 ciungłem w 5 minut (co było raczej standardem). Dziś ta sama baba musi być ruchoma w czasie rzeczywistym i w 4K oczywiście... Znaczy nie moje to już oczekiwania.
  12. 0 points
    Na ziemi rządzi banda troglodytów zwanych politykami. Dziwimy się, że klimat się ociepla, a nie wiemy, że tak było zawsze, niezależnie czy cywilizacja istniała, czy jej nie było. Jeśli jednak zależy to od nas, to powinno nas być mniej, albo powinniśmy zrezygnować z konsumpcyjnego trybu życia na rzecz przetrwania. UNICEF, słowami swych pseudo ambasadorów namawia nas do żywienia małego Murzynka, a u jego stóp o 18 lata starszy Murzynek płodzi właśnie następnego. Biadolimy, że woda pitna nam się kończy, a Amerykanom sprzedajemy koncesje na gaz łupkowy, którego wydobycie zanieczyszcza tę wodę. Od wieku przeprowadzamy meliorację, regulujemy rzeki, co powoduje wielokrotnie szybszy spływ wody do Bałtyku, na dodatek złego kopalnie wypompowują tę wodę do rzek, a "ekolodzy" protestują, by nie budować zbiorników wodnych. Kiedyś baba prała w potoku, chłop mył się w misce i wylewał wodę na podwórze, a dzisiaj wszystko pędzi do oczyszczalni, by potem wypompować to do rzek. Jak ma woda pozostać w Polsce? Na dodatek bakteriolodzy krzyczą, że w Bałtyk jest niesłony i lęgną się przecinkowce, które zarażają nas, a są mięsożerne. Powstała wielka spółka Wody Polskie, co możemy odczuć jedynie poprzez podnoszenie cen wody, bo to siedlisko wysoko uposażonych politycznych mapetów. FAO krzyczy, że trzeba zintensyfikować gospodarkę rolną, jakby była ona mało intensywna, bo trzeba wyżywić kolejne miliardy. A gdzie polityka demograficzna? Czyżby trzeba było walić więcej chemii do ziemi? Ludzkość jest durna i nie powinna nazywać się cywilizacją. Może CVID 19 to załatwi. Trump powiedział, że mają szczepionkę i już kupuje dla 100 milionów Amerykanów, mimo że jest jeszcze nieprzebadana. WHO siedziało cicho! Gdy tylko Putin oznajmił podobną wieść, szczepiąc swą córkę, WHO i media się uaktywniły. Ukradli, niezbadana, ostrzegamy... o co tu chodzi jak nie o pieniądze? Myślałem, że szczepionka z jakiegokolwiek kraju jest dobra. Jeszcze nie tak dawno Trump apelował do Niemców, by przekazali swe badania, ponoć wysoko zaawansowanie, USA. A dlaczego? Czujność, by nikt nie zarobił na szczepionce oprócz USA jest zastanawiająca. Może wcale tu nie chodzi o ratowanie ludzkości ponad podziałami?
  13. 0 points
    No to się walnąłem o te kilka... no niezłe kilka, rzędów wielkości Ale, że to hipotetyczne, to... A może się i nie walnąłem, bo (hipotetycznie)2 istnieje możliwość, że w mikroskali znane nam z większych skal robaczki inaczej się skręcają... no i... Okaże się. Albo nie, bo hipotetycznie...
  14. 0 points
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...