Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

venator

Users
  • Content Count

    348
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    20

Everything posted by venator

  1. Ci naukowcy odczytali hieroglify z kartonażu i wyszło z tego, że należał on do kapłana Hor-Dżehutiego. Odczytali je w okresie międzywojennym gdy nie było jeszcze tomografów. Bardzo często "oryginalne" mumie były wyjmowane z kartonaży (trumień), które, zwłaszcza jak ta wzmiankowana, były niezwykle drogie, po to aby umieścić w nich swoją mumię. Do częstego przekładania mumii dochodziło także w XIX wieku gdy działały liczne grupy złodziei grobów. Najprawdopodbniej to wtedy do kartonażu kapłana żyjącego w okresie rzymskim włożono znacznie starszą mumię kobiety w ciąży. Tak na marginesie - będąc precyzyjnym, w katalogu muzealnym była mowa o kartonażu(nie mumi) Hor-Dżahutiego. Co ciekawe na samym początku uważano, że w kartonażu jest prawdopodobnie mumia kobiety. Dopiero po odczytaniu hieroglifów powszechnie utarło się, że to kapłan. Za ofiarodawce (nawet na stronie MN) uważany jest Jan Wężyk-Rudnicki ale z tego artykułu wynika, że mógł być tylko wykonawcą woli prawdziwego darczyńcy: https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Swiatowit_rocznik_poswiecony_archeologii_przeddziejowej_i_badaniom_pierwotnej_kultury_polskiej_i_slowianskiej/Swiatowit_rocznik_poswiecony_archeologii_przeddziejowej_i_badaniom_pierwotnej_kultury_polskiej_i_slowianskiej-r2001-t3_(44)-nA/Swiatowit_rocznik_poswiecony_archeologii_przeddziejowej_i_badaniom_pierwotnej_kultury_polskiej_i_slowianskiej-r2001-t3_(44)-nA-s47-52/Swiatowit_rocznik_poswiecony_archeologii_przeddziejowej_i_badaniom_pierwotnej_kultury_polskiej_i_slowianskiej-r2001-t3_(44)-nA-s47-52.pdf W „Kurierze Litewskim" z 15 grudnia 1826 r.,37 wśród doniesień z Królestwa Polskiego, zwraca uwagę korespondencja następującej treści: Pan Józef [oczywista pomyłka — P.J.] Rudzki, były Adiunkt w Kommisyi Rządowey Oświecenia, powrócił do Europy z podróży swojey przedsiębraney do Egiptu. List jego ostatni jest bardzo świeżey daty (z dnia 9 listopada) i pisany jeszcze na morzu, blisko wyspy Elby, na pokładzie szwedzkiego okrętu Anna. Między wielu osobliwościami, wiezie z sobą mumią, wydobytą w Tebach z grobów Królewskich i tak dobrze zachowaną, iź, jak oświadcza, w muzeum wiedeńskiem, toskańskiem, rzymskiem i neapolitańskiem nie ma żadney, która by się z nią, co do piękności, równać mogła. Jeszcze jey nie otwierano, tylko trzy skrzynie, w których złożona; jedna z tych skrzyń jest sykomorowa. Pan Rudzki nie donosi, czyli mumia ta ma papyrus, jaki zwykle pod pachę lub w rękę zmarłey osoby z jey biografią kładziono. Mumia ta jest przeznaczona do gabinetu Królewskiego Warszawskiego Uniwersytetu" I tak na czele zabytków egipskich widnieje mumia kobiety, będąca darem ministra Stanisława Kostki Potockiego, przetransportowana za sumę 174 rubli przez Jana Wężyka-Rudzkiego. W protokole Przedmiotów, które przeszły do Muzeum Sztuk Pięknych z zoologicznego i d[awnego] gipsów Gabinetu,26 opatrzonym datą 26 czerwca 1869 r., mumia ta figuruje pod numerem inwentarzowym 767 jako bezpośrednio sprowadzona z Egiptu z oryginalną trumną drewnianą i pokrowcem w trumnie lepionym z płótna hieroglifami i złoceniami zdobiona.27
  2. Oo to też fakt. Takiej degrengolady to już dawno nie było. Ale można też powiedzieć, jakie społeczeństwo taki rząd. Przypominam, że poparcie dla wiadomej partii cały czas nie spada poniżej 30%... Najwyraźniej sporej części to wszystko się podoba.
  3. W świetle tego eksperymentu: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-04-27/probny-koncert-w-barcelonie-imprezy-bezpieczne-dla-zdrowia/ przy niezachowanym dystansie daje i to jak widać sporo. Utrzymywanie obowiązku noszenia maseczek w Polsce na zewnątrz (nawet w środku nocy na pustym placu) wynika raczej z braku zaufania rządu do społeczeństwa, które niejednokrotnie udowadniało, że przepisy prawa, a nawet zdrowy rozsądek ma gdzieś: Jeśli jesteśmy w trakcie wzbierającej, ale i dopiero opadającej fali, nie wyobrażam sobie, byśmy wszyscy zdjęli maseczki. Ich zdjęcie na powietrzu oznacza, że część ludzi przestanie je nosić także wewnątrz pomieszczeń - mówił.[minister zdrowia] https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/koronawirus-obostrzenia-w-polsce-co-z-nakazem-noszenia-maseczek/n60ftr1,79cfc278
  4. Artykuł podsumowujący obecny etap funckjonowania AI vel modeli uczenia maszynowego: https://mlodytechnik.pl/technika/30612-czego-ai-nie-moze-i-co-ja-blokuje Jednak naukowcy Google’a wsadzili kij w mrowisko, udowadniając, że nawet najlepsze w swojej klasie metodologie testowania nie dają pewności co do wymaganej wydajności w świecie rzeczywistym. Po testach niektóre modele będą znakomite w świecie rzeczywistym, ale niektóre rozczarują, i nie można tego przewidzieć z wyprzedzeniem.[...] Społeczność badaczy uczenia maszynowego głęboko poruszył opublikowany w listopadzie 2020 r. artykuł zespołu AI Google pt. "Underspecification Presents Challenges for Credibility in Modern Machine Learning". Dokument zwraca uwagę na szczególnie drażliwy problem polegający na tym, że nawet jeśli modele uczenia maszynowego przechodzą testy dobrze, nie radzą sobie równie dobrze w świecie rzeczywistym. Błędy modeli, które nie osiągają wydajności w testach w świecie rzeczywistym, są znane od dawna, ale ta praca jest pierwszą, która publicznie udowadnia i wymienia ową "underspecification" (co można tłumaczyć jako "niedookreślenie") w roli głównej przyczyny problemów. Parę lat temu wydawało się, że rewolucja jest tuż za rogiem, co byłoby dla naszego kraju, trapionego głęboką niewydolnością systemu zdrowia, iskierką nadziei. Jednak: Najbardziej chyba bolesną porażką AI, której nie omawia się i nie opisuje tak szeroko w mediach, jak jeszcze kilka lat temu szumnych zapowiedzi, jest to, co stało się ze sławnym Watsonem firmy IBM, który miał wspierać m.in. diagnostykę raka. Okazało się, że co innego wygrać z ludźmi teleturniej, a co innego dać sobie radę w roli lekarza. Jak pamiętamy, a pisał o tym także przed laty MT, system ten miał nawet "pozbawić lekarzy pracy". Więcej: https://mlodytechnik.pl/technika/30614-watson-nie-wygryzl-lekarza-i-bardzo-dobrze Okazało się jednak, że Watson nie potrafi samodzielnie uzyskać wglądu do literatury medycznej ani też nie może wydobywać informacji z elektronicznej dokumentacji zdrowotnej pacjentów. Jednak najcięższy zarzut wobec niego opierał się na konstatacji, że nie umie sprawnie porównać nowego pacjenta z innymi starszymi przypadkami chorych na raka i odkryć symptomów, które są na pierwszy rzut oka niewidoczne. Jednak nie wszystko stracone ponieważ: są dziedziny, w których okazał się niezwykle przydatny. Produkt Watson for Genomics, który został opracowany we współpracy z Uniwersytetem Karoliny Północnej, Uniwersytetem Yale i innymi instytucjami, jest wykorzystywany przez laboratoria genetyczne do generowania raportów dla onkologów. Watson pobiera plik z listą mutacji genetycznych u pacjenta i w ciągu kilku minut potrafi wygenerować raport, który zawiera sugestie dotyczące wszystkich ważnych leków i badań klinicznych. Watson stosunkowo łatwo radzi sobie z informacjami genetycznymi, ponieważ są prezentowane w ustrukturyzowanych plikach i nie zawierają dwuznaczności - albo mutacja jest, albo jej nie ma. Ale największa rewolucja to chyba modelowanie białek. Tu jest pole do popisu co zresztą ma swój praktyczny wymiar w walce z sars-cov-2. Z obu artykułów wynika, że "sztuczna inteligencja" najbardziej obecnie sprawdza się wycinkowo, co bardziej pasuje do definicji algorytmu. Aczkolwiek taki GPT-3 firmy OpenAi wygląda obiecująco: Tu warto wtrącić, iż akurat GPT-3 może być wyjątkiem, czyli pierwszym przykładem sztucznej inteligencji, która, choć nie jest "ogólna", przekroczyła definicję "wąskiej". Algorytm, choć był szkolony do pisania tekstów, ostatecznie potrafi także tłumaczyć między językami, pisać kod, autouzupełniać obrazy, wykonywać zadania matematyczne i inne zadania związane z językiem Z artykułu wynika, że GPT-3 jest "mniejszy" tysiąc razy niż ludzki mózg, to jest kwestią czasu gdy te parametry się zrównają.
  5. Zastanawiające. Problem w tym, że Goci zasadniczo nie wkładali uzbrojenia do grobów. Robili to natomiast przedstawiciele kultury przeworskiej, która w dominującym obecnie poglądzie jest utożsamiana z Wandalami. Oni też w trakcie pochówku intencjonalnie gieli miecze. Wygięte miecze (nieraz o 180 st.) są bardzo charakterystyczną cechą grobów wojowników kultury przeworskiej, reprezentowanej najprawdopodobniej przez plemiona Silingów, Hastingów, Hariów, Wiktolafów, Lakringów., którzy tworzyli trzon Związku Lugijskiego. W archeologii są dwie hipotezy dotyczące kwesti różnic w pochówkach wandalskich i gockich (tzn kultur przeworskiej i wielbarskiej). Pierwsza zakłada, że wandalski wojownik odradzając się w zaświatach jako wojownik musiał mieć przy sobie fizycznie broń ze świata poprzedniego. Natomiast u przedstawicieli kultury wielbarskiej, kojarzonej z Gotami, być może myślenie poszło do przodu, i odradzający się wojownik już tę broń posiadał w zaświatach "od nowa". Wydaje się, że trafniejsza się jest jednak hipoteza dotycząca metalurgii. Na terenach Wandalów znajdował sie największy w Europie Środkowej ośrodek produkcji żelaza, ponadto było to społeczeństwo silnie zlatenizowane, poddane wpływom Celtów, którzy rzemiosło tak garncarskie jaki metalurgiczne mieli na wysokim poziomie. No i bliżej im było do Rzymu. Stąd dostatek żelaza, którego nie potrzeba było bardzo osczędzać. W przeciwieństwie do Gotów...stąd różnice w pochówkach. Istnieje jeszcze interpretacja T. Makiewicza, wg. której intencjonalne gięcie mieczy było wyrazem czystej pragmatyki. Ciało wandalskiego wojownika przez długi czas wystawione było na powietrzu. Zgięcie miecza, a więc uczynienie z tej broni bezużytecznego kawałka metalu, miało być po prostu ochroną przed kradzieżą broni... Tak czy inaczej w świetle wiedzy archeologicznej przypisywanie tego pochówku jako gockiego jest dosyć ryzykowne.
  6. Oczywiście, że tak. Tylko nie w tym rzecz. Być może umknęły Ci takie o to czarnkowe szczegóły: https://oko.press/fanatyk-z-kregu-ordo-iuris-pelnomocnikiem-czarnka-ds-podrecznikow-ekspert-niebezpieczne/ W tym kontekście to co zalinkowałem powinno dawać do myślenia. Bo może to będzie nasza biblia i nasza , najnasza prawda. Ps. Mój kumpel, przyciśnięty egzystencją pracownik naukowy PAN, postanowił dorobić jako nauczyciel historii w szkole. Niektórzy nazwaliby to zboczeniem zawodowym, ale można to nazwać rzetelnością. Szybko dostrzegł, że np. na mapach w znowelizowanych podręcznikach ot tak ostatnio zniknęła np. dzielnica żydowska w Zamościu w XVI w. Pierdoła nie? Takich kruczków jest jednak więcej.
  7. A właściwie to o co kruszyć kopie? Lista aktywnych astronautów przypisanych do programu Artemis, a mających inne niż biale (kaukaskie) pochodzenie etniczne jest taka: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stephanie_Wilson - 3 loty wahadłowcami, ponad 42 dni w kosmosie https://en.wikipedia.org/wiki/Jessica_Watkins - nowicjuszka, w 2020 r ukończyła podstawowy (3 letni!) trening astronautyczny https://pl.wikipedia.org/wiki/Kjell_Lindgren - ISS, 141 dni w kosmosie, dwa spacery EVA https://www.nasa.gov/astronauts/biographies/jonny-kim -nowicjusz, po treningu podstawowym https://pl.wikipedia.org/wiki/Victor_Glover -pierwszy murzyn afroamerykanin na ISS, na obecną chwilę 157 dni w kosmosie, ciągle lata nad nami Jest jeszcze Raja Chari, nie wiem jakiego pochodzenia, nowicjusz po treningu podstawowym i pilot testowy, absolwent MIT. No i jest jeszcze pani Jasmin Moghbeli, urodzona w Niemczech, irańskiego pochodzenia. Pilot USMC na śmiglakach, AH 1 -Super Cobra, 150 misji bojowych, oczywiście po MIT. Kandydatka do lotu na Marsa.: https://en.wikipedia.org/wiki/Jasmin_Moghbeli NASA nie odwala fuszery, wszyscy ci kandydaci o nieco innym odcieniu skóry, mają bardzo wysokie kwalifikacje. Bez dwóch zdań. Wszyscy poza pania Moghbeli i Lindgrenem, urodzili się na terytorium USA. A ta polityczna decyzja o pierwszym nie-białym astronaucie na Księżycu to próba, być może rozpaczliwa, powtórzenia sukcesu programu Apollo, który ponoć zassał wśród młodych 200 tyś nowych inżynierów. Oni teraz mają problem. W rodzinie mam młodego człowieka, który wyjechał na wakacje, do pracy, do południowej Kalifornii. Nie mógł tam znaleźć roboty bo nie znał hiszpańskiego. ...Sygnał administracji Bidena jest więc czytelny - uczcie się a i kosmos stanie dla was otworem nawet jak macie taką barwę skóry jak nocne niebo nad nami... A Kanadyjczycy, mający parytet mężczyzna- kobieta 50/50 wysyłają kandydatkę do programu Artemis w atrakcyjnej postaci dr Jennifer Anne MacKinnon "Jenni" Sidey-Gibbons: https://en.wikipedia.org/wiki/Jenni_Sidey-Gibbons
  8. Tak, istnieje/istniało dużo gatunków dwunożnych, ale tylko hominidy były/są dwunożne i żyworodne. A to już spore zawężenie listy gatunków. Celowo pomijam tutaj kangurowate, bo daleko im do funkcjonowania w pozycji wyprostowanej, a przebieg ciąży i porodu jest daleko odmienny od innnych gatunków dwunożnych. Wyprostowana, dwunożna postawa powodowała zmiany w budowie miednicy i wąski kształt kanału rodnego, co w połączeniu z dużym rozmiarem mózgu u noworodka, miało swoje konsekwencje. Pierwszym były i są bolesne, bardzo ryzykowne porody. Drugi to ogromna plastyczność ludzkiego mózgu, wynikająca właśnie z przystosowania do tego traumatycznego przeżycia, jakim jest poród u człowieka. Mózg szympansi "zastyga" około 2 r.ż., ludzki, kształtuje się przynajmniej do 25 r.ż. , choć niektórzy twierdzą, że całe życie. Najprawdopodobniej ma to ogromne konsekwencje w postaci chłonności ludzkiego mózgu i zdolności do przyswajania wiedzy i umiejętności przez całe życie. Dwunożność, zmiany preadaptacyjne w postaci przystosowania do długotrwałego biegu, rozwój mózgu skutkujący zdolnością do tworzenia kultur technicznych, a przede wszystkim społecznych, wytworzenie zdolności mowy, a w końcu mowy fikcjotwórczej - ta ostatnia umożliwiła stworzenie bytów abstrakcyjnych, będących fundamentem niezbędnym dla istnienia dużych zbiorowisk ludzi. Dużo prawdopodobnie w tym wszystkim przypadku. Jeśli przyjmiemy oczywiście hipotezę Fiałkowskiego i Bieleckiego. Sama preadaptacja do myślenia abstrakcyjnego jako przypadkowy wynik adaptacji do biegania i taktyki polowania czyli człowiek zaczął myśleć bo zaczął biegać - już widzę te miny kreacjonistów
  9. Tak, jeśli przyjmiemy teorię, że naszym ostatnim wspólnym przodkiem, na co wiele wskazuje, był h. heidlebergensis. Ten z kolei wyewouluował z h. erectusa, a właśnie to u tych gatunków doszło do znaczącego powiększenia mózgu. Także duże, dosyć podobne mózgi (aczkolwiek diabeł tkwi w szczegółach, o czym niejednokrotnie była dyskusja), mogliśmy otrzymać my i nasi neandertalscy kuzyni niejako w pakiecie. Sam rozwój mózgów obu gatunków tj. h.s. i h.s.n. odbiegał już nieco inaczej, ale największy wpłw miały tu już najprawdopodobniej zjawiska kogniwistyczne. Niejednokrotnie pisałem, że najbardziejw kwestii ewolucji mózgu, podoba mi się polska teoria Fiałkowskiego i Bielickiego, "homo przypadkiem sapiens". Czyli ewolucji ludzkiego mózgu jako "niezawodnościowego systemu składajęcego się z zawodnych elementów". Hipoteza Fiałkowskiego zakładała wystąpienie zjawiska redundacji neuronów w mózgu, między innymi rozwijała koncepcje von Neumanna, potrójnej redundancji modularnej. Wszystko to miało być dosyć przypadkowym wynikiem adaptacji wytrzymałościowej - w wyniku dwunożności, u naszych przodków wyewoluowały cechy umożliwiające długotrwały bieg nawet w ciężkich warunkach sawanny. Liczne mikrouszkodzenia mózgu, występujące w wyniku niewielkich, ale częstych udarów cieplnych, powodowały tworzenie się neuronów "na zapas". I mielismy się stać w wyniku tego inteligentni. Jeśli przyjąć taką teorię, to widać jak bardzo mało prawdopodobnym jest zaistnienie inteligentnego, przynajmniej w sposób podobny do człowieka, życia na innych planetach. Aczkolwiek uwzględniając ogrom wszechświata...
  10. NASA, 19.04.21 r: lot pierwszego aparatu w atmosferze innej planety niż Ziemia Polska, 18.04.21 r.: minister edukacji i nauki powołuje nową dyscyplinę naukową: bilbilstykę - Mamy w naszym kraju wielu wspaniałych biblistów, a Polska staje się obecnie jednym z trzech najważniejszych ośrodków tej nauki. Stworzenie nowej dyscypliny - biblistyki - z pewnością pomoże w jej rozwoju - podkreślił minister. https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-04-19/czarnek-powoluje-nowa-dyscypline-naukowa-przelomowe-wydarzenie-dla-polskiej-biblistyki/ Brawo my.
  11. Nie, o konstrukcje samolotu. Górna wieżyczka w B-17 nie może strzelać poniżej 10 st. a dolna przednia powyżej 15 st. To jest martwa strefa. Niemcy atakowali więc od czoła z lotu nurkowego o kącie 10 st i walili w kabine pilota. Najlepiej z jak najmniejszej odległości - 100, 150 metrów, to było optimum. Wyjście poza tę strefe, w tak bliskim kontakcie, było dla pilota myśliwca bardzo ryzykowne. Strzelanie z bliskiej odległości było skuteczne, ale też ryzykowne. Nie raz, w przypadku eksplozji bombowca, myśliwiec pakował się w szczątki samolotu.
  12. Akurat tutaj peceed ma sporo racji. Taktykę ataku frontalnego wprowadzono w Luftwaffe na przełomie 1942/43 r. zastępując wcześniej stosowaną, klasyczną, ataku od ogona. Związane było to z coraz większym zaangażowaniem Amerykanów i udziałem ciężkich, trudnych do zniszczenia bombowców, takich jak B-24 ale przede wszystkim B-17 "Latająca forteca". Niemieccy lotnicy wkrótce opracowali optymalny kąt natarcia i taktykę wyławiania pojedynczych maszyn i dobijania, zupełnie jak drapieżne zwierzęta. Odpowiedzią aliantów były próby zwiększenia zasięgu myśliwców eskorty. Ponadto Amerykanie już w 1942 r. wynaleźli bardzo skuteczną formacje obronną jaką było "combat box". Bombowce poruszały się w trójkach, które układały się w poszczególne warstwy, tworząc rodzaj "prostopałościanu". Ustawienie samolotów było takie aby zapewnić sobie wzajemną ochronę przy zastosowaniu ognia krzyżowego. Formacje te były trudnym orzechem do zgryzienia, wielu mało doświadczonych, niemieckich lotników nie potrafiło utrzymać nerwów na wodzy i otwierało ogien ze zbyt daleka, nie robiąc bombowcom szkody. Niemcy wprowadzili w końcu formacje Sturmstaffel, złożone z dodatkowo opancerzonych i wyposażonych w działka 30 mm oraz rakiety 210 mm, Focke-Wulf Fw-190. Samoloty te z dużą prędkościa, pod odpowiednim kątem nacierały na bombowce, strzelały, a dzięki potężnemu uzbrojeniu potrafiły zadać sporę straty. Następnie odskakiwały, unikając pojedynków z myśliwcami eskorty. Ten pomysł miał jednak dużą wadę - tak przygotowane foki były tak ociężałe, że same wymagały eskorty myśliwców. Trzeba pamętać, że nie tylko myśliwce stnowiły zagrożenia, ale przede wszystkim potężna obrona przeciwlotnicza. W 1943 r. w opl III Rzeszy zaangażowanych było aż 1 mln żołnierzy. W 1944 r. samych, znakomitych 88-tek, Niemcy posiadały aż 10 tyś. Straty w alianckim lotnictwie bombowym były wyskoie, a czarę gorycz przelał nocny nalot na Norymberge 26/27 lutego 1944 r., gdy bombowce zostały rozbitę przez niemieckie, nocne myśliwce. Utracono wówczas bezpowrotnie aż 95 maszyn. Zrezynowano wówczas z taktyki nalotów dywanowych, powórcono dopiero w w 1945 r., gdy dobijano bestie. W ogólnym rozrachunku jednak te naloty się opłacały - III Rzesza musiała angażowac ogrmone środki w opl i usuwanie szkód. Natomiast staty przemysłowe były mniejsze niz zakładali alianci.
  13. Oszacowanie rzeczywistej śmiertelności w czasie II woj. światowej jest niezwykle trudne i raczej się nigdy nie uda, choć od zakończeniu tego wielkiego konfliktu minęło już grubo ponad 70 lat. Różna była metodologia, np. kwestia strat wśród marynarzy marynarek handlowych zaangażowanych przez marynarki wojenne etc. Różne rodzaje klasyfikacji strat bojowych, całkowitych i niecałkowitych, strat w walce i strefie walki, strat niebojowych - tych w wyniku wypadków jak i w wyniku oddziaływania stresu na psychikę itd. Nawet w obrębie jednej formacji, czy ba, jednej jednostki, były i są stanowiska mniej lub bardziej narażone...Ale były formacje które cieszyły się szczególnie złą sławą. W III Rzeszy były to np. jednostki spadochronowe...być może dlatego w formacji ochotniczej (przynamniej do 1944 r.) jakim było Waffen SS, nie tworzono właściwie jednostek spadochronowych (poza nielicznymi przykładami). Wracając do kwestii narkotyków w armii: Tajemniczy co? W rzeczystości to ponury żart w stosunku do dramatycznego incydentu z 2002 r. z Afganistanu, podczas którego pilot mjr. Harry "Psycho" Schmidt, lotnik Air National Guard, zrzucił 230 kg. bombe na trenujący oddział lekkiej, kanadyjskiej piechoty, zabijając 4 żołnierzy. Pilot na godzinę przed incydentem łyknął 10 mg Dexedriny, opartego na dekstroamfetaminie. To była też jedna z jego lini obrony, bo to był legalny w wojsku środek farmaceutyczny. https://en.wikipedia.org/wiki/Tarnak_Farm_incident https://www.wussu.com/humour/bombed.htm
  14. Tak, o Stiglera chodzi. Tutaj opis po polsku: https://dlapilota.pl/wiadomosci/swiat/historia-niemiecki-mysliwiec-oslania-amerykanski-bombowiec Największą śmiertelność cechowała się zaś służba na niemieckich okrętach podwodnych. Trzeba wspomnieć o tym, że bombowce nie były bezbronne i ze wspomnień niemieckich pilotów myśliwskich wynika, że atak na ugrupowanie obronne fortec wywoływało dużo wiekszy stres, niż walka z alianckimi myśliwcami. Podczas ataku, zgodnie z taktyką, niemiecka maszyna musiala zbliżyć się na odległość ledwie 200 metrów, mając przciwko sobie od 36 do 72 pokładowych ciężkich karabinów maszynowych. Stres był przeogromny.
  15. Nie, to była zupelnie inna sytuacja. Bf 109 eskortował cieżko uzkodzony bombowiec lecąc aż nad Morze Północne, tak blisko alianckiej maszyny, że niemiecka opl nie mogła otworzyć ognia. Ale to raczej skrajny przypadek rycerskości... ??? Tzn? Szeregowi zwoływali wiec i demokratycznie głosowali? Tego nie wiemy. Przeogrmony sukces Rommla, był kwestią nieprzewidywalności jego zachowania jako dowódcy szczebla taktycznego, które było odwrotnością do bólu przewidywalnych posunięć francuskich i brytyjskich dowódców. Zwłaszcza w szaleńczej końcówce kampanii, w dniach 10-19 czerwca. Jedna dywizja wzięła do niewoli ok. 100 tyś żołnierzy i zdobyła 450 czołgów. Przebieg kampanii, niezwykle wyczerpującej pod względem fizycznym i psychicznym oraz styl dowodzenia Rommla (cały czas na I linii, co np. w Afryce, gdy dowodził znacznie większymi zgrupowaniami, mogło mieć już katastrofalne skutki), wskazywało iż jego fizyczna obecność na froncie była niezbędna do odniesienia sukcesu. Taki miał styl, który akurat wtedy, we Francji, zapewnił mu nieśmiertelność. Bo przecież Rommel to w znaczne mierze mit... Postaram się znaleźć źródło tej informacji. Przebieg kampanii dywizji duchów, sugeruje jednak, że czasu na pełnowartościowy sen w ogóle nie było. Norman Ohler, który badał kwestie użycia pervitinu w III Rzeszy, nigdy nie znalazł bezpośrednich dowodów na to, że Rommel zażywał mete. Ale jest wiele dowodów pośrednich. Był to środek powszechnie stosowany w jego pododziałach, rekomendowany i zachwalany przez głównego lekarza dywizji (zachowała się korespondencja). No i samo zachowanie Rommla. Ogromne pokłady energii, a zachowanie czasem aroganckie wobec śmierci i irracjonalne. 20 maja podczas forsowania kanału pod La Bassee Rommel stoi wyprostowany, jakby "nie widzi" upadających obok pocisków, energicznie dowodzi. Pod Arras bzpośrednio kieruje ostrzałem armamt, słynnych 88-tek, stojąc znów bez osłony. Nawet nie zauważa jak ginie stojący obok niego adiutant. Wszystko to są mocne dowody na to, iż uważany prze niektórych za geniusza Rommel, był podczas swych kampanii pod silnym wpływem substancji psychoaktywnych.
  16. Po owocach ich poznacie. To kampania francuska była trampoliną do popularności przyszłego "Lisa pustyni". W końcu dowodzona prze niego dywizja nawet wśród sojuszników zyskała miano la Division Fantome. Szybkośc manerwru to było sedno blitzkriegu (a w zasadzie jedno z kluczowych składowych) i tutaj taki chemiczny wspomagacz był jak znalazł. Na tym etapie od Rommla nie wymagało się strategicznego myślenia, gdzie chłodny, wypoczęty umysł to podstawa. Ogólnie w kampani francuskiej armii niemieckiej zużyto 35 mln jednostek pervitinu. Oczywiście, że zażywano go i w Polsce - był powszechnie stosowany w społeczeństwie III Rzeszy. Dopiero od 1940-41 zaczęto zdawać sobie sprawę z ceny jaka było uzależnienie, co spowodowało formalne jego wycofanie (chociaż i tak był powszechnie dostępny). Zbrodnia wojenna była wpisana w ideoligię III Rzeszy. Jedną z takich zbrodniczych zagrywek był tzw. naloty terrorystyczne, wypracowane podczas działnia Legionu Condor, podczas wojny domowej w Hiszpanii. Autorem tej zbrodniczej taktyki był Wolfram von Richthofen, kuzyn słynnego asa myśliwskiego I w.ś. "Czerwonego barona". Polegało to na niszczeniu cywilnych, niebronionych celów, zadanie jak największych strat wśród dzieci, kobiet etc w celu załamania morale atakowanej strony. W Hiszpani niszczono w ten sposób wioski. O godz. 4:40 01.09.1939 r. niemieckie bombowce Ju-87 rozpczęły bombardowanie Wielunia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bombardowanie_Wielunia To był pierwszy tego typu nalot w czasie 2 dws. Luftwaffe masowo konsumowała pervitin. Z całą pewnością miało to jakieś znaczenie dla bezwględności niemieckich pilotów. Ale czy kluczowe? Znamienne jest to, że w III Rzeszy do lotnictwa bombowego dobierano pilotów przekonanych o słuszności ideoligii nazistowskiej, przesiąknietych propagandą. W lotnictwie myśliwskim dużo więcej było lotników o mniej zideologizowanym podejściu, często uważających się za współczesnych rycerzy. Odnotowano przypadek gdy po ciężkiej walce amerykańskiego bombowca B-17 z wieloma myśliwcami Luftwaffe, ciężko uszkodzony aliancki bombowiec został odeskortowany w poobliże brytyjskiej strefy, prze niemieckiego Bf-109, w "podzięce" za a honorowy pojedynek. Skrajne to odmienne od bombardowania szpitala... ps. oczywiście od 1942 rok masowo substancje psychoaktywne wprowadza także alianckie lotnictwo, pod postacią benzedryny (tzw. benków). Amfe zażywali też Japończycy.
  17. Początki ruskich elit były normańskie, w świetle źródeł pisanych i archeologicznych nie budzi raczej to wątpliwości. Dwa bardzo istotne traktaty z Konstantynopolem z 911 i 945 r. były zawierane w obecności przedstawicieli ruskich elit, z których praktycznie każdy nosił skandynawskie imię. Slawinizacja elit zaczęła następować od czasów Światosława, jego wypraw naddunajskich i na Kaganat Chazarski.
  18. Panzerschokolade miało swój praktyczny wymiar. W czasie kampanii we Francji w 1940 r. było jedną z podstaw blitzkriegu. Taki Erwin Rommel nie spał siedem dni z rzędu...
  19. Niemcy w czasie drugiej wojny światowej do racji żywnościowych swoich żołnierzy dokladali "panzerschokolade" (tak do 1941 r.), która zawierała pervitin - metaamfetamine. Później pervitin podawano tylko tym, któym puszcały nerwy. Czasem więc większości pododdziału.
  20. Genetyka daje dosyć mocne dowody, ale niestety do tej pory nie znaleziono żadnych szczątków kostnych, które jednozancznie przesądzałyby o isntnieniu hybryd h.s-h.s.n.. Najsilniejsza do tej pory genetyczna hybryda to osobnik Oase 1, pochodzący z jaskini Pestera cu Oase z Rumunii. Miał 6-9% wspólnego genomu, co oznacza, że prawdopodobnie ok 4 do 6 pokoleń wstecz posiadał wspólnych przodków h.s.-h.s.n. To i tak słabo przy odkryciu z Ałtaju, gdzie osobnik Denisowa 11 miał matkę neandertalkę, a ojca denisowianina. Genetyczne poszlaki wskazują na przynajmniej sporadyczne kontakty seksualne skutkujące potomstwem pomiędzy kuzynami. Pytanie jakie to były kontakty, bo jak już wspominałem na forum, nieoficjalnie niektórzy badcze sugerują ich brutalny i wymuszony charakter... Gdzieś ok. 43,5 - 42 BP (piszę oględnie , z pamięci) doszło do dosyć gwałtownego załamania klimatycznego tożsamego z GIS 12. Związane jest to z cyklem Dansgaard-Oeschger: https://en.wikipedia.org/wiki/Dansgaard–Oeschger_event W owym okresie postępująca wieczna zmarzlina w Karpatach spowodowała np. spychanie neandertalczyków z tych obszarów na południe (co też raczej jest kontrargumentem o ich rzekomym umiłowaniu zimnego klimatu). Być może ta gwałtowna oscylacja klimatyczna spowodowała, że pierwszy desant h.s. na Europe nie do końca się udał. Zaś z wymienianymi w artykule, artefaktami kultur archeologicznych tego przejścowego okresu jest kłopot - nie można im jednoznaznie przypisać konkretnych antropologicznie właścicieli.
  21. Pierwsze profesjonalne opatrunki hemostatyczne (pierwszej generacji), QuikClot, powodowały często dosyć poważne oparzenia, nawet 2 stopnia.Przyczyną tego było stosowanie w nich nieuwodnionego zeolitu. Powstawała silna reakcja termochemiczna. Dlatego tego typu opatrunki hemostatyczne stosowano jako ostateczność, gdy zawiodły inne metody. Ale i tak okazały się przełomem (film wymaga zalogowania się): https://www.youtube.com/watch?v=TnqxNQmgcqg Powyższy film jest często pokazywany na różnych kursach KPP lub TCCC.Wybór jest prosty: albo niepowodujące śmierci ewentualne oparzenia ogranów albo śmierć w wyniku krwotoku. Dziś stosuje się już opatrunki następnych generacji, w któych wyeliminowano tę przypadłość. Zatrzymane krwotoku jest całkowitym priorytetem. A o zastosowaniu kleju w Wietnamie nie słyszałem, niezła ciekawostka.
  22. Zostawmy te "maoryskie rzeźby". Ale część badaczy uważa, że w przypadku pierwotnych mieszkańców Patagonii i Ziemi Ognistej: https://en.wikipedia.org/wiki/Fuegians#Possible_Australian.2FMelanesian_origin https://web.archive.org/web/20130402212030/http://andaman.org/BOOK/chapter54/Ch54-intro/text54intro.htm Byliby potomkami Australoidów. Opis wyglądu tych ludzi dokonany min. przez kapitana Parkera Kinga zawarty w „Podróżach geodezyjnych HMS Adventure and Beagle” (1839r.) oraz kilku innych relacjach, sugerują duże podobienstwo do Aborygenów. Na poczatu XXI w. został jeden przedstawiciel tego niegdyś najliczniejszego plemiona Indian Ziemi Ognistej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaganie Tylko jak tam dotarli z rejonu Australii? Patrząc na rozkład prądów oceanicznych to pada na prąd południowopacyficzny. Tysiące kilometrów bez lądów, przez oceaniczny biegun niedostępności, będący największą oceaniczną pustynią świata. Na w/w zalinkowanej stronie pada sugestia, mało prawdopodobna możliwość, o postojach na Antarktydzie - ale tu znów ryczące czterdziestki, wyjące piećdziesiątki i takie tam atrakcje z tytułu jak przeżyje to się w najbliższym porcie tak napier.....e. Wymagałoby to zaawansowanej nawigacji, porządnych statków, zapasów i ....celu? Co by ich tam pchnęło - desperacja, ciekawosć, przypadek?
  23. Tu przyjęłeś przelicznik po reformie karolińskiej (1 funt = 408 gr). W czasach gdy kształtowało się "Prawo salickie" skąd pochodzi omawiany przepis, w powszechnym obiegu były solidy bizantyjskie, a nawet rzymskie, oparte o funta rzymskiego (libra = 327,45 g.) Mimo wszystko to było bardzo drogo. A od czasów Karola, oprócz wybecelowania owych 900 solidów trzeba było jeszcze wnieść opłatę skarbową, "bannum" w wysokości 60 solidów Glówszczyzna za zabójstwo wolnego Franka to było 200 solidów, a więc prawie 5 razy mniej! Wg. XIX wiecznego, ale obszernego komentarza Romualda Hubego do "Prawa salickiego", za 200 solidów można było wówczas nabyć 100 wołów. Pozycja wolnej kobiety w tamtym społeczeństwie była więc wysoka, a kupno żony, wg. wspomnianego Hubego, było zjawiskiem zanikającym. Taki status kobiety wynikał zapewne z wpływów prawa rzymskiego, które pomimo upadku Imperium, przenikało do barbarzyńców oraz umacniającego się kościoła. No i może wpływów celtyckich. Więcej jest zapewne w "Barbarzyńskiej Europie" Modzelewskiego, skąd zresztą jest cytat. Żeby nie było za słodko. Mowa o wolnych ludziach. Prawo salickie nie pozostwiało złudzeń co do statusu niektórych ludzi- niewolny, który ukradł cudzą rzecz i nie był w stanie zapłacić odszkodowania w wys. 6 solidów, podlegał karze wyjałowienia czyli kastracji.
  24. "Najciekawsze jest to czego nie napisał". Raczej trochę przekombinowane, bo ja bym się zgodził bardziej z Orlińskim: https://kultura.gazetaprawna.pl/artykuly/1062495,stanislaw-lem-wojna-lwow-zydzi-literatura.html Jeśli na Lemie tak mocne piętno odcisnęła okupacyjna codzienność, to co by było gdyby przeżył np. obóz koncentracyjny? Może niechęć do pisania wprost o swych przeżyciach, trzymania demonów przeszłości na łańcuchu, była samoistną terapią po przebytym urazie psychicznym? Lem był przedstawicielem tego pokolenia, pokolenia Różewicza, na którym piekło tych czasów odcisnęło się niezwykle mocno na psychice. A co z lękiem Lema wobec postępu technicznego? : https://nck.pl/upload/2018/12/02-brzostek.pdf W końcu to właśnie on oraz sprawność organizacyjna państwa wynikająca z technokratycznej ideologizacji min. umożliwiło III Rzeszy podbój Europy. Z zalinkowanego artykułu: „Nieokreślony niepokój jest więc lękiem nieznanego. Uświadamia on nam fakt, że aby żyć, musimy wciąż dążyć ku nieznanej przyszłości i przekształcać ją w znaną przeszłość” Ten cytat bardzo mi się spodobał, pochodzi nie od Lema , a ze słów wybitnego psychiatry i humanisty, Antoniego Kępińskiego. Kępiński poświęcił większość swego lekarskiego i naukowego życia min. na odpowiedź jak to wszystko było możliwe, to wojenne okrucieństwo, to co spowodowało przecież takie negatywne przeżycia u Lema?
×
×
  • Create New...