Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

venator

Users
  • Content Count

    550
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    35

Everything posted by venator

  1. To chyba jednak trochę niesprawiedliwe co napisałeś, zwłaszcza w kontekście: Chciałbym zwrócić uwagę na postać laureata Nobla, Willema Einthovena. Opracował teorię prądów czynnościowych serca i pola elektrycznego serca. A następnie na tej podstawie stworzył pierwsze EKG w historii. A więc teoria i praktyka.. Dziś takie zwykłe EKG wydaje się trywialne, ale w podstawowej diagnostyce to jest nadal złoty standard, absolutna podstawa w medycynie ratunkowej. I choć współczesne urządzenia są niezwykle zaawansowane, to nadal podstawą są opracowania Einthowena, sprzed prawie 100 lat.
  2. Chyba nawet łatwiej, bo karabinów więcej - vide Sahel. Ale co miałem przegapić? Chyba jest oczywistością, że żeby lepiej zabijać trzeba zaprzęgać do tego naukę, w tym fizykę. Ja bardzo młodemu człowiekowi ostatnio tłumaczyłem dlaczego gwintowana lufa karabinu wykazuje wyższość na polu bitwy nad tą niegwintowaną. To chyba jednak fizyka? W naszej rolniczo i post-rolniczo historii, statystycznie tej przemocy jest coraz mniej. Ależ czemu? Ale o co chodzi? O władze nad posiadaniem? Bo kto sprzeda ile zielonego i fentanylu w Rzeszowie to jest jakaś wojna o posiadanie zasobów. Hitler też się tym kierował, wywołując ogólnoświatową wojnę, tylko nie wiem czy taka była Twoja myśl, @Astro?
  3. Być może, ale mam wrażenie, że jednak nie jesteś do końca przekonany. Nasze ostatnie, ostatnie kilkadziesiąt tysięcy lat +- to wojna, wojna, i jeszcze raz (żeby się nie znudziło) wojna. Wojna o zasoby. Coś się szanowny @Astro zmieniło? Teraz wchodzimy w erę broni energetycznej, np. laserowej. To jest wasz czas, fizyków. Jak non stop jest przemoc, to jak ma być inaczej Dziękuje, to jednak stare dzieje. Czemu ten sarkazm ma służyć? Skąd to przekonanie? Zwłaszcza w kontekście posługiwania się językiem, jako dosyć abstrakcyjną formą komunikacji? A chyba matma to jest ukoronowanie tej komunikacji?
  4. Może ja jednak, w przeciwieństwie do Ciebie, rozumiem o czym mowa? Choroba jako stan niezależny od jednostki? Zapoznaj się z polem zdrowotnym Lalonde'a, które jest obecnie powszechnie akceptowane. Wynika z niego, że głównym determinantem zdrowia jest styl życia (53%), a więc stan jak najbardziej zależny od jednostki...sama definicja choroby, pochodzi z WHO z 1946 r. i jest dyskusyjna. Tzn. same środowisko lekarsko-naukowe nie jest do końca jednolite w zdefiniowaniu tego mocno ogólnego pojęcia. Odwracanie kota ogonem. Po prostu stwierdziłeś, że 1000 lat temu nie istniała choroba otyłości i teraz karkołomnie bronisz swojej tezy.
  5. Taka sama "pomyłka" jak Twoja, gdy twierdziłeś, że "nie znano otyłości". W starożytności ją znano i potrafiono wykazać jej związek np. z cukrzycą. Napisałem to w kontekście Twoich słów, że 1000 lat temu nie znano "otyłości". To, że setki lat wcześniej taki Hipokrates miał pewną wiedzę o nowotworach, nie oznacza, że w średniowieczu o tym wiedziano. Wiele rzeczy po prostu zapomniano w tzw. międzyczasie. Ależ widziano owe guzy. Sam cytujesz Hipokratesa, który je opisał określając mianem "karkinoma" (w przypadków guzów nowotworu piersi). W starożytności licznie opisywano przypadki otyłości i jej wpływu (zwykle negatywnego) na stan zdrowia. Jakieś dane wskazujące, że tak było? Czy może jednak rozwój medycyny (która i tak była w ogromnym zastoju), pozwalający dostrzec zjawiska występujące od wieków?
  6. Jestem bezduszny? Jestem fanem Trylogii sienkiewiczowskiej, która, ku zaskoczeniu, wielu nauczycieli, nadal jest w kanonie lektur. Ale pomimo, obecnego silnego nurtu tzw. historii ludowej, nadal los ogromnej części naszych przodków, to po prostu ciemny muł w kwestii naszej świadomości . Prus, czy Sienkiewicz to byli pisarze, którzy jako młodzi ludzie widzieli końcówkę, feudalnej, pańszczyźnianej Polski, naszej dawnej Polski. I jej zacofania. A prymitywizm wsi był często porażający. "Konopielka" Redlińskiego nie wzięła się znikąd. Dość wspomnieć, że ostatni pochówek wampiryczny (wbity kołek osinowy, ucięcie głowy i włożenie jej między nogi) odnotowano w 1946 r. w Bieszczadach, więc ledwie 78 lat temu.
  7. Aha, tak samo jak nie kwalifikowano tysiąca innych chorób, w tym nowotworów. Abstrahując od tego, że liczba ludności był nieco mniejsza, to owszem, liczba otyłych była dużoo mniejsza, to fakt. Cała ludzkość zaczęła się wówczas, w XX w, wydobywać z pułapki maltuzjańskiej, co oznaczało po prostu dostęp do jedzenia, bez heroicznych wyrzeczeń, dzięki postępowy technologicznemu.. Efekty po kilku dziesięcioleciach zbieramy dzisiaj.
  8. Nie ma oczywiście danych epidemiologicznych, ale w środowiskach mających w zasadzie nieograniczony dostęp do pożywienia i nie parających się pracą fizyczną lub zawodowo zajęciami wojskowymi, ten problem nie był bynajmniej jednostkowym. Teraz po prostu dużo więcej ludzi ma dostęp do pożywienia, w niemal nieograniczonej ilości. Z Twojego zdania to nie wynika: Dobra jakość żywności jest oczywiście niezmiernie istotna, ale najważniejszą kwestią w otyłości jest rzecz bardzo prosta - nadpodaż kalorii. Liniowa zależność między dochodami, a wagą? Dobry temat na doktorat, a nie na wpis na forum.. A i wśród bogaczy znalazłby się nie jeden grubas... Jednak faktycznie, spora część ludzi zamożnych dba dzisiaj o sylwetkę, zdrowie i kondycję, bo raczej wprost wynika to z ich świadomości oraz możliwości dysponowania wolnym czasem. Ci mniej zamożni na ogół tyrają, niekoniecznie fizycznie, i nie mają albo czasu albo siły, i chęci aby pójść poćwiczyć. Nawet na stanowiskach tzw. fizycznych, pracy stricte fizycznej, wymagającej ciągłej pracy mięśni jest coraz mniej, bo nawet rowy dzisiaj się kopie przy pomocy małych koparek. A dostęp do jedzenia, niemal nieograniczony.... (mam na myśli oczywiście kraje powiedzmy UE). Słodzone napoje, coś co kiedyś zapewniało kalorię do codziennej harówki, kult fast foodów... Jeśli chodzi o temat genów - a co z typami sylwetek? Chyba każdy z nas w swoim otoczeniu zna ektomorfika, który "zje konia z kopytami" i jest ciągle chudy, albo mezomorfika, który nie dość, że chudy to jeszcze, "od niechcenia" wysportowany? Oczywiście, to pewnego uproszczenie bo rzadko można spotkać czystą sylwetkę.. Nie, nie znam, właśnie przyleciałem z Teegarden C i się dziwie...
  9. W czynnej służbie bojowej pozostaje zaś unikalny, nieuzbrojony, rosyjski okręt ratownictwa podwodnego Kommuna, zwodowany w 1912 r. W 2023 r. Kommuna brała udział w pracach na Morzu Czarnym ,nad próbą wydobycia szczątków amerykańskiego drona MQ-9 Reaper - dziadek vs dron. Także spora ciekawostka. Nie wiem jak się to skończyło. Ach, byłbym zapomniał. Kommuna już jest poważnie uszkodzona (20/21 kwietnia). W czasie UA ataku na port wojenny w Sewastopolu, na Kommune spadły resztki RUS pocisku przeciwlotniczego wymierzonego w ukraińskiego drona (też jego fragmenty spadły na okręt). Ponoć pojawiły się głosy, że jak to - toć zabytek, ale póki ma wciągniętą banderę na maszt , jest zasobem wojennym napastniczego (bandyckiego) kraju.
  10. Raczysz żartować? Już Hipokrates zauważył, że nagła śmierć częściej dotyczy ludzi otyłych niż szczupłych. Zauważył też, że otyłość jest jest jedną z głównych przyczyn niepłodności i rzadkich miesiączek u otyłych kobiet. Hinduscy lekarze Susrata i Charak, już 2500 lat temu zauważyli związek przyczynowo-skutkowy między otyłością, a cukrzycą. Ojciec anatomii, Galen, wyróżniał dwa typy otyłości: "umiarkowany" (nadwaga?), która uważał za naturalny i "nadmierny" - szkodliwy. W starożytności zdawano sobie jak widać sprawę z patologicznych aspektów otyłości, która i wtedy występowała jako wcale nierzadkie zjawisko. W średniowieczu i czasach nowożytnych (zwłaszcza w tych ostatnich) otyłość stała się modna i była synonimem bogactwa i powodzenia i dotykała zwłaszcza arystokracji. Lew Lechistanu, Jan Sobieski, podczas przegranej pierwszej bitwy pod Parkanami, musiał salwować się ucieczką z pola bitwy. Król był wówczas tak otyły, że aby nie spadł z konia, był podtrzymywany przez swego wiernego sekretarza Matuszewskiego i jeszcze jednego dragona. Ulubionym podwieczorkiem króla Jana, był rodzaj kogla-mogla składającego się z 12 jaj z cukrem... Zachował się protokół z sekcji zwłok, rozsławionego przez Sienkiewicza, ledwie 39 letniego Jeremiego Wiśniowieckiego, który jako sprawny dowódca, sporo czasu spędzał w siodle: "Naleziono w nim tłustość wielką, kiszki tak łojem oblane, jak u wieprza nie mogą być tłustsze, serce tak tłustość oblała, że szpilką nie było gdzie tknąć". Ten cytat przytaczam za genialną pracą Z. Kuchowicza "Człowiek polskiego baroku", który ww. tematyce sporo poświęca miejsca. Wg. Kuchowicza, w zdecydowanie lepszej kondycji od magnaterii była średnia szlachta, która odżywiała się zdecydowanie lepiej niż chłopi, a nie przejadała się jak arystokracja. Duże znaczenia miał też styl bycia - u szlachty obżarstwo w trakcie licznych uczt i spotkań było w znaczny sposób niwelowane przez liczne dni postne (wynikające z kalendarza liturgicznego), codzienną ruchliwość powodowaną koniecznością doglądania majątku i polowaniami - jeszcze w XVII w zdarzali się szlachcice polujący na niedźwiedzia "po rycersku" - z oszczepem, co wymagało dużej sprawności fizycznej, nie mówiąc już o przytomności umysłu i odwadze. Młodzież szlachecka żywiona była zaś skromnie (liczne zachowane skargi w pamiętnikach) i kalorie zbijała w forsownych zajęciach - nauce szermierki, jazdy konnej, strzelania (również z łuku) oraz ćwiczeniach fizycznych ( w szkołach jezuickich grano min w piłkę nożną). Tyle, że powyższe dotyczyło kilku procent społeczeństwa. Bo reszta, jeśli nie głodowała z powodu zarazy lub kolejnego przemarszu wojska (nie istotne czy obcego czy swojego ), po prostu nie dojadała. Ludzie żrą, bo ogromna większość naszych przodków żreć nie mogła i żyła w ustawicznym niedoborze kalorii. Nowożytnym, chłopskim rajem była Kukania (z łac. gotować), zwana Biedaszkowem, Chamchołowem. W opisie z XVII wieku tak wyglądała Kukania: To miasto chudym pachołkom prawie jest kuchnia, bo przez nie idzie rzeka wielka, jako trzykroć Wisła, mleczna, a ma jaglane brzegi gotowe, warzone. Wół wielki, pieczony, śród rynku stoi; nóż w nim, a wielka buła chleba papieskiego między rogami. Każdemu wolno ukroić chleba i wołu tyle, ile potrzeba, a nie ubywa ani chleba, ani wołu" ( cyt. z Kacper Pobłocki " Chamstwo"). No więc o czym przez setki lat marzyła większa część naszych przodków? O jedzeniu. Ciągle o jedzeniu. Jeszcze w poł. XIX, w wyjątkowo głodnej Galicji, na przednówku, notowano przypadki kanibalizmu głodowego, na co zachowały się dokumenty. I teraz nagle ludzie w przeciągu raptem 3-4 pokoleń zyskują niezwykle łatwy dostęp do pożywienia. Więc jedzą, bo tysiącletnich, ewolucyjnych mechanizmów jedzenia na zapas, nie pozbędziesz się tak łatwo. W dodatku coraz mniej pracuje się fizycznie. Oczywiście, ja nikogo nie usprawiedliwiam, choroby metaboliczne związane z otyłością są epidemią XXI w. i są pod tym kątem olbrzymim wyzwaniem. Ale ich rozpowszechnienie da się racjonalnie wytłumaczyć...
  11. Nie przesadzajmy. Każda większa wojna jest kołem zamachowym postępu. Jeśli chodzi o ww. cytat to weźmy antybiotyki. Olbrzymi postęp w produkcji antybiotyków, a w zasadzie jednego, pierwszego i podstawowego, penicyliny zaczął dokonywać się po Dunkierce, kiedy wojna zaczęła zbierać żniwo wśród Brytyjczyków. Do tego stopnia, że brytyjskie uniwersytety, w tym szacowny Oksford zerwały z prastarym tabu jakim była zasada, że uniwersytety nic nie produkują. Co więcej, po raz pierwszy zatrudnił do tego kobiety, które mozolnie, w chłodzie, 8 godzin dziennie przetaczały cenną substancje z buteleczki w buteleczkę. Kolejne przyspieszenie to wizyta jednego ze współtwórców penicyliny, Howarda Floreya, która była spowodowana wiadomościami o tym, że Niemcy za pośrednictwem Szwajcarii, chcą uzyskać informacje o tym cudownym lekarstwie. Istny wyścig zbrojeń. Wizyta ta była katalizatorem potężnego postępu, w tym opracowaniem przez naukowców USA procesu głębokiej fermentacji, która umożliwiła produkcję penicyliny na skalę przemysłową (co stało się zresztą później pewnego rodzaju kością niezgody pomiędzy sojusznikami Wlk. Brytanią i USA). Także wojna była katalizatorem ogromnego postępu w medycynie jakim było niewątpliwie wprowadzenie produkcji pierwszego uniwersalnego i skutecznego antybiotyku. Idąc dalej - weźmy medycynę ratunkową. We współczesnej medycynie ratunkowej powszechnie wdrożono stricte wojskowe i niezwykle skuteczne sposoby tamowania masywnych krwotoków, jakim jest zastosowanie opasek uciskowych (staz taktycznych) i hemostatyków. Do tego olbrzymi postęp w protetyce, chirurgii (widoczny zwłaszcza po I woj. św.). Liczące się wojskowo państwa, łożą ogromne pieniądze na badania naukowe. Podam przykład nieoczywisty. Jeden z naszych najwybitniejszych naukowców - Napoleon Cybulski, trzykrotnie nominowany do Nagrody Nobla z dziedziny medycyny i fizjologii (1911,1914, 1918 r..) Wykształcenie zdobył w jednej z najlepszych ówczesnych uczelni medycznych Imperium Rosyjskiego, Cesarskiej Akademii Medyczno-Chirurgicznej (od 1881 r. Cesarskiej Wojskowej Akademii Medycznej) w Petersburgu. To tam, wykorzystując zmodyfikowaną rurkę Pitota, zbudował fotohemotachometr. Dzięki temu jako pierwszy człowiek na świecie, naukowo udowodnił fizjologiczny przepływ krwi na dużym obwodzie, formułując ogólną zasadę - im bliżej serca tętnica tym szybciej następuję przyspieszenie skurczowe. Oczywiście, Cybulski, jest przede wszystkim znany jako ojciec endokrynologii, bo jako pierwszy odkrył znaczenie jednej z podstawowych katecholamin w naszym organizmie - adrenaliny. Rzekłbym na koniec jeszcze jedno - budżet Pentagonu przeznaczony na rozwój sił kosmicznych, jest sporo wyższy niż budżet całego NASA. Nie wiem czy był geniuszem. Ale "Pan Tadeusz"... oczywiście najbardziej znany, a dużo mniej jego niepublikowana nigdzie "Historia przyszłości', niezwykle przenikliwa wizja przyszłości (wizja obserwacji satelitarnych czy natychmiastowej komunikacji w czasach gdy nie znano jeszcze telegrafu). Wizjonerski umysł. Champollion, który za młodu zbuntował się matematyce, a później dzięki logice odczytał hieroglify wykutę w Kamieniu z Rosetty. Bo wśród nauk formalnych istnieją tylko dwie - matematyka i logika. Nie bez przyczyny, na humanistycznych przecież studiach, uczą się logiki, wzorów i całego "ścisłego rozumowania". Bez tego nie widzę też nauk historycznych. Nie wiem czy matma jest potrzebna na maturze - bez dwóch zdań, przyszły abiturient powinien myśleć logicznie. Ps. Jest jeszcze jedna kwestia, na koniec tego długiego wywodu. Muzyka: X Symfonia d-moll. Skomponował ją Beethoven, jak był już całkowicie głuchy. To matematyka czy humanistyka? Zapisać nuty tak, żeby zagrała ją cała orkiestra w głęboko humanistycznym wymiarze..
  12. cyt: Im mniej wydadzą na prąd, tym więcej mogą zarobić. Ale po co pedałować jak wystarczy mieć znajomości: https://tvn24.pl/tvnwarszawa/najnowsze/warszawa-kopalnia-kryptowalut-odkryta-w-budynku-naczelnego-sadu-administracyjnego-policjanci-w-mieszkaniach-pracownikow-st7522714 Jakby co, państwo zapłaci
  13. Kolejny "żywy" dowód na to, że nie należy przywiązywać się do tradycyjnych granic rozdzielających epoki historyczne. Vide równoległe funkcjonowanie prawa rzymskiego i starogermańskiego we wczesnych państwach germańskich wyrosłych na gruzach dawnego zachodniego Rzymu.
  14. Ja Ciebie doskonale rozumiem, zwłaszcza w kontekście naśmiewania się ze społeczeństwa amerykańskiego i jego ignorancji w wielu dziedzinach życia. Zwłaszcza szczycenia się "naszym systemem" edukacji. W końcu to Amerykanie pierwsi wysłali człowieka na Księżyc, co uważam za jedno z największych sukcesów ludzkości. Mają bardzo duże przywiązanie do demokracji, zwłaszcza w wydaniu republikańskim, coraz mniej zrozumialym dla Europejczyków. Co do nauki/techniki to bez dwóch zdań. Odjeżdząją nam.
  15. Mają "Flag Protection Act", także nie takie to proste, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich mocno różniący się od polskiego (kontynantelnego) system prawa anglo-saskiego typu common law. Natomiast w temacie - czy to jest kraj pod tym kątem "wyżej stojący od nas", dopuszczający w sporej ilości stanów, karę śmierci, z licznymi pomyłkami sądowymi w tej materii?
  16. Czasowo gorący temat czyli naruszenie art 137 kk - publiczne znieważenie znaku lub symbolu państwowego. https://www.prawo.pl/samorzad/proces-nergala-darskiego-o-zniewazanie-godla,515002.html Możesz w ramach społecznego obowiązku, jako tzw. sygnalista, każdy taki przypadek zgłosić. Czy warto to do Twojej oceny...
  17. Autor tego tekstu, ze stajni JKM, Tomasz Cukiernik, chętnie publikował w takich wynalazkach jak "Opcja na prawo", którą cytował Sputnik, jako przykład, że Polskę można wyrwać "ze szponów" UE. Płodził też w magnapolonia.org, który węgierski think tank, Political Hungary, sklasifikował jako medium szerzące sowiecką, kremlowską propagande. W "Do rzeczy", tuż przed wyborami parlamentarnymi 2023 r. spłodził tekst : Sam Mentzen był chyba sceptyczny wobec Cukiernika. Za to Zbysiu Ziobro już nie. Cukiernik spłodził dla tej partyjki "„Next Generation EU – koszty i ryzyka dla Polski” - tak wartościowe, że już oryginalu nie można znaleźć, przynajmniej w pobieżnym przeglądaniu netu. Także takie konfiarskie popłuczyny człeka, być może prowadzonego przez oficera ze wschodu.
  18. Trochę będzie to przypominało żeglugę po wszechoceanie w XVI, XVII a nawet XVIII w. Tylko wtedy, jak załoga nie wracała, to nie wracała, mało kto się przejmował. Na pierwsze załogowe wyprawy międzyplanetarne, będą zwrócone oczy całego świata. Sama załogowa wyprawa na Marsa to będzie bez wątpienia jedno z największych wyzwań technologicznych ( in ie tylko) ludzkości. A gdzie wyprawy międzygwiezdne.....
  19. Tutaj znowu mamy problem definicji. Czy husaria była jazdą ciężkozbrojną? W sensie podstawowej taktyki, natarcia przy użyciu kopii, masy i szybkości przełamania, to i owszem. Choć i nie zawsze tak działała, a zdarzało się, że była używana do zadań pościgowo-zwiadowczych, zwłaszcza jej bardziej uboga część - litewska. Ale nie w sensie cięzkości uzbrojenia. Masa uzbrojenia tak ochronnego jak i zaczepnego nie była wyższa od regulaminowego oporządzenia ułanów z I poł. XX stulecia. W czasach największej świetności husrarii, czasów Kircholmu, Kłuszyna, zbroje typu 3/4 ciężkozbrojnych kirasjerów habsburskich, potrafiły ważyć nawet 65 kg (przy masie kirysów husraskich rzędu 14-18 kg) i były wówczas szczytem płatnerskiej sztuki. Takie zbroje wytrzymywały strzał z bliskiej odległości z ciężkiego muszkietu, ponoć nawet z przyłożenia. Kosztem był ogromny ciężar i znaczne ograniczenie mobilności. Pod tym względem uzbrojenie husarskie były idealnym połączeniem ochrony pancernej z mobilnością. Czy w II poł XVII w. to były jednostki elitarne? Załamanie się gospodarki RON w poł XVII w., ogromny koszt wystawienia pocztu husarskiego ( przede wszystkim dobór koni) spowodował potężny kryzys tej formacji. W chwili największej słabości RON, w czasach Potopu, ta formacja pod kątem liczebności stanowiła wręcz margines. Renesans formacji przypadł za czasów Sobieskiego, ale też i z powodu odgórnego działania czyli "pohusarzenia" wielu chorągwi pancernych. To i tak był cień dawnej husraii, gdzie za Batorego czy Zygmunta III w kawalerii, 80 % to była husraria. Wszystko się jako tako kręciło za rządów Sobieskiego czy póżniej hetmana Jabłonowskiego. Koniec XVII w, dosyć gwałtowny upadek polskiej państwowości a za tym i wojskowości, to był kolejny regres husarii. Zawsze mnie to zastanawiało skąd ten dosyć gwałtowny zanik wartości tej formacji, która w XVIII w. nie stanowiła nawet cienia poprzednich pokoleń husraii? Główna odpowiedż to chyba zanik ogólnowojskowych cech formacji. Regres zawodowej służby oficerskiej (wzrost znaczenia towarzyszy sowitych), klientelizm, ale też zanik ćwiczeń ogólnowojskowych. Wimmer podawał, że jeszcze w latach 90-tych XVII, każda chorągiew wiosną spotykała się ćwiczeniach ogólno-kompanijnych (w chorągwii), gdzie ćwiczono to co stanowiło clue formacji czyli działania wspólne w chorągwi - zwroty całą formacją, natarcie, rozejście sie, pościg etc.... Nieoceniony J. Kitowicz, który husaraię znał z osobistych obserwacji, z poł. XVIII, rzeczywiście oceniał ją jako elitarną. Każdy towarzysz husarski, był "równy genarałowi" wojsk cudzoziemskie autoramentu i miał wolny wstęp na królewskie komnaty. Każdy, który miał odpowiednie urodzenie i szkatułę....Bez żadnej wartości bojowej. Stało to w sprzeczności np. w stosunku do życiorysu naszego trybuna ludowego, Czarnieckiego. Ten wieloletni husarz zaczynał służbę jeszcze jako żołnierz "lisowskiego zabytku", czyli dawny lisowczyk, których Kobyliński nazwał "komandosami XVII W. ". Taki był smutny koniec substratu naszego narodowego mitu.
  20. Najstarszym pływającym okrętem jest USS Constitution , zwodowany w 1795 roku. Z ogromnymi zasługami bojowymi. Pływa. No, ale to powiedzmy, że nie ta epoka, no i okręt jest symbolem, bez żadnej wartości bojowej. Ale za to piękny: W czynnej służbie bojowej pozostaje zaś unikalny, nieuzbrojony, rosyjski okręt ratownictwa podwodnego Kommuna, zwodowany w 1912 r. W 2023 r. Kommuna brała udział w pracach na Morzu Czarnym ,nad próbą wydobycia szczątków amerykańskiego drona MQ-9 Reaper - dziadek vs dron. Także spora ciekawostka. Nie wiem jak się to skończyło. Cóż, ciężko powiedzieć czy współczesne okręty, statki te wodne jak i te latające będą działały prze kolejne 100 lat. Zwłaszcza wobec ogromnego przyspieszenia technologicznego. Nie mamy kryształowej kuli. Szybkość zmian technologicznych jest tak duża, że obecnie już 30-letnie okręty, bez poważnych zmian modernizacyjnych, są już przestarzałe. Są jednak jednostki tak dobrze i wizjonersko zaprojektowane, że na całe dekady pozostawiają duży zapas modernizacyjny. Amerykanie inwestują 48,6 mld dolarów w modernizacje B-52 Stratofortress, które mają posłużyć do...2060 r. A więc ponad 100 lat. Jest to jak najbardziej w zasięgu technicznym. Kolejnym jest ikona lotnictwa myśliwskiego jakim jest F-16. Od oblotu stuknęło mu już 50 lat, a samolot nadal jest rozwijany. Od pierwszych serii, obecne block 70/72 różnią się kolosalnie, ale nadal wykorzystują ten sam genialnie zaprojektowany płatowiec. Te wprowadzone w najbliższych latach, o ile będą właściwie eksploatowane i poddane MLU, mają szanse dociągnąć w okolice lat 70-tych, o ile nie wyeliminują ich całkowicie, nowe konstrukcje. To samo dotyczy Apacza, a jeszcze bardziej Chinooka. Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden szczegół - taki F-16 składa się z ok. 200 tyś części, z których niektóre są poddane ogromnym siłom. Nieporównywalne do drewnianego żaglowca. A mimo to wiele tych wiekowych samolotów, są w gotowości operacyjnej. To, że Tiger służył bojowo przez blisko wiek, nie może być powodem do ekstrapolacji jego przypadku, na współczesność. Zmiany na polu walki były wówczas bardzo powolne. Ale już jeśli weźmiemy pod uwagę sam wiek XIX to były to zmiany kolosalne - starcie drewnianego liniowca z czasów Nelsona, z pocz. wieku, z takim stalowym predrednotem jak np. HMS HOOD z lat 80-tych XIX w..... a to ten sam wiek... Także, nie ma powodów aby sądzić, że nie jeteśmy w stanie stworzyć równie długo działających okrętów/statków powietrznych. Tylko po co? Ps. Dobrym przykładem jest konserwatywna USMC. Do niedawana jako broni osobistej używali Colta M1911, broni z czasów Pancho Villi. Ale nawet oni zastąpili Colta, Glockiem. Zasada działania ta sama. A jednak i tu dotarł postęp..
  21. HMS Tyger to niesamowity okręt. Blisko 100-letnia historia, która posłużyłaby na niejeden scenariusz filmowy, zwłaszcza z ostatnim, dramatycznym epizodem. Dziś przywykliśmy do obrazów wojen online, nawet z kamer go-pro z okopów (vide UA). Ale dziś obejrzeć bitwę morską, bezpośrednio - jest praktycznie niemożliwę, zwłaszcza, że wszystko odbywa się na dużych dystansach. Szczęście mieli więc mieszkańcy Kadyksu w 1674 r., którzy wylegli na brzeg aby obejrzeć bezpośrednie starcie pomiędzy wzmiankowanym HMS Tyger a holendarskim Shakerloo (okręt kaperski), który ostatecznie przegrał. Potyczka, a raczej pojedynek miał miejsce już po zakończeniu trzeciej wojny angielsko-francusko-holendrskiej. Kapitan Tigera zawinął do neuatralnego Kadyksu, napotykając przypadkowo holenderskie okręty. W konserwacji przebywał tam okręt flagowy Holandii pod dowództwem adm Evertsena, który nakazał (?), a może "zasugerował" d-cy Shakeloo, stoczenie honorowego pojedynku z Tigerem. Ostatecznie, słabiej uzbrojony holender przegrał, choc ponoć d-ca Tigera został lekko ranny. Ww obraz jest ciekawy, bo pomimo wielu jednostek pływających na obrazie, przedstawia tylko faktycznie dwa walczące ze sobą, w/w, okręty, w różnych, sukcesywnie po sobie następujących , manewrach. Ps. D-ca Tygera (Tigera) Harman, stał sie prawdziwym bohaterem ludowym. Jemu i załodze poświęcono, śpiewaną chętnie po tawernach w XVIII stuleciu pieśn "Farwell to Digby". Pokonany holendreski kaper, Shakerloo dał sie wcześniej Anglikom mocno we znaki.
  22. Rada jak balas (po staropolsku - ciężka, toporna). Same odkrycia zostały dokonane przez Świętokrzyską Grupę Eksploracyjną, pasjonatów, zapewne finasujących swe poszukiwania ze środków własnych. Już eksploracja pól bitewnych, znanych, sprzed 200 lat nastręcza trudności (wiem to z własnych doświadzeń) a co dopiero sprzed 800 lat. Do tego są potrzebni eksploatorzy i pieniądze na badania. I czas. Szukanie tak starych artefaktów w obecnym terenie, to jak szukanie igły w stogu siana. Zwłaszcza w kontekście takiego starcia z okresu środkowego średniowiecza. Owa grupa zabrała się za badanie pobojowiska bitwy pod Kliszowem (1702 r.), podczas której doszło do ostatniej, wielkiej i załamanej szarży husarii. Miało się za to zabrać MWP, które teoretycznie dysponuje budżetem państwowym. Mija ileś tam lat i biorą się za to jednak pasjonaci. Zobaczymy co z tego wyjdzie. W powszechnej historiografi szarża załamała się w wyniku zmasowanego ognia piechoty, co byłoby łatwym wytłumaczeniem zaniku husraii (rozwój broni palnej). Ale się to nie klei (duża rola kawalerii za Napoleona). Źródła pisane sugerują użycie przeszkód antykawaleryjskich jak kozły hiszpańskie, jeże etc. Odkrycie tego to było coś. Naprawdę coś. Pisałem już o tym na tym forum, nawet chyba w tym temacie. Nawet w miejscach tak znanych i i wielkich bitew jak Grunwald czy Beresteczko, pomimo zaangażowanych środków (zwłaszcza Grunwald), znajdowano relatywnie mało artefaktów ze środka pola bitwy. Pod Maciejowicami, w samym epicentrum bitwy to wychodziły kule muszkietowe i kartaczowe, słowem nuda. Spod Beresteczka gdzie starło się na małej powierzchni blisko 200 tyś luda (populacja Częstochowy), wyszło parenaście ułomków kopii husarskich, mimo, że ta dokazywała tam dzielnie.. Najwiecej artefaktów wychodzi tam gdzie wojsko w panice ucieka lub obozuje. Jak znajdziemy takie miejse to bingo. Pod Beresteczkiem to było miejsce taboru pod d-ctwem imć pana Bohuna (tego z Trylogii, sam wyprowadził część kozaków z matnii). Tam było najwięcej odkryć. Także to nie takie proste.
  23. Właśnie i o to chodzi. Ale to jest bardzo pjemne i nie wyklucza, wręcz przeciwnie, interwencjonizmu państwego. Tu całkiem sensowny artykuł na ww temat: https://bizblog.spidersweb.pl/ateistyczni-czesi-plodza-dzieci-na-potege
×
×
  • Create New...