Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Bo jest wieksze zaludnienie? Ps. Ty chcesz pobic jakis rekord. w ilosci komentarzy bez znaczenia na tresc?
  3. Specjaliści kompleksowo zbadali mikrobiom Zamku Królewskiego na Wawelu. Zidentyfikowane w powietrzu i na prezentowanych obiektach drobnoustroje pochodzą z różnych szerokości geograficznych, ale nie zagrażają zbiorom, a na Zamku jest tak czysto, że naukowcy mieli kłopoty z pobraniem próbek kurzu. Mikrobiom to ogół mikroorganizmów występujących w danym siedlisku. Zamek Królewski na Wawelu jest jedną z pierwszych instytucji muzealnych w Polsce, w której przeprowadzono tak kompleksowe badania. Naukowcy analizowali skład chemiczny i stężenie pyłów zawieszonych w powietrzu na zewnątrz i w zamkowych komnatach, zidentyfikowali bakterie i grzyby występujące w powietrzu i na zabytkowych obiektach oraz przeprowadzili przegląd entomologiczny. Szczegółowym analizom mikroskopowym poddane zostały tkaniny z kolekcji arrasów króla Zygmunta Augusta, wybrane, renesansowe obrazy z daru Lanckorońskich, a pod kątem występowania bakterii i grzybów przebadano najstarszą budowlę na Wzgórzu Wawelskim – rotundę śś. Feliksa i Adaukta. Badaliśmy powietrze i sprawdzaliśmy, czy powierzchnie obiektów, które są przechowywane na Wawelu są czyste mikrobiologicznie, czy nie ma na nich szkodliwych bakterii i grzybów – mówił dziennikarzom kierujący tymi pracami Łukasz Rodek z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodał, że dzięki badaniom metagenomowym z pobranych próbek wyodrębniono wszystkie występujące w nich mikroorganizmy. Ale naukowcy musieli się niemało natrudzić, żeby uzyskać próbki kurzu. Robimy dużo badań w różnych muzeach, ale na Wawelu mieliśmy ogromne problemy, żeby gdziekolwiek znaleźć kurz. Tutaj jest ogromna dbałość o to, a obiekty są bezpieczne - podkreślił Rodek. Badania miały na celu opracowanie strategii ochrony zbiorów przed ich niszczeniem przez drobnoustroje i inne organizmy żywe. W salach zwiedzanych jako pierwsze po wejściu na Zamek Królewski i w salach, gdzie turystów jest najwięcej specjaliści stwierdzili największe stężenie bakterii. Zasugerowaliśmy zastosowanie oczyszczaczy powietrza i z naszych badań wynika, że ta metoda jest skuteczna – mówił Rodek. Skuteczne jest także przeprowadzane cyklicznie przez konserwatorów "odkurzanie" arrasów. Naukowcy zidentyfikowali na Wawelu drobnoustroje występujące pod różnymi szerokościami i długościami geograficznymi, m.in. charakterystyczne dla Azji, ale jak podkreślają w żadnym stopniu nie są one niebezpieczne dla ludzi i obiektów. Mikroorganizmy nie są zagrożeniem, jeżeli trzymamy je na wodzy. A jest to możliwe, jeśli zapewnimy odpowiednią wilgotności i temperaturę w pomieszczeniach – mówił Rodek. Przyjmuje się, że temperatura powinna oscylować w okolicy 20 stop. C., a wilgotność nie przekraczać 60 proc. W celu utrzymania takich warunków używane są urządzanie nawilżające powietrze. Braliśmy próbki także z tych mechanizmów i praktycznie nic nie znaleźliśmy. Te urządzenia na Wawelu działają bardzo sprawnie. Z tej perspektywy można powiedzieć, że nasze cenne, narodowe dziedzictwo jest bezpieczne - dodał. Główna konserwator Zamku Królewskiego na Wawelu Ewa Wiłkojć mówiła, że precyzyjna kontrola temperatury i wilgotności powietrza to podstawa zabezpieczenia zbiorów. Cały czas monitorujemy klimat. W pracowni konserwatorskiej, w komputerach widzimy wykresy z każdej sali i reagujemy na bieżąco, żeby wirusy, bakterie i grzyby się nie rozwijały – powiedziała dziennikarzom Wiłkojć. Badania mikrobiomu Wawelu były prowadzone we współpracy z naukowcami z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i specjalistami z RDLS Heritage. W ramach projektu "Wawel – dziedzictwo dla przyszłości" zostały one dofinansowane z funduszy europejskich. « powrót do artykułu
  4. Zazwyczaj padają główne wygrane na zachodzie lub południu Polski.
  5. Amerykańscy naukowcy odkryli podczas badań na myszach, że pod wpływem wankomycyny mikrobiom jelitowy zmienia się w taki sposób, że pomaga to przygotować układ odpornościowy do skuteczniejszego atakowania komórek nowotworowych po radioterapii. Okazało się, że dawka antybiotyku pomagała komórkom odpornościowym zabijać nie tylko komórki bezpośrednio poddawane napromienianiu, ale i komórki nowotworowe w tkankach odległych. Uzyskane wyniki torują drogę testom klinicznym z udziałem ludzi. Zespół ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Pensylwanii wyjaśnia, że ponad połowa chorych z guzami litymi przechodzi na pewnym etapie leczenia radioterapię. Liczne badania z ostatnich lat pokazały, że radioterapia z zastosowaniem schematu hipofrakcjonowania (podawania większych dobowych dawek promieniowania przez krótszy czas) może wywołać u pacjentów silniejszą odpowiedź immunologiczną. Dodatkowo dawki hipofrakcjonowane mogą wywoływać efekt abskopalny, in. pozamiejscowy (ang. abscopal effect), czyli zjawisko popromiennego efektu w tkankach odległych od miejsca napromieniowania. Nasze studium pokazuje, że wankomycyna nasila wpływ leczenia hipofrakcjonowanego na naświetlane miejsce, a także wspomaga efekt abskopalny [...] - opowiada prof. Andrea Facciabene. Zespół wybrał do eksperymentów właśnie wankomycynę, bo działa ona na bakterie Gram-dodatnie. Poza tym ma dużą cząsteczkę i słabo się wchłania z przewodu pokarmowego (ma więc ograniczony wpływ na mikrobiom reszty organizmu). Autorzy artykułu z Journal of Clinical Investigation stwierdzili, że wankomycyna poprawia działanie komórek dendrytycznych; ich rola polega na pochwyceniu, przeniesieniu do węzłów chłonnych oraz prezentacji antygenu limfocytom Th. Podczas eksperymentów naukowcy wykorzystali modele czerniaka oraz raków płuc i szyjki macicy. Wg nich, można jednak mówić o implikacjach opisanego podejścia dla szerokiego wachlarza nowotworów. Amerykanie dodają, że na razie dopiero zaczynamy rozumieć zależności między składem czy, szerzej rzecz ujmując, cechami mikrobiomu a jego wpływem na wywołane radioterapią reakcje immunologiczne na nowotwór. « powrót do artykułu
  6. Zgadzam się w wstawionym cytatem Epikura.
  7. Albo tylko większość tak mówi, że woli większe. Zawsze słyszę opinię inną.
  8. Te obszary są raczej trochę w tyle i dlatego po części tak tam jest. W krajach, które się rozwinęły to chyba raczej nie ma takich problemów.
  9. Gdy robimy zakupy online zwykle wpisujemy kilka wyrazów i liczymy na to, że wyszukiwarka poda nam prawidłowy wynik. Od naszej strony wygląda to banalnie prosto, jednak dopasowanie odpowiedniego produktu wśród milionów innych to nie lada wyzwanie. Dla firm zajmujących się handlem on-line właściwy algorytm może być żyłą złota. Badacze z Rice University i Amazona poinformowali właśnie o dokonaniu ważnego przełomu, dzięki któremu rozwiązanie problemów związanych z dopasowaniem, czy to w algorytmach do wyszukiwania towarów w sklepie czy algorytmach tłumaczenia pomiędzy językami, będzie wymagało znacznie mniej zasobów niż obecnie. Czas treningu naszego algorytmu jest 7-10 razy krótszy, a potrzebna ilość pamięci 2-4 razy mniejsza niż w najlepszych podobnych systemach, mówi główny autor badań profesor Anshumali Shrivastava. Mamy milion słów w języku angielskim, ale z pewnością online dostępnych jest ponad 100 milionów produktów, informuje doktorant Tharun Medini. Miliony ludzi codziennie dokonują zakupów, a każdy robi to na swój sposób. Niektórzy wpisują słowa kluczowe, inni zadają pytania. Wiele osób nie ma też sprecyzowanych oczekiwań. Jako że każdego dnia dokonywane są w ten sposób miliony wyszukiwań, firmy takie jak Google, Amazon czy Microsoft dysponują olbrzymimi bazami danych. Służą one m.in. do maszynowego uczenia algorytmów. Ich twórcy ciągle je udoskonalają, by jak najlepiej dopasować wynik wyszukiwania do potrzeb kupującego. Systemy do głębokiego uczenia się, sieci neuronowe do olbrzymie zestawy równań, które przetwarzają dane wprowadzane przez użytkownika w dane wynikowe. Zestawy takie pogrupowane są w matryce, coraz bardziej uściślające wynik wyszukiwania. Dane trafiają do pierwszej matrycy, następnie do kolejnej i następnej. Modele takie zawierają miliardy różnych parametrów służących uzyskaniu jak najlepszych danych wyjściowych. Informacje, jakie w wyszukiwarce sklepu internetowego wprowadza użytkownik mogą dać wiele różnych wyników, dlatego też są przetwarzane w bardzo złożony sposób, by jak najlepiej dopasować wynik do oczekiwania użytkownika. Modele do głębokiego uczenia się tak bardzo rozbudowane i korzystają z tak olbrzymich zestawów danych, że trening przeprowadza się na maszynach, które można uznać z superkomputery. Siec neuronowa, która przyjmuje dane wejściowe i dopasowuje je do 100 milionów możliwych danych wyjściowych, czyli produktów, zwykle zawiera 2000 parametrów na każdy produkt. Zatem ostateczna warstwa obliczeniowa tej sieci zawiera 200 miliardów parametrów. Przechowywanie tych 200 miliardów parametrów wymaga około 500 gigabajtów pamięci. Jeśli jednak przyjrzymy się współczesnym algorytmom uczącym, zobaczymy, że w słynnym algorytmie Adam na każdy parametr przypadają dwa dodatkowe służące monitorowaniu i statystykom. Robi nam się z tego 1,5 terabajta pamięci potrzebnej modelowi do pracy. A nie doszliśmy jeszcze do rozmiarów bazy danych. Najlepsze procesory graficzne, wykorzystywane do obliczeń tego typu, obsługują 32 gigabajty pamięci, więc trenowanie takiego modelu wymaga olbrzymiej liczby GPU i szybkiej komunikacji pomiędzy nimi, stwierdza Medini. Uczeni z Rice'a opracowali nowy model o nazwie MACH (merged-average classifiers via hashing). To algorytm typu "dziel i zwyciężaj". Aby go zrozumieć, proponują eksperyment myślowy. Należy przypadkowo podzielić wspomniane 100 milionów produktów na trzy klasy. "Powiedzmy, że w wrzucę do jednego worka iPhone'y z t-shirtami. Ze 100 milionów danych wyjściowych robią mi się raptem trzy". W proponowanym eksperymencie myślowym mamy więc 3 worki z produktami. I dwa różne światy. Co oznacza, że w każdym ze światów każdy produkt może znajdować się w innym worku. System klasyfikujący jest trenowany tak, by podawane przez użytkownika dane wejściowe przypisywał do worka, a nie do konkretnego produktu. Podajemy dane wejściowe dla wyszukiwania w świecie numer jeden i otrzymujemy wynik: „worek 3”. Następnie to samo wyszukiwanie jest dokonywane w świecie numer dwa i otrzymujemy wynik: „worek 1”. Co to oznacza? Że produkt, którego poszukuję, należy do klasy produktów znajdujących się w obu światach w obu wspomnianych workach. Jeśli policzymy liczbę możliwych rozwiązań to otrzymamy 3 w jednym świecie razy 3 w drugim świecie. W ten sposób redukujemy przestrzeń wyszukiwania 1:9 i tworzymy tylko sześć klas przedmiotów. Jeśli dodamy jeszcze jeden świat z kolejnymi trzema workami, trzykrotnie zwiększymy liczbę powiązań. Mamy więc teraz 27 możliwości, zmniejszyliśmy przestrzeń wyszukiwania do 1:27, ale koszt wyszukiwania to przeszukanie jedynie 9 klas. Zwiększamy więc koszt linearnie, ale możliwości wyszukiwania zwiększają się wykładniczo. Specjaliści wykorzystali do swoich badań sklep Amazona, w którym znajduje się 49 milionów produktów. Podzielili te produkty na 10 000 klas (worków) i cały proces powtórzyli 32 razy. W ten sposób liczba parametrów wykorzystanych przez model zmniejszyła się z około 100 miliardów do 6,4 miliarda, a trening modelu wymagał mniej czasu i mniej dostępnej pamięci niż porównywalnych modeli, mówi Medini. Naukowiec zauważa, że jedną z najważniejszych cech modelu MACH jest fakt, że nie wymaga on komunikacji pomiędzy procesorami. W naszym eksperymencie myślowym ten brak komunikacji jest reprezentowany przez oddzielne światy. One nie muszą wymieniać się danymi. Możemy przeprowadzić cały proces na pojedynczym GPU, czego nigdy wcześniej nie udało się dokonać, cieszy się Medini. Ogólnie rzecz ujmując, trenowanie tego typu algorytmów wymaga ciągłej komunikacji pomiędzy parametrami, co oznacza, że wszystkie uruchomione procesory muszą dzielić się informacjami. Komunikacjach zużywa olbrzymie zasoby systemów do głębokiego uczenia się. Google ma ambicję stworzenia sieci korzystającej z biliona parametrów. MACH, w chwili obecnej, nie może być używany do rozwiązywania przypadków z niewielką liczbą klas, ale tam, gdzie mamy do czynienia z zagadnieniami ekstremalnej klasyfikacji udało nam się spowodować, by system działał bez potrzeby komunikacji pomiędzy procesorami, stwierdza Shrivastava. « powrót do artykułu
  10. Mam to zdjęcie. Sami zobaczcie. To są ofiary tylko jednej(!) porzuconej puszki.
  11. Wiedzieliśmy, że zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza jest korzystne dla zdrowia, jednak rozmiary i tempo pozytywnych zmian są imponujące, mówi doktor Dean Schraufnagel, autor raportu „Health Benefits of Air Pollution Reduction" opublikowanego na łamach Annals of the American Thoracic Society. Specjaliści przyjrzeli się tym działaniom w zakresie ochrony powietrza, które likwidowały źródło zanieczyszczeń i sprawdzali, jak wiele czasu było potrzeba, żeby pojawiły się wyraźne skutki takich działań. Wyniki badań zaskoczyły wszystkich. Naukowcy zauważyli, że gdy w Irlandii wprowadzono zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych, już po pierwszym tygodniu stwierdzono 13-procentowy spadek liczby zgonów z jakichkolwiek przyczyn, 26-procentowy spadek liczby nowo zdiagnozowanych przypadków choroby niedokrwiennej serca, liczba udarów zmniejszyła się o 32%, a liczba nowych przypadków przewlekłej obturacyjnej choroby płuc spadła o 38%. Co interesujące, największe korzyści odniosły osoby niepalące, co pokazuje, jak bardzo palacze szkodzą zdrowiu niepalących. Nasze badania pokazują, że korzystne dla zdrowia skutki zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza są widoczne niemal natychmiast. Inny przykład pochodzi z USA, a konkretnie ze stanu Utah. Gdy na 13 miesięcy zamknięto tam hutę stali doszło do 50-procentowego spadku przyjęć do szpitali z powodu zapalenia płuc, astmy, zapalenia opłucnej i zapalenia oskrzeli. Jednocześnie odnotowano 40-procentowy spadek liczby nieobecności dzieci w szkołach, a dzienna śmiertelność spadła o 16% na każde zmniejszenie zanieczyszczenia PM10 o 100 µg/m3. Ponadto u kobiet, które były w ciąży w czasie zamknięcia huty odnotowano mniejsze ryzyko przedwczesnego poziomu. Autorzy raportu wspominają też o Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie w 1996 roku. Wówczas władze na 17 dni zamknęły część miasta dla ruchu samochodowego, by sportowcy łatwiej mogli dostać się na stadiony. W ciągu kolejnych 4 tygodni lokalne kliniki odnotowały ponad 40-procentowy spadek liczby przyjęć dzieci z astmą, a liczba małych pacjentów przyjętych przez pogotowie ratunkowe zmniejszyła się o 11%. Liczba osób hospitalizowanych z powodu astmy spadła o 19%. Podobne zjawisko zanotowano podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Miejscowi lekarze donosili o poprawie funkcjonowania płuc u osób z astmą, zmniejszonej liczby wizyt u lekarzy oraz spadku zgonów z powodu chorób układu krążenia. Pozytywne skutki mniejszego zanieczyszczenia powietrza widać też na poziomie pojedynczych gospodarstw domowych. W Nigerii w tych domach, gdzie stare piece wymieniono na nowsze, które nie zanieczyszczają tak bardzo powietrza w domu, noworodki mają wyższą wagę urodzeniową, rodzą się bliżej terminu i rzadziej umierają. Uczeni przyjrzeli się też ekonomicznym skutkom wprowadzania przepisów chroniących środowisko naturalne. Wyliczyli, że w ciągu 25 lat od wejścia w życie amerykańskiej Clean Air Act korzyści z wprowadzenia tej ustawy przewyższyły koszty aż 32-krotnie. Oszczędności sięgnęły 2 bilionów dolarów. W latach 1990–2015 zanieczyszczenia powodowane przez pył zawieszony, tlenki siarki, tlenki azotu, dwutlenek węgla, ołów i lotne związki organiczne zmniejszyły się o 73%, a amerykański PKB wzrósł w tym czasie o ponad 250%. W większości przypadków możemy uniknąć zanieczyszczeń powietrza, a one narażają na szwank zdrowie nasz wszystkich. Działania zmierzające do redukcji zanieczyszczeń powietrza przynoszą natychmiastowe i zauważalne korzyści zdrowotne. Wprowadzenie rozwiązań w skali całego kraju już w ciągu kilku tygodni prowadzi do spadku śmiertelności. Lokalne programy, takie jak zmniejszenie ruchu samochodowego, również natychmiast poprawiają nasze zdrowie, mówi doktor Schraufnagel. « powrót do artykułu
  12. Ciekawe ile kobiet po przeczytaniu tego artykułu zrozumie, że nawet np gąbeczki mają zarazki na sobie. I ciekawe ile tych pań wyrzuci je do śmieci.
  13. Czyli mamy dużo chorób z sercem i zawałów, że mało dbamy o zęby/jamę ustną? W takim razie szczoteczki w ręce i szorujemy zęby.
  14. To chyba cecha indywidualna, bo na mnie wręcz przeciwnie. Po kakao i czekoladzie jestem roztrzęsiona i mam hercklekoty. Zapewne to wynik zatrucia teobrominą. Najwyraźniej na mnie działa jak na psa
  15. Problem który tu poruszasz nazywa się paradoksem statku Tezeusza. Bardzo ciekawa sprawa. Poruszał ja lata temu Lem w jednej z moim ulubionych książek filozoficznych - Dialogach. Nie jest on jednak do końca związany z naszym problemem dot. świadomosci a raczej ciągłości naszego bytu. Ponieważ zarówno zamordowany przez obcych człowiek mógł mieć świadomosć jak i klon również mógł mieć, ale obydwoje byli różnymi bytami (lub nie - na tym polega paradoks :P). Kolejna sprawa dotyczy tego że z punktu widzenia Wszchświata jest wszystko jedno. Dodam tutaj że nie do końca. Wszechswiat składa się (w sensie ontologicznym) nie tylko z materii i energii ale również z informacji. Energią i materią zajmuje się fizyka, i z fizycznego punktu widzenia byłoby być może wszystko jedno, albo prawe wszystko jedno (bo jednak jest kwestia spalenia laserem, stworzenia i przesyłu klona etc. ) - dajmy na to, że dla pewnego wyizolowanego podsystemu np. Ziemi, albo Twojej Rodziny - byłoby to wszystko jedno ale pod względem fizycznym. Z punktu widzenia cybernetycznego, informacyjnie byłaby różnica. Chociażby właśnie o tą informacje dot. intrygi naszych zielonych ludzików Oczywiście ta różnica byłaby widoczna tylko dla posiadaczy tej informacji. Ja również dziękuję, też mi się przyjemnie dyskutowało
  16. Oczywiście, ale w czym nam da popalić? Właśnie w drogiej żywności, wodzie etc. w sensie na naszym terenie, bo na terenach równikowych to dosłownie da popalić...
  17. rysiek

    apostazja

    Wiara i Kościół to maszynka do zarabiania pieniędzy. Wystarczy popatrzeć ja jednego Pana R. z Torunia
  18. Wulkany i zawirowania klimatyczne odebrały Szkocji niepodległość,a teraz zawirowania polityczne brexit nie będą w stanie powstrzymać woli szkockiego ludu do odzyskania niepodległości.
  19. Ja myślę, że ludzie nie wymrą. Może jedynie zmniejszyć się do kilku narodowości i tak będzie się ciągnąć populacja ludności.W końcu już Polacy narzekają na niski przyrost naturalny.
  1. Load more activity
×
×
  • Create New...