Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

venator

Users
  • Content Count

    71
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

venator last won the day on April 15

venator had the most liked content!

Community Reputation

11 Pretty Good

About venator

  • Rank
    Górnik

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Oczywiście, że tak. Swego czasu zgłębiałem znaczenie parafilii jaką jest sadomasochizm, w życiu mieszkańców, dawnej, do bólu katolickiej, Polsce. Całe to męczeństwo, miało często mocno biologiczny wymiar. To taki jeden źródłowy przykład: "Zdarzało się, acz rzadko, że panny płocho pobożne skrycie ubierały się w kapy, na suknią męską włożone, łączyły się z kapnikami i wraz z nimi publiczną czyniły dyscyplinę. Jako jednak z natury są miłosierne, tak się też i nad swoim ciałem pastwić nie raczyły, głaszcząc się raczej miętką dyscypliną po plecach niż biczując, a ciałem delikatnym i koszulą cienką wizerunek miłosny zamiast pokutnego wystawując." https://literat.ug.edu.pl/kitowic/k0009.htm Nieważne. Alkohol to też substancja psychotropowa. Do moderatora forum: moja propozycja jest taka aby wydzielić z tematu wątek znaczenia substancji psychotropowych w religijności człowieka. "Przez religię na haju?" Temat istotny, gdyż porusza kwestie, nie tylko o fundamentalnym znaczeniu dla religii judochrześcijańskiej, ale religii w ogóle.
  2. Jeśli tak, to nad wyraz płodnie. Dotyczy to nie tylko profesora Shanona. Papież Leon XIII, którego nawet wiki określa jako: "uznaje się za pierwszego nowoczesnego papieża, dążącego do dialogu ze współczesnym światem, ale nierezygnującego jednocześnie z ewangelizacji życia społecznego" walił namiętnie Vin Mariani, w którym była kokaina, "ledwie" 100 mg w kieliszku. Twórca tego wina, dostał nawet medal od Leona, za swój boski, he,he, napój.. Być może pod wpływem tego silnego psycho-stymulanta, Leon spłodził rewolucyjną, w pewnym wymiarze, encyklikę Rerum Novarum: https://pl.wikipedia.org/wiki/Rerum_novarum Czepiasz się tej wódki,ale to tylko etanol, w większym stężeniu niż wino. A o winie, to w Biblii non stop, do tego stopnia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pija%C5%84stwo_Noego. Nie mówiąc już o chrześcijańskiej transsubstancjacji. Na zdrowie
  3. Dla Marksa to nie religia była głównym problemem społecznym, a wyzysk klasowy. Sam komunizm postulowany przez jego ojców duchowych, nigdy nie powstał w swej ostatecznej formie. Powstały za to przepoczwarzone i zwyrodniałe wersję pośrednie - bolszewizm i stalinizm. I one faktycznie miały cechy religii. Najbardziej znanym jest Beny Shanon: https://en.wikipedia.org/wiki/Benny_Shanon Autor hipotezy enteogennej. Enteogeny: https://pl.wikipedia.org/wiki/Enteogeny Wcześniej był archeolog, wybitny badacz wczesnego chrześcijaństwa, John Marco Allegro: https://en.wikipedia.org/wiki/John_M._Allegro Autor hipotezy na temat chrześcijaństwa, które rozwinęło od kultów szamańskich, w których podstawową role odgrywały grzybki halucynogenne. Konserwatywne środowisko naukowe złamało mu karierę, dziś nawołuje się do ponownego krytycznego, spojrzenia na jego badania. Dan Merkur: https://www.britannica.com/contributor/Dan-Merkur/6449 i Robert Gordon Wasson. Obaj badali czym była mojżeszowa manna? (psylocybina?). Można jeszcze dodać Sule Benet, żydówkę polskiego pochodzenia, absolwentkę archeologii na UW: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sula_Benet To tak pokrótce. Może ludzie w rządach zmądrzeli od czasów amerykańskiego The Noble Experiment z 1919?
  4. Tylko, ze liczba palaczy w krajach UE, które rzeczywiście chcą rozwiązać problem, wprowadzając dosyć radykalne działania, spada: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Europa-rzuca-palenie-Produkcja-papierosow-spada-7594221.html Więc nie do końca jest tak, że to zły, chciwy rząd...ale wielu taka koncepcja pasuje. A próbowałeś odpowiedzieć sobie na pytanie jak ta religia, która tak "daję w żyłę" powstała? I dlaczego tak daje w żyłę? Bo w myśl niektórych teorii, religia to skutek a nie przyczyna pewnych zjawisk neurobiologicznych.
  5. Miliony jednak odpowiednio nie reagują. Uzależnienie od substancji psychoaktywnych (narkotyki, alkohol, czy nikotyna) to ogromny problem i wymierne straty społeczne, i gospodarcze. Marks (i Lenin) rozumiał to jako ucieczkę w religie przed trudami życia codziennego. Ale można to przeinaczyć i powiedzieć: "Opium to religia dla ludu". Oczywiście "opium" rozumiane uniwersalnie, jako substancja psychotropowa. Zważywszy, że naukowo dowiedziano iż w trakcie doświadczania religijnych uniesień, wzrasta w ludzkim mózgu produkcja dimetylotryptaminy (DMT), jedynego psychodelika produkowanego przez ludzki mózg. Ale podobne efekty, tylko że w większej skali, można uzyskać spożywając te rośliny, które zawierają odpowiednie substancje psychoaktywne. A znane są one ludzkości od dawna, pewnie od paleolitu. Niektórzy naukowcy twierdzą więc na podstawie swoich badań i doświadczeń, że fundamenty wielu religii (wszystkich?) powstały w wyniku, pisząc kolokwialnie,...ćpania
  6. Tak, ale impuls elektryczny jest przesyłany przy pomocy neurotransmiterów. Takimi istotnymi w naszym życiu są np. katecholaminy, a więc adrenalina, noradrenalina, dopamina. Ogólnie neurotransmitery są organicznymi związkami chemicznymi. I tu jest pole do popisu do hakowania ludzi w myśl tej definicji: Jest wiele substancji chemicznych, które działają podobnie do neuroprzekaźników i oszukują receptory. Te substancje nazywa się psychotropowymi.Od mało szkodliwej kofeiny po cykutoksyne. Najpopularniejszą jest ogólnie mówiąc alkohol. Dlaczego? Przecież wiele substancji psychotropowych (np. alkohol, opiaty) działa także pobudzająco na układ nagrody (układy dopaminergiczny, serotoninergiczny, opioidowy). Jak jest fun to czemu z tego rezygnować? A jak hakować miliony? Słowa K. Marksa: "Religia to opium dla ludu" mają wiele z tym wspólnego . Oczywiście czy religia szkodzi czy nie i w jakim stopniu należałoby przeprowadzić bilans zysków i strat
  7. Taką liczbę neuronów to ma pawian, żyrafa, albo blisko tego jest niedźwiedź brunatny. Człowiek ma 86 mld. To jednak trzy razy mniej niż słoń. Okazuje się, że i komórek glejowych mamy znacznie mniej niż to było przyjmowane (85 mld zamiast 700 mld.) Jednak to my tresujemy słonie, a nie one nas. Nie ma to prostego przełożenia na inteligencje. Co więcej. Został opracowany model, z którego wynika, że gdyby mózg jakiejś naczelnej małpy (np. szympansa), miałby masę ludzkiego, to miałby więcej neuronów. Za to jesteśmy rekordzistami w liczbie neuronów w móżdżku (również w tym modelu). Sroka, jeden z najinteligentniejszych ptaków, ma ledwie 897 mln neuronów, a te ptaki przechodziły test lustra. Za to mają duży móżdżek, bo ptasi Może to właśnie w móżdżku tkwi sekret naszego ewolucyjnego sukcesu? Ps. Liczbę neuronów 86 mld uzyskano badając mózg o konkretnej masie - 1508g. Masa chyba nie ma jednak aż tak dużego znaczenia. Masa mózgowa Einsteina wynosiła 1230 g, ale w mózgu występowały niewielkie zmiany anatomiczne, które być może poskutkowały geniuszem. Jeszcze mniejszy mózg, o masie ledwie 1 kg, miał laureat literackiego Nobla, Anatole France, znany z olbrzymiej erudycji.
  8. I co z tego? Automatycznie ma to oznaczać koniec ludzkości? Nie ma wśród naukowców konsensusu dotyczącego pojemności demograficznej Ziemi. Najpopularniejszy obecnie pogląd mówi o ok. 10 mld: https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/optimum-zaludnienia;3951453.html Tendencja jest taka, że w krajach, w których dochodzi do awansu na liście jakości życia HDI, spada dzietność. Może być tak, że zagrożeniem dla ludzkości nie będzie przeludnienie, a będą niekorzystne zmiany strukturalne, tj. starzenie się społeczeństw, - jako problem w skali globalnej (jak na razie dotyczy to krajów wysokorozwiniętych).
  9. Raczej muzealny standard, i to chyba na całym świecie. Ja uczestniczyłem w "odkryciu" na tylnym dziedzińcu Muzeum Wojskowo-Historycznego Artylerii, Wojsk Inżynieryjnych i Łączności w Sankt -Petersburgu, armaty plot. 40 mm Bofors wz. 36. To była polska armata, istniały oryginalne oznaczenia. Naczelnik z tego muzeum był tym faktem kompletnie zaskoczony. Obiekt chyba nawet nie był zinwentaryzowany, a za to mocno zaniedbany. Ot stała sobie armata na placu. Oczywiście Rosjanie pozostali głusi na próby nawiązania oficjalnych relacji w kwestii "dogadania" się co do obiektu. W takim Ermitażu zaś jest 3 mln zabytków. Ciekawe co tam dałoby się odnaleźć? Może owe miecze grunwaldzkie?
  10. Przecież wiadomo było już od pewnego czasu , że nasilenie niszczycielskich wojen nastąpiło już w VII/VIII wieku, ale i wcześniej, miewały one bardzo gwałtowny charakter - jak choćby zniszczenie Tikal podczas tzw. stuletniej wojny Calakmul-Tikal. W okresie klasycznym raczej zdecydowanie charakter polityczno-sakralny (chęć podporządkowania szlaków handlowych, zdominowania politycznego sąsiada). Natomiast masakry mogły mieć wymiar, powiedzmy, że "sakralny". Związane to było chyba po części z zaskakującym prymitywizmem majańskiej wojskowości. Wojownicy z klanów najprawdopodobniej walczyli z wojownikami, chłopi z chłopami. Walki wojowników, żyjących w "demokracji wojennej" (o niej pisałem w wątku poświęconym szczęściu łowców-zbieraczy), miały taki quasi-religijny charakter. Zabicie władcy, czy wzięcie go do niewoli, zniszczenie posągów bóstw, było sygnałem, że bogowie się odwrócili. I cała majańska "taktyka" obrońców brała w łeb. Obrońcy po prostu uciekali. Był to dla zwycięzców sygnał do rzezi. Jest jeszcze hipoteza, ponoć nie potwierdzona, tzw. wojen gwiezdnych, związanych ze wschodem Wenus - Majowie uważali ją za gwiazdę, która w podziemiach przezwyciężyła wrogów. Ponoć to te wojny miały niezwykle krwawy wymiar. Majowie byli bardzo wojowniczy. Mnie zadziwia jednak prymitywizm ich wojskowości. W tej dziedzinie szli do przodu, chyba tylko dzięki wpływom, północnych, bardziej prymitywnych, ale i jeszcze bardziej wojowniczych ludów. Ogółem wojskowość prekolumbijskiej Mezaoameryki była bardzo zacofana w stosunku do Starego Świata, nawet Zulusów, którzy opanowali metalurgię. W tym kontekście nie mogą dziwić podboje Corteza i reszty awanturników z Estramedury - takiej hiszpańskiej" Siczy Zaporoskiej" z jej "złotego okresu".
  11. Aż takim nieprzytomnym idealistą nie jestem: https://www.rp.pl/Polityka/308049950-NIK-Chaos-w-Panstwowym-Gospodarstwie-Wodnym-Wody-Polskie.html
  12. Rząd coś robi: https://www.wnp.pl/budownictwo/program-rozwoju-retencji-w-ostatniej-fazie-uzgodnieniowej,349307_1_0_0.html Wg. planów do 2027 r. pojemność retencyjna ma wzrosnąć do 15,5%. Zobaczymy, mam nadzieje, że się uda, a nadzieja przecież umiera ostatnia.. Ciężko będzie jednak odwrócić zniszczenia przeprowadzone nieco bezmyślną melioracją odpływową w okresie PRL, czego przykładem jest choćby Polesie Lubelskie: https://dzikiezycie.pl/archiwum/2007/sierpien-2007/torfowiska-polesia-czy-grozi-nam-kolejna-katastrofa Niż Polski nigdy nie był przesadnie wilgotny. Ale rekompensowane było to przez liczne bagniska i puszczański charakter wielu jego regionów, zwłaszcza istniejących pradawnych puszczach, wypełniających dawne pustki osadnicze.
  13. Zapraszam do lektury ciekawego, rzeczowego wpisu na blogu meteomodel, a odnoszącego się do scenariuszy zmian klimatycznych dla Polski: https://blog.meteomodel.pl/co-dalej-z-tym-klimatem/ Wnioski są nieco przerażające. Wg. najbardziej prawdopodobnego scenariusza, od końca lat 30-tych, dojdzie w Polsce do skokowego wzrostu temperatury, zwłaszcza latem. Końcówka wieku, w tym wcale nie najbardziej radykalnym modelu,, to niezły piekarnik. Częste będą miesiące letnie ze średnimi temperaturami wynoszącymi 37 st. C! Oznacza to, że w najchłodniejszej porze doby, temperatura nie będzie spadać poniżej 30, a w najgorętszym ok. 47 st. C w cieniu. W Polsce, temperatury z Pakistanu są trudne do wyobrażenia. Jedyny pozytyw jaki można znaleźć dla zmian klimatycznych dla Polski, jest wyrażony w tym artykule: https://forsal.pl/artykuly/1424152,polskie-rolnictwo-moze-skorzystac-na-ociepleniu-klimatu.html Pod jednym warunkiem. Pojemność retencyjna w Polsce to ledwie 6% rocznego odpływu wód. Ponad dwa razy mniej niż średnio na Zachodzie. Dostępność wody jest u nas trzy razy mniejsza niż na Zachodzie Europy. Spotkałem się z twierdzeniem, że na poziomie Egiptu. To musimy zmienić. To chyba największe wyzwanie dla Polski, odnośnie zmian klimatycznych.
  14. Mądra uwaga, jednak, ale.. Pojawiły się np. publikacje, ekonomistów z Wlk. Brytanii, dowodzące , że ów potężny wstrząs jakim była II w.s. oraz "komunizm" w Polsce, był jednak niezbędny do modernizacji kraju. Jest taka narracja, że gdyby nie wojna, a przede wszystkim komuna, to Polska byłaby krajem miodem płynącym...Czy aby na pewno? Struktura społeczna, a zatem i gospodarka II RP były niesamowicie skostniałe. Podstawową kwestią, jaka była konieczna do wzrostu dobrobytu społeczeństwa ogółem, była reforma rolna. Rządy II RP to rozumiały, jednak przez blisko 21 lat jej bytu , tej kwestii nie udało się rozwiązać. Tak ponadto, to za PRL-u ludzi trzymano za mordę, a za II RP już nie? Liczba ofiar śmiertelnych wśród strajkujących robotników i chłopów w latach trzydziestych w II RP była tak około 8 x większa (piszę z pamięci, mogę się mylić, ale raczej niewiele), niż w stanie wojennym. Ale przecież 24 lipca mieliśmy "100-lecie" Policji, która nawiązuje do tradycji PP II Rp. O tamtych robotnikach się jednak nie pamięta, my mamy ustawy dezubekizacyjne ( któreś z rzędu).
  15. Oczywiście: "Szczęście jest emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne". Wracając do meritum, podoba mi się hipoteza Raya Kurzweiel'a, dotycząca postępu technologicznego. Otóż Kurzweil uważa, że można ekstrapolować prawo Moore'a na postęp technologiczny. Przebiega on więc wykładniczo. Kurzweil przywołał kiedyś anegdotę/legendę o chińskim wynalazcy szachów, która dobrze oddaje istotę problemu. Było to mniej więcej tak: Cesarz zafascynowany nową grą strategiczną, zaprosił na dwór wynalazce. Ten zapytany o nagrodę, odparł, że chciałby otrzymać ryż wg. następującego wzoru. Na pierwszym polu szachownicy jedno ziarno, na drugim dwa, na trzecim cztery, i tak do 64 pola. etc. Cesarz ochoczo przystał na to rozwiązanie. Nie wiadomo za bardzo, kiedy zrozumiał swój błąd.Zakończenie jest raczej smutne. Pierwsze to takie, że zbankrutował, bo nie da się wyhodować tyle ryżu na Ziemi. Drugie, bardziej prawdopodobne, że kazał ściąć głowę genialnemu wynalazcy. Kurzweil uważa, że postęp jest jak to ziarno. Dajmy na to, że dolny i środkowy paleolit jest na pierwszym polu, górny (tzw. "rewolucja górnopaleolityczna) na drugim, neolit ( tzw. rewolucja neolityczna) na trzecim etc (to oczywiście mój przykład). Natomiast wg. Kurzweil'a ludzkość jest obecnie w połowie szachownicy. Uważam, że śledząc historie naszej cywilizacji można rzeczywiście dojść do takich wniosków. Czeka nas stale rosnące, ogromne przyspieszenie technologiczne. Będzie ono ogromnym wyzwaniem dla człowieka, ale w myśl zasady historia magistra vitae, chyba jednak warto zgłębiać doświadczenia przodków. Wygląda na to, że Kurzweil ma rację . Jeśli do tego dodamy teorię zasobu ostatecznego, autorstwa Juliana Simona, która to dobrze tłumaczy dlaczego stateczna teoria zasobów Malthausa się nie sprawdziła, to mamy ładną, logiczna układankę.
×
×
  • Create New...