Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

venator

Users
  • Content Count

    119
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by venator

  1. Umieralność też wzrosła i to znacząco. W stosunku do paleolitu nastąpił znaczący średni spadek długości życia. Wzrost liczby ludności odbywał się przede wszystkim kosztem kobiet, bo to one płaciły cenę za częstsze porody. Badania osady obronnej w Bruszczewie, wskazują, że ci wcześni metalurdzy, reprezentanci kultury unietyckiej, doprowadzili do katastrofy ekologicznej, co zmusiło ich do porzucenia osady. W wodzie, w pobliżu osady, zakwitły w końcu sinice, znajdowały się ludzkie patogeny, woda była nie tylko niepitna, a wręcz mogła być trująca. Cena za postęp była znacząca, w zasadzie płacimy za nią cały czas.
  2. W Chinach mleko nie było spożywane, ale Mongołowie to nie Chińczycy. Co więcej, z mleka robili też alkohol - kumys. (znów ten alkohol ). Mutacja genu odpowiadający za powstanie laktazy było zresztą jedną z przyczyn zwycięstwa rolników-hodowców nad łowcami-zbieraczami , w Europie, we wczesnym neolicie. Mimo, że armia państwa Jin, była liczniejsza od Mongołów, to o zwycięstwie koczowników zadecydowała ich niezwykła mobilność. Nie ciągnęli za sobą taborów, a to właśnie rozłożyło Chińczyków. To tylko w hollywodzkich filmach jest tak, że rycerstwo galopem jechało na pole bitwy, mając przy sobie jedynie miecze i kopie. . W rzeczywistości proces przemieszczania się wojsk był niezwykle żmudny. Szacuje się, że 80-tyś armia ciągnąca w 1651 r. do obozu pod Sokalem ( w przeddzień bitwy beresteckiej) ciągnęła ze sobą aż ok. 300 tys wozów taborowych. Tatarzy słynęli zaś z niezwykłej mobilności i samowystarczalności " w polu". Wydaje się to rozsądnym tłumaczeniem: Po drugie, osiadły tryb życia rolników spowodował wytworzenie się korzystnych warunków dla pojawienia się i rozprzestrzeniania pasożytów oraz chorób zakaźnych, nieznanych lub bardzo rzadkich w społecznościach koczowniczych. Stałe osady ze skoncentrowaną w nich ludnością zmienić się miały w inkubatory, w których różne patogeny mogły trwać w stanie uśpienia, a w korzystnym momencie się uaktywnić. Rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych przenoszących się dzięki kontaktowi fizycznemu jest łatwiejsze w społecznościach charakteryzujących się dużą gęstością zaludnienia, a ona z kolei powoduje zanieczyszczanie okolicznej wody i gleby zwiększając możliwości ponownych zachorowań. W rolniczej osadzie fizyczna bliskość wielu zwierząt hodowlanych, powodowała także częstsze zachorowania na choroby pochodzenia zwierzęcego. Dodatkowo nawadnianie pól powodowało powstawanie zbiorników ze stojącą wodą, które mogą być źródłem wielu chorób, np. malarii (Livi-Bacci, 1992: 40-41). https://phavi.umcs.pl/at/attachments/2014/0117/122144-nowakowski-reprodukcja-ludnosci-w-spoleczenstwach-rolniczych.pdf
  3. Nie, raczej nie była. Wśród ludu San, kobieta zachodzi w ciąże co 4 lata. Kobieta, wśród łowców-zbieraczy rodziła tyle ile mogła nieść na plecach i pracować. Po tym jak dziecko nauczyło się sprawnie chodzic i robić to w sposób rozsądny mijało 2-3 lata. i kolejna ciąża, a nie co rok prorok. U rolników wyższa śmiertelność musiała być rekompensowana wyższą dzietnością: https://www.ucpress.edu/book/9780520267985/uncorking-the-past
  4. Uważam, że trafione w dziesiątkę. Od siebie dodam, że to mogła być pułapka alkoholizmu, a pisząc nieco bardziej ogólnie, zamiłowania do alkoholu. Temat ten bada archeolog Patrick McGovern z Uniwersytetu Pensylwanii. I to co mu wychodzi, to to, że tam gdzie pojawia się rolnictwo, tam się pojawia alkohol. Albo na odwrót . Tak wychodzi z badań skorup naczyń, z wczesnoneolitycznych stanowisk, badanych przez McGovern'a. W sukurs teorii McGoverna przychodzą najnowsze odkrycia z Bliskiego Wschodu. W jaskini Raqefet, na Górze Karmel , odkryto najstarsze ślady warzenia piwa. Sprzed 14 tys lat. Mieszkali tam przedstawiciele kultury natufijskiej, formalnie jeszcze mezolitycznej. Wygląda na to, że zanim nauczyli się wypiekać chleb (jako pierwsi), to nauczyli się szlachetnej sztuki piwo-warzenia. Pociąg do substancji psychoaktywnych jest cechą nie tylko człowieka, ale i innych ssaków. Zapewne łowcy-zbieracze znali "smak" sfermentowanych owoców, i stanu po ich spożyciu. Opanowanie uprawy zbóż, pozwoliło na odkrycie i opanowanie procesu powstawania alkoholu, a więc uchwycenia tego co mogła dotychczas zaoferować jedyna natura. Najstarsze ślady rolnictwa mają aż 23 tyś lat: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C405934%2Cludzie-probowali-uprawiac-zboza-juz-23-tys-lat-temu.html Ciekawe, czy nie była to przypadkiem próba stworzenia czegoś co wprowadzi w nieco odmienny stan świadomości? Później poszło z górki. Rolnictwo, powstanie pierwszych większych osad, degradowało lokalne środowisko. Alkohol, zaczął odgrywać niejako rolę sanitarną., jako, że woda lokalnie bywała mocno zanieczyszczona. A także odżywczą. Jeszcze w XVI-XVIII wieku, piwo, a właściwie podpiwek, w Polsce, dostarczał nawet 20% dziennego zapotrzebowania kalorycznego, a piwne śniadanie, dopiero około XVIII w. zaczęło być wypierane przez kawę i cukier. W tych nieco luźnych, alkoholowych dywagacjach można pójść nieco dalej. Amerykański antropolog, Lewis Morgan, wprowadził termin demokracji wojennej. Badając Irokezów, doszedł do wniosku, że istotą prowadzenia wojen przez tych bardzo wojowniczych Indian, , była chęć opowiadania o swych przewagach wojennych przy wspólnych biesiadach. A biesiady po to, żeby się pokazać i umówić na kolejne wyprawy. I tak w kółko. Prof.W. Nowakowski z Instytutu Archeologii UW, rozwinął tę teorie dalej. Ten sposób doskonale pasuje także do innych wojowniczych ludów. Choćby barbarzyńców. W przeciwieństwie do Indian, których alkohol zgubił, u barbarzyńców alkohol w ucztach odgrywał niezwykle ważną rolę. W barbaricum mieszkało zaledwie około 3 mln ludzi, a mimo to byli w tanie stawić z sukcesami czoła Imperium Rzymskiemu. A czym się różnił barbarzyńca od statecznego obywatela Rzymu? Tym, że nosił spodnie i pił nierozcieńczone wino. I był to poważny wyróżnik. Demokracja wojenna panowała również u Wikingów, których reklamować nie trzeba, wśród średniowiecznego rycerstwa, czy też naszej szlachty. Ucztowanie było niezwykle ważnym elementem życia tak towarzyskiego jak i politycznego szlachty. Także alkohol, odgrywał i odgrywa niezwykle istotną rolę w naszej cywilizacji. A zaczęło się kiedy łowca posmakował sfermentowanych owoców. W walkach z Czyngis-chanem ich to zgubiło. Armia Czyngis-chana nie musiała wlec ze sobą taborów, bo przecież można było doić kobyły, na których się jechało. Choćby tu: https://www.ucpress.edu/book/9780520267985/uncorking-the-past
  5. Badania współczesnych buszmenów z ludu San z pustyni Kalaharii, wykazują, że San na zaspokojenie potrzeb żywieniowych poświęcają 19 h tygodniowo. A więc raczej jest to standard wśród społeczeństw zbieracko-łowieckich. Czasu było więc sporo, ale czy faktycznie jedzenia mało? Badania szkieletów z masowego grobu w Scheltz, wykazały, że ludzie z Scheltz byli permanentnie niedożywieni. Grób ten jest stanowiskiem prehistorycznym, ale była to społeczność wczesnoneolityczna, kultury ceramiki wstęgowej rytej, wczesnych rolników. Być może to właśnie walka o żywność spowodowała, że 200 osób zostało brutalnie zabitych. Z drugiej strony, mamy stanowisko górnopaleolityczne w Jaskini Maszyckiej k. Krakowa. Zamieszkiwali je ludzie szanszeladzcy, podobni do współczesnych Eskimosów łowcy. Lata temu byłem na wykładach poświęconych temu stanowisku. Jest ono znane z jednej z największych zagadek polskiej archeologii pradziejowej. Zamordowano, i zjedzono w niej 16 osób, w tym sześcioro dzieci. Nie był to napad rabunkowy, a uczta kanibalów miała raczej charakter rytualny (wyjedzono min. mózgi). Obozowisko było to zamieszkiwane przez zaledwie 2-3 miesiące. Nagromadzony materiał kostny zwierząt (min. spiżarnia), pozwolił na oszacowanie zgromadzonych zapasów pod względem dostępności kalorii, przyjmując , że zamordowani to byli mieszkańcy jaskini. Wychodziło na to, że podaż kalorii była wystarczająca do zaspokojenia potrzeb ciężko, fizycznie pracujących ludzi, a skład diety był charakterystyczny dla łowców megafauny. Przeważały tłuszcze i białka zwierzęce. Oczywiście sytuacja nieco się komplikuje, jeśli przyjmiemy, że to mieszkańcy tej jaskini byli kanibalami. Masakra w Schletz nie była jedyną. Masowe groby znaleziono w Talheim, Schöneck-Kilianstädte. To są stanowiska ze wspomnianej kultury neolitycznej. Pod koniec jej istnienia musiały zajść zmiany klimatyczne, które skutkowały głodem i ogromna brutalizacją życia. W Skandynawii, aż co dziesiąta (uśredniając) czaszka neolityczna ma ślady urazu, tak potężnego, że zostawił ślady na tkance kostnej. Lawreence Keel, amerykański archeolog, szacował, że w neolicie nawet 0,5% populacji ginęło w wyniku aktów przemocy. Procentowo to niby mało, ale to tak jakby dzisiaj w Polsce w wyniku zabójstwa ginęło ok. 190 tyś ludzi rocznie (zabójstw jest obecnie nieco ponad 500 rocznie, do tego trzeba byłoby oczywiście dodać pobicia ze skutkiem śmiertelnym i ciężkie uszczerbki skutkujące śmiercią, ale na pewno są to liczy nieporównywalnie mniejsze). Tak więc wprowadzanie rolnictwa nie było usiane różami. Wprost przeciwnie. Właśnie to przemoc była chyba kluczowym bodźcem to tworzenia coraz bardziej skomplikowanych organizacji społecznych, skutkujących powstaniem państwa. A mimo to rolnictwo zwyciężyło. Jest parę ciekawych teorii na ten temat. Ps. Wydarzenia z czasów później kultury ceramiki wstęgowej rytej, liczne masakry, będące nastepstwem pogarszania się warunków dla rolnictwa, są dobrym potwierdzeniem tego co napisał ex nihilo
  6. Problem jest chyba sporo głębszy. Teorie antyszczepionkowe są tak stare jak same szczepienia (warto przeczytać).: https://mitologiawspolczesna.pl/dlaczego-historia-ruchow-antyszczepionkowych-nas-interesowac-bardziej-niz-ostrzezenia/ Proszę zwrócić uwagę na matrycę Roberta Chena i Beth Hibbs opublikowaną w 1998 r. w "Rocznikach pediatrycznych" w art "Vaccine Safety: Current and Future Challenges, cyt. z linku powyżej, (komentarz do wykresu): Na początku ludzie szczepią się powszechnie z lęku przed chorobami, które wciąż doskonale pamiętają. Kiedy stopień zachorowań spada radykalnie w wyniku szczepień – paradoksalnie spada też zaufanie do szczepionek! Wobec nieobecności bezpośredniego zagrożenia wydają się mniej potrzebne, a ewentualne skutki uboczne przemawiają do wyobraźni bardziej niż korzyści. Wtedy – niestety – choroba powraca, ostatecznie przekonując społeczeństwo do danej szczepionki. Mechanizmy są więc te same, od początku istnienia szczepień. Zastanawia dlaczego współcześnie obejmuje to szaleństwo przede wszystkim ludzi wykształconych? W przypadku pierwszych szczepień na ospę, widoczne skutki szczepionek działały na wyobraźnie, pozostawiały widoczne blizny. A teraz? Może potrzeba po prostu większej dociekliwości by "coś" wyszperać, a może więcej wolnego czasu? W końcu w biurze, podczas "przerwy' można poszperać w necie, budowlaniec raczej nie będzie miał na to czasu w pracy, a po pracy sił i ochoty
  7. ???? Mity. 10-15 mg THC odpowiada stężeniu alkoholu od 0,5 do 1 promila we krwi kierującego. Tyle jest w zwykłym skręcie. Marihuana w bezpośredni sposób wpływa na koordynacje percepcyjno-ruchową, pamięć krótkotrwałą, odbiór sygnałów etc. choć oczywiście jej wpływ jest mocno zindywidualizowany. https://www.researchgate.net/publication/259527024_Konsekwencje_uzywania_i_naduzywania_marihuany_w_swietle_wspolczesnej_wiedzy_The_consequences_of_marijuana_use_and_abuse_-_a_review Natomiast kanadyjskie badania przeprowadzone na próbie 49 111 osób, wykazały, że do trzech godzin po wypaleniu zioła, kierowca ma 50% większe szanse na uczestnictwo w incydencie drogowym. Więc pal sobie ale nie wsiadaj za kółko - w Polsce to wciąż wykroczenie bądź przestępstwo.
  8. W odpowiednim stężeniu mogą mieć jak najbardziej. W USA jest popularny narkotyk zwany shatter (dabs, BHO), czyli butanowy olejek haszyszowy, w którym stężenie THC może wynosić nawet 90%. BHO może wywołać halucynacje, przy przedawkowaniu stwierdzano występowanie także psychoz. Również wieloletnie nadużywanie marihuany w jej "klasycznej" postaci może prowadzić do psychoz czy też rozwoju schizofrenii.
  9. Nie powinno to dziwić. Rudolf II, najprawdopodobniej chory psychicznie, owładnięty był obsesją na punkcie filozofii hermetycznej, która wiązała się z alchemią. Stąd na jego dworze dużo było wszelakiej maści ludzi parających się tą dziedziną. Był to zresztą prąd bardzo popularny w owych czasach. Alchemią parał się i nasz król, Zygmunt III. W pewnym okresie, jego sekretarzem królewskim był Michał Sędziwój, najbardziej znany ówczesny alchemik, uwieczniony później na obrazie Matejki "Alchemik Sędziwój". Te alchemiczne zapędy Zygmunta, były najprawdopodobniej zresztą przyczyną poważnego pożaru jaki strawił część Zamku na Wawelu. Pożar, nawiasem mówiąc, był jednym z impulsów, który skłonił króla do przenosin do Warszawy. Sędziwój nie był ot takim sobie szarlatanem. Był dworzaninem, właśnie Rudolfa II, radcą cesarskim, odgrywał zapewne rolę tajnego dyplomaty (agenta?)kursującego pomiędzy Krakowem/Warszawą a Pragą. Przede wszystkim był człowiekiem gruntownie wykształconym, prawdopodobnym odkrywcą tlenu, który uważał za pokarm życia. Alchemią i to na poważnie parał się także sam ojciec fizyki, Isaac Newton. Na tę działalność Newtona długo spuszczano zasłonę milczenia. Alchemia, dziś uważana za pseudonaukę, odegrała jednak w przeszłości, jak widać, pewną rolę w rozwoju nauki.
  10. Skąd takie, a nie inne liczby, na podstawie czego takie wyliczenia? Czy uwzględniają również koszty zaprojektowania samochodu? Na proces opracowania nowego Volvo XC90, firma wydała 11 mld $. Ile wydał Ford na model T? Raczej oczywiste. Tym nie mniej obecnie, jak widać z przedstawionych przez mnie prostych danych, dostępność cenowa samochodu jest dzisiaj o wiele większa niż kiedyś. Na to irracjonalne twierdzenie odpowiem cytatem z Kubusia Puchatka: Bo wypadek to dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, dopóki się nie wydarzy. Zdecydowana większość kierowców chce jeździć po drogach a mimo to ....
  11. Oczywiście! Przepraszam za głupi błąd. Tym jednak lepiej dla moich argumentów. Nawiązując do meritum - medianę podałem dla pensji netto. Wiemy już ile przeciętny Niemiec musi wydać pensji aby kupić nowy, najtańszy (chyba) samochód. Na Skodę Octavie musi wydać 6 pensji, Opla Astrę 5,5 pensji, Toyotę Auris - 7,7 pensji. https://www.motofakty.pl/artykul/nowe-auta-w-polsce-tanie-a-jednak-bardzo-drogie-3str.html A jaki samochód kupi za kilkadziesiąt pensji? Z ustaleniem średniej pensji netto w Niemczech jest spory problem, ale przyjmijmy najniższy wynik podawany przez tamtejszy GUS- 1890 euro na rękę, średnia dla wszystkich, również pracujących w niepełnym wymiarze godzin. Kilkadziesiąt to przynajmniej 21. Daje to 39690 euro. Za 35900 euro można kupić już np. Audi A4, samochód klasy średniej. Jednak Niemiec zatrudniony w pełnym wymiarze godzin wyciągnie 2860 euro na rękę za miesiąc. x 21 daje 606060 euro. Za taką sumę można kupić już np. Audi A6, samochód klasy wyższej. Te proste przykłady udowodniają, że przeciętnemu człowiekowi dużo łatwiej nabyć samochód, postęp jest i to ogromny, uwzględniając choćby stopień dzisiejszego skomplikowania samochodów . O ile zgodzić się można z twierdzeniem, że to już nie z tym : Starzy mechanicy uważają, że szczyt dopracowania mechanicznego, pod kątem jego trwałości, motoryzacja osiągnęła około lat 80-tych. To wtedy produkowane był legendy trwałości, np: Mercedesy beczki, Toyoty Land Cruiser modele J7. Chociaż Ivr Gordon, w latach 1966-2013, pokonał Volvo P1800 4,8 mln km. Imponujący wynik. Ale samochód to nie tylko silnik, ale też szereg innych kluczowych elementów jak choćby bezpieczeństwo. Tu skok jest również olbrzymi, nawet nie ma co porównywać z czasami przedwojennymi, jeśli taki postęp dokonał się w 40 lat:
  12. Ford, przede wszystkim płacił bardzo dobrze, 5$ dziennie. Praca przy taśmie była jednak katorżnicza, dużo bardziej niż dzisiaj, poza tym Ford postępował sprytnie, widząc w swoim pracowniku również klienta na samochód. Przez te niezłe zarobki tzw." fordyzm" czasem nazywany jest kapitalizmem z ludzką twarzą, bo z założenia nieco przeczy teorii Marksa mówiącej, że "każdy racjonalnie postępujący kapitalista zapłaci pracownikowi tak mało jak to tylko możliwe." Nie do końca była to jednak ludzka twarz - związek zawodowy założono w Fordzie dopiero w 1941 r. po wydarzeniach z 1937 r., kiedy policja przy próbie rozbicia związkowej agitacji, zastrzeliła 5 osób, co wywołało duże protesty społeczne. Poza tym mówimy tu o przodującym kraju. W II RP, było o wiele gorzej. Najtańszy nowy samochód kosztował w 1938 r. 3800 zł, był to Fiat 500. Przeciętne wynagrodzenie robotnika wykwalifikowanego lub wiejskiego nauczyciela wynosiło 100-120 zł miesięcznie, więc potrzeba było odłożyć grubo ponad 30 pensji. A gdzie koszty utrzymania? Mówimy tu o przedstawicielach górnych stref warstwy niższej. Warstwa niska, do której należało 20 mln z 35 mln obywateli II RP, o samochodzie mogło pomarzyć. Dochód chłopa małorolnego lub robotnika rolnego najemnego to było 240 zł rocznie. Potrzeba było 15 lat pracy aby odłożyć na samochód. Dziś statystycznie co drugi Polak ma samochód. Mimo, że w większości nabywane są pojazdy używane, to postęp jest olbrzymi. Mediana płac w Polsce to teraz 3035 zł. Najtańszy nowy samochód, to chyba Dacia Sandero, która w wersji podstawowej kosztuje ok. 30 tyś. zł. A więc 30 przeciętnych pensji. Mniej niż w IIRP, a mówimy o medianie. Ta w II RP była zdecydowanie niższa. Także dostępność nowych samochodów, w stosunku do zarobków, nawet w kraju tak relatywnie niezamożnym jak Polska jest wysoka, wyższa niż dawniej. W Niemczech Sandero kosztuje 6990 euro, a przeciętna płaca 3203 Euro. Nawet po odjęciu podatków, przeciętny Niemiec nie musi więc wydawać kilkudziesięciu pensji na najtańszy samochód.
  13. To taki sam wpływ jak działalność konserwatywnych kioskarzy ruchu: https://retro.pewex.pl/480289/Prezerwatywy-eroski A już poważniej: "wyż" demograficzny lat 80 -tych to pokłosie prawdziwego wyżu z lat Bieruta i wczesnego Gomułki. I tak za Jaruzelskiego dzietność i przyrost naturalny był sporo niższy niż w tym wcześniejszym okresie. Uważam, że bardzo istotny wpływ na decyzje o potomku podejmowane przez młode pokolenie na przełomie lat 70/80tych miało jednak budownictwo mieszkaniowe - za Gierka oddano 2,46 mln lokali mieszkalnych, w tym 1,2 mln spółdzielczych, ok 580 tyś czynszowych i ok. 613 tyś prywatnych. Chyba nie pobiliśmy tego rekordu do tej pory. To była bardzo istotna poprawa warunków mieszkaniowych. Mając własny dach nad głową o wiele łatwiej o decyzje o dziecku. Ale wyraźne załamanie to dopiero 1990 rok, czyli tzw. "szokowy skok w kapitalizm". Ani przed ani po Stalinie nigdy w ZSRR nie rozwinął się taki kult jednostki. Taki sam cel przyświecał Mieszkowi wprowadzającemu chrześcijaństwo na naszych ziemiach. Zdobyć ale przede wszystkim umocnić swoją władzę.
  14. Toyota model Mirai. Tutaj dziennikarski mini-test: https://autokult.pl/32674,jest-zarejestrowana-w-polsce-ale-nie-mozna-jej-tu-zatankowac-jezdzilem-toyota-mirai Lotos obiecuje dwie wodorowe stacje do 2021 r. Na razie ponoć najbliżej dopiero Berlin. Zbiornik Toyoty jest wykonany z wkładki żywicznej, zbrojonej włóknem węglowym (o wytrzymałości włókna lotniczego), a to laminowane tworzywami sztucznymi. Toyota zapewnia, że bardzo bezpieczne, nie sądzę, żeby wciskali lipę. Więcej o wodorowym systemie Toyoty - TFCS, można znaleźć w google, w dokumencie PDF, przygotowanym przez Toyotę.
  15. Ciekawa, ale można rzec, że na obecną chwile chybiona hipoteza. W Nigerii, w której dostęp do internetu ma już 50% mieszkańców (globalnie prawie 100 mln, 8 miejsce na świecie), dzietność jest imponująca i wynosi 5,25 (w 2017r. 13 miejsce na świecie). I to Nigeria jest i będzie w najbliższej przyszłości najcięższą bombą demograficzną Afryki. W Indiach dostęp do netu ma 34% mieszkańców (462 mln, 2 miejsce na świecie), a wg. statystyk pornhuba są trzecim największym konsumentem ich serwisu ( https://www.pornhub.com/insights/2018-year-in-review). Dzietność jest tam sporo niższa bo wynosi 2,26. Nadal jest jednak znacząco wyższa niż w cywilizacji zachodniej. W dodatku z tego linku: https://www.populationof.net/pl/india/ wynika, że największy spadek dzietności nastąpił w czasach, gdy pornhub to był, ale w snach, wyposzczonych, młodych, hinduskich byczków. Mieszkańcy Nigerii mają więc lepszy dostęp do netu, ale przynajmniej wg. porhuba, wcale z niego jakoś ochoczo nie korzystają, a w dodatku płodzą się jak króle. Może mają swoje inne strony porno, ale sądzę, że jednak inne czynniki mają większy wpływ na spadek dzietności, a określa je indeks HDI. Indie wg. wskaźnika HDI są na 131 miejscu (kraj średnio rozwinięty) a Nigeria na 152 (kraj słabo rozwinięty). A zalinkowane przez ex nihilo strony tylko potwierdzają, że stalinizm to była jednak religia.
  16. Być może jest tak jak piszesz, choć zapewne znaczenie miał też ogólny wzrost poziomu życia i medycyny, który nastąpił na całym świecie. W ograniczonym stopniu skapnęło i Afryce. Jednak ten wzrost demograficzny był i tak dużo niższy niż ten, który nastąpił po upowszechnieniu się szczepień, a korelacja między szczepieniami, a spadkiem śmiertelności dzieci jest wyraźna. W obecnej eksplozji demograficznej w Afryce nie to jest jednak najważniejsze. Cechą charakterystyczną jest to, że najwyższa dzietność występuje w krajach będących w dole rankingu HDI, niestabilnych politycznie, a z 15 krajów o najwyższej dzietności żaden nie jest określony jako" wolny" przez Freedom House. To są także kraje dotknięte często konfliktami zbrojnymi, więc zadaje to kłam twierdzeniom, że wojna to dobry regulator demograficzny (przynajmniej nie wojna nuklearna). Także sposobem na powstrzymanie tego boomu demograficznego jest stabilność polityczna, wzrost dochodów per capita, ogólnie pojęta "jakość" państwa i jakżeby nie było...demokracja, a przynajmniej jakaś tam jej forma. To czas nadrobić zaległości.
  17. @JanuszBa, 3grosze. Nie wiem czy to tak dobrze.. .Prawidłowo to serce położone jest w środkowej części klatki piersiowej, z czego 2/3 serca znajduje się po lewej stronie linii pośrodkowej, a 1/3 po prawej stronie. Proszę zauważyć, że przy RKO pośredni masaż serca wykonuje się poprzez naciśnięcia dolnej części mostka, wzdłuż którego przebiega pośrodkowa, przednia linia ciała człowieka. Nie masujemy lewej części klatki, tylko poprzez ugięcie mostka na środek klatki ,wpływami na całe serce. Ta lewa część to takie uproszczenie, ale wiem, czepiam się
  18. Sporo w tym racji. Ok 1900 r. Europa miała szacunkowo wraz z Rosją ok. 400 mln co stanowiło przeszło 25% ludności świata (ok. 1,7 mld), natomiast Afryka ok. 120 mln/ 7% ludności świata. W 1950 r. ludność na Ziemi wynosiła ok. 2,5 mld, Europy wraz z ZSRR wynosiła 550 mln ludzi, wzrost ludności Europy wynosił więc 37%; Afryka - 230 mln (wzrost blisko dwukrotny). Jednak w ciągu 67 lat po 1950 r. ludność Europy wzrosła tylko o 190 mln, ludność Afryki aż o 1 mld, wzrost na Czarnym Lądzie jest więc blisko pięciokrotny! I to pomimo klęsk głodu, ustawicznych wojen. Co się więc wydarzyło? "Symboliczny przełom" to była akcja szczepienia dzieci i niemowląt przeciw polio, przeprowadzona w Kongo w 1958 r. W sześć tygodni zaszczepiono 250 tyś dzieci, użyto pierwszej skutecznej szczepionki przeciw polio, opracowanej zresztą przez dr Koprowskiego. O ile w I poł. XX w. śmiertelność dzieci w Afryce Subsaharyjskiej była bardzo wysoka i wynosiła 500/1000 to obecnie spadła poniżej 100/1000. Głównie poprzez szczepienia na polio. Oczywiście nie tylko, bo poprawiła się też ogólna opieka medyczna, przez co średni wzrost długości życia wzrósł w Afryce Subsaharyjskiej z 30 do 50 lat. Nadal mało w porównaniu do Europy, ale o ile w Europie wraz z wydłużaniem życia i spadkiem śmiertelności dzieci następował spadek dzietności to w Afryce takie zjawisko jest bardzo ograniczone. W Afryce dzietność w 1955 r. wynosiła 6,6 na kobietę obecnie to 4,7. Szacuje się, że do 2050 r. liczba ludność Afryki podwoi się i wyniesie jakieś 2,5 mld ludzi. O ile postęp medycyny cieszy to problemem jest tamtejszy sztuczny, postkolonialny podział polityczny, który nie wytrzymuje takiego wzrostu ludności oraz niewydolnośc organizmów państwowych. Już mówi się o powstaniu na Sahelu nowego kalifatu, złożonego w części z terytorium Mali, Nigru, Burkina Faso. W kotle tradycyjnie mieszają też mocarstwa nuklearne - Francja, Rosja, Chiny. Tak, z takiego założenia wychodzi też brytyjski historyk, Simon Sebag Montefiore, autor fenomenalnego dla mnie dzieła "Stalin. Dwór czerwonego cara" (chyba jedna z najlepszych pozycji o stalinizmie, w Wlk Brytanii książka historyczna roku 2004 r., polecam!)
  19. Łyszczyńskiego chętnie widzi się jako patrona ateistów, należy jednak pamiętać, że nie za ateizm go stracono. Nie przede wszystkim. Poglądy religijne Łyszczyńskiego były znane w bliskich mu kręgach katolickiej szlachty od lat. Swe dzieło napisał przecież 15 lat przed procesem, ale nigdy go nie wydrukował. Łyszczyński głosił przede wszystkim (choć nie robił tego publicznie) niebezpieczne w owych czasach poglądy polityczne, godzące w ówczesny porządek społeczny. Poglądy takie jak społeczeństwo bezklasowe, wolne od nurtów religijnych, uderzały przede wszystkim w interesy magnaterii, groziły wywołaniem buntów chłopskich. Zbiegostwo chłopów, lokalne bunty były poważnym problemem, a pamięć o powstaniu Chmielnickiego wciąż żywa. Oskarżyciel publiczny, instygator Szymon Kurowicz Zabistowski dostrzegał w Łyszczyńskim przede wszystkim wichrzyciela, który uderzał w istniejący porządek społeczny. To właśnie tego się obawiano. Proces i egzekucja wywołały oburzenie wśród katolickiej szlachty, mimo jej pozornego fanatyzmu religijnego. Ten proces godził przecież w podstawy złotej wolności szlacheckiej. Jednak magnateria pozbywała się człowieka, którego poglądy mogły kruszyć podstawy systemu folwarczno-pańszczyźnianego. To był kolejny gwóźdź do trumny kraju, który od ponad siedemdziesięciu lat zmagał się z postępującym regresem gospodarczym. Zresztą inne procesy religijne także miały często ekonomiczne podłoże. Częste w I poł. XVIII w. procesy o rzekome mordy rytualne dokonywane przez Żydów na chrześcijańskich dzieciach, odbywały się głównie tam gdzie szlachta przegrywała ekonomiczną konkurencje z Żydami.
  20. Nie, to nie jest błędny wniosek. Wyścig kosmiczny był prowadzony przez ludzi ukształtowanych przez wojnę. Choćby Kennedy'ego - miał piękną kartę bojową. Pokolenie mało konformistyczne, pracowite i skłonne do ryzyka oraz entuzjastycznie nastawione do programu kosmicznego. Przeglądając sylwetki konstruktorów, pilotów, astronautów, można dojść do takiego wniosku. Wyścig kosmiczny. Częściowo był składową wyścigu zbrojeń. Nie zapominajmy, że Eisenhower prowadzenie wyścigu zlecił cywilnej agencji - NASA. Wg. Toma Wolfa, autora bestselerowej "S-kadry", wywołało to szok i oburzenie wojska, które to miało zaowocować "niezależnym" programem Dyna-Soar i planem budowy bojowej stacji kosmicznej. Częścią tego programu miał być X-15, bez którego pewnie nie byłoby wahadłowców. W rzeczywistości to wszystko było dużo bardziej skomplikowane - oba środowiska, wojskowe i cywilno- naukowe przenikały się nawzajem, można powiedzieć, że na wyścig składały się działania hybrydowe (wojskowo-cywilne) i całkowicie od siebie uzależnione. Weźmy na przykład Neila Armstronga, jedną z czołowych postaci programu Apollo, Gemini, X-15. Był świetnym inżynierem wykształconym na cywilnej uczelni, ale ukształtowany przez trudy służby w lotnictwie US Navy i służby frontowej w Korei. Jako cywil, pracował dla cywilnej agencji latając wojskowymi samolotami i pracując przy projektach z których i wojsko i cywilna agencja miały korzystać. Z czasem te drogi się rozeszły - w załogowej i międzyplanetarnej eksploracji Kosmosu, górę wzięły cele naukowe. Ps. Na chwilę obecną to jednak wojsko może bardzo przysłużyć się załogowej eksploracji kosmosu. Wojskowa agencja DARPA zabrała się za budowę silnika nuklearnego. NASA topiła miliardy w SLS, tymczasem na badanie nad termicznym silnikiem nuklearnym przeznaczała raptem 7 mln $ rocznie. Śmiesznie mało. DARPA ciągnie swoje programy do końca. Oby wreszcie coś wyszło, bo bez atomu nie bardzo wyobrażam sobie podróż i pobyt na Marsie.
  21. Niegotowi to byli Amerykanie w latach 60-tych do lotu na Księżyc. Z dzisiejszego punktu widzenia aż trudno pojąć jak wielkie ryzyko wtedy podjęto. No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś. Także bezjajeczne pokolenie za 30 i za 50 lat można napisać to samo: "nie jesteśmy gotowi". Tyle, że do czego to prowadzi?
  22. To czy była to decyzja dobra czy zła jest kwestią dyskusyjną. Nie można jednak uważać, że ten program nic nie przyniósł. Abstrahując już od niewątpliwych korzyści technologicznych, chyba najbardziej doniosłym eksperymentem naukowym jakim przeprowadzono w ramach Apollo był eksperyment LRRR, czyli ustawione przez astronautów, w ramach misji A 11,14,15, odbłyśniki laserowe, dzięki któremu uzyskano precyzyjne informacje o orbicie Księżyca, jej mechanice, prędkości oddalania się Księżyca od Ziemi, prędkości obrotowej Ziemi, precesji obrotu Ziemi. Ponadto naukowcy na podstawie tego eksperymentu weryfikowali teorie względności Einsteina (choć nie wiem w jaki sposób). Poza tym zebrano 2200 próbek skał, wykazujących istnienie cennych rud metali. Do 2015 r. tylko 17% z nich zostało rozdzielonych między naukowców spoza NASA. Reszta leży w magazynach Johnson Space Center i cholera wie co skrywają. A i tak wiadomo, że na Księżycu znajdują się olbrzymie pokłady helu-3, do których dobrać się i tak trzeba będzie. Więc pisanie, że tam nic nie ma... Ponadto spoglądanie na program Apollo tylko przez pryzmat lądowania na Księżycu to duży błąd. Integralną częścią tego programu był program Gemini, podczas którego nauczono się np. manewrów orbitalnych, czyli tego co do dzisiaj się wykorzystuje, a bez tej wiedzy nie byłyby możliwe program choćby ISS. To w trakcie Gemini po raz pierwszy Amerykanie wyraźnie zdystansowali ZSRR a to dzięki wykorzystaniu nowości technicznej - pokładowych komputerów.
  23. Badania miast-ogrodów znajdujących się na terenie dzisiejszego stanu Mato Grosso w Brazylii wskazują, że dobrze funkcjonowały jeszcze w XVI w a więc z chwilą przybycia konkwisty. Wg. badacza tych miast, Micheala Heckenbergera, główną przyczyną upadku tych leśno-parkowych cywilizacji była zaraza przywleczona przez Europejczyków. Ale i tak kluczowe jest to o czym napisałeś - upadek państwa Azteków i Majów - ci wykorzystując uprawę żarową potrzebowali zapewne masę przestrzeni.
  24. Zmiany zachodziły wolno ale stale przyspieszały. I był to wzrost wykładniczy a nie liniowy. Kurzweil nazywa to Prawem Przyspieszenia Zwrotów. Sprawdza się i w paleolicie. Od opanowania ognia (ok. 1 mln lat temu), do następnego przełomowego wynalazku - użycia włóczni, minęło ok. 600 tyś lat. Od włóczni do wynalezienia łuku minęło ok. 575 tyś lat. Ale w między czasie doszło opanowania umiejętności krzesania ognia (ślady pirytu na stanowiskach), która była przełomową umiejętnością i ogólnego rozwoju technik wytwarzania narzędzi. Później odstępy pomiędzy kolejnymi kluczowymi wynalazkami są coraz krótsze, leci to coraz szybciej. Poza tym prehistoria to pojęcie bardzo ogólne. Ze środkowego paleolitu, z czasów denisowian, znaleziska rzeczywiście są rzadkie ale z górnego paleolitu, późnego czy mezolitu..zupełnie inna baza źródłowa.
×
×
  • Create New...