Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'pies'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 45 results

  1. Posiadanie szczeniaka wiąże się nie tylko z przyjemnościami, ale i z pewnymi uciążliwościami. Młode psy często gryzą meble, są nieposłuszne, mogą być agresywne. Dlatego też wielu właścicieli bardzo szybko rozpoczyna ich tresurę. Autorzy najnowszych badań ostrzegają jednak, że nawet dość łagodne karanie psa – krzyk czy szarpanie smyczą – podczas takiego treningu może spowodować, że wyrośnie on na bardziej pesymistycznie nastawione zwierzę, niż gdy tresura oparta jest na nagrodach. Tresura oparta na karach może być skuteczna w krótkim terminie, jednak takie metody mają negatywne konsekwencje na przyszłość. Tak szkolone psy żyją w ciągłym stresie, mówi biolog ewolucyjny Marc Bekoff z University of Colorado w Boulder, który nie był zaangażowany w najnowsze badania. Już z wcześniejszych badań wiemy, że tresura oparta na karach i tresura oparta na nagrodach zdają egzamin, jednak tresura oparta o kary może nieść negatywne konsekwencje. Jednak badania takie były przeprowadzane na psach policyjnych i laboratoryjnych, a nie na domowych pupilach. Ponadto metodą karania było założenie obroży rażącej psa prądem. Obroże takie są zakazane w wielu krajach. Ana Catarina Vieira de Castro z Uniwersytetu w Porto postanowiła sprawdzić, jak na tresurę opartą o kary reagują psy domowe. W tym celu wzięła pod lupę 42 psy ze szkół tresury, w których stosowano nagrody oraz 50 psów, które przechodziły tresurę opartą o kary. W pierwszym przypadku psy zachęcano do odpowiedniego zachowania dając im przysmaki czy pozwalając się bawić, w drugim zaś przypadku zwierzęta karano krzykiem, szarpaniem smyczy, a uczenie np. siadania polegało na naciskaniu bioder. Badacze nagrywali zachowanie psów w czasie tresury i testowali ich ślinę przed i po sesji tresury pod kątem występowania w niej hormonu stresu, kortyzolu. Psy przechodzące tresurę polegającą na karaniu wykazywały więcej zachowań typowych dla stresu, takich jak oblizywanie pyska, ziewanie, odnotowano też u nich wyższy poziom kortyzolu po powrocie do domu. Psy, których trening polegał na nagrodach, nie wykazywały ani zmian zachowania, ani zmian poziomu kortyzolu. Uczeni postanowili sprawdzić, czy skutki tresury utrzymywały się dłużej. Sprawdzili więc, jak 79 z tych psów reagowało na nagrodę w postaci przysmaku. Najpierw nauczyli zwierzęta, by kojarzyły jedną stronę pokoju z przysmakiem. W tej części pokoju znajdowała się bowiem miska z nagrodą. W drugiej części miska była pusta. Po takim treningu umieszczali pustą miskę w różnych pozycjach pomiędzy obiema częściami i obserwowali, w jaki sposób psy do niej podchodziły. Psy nastawione optymistycznie szybko podbiegały do miski, wykazując przy tym radośc. Psi pesymiści podchodzili znacznie wolniej. Takie zachowanie wskazuje na występowanie u psów lęku separacyjnego i innych zaburzeń osobowości. Zaobserwowano, że im więcej treningu opartego na karze, tym silniejsze objawy takich zaburzeń. Autorzy badań podkreślają, że nie sprawdzali, która z metod treningowych przynosi lepsze wyniki. Jednak ich eksperyment wyraźnie pokazuje, że właściciele psów powinni unikać tresury awersyjnej, polegającej na karaniu zwierzęcia. Jeśli zdecydujemy się, by naszego psa tresował ktoś obcy, powinniśmy zatem najpierw wypytać go o stosowane metody i porozmawiać z osobami, których psy miały już do czynienia z tym treserem. « powrót do artykułu
  2. Amerykańska FDA (Food and Drug Administration) wydała oficjalny komunikat, ostrzegając, że ksylitol – popularny zastępnik cukru – może być śmiertelnie niebezpieczny dla psów. FDA od lat otrzymuje sygnały o zatruciach wśród psów, które spożyły ksylitol. Do wielu przypadków zatruć doszło, gdy pies zjadł gumę bezcukrową. Jednak, jak zauważa FDA, ksylitol znajduję się w wielu produktach spożywczych, takich jak ciastka, lody, gotowe dania, niektóre masła orzechowe czy pasta do zębów. Gdy pies zje ksylitol, substancja jest bardzo szybko absorbowana do krwioobiegu powodując gwałtowne uwalnianie insuliny. Jej ilość może być tak duża, że dochodzi do hipoglikemii i zgonu. Dla ludzi ksylitol jest bezpieczny, gdyż w naszych organizmach nie powoduje uwalniania insuliny. Objawy zatrucia ksylitolem pojawiają się u psów w ciągu 15–30 minut od spożycia. Są wśród nich wymioty, osłabienie, problemy z utrzymaniem się na łapach, drgawki i śpiączka. Śmierć może nadejść w ciągu godziny. FDA ostrzega, że jeśli dajemy psu produkty przeznaczone dla człowieka, powinniśmy upewnić się, że nie zawierają one ksylitolu. Szczególnie dotyczy to produktów reklamowanych jako bezcukrowe lub z niską zawartością cukru. To samo dotyczy innych produktów, jakich jak np. pasta do zębów, których pies może spróbować. « powrót do artykułu
  3. Pet-Commerce to internetowy sklep brazylijskiej sieci Petz, w którym dzięki połączeniu technologii rozpoznawania twarzy oraz sztucznej inteligencji pies może kupić swoje ulubione produkty. Wystarczy ustawić kamerę internetową na pysk zwierzęcia. Gdy tylko AI wykryje produkt, który podczas przewijania strony wywołał u psa duże zainteresowanie, zostaje on automatycznie dodany do koszyka. By Pet-Commerce powstał, agencja reklamowa Ogilvy Brazil nawiązała współpracę z trenerem psów Leonardem Ogatą. To on "oświecił" wszystkich w kwestii wyrazów pyska różnych ras i ich znaczenia. Sztucznej inteligencji zaprezentowano tysiące zdjęć psów, tak by mogła się nauczyć lepiej wykrywać szczególiki związane z wyrażaniem zainteresowania przez psy. Stroną produkcyjno-techniczną przedsięwzięcia zajęły się firmy D2G Tecnologia i Hogarth. Produkty z witryny pogrupowano w 3 kategorie: kości, zabawki, piłki. Gdy człowiek klika na dany obiekt, wyświetlają się filmy. Tło jest żółte bądź niebieskie, bo wg Ogaty, to kolory, które psy najlepiej widzą. Poziom zainteresowania psa jest prezentowany za pomocą ikonek w kształcie kości. Witryna przekazuje też ludziom zalecenia, co zrobić, by czworonogowi jak najłatwiej było robić zakupy. Po pierwsze, należy włączyć dźwięk, bo to ważny dla psów zmysł. [Poza tym] pies musi być zrelaksowany, w zabawowym nastroju. Nie należy go podnosić bądź podtrzymywać głowy, bo to może drażnić. Wystarczy nakierować kamerę internetową na jego pysk [...]. Zakup jest dokonywany po potwierdzeniu przez właściciela i wprowadzeniu niezbędnych danych. Na razie Pet-Commerce jest tylko dla psów, ale być może pewnego dnia projekt obejmie też np. koty.   « powrót do artykułu
  4. Psy odzwierciedlają długoterminowy poziom stresu swoich właścicieli. W badaniach naukowców z Uniwersytetu w Linköping wzięło udział 58 psów: 33 owczarki szetlandzkie i 25 border collie. Wyniki ukazały się w piśmie Scientific Reports. Szwedzi sprawdzali, jak na poziom stresu u psów wpływają czynniki związane ze stylem życia i ludzie mieszkający z czworonogami. Wcześniejsze badania wykazały, że przedstawiciele tego samego gatunku mogą odzwierciedlać wzajemnie swoje stany emocjonalne. Naukowców interesowało, czy analogiczne odzwierciedlanie poziomu stresu w dłuższym okresie może zachodzić także międzygatunkowo, np. między psami a ludźmi. Poziom stresu na przestrzeni kilku miesięcy określano, mierząc stężenie kortyzolu w kilkucentymetrowych odcinkach włosów psów i ich właścicieli. Odkryliśmy, że długoterminowe poziomy kortyzolu u psa i właściciela są zsynchronizowane; właściciele z wysokim stężeniem kortyzolu mieli psy z wysokim poziomem kortyzolu, a właściciele z niskim poziomem hormonu psy z niskim poziomem hormonu - opowiada Ann-Sofie Sundman. W badaniu wzięło udział 58 psów. Wszystkie należały do kobiet. Ludzie i psy dostarczali włosy przy 2 okazjach (między nimi upływało parę miesięcy). Ponieważ aktywność fizyczna może wpływać na poziom kortyzolu, akademicy chcieli porównać psy do towarzystwa z psami biorącymi udział w konkursach posłuszeństwa i zwinności. Aktywność oby grup monitorowano przez tydzień za pomocą specjalnej obroży. Wcześniejsze badania wykazały, że gdy człowiek i pies razem biorą udział w zawodach, ich krótkoterminowe poziomy kortyzolu w ślinie rosną synchronicznie. Najnowsze badanie pokazało, że fizyczna aktywność psa nie wpływa na długoterminowy poziom kortyzolu we włosie. Z drugiej strony u psów biorących udział w zawodach poziom stresu silniej korelował z poziomem stresu właściciela; akademicy wyjaśniają to wyższym stopniem aktywnej interakcji. Właścicielki psów proszono także o wypełnienie 2 kwestionariuszy do badania osobowości ludzi i psów. W ten sposób sprawdzano, czy poziom stresu koreluje z cechami osobowościowymi. Co zaskakujące, nie odkryliśmy jakiegoś większego wpływu osobowości psa na długoterminowy stres. Dla odmiany osobowość właściciela wywierała silny wpływ. To właśnie doprowadziło nas do konstatacji, że psy odzwierciedlają stres właścicieli - opowiada Lina Roth. By ustanowić związek przyczynowo-skutkowy, potrzebne są, oczywiście, dalsze badania. Obecnie planowane są eksperymenty z udziałem innych ras. Zarówno owczarek szetlandzki, jak i border collie są psami pasterskimi, które wyhodowano w taki sposób, by współpracowały z ludźmi i szybko, dokładnie reagowały na sygnały. Teraz przyszedł więc czas na sprawdzenie, czy synchronizacja stresowa zachodzi także w przypadku psów myśliwskich, u których trenuje się niezależność. Kolejnym zagadnieniem jest ewentualny wpływ płci właściciela. « powrót do artykułu
  5. Na łamach International Journal of Pediatric Otorhinolaryngology ukazały się wyniki badań nad ryzykiem ugryzienia dziecka przez psa. Naukowcy z Ohio State University przeanalizowali dane z 15 lat pochodzące z ogólnonarodowego Children's Hospital System oraz University of Viginia Health System. Uczeni analizowali rasę psa, rozmiary, strukturę głowy, a także rozmiary ran, uszkodzenia tkanki i kości. Pod uwagę wzięto te przypadki, w których konieczna była chirurgia rekonstrukcyjna twarzy. Okazało się, że największe ryzyko pogryzienia stwarzają pit bulle oraz mieszańce, szczególnie psy o krótkiej i szerokiej głowie, ważące od 30 do 45 kilogramów. Celem naszych badań było przeanalizowanie przypadków ugryzień u dzieci, a w szczególności sprawdzenie, jak rasa ma się do częstotliwości ugryzień i wyrządzonych szkód. Jako, że mieszańce stanowiły duży odsetek gryzących psów, a my nie byliśmy pewni, do jakich dokładnie ras należały, przyjrzeliśmy się dodatkowym cechom charakterystycznym, mogącym wskazywać na tendencję do gryzienia, takim jak waga czy kształt głowy, mówi główny autor badań, doktor Garth Essig. Obecnie w amerykańskich domach żyje około 83 miliony psów. CDC ocenia, że 4,7 miliona Amerykanów jest pada każdego roku ofiarami ugryzienia, z czego 20% wymaga pomocy lekarza. Najczęstszymi ofiarami poważnych pogryzień są dzieci w wieku 5–9 lat. Dzieci są szczególnie narażone, gdyż często nie potrafią zauważyć dawanych przez psa sygnałów świadczących o tym, że może on ugryźć. Okoliczności, w jakich pies gryzie, są różne, a wpływ na to może mieć zarówno rasa psa, zachowanie dziecka, jego rodziców i właściciela psa. Dzieci naśladują rodziców. Trzeba dawać im przykład i unikać wszelkich konfrontacji i zachowań ryzykownych, które u psa mogą wywołać strach lub agresywną reakcję na strach. Wśród takich zachowań są agresywne, dotkliwe karanie psa, bicie, popychanie czy zabieranie mu na siłę przedmiotów, mówi profesor Meghan Herron. Do największej liczby ugryzień dochodzi w rodzinie, gdy pies odpoczywa, a dziecko zbliży się do jego legowiska. Rodzice powinni nauczyć dziecka odpowiednich zachowań i oddzielić miejsce odpoczynku psa od miejsca zabae dziecka. Bardzo wiele przypadków pogryzień ma miejsce, gdy dorośli są w pobliżu. Często nie zwracają oni bowiem uwagi na to, jak przebiega interakcja psa i dziecka. Jeśli dorośli nie są w stanie dopilnować dziecka, powinni je fizycznie odseparować od psa. Szczególnie dotyczy to naprawdę małych dzieci, których zachowanie może być nieprzewidywalne, mylące oraz może przestraszyć psa. Rodzice powinni nauczyć dziecko, że pies ma prawo do odpoczynku i spokoju oraz ma własne miejsce, na którym powinien czuć się bezpiecznie. Ponadto trzeba dzieciom wytłumaczyć, że gdy pies je nie powinny się do niego zbiżać, dotykać jego czy jego jedzenia. Ostatnią ważną poradą, jaką mają naukowcy dla rodziców, jest nauczenie dziecka, by poszukały pomocy dorosłych, gdy pies zabierze ich zabawkę czy przekąskę. Nie powinny samodzielnie odbierać ich psu. « powrót do artykułu
  6. Nowe badania sugerują, że to genetyka decyduje o tym, czy będziemy... mieli psa. Szwedzko-brytyjski zespół naukowy przyjrzał się 35 035 par szwedzkich bliźniąt pod kątem posiadania przez nich psa. Okazało się, że w ponad połowie przypadków posiadanie psa można wyjaśnić za pomocą różnic genetycznych. Psy są pierwszymi udomowionymi zwierzętami i towarzyszą nam od co najmniej 15 000 lat. Obecnie są one jednymi z najbardziej popularnych zwierząt domowych, a badania wykazały, że poprawiają one dobrostan i zdrowie ludzi. Podczas omawianych tutaj badań naukowcy porównywali genomy osób znajdujących się w największej na świecie bazie danych bliźniąt – Szwedzkiego Rejestru Bliźniąt. Celem badań było stwierdzenie, czy posiadanie psa było zapisane w genach. Byliśmy zaskoczeni faktem, kod genetyczny człowieka wydaje się być znaczącym czynnikiem decydującym o tym, czy będzie on miał psa. Odkrycie to niesie ze sobą duże implikacje dla zrozumienia interakcji psów i ludzi w czasach historycznych i obecnych. Chociaż psy i inne zwierzęta są członkami wielu rodzin na całym świecie, wciąż niewiele wiemy o ich wpływie na nasze codzienne życie i zdrowie. Być może niektórzy mają większą wrodzoną skłonność do posiadania psa niż inni, mówi profesor epidemiologii molekularnej Tove Fall z Uniwersytetu w Uppsali. To ważne badania, gdyż mogą wskazywać, że lepsze zdrowie właścicieli psów może wynikać z odmiennej genetyki tych osób, dodaje Carri Westgarth z Uniwersytetu w Liverpoolu. Ten rodzaj badań nad bliźniętami mie pozwalają na dokładne określenie, które geny biorą w tym udział, ale przynajmniej po raz pierwszy wykazaliśy, że genetyka i środowiska odgrywają mniej więcej równe role w decyzji o posiadaniu psa. Następnym oczywistym krokiem będzie próba określenia, które dokładnie odmiany genów wpływają na taki wybór i w jaki sposób geny te są powiązane z osobowością i innymi czynnikami, takimi jak podatność na alergie, stwierdza Patrik Magnusson, profesor epidemiologii i biostatystyki z Karolinska Institutet. Badania te mają olbrzymie znaczenie dla zrozumienia bogatej i ulotnej historii udomowienia psów. Dekady badań archeologicznych pomogły nam lepiej zrekonstruować gdzie i kiedy psy pojawiły się w świecie człowieka, a współczesne i starożytne dane genetyczne pozwolą nam badać, dlaczego i jak się to stało, dodaje zooarcheolog Keith Dobney z Liverpoolu. « powrót do artykułu
  7. Zaawansowane technologie obrazowania medycznego, takie jak tomografy komputerowe, stają się coraz łatwiej dostępne. Odpowiednie urządzenia stoją w coraz większej liczbie placówek medycznych, gdzie są opłacane z podatków. Znacznie gorzej jest w przypadku weterynarii, ponieważ nieliczne przychodnie i gabinety stać na taki sprzęt, a nie mogą one liczyć na budżet państwa. Logicznym byłoby wykorzystanie istniejącej infrastruktury ludzkiej medycyny również w przypadku zwierząt, tym bardziej, że wiele takich urządzeń całymi godzinami stoi bezczynnie. W niektórych krajach weterynarze próbują namówić prywatne szpitale i kliniki, by zezwoliły na obrazowanie zwierząt, jednak pomysł ten spotyka się z dużymi oporami, a jako argument przeciw podaje się – bez żadnych dowodów naukowych – względy higieniczne. Tymczasem okazuje się, że nic bardziej mylnego – futro psów jest mniej zanieczyszczone niż męska broda. Zespół naukowy pracujący pod kierunkiem Andreasa Gutzeita ze szwajcarskiej Hirslanden Clinic postanowił porównać bakterie żyjące w brodach mężczyzn oraz w sierści psów. Do badań zaangażowano 18 brodatych panów w wieku 18–76 lat oraz 30 psów różnych ras, od których próbki pobrano z futra na karku. W obu przypadkach porównano zagęszczenie mikroorganizmów. Okazało się, że o wysokim zagęszczeniu mikroorganizmów można mówić w przypadku 100% badanych mężczyzn i w przypadku 77% badanych psów. Jednak, co gorsza, ludzkie brody były znacznie częściej siedzibą chorobotwórczych patogenów. Ich obecność stwierdzono bowiem w brodach 39% badanych. Dla psów odsetek ten wynosił 13%. Szwajcarzy dodatkowo pobrali próbki z jamy ustnej i porównali żyjące tam mikroorganizmy. W jamie ustnej ludzi żyło znacząco więcej mikroorganizmów niż w pyskach psów, stwierdzili badacze. Podczas naszych badań zauważyliśmy, że w męskich brodach występuje znacznie więcej bakterii niż w psich futrach. W ludzkich brodach stwierdziliśmy też więcej mikroorganizmów groźnych dla człowieka. W skanerach do rezonansu magnetycznego, które wykorzystywano do obrazowania psów, nie znaleźliśmy żadnych mikroorganizmów powodujących choroby odzwierzęce. Na podstawie tych badań możemy stwierdzić, że w porównaniu z brodatymi mężczyznami psy należy uznać za czyste, napisali badacze. Zespół Gutzeita zauważa jeszcze jedną korzyść, poza finansową i lepszym wykorzystaniem istniejącego sprzętu, z dopuszczenia do obrazowania psów w klinikach dla ludzi. Otóż, jako że większość osób uznaje, że futro zwierząt jest mniej higieniczne niż ludzki zarost czy włosy, można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że urządzenia byłyby przecierane płynami dezynfekującymi po każdym czworonożnym pacjencie. Byłoby więc dezynfekowane znacznie częściej niż obecnie, gdy korzystają z nich wyłącznie ludzie, a co za tym idzie, stan ich higieny byłby znacznie lepszy. « powrót do artykułu
  8. Zrekonstruowano głowę neolitycznego psa, który mieszkał na Orkadach 4,5 tys. lat temu. Wg naukowców, to pierwsza taka psia rekonstrukcja. Pies został udomowiony, ale nadal miał cechy wilcze. Był rozmiarów dużego collie. Rekonstrukcję przeprowadzono na zlecenie Historic Environment Scotland (HES) i Muzeum Narodowego Szkocji. Artysta sądowy wykorzystał jedną z 24 czaszek, odkrytych przez archeologów w kopcu komorowym Cuween Hill; datowanie radiowęglowe pokazało, że pochodzi ona z ~2500 r. p.n.e., sam grobowiec jest zaś o ok. 600 lat starszy. Zbudowano go dla ludzi, a przyczyna późniejszego dodania szczątków psów pozostaje owiana tajemnicą. Specjaliści zastanawiali się, czy fakt, że w jednym grobowcu znaleziono tyle psów, co jest bardzo dziwne, sugeruje, że to swego rodzaju totem - opowiada Alison Sheridan z Muzeum Narodowego Szkocji. W dwóch innych grobowcach na Orkadach także natrafiono na zwierzęce szczątki; na wyspie South Ronaldsay farmer znalazł dużą liczbę kości i szponów bielika, zaś w Yarso na wyspie Rousay odkryto kości 36 jeleni szlachetnych. Być może ludzie, którzy żyli w owym czasie w okolicach Cuween Hill, uznawali się za "psiarzy" - wyjaśnia Sheridan - zaś grupy mieszkające w okolicach innych grobowców identyfikowały się z innymi zwierzętami. Z jakiegoś powodu wiele pokoleń po zbudowaniu grobowców ludzie rozwinęli specjalne związki z różnymi zwierzętami. « powrót do artykułu
  9. I miłośnicy psów, i specjaliści zajmujący się psami twierdzą, że różne rasy mają różne osobowości. Opisy tych osobowości można znaleźć np. na witrynach związków kynologicznych. Na przykład na stronie Związku Kynologicznego w Polsce czytamy, że owczarek nizinny usposobienie ma żywe, jest opanowany, bystry, czujny, obdarzony doskonałą pamięcią, a ogar polski jest doskonałym psem rodzinnym, łatwym w utrzymaniu, przywiązany do domowników i nieufny wobec obcych. Teraz, dzięki najszerzej zakrojonym badaniom tego typu mamy dowody, że różnice zachowania pomiędzy rasami znajdują swoje odzwierciedlenie w DNA. To olbrzymi postęp. Mamy tu ograniczoną liczbę genów i wiele z tego, co widzimy, ma sens, mówi Elaine Ostrander, genetyk ssaków z National Human Genome Research Institute, która nie była zaangażowana w badania. Gdy w 2005 roku po raz pierwszy zsekwencjonowano cały genom psa naukowcy sądzili, że bardzo szybko będą w stanie określić, które geny u której rasy odpowiadają za jakie cechy osobowości. Okazało się jednak, że różnorodność genetyczna psów jest tak wielka nawet w obrębie jednej rasy, że zaczęto się obawiać, iż nigdy naukowcy nie przebadają wystarczająco dużej liczby psów, by znaleźć cechy charakterystyczne dla ras. Jednak się udało. Psycholog Evan Maclean z University of Arizona i jego zespół przeanalizowali dane behawioralne około 14 000 psów ze 101 ras. Dane były zbierane za pomocą Canine Behavioral Assessment & Research Questionnaire (C-BARQ) opracowanego przez Jamesa Serpella z University of Pennsylvania. Kwestionariusz zawiera pytania w rodzaju: Co robi twój pies, gdy obcy podchodzi do drzwi?. Pozwalają one scharakteryzować 14 cech psiej osobowości, w tym podatność na tresurę, poziom agresji czy przywiązania do właściciela. Od 2003 roku kwestionariusz wypełniło ponad 50 000 właścicieli psów. Dane behawioralne powiązano z danymi genetycznymi przedstawicieli różnych ras. Naukowcy nie przyglądali się zachowaniu i genomowi poszczególnych psów, ale uśrednionym danym dla każdej rasy. W sumie zidentyfikowali 131 fragmentów DNA, które mogą mieć wpływ na wspomnianych 14 cech osobowości. Łącznie wspomniane fragmenty DNA odpowiadają za około 15% zachowań charakterystycznych dla każdej z ras. Okazało się, że cechami, które są najczęściej dziedziczone są agresja wobec obcych, podatność na tresurę oraz chęć pogoni za ofiarą. Okazało się też, że niektóre z tych cech są zakodowane u psów w tym samym miejscu DNA co u ludzi. Tak jest na przykład z agresją. Z kolei geny odpowiedzialne za podatność na tresurę znajdują się w psim DNA w tym miejscu, w którym u ludzi są geny odpowiedzialne na inteligencję i przetwarzanie informacji. Odkrycie to sugeruje, że zachowanie jest kodowane przez te same geny u wielu gatunków. I jeśli, na przykład, okaże się, że geny odpowiedzialne u psów za uczucie niepokoju są tymi samymi genami co u ludzi, łatwiej będzie prowadzić prace nad lekami na zaburzenia związane z odczuwaniem niepokoju. Jako, że dane genetyczne i behawioralne pochodzą od różnych psów i ras, powyższa praca nie określa cech poszczególnych ras. Opisuje cechy obecne u wielu ras, mówi Heidi Parker, genetyk z National Human Genome Research Institute, która jest, wraz z Ostrander, pionierem badań nad psim genomem. Na przykład kwestionariusze behawioralne wykazały, że pitbulle są agresywne wobec innych psów, ale nie wobec ludzi. Jednak nie można na ich podstawie stworzyć testu genetycznego na agresję u pitbulli. Do tego potrzebne byłyby osobne badania. Jako, że mamy tutaj do czynienia z pierwszym tak szeroko zakrojonym badaniem nad genomem psów i ich zachowaniem, nie wiadomo jeszcze, na ile środowisko naukowe zaakceptuje jego wyniki. Niewątpliwie potrzebne są kolejne badania, które je potwierdzą lub obalą. « powrót do artykułu
  10. Retrospektywne badania przeprowadzone przez University of Liverpool i WALTHAM Centre for Pet Nutrition ujawniły, że otyłe psy żyją krócej niż psy o idealnej wadze ciała. Z Journal of Veterinary Internal Medicine dowiadujemy się, że czas życia psów z nadwagą jest nawet o 2,5 roku krótszy niż psów o prawidłowej masie ciała. Badaniami objęto ponad 50 000 psów z 12 najpopularniejszych ras. Skrócenie życia u psów otyłych zaobserwowano we wszystkich rasach, ale nie wszędzie efekt był równie silny. Wahał się on od o 6 miesięcy krótszego życia w przypadku samców owczarków niemieckich po 2,5 roku krótsze życie w przypadku rasy yorkshire terrier. W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 186 psów, w Wielkiej Brytanii psy są w 26%, a w USA w 48% gospodarstw domowych. Coraz więcej z tych psów jest otyłych. Autorzy najnowszych badań nie sprawdzali, dlaczego zwierzęta zbytnio przybierają na wadze, jednak prawdopodobne przyczyny wskazują wcześniejsze badania. Z danych organizacji Better Cities For Pets wynika, że 54% właścicieli psów i kotów zawsze lub prawie zawsze daje im jedzenie gdy tylko zwierzę o to poprosi, a 22% czasem przekarmia swojego pupila po to, by był szczęśliwszy. Właściciele często nie zdają sobie sprawy z tego, że ich pies ma nadwagę i mogą nie wiedzieć, jaki to ma wpływ na jego zdrowie. Jeśli ich ukochany zwierzak jest zbyt ciężki, to z większym prawdopodobieństwem będzie miał problemy ze stawami, z oddychaniem, będzie bardziej narażony na niektóre typy nowotworów, pogorszy się jakość jego życia. To wszystko może mieć znaczący wpływ na samą długość życia, mówi współautor badań, profesor Alex German z University of Liverpool. Dla wielu właścicieli dawanie zwierzętom przekąsek, szczególnie smakowitych pozostałości z własnych posiłków, to sposób na okazywanie miłości. Jeśli jednak chcemy, by pies żył długo i cieszył się dobrym zdrowiem, musimy myśleć o tym, co dajemy mu do jedzenia. Niestety, jedynie 5% właścicieli dokładnie  sprawdza, ile jedzenia daje swoim pupilom, a 87% jedynie na oko szacuje ilość jedzenia, jaką zwierzę potrzebuje. Wspomniane badania prowadzono na danych udostępnionych przez największą na świecie praktykę weterynaryjną, Banfield Pet Hospitals, do której należy ponad 1000 przychodni w USA. Dane obejmowały okres od kwietnia 1994 do września 2015 i 50 787 psów. Badaniami objęto następujące rasy: jamnik, owczarek niemiecki, golden retriever, labrador retriever, beagle, bokser, cocker spaniel, chihuahua, pitbull, pomeranian, shih tzu, yorkshire terrier. Dla każdej z ras porównano czas życia zwierząt otyłych i tych o prawidłowej masie ciała. W badaniach uwzględniono też, obok rasy, płeć zwierzęcia, datę jego urodzenia i ewentualną kastrację oraz miejsce zamieszkania, daty wizyt u weterynarza, wagę w czasie wizyt, ogólny stan zdrowia oraz datę śmierci. « powrót do artykułu
  11. Badacze z Japonii opracowali kamizelkę ze źródłami światła, która pozwala zdalnie kontrolować przemieszczanie się psów. Jak wyjaśniają pomysłodawcy, bazuje ona na zamiłowaniu czworonogów do gonienia za światłem. Dzięki temu można ominąć przeszkody i doprowadzić psa do konkretnego celu bez użycia inwazyjnej technologii. Na nagraniu zamieszczonym na YouTube'ie widać pudla ubranego w kamizelkę z latarkami, które świecą na ziemię w kierunku, gdzie pies powinien pójść. Naukowcy z Tohoku University wyjaśniają, że w kamizelce znajduje się też kamera, która zapewnia człowiekowi widok z perspektywy psa. Film przedstawia, jak podążając za światłem, pudel przechodzi między biurkami i dociera do wybranego przez operatora punktu A. Japończycy zaznaczają, że takie podejście może pomóc w zwiększeniu skuteczności psów pracujących w trudnych środowiskach. Dodają, że choć psy poszukujące/ratownicze potrafią się przecisnąć przez wąskie przestrzenie i dotrzeć tam, gdzie nie dostanie się ich opiekun, trudno nimi wtedy pokierować. W takiej sytuacji pomógłby właśnie prosty system świetlny.   « powrót do artykułu
  12. Podczas marcowego spaceru po polach w miejscowości Kostelecké Horky w Czechach pies wykopał 20 unikatowych artefaktów z epoki brązu: 13 sierpów, 2 groty strzał, 3 obuchy toporków i 5 bransolet. Wszystkie mają ponad 3 tysiące lat. Pan Frankota, właściciel psa, opowiada, że początkowo spacer wyglądał jak zwykle, jednak w pewnym momencie Monty zaczął zaciekle kopać. Fakt, że w jednym miejscu znajdowało się tyle przedmiotów, ma niemal na pewno związek z aktem uhonorowania, najprawdopodobniej pewnego rodzaju ofiarą. Szczególnie zaskoczyło nas jednak to, że artefakty były całe, ponieważ kultura, która zamieszkiwała te rejony w tamtych czasach, zwykle zakopywała fragmenty [przedmiotów], niejednokrotnie stopione. Odkryte obiekty są, oczywiście, piękne, ale o wiele ważniejszy jest dla nas ich dobry stan - podkreśla Martina Beková, archeolog z Muzeum i Galerii Gór Orlickich w Rychnovie nad Kněžnou, która wchodziła w skład zespołu zajmującego się badaniem znaleziska. Beková i inni uważają, że artefakty reprezentują kulturę pól popielnicowych z późnej epoki brązu. Pan Frankota otrzymał od władz kraju kralovohradeckiego nagrodę (znaleźne) w wysokości 7860 koron czeskich. Rzeczniczka kraju Sylvie Velčovská podkreśla, że po marcowym znalezisku archeolodzy przeszukali okoliczne pola za pomocą wykrywaczy metali. Ponieważ na przestrzeni wieków teren podlegał znacznym przekształceniom, niewykluczone, że to głębsze warstwy skrywają jakieś sekrety. Od 13 do 21 września skarb z epoki brązu można oglądać na wystawie pt. "Podróż do początków czasu" w miejscowości Kostelec nad Orlicí. Po jej zakończeniu obiekty przejdą konserwację, a potem najprawdopodobniej staną się częścią ekspozycji stałej w tutejszym pałacu. « powrót do artykułu
  13. W najnowszym numerze Science ukazał się artykuł, który wyjaśnia losy pierwszych psów, jakie pojawiły się w Amerykach. Wbrew temu, co niektórzy przypuszczali, psy te nie były wilkami udomowionymi w Amerykach, ale przybyły już udomowione z ludźmi, którzy zasiedlili Nowy Świat. Najstarsze psie szczątki znalezione w Amerykach liczą sobie około 9000 lat. Grupa brytyjskich i amerykańskich naukowców przeprowadziła pierwsze całościowe analizy nuklearnego DNA amerykańskich psów. Pod uwagę wzięto 71 mitochondrialnych i 7 nuklearnych genomów psów z Ameryki Północnej i Syberii, które żyły na przestrzeni ostatnich 9000 lat. Psy przetrwały w Amerykach przez tysiące lat, ale niemal całkowicie wyginęły w czasie europejskiej kolonizacji. To pokazuje, że nastąpiła jakaś katastrofa i prawdopodobnie miała ona związek z przybyciem Europejczyków. Nie mamy jednak dowodów, które pozwalały by nam stwierdzić, co się stało, mówi jeden z głównych autorów badań, Laurent Frantz z Queen Mary University i University of Oxford. Dzięki badaniom genetycznym potwierdziliśmy, że psy przybyły do Ameryk wraz z ludźmi i że doszło do niemal całkowitej utraty ich zróżnicowania, najprawdopodobniej wskutek europejskiej kolonizacji, dodaje Kelsey Witt z University of California, Merced. Niewiele współczesnych psów ma geny tamtych zwierząt, dodaje. Naukowcy odkryli, że sygnatura genetyczna psiego zakaźnego nowotworu wenerycznego (CTVT) jest jedną z niewielu pozostałości po pierwszych psach Ameryki. To zaś wskazuje, że choroba ta pojawiła się w Ameryce lub w czasie migracji do niej. Wszystko wskazuje więc na to, że Europejczycy nie tylko zdziesiątkowali Indian, ale w jakiś sposób doprowadzili do niemal całkowitego wyginięcia ich psów. « powrót do artykułu
  14. Behawioryści z Uniwersytetu Wiedeńskiego donoszą, że psy utraciły umiejętność godzenia się po konfliktach. Wilki zaś wciąż tę umiejętność posiadają. Na łamach Royal Society Open Science naukowcy opisują wyniki badań, podczas których przyglądali się żyjącym w niewoli wilczym stadom oraz psom ze schronisk. Wilki żyją w stadach. A w nich obowiązują zasady, które pozwalają stadu przetrwać. Określają one zachowania dominujące, sposób jedzenia, łączenia się w pary i – jak wynika z badań Austriaków – sposób godzenia się po konfliktach. Psy, które również są uważane za zwierzęta stadne, najwyraźniej utraciły natomiast umiejętność godzenia się po konfliktach. Naukowcy przyjrzeli się stadom wilków i psów, zwracając szczególną uwagę na to, jak zwierzęta zachowują się w ciągu najbliższych minut po tym, jak doszło między nimi do sprzeczki. Cztery stada wilków były złożone ze zwierząt, które urodziły się na wolności, zostały schwytane i są trzymane w niewoli. Jako, że zwierzęta były dla siebie obce, prowadziło to do częstych konfliktów. Średnio dochodziło do jednej bójki na godzinę. Jednak, jak zauważono, po takiej sprzeczce napięcie szybko opadało i już 10 minut później skonfliktowane wcześniej zwierzęta bawiły się ze sobą. Z kolei cztery stada psów utworzono ze zwierząt ze schronisk. Również one były dla siebie obce. Również i między nimi dochodziło do bójek, chociaż zdarzały się one rzadziej, niż pomiędzy wilkami. Jednak, co odnotowali badacze, starcia pomiędzy psami były bardziej intensywne, a po walce zwierzęta raczej unikały się, niż się godziły. Badacze sugerują, że wykazywana przez wilki umiejętność pogodzenia się jest konieczna do przetrwania stada. Tymczasem psy przez tysiące lat towarzyszenia człowiekowi utraciły wiele umiejętności zapewniających przetrwanie stada. Jedną z tych utraconych wydaje się brak godzenia się z innymi psami. W ich obecnej roli, towarzysza stada ludzkiego, znacznie ważniejsze jest dostosowanie się do środowiska stworzonego przez człowieka i zachowywanie się niezależne od innych psów. « powrót do artykułu
  15. Psy lubią zjeść tłusto, a koty preferują węglowodany, wynika z najnowszych badań nad preferencjami domowych pupili. Badania te rzucają nowe światło na potrzeby żywieniowe zwierząt i pokazują, że nieprawdziwe jest przekonanie, iż koty potrzebują diety wysokobiałkowej. Uzyskane przez nas wyniki znacznie różnią się od rozpowszechnionych poglądów. Niektórzy eksperci twierdzą, że w diecie kotów powinno być 40-50 procent białka. My doszliśmy do innych wniosków, a wnioski te stanowią wyzwanie dla przemysłu produkcji karmy dla zwierząt, mówi profesor Jean Hall z Oregon State University. Grupa Hall przez 28 dni monitorowała 17 zdrowych dorosłych psów i 27 kotów. Podczas eksperymentów wykorzystywano cztery rodzaje pokarmów (wysokobiałkowe, wysokowęglowodanowe, wysokotłuszczowe oraz zbilansowane), które przygotowano tak, by identycznie smakowały. Zwierzęta mogły swobodnie wybierać rodzaj pożywienia. Wcześniejsze badania pokazały, że jeśli nie zrównoważy się smaków, to koty rzeczywiście wolą jeść dużo białka, a psy dużo tłuszczu. Jeśli jednak wszystkie pokarmy smakują tak samo, zarówno koty jak i psy spożywają znacząco inne składniki odżywcze niż wówczas, gdy wybierają ze względu na smak, mówi profesor Hall. Każdego dnia psy mogły jeść dowolnie wybrany pokarm w dowolnej ilości. Ograniczeniem była ilość kalorii. Zwierzę mogło zjeść tyle kalorii ile potrzebowało do funkcjonowania i utrzymania wagi, ale nie więcej. Podobnie było w przypadku kotów, chociaż koty zwykle nie przejadają się, więc w praktyce miały całodobowy dostęp do żywności. Zabierano im ją tylko w tych przypadkach, gdy spożyły maksymalną dzienną dawkę kalorii. Każdego dnia pozycja misek z jedzeniem była zmieniana, by uniknąć ryzyka, iż zwierzęta po prostu jedzą codziennie z miski ustawionej w tym samym miejscu. Badania wykazały, że w przypadku kotów dzienne spożycie kalorii było zaspokajane w 43% z węglowodanów i w 30% z białka. W przypadku psów 41% kalorii pochodziło z tłuszczu, a 36% z węglowodanów. Żadne z badanych zwierząt nie przyjmowało większości kalorii z białka. Preferencje żywieniowe zwierząt zmieniały się wraz z wiekiem i masą ciała. Młode grubsze koty bardziej skłaniały się ku jedzeniu białka niż młode chudsze koty. Młodsze koty generalnie jadły więcej białka niż koty starsze. W przypadku psów posiłki wysokobiałkowe były najmniej popularne wśród młodszych zwierząt o mniejszej ilości tkanki tłuszczowej, psy o większej ilości tkanki tłuszczowej z największą ochotą jadły białko. Jako, że zarówno u psów jak i u kotów na wybór składników żywieniowych miały wpływ wiek i ilość tkanki tłuszczowej, sugeruje to, że wybór ten ma podłoże fizjologiczne, podsumowuje profesor Hall. Naukowcy zbadali też poziom niektórych metabolitów w krwi zwierząt. Okazało się na przykład, że w krwi starszych kotów występuje znacznie mniej DHA niż w krwi kotów młodszych. DHA to długołańcuchowe kwasy tłuszczowe omega-3, ważne dla mózgu, serca i oczu. Żaden ze składników pożywienia nie zawierał DHA ani EPA, innego długołańcuchowego omega-3, ale koty są w stanie syntetyzować DHA poprzez wydłużanie i desaturację kwasów tłuszczowych. Organizmy starszych kotów są jednak w tym zakresie mniej wydajne, stwierdza Hall. Uczona ma więcej złych wiadomości dla kocich seniorów. Okazało się bowiem, że w ich krwi występuje znacznie wyższe stężenie siarkowych produktów przemiany baterii przez mikroorganizmy. To pozostałości po rozpadzie białek, które u ludzi są powiązane z występowaniem chorób nerek i układu krążenia. Starsze koty, podobnie jak starsi ludzie, mogą mieć inny skład mikrobiomu jelitowego niż młodsze koty, a to oznacza inną aktywność metaboliczną, stwierdza uczona. Innymi słowy, gdy młodszy kot spożyje więcej białka niż potrzebuje, jego organizm lepiej sobie z tym poradzi i pozbędzie się białka w bezpieczniejszy dlań sposób niż organizm starszego kota. « powrót do artykułu
  16. Nie dalej jak pół roku temu pisaliśmy w KopalniWiedzy o psach żyjących w moskiewskim metrze. Badający je naukowiec, dr Andriej Pojarkow z Instytutu Ekologii i Ewolucji im. Sewercowa, opublikował w ostatnich dniach nowe dane na temat tych niezwykłych zwierząt. Wynika z nich, że psy mieszkające w stolicy Rosji wykształciły złożone stado, wyraźnie ewoluujące w stronę cech charakterystycznych dla wilków. W swoich poprzednich pracach dr Pojarkow opisywał m.in. zdolność badanych przez siebie zwierząt do korzystania z metra oraz ich doskonałą orientację w miejskiej dżungli. Z najnowszych obserwacji wynika, że w stadzie tym doszło także do wyraźnego podziału na role. Badane przez siebie zwierzęta dr Pojarkow podzielił na cztery grupy. Pierwszą z nich są strażnicy, zdobywający pożywienie dzięki przymilaniu się do ochroniarzy metra. Kolejną są poszukiwacze, stosunkowo często wychodzący na powierzchnię i żywiący się głównie resztkami znalezionymi w śmietnikach. W stadzie istnieją także psy zdziczałe, najbardziej podobne do wilków, polujące nocą m.in. na myszy, koty i szczury. Prawdopodobnie najciekawszą grupą są jednak psy-żebracy. Nie tylko doskonale radzą sobie one z podróżami metrem (zachowanie to opisywaliśmy w poprzednim artykule), lecz teraz okazuje się, że są one także mistrzami w wyłudzaniu pożywienia od pasażerów metra. Osiągają swój cel nie tylko dzięki odpowiedniemu podejściu do ludzi, lecz najprawdopodobniej także dzięki... umiejętności wypatrzenia osób podatnych na ich błagania. Oprócz nietypowych zachowań rosyjski badacz zaobserwował także zmiany w wyglądzie zwierząt żyjących w podziemnym labiryncie od kilku pokoleń. U osobników tych doszło do zaniku cętek (jest to adaptacja do kamuflażu), a przyjacielska postawa wobec ludzi ustąpiła miejsca czujności i podejrzliwości, charakterystycznej bardziej dla wilków niż dla psów. W połączeniu z wytwarzaniem zupełnie nowej struktury społecznej oznacza to, że moskiewskie psy mogą być na najlepszej drodze do specjacji, czyli wytworzenia nowego gatunku. Czy tak się stanie, dowiemy się jednak najwcześniej za kilkadziesiąt lat.
  17. Badania genetyczne 642 psów ujawniły, że współczesne rasy Ameryki i Europy mają więcej wspólnego z psami z Azji Południowo-Wschodniej niż, jak dotąd uważano, ze starymi rasami Europy czy Bliskiego Wschodu. Wyniki badań prowadzonych przez University of California, Davis, we współpracy z uczonymi z Iranu, Tajwanu i Izraela, ukazały się w PLoS One. Najbardziej popularne teorie głosiły, że psy pochodzą z Południowo-Wschodniej Azji lub Bliskiego Wschodu. Nasze badania pokazały, że współczesne europejskie i amerykańskie psy w zdecydowanej większości pochodzą od psów, które były importowane z Azji w czasach, gdy handlowano jedwabiem, a nie od starych ras zamieszkujących Europę - mówi Ben Sacks, dyrektor Canid Diversity and Conservation Group z Wydziału Weterynarii UC Davis. Zdaniem naukowca największą niespodzianką jest odkrycie, że psy z Bliskiego Wschodu nie miały niemal żadnego wpływu na genetykę współczesnych psów Europy. To o tyle dziwne, że obszar ten jest znacznie bliżej Starego Kontynentu niż Azja Południowo-Wschodnia. Naukowcy przeanalizowali materiał genetycznych psów z Europy, Bliskiego Wschodu, Azji Południowo-Wschodniej. Badano DNA 633 udomowionych oraz 9 dzikich psów. Materiał genetyczny pobrano m.in. od australijskich dingo, zwierząt z Bali, psów z bliskowschodnich i azjatyckich wsi, charta perskiego oraz 93 czystych przedstawicieli 35 ras. Psy z Bali oraz dingo wybrano do badań, gdyż od tysięcy lat są one izolowane od innych ras, a z kolei wiejskie psy z Azji i Bliskiego Wschodu to bardzo prymitywne rasy, pozwalające zajrzeć w przeszłość rozwoju psów.
  18. Skamieniałość prehistorycznego psa z kością mamuta w pysku odkryto w Predmosti w Czechach - poinformował serwis Discovery News. Zdaniem naukowców, kość włożono psu do pyska po jego śmierci. Gęstość tkanki kostnej wskazuje, że kość pochodziła z dużego ssaka, takiego jak nosorożec, bizon stepowy czy mamut - opisuje główna autorka artykułu, Mietje Germonpre z Królewskiego Belgijskiego Instytutu Nauk Przyrodniczych. Jak dodaje, w Predmosti mamut występował najczęściej. Na podstawie szczątków naliczono ponad tysiąc osobników. A zatem najprawdopodobniej była to kość mamuta. Ponieważ mięso mamutów było w tym czasie w Predmosti częstym pożywieniem ludzi, zapewne zdarzało się, że psy dostawały resztki. Naukowcy, w tym Martina Laznickova-Galetova i Michail Sablin, ustalili, że czaszka nie należała do wilka. Ich zdaniem była to czaszka psa ze śladami udomowienia. Pies miał krótszy pysk i większą puszkę mózgową w porównaniu z dzikimi psami czy wilkami. Zdaniem badaczy, pies ważył około 35 kg i mierzył około 60 cm wysokości. Jego zęby noszą ślady licznych złamań. Zdechł w wieku pomiędzy 4 a 8 lat. Badania psiej czaszki dowodzą, że po śmierci psa usunięto z niej mózg. Naukowcy wątpią, czy mózg wydobyto w celach kulinarnych, biorąc pod uwagę dostępność innego mięsa. Raczej mógł to być element rytuału grzebalnego. Wiele rdzennych ludów Północy wierzyło, że w głowie mieści się duch czy dusza. Zwyczaj panujący u tych ludów nakazywał robić otwór w czaszkach zabitych zwierząt, żeby duch mógł się uwolnić - wyjaśnia badaczka. Być może pies dostał kość jako "pożywienie" na ostatnią drogę, żeby jego dusza mogła towarzyszyć duszy jego pana. Pełne wyniki badań opublikowano na łamach "Journal of Archaeological Science".
  19. Labradory, najpopularniejsza na świecie rasa psów domowych, zapadają często na chorobę zwaną upadkiem wywołanym przez wysiłek. Badacze z Uniwersytetu Minnesota ustalili, że przyczyną choroby jest wada genetyczna. Jest to jedna z pierwszych chorób genetycznych tak dokładnie zidentyfikowanych u zwierząt domowych. Upadek wywołany przez wysiłek (ang. exercise-induced collapse - EIC) to choroba dotykająca aż 3-5% wszystkich hodowanych na świecie labradorów. Schorzenie to, jak sama nazwa wskazuje, polega na utracie kontroli w kończynach (głównie tylnych) po intensywnym wysiłku. W skrajnych przypadkach dochodzi nawet do śmierci zwierzęcia. Ze względu na popularność labradorów oraz częstotliwość występowania schorzenia, badacze z Uniwersytetu Minnesota postanowili przeprowadzić badania w poszukiwaniu jego przyczyn. Wcześniejsze badania wykluczyły szereg potencjalnych powodów, dla których zwierzęta mogłyby zapadać na EIC. Wcześniej uważano, że przyczyną choroby mogą być takie zaburzenia, jak: niedorozwój tarczycy, przegrzanie organizmu, hipoglikemia (obniżona zawartość glukozy we krwi) czy komplikacje endokrynologiczne. Odrzucono także hipotezę o możliwym udziale zaburzeń funkcji serca i komórek mięśni kończyn. W związku z obserwacjami sugerującymi dziedziczność dolegliwości, badacze postanowili sprawdzić, czy rozwój szkodliwych objawów rzeczywiście jest związany z genami. Ostatecznie naukowcy zidentyfikowali gen, którego mutacja jest wyraźnie związana z powstawaniem objawów schorzenia. Koduje on białko zwane dynaminą 1, której zdrowy wariant reguluje proces przekaźnictwa sygnałowego pomiędzy neuronami. Jego zmutowana forma wykazuje niższą aktywność biologiczną. Sprawia to, że podczas intensywnego wysiłku komórki nerwowe "nie nadążają" z przekazywaniem sygnałów stymulujących pracę mięśni, co powoduje nagłą utratę zdolności np. do dalszego biegu. Dotyczy to jednak tylko tych zwierząt, u których wadliwe są obie kopie tego genu. Psy, u których zmutowana jest tylko jedna kopia, są "cichymi nosicielami" - nie prezentują jakichkolwiek objawów, lecz ich potomstwo może być chore, jeżeli drugi rodzic także będzie nosicielem. Badacze z Uniwersytetu Minnesota opracowali test genetyczny pozwalający na wykrycie predyspozycji do rozwoju EIC. W zależności od jego wyniku możliwe będzie np. zapobieganie rozrodowi z udziałem "cichych nosicieli" lub zmniejszenie intensywności zabaw z chorym zwierzęciem, co powinno pozwolic na uniknięcie przykrych symptomów. Odkryta mutacja jest niezwykle częsta - dotyka aż 30% labradorów, a także psy innych ras, m.in. chesapeake. Biorący udział w badaniach dr James Mickelson podkreśla, że zwierzęta-nosiciele mogą okazać się interesującym modelem pozwalającym na zrozumienie zasad rządzących przekaźnictwem sygnałów sterujących pracą mięśni. Labradory są bowiem pierwszymi ssakami, u których zaobserwowano zmutowaną formę dynaminy 1.
  20. Na najwyższym szczycie Kilimandżaro Uhuru (5895 m n.p.m.) turysta z Francji zobaczył leżącego psa. Biolodzy i weterynarze dziwią się, co skłoniło go do wspinania się na taką wysokość i jak zdołał przeżyć na kamienistej pustyni, będącej pozostałością po wulkanie. Wyzwaniem jest tu nie tylko brak pożywienia, ale i temperatura, wynosząca od minus czterech do minus piętnastu stopni Celsjusza. Jeden ze specjalistów stwierdził, że pies może być chory na wściekliznę. Nie wyjaśnił, niestety, w jaki sposób tłumaczyłoby to wspinaczkę wysokogórską. Antoine le Galloudec zrobił psu zdjęcie telefonem komórkowym. Wysłał je e-mailem do redakcji tanzańskiej gazety The Citizen. Przedstawiciel organizatora wyprawy, firmy Ahsante Tour, powiedział dziennikarzom, że przed 10 laty psa widziano w obozie Baranco (na wysokości 3960 m n.p.m.). Jeśli Francuz sfotografował to samo zwierzę, wścieklizna nie może stanowić wytłumaczenia dla nietypowego zachowania. Do życia w ekstremalnych warunkach musiało skłonić go coś innego, bo Rabies virus (RABV) zabiłby go już dawno temu.
  21. Ludzie potrafią ocenić altruistyczne tendencje innych i wykorzystać to w doborze najbardziej chętnego do współpracy partnera. Okazuje się, że psy równie dobrze radzą sobie z wytypowaniem człowieka, który najchętniej podzieli się z nimi smakołykami. Wystarczy spojrzeć, jak kto zachowuje się w stosunku do osób zgromadzonych przy tym samym stole. Ktoś, kto odstąpi współbiesiadnikowi ostatni kawałek tortu, będzie dla psa wdzięczniejszym celem od sobka zjadającego bez pytania ostatni kotlet. Zespół Sarah Marshall-Pescini z Uniwersytetu w Mediolanie przeprowadził ciekawy eksperyment. Psy obserwowały dwóch aktorów. Chodziło o ustalenie, jak chętnie podzielą się oni płatkami lub kiełbasą z trzecią żebrzącą osobą. Po tym, jak proszący o poczęstunek zostawał odprawiony z kwitkiem za pomocą głośnego "nie" i zdecydowanego gestu albo dostawał okraszony kilkoma miłymi słowami przysmak, psy mogły wybrać osobę, do której się zbliżą. W 2/3 prób psy podchodziły do hojnej osoby. Nie chodziło po prostu o przyjemniejszy głos. Jeśli bowiem nie pojawiał się proszący o jedzenie człowiek i nie było wiadomo, kto jest większym altruistą, psy równie często podchodziły do aktorów o miłym i niemiłym głosie. Włosi sprawdzali, jakie wskazówki odgrywają ważniejszą rolę w wytypowaniu hojniejszego człowieka: głos czy gesty. Ustalano, czy psy oceniają przebieg kontaktów społecznych ludzi, czy też działania niezwiązane z interakcjami. Okazało się, że zwierzęta zdecydowanie skupiały się na kontaktach i o dziwo, dźwięk odgrywał istotniejszą rolę od gestów. O dziwo, ponieważ wcześniejsze badania pokazywały, że psy są lepszymi obserwatorami niż słuchaczami. Marshall-Pescini uważa, że preferowanie hojnych to tendencja ukształtowana podczas udomowienia, a nie zachowanie przeniesione z relacji w sforze. Nie odnotowaliśmy podobnego upodobania do hojnych osobników wśród zdziczałych psów w Rzymie.
  22. Australijczycy skonstruowali uprząż, która pozwala na zdalne sterowanie psem, który nie widząc opiekuna, może wykonywać skomplikowane zadania (Personal Ubiquitous Computing). Z naszym systemem nie trzeba się znajdować w zasięgu wzroku psa – podkreśla prof. David M. Bevly z Auburn University. Kiedyś urządzenia do zdalnego sterowania testowano na innych gatunkach zwierząt, poza tym wymagały one wszczepiania elektrod. Tymczasem zespół z antypodów wpadł na pomysł rozwiązania całkowicie zewnętrznego, które pozwala kierować w czasie rzeczywistym wytrenowanymi psami. W skład uprzęży wchodzą GPS, czujniki, procesor i modem radiowy, który łączy się bezprzewodowo z komputerem. Plecaczek lekko wibruje po prawej lub lewej stronie i wydaje różne dźwięki. System przetestowano na labradorze o imieniu Major, uczestniku programów wdrażanych przez uczelniany Canine Detection Research Institute. Okazało się, że psu często udawało się dotrzeć do celu oddalonego o kilkaset metrów. Major podążał we właściwym kierunku przez 80% czasu, a komputer wydawał właściwe polecenia w 99% sytuacji. Obecnie zespół prowadzi testy z przeprowadzaniem psa przez bardziej złożone zadania, a także na większe odległości (od 5 do 6,5 km). Bevly widzi wiele zastosowań dla swojego wynalazku. Wspomina o wysyłaniu psów na tereny działania karteli narkotykowych czy z lekami do żołnierzy na polu walki. Dzięki uprzężom jedna osoba mogłaby też na lotnisku, przejściu granicznym itp. zawiadywać działaniami wielu czworonogów. William Helton z Uniwersytetu w Canterbury, specjalista ds. ergonomii psów, dodaje, że mając wgląd w ruchy psa, opiekun czy trener będzie wiedzieć, czy jego pupil nie jest np. zbyt zdenerwowany lub czy nie stracił z jakiegoś powodu zainteresowania zadaniem.
  23. Meksykańscy naukowcy z Universidad Nacional Autónoma de México(UNAM) zidentyfikowali żuchwę znalezioną w 2004 r. w ruinach prekolumbijskiego miasta Teotihuacán. Wg nich, należała do hybrydy wilka i psa, czyli wilczaka. Krzyżówka miała stanowić symbol siły i władzy miejscowych wojowników. Jak podkreślają akademicy z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii, to pierwszy dowód na świadome krzyżowanie zwierząt w starożytnych kulturach meksykańskich. Kości znaleziono w jednej z piramid w grobowcu wojownika. Ozdobiono nimi jego szkielet. W tradycji ustnej i starych kronikach psopodobne zwierzęta pojawiają się z symbolami władzy i boskości. Nie mieliśmy jednak dowodu [ich istnienia] w postaci szkieletu. Teraz po raz pierwszy udało się go zdobyć – cieszy się rzecznik Instytutu Francisco De Anda. Na malowidłach Teotihuacán widnieje sporo psowatych stworzeń. Dotąd myślano jednak, że to kojoty, które występują w tych okolicach. Okazuje się jednak, że to nieprawda (choć może na niektórych z nich rzeczywiście uwieczniono kojota). Mimo że mieszkańcy Teotihuacán hodowali psy, wilki i kojoty, w ceremonii pogrzebowej wykorzystywano niemal wyłącznie kości wilczaków. Wśród tych odkrytych w starożytnej metropolii 8 należało bowiem do wilczaków, 3 do psów, a tylko 2 do krzyżówki kojotów z wilczakami.
  24. Psy są w stanie określić wielkość innego psa na podstawie jego warczenia. Robią to tak dokładnie, że potrafią przypasować rozmiary zwierzęcia do fotografii przedstawiającej psa o tej samej wielkości. Badania dowodzące zdolności zwierząt zostały przeprowadzone przez Pétera Pongrácza z uniwersytetu w Budapeszcie. Uczony wykorzystał 96 psów z różnych ras i w różnym wieku. Podzielono je na cztery grupy po 24 zwierzęta. Jednej grupie pokazywano zdjęcie dwóch psów: jednego większego niż 60 cm, drugiego mniejszego niż 52 cm. Druga grupa miała do czynienia ze zdjęciami tego samego psa, z których jedno przedstawiało go w naturalnych rozmiarach, a drugie pomniejszonego lub powiększonego o 30 cm. Kolejne dwie grupy były grupami kontrolnymi. Jedna składała się z psów, które mieszkały z kotami. Tym psom pokazywano sylwetki mniejszych lub większych kotów oraz figury geometryczne. W grupie czwartej psy widziały zdjęcia różnych psów, ale zamiast warczenia słyszały czerwony szum. Podczas eksperymentów pomiędzy zdjęciami ustawiano głośnik, z którego wydobywało się warczenie lub wspominany szum. Uczony sprawdzał, gdzie, po usłyszeniu dźwięku, psy patrzyły najpierw i na czym skupiały się najdłużej. Badania wykazały, że zwierzęta, które miały do czynienia ze zdjęciami psów, po usłyszeniu warczenia w 83,3% przypadków najpierw spojrzały na zdjęcie właściwego psa. Te, które miały do czynienia z kształtami geometrycznymi, nie zwracały na nie uwagi. Natomiast te psy, którym pokazano figury kotów, najpierw patrzyły na tę po lewej stronie. To potwierdza wcześniejsze badania wykazujące, iż psy, gdy mają do czynienia z czymś niespodziewanym, najpierw patrzą na obiekt po lewej stronie. Badania Pongrácza wykazały, że psy warcząc nie "oszukują" na temat swoich rozmiarów. Ponadto dowodzą, że psy posiadają złożone umiejętności poznawcze, które wcześniej zauważono tylko u naczelnych. Eksperymenty, to również pierwszy dowód na to, że zwierzęta potrafią określać wielkość innego zwierzęcia po wydawanym przez nie dźwięku.
  25. Badacze z Oxford University postanowili sprawdzić ewolucyjną historię mózgów różnych gatunków ssaków na przestrzeni ostatnich 60 milionów lat. Stwierdzili, że psy mają większe mózgi niż koty, gdyż ich wielkość jest związana z więzami społecznymi, łączącymi zwierzęta w stadzie, a te są bardziej wymagające pod względem intelektualnym. Uczeni odkryli, że istnieje związek pomiędzy relatywną wielkością mózgu w stosunku do reszty ciała a uspołecznieniem gatunków. Na potrzeby badań sprawdzono wielkości ciała i mózgów u 500 gatunków obecnie żyjących i wymarłych ssaków. Okazało się, że najszybciej rosły mózgi małp, następnie koni, delfinów, wielbłądów i psów. Zwierzęta o relatywnie większych mózgach żyją w stabilnych grupach społecznych. Dlatego też mózgi kotów, jeleni czy nosorożców rosły wolniej na przestrzeni dziejów. Wcześniej prowadzono już podobne badania, jednak obejmowały one odległe od siebie gatunki. Wysnuto też wówczas wniosek, że zwiększanie się mózgu w stosunku do ciała jest stałym trendem u wszystkich grup ssaków. Najnowsze badania, prowadzone przez doktor Susanne Shultz i profesora Robina Dunbara, obaliły ten pogląd. Uczeni z Oxfordu wykazali, że istnieją spore różnice we wzorcach rozwoju mózgu. Ich badania sugerują, że bardziej uspołecznione zwierzęta myślą więcej co przekłada się na większy mózg. Profesor Dunbar stwierdził, że to interesujące, iż nawet zwierzęta mające kontakt z człowiekiem, jak koty, mają znacznie mniejsze mózgi niż psy i konie ze względu na swój brak uspołecznienia.
×
×
  • Create New...