Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

venator

Users
  • Content Count

    265
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    12

venator last won the day on August 1

venator had the most liked content!

Community Reputation

41 Very Good

About venator

  • Rank
    Sztygar

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @Astro, no niestety. Wrzucam kolaż zdjęć lodowca Columbia, jeden z najszybciej zanikających lodowców świata. Gwałtowana zmiana następuje po 2010 r. Zjęcia z satelitów Landsat: https://earthobservatory.nasa.gov/world-of-change/columbia_glacier.php Ciekawym zjawiskiem jest natomiast tzw. anomalia Karakorum. W tym potężnym łańcuchu górskim na 1219 lodowców, aże 969 było stabilnych, 93 cofnęło się ale 65 się powiększyło. Niestety to ewenement wynikający ze specyfiki tych wielkich gór. Pozytyw jest taki, że te lodowce w znancznym stopniu zasilają jedną z najważniejszych azjatyckich rzek - Indus. Tutaj świetna rzecz, atlas zmian lodowców: https://glacjoblogia.wordpress.com/atlas/ Z powyższych wykresów wynika, że do końca XXI w . najbardziej ucierpią lodowce w Allpach, Kaukazie i Andach tropikalnych oraz Kordylierach. Jakby kogoś zainteresowało, podstawy teoretyczne bilansu masy lodowców: https://glacjoblogia.wordpress.com/2015/04/26/bilans-masy-lodowcow-podstawy/ A tu ile mamy lodu na Ziemi:
  2. Generalnie podział na nauki ścisłe i humanistyczne jest sztampowy a niektórzy by rzekli, że całkowicie nieprawidłowy. Ekonomie różnie się definiuje, bez względu jednak na treśc definicji, ekonomia posługuje się językiem nauk formalnych - matematyki i logiki. I zarzuty jakie zaczęły się pojawiać, zwlaszcza po kryzysie 2008 r. było o ten skręt w stronę nauk formalnych, z pominięciem lub może przede wszystkim zepchnięciem beahawioryzmu społecznego. Np. pojawiła się taka o to pozycja, wpółautorem jest jeden z noblistów z ekonomii, V. Smith: https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/ekonomia-to-nauka-przede-wszystkim-spoleczna/ Książka „Humanomics” to fascynująca lektura, odświeżająca klasyczne dzieła Adama Smitha i jednocześnie próbująca wbijać kolejne gwoździe do trumny ekonomii opartej na matematycznej analizie bezdusznych i pozbawionych uczuć danych, ekonomii próbującej udawać fizykę. Niestety, nie jest to publikacja dla każdego, bo jednak autorzy nie napisali dzieła popularnonaukowego – jest ono stricte naukowe, nie jest wolne od skomplikowanych passusów czy równań matematycznych odstraszających przeciętnego odbiorcę. Dla ekonomistów jest to jednak lektura obowiązkowa. - To z recenzji dziennikarza. Zaznaczę, że współczesna ekonomia neoklasycza w znacznej stopniu oparła się przecież o poglądy weryfikacjonistów i falsyfikacjonistów, których wybitnym przedstawicielem był John Stuart Mill, autor pojęcia homo oeconomicus: Uważał on, że studiowanie ekonomii powinno opierać się na rozumowaniu dedukcyjno – indukcyjnym z uwzględnieniem prawdziwości przesłanek mających postać sądów analitycznych. Przesłanką logiczną w rozumowaniu dedukcyjnym dla Milla jest definicja człowieka ekonomicznego. Stosuje on wypracowaną przez nas metodę konstytuowania terminu wyjściowego, który z góry uznany zostaje za prawdziwy. Abstrahuje zatem Mill od cech nieistotnych dla przedmiotu ekonomii, twierdząc, iż człowiek ekonomiczny to taki, który przedkłada większe bogactwo nad mniejsze. Redukcja znaczenia człowieka realnego w działaniu motywowanego wieloma czynnikami okrojona jest ze względów praktycznych do znanego w literaturze homo oeconomicusa[...] Np.: wniosek: „człowiek za tę samą ilość dobra woli wydać mniej niż więcej”, jest prawdziwe, bo w innym wypadku uszczupliłby swój dochód przecząc tym samym przesłance którą uznaliśmy za prawdziwą. Cytując Milla hipoteza „pozbawiona wszelkich podstaw faktycznych ( można powiedzieć że ) wnioski ekonomii politycznej, podobnie jak wnioski geometrii, są prawdziwe jedynie w abstrakcji, to znaczy, że są one prawdziwe jedynie pod warunkiem spełnienia pewnych założeń”5 . Przez ekonomię zatem Mill rozumie zbiór wyników analizy dedukcyjnej, opartych na pewnych uznanych na mocy założenia przesłankach psychologicznych. Wyniki te są rezultatem pominięcia – w tym przesłanek – wszystkich nieekonomicznych aspektów ludzkich zachowań. cyt z https://mises.pl/wp-content/uploads/2010/05/S.Kluz-Metodologia-ekonomii.pdf A więc wg tej teorii z góry zakłada się racjonalność każdego cżłowieka. A miała ona bardzo duży wpływ na wiele współczesnych szkół ekonomistów. Oczywiście ekonomia się rozwijała i coraz bardziej uwzględniała trudne w empirycznym uchwyceniu zchowania ludzkie. W zalinkowanej przeze mnie pracy jest też rozwinięcie poglądów szkoły austriackiej. Wg. mnie wynika to z faktu ogólnego wzrostu skomplikowania życia społecznego. Bez kontroli (tak społeczeństwa ze strony państwa i na odwrót), nie dało by się tego wszystkiego utrzymać w kupie, choćby ze wzlędu na postępującą złożoność stosunków gopsodarczych. Polecam Kuchowicza "Człowiek polskiego baroku" - chyba jedyny polski historyk, który tak szeroko poruszał aspekt staropolskiego seksu. Z tym nie było tak źle - aż do XIX w. panowała dosyć duża swoboda obyczajowa. Niektórzy historycy gospodarczy tym tłumaczą silną pozycję ZSRR aż do konca lat 70-tych - tylko autorytarne państwo było wstanie przetransferować olbrzymią masę siły roboczej z prymitywnego rolnictwa do przemysłu. Zresztą w Polsce te zjawisko też wystąpiło- rzecz jasna na mniejszą skalę. Był to po prostu etap rozwoju przyjętego modelu państwa. W ZSRR nie do końca się to udało (aczkowliek mniej lub bardziej udanie rente odcinają do dzisiaj), podobnie jak PRL (ekonomiści dążący do reform niestety nie przełamali ideologicznego betonu genseków). Ale np. Korei Płd (plany 5-letnie) się w miarę udało. Również Tajwanowi i Japonii. Pewne elementy centralnego planowania mają także państwa w którym istnieje panstwowy kapitalizm - oprócz Chin, Tajwanu także Singapur i Norwegia - państwa, które osiągnęły duży sukces. Także to centralne planowanie nie jest to takie jednoznacznie złe.
  3. Jako górołaz wrzucam tu dosyć wstrząsający filmik o zanikaniu najdłuższego lodowca Francji: Oczywiście zachęcam do odwiedzania strony: https://naukaoklimacie.pl/o-nas Robią świetną robotę. Góry są wyjątkowo czułe na zmiany klimatu. W 2015 r. miała miejsce sytuacja bezprecedensowa. Prze bite dwa tygodnie izoterma zero utrzymywała się w Alpach na poziomie powyżej 5 000 m.n.pm. W tym czasie pewien zespół Polaków usiłował wejśc na północny wierzchołek Uszby (4694 m n.p.m.) na Kaukazie. Jedą z kluczowych trudności było pole lodowe o nachylenie 70 st na wys. ok. 4200. Asekuracja na polu powinna być ze śrób lodowych oraz szabel śnieżnych. Tyle, że były bezużyteczne. Zespół meldował o tym, że śnieg i lód ma konsystencje rozmiękłego arbuza. Non stop było ciepło (powyżej zera) nigdy wcześniej taka sytyucja nie miała miejsca. Wiekszość ma w d*pie alpinistów , ale zanikanie lodowców dotknie w sumie każdego: https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/rzeka-ren-wysycha-a-jest-kluczowa-dla-niemieckiej-gospodarki/9kl28kh Zmiany klimatyczne są w bezprecedensowe. Alpy się roztapiają na naszych oczach.
  4. Ach, ci naukowcy...Ty oczywiście wytłumaczysz, pouczysz. Podparłem się oczywiście publikacją, która pasuje do mojego postrzegania postawionego problemu. A Ty poszedłeś na łatwizne, wypisałeś faramzon, że wielu naukowców wypisuje bzdury. Jest to łatwe, nie kosztuje zbyt wiele wysiłku. Ale czego ty nie rozumiesz w mojej wypowiedzi? Każda gra opiera się o reguły, jest regulowana. O tym konkretnie napisałem. Regulacje w grach są dlatego, że nie ma równości w dostępie do inforamcji. Tylko tyle i aż tyle. Nikt nic nie narzuca z góry, chyba, że państwo postrzega się z pozycji homo sovieticus. Tego równego dostępu nie ma i w przewidywalnej przyszłości nie będzie. Dlatego jako ludzkość wprowadzamy regulacje, zdając sobie sprawę, że równego dostepu do informacji nie ma i długo nie będzie. I jest jej coraz mniej. Całkiem niedawno czytałem sobie o Leeuwenhoeuk'u, czasem zwanym ojcem mikrobioligii. Nie miał formalnego wykształcenia uniwersyteckiego. Był kupcem. Całe życie był uczciwym kupcem. W tamtym powolnym, konserwatywnym świecie, łatwo było sobie wyrobić renome, zaufanie. Ten handlował śledziami, ten zbożem, w stanowym społeczeństwie ludzie na ogół zajmowali się jedną profesją przez większość życia. Były oczywiście wyjątki (nawet cakłiem sporo). To właśnie w tamtych czasach Adam Smith wykuwał swoją teorię "wolnego rynku", podstawy ekonomii klasycznej i ich pochodnych (np. liberlizmu etc). Problem w tym, że w tamtych czasach, na Manhatanie pasły się krowy. Świat od tamtych czasów niesamowicie sie skomplikował. Jajcenty - naprawdę poddałbyś się rynkowej grze bez reguł? Gdyby nie było żadnych regulacji? Masz takie zaufanie do ludzi, zwłaszcza w czasach gdy codziennie, tysiące firm powstaje i upada, a wraz ze wzrostem ludności prawdopodobieństwo trafienia oszusta ciągle wzrasta? Przecież nie sposób zweryfikować wszystkiego. Krach finansowy był efektem wyprzedaży akcji przez drobnych akcjonariuszy, którzy posiadali najmniejszy dostęp do informacji. Przecież panika jest właśnie taką psychologiczną reakcją ludzi. A na kryzysach zawsze ktoś zarobi. Kwestia szczęścia lub wiekszego dostępu do informacji Ja się całkowicie z Tobą zgadzam. Śmieszy mnie to, że gospodarczy liberałowie (często nazywa się ich "wolnorynkowcami") uczynili z ekonomii nauke "ścisłą". Wzory, wykresy etc. Tyle, że nie ma jeszcze takiego superkomputera, który przewidziałby nieracjonalność ludzkich zachowań.
  5. Być może za mało precyzyjnie się wyraziłem ale chyba nie rozumiesz co mam na myśli. To nie jest wada "wolnego rynku" tylko jego cecha naturalna. Definiicja wolnego rynku zresztą powinna być dwuskładnikowa: 1. Wolny rynek - teoretyczny, idealistyczny model (coś jak konkurencja doskonała), w praktyce niemożliwy do zrealizowania , z uwagi chociażby na nierówny dostęp do informacji. 2. "Wolny rynek" realny - rynek, który istnieje obecnie, powstały wskutek społecznego porozumienia (konsensusu), a więc regulowany umową społeczną. (z cytowanej pracy: Urzeczywistniony w praktyce wolny rynek natomiast jest zawsze konstruktem społecznym: wynikiem społecznych negocjacji, w toku których ustalamy, jakie rozwiązanie jest dla najbardziej zadowalające. ). Dla mnie dyskusja jest czysto teoretyczna bo każdy rynek jest w ten lub inny sposob regulowany, nie ma innego. Umawiamy się, że będzie tak i tak, więc jest to rodzaj regulacji. Kryzysy są immanetną cechą dlatego, że ludzie nie mają pełnego dostępu do informacji, co jest zaprzeczeniem idei wolnego rynku. Dla przykładu - wielki kryzys 1929-33 zaczął się od masowej wyprzedaży akcji, panicznej reakcji wynikającej z braku dostępu do pełnej informacji (przede wszystkim u drobnych akcjonariuszy, tzw. ciułaczy). Oczywiście, że jest regulowana, poprzez umowę - jak mam pokera królewskiego to zgarniam całą stawkę. Ale powinniśmy dążyć do tego, gdyż regulacje ograniczają jednak chaos. Libertiarianie zapewne odrzucą takie postawienie sprawy, z tym że ci najbardziej radyklani, w swych poglądach bardzo zblizają się już do anarchokomunistów. Być może wraz z rowojem cywilizacji technologicznej dojdzie do ziszczenia idei całkowicie wolnego rynku, funkcjonujacych w jakiejś formie w komunach społecznych (np. ludzkość jako jeden organizm pozbawiony cielenośc, bytujący w świecie wirtualnym).
  6. Z idealnym wolnym rynkiem jest jak z konkurencją doskonałą - teoretyczny model, w praktyce nieosiągalny. Nawet przy najbardziej trywialnych transakcjach mamy do czynienia z nierównym dostępem do informacji. Więc istnieje tylko jeden typ rynku - regulowany. Nawet jeśli za regulacje przyjmiemy wystąpienie nieopisanej w prawie normy społecznej - np. renomy. Opiera się przecież na rzeczy trudnej do uchwycenia, zaufaniu. W toku ewolucji społecznej wykszałcony został mechanizm społecznej kontroli, która w znacznym stopniu niweluje zjawisko asymetrii informacji i pozwala w miarę normalnie funkcjonować. Czasami to nazywają kapitałem społecznym. Dobre. Ustawa o obrocie papierami wartościowymi liczy 122 strony i 192 artykuły. Nie, tam nie ma w ogóle rugalacji... Ponadto w ustawie jest ponad 30 art dotyczącej odpowiedzialności karnej, więc ochorna prawna też występuje. A stracić wszystko możesz i w kasynie - ten rynek też jest regulowany. Jak już przerąbiesz wszystko i się zadłużysz to jako oosba prywatna możesz ogłośić upadłośc konsumencką. W starożytnym Rzymie za długi zostawało się niewolnikiem, więc jednak dzisiejsze państwo lepiej dba o obywateli. Ty oczywiście rozumiesz jak działa wolny rynek, ale jestem niemal przekonany, że to rozumienie typowe dla neoklasycznej szkoły ekonomii. Czyli "prawda objawiona". Oczywiście, że ja tego nie neguje, napisałem powyżej o mechanizmie częściowej samoregulacji rynkowej, czyli renomie, ale jednak ile firm zachowuje się nieucziciwe? Naprawdę nigdy nie kupiłeś rzeczy czy też usługi, która w imię maksymalizacji zysków została przez firmę wykonana nierzetelnie, byle jak czy wbrew sztuce? A co np. ze zmowami przetargowymi? Można widzieć szklankę do połowy pustą lub pełną. Zapomniałeś już o roku 2008? Gdzie była "niewidzialna ręka", dlaczego jeśli "wolny rynek" ma zdolności do samoregulacji, opiera się na swobodzie i wolności dokonywania umów przez ludzi kierujących się logiką, co kilka lat wybuchają kolejne kryzysy, pojawiają się kolejne bańki spekulacyjne? Aha. A mnie przekonuje najbardziej takie podejście: "Stąd ideę wolnego rynku proponuję traktować jak ideę regulatywną: w świecie empirycznym nie istnieje, ponieważ nie jesteśmy w stanie spowodować usunięcia wszystkich istniejących ograniczeń (co więcej, nie jesteśmy w stanie ich zidentyfi kować). A nawet jeśli byłoby to możliwe, nie chcielibyśmy przynajmniej niektórych z nich znosić. Nawet libertarianie uznać muszą istnienie pewnych ram instytucjonalnych. Wolny rynek jest zatem pojęciem metafi zycznym, jest granicą, której nie możemy osiągnąć, możemy sobie jedynie ją wyobrażać. Urzeczywistniony w praktyce wolny rynek natomiast jest zawsze konstruktem społecznym: wynikiem społecznych negocjacji, w toku których ustalamy, jakie rozwiązanie jest dla najbardziej zadowalające. Osobną (gorzką) kwestią, jest to, kto ma faktyczny wpływ na kształt ukonstytuowanego ładu i w czyim imieniu działa" Cyt. z pracy Haliny Zboroń z UAM "Czy ekonomiści wierzą jeszcze w wolny rynek?":
  7. Więc trudno mówić tu o wolnym rynku. Przydałaby się drodzy interlokutorzy wasza definicja wolnego rynku, zwłaszcza Antylogika, bo giełda regulowana to raczej zaprzeczenie idei wolnego rynku I bardzo zresztą dobrze. Żeby nie robić zbytniego ot. Chodzi mi o o to, że w toku rozwoju naszej cywilizacji, wskutek wystąpienia zjawiska asymetrii informacji, wystapiły takie mechanizmy społeczne, chroniące stronę potecjalnie słabszą, bo nie majacą dostępu do pełnej informacji, które doprowadziły do powstania czegoś takiego jak np. rękojmia, gwarancja, ale przede wszystim były czynnikiem państwotwórczym. Czyli powstania elementu regulacyjnego jakim jest państwo (już prawo rzymskie dosyć szczegółowo regulowało tę sferę życia społecznego, więc o całkowitej wolności rynkowej nie mogło być mowy). W jakiś sposób komunizm pierwotny, promujący brak prywatności przegrał z tym, który sprawę prywatności wynosił nad ogół społeczeństwa, czyli społeczeństwo hierachiczne. Odkąd powstało społ. herachiczne, posiadające własność prywatną, skończyła się równość. Ktoś zawsze miał przewgę, był silniejszy. Na szczęście powstały mechanizmy to regulujące. Np. miłujący wolny rynek Antylogik kupuje telefon, za gruby pieniądz, od firmy A, potężnej, światowej korporacji. Ten telefon się psuje po dwóch tygodniach. W prawdziwie wolnorynkowych regułach, mógłby sobie co najwyżej zaklać, lub znaleźć jelenia tzn. kupca na odsprzedaż. Ale Antylogik skorzysta z prawa gwarancji, bo współczesne prawo daje ochronę słabszym (na ogół konsumetom) przed silniejszymi - np. firmie A, której przychód jest jak PKB małego kraju. Ceną za tę regulacje jest oczywiście ograniczenie prywatności. Mimo wszystko pcha to naszą cywilizacje do przodu. To właśnie te mity, ideały. Chyba dosyć dobrze wiadomo jak się robi wielkie biznesy. ...Często w jadalniach, na polowaniach, jachtach albo wręcz sypialniach. Dokładnie. W wielu społeczeństwach pierwotnych istniały prawdziwe komuny. Np. u Indian Arche, czy niektóych Aborygenów komuna i brak prywatności był posunięty do takiego stopnia, że mężczyźni nie wiedzieli czyje dziecko jest ich, więc każde wychowywali jak swoje. Jednak ten model społeczny przegrał z modelem rodziny nuklearnej, gdzie ta sfera prywartności jest jednak wyraźnie jest oddzielona. To zaś doprowadziło do powstania społeczeństw hierachicznych itd...
  8. Plotka rozsiewana przez przeciwników Gierka. Trzeba pamiętac, że PZPR to nie był monolit - tam ciągle dochodziło do tarć frakcji, koterii... Czy rzeczywiście tej prywatności nie było? Wiem, że teoria komunizmu pierwotnego jest popularna i ma pewne mocne podstawy choćby w obserwacjach etnograficznych z niedalekiej przeszłości (choćby ludu Arche czy niektórych Indian północonamerykańskich) ale i w nich musiała istnieć prywatność. Chodzi mi konkretnie o tzw. teorie plotki w rozwoju języka h.s. a opartą o teorie Dunbar's number: https://en.wikipedia.org/wiki/Dunbar's_number Teoria ta ładnie tłumaczy przyspieszony rozwój mowy h.s. a przede wszystkim fikcjotwórczego znaczenia języka. Plotka umożliwiła wyjście poza proste przekazanie inforamcji gdzie stoi zwierzak do upolowania, do bardziej finezyjnych i abstrakcyjnych form. Istotniejsze w dłuższej perspektywie rozwoju mowy było przekazywanie informacji było kto jest lepszym kochankiem, myśliwym a kto ma zdolności szamńskie, kto z kim trzyma sztamę etc. Dzis też plotki mają bardzo duży wpływ na nasze życie. Wg. np. Hararego miało to fundamentalne znaczenie w rozwoju naszej cywilizacji, tworząc byty abstrakcyjne jak religia, pieniądz, państwo. Bo czy gdy wszyscy wiedzą o sobie wszystko to istnienie plotki, opierającej się przecież na częściowej niewiedzy, spekulacji, jest możliwe? Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz - świat jawności całkowitej byłby olbrzymim ciosem dla współzesnej gospodarki, o nieprzewidywalnych skutkach. Jestem zwolenikiem pogladu, ze wolny rynek to mit. wspieram się przy tym teorią asymetrii informacji, za którą zresztą min. Stiglitz dostał ekonomicznego Nobla. Całkowita jawnośc stałamsiłaby konkurencje. Zresztą co znaczy prywatność? W Finlandii obywatel może sprawdzić czy sąsiad zapłacił podatek i nikogo to nie bulwersuje ale już mało kogo obchodzi kto z kim spi w jaki sposób. U nas na odwrót. Mało kogo obchodzą podatki ale kto i w jaki sposób śpi to juz bardzo, zwłaszcza jak nie pobożemu.
  9. Wiesz, w II RP często używanym synonimem dobrych czasów było powiedzenie "dobrze jak za cara". W latach 30-tych władze II RP zaczęły np. zdawać sobie sprawę, że w rękach ludności znajduje się mnóstwo tezauryzowanych złotych monet carskich tzw. świnek. Świnki wzięły się stąd, że w Rosji carskiej tak mówiono na monetę złotą 5 rublową, o wadze 4,3 g i próbie 900. Można było za nią kupić utuczone prosie. W Polsce zaczęto tak nazywać wszystkie imperiały. Świnka: Musiała być ich masa, skoro władza nie zdcydowała się na dewaluacje złotego w latach 30-tych i pozostanie w tzw. złotym bloku, co było sporym błędem gospodarczym. Rządowi jednak zależało na utrzymaniu przeświadcznia, że złoty jest mocny, gdyż jednym z najważniejszych zadań rządu było wydobycie świnek na światło dzienne i włączenie ich w obieg gospodarczy. Bo jedną z najwiekszych bolączek II RP był chroniczny brak kapitału. Kapitalizacja banków w 1925 r. wynosiła tylko 30% tego co w 1913 r! Więc pod zaborami jakiś jednak potencjał osiągnieto. Jednak wieś wsi nierówna. Czym innym było wysokotowarowe, noowoczesne rolnictwo Wielkopolski, które pod zaborem pruskim stało się jednym z najbardziej wydajnych w Europie (!), czym innym na wpół feudalne rolnictwo w zaborach rosyjskim i austriackim. W Wielkopolsce panował już nowoczesny model społeczny, a wchodzące w skład Austro-Węgier Królestwo Galicji i Lodomerii, nazywano z racji piszczącej biedy, Golicja i Głodomoria. W dodatku w zaborach rosyjskim i austriackim występowały wyspy nowoczesności. Przemysłowy Śląsk Cieszyński czy Warszawa były oazami względnej nowoczesności. Obok istniały obszary qusi-hybrydowe takie jak Łódź czy Zagłębie Dąbrowskie. Fabryki sąsiadowały z zacofaną wsią. A więc trzy zabory to de facto trzy odmienne systemy gospodarczo-polityczne. A jak pod zaborami wyglądała wymiana handlowa? Podobało mi się jak scharakteryzował ten handel pewien żydowski kupiec, który handlował na terenie trzech zaborów: - Panie, najwiekszy problem to ja mam na CK granicy. Bo jak przyjeżdżam do komory celnej carskiej to zawsze biorą, u Prusaków to nie biorą nigdy, a u Austriaków to raz biorą a raz nie biorą. I jak tu handlować?
  10. Dobrze miał się z oczywistych względów głównie za PRL-u. Kiedyś była moda na rocznicę innego wielkiego zwycięstwa, a więc odsieczy wiedeńskiej. Tak duża, że w chwili obecnej każde skrzydła husarskie znajdujące się w polskich zbiorach muzealnych to XIX-wieczne, rocznicowe fałszywki. Niemamy żadnego oryginału. Ot paradoks. Jeśli chodzi o PW, to trzeba pamiętać, że za PRL-u ta pamięć była w mniejszym lub wiekszy sposób tłumiona, toteż teraz znaduje swoje ujście. My zresztą świętujemy nie tylko powstańcze klęski. Świetujemy np. zamach stanu z 3 maja 1791 r., który w sposób bezpośredni przyczynił się do utaty niepodległości przez nasz kraj i pogrzebał szanse na wdrażane już reformy, które powoli lecz systematycznie wzmocniłyby Rzeczpospolitą. Jednak czy tego chcemy czy nie, powstania w znacznym stopniu ukształtowały nasz naród i są istotną częścią naszej tożsamości. Oczywiście, że było to powstanie, zresztą systematycznie przygotowywane. Nie jest tak postrzegane przez ogół, gdyż w listopadzie 1918 opór zdemoralizowanego okupanta był niewielki. Koncepcja walki zbrojnej był wdrażana w życie już na kilkanaście lat wcześniej, pod postacią konspiracyjnych, paramilitarnych organizacji takich jak Zwiazek Walki Czynnej, Polski Związek Wojskowy a także tych legalnych: Strzelców i Związku Strzeleckiego. Zresztą pierwszym powstańczym akordem była rewolucja 1905 r. Wikipedia? Bądźmy poważni Rzetelnym opracowaniem poruszającym ówczesne przemiany gospodarcze jest np. praca Juliusza Łukasiewicza pt. "Początki cywilizacji przemysłowej na ziemiach polskich" z serii "Dzieje narodu i państwa polskiego". Witold Orłowski, na podstawie analiz tablic statystycznych Maddisona (Maddison project), oszacował, że w wyniku tej szybkiej industrailizacji, PKB perc capita ziem polskich, pod koniec istniena zaborów, wynosiło 70% francuskiego. To był drugi przypadek w naszej historii, kiedy tak zbliżyliśmy się do Francuzów. Pierwszy raz to za Kazimierza Wielkiego.To są oczywiście dane szacunkowe, ale pozwalają na jakiś ogląd sytuacji. Zresztą PKB per capita z 1913 r. , o ile dobrze pamiętam, w okresie międzywojennym osiągneliśmy dopiero w 1938 r. Jak to było możliwe?: 1. Zniesienie pańszczyzny. Trzeba pamiętać, że ukaz carski z 16 maja 1861 r. znoszący pańszczyznę, nie obejmował Królestwa Polskiego, co wywołało zresztą wybuch w tymże roku chłopskiego powstania (zupełnie zapomnianego), obejmującego nawet 30% chłopów na terenie Królestwa. Był on stłumiony przez wojsko, a brutalne represje ciągnęły się jeszcze przez cały rok 1862 (kary chłosty i rugowanie chłopów ze wsi). Ukaz carski znoszący pańszczyznę na ziemaich dawnego Królestwa z roku 1864 , był politycznym ciosem w powstańców. Był zresztą niemal idealną kopią dekretu Komitetu Centralnego Narodowego wydanego w 1863 r. znoszącego pańszczyznę. Ten proces wyzwolił miliony ludzi, którzy stali się motorem industalizacji i procesów kapitalistycznych. 2. Zniesienie granicy celnej. Stopniowy proces, jako konsolidacja rynku wewnętrzengo, umożliwiła Polakom dostęp do potężnego (głównie w sensie ilościowym) rynku. Najbardziej liberalna polityka celna z lat 1869-1879 skorelowana była z niszczeniem resztek polskiej autonomiczności. W 1910 r. już 70% obrotu handlowego Kraju Nadwislańskiego był powiazany z Rosją. Na marginesie dodam - moich przodków, poturbowanych w powstaniu styczniowym, od zupełnej nędzy uratowała ta właśnie liberalizacja handlowa. Mój prapradziadek jako 9 latek mieszkał w dworku, w którym zainstalował się sztab gen. Langiewicza. To tam Langiewicz ogłosił się dyktatorem powstania i przyjął przysięge od wojska. Kilka tygodni później doznał klęski w krwawej bitwie pod Grochowiskami. Stryj prapradziadka, za udział w powstniu został skazany na smierć. Na szczeście jeden z generałów przyjął łapówke w postaci pozłacanej klatki dla ptaków i stryj uniknął śmierci i katorgi na Sybirze. Odsiadywał wyrok w Zamościu. Karą była też całkowita konfiskata majątku całej rodziny i nędza. Prapradziadek ratując się z ekonomicznej opresi, w młodości, wykorzystując dobrą koniunkture handlową, założył sklep kolonialny. Tuż przed I woj. światową był człowiekim może nie bardzo bogatym, ale zamożnym. 3. Prześladowania Żydów. Represje wobec starozakonnych w Rosji min. w latach 60-tych XIX w. spowodowało, że mnóstwo energicznych Żydów, dysponujących dodatkowo pokaźnym kapitałem, uciekło i osiedliło się na terenach dawnego Królestwa. To w ten sposób budowała się min. potęga przemysłowa Łodzi. Oczywiście, wystąpił efekt niskiej bazy. Ale też i mocna industrailizacja, a swoje dołożyły też ziemie odzyskane, cywilizacyjnie znacznie lepiej rozwinięte od utraconych, zacofanych Kresów.
  11. Jak ci gorąco, to polecam piwko: https://www.youtube.com/watch?v=wquBxT-j3TA A w rabarbarowej zupie Jojecnik skwarki chrupie, Jojecnik skwarki chrupie! W rabarbarowej zupie!
  12. Ktoś to obiecywał? Na głównej stronie misji jest jedynie informacja, że jednym z głównych zadań programu jest pomiar masy 50 egzoplanet o promieniu nie większym niż 4x promień Ziemi: https://tess.mit.edu/followup/
  13. Nie no, Grunwald wiecznie żywy... Najważniejsze nasze święto państwowe czyli Dzień Niepodległości to faktycznie rocznica powstania, mało krwawego, a które przyniosło ogromne korzyści... A jeśli chodzi o sukcesy gospodarcze to cóż...dobrze gospodarczo sobie radziliśmy pod obcym butem (zabory), a i okres początkowego i środkowego PRL-u to też dosyć dynamiczny rozwój gospodarki. Takie powstanie styczniowe, to obok klęski militarnej i politycznej, przyniosło w zaborze rosyjskim, paradoksalnie, szybki rozwój przemysłu i oznaczało awans cywilizacyjny dla milionów Polaków. Podobnie zresztą jak powstanie PRL. Także zależy jak powieje wiatr historii.
  14. Okrzyknęła je endecja, wykorzystując słowa Stanisława Stroińskiego, po to tylko aby uderzyć w Piłsudskiego. Wg. endeckiej propagandy niby trzeba było aż Opatrznośc boskiej, a nie porządnego ordre de batailie i ofiarnego jego wykonania przez żołnierzy, aby pokonać Bolszewika. Tak o tym napisał Ignacy Daszyński: Gdyby jenerał Weygand mieszkał w Polsce, co roku Polacy szliby 15 sierpnia do jego drzwi i co roku całowali by go po rękach za to, że to on, a nie Piłsudski zwyciężył [...].Ale ponieważ jen. Weygand mieszka we Francji, więc obmyślono „Cud nad Wisłą”, zrobiono po kolei jen. J. Hallera, Sikorskiego, ks. Skorupkę, a wreszcie Matkę Boską zwycięzcami, byle tylko nie zawdzięczać Piłsudskiemu ocalenia. Pomijając już kwestie zasług poszczególnych generałów, a zwłaszcza sporu historyków na osi Rozwadowski-Piłsudski, samego Piłsudskiego i jego otoczenie określenie "cud nad Wisłą" irytowało. Także znając dosadny język Marszałka, zapewne niewybrednie skomentowałby to "dzieło" NBP. Abstrahując od powyższego - współcześni rządzący, którzy patriotyzm odmieniają przez wszystkie przypadki co zrobili aby uczcić to niezwykłe zwycięstwo, które być może zdecydowało o tym, że nie gadamy w urzędowym rosyjskim? Miało powstać muzeum bitwy (w zasadzie całej wojny), w Ossowie. Troszkę od kolegów historyków, zaznajomionych bliżej z tematem tej inwestycji, dowiedziałem się jak się do tego zabrano. I niestety poraz kolejny znowu przypomniał mi się nieśmiertelny kawałek z Barei o koniaczku i słomianych inwes..MIS-iu.
  15. Dokładnie ta granica to 9200-9400 m n.p.m. gdzie PO2 mm/Hg <40. Należy jednak pamietać, że wysokość ciśnieniowa jest różna od wysokości bezwględnej, a to ze względu na różną grubość troposfery. Szczyty położone blisko równika mają niższą wysokość ciśnieniową niż bezwględną, na odwrót przy biegunach. W dodatku wys. ciśnieniowa zmienia się wraz z porą roku (dokładnie wpływem temp.). Jest to szczególne istotne dla alpinistów, którzy chcą zdobyć najwyższe szczyty Ameryki Płn i Antarktydy, odpowiednio Denali i Mt Vinson. O Denali (Mt McKinley), który jest przecież niskim sześciotysięcznikiem mówi się, że "kopie" w głowę jak niski siedmiotysięcznik. Wg. modelu standardowego w oparciu o ISO 2533:1975, Denali (6190 m n.p.m.) ma ciśnieine 460 hPa, a Aconcagua (6961 m n.p.m.) ma 413 hPa. Jednak teoretyczny model atmosferyczny to jedno, a rzeczywista atmosfera to drugie. Zimą wysokość ciśnieniowa dla Denali jest jak dla szczytu ok. 6900 m n.pm. W przypadku Aconcagui te wahnięcia są bardziej łaskawe. Zimą to jest wys. 7000 m a latem wys. ciśniniowa spada w okolicy 6500 m. Ekstremalny jest przykład Mt Vinson (4892 m n.pm.). Szczyt niewiele wyższe niż Mt Blanc ma zimą wysokość ciśnieniową ok. 6000 m.np.m. W styczniu wys. ciśnieniowa K2 jest taka jak fizyczna wysokość Everestu, więc zimowe zdobycie K2 jest ogromnym wyzwaniem. Do 8611 trzeba jeszcze "doliczyć" w pewien sposob 200-300 m. Dodam, że spore zasługi dla badań nad wpływem wysokości ciśnieniowej na fizjologie człowieka miał i ma Wojskowy Insytut Medycyny Lotniczej w Warszawie. W trakcie przygotowań do II misji kosmicznej w ramach programu Interkosmos (lot Hermaszewskiego i Klimuka Sojuzem 30 na stacje Salut 6), opracowano urządzenie Fizjotest. Obecnie jest już IV generacji. Składa się min. z komory ciśnieniowej, ergometru rowerowego Siemens sterowanego przez Fizjotest IV produkcji WIML-Medipan i aparatu rejestrującego wskaźniki krążeniowo-oddechowe Ergo-Oxyscreen Jaeger. A wracając do tematu wątku: Pierwsze zdjęcie powierzchni Marsa przesłane przez sonde Mariner 4: To pierwsze zdjęcie Marsa z bliska. Uzmysławia jak jednak wielki postęp zrobiliśmy.
×
×
  • Create New...