Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' neolit'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 18 results

  1. Leśniczy z Nadleśnictwa Elbląg znalazł w czasie pracy w lesie fragmenty naczyń ceramicznych. Gdy specjaliści obejrzeli znalezisko orzekli, że najprawdopodobniej naczynia są pozostałościami po neolitycznej osadzie. Kilka tygodni później rozpoczęły się prace sondażowe, które potwierdziły wstępne wnioski. Podczas wstępnych wykopalisk znaleziono kolejne fragmenty naczyń, odłupki krzemienne, kamienne narzędzia, rozcieracz i żarna. Już teraz archeolodzy sądzą, że mają do czynienia z osadą kultury rzucewskiej, która istniała w III i na początku II tysiąclecia p.n.e. na południowo-wschodnich wybrzeżach Morza Bałtyckiego. Kultura ta znana jest z obróbki bursztynu w wyspecjalizowanych warsztatach oraz urozmaiconej gospodarki żywnościowej, w tym ze sporadycznych polowań na foki. Niedawno informowaliśmy o analizie, która rzuciła światło na dietę paleolitycznych mieszkańców Rzucewa. Jeśli rzeczywiście mamy do czynienia osadą, to znalezisko nabiera olbrzymiego znaczenia. Dotychczas bowiem na obszarze Polski, Litwy i Obwodu Kaliningradzkiego odkryto zaledwie kilka osad kultury rzucewskiej. Ponadto większość badań była prowadzona przed wojną, przez niemieckich archeologów nadzorujących prace nad budową linii kolejowej. Obecnie miejsce znaleziska trzymane jest w tajemnicy. Nadleśnictwo zapowiada, że dopóki miejsce niezostanie dokładnie przebadane, jego lokalizacja nie będzie ujawniona. Archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego zapowiedzieli, że powrócą na miejsce odkrycia w 2021 roku. « powrót do artykułu
  2. Podczas rozbudowy drogi nr 885 z Przemyśla przez Hermanowice do granicy polsko-ukraińskiej, odkryto m.in. piece do wypalania ceramiki. Zabytki odkopano na znanym wcześniej stanowisku archeologicznym z okresu neolitu znajdującym się we wsi Malhowice. Wcześniej na stanowisku tym dokonano licznych interesujących odkryć. Teraz doszły kolejne. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Przemyślu poinformował, że w sumie znaleziono 130 obiektów archeologicznych. Wśród nich znajduje się 29 jam gospodarczych, 1 palenisko otwarte, 2 piece garncarskie z jamami przypiecowymi i 1 pochówek kultury mierzanowickiej. Archeolodzy odkryli też liczne fragmenty ceramiki, głównie toczonej na kole. Szczególną uwagę przyciągają fragmenty amfory importowanej w terenu Cesarstwa Rzymskie, zapinka z brązu, aplikacja kościana z nawierconym otworkiem pochodząca z wczesnej epoki brązu, dwa częściowo zachowane kościane grzebienie z okresu wpływów rzymskich oraz fragmenty noża i sierpa. Jak informują archeolodzy, prowadzone obecnie badania potwierdzają, że stanowisko Malhowice 9 jest związane z okresem wpływów rzymskich i znajdują się tam pojedyncze elementy kultury mierzanowickiej. « powrót do artykułu
  3. Gdy Caroline Arcini i jej koledzy ze Szwedzkiego Muzeum Historii Naturalnej odkryli zwłóknienie w płucach biskupa Pedera Winstrupa, postanowili bliżej się temu przyjrzeć. Mieli nadzieję, że ciało duchownego odsłoni kolejne tajemnice. O badaniach zwłok biskupa, jednego z najlepiej zachowanych ciał z XVII wieku, pisaliśmy już przed 5 laty. Wówczas w trumnie u stóp zmarłego znaleziono... wcześniaka urodzonego w 5 lub 6 miesiącu ciąży. Teraz zwłóknienia płuc odkrywają inny, ważniejszy, rozdział dziejów ludzkości. Szwedzcy naukowcy podejrzewali, że zwłóknienia to ślad po przebytej gruźlicy. Badania DNA to najlepszy sposób, by to sprawdzić, mówi Arcini. Obecnie podejrzewa się, że nawet 25% ludzkości miało kontakt z jedną z bakterii z grupy Mycobacterium tuberculosis complex. Winstrup mógł być jedną z osób, które zachorowały podczas pandemii „białej dżumy” jak mówiono o gruźlicy. Gruźlica jest tą chorobą, która zbiera największe śmiertelne żniwo wśród wszystkich chorób bakteryjnych. A jej szerokie rozpowszechnienie w świecie sugeruje, że patogen wyewoluwał bardzo dawno i rozprzestrzenił się dziesiątki tysięcy lat temu, wraz z migrującymi ludźmi. Naukowcy nie mogą się jednak zgodzić, co do historii gruźlicy. W 2014 roku uczeni z Arizona State University i Uniwersytetu w Tybindze zrekonstruowali trzy genomy gruźlicy z Ameryki Południowej sprzed kontaktu z Hiszpanami i na tej podstawie stwierdzili, że gruźlica pojawiła się nie później niż 6000 lat temu. Jednak badania te spotkały się ze sporym sceptycyzmem ze strony środowiska naukowego. Odkrycie zwłóknienia w płucach biskupa dało nam okazję do przyjrzenia się gruźlicy u Europejczyka sprzed setek lat. Gdybyśmy mogli zrekonstruować genom prątka gruźlicy z płuc biskupa Winstrupa, którego datę śmierci znamy co do dnia, dałoby nam to bezpieczny niezależny punkt odniesienia, umożliwiający skalibrowanie naszych szacunków odnośnie wieku tej choroby, mówi Kirsten Bos z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka. Okazało się, że w płucach duchownego rzeczywiście znaleziono DNA prątka gruźlicy i, co ważne, było ono w świetnym stanie. Porównanie genomu z ciała duchownego, o którym dokładnie wiemy, kiedy zmarł, pozwoliło na lepsze skalibrowanie wieku innych genomów pochodzących ze zwłok sprzed setek lat. Badania potwierdziły, że gruźlica pojawiła się stosunkowo niedawno, nie jest chorobą sprzed dziesiątków tysięcy lat. To najmocniejszy z dotychczasowych dowodów, potwierdzający teorię, że gruźlica pochodzi z neolitu, mówi Susanna Sabin, która stała na czele grupy naukowej wykonującej rekonstrukcję genomu. Wszystko wskazuje więc na to, że radykalna zmiana stylu życia ludzi, do jakiej doszło w neolicie, przyczyniła się do pojawienia się gruźlicy. Ludzie zaczęli prowadzić osiadły tryb życia, mieszkali blisko zwierząt, w coraz większych grupach, co ułatwiało pojawianie się i transmisję różnych chorób. Wydaje się, że rewolucja neolityczna odegrała ważną rolę w pojawieniu się wielu patogenów atakujących człowieka, mówi współautorka badań, Denise Kuhnert. Naukowcy mówią, że jedynym jeszcze silniejszym dowodem dotyczącym historii gruźlicy mogłoby być znalezienie genomu Mycobacterium tuberculosis complex w jeszcze starszym ciele niż zwłoki Winstrupa. Jest jednak mało prawdopodobne, by jeszcze starsze zwłoki zachowały się równie dobrze. « powrót do artykułu
  4. Na neolitycznym stanowisku Beisamoun w Dolinie Jordanu w Izraelu odkryto najstarszy znany przypadek kremacji świeżych zwłok na Bliskim Wschodzie. Zabytek datowany jest na lata 7031–6700 przed Chrystusem. Znamy przykłady starszych spalonych zwłok z Bliskiego Wschodu, jednak najczęściej palono kości zmarłych, a w wielu przypadkach nie można wykluczyć, że zwłoki miały przypadkowy kontakt z ogniem. W Beisamoun mamy zaś do czynienia z typową celową kremacją świeżych zwłok. Pochówek z Beisamoun pochodzi sprzed 9000 lat. W niewielkim dole spalono zwłoki młodego mężczyzny. Wiemy, że wcześniej padł on ofiarą przemocy, ale przeżył. W górnej części jego łopatki wciąż tkwi fragment miotanego pocisku, wokół którego zagoiła się kość. Strzelec musiał znajdować się z tyłu lub z lewej strony ofiary. Rana prawdopodobnie spowodowała rozdarcie mięśnia, ból i obfite krwawienie, jednak niekoniecznie upośledziła funkcję ramienia. Jednak, jako że doszło do całkowitego zagojenia się, które musiało trwać od 6 tygodni do kilku miesięcy, mężczyzna przeżył postrzał. Nic też nie wskazuje, by przyczynił się on do jego śmierci, gdyż na kościach nie widać śladów infekcji. Zwłoki przed spaleniem zostały starannie ułożone. Ułożenie kości względem siebie wskazuje, że zmarłego położono na osi północ-południe z górną połową ciała opartą o południową ścianę wykopu, prawdopodobnie z podkulonymi nogami, w pozycji siedzącej. Nie można też wykluczyć, że podczas kremacji zwłoki znajdowały się na jakiejś palecie ponad dołem i spalone szczątki doń spadły. Paliwem było drewno, ale znaleziono też dowody na wykorzystanie roślin z rodziny turzycowatych. Nie można wykluczyć, że ciało zostało nimi owinięte. Podczas pochówku wykorzystano też trzciny. Nie wiemy jednak, czy stanowiły one paliwo, upleciono rodzaj całunu, czy też stworzono z nich platformę, na której posadowiono zwłoki. Uczeni zidentyfikowali też kwiaty, które były powiązane ze znalezionymi szczątkami roślinnymi, co wskazuje, że pochówek odbył się w porze kwitnienia, późną zimą lub wiosną. Ważnym odkryciem jest też znalezienie śladów fitolitów z łusek pszenicy. Prawdopodobnie wskazuje to na rytuał, w ramach którego wraz ze zmarłym złożono pożywienie. Jednak i tutaj interpretacja nie jest jednoznaczna, gdyż równie dobrze łuski te mogły być obecnie w odpadach, których użyto jako podpałki. Stanowisko Beisamoun znajduje się na wybrzeżu dawnego Jeziora Hula. To jedno z najważniejszych stanowisk badawczych okresu przejściowego pomiędzy późnym okresem neolitu preceramicznego do wczesnego neolitu ceramicznego w południowym Lewancie. Stanowisko było nieprzerwanie zamieszkane od co najmniej 7200 roku p.n.e. do 6400/6200 p.n.e. Pod koniec tego okresu na terenach tych zaczęto po raz pierwszy wytwarzać ceramiczne naczynia. Ze szczegółami badań możemy zapoznać się na łamach PLOS ONE w artykule pt. Emergence of corpse cremation during the Pre-Pottery Neolithic of the Southern Levant: A multidisciplinary study of a pyre-pit burial autorstwa Fanny Boucquentin, Marie Anton, Francesco Berna i innych. « powrót do artykułu
  5. Struktura społeczna neolitycznej Europy wciąż stanowi dla nas zagadkę. Neolit to jednocześnie okres, w którym powstają wielkie monumenty, jak np. Stonehenge, co sugeruje istnienie organizacji społecznej. Skala i złożoność struktur megalitycznych tego okresu robi wrażenie, szczególnie wspomniane już Stonehenge czy grobowce korytarzowe. Zwykle uważa się, że budowle te zostały wzniesione dzięki dobrowolnej współpracy, jednak zdaniem części badaczy poziom organizacji pracy i ilość wysiłku wskazuje na istnienie hierarchii, a być może nawet na istnienie wąskiej elity kierującej pracą mas. W Nature ukazał się właśnie artykuł, którego autorzy – m.in. Daniel G. Bradley, Lara M. Cassidy czy Ciaran Campbell z Trinity College Dublin – informują o prawdopodobnym zidentyfikowaniu dynastii rządzącej w neolicie. Naukowcy przebadali genomy ponad 40 osób reprezentujących najważniejsze irlandzkie tradycje funeralne neolitu. Analiza wykazała, że ówczesna populacja Irlandii, wraz z ludnością napływową, była na tyle duża, że udało się uniknąć krzyżowania osób spokrewnionych do piątego pokolenia włącznie. Z jednym wszakże wyjątkiem. W grobie korytarzowym w Newgrange, jednej z największych tego typu konstrukcji w Europie, w jego najbardziej bogato ozdobionej części pochowany był dorosły mężczyzna. Obecne badania wykazały, że był on owocem kazirodczego związku pomiędzy krewnymi pierwszego stopnia. Trzeba tutaj przypomnieć, że związki kazirodcze pomiędzy najbliższymi krewnymi są bardzo rzadko sankcjonowane społecznie, a sankcję taką otrzymują niemal wyłącznie elity polityczno-religijne. Zdarza się to szczególnie w poliginicznych patrylinealnych rodzinach królewskich, na których czele stoi król-bóg. Kontekst, w jakim pochowano mężczyznę wskazuje, że jego pochodzenie było najprawdopodobniej usankcjonowane. To jednak nie koniec sensacyjnych odkryć. W odległości około 150 kilometrów na zachód od Newgrange znajdują się wielkie cmentarzyska Carrowmore i Carrowkeel, które o wiele wieków poprzedzają tolos z Newgrange. Okazało się, że najstarszy genom uzyskany w Carrowmore jest daleko spokrewniony zarówno ze wspomnianym mężczyzną z Newgrange, jak i z później żyjącymi ludźmi z Carrowkeel oraz z położonego na północno-wschodnim wybrzeżu megalitu w Millin Bay. Podobnie dalekie pokrewieństwo odkryto pomiędzy mężczyzną z Newgrange a jedną z osób pochowanych w Carrowkeel. Wszystko to wskazuje na istnienie związków rodzinnych pomiędzy najważniejszymi irlandzkimi ośrodkami kultury grobów korytarzowych. Autorzy badań uważają, że uzyskane przez nich wyniki wskazują, iż na znacznym obszarze Irlandii, gdzie budowany grobowce korytarzowe, dochodziło do identyfikowania się i krzyżowania wedle pochodzenia, co wskazuje na celowe działanie. Jednak do osiągnięcia takiego stanu rzeczy konieczne jes istnienie wysoce złożonego społeczeństwa. Widoczne są też różnice w izotopach, wskazujące na większe spożycie mięsa i ryb wśród spokrewnionej ze sobą grupy osób z ośrodków budowy grobów korytarzowych. Również to wskazuje na istnienie elity. Jak stwierdzają autorzy badań, uzyskane przez nich wyniki usprawiedliwiają dalsze próby ponownego przemyślenia struktury społecznej kultur megalitycznych oraz pokazuja przydatność metod genetycznych do badań sposobu przechodzenia kultur rolniczych od małych wspólnot po wielkie cywilizacje. « powrót do artykułu
  6. Archeolodzy z University of Bradford poinformowali o odkryciu wielkiego prehistorycznego stanowiska archeologicznego w Durrington Walls niedalego Stonehenge. Naukowcy znaleźli tam liczne neolityczne szyby sprzed około 4500 lat rozciągające się na przestrzeni 2 kilometrów. Znajdują się one pomiędzy znanymi wcześniej neolitycznymi konstrukcjami w Durington Walls i Woodhenge. Durrington Walls to duża neolityczne osada i kamienny krąg usytuowane 3 kilometry od Stonehenge. Z kolei Woodhenge do neolityczny kamienny i drewniany krąg w obrębie Stonehenge World Heritage Site. Każdy ze znalezionych obecnie szybów ma około 10 metrów średnicy i 5 metrów głębokości. Archeolodzy sądzą, że wyznaczały one granicę i prowadziły uczestników uroczystości religijnych do miejsc ich odbywania. Dotychczas odkryto około 20 takich szybów. Początkowo sądzono, że to naturalne zagłębienia w podłożu, dopiero szczegółowe badania geofizyczne całej okolicy pokazały, że ich umiejscowienie nie jest przypadkowe. Spostrzeżenie to potwierdzono dodatkowymi badaniami, podczas których datowano i profilowano materiał wypełniający szyby. Badania prowadzono w ramach projektu Stonehenge Hidden Landscape. Obszar wokół Stonehenge to jeden z najlepiej archeologicznie zbadanych obszarów na świecie. Niezwykłe jest to, że nowoczesne technologie pozwalają na dokonywanie kolejnych odkryć tak wielkich prehistorycznych struktur, mówi profesor Vince Gaffney. « powrót do artykułu
  7. W ciągu ostatnich 16 000 lat jedynie 50 ludzi odwiedziło Dolną Galerię systemu jaskiń La Garma. Dzięki temu zachowało się tam wyjątkowe podłoże z okresu paleolitu, które od 25 lat jest przedmiotem badań paleoantropologicznych. Dzięki nowoczesnej technologii już teraz możemy zwiedzać tę wyjątkową jaskinię. Zespół jaskiń La Garma to naprawdę niezwykłe miejsce. Składa się ono z pięciu poziomów jaskiń, które były używane przez ludzi od 175 000 lat temu po późne średniowiecze. W La Garma A (80 m.n.p.m.) znajdują się warstwy z okresu kultury oryniackiej, graweckiej, solutrejskiej, magdaleńskiej oraz z mezolitu, neolitu, chalkolitu (miedzi), epoki brązu oraz średniowiecza. W położonej nieco głębiej La Garma B (70 m.n.p.m.) znaleziono warstwy z chalkolitu i epoki brązu. Z kolei nad La Garma A znajdują się La Garma C i D, z pochówkami z epoki chalkolitu. W skład kompleksu wchodzi też jaskinia Truchiro, w której odkryto warstwy z mezolitu i chalkolitu, w tym zwłoki sprzed około 7500 lat pochowane w dębowej trumnie. Z dotychczasowych badań wiemy, że w już w neolicie ludzie coraz rzadziej korzystali z La Garma jako miejsca zamieszkania, w od epoki miedzi po epokę brązu system jaskiń był wykorzystywany głównie jako miejsce pochówku. Szczególnie interesującym znaleziskiem są pochowane tam szczątki pięciu młodych Wizygotów. Jednak tym, co najcenniejsze, najbardziej interesujące i niedostępne dla osób postronnych w La Garma jest Dolna Galeria. Znajduje się ona poniżej La Garma B, na wysokości 59 metrów nad poziomem morza i ma około 300 metrów długości. Odkryto ją przed 25 laty. Dzięki temu, że około 16 000 lat temu doszło do osunięcia się skał, które zamknęły dostęp do tej części jaskiń, zachowały się tam nietknięte paleolityczne zabytki i oryginalne podłoże z okresu kultury magdaleńskiej. To jeden z najlepiej zachowanych zabytków tego typu na świecie. Na podłodze znajdują się tysiące kości zwierzęcych oraz muszli. Na ścianach znaleziono rysunki naskalne pochodzące jeszcze sprzed okresu kultury magdaleńskiej jak i ze środkowego okresu tej kultury. Udało się też bezpośrednio datować jeden z rysunków. Przedstawia on bizona, a datowanie pokazało, że został on namalowanych 16.512–17.238 lat temu. Znaleziono tam też szczątki lwa jaskiniowego oraz liczna wytwory sztuki. Jednym z najważniejszych jest przedstawienie oglądającego się za siebie koziorożca wyrzeźbione na łopatce z żebra bawoła. Inne znalezione tam zabytki to m.in. bâton de commandement – charakterystyczne dla kultury magdaleńskiej narzędzia, których przeznaczenie pozostaje nieznane – wisiorki czy dekorowane kamienne plakietki. Dolna Galeria jest niedostępna dla zwiedzających, jednak możemy ją zwiedzać dzięki dwóm krótkim filmom dokumentalnym oraz wirtualnej rzeczywistości. Memoria: Stories of La Garma, to wirtualna wycieczka, którą możemy odbyć dzięki serwisowi Viveport. Narratorem jest Geraldine Chaplin, która opowiada nam niezwykłą historię grupy ludzi z paleolitu, którzy po powrocie z polowania odkryli, że w jaskini, w której mieszkali, doszło do osunięcia się skał. Powstała niezwykła kapsuła czasu, w której przez 16 000 lat przechowały się rysunki naskalne, kości zwierzęce, muszle i rzeźby. Film jest kompatybilny z większością urządzeń do wirtualnej rzeczywistości i zapewnia niezwykłe doświadczenia. Dzięki laserowym skanerom i fotogrametrii Dolna Galeria została odwzorowana z dokładnością co do milimetra. Mamy możliwość przyjrzenia się mieszkańcom jaskini, zobaczenia lwa, który zakończył tu życie, możemy podnosić i oglądać różne przedmioty. Użytkownik może wykupić dostęp do samej La Garma lub też opłacić abonament i korzystać z całej oferty Viveport.       « powrót do artykułu
  8. Nowe artefakty odkryte na stanowisku Waim w górach Nowej Gwinei dowodzą, że 5050–4200 lat temu, w reakcji na rozprzestrzenienie się rolnictwa, doszło do zmiany ludzkich zachowań i rozpoczął się tam regionalny neolit, podobny do neolitu w Eurazji. Wspomniane artefakty wskazują, że w badanym regionie doszło do samodzielnego rozwoju kultury neolitycznej, a proces ten miał miejsce około 1000 lat przed dotarciem na Nową Gwineę rolników reprezentujących kulturę Lapita, którzy przybyli z Azji Południowo-Wchodniej. Naukowcy od dawna wiedzieli, że pomiędzy 8000 a 4000 lat temu na wysoko położonych podmokłych terenach Nowej Gwinei pojawiło się rolnictwo. Dotychczas jednak nie było dowodów na równoczesne zachodzenie związanych z tym zmian społecznych, jakie są widoczne w innych częściach świata. Dowody takie właśnie zdobył Ben Shaw i jego zespół w Uniwersytetu Nowej Południowej Walii, który prowadził wykopaliska na niedawno zidentyfikowanym stanowisku Waim. Po raz pierwszy takie artefakty znajdujemy w gruncie, co pozwala nam na określenie ich wieku za pomocą datowania radiowęglowego, cieszy się Shaw. Wśród znalezionych artefaktów jest fragment kamiennej rzeźby na której widać łuk brwiowy człowieka lub zwierzęcia, kompletna rzeźba ludzkiej głowy ze stojącym na niej ptakiem i dwa fragmenty kamiennych żaren, na których powierzchni stwierdzono obecność resztek pochrzynu, owoców i orzechów. Naukowcy znaleźli też fragment obsydianu, który jest pierwszym dowodem na długodystansowy handel wewnątrz lądu. Zidentyfikowano też zagłębienia w ziemi, w których mogły znajdować się pale, na jakich umieszczano domy. « powrót do artykułu
  9. Kamyk ze znakami z górnego paleolitu, znaleziony w położonym na południe od Rzymu mieście Velletri, może być najstarszym znanym kalendarzem księżycowym. Tak przynajmniej uważają autorzy artykułu A new notational artifact from the Upper Paleolithic? Technological and traceological analysis of a pebble decorated with notches found on Monte Alto, który został opublikowany w Journal of Archeologiczal Science: Reports. Analizy makro- i mikroskopowe pozwoliły na odtworzenie rodzaju i czasu w jakim ludzie zmieniali wygląd kamyka, natomiast analizy morfologiczne i stylistyczne ujawniły, że dokonywano na nim nacięć w różny sposób i różnie wyglądającymi narzędziami. Jako, że zabytek pochodzi z końca plejstocenu, najprawdopodobniej mamy tutaj do czynienia z przedmiotem, służącym do liczenia, co już czyni go jednym z niewielu tego typu przedmiotów pochodzących z paleolitu. Co więcej, odpowiada on całkowicie temu jak, zgodnie z dotychczasowymi teoriami, powinien wyglądać kalendarz księżycowy powstały przed 10 000 lat. Analizy tego zabytku mogą mieć olbrzymie znacznie dla rekonstrukcji zdolności poznawczych i matematycznych prehistorycznego Homo sapiens. Kamyk, który został udekorowany przed ponad 10 000 lat, odkryto w 2007 roku na szczycie Monte Alto w Górach Albańskich. Tym, co zwróciło uwagę specjalistów były krótkie poziome nacięcia wzdłuż trzech krawędzi kamyka. Trzy zestawy składają się z 7, 9 lub 10 oraz 11 nacięć. Nacięcia wykonano symetrycznie i regularnie tak, by wypełnić nimi całą dostępną krawędź. Całkowita liczba nacięć, wynosząca 27 lub 28, oraz ich rozłożenie w przestrzeni sugerują, że nacięcia mają związek z kalendarzem księżycowym. Badania ujawniły, że nacięcia wykonywano przez pewien czas za pomocą więcej niż jednego kamiennego narzędzia o ostrych krawędziach, tak, jakby były one używane do liczenia lub przechowywania jakiejś informacji na przestrzeni pewnego czasu, mówi autor badań, Flavio Altamura. Fakt, że liczba nacięć odpowiada liczbie dni w miesiącu księżycowym (synodycznym lub syderycznym), skłonił naukowców do wysunięcia przypuszczenia, że mamy oto do czynienia z najstarszym tego typu znanym kalendarzem. To jednak nie wszystko. Okazuje się bowiem, że kamień, zanim prawdopodobnie został kalendarzem, spełniał inne pożyteczne funkcje. Początkowo służył do precyzyjnej obróbki innych kamiennych narzędzi, następnie był używany jako tłuczek do rozcierania barwników. Analizy wykazały też, że wapień marglisty pochodzący z miejsca oddalonego o dziesiątki kilometrów od Monte Alto. Był więc używany przez ludzi przez dłuższy czas i przenoszony na znaczne odległości zanim ktoś go zgubił lub wyrzucił. Artefakt ten jest zatem jednym z najstarszych znanych nam dowodów na to, że ludzi próbowali zrozumieć i zmierzyć upływ czasu, interesowali się księżycem i przed ponad 10 000 lat posiadali wystarczające zdolności poznawcze i matematyczne, by stworzyć kalendarz. « powrót do artykułu
  10. W zębach prehistorycznych rolników zamieszkujących Wyspy Brytyjskie znaleziono najstarsze bezpośrednie dowody na konsumpcję mleka przez ludzi. W zmineralizowanej płytce nazębnej sprzed 6000 lat znaleziono proteinę mleka, β-laktoglobulinę (BLG). Próbki, pochodzące od 7 osób, są najstarszymi szczątkami człowieka na podstawie których udowodniono spożywanie mleka. Neolit na Wyspach Brytyjskich trwał pomiędzy rokiem 4000 a 2400 przed Chrystusem. W tym czasie pojawiło się tam rolnictwo i udomowione zwierzęta, jak krowy, świnie, owce czy kozy. Z okresu tego znamy monumentalne budowle i miejsca pochówki. Szczątki ludzi, które poddano badaniom na obecność beta-laktoglobuliny pochodziły z trzech różnych stanowisk archeologicznych 0150 Hambledon Hill i Hazleton North na południu Anglii oraz Banbury Lane w East Midlands. U wszystkich badanych osób znaleziono proteiny mleka krów, owiec i kóz. Fakt, że znaleźliśmy tę proteinę w kamieniu nazębnym osób pochowanych w trzech różnych miejscach wskazuje, że spożycie produktów mlecznych było wówczas szeroko rozpowszechnione. Byłoby wspaniale przeprowadzić dalsze badania na większej liczbie osób, by dowiedzieć się, czy istnieją jakieś wzorce pozwalające stwierdzić, kto używał produktów mlecznych. Może ich konsumpcja była uzależniona od płci, wieku czy statusu społecznego,mówi główna autorka badań, doktor Sophy Charlton. Odkrycie jest tym bardziej interesujące,że dotychczasowe badania genetyczne wskazują, że ówcześni ludzie nie byli w stanie trawić laktozy. Niewykluczone więc, że albo pili mało mleka, albo radzili sobie z tym problemem przerabiając je np. na ser, który zawiera mniej laktozy. Picie większych ilości mleka spowodowałoby u tych ludzi problemy zdrowotne. Wcześni rolnicy mogli więc przetwarzać mleko, dodaje Charlton. Już ponad 10 lat temu informowaliśmy o znalezieniu najstarszych dowodów na przetwarzanie mleka. « powrót do artykułu
  11. Na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO trafiły kopalnie krzemienia pasiastego i neolityczna osada w Krzemionkach w województwie świętokrzyskim. Wpisu dokonano podczas obecnej, 43. sesji Komitetu Światowego Dziedzictwa. Wpis na listę to olbrzymie wyróżnienie i potwierdzenie znaczenia Krzemionek. Trafiają na nią bowiem najcenniejsze zabytki na świecie, a to oznacza, że Krzemionki są wyjątkowe w skali całego świata. Jak czytamy na stronie UNESCO Krzemionki to zespół czterech kopalń datowanych na okres od neolitu do epoki brązu (3900 do 1600 przed naszą erą), w których wydobywano i przetwarzano krzemień pasiasty, wykorzystywany następnie głównie do wyrobu siekier. Podziemne miejsca wydobycia kamienia, warsztaty obróbki oraz około 4000 szybów stanowią jedno z najbardziej rozbudowanych prehistorycznych podziemnych stanowisk wydobycia i przetwórstwa krzemienia. Stanowisko to dostarcza informacji na temat pracy i życia w prehistorycznych osadach oraz jest świadkiem wymarłej tradycji kulturowej. Polska zgłosiła Krzemionki do wpisu na początku 2018 roku. We wrześniu ubiegłego roku do krzemionek przyjechał ekspert Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków (ICOMOS), który pozytywnie zaopiniował polski wniosek. Region górniczy krzemionki rozciąga się na powierzchni niemal 350 hektarów i składa się z pola górniczego w Krzemionkach, mniejszych pól Korycizna oraz Borownia i osady górniczej w Gawrońcu. Tysiące szybów o głębokości dochodzącej nawet do 9 metrów jest połączonych tam podziemnymi chodnikami, w których ze skał wapiennych wydobywano krzemień. Przed miesiącem władze gmin, na terenie których znajduje się region podpisały list intencyjny o utworzeniu parku kulturowego. Ma on lepiej chronić wartości kulturowe i przyrodnicze tego terenu. Kopalnie w Krzemionkach zostały odkryte w 1922 roku przez profesora Jana Samsonowicza. « powrót do artykułu
  12. Archeolodzy odkryli, że niektóre szkockie krannogi (ang. crannog), czyli budowane na jeziorach sztuczne wyspy, są o wiele starsze niż sądzono. Dotąd uważano, że zaczęto je budować w epoce żelaza, ale datowanie radiowęglowe materiałów z 4 stanowisk z Hebryd Zewnętrznych wskazało na neolit - ok. 3640-3360 cal. BP (cal. BP to lata kalendarzowe przed rokiem 1950). To zaś oznacza, że krannogi powstawały jeszcze przed wzniesieniem Stonehenge. Badania krannogów przeprowadzili doktorzy Duncan Garrow z Uniwersytetu w Reading i Fraser Sturt z Uniwersytetu w Southampton. Po odkryciach byłego nurka marynarki królewskiej Chrisa Murraya, który m.in. na dnie jeziora Arnish znalazł dobrze zachowaną neolityczną ceramikę, Garrow i Sturt postanowili opisać cechy wysepek czy kontekst archeologiczny materiału znalezionego w jeziorach wokół nich. Archeolodzy zajęli się m.in. badaniami podwodnymi i wykopaliskami. Chcieli w ten sposób zdobyć ostateczne dowody na budowanie sztucznych wysp w neolicie. Naukowcy, których artykuł ukazał się w piśmie Antiquity, podkreślają, że utworzenie krannogów wymagało olbrzymiego wysiłku. Na dnie jezior trzeba było usypać sterty głazów, a w przypadku stanowiska z Loch Bhorgastail wybudowano nawet kamienną groblę. Garrow i Sturt podejrzewają, że inne krannogi ze Szkocji oraz Irlandii także mogą być neolityczne. « powrót do artykułu
  13. W 2006 r., bawiąc się na terenie przedszkola, dzieci z Saint-Laurent-Médoc we Francji wykopały fragmenty ludzkich kości. Późniejsze prace archeologiczne ujawniły, że to kurhan (Le Tumulus des Sables), w którym pogrzebano co najmniej 30 osób. Badania radiowęglowe zębów pokazały, że pochówki odbywały się na przestrzeni ponad 2 tys. lat, od neolitu (ok. 3600 r. p.n.e.) poczynając, a na epoce żelaza (1250 r. p.n.e.) kończąc. Hannah James, doktorantka z Narodowego Uniwersytetu Australijskiego, podkreśla, że początkowo sądzono, że stanowisko było wykorzystywane wyłącznie przez przedstawicieli kultury pucharów dzwonowatych. Autorzy publikacji z Journal of Archaeological Science: Reports, ujawniają, że w tumulusie głębokim na zaledwie 50 cm pochowano 20 dorosłych i 10 dzieci. Kwestia, czemu to niepozorne miejsce było miejscem pochówku przez ponad 2 tysiąclecia, nadal frapuje naukowców. To niezwykłe, bo to nie jest jakieś oczywiste czy prestiżowe miejsce. Nie ma tu również żadnego wzniesienia [...]. Coś innego musiało więc powodować, że ludzie ciągle tu powracali - dodaje James. Za pomocą datowania radiowęglowego i analizy 4 izotopów naukowcy byli w stanie zdobyć więcej danych o zmarłych. Węgiel i azot powiedziały nam, co jedli. Okazało się, że to płody ziemi. Co dziwne, nie polowali ani nie łowili w rzece czy oddalonym o zaledwie 10 km oceanie. To się nie zmieniało z czasem. Dowody wskazują, że jedna z osób urodziła się w o wiele chłodniejszym klimacie, np. w Pirenejach. Na stanowisku odkryto mieszaninę metalu, ceramiki i zwierzęcych kości, co utrudniło identyfikację szczątków ludzkich. Wszystkie kości były mocno zmieszane. Musimy sobie radzić z drobniutkimi fragmentami. James współpracowała z prof. Patrice'em Courtaudem i jego zespołem z Université de Bordeaux. « powrót do artykułu
  14. Zrekonstruowano głowę neolitycznego psa, który mieszkał na Orkadach 4,5 tys. lat temu. Wg naukowców, to pierwsza taka psia rekonstrukcja. Pies został udomowiony, ale nadal miał cechy wilcze. Był rozmiarów dużego collie. Rekonstrukcję przeprowadzono na zlecenie Historic Environment Scotland (HES) i Muzeum Narodowego Szkocji. Artysta sądowy wykorzystał jedną z 24 czaszek, odkrytych przez archeologów w kopcu komorowym Cuween Hill; datowanie radiowęglowe pokazało, że pochodzi ona z ~2500 r. p.n.e., sam grobowiec jest zaś o ok. 600 lat starszy. Zbudowano go dla ludzi, a przyczyna późniejszego dodania szczątków psów pozostaje owiana tajemnicą. Specjaliści zastanawiali się, czy fakt, że w jednym grobowcu znaleziono tyle psów, co jest bardzo dziwne, sugeruje, że to swego rodzaju totem - opowiada Alison Sheridan z Muzeum Narodowego Szkocji. W dwóch innych grobowcach na Orkadach także natrafiono na zwierzęce szczątki; na wyspie South Ronaldsay farmer znalazł dużą liczbę kości i szponów bielika, zaś w Yarso na wyspie Rousay odkryto kości 36 jeleni szlachetnych. Być może ludzie, którzy żyli w owym czasie w okolicach Cuween Hill, uznawali się za "psiarzy" - wyjaśnia Sheridan - zaś grupy mieszkające w okolicach innych grobowców identyfikowały się z innymi zwierzętami. Z jakiegoś powodu wiele pokoleń po zbudowaniu grobowców ludzie rozwinęli specjalne związki z różnymi zwierzętami. « powrót do artykułu
  15. W 1985 roku Charles Hockett wysunął hipotezę, zgodnie z którą używanie zębów i szczęki jako narzędzi w społecznościach łowiecko-zbierackich spowodowało, że ich przedstawiciele nie mogli wymawiać dźwięków, do produkcji których używa się jednocześnie dolnej wargi i górnych zębów (spółgłoski wargowo-zębowe), czyli dźwięków „f” [f] i „w” [v]. Damian Blasi z Instytutu Historii Człowieka im. Maksa Plancka, Steven Moran z Instytutu Lingwistyki w Zurichu oraz ich koledzy z Francji, Holandii i Singapuru połączyli dane paleoantropologiczne, lingwistyki historycznej oraz biologii ewolucyjnej i na tej podstawie dostarczyli dowodów, że w neolicie doszło do ogólnoświatowej zmiany dźwięków w językach. Języki zostały więc ukształtowane poprzez zmiany spowodowane zmianą sposobu gryzienia, na co wpłynęło rolnictwo, zmiany dietetyczne oraz zmiany w zachowaniu. Ludzka mowa jest bardzo zróżnicowana, a wydawane dźwięki rozciągają się od bardzo rozpowszechnionych „m” czy „a”, po unikatowe głoski mlaszczące w niektórych językach afrykańskich. Uważa się, że zdolność do wymawiania ponad 2000 różnych dźwięków pojawiła się wraz z ewolucją i istnieje co najmniej od pojawienia się Homo sapiens. Jednocześnie specjaliści sądzą, że rozpowszechnienie się danego dźwięku w językach świata zależy od tego, na ile łatwo dźwięk ten wymówić, odróżnić od innych i nauczyć się go. Również te umiejętności są na stałe wbudowane w nasz gatunek. Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania można spodziewać się, że każda zmiana w ludzkim aparacie mowy, słuchu czy w zdolności do uczenia się powinna wpływać na prawdopodobieństwo, a może nawet na zakres, występowania dźwięków w języku. Dowody paleoantropologiczne wskazują, że w neolicie doszło do dużej zmiany w ludzkim aparacie mowy. Prawidłowy jest odpowiedni nagryz pionowy i poziomy, gdy zęby górne i dolne nie nachodzą całkowicie na ciebie. Jednak w paleolicie ludzie używali zębów jako narzędzi, przez co już w wieku nastoletnim wykształcał się u nich zgryz, w którym zęby całkowicie na siebie nachodziły. Przez to dźwięki, wymagające kontaktu dolnej wargi z górnymi zębami były trudne do wymówienia. Odpowiedni nagryz pionowy i poziomy u dorosłych widzimy w danych paleontologicznych pochodzących z czasu, gdy upowszechniło się rolnictwo, a wraz z nim bardziej intensywne przetwarzanie żywności, dzięki czemu ludzie zaczęli jeść bardziej miękkie pożywienie. Wówczas aparat mowy H. sapies ukształtował się tak, że można było z łatwością wymawiać dźwięki „f” [f] i „w” [v]. Hipoteza taka znajduje wsparcie w modelach biomechanicznych. Dzięki nim wiemy, że przy prawidłowym nagryzie wymówienie głosek wargowo-zębowych „f” [f] i „w” [v] wymaga o 30% mniej wysiłku niż wówczas, gdy zęby dokładnie na siebie nachodzą. Problem ten nie występuje w wypadku dźwięków takich jak „m” [m] czy „p” [p], które powstają dzięki zetknięciu obu warg. Te dźwięki ludzie paleolitu mogli bez problemu wymawiać. Modele takie wykazały również, że taki jak obecnie nagryz pionowy i poziomy zmniejsza od 24 do 70 procent odległość pomiędzy zębami a wargą przy artykulacji spółgłosek dwuwargowych („m” [m], „p” [p] i inne), prowadząc w ten sposób do zwiększenia prawdopodobieństwa przypadkowego pojawienia się dźwięków wargowo-zębowych w społecznościach, gdzie prawidłowy nagryz został zachowany w wieku dorosłym. Oszacowania występowania prawidłowego nagryzu w zależności od rozpowszechnienia w danej społeczności żywności pochodzącej z rolnictwa wykazały, że w społecznościach łowiecko-zbierackich głoski zębowo-wargowe występują 4-krotnie rzadziej niż w społecznościach rolniczych. Podobne wyniki dały badania rekonstrukcyjne nad językami indoeuropejskimi. Okazało się, że mediana prawdopodobieństwa występowania dźwięków wargowo-zębowych w protojęzyku (6000 do 8000 lat temu) wynosiła około 3%, podczas gdy w istniejących językach indoeuropejskich wynosi ona 76%. Dźwięki „f” [f] oraz „w” [v] rozpowszechniły się w ludzkich językach stosunkowo niedawno, a było to możliwe dzięki pojawieniu się rolnictwa. « powrót do artykułu
  16. Niewykluczone, że naukowcy wpadli na trop, który pomoże rozwiązać zagadkę nagłego upadku wielu społeczności z epoki kamienia. Przed 5000 laty w grobie w Szwecji spoczęła 20-letnia kobieta, należąca do jednej z pierwszych europejskich społeczności rolniczych. Teraz naukowcy dowiedzieli się, że zabiła ją Yersinia pestis, bakteria wywołująca dżumę. To jedna z najstarszych znalezionych próbek Y. pestis, do tego należąca do nieznanego wcześniej drzewa ewolucyjnego tego organizmu. Część naukowców mówi, że dżuma mogłaby wyjaśnić upadek dużych społeczności z epoki kamienia. Inni specjaliści zauważają, że wciąż nie mamy wystarczającej liczby dowodów, by jednoznacznie stwierdzić, że przed 5000 laty doszło do pierwszej znanej nam pandemii dżumy. Dżuma wydaje się występować wszędzie, mówi historyk Kyle Harper z University of Oklahoma, który bada, jak choroba ta wpływała na ludzkie społeczności. W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej dowodów na to, że wspólna historia ludzkości i dżumy liczy sobie tysiące lat: Znaleziono przodka wielkich epidemii dżumy, Dżuma nęka nas dłużej niż sądzono, Dżumę do Europy przynieśli migranci ze Stepu Pontyjskiego. Dotychczas najstarszym znanym szczepem Y. pestis w Europie był ten przywleczony przed około 4800 laty ze Stepu Pontyjskiego przez migrujących przedstawicieli kultury grobów jamowych. Tysiące lat później dżuma spowodowała dwie największe epidemie w dziejach ludzkości, Dżumę Justyniana i Czarną Śmierć. Odkrycia nowego szczepu Y. pestis dokonano przypadkiem. Zespół pod kierunkiem Simona Rasmussena z Uniwersytetu w Kopenhadze i Nicolasa Rascovana z francuskiego Uniwersytetu Aix-Marseille przeglądali publicznie dostępne bazy danych DNA w poszukiwaniu sekwencji genetycznych popularnych patogenów. W zębach 20-latki pochowanej na stanowisku Frälsegården w zachodniej szwecji oraz w zębach innej osoby z tego samego grobu znaleźli sekwencje nieznanego szczepu Y. pestis. Zmarli należeli do kultury pucharów lejkowatych i żadne z nich nie miało związku z kulturą grobów jamowych. To zaś oznacza, że ten szczep był obecny w Europie przed migracją ze Stepu Pontyjskiego. Jak zauważa Rasmussen, fakt, iż bakterie zagnieździły się w zębach świadczy o tym, że krążyły one we krwi i bardzo prawdopodobne jest, że zabiły zarażone osoby. Nowo odkryty szczep Y. pestis należy do gałęzi, która oddzieliła się od wspólnego przodka przed około 5700 laty. Jednak, jak zauważa Johannes Krause, genetyk z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, nie jest on wspólnym przodkiem, a więc nie można stwierdzić, kiedy i gdzie dżuma pojawiła się po raz pierwszy. Rasmussen i Rascovan wysunęli własną hipotezę dotyczącą pojawienia się Y. pestis. W neolicie we Wschodniej Europie, na terenach leżących obecnie w Rumunii, Mołdowie i Ukrainie rozwinęła się kultura Cucuteni-Trypole. Dziesiątki tysięcy ludzi mieszkały w gęsto zaludnionych osadach, w złych warunkach sanitarnych. Składowane przez nich zboże przyciągało gryzonie, które są nosicielami Y. pestis. Te wielkie osady to książkowe przykłady miejsc, w których mógł wyewoluować patogen, mówi Rasmussen. Mniej więcej 5400 lat temu wiele z tych osad nagle zniknęło. Ich mieszkańcy wymarli lub się wyprowadzili, a opuszczone budynki spalili. Zdaniem Rasmussena i Rascovana przyczyną mogło być pojawienie się dżumy. Być może mamy tu do czynienia z pierwszym znanym nam przypadkiem załamań dużych grup społecznych w wyniku zarazy, Rasmussen. A jako że te wielkie osady były połączone szlakami handlowymi z wieloma społecznościami na terenie Europy, nowa bakteria mogła z łatwością się rozprzestrzenić. Tak mogła rozpocząć się pierwsza pandemia, mówi Rasmussen. Krause zauważa jednak, że mamy tu do czynienia wyłącznie ze spekulacjami. W miejscach gdzie żyli przedstawiciele kultury Cucuteni-Trypole nie znaleziono bowiem śladów Y. pestis. Ponadto wczesne szczepy nie mają genów, które umożliwiały łatwe rozprzestrzenianie się choroby. Dotychczas niewiele wiemy o nowym szczepie, nie wiemy, w jaki sposób doszło do zarażenia 20-latki i czy padła ona ofiarą większej epidemii. « powrót do artykułu
  17. Przed 8200 laty wcześni rolnicy potrafili przystosować się do zmian klimatycznych. Dowody na takie przystosowanie znaleźli właśnie uczeni z Univrsity of Bristol. W PNAS opublikowali oni właśnie wyniki swoich badań społeczności epok kamienia i miedzi z Çatalhöyük we wschodniej Anatolii. W szczytowym momencie rozwoju osadnictwa w tej miejscowości doszło do znanych nam zmian klimatycznych, które wiązały się ze spadkiem temperatur spowodowanych przedostaniem się do oceanu olbrzymich ilości wody polodowcowej z dużego jeziora w Kanadzie. Badania kości wykazały, że w tym czasie pasterze skupili się na hodowli owiec i kóz, które są bardziej odporne na suszę niż krowy. Liczne ślady nacięć na kościach zwierząt świadczą też o tym, iż maksymalnie starano się wykorzystać każde źródło pożywienia, którego musiało wówczas brakować. Uczeni przeanalizowali też pozostałości tłuszczu zwierzęcego na ściankach naczyń ceramicznych. Znaleźli tam tłuszcze przeżuwaczy, zgodny ze znalezionymi kośćmi, a stosunek izotopów wodoru w tłuszczu pozwolił wykryć zmianę wzorców opadów. Zmiana stosunku izotopów nastąpiła w czasie zmiany klimatycznej, co wskazuje na zmianę wzorca opadów. Dotychczas dane świadczące o wzorcach opadów otrzymywaliśmy z osadów jezior lub oceanów. Po raz pierwszy informacje takie uzyskano z naczyń ceramicznych. To zaś otwiera nowe pole badawcze, możemy rekonstruować klimat w miejscu, w którym żyli ludzie, mówi główna autorka badań doktor Melanie Roffet-Salque. « powrót do artykułu
  18. Czaszka krowy sprzed 5000 lat nosi ślady pierwszej znanej trepanacji weterynaryjnej. Wiemy, że w neolicie przeprowadzano u ludzi operacje trepanacji, dysponujemy bogatym materiałem archeologicznym dowodzącym takich praktyk, dotychczas jednak nie zauważono, by to samo robiono w przypadku zwierząt. Czaszkę z dziurą znaleziono na stanowisku archeologicznym na zachodzie Francji. Region ten był w latach 3400-3000 przed Chrystusem zamieszkany przez społeczność łowców-zbieraczy. Znalezione tam liczne fragmenty kości wskazują, że krowy, obok świń, owiec i kóz, były głównym źródłem pożywienia. Początkowo archeolodzy sądzili, że dziura w czaszce krowy powstała wskutek uderzenia rogiem innego zwierzęcia. Jednak skany wykonane w dużej rozdzielczości pokazały, że wokół dziury nie ma pęknięć i wyszczerbień typowych dla silnego uderzenia. Sama dziura zaś była zbyt regularna. Nie wydaje się też, by za jej powstanie odpowiadał nowotwór lub choroba taka jak syfilis czy zapalenie płuc. Pozostała część czaszki nie nosi bowiem śladów żadnych schorzeń. Mało też prawdopodobne, by dziurę wywiercono w celach religijnych, gdyż czaszka została wyrzucona do śmieci. Współautor badań, Fernando Ramirez Rozzi z francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych mówi, że wokół dziury widać zadrapania podobne do tych, jakie znajdujemy na czaszkach neolitycznych ludzi poddanych trepanacji. Moim zdaniem mamy tu do czynienia z niepodważalnymi dowodami na trepanację. To jedyne rozsądne wytłumaczenie, stwierdza Rozzi. Jego zdaniem fakt przeprowadzenia trepanacji u krowy można wyjaśnić w dwojaki sposób. Albo chodziło o leczenie krowy, albo była to próba przed trepanacją u człowieka, mówi uczony. Rozzi dodaje, że leczenie krowy jest mało prawdopodobne, gdyż zwierząt tych nie brakowało. Naukowcy nie byli w stanie stwierdzić, czy trepanację wykonano u żywego czy martwego zwierzęcia. Na czaszce brak śladów odrastania kości, zatem albo zwierzę już nie żyło, albo nie przeżyło operacji. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...