Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' zdrowie'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 10 results

  1. Właściciele kotów od dawna toczą spór o to, czy należy zwierzęta wypuszczać na zewnątrz czy też nie. Na łamach Biology Letters ukazały się wyniki badań, które jednej ze stron dają mocny argument do ręki. Naukowcy stwierdzili bowiem, że koty, które są wypuszczane na zewnątrz z trzykrotnie większym prawdopodobieństwem są nosicielami patogenów i pasożytów, niż koty pozostające w domach. Wyniki badań powinny być ostrzeżeniem dla ludzi, gdyż mogą się zarazić od kota. Co interesujące, im dalej od równika mieszka kot wypuszczany na zewnątrz, z tym większym prawdopodobieństwem się zarazi. Każdy stopień szerokości geograficznej od równika zwiększa prawdopodobieństwo infekcji o 4%, mówi główna autorka badań, Kayleigh Chalkowski z Auburn University w Alabamie. Można by pomyśleć, że skoro w tropikach żyje więcej zwierząt, ryzyko zarażenia jest tam większe. Okazuje się jedna, że jest na odwrót, dodaje. Na potrzeby swoich badań Chwalkowski i jej zespół przeanalizowali około 20 studiów, których autorzy porównywali odsetek zarażeń pomiędzy kotami trzymanymi w domach, a kotami wypuszczanymi. Badania były analizowane pod kątem występowania 19 różnych patogenów u kotów w kilkunastu krajach, w tym w Hiszpanii, Kanadzie, Australii, Szwajcarii, Niemczech, Pakistanie, Brazylii, Holandii i na St. Kitts. To pierwsze studium, w którym zauważono, że czynnikiem ryzyka infekcji u kotów jest szerokość geograficzna, na której żyją, mówi Chwalkowski. Wpływ szerokości geograficzne był widoczny dla niemal wszystkich patogenów, w tym i takich, które są przenoszone na ludzi. Było to niezależne od tego, w jaki sposób zarażał się sam kot – przez kontakt z glebą, innym kotem czy upolowanym gryzoniem lub ptakiem. Mówiąc wprost, niezależnie od tego, gdzie mieszkasz ze swoim kotem, trzymanie go w pomieszczeniu jest dobre dla jego zdrowia, podsumowuje Chwalkowski. Specjaliści szacują, że na całym świecie żyje około 500 milionów kotów domowych. « powrót do artykułu
  2. Naukowcy z South Australian Health & Medical Research Institute (SAHMRI) odkryli, dlaczego dieta wysokobiałkowa jest niezdrowa. Ponadto potwierdzili wyniki wcześniejszych badań wskazujących, że węglowodany wcale nie są tak szkodliwe, jak się powszechnie uważa. Profesor Christopher Proud mówi, że jego zespół odkrył, jak składniki diety wpływają na długość życia. Od pewnego czasu wiadomo, że spożywanie zbyt dużych ilości pożywienia, szczególnie białka, skraca życie. Teraz wiemy, dlaczego tak się dzieje, stwierdza uczony. Nasz zespół udowodnił, że zwiększona ilość pożywienia przyspiesza syntezę białek w komórkach. Im szybciej ten proces zachodzi, tym więcej błędów powstaje. A nagromadzenie błędnie zsyntetyzowanych białek negatywnie wpływa na zdrowie i skraca życie, mówi Proud. Wyniki badań opublikowano na łamach Current Biology. Wspierają one już wcześniej zauważone zjawisko, że dieta uboga w białka, a bogata w węglowodany powiązana jest z dłuższym zdrowszym życiem. Szczególnie odnosi się to do zdrowia mózgu. Węglowodany mają złą opinię, szczególnie jeśli chodzi o dietę. Jednak kluczem jest tutaj równowaga i zrozumienie różnicy pomiędzy „dobrymi” a „złymi” węglowodanami. Spożywanie węglowodanów z włókien, które są obecne w warzywach, owocach, nieprzetworzonych ziarnach jest najzdrowsze. Działa to podobnie jak dieta śródziemnomorska, o której wiemy, że wydłuża życie, dodaje uczony. Naukowcy prowadzili badania na muszkach owocówkach oraz innych owadach. Wykazali, że im więcej jedzenia, tym szybsza synteza białek, tym więcej błędów i tym krótsze życie. Już wcześniej wiedzieliśmy, że mniej jedzenia wydłuża życie. Teraz pokazaliśmy, dlaczego spożywanie zbyt dużej ilości jedzenia skraca życie. Jako, że takie samo zjawisko obserwujemy u ludzi, nasze badania pokazują, że mniejsze spożycie białek wydłuża życie człowieka, dodaje. « powrót do artykułu
  3. Jak donieśli naukowcy z University of Maine, jedzenie jogurtów i innych produktów mlecznych jest powiązane ze zdrowszymi nawykami żywieniowymi i lepszym profilem kardiometabolicznym. Georgina Crichton, Olivia Bogucki i Merrill Elias przyjrzały się związkowi spożywania jogurtu i produktów mlecznych z wzorcami żywieniowymi, danymi fizjologicznymi (BMI, obwód w pasie, ciśnienie krwi, poziom cholesterolu i poziom glukozy na czczo) oraz trybem życia (palenie tytoniu, aktywność fizyczna). Okazało się, że produkty mleczne mają dobroczynny wpływ na wiele aspektów zdrowia fizycznego. Jak jednak zaraz podkreślają badacze, ważne jest skupienie się na całej diecie, a nie na jednym jej elemencie. Dlatego też naukowcy postanowili ocenić związek spożywania jogurtu i innych produktów mlecznych z konsumpcją innych produktów a następnie związek diety z markerami profilu kardiometabolicznego. Uczeni zauważyli, że osoby, które bardziej regularnie jedzą jogurt spożywają też więcej warzyw, owoców, orzechów i ryb, a mniej słodyczy, słodzonych napojów gazowanych i alkoholu. Dane te wykorzystano do oceny diety badanych. Osoby, które jadły więcej jogurtu i więcej zdrowych posiłków, miały niższy poziom glukozy na czczo i mniejszy obwód w pasie. Paliły też mniej papierosów i były bardziej aktywne fizycznie. Ponadto były one mniej narażone na otyłość brzuszną i zespół metaboliczny. Nie można wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia wyłącznie z korelacją, a nie ze związkiem przyczynowo-skutkowym, jednak badania te silnie sugerują, że spożywanie jogurtu i innych produktów mlecznych jest powiązane, wraz z resztą diety, z lepszym profilem kardiometabolicznym. « powrót do artykułu
  4. Tylko 3% dzieci rusza się każdego dnia tyle, ile wynosi zalecany poziom aktywności fizycznej. Brytyjski naczelny lekarz kraju zaleca, by ludzie w wieku 5–18 lat mieli każdego dnia co najmniej 60 minut od umiarkowanej do intensywnej aktywności fizycznej. Dotychczasowe badania nad aktywnością fizyczną dzieci i młodzieży najczęściej obejmowały okres krótszy niż 7 dni i na tej podstawie tworzono uśrednione wyniki. Teraz naukowcy z Uniwersytetów w Exeter i Plymouth przeprowadzili dłużej trwające badania i stwierdzili, że o ile 30,6% dzieci zażywało odpowiedniej aktywności fizycznej średnio przez 60 minut dziennie, to jedynie 3,2% dzieci było tak aktywnych każdego dnia. Zauważono też, że dziewczynki są znacznie mniej aktywne niż chłopcy. Jedynie 1,2% młodych przedstawicielek płci pięknej codziennie spełniało zalecenia naczelnego lekarza kraju. W przypadku chłopców odsetek ten wynosił 5,5%. Poprzednie badania, bazujące na uśrednionej aktywności przeszacowywały odsetek dzieci aktywnych fizyczne, mów doktor Lisa Price. Nasze badania wskazują, że jedna trzecia dzieci zażywa uśrednionej 60-minutowej dawki ruchu dziennie, ale tylko 3,2% dzieci robi to codziennie. Byliśmy zaskoczeni tak olbrzymią różnicą. Nie wiemy, czy uśredniona 60-minutowa dawka ruchu różni się pod względem wpływu na zdrowie od 60-minutowej codziennej dawki ruchu. Konieczne są dalsze badania w tym kierunku. Wiemy jednak, że większość dzieci jest niewystarczająco aktywna fizycznie i ma to konsekwencje nie tylko w dzieciństwie, ale i w życiu dorosłym, dodaje uczona. « powrót do artykułu
  5. Grupa naukowców pracująca pod kierunkiem doktora Jana Grubera z Yale-NUS (National University of Singapore) College opracowała mieszaninę leków, która nie tylko wydłuża życie nicienia Caenorhabditis elegans, ale również zapewnia mu życie w zdrowiu i opóźnia starzenie się. Nie można wykluczyć, że w przyszłości odkrycie to pozwoli i ludziom cieszyć się dłuższym, zdrowym życiem. Wiele krajów, w tym Singapur, musi mierzyć się z problemem starzejącej się populacji. Jeśli uda się nam znaleźć sposób na przedłużenie życia w zdrowiu i opóźnienie starości, to nie tylko zapobiegniemy negatywnym skutkom starzenia się społeczeństw, dostarczając krajom korzyści medycznych i ekonomicznych, ale także zapewnimy ludziom lepszą jakość życia, mówi Gruber. Nie od dzisiaj wiadomo, ze na przykład rapamycyna, która podawana jest po przeszczepach organów, by zapobiec ich odrzuceniu, wydłuża życie C. elegans, muszek owocówek i myszy. Gruber i jego zespół zaczęli eksperymentować z kombinacjami 2–3 leków. Okazało się, że połączenie środków zapobiegających starzeniu się C. elegans daje efekt większy, niż sumaryczny wpływ tych środków osobno. Co interesujące, nie zauważono żadnych skutków ubocznych, a nicienie, niezależnie od wieku, były zdrowsze i dłużej to zdrowie utrzymywały. To ważne odkrycie, gdyż zwykle z wiekiem pogarsza się stan zdrowia. Jeśli więc naukowcy myślą o wydłużaniu ludzkiego życia, to należy przy tym zadbać, by było to życie w zdrowiu. Choroby starszego wieku są zaś coraz bardziej kosztowne. Gruber przypomina studium z 2017 roku, którego autorzy stwierdzili, że gdyby tempo starzenia się Amerykanów spowolnić o 20%, to w ciągu najbliższych 50 lat Stany Zjednoczone na samych kosztach opieki zdrowotnej zaoszczędziłyby 7,1 biliona USD. Badania grupy Grubera nie skończyły się jednak na nicieniach. We współpracy z profesorem Nicholasem Tolwinskim z NUS podał on swój koktail również muszkom owocówkom. Okazało się, że i one żyły dłużej i były zdrowsze. Zaobserwowanie takiego samego efektu u dwóch odległych ewolucyjnie gatunków pokazuje, że mechanizmy biologiczne regulujące starzenie się są bardzo stare, co daje nadzieję, że podobnie będą one działały u ludzi. Naukowcy chcą teraz zwiększyć efektywność swojej terapii, szczegółowo zbadać sposób jej działania i opracować model komputerowy, który pozwoli na szybkie testowanie tysięcy możliwych kombinacji leków potencjalnie wydłużających życie. W końcu, ich celem ostatecznym, jest stworzenie leku działającego analogicznie u ludzi. « powrót do artykułu
  6. Ponad 1/4 światowej populacji, a konkretnie 1,4 miliarda osób, było w 2016 roku niedostatecznie aktywna fizycznie, przez co narażała się na choroby układu krążenia, cukrzycę, demencję i nowotwory. Do takich wniosków doszli badacze ze Światowej Organizacji Zdrowia, którzy przeprowadzili pierwsze ogólnoświatowe badania długoterminowych trendów aktywności fizycznej. Ich wyniki opublikowano w The Lancet Global Health. Badania wykazały też, że w latach 2001–2016 nie doszło do zakładanego zwiększenia poziomu aktywności fizycznej wśród ludzi. Wygląda więc na to, że wyznaczony przez WHO cel, zredukowania do 2025 roku o 10% poziomu niedostatecznie aktywności fizycznej nie zostanie osiągnięty. W przeciwieństwie do innych czynników ryzyka poziom ryzyka z powodu zbyt małej aktywności fizycznej nie zmniejsza się w skali globu. Średnio ponad 25% dorosłych osób porusza się zbyt mało, by zapewnić sobie dobre zdrowie, mówi główna autorka badań, doktor Regina Guthold. Kobiety są mniej aktywne fizycznie niż mężczyźni. W 2016 roku aż 32% pań i 23% panów nie osiągało zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Ten poziom to 150 minut umiarkowanego lub 75 minut intensywnego wysiłku fizycznego tygodniowo. Badania przeprowadzono na próbce 1,9 miliona pełnoletnich osób ze 168 krajów i 358 populacji. Ankietowani odpowiadali na pytania o aktywność fizyczną w domu, pracy, podczas przemieszczania się i w czasie wolnym. Widoczny jest trend związany z poziomem dochodów. W krajach ubogich jedynie 16% dorosłych nie osiąga zalecanego poziomu aktywności fizycznej. W krajach bogatych odsetek ten wynosi aż 37%. W 55 krajach ponad 1/3 dorosłej populacji nie jest wystarczająco aktywna, zaś w czterech krajach poziomu zalecanej aktywności nie osiągała ponad połowa dorosłej populacji. Państwa te to Kuwejt (67%), Samoa Amerykańskie (53%), Arabia Saudyjska (53%) oraz Irak (52%). Krajami o najniższym odsetku osób niewystarczająco aktywnych były Uganda i Mozambik (po 6%). We wszystkich regionach świata, z wyjątkiem Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, kobiety były mniej aktywne niż mężczyźni. W trzech regionach różnica była większa niż 10 punktów procentowych: w Azji Południowej (43% niewystarczająco aktywnych kobiet i 24% niewystarczająco aktywnych mężczyzn), Azji Środkowej, Bliskim Wschodzie i Afryce Północej (40% do 26%) oraz w bogatych krajach Zachodu (42% do 31%). Jeśli zaś chodzi o poszczególne kraje, to największe różnice w aktywności między płciami mają miejsce m.in. w Bangladeszu (40%, 16%), Erytrei (31%, 14%), Indiach (44%, 25%), Iraku (65%, 40%) USA (48%, 32%) i Wielkiej Brytanii (40% i 32%). W latach 2001–2016 zaszły spore zmiany. Regionami o największym wzroście odsetka osób niewystarczająco aktywnych fizycznie były bogate kraje Zachodu (wzrost z 31 do 37%), Ameryki Łacińskiej oraz Karaibów (wzrost z 33% do 39%). Ten niekorzystny trend napędzały głównie Niemcy, Nowa Zelandia, USA, Argentyna i Brazylia. Regionem o największym spadku odsetka osób nieaktywnych fizycznie była Azja Wschodnia i Południowo-Wschodnia (z 26 do 17%), a spadek ten był napędzany przez rosnącą aktywność fizyczną mieszkańców Chin. Generalnie rzecz biorąc, w krajach bogatych odsetek osób nieaktywnych fizycznie zwiększył się o 5 punktów procentowych, w krajach ubogich o 0,2 pp. « powrót do artykułu
  7. Naukowcy z Sydney dokonali ważnego odkrycia na polu biologii telomerów. Może ono przyczynić się do powstania wielu leków, od środków zwalczających nowotwory i choroby serca, po metody przedłużania ludzkiego życia. Telomery to fragmenty DNA występujące na końcach każdego chromosomu. Z wiekiem telomery się skracają, aż w końcu starzejące się komórki otrzymują polecenie zaprzestania dzielenia się. To naturalny mechanizm obronny chroniący nas m.in. przed nowotworami. Niektórzy ludzie rodzą się jednak ze zbyt krótkimi telomerami, co prowadzi do chorób szpiku kostnego, zwłóknienia płuc czy występowania nowotworów. Długość telomerów ma też wpływ na ryzyko wystąpienia chorób serca, nowotworów czy cukrzycy. Dotychczas było jednak zagadką, dlaczego telomery w pewnym momencie zostają uznane za nieprawidłowe. Wiedzieliśmy, że telomery regulują starzenie się komórek, a nasze badania pokazują, co powoduje, że ze zdrowych telomery stają się niezdrowe. Normalnie telomery mają strukturę pętli, w której koniec chromosomu ukryty. Odkryliśmy, że gdy pętla się rozwija, końcówka chromosomu zostaje odsłonięta i komórka uznaje to za uszkodzenie DNA, mówi szef zespołu badawczego, doktor Tony Cesare. Ważna jest nie długość telomeru, ale jego struktura. Uformowanie pętli przez telomer jest tym trudniejsze, im jest on krótszy. Naukowcy odkryli też, że telomery zmieniają swoją strukturę w odpowiedzi na niektóre chemioterapeutyki. Doktor Cesare już w 2002 roku, podczas pisania pracy doktorskiej, wysunął hipotezę o tym, że telomery tworzą pętlę. Dostępna jednak wówczas technologia nie pozwalała na tak dokładną wizualizację telomerów. Dopiero postępy na polu optycznej mikroskopii wysokorozdzielczej umożliwiły badanie pętli telomerów. Zespół Cesare wykorzystał na potrzeby swoich badań cztery takie mikroskopy z różnych instytucji naukowych w Sydney oraz zakupił pierwszy w Australii mikroskop z technologią Airyscan. Technologia ta pozwoliła nam dostrzec 10-krotnie więcej szczegółów niż dotychczas. Mogliśmy przekroczyć limit nakładany przez długość fali świetlnej i obejrzeć pętle telomeru, cieszy się Cesare. Australijczycy połączyli nowe możliwości techniczne z modelem genetycznym, który naśladuje sposób starzenia się komórek. Jesteśmy drugą grupą naukową na świecie, która zaobserwowała strukturę pętli telomerów za pomocą wysokorozdzielczego mikroskopu, i pierwszą, która określiła funkcję tych pętli. Projekt ten zajął nam 4,5 roku. Sądzę, że jeszcze 5 lat temu takie osiągnięcie byłoby niemożliwe, dodaje naukowiec. Wykazaliśmy, że tu nie chodzi po prostu o długość telomeru, ale, że musimy zrozumieć strukturę i stan telomeru. W następnym etapie badań musimy zadać sobie pytanie, czy jesteśmy w stanie połączyć stan telomeru ze zdrowiem człowieka. Dotychczasowe badania sugerują, że tak. « powrót do artykułu
  8. Amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) przerwały kontrowersyjne badania, na które przeznaczono 100 milionów dolarów, a których celem było sprawdzenie, czy codzienne picie niewielkich dawek alkoholu poprawia zdrowie. Badania przerwano po tym, jak specjalny panel doradczy NIH jednogłośnie opowiedział się przeciwko ich dalszemu prowadzeniu. Decyzję taką podjęto po śledztwie, które wykazało, że pracownicy NIH i kontrahenci nie dotrzymywali standardów etycznych ubiegając się o prywatne granty. To zaś podważyłoby wiarygodność badań. Chętnych na badania zaczęto rekrutować w lutym bieżącego roku. Studium, które miało potrwać 10 lat i zostało wsparte kwotą 67 milionów dolarów przez 5 firm produkujących alkohol, odbywało się pod kierunkiem National Institute on Alcohol Abuse and Alcoholism (NIAAA). Po raz pierwszy stało się o nim głośno w marcu, gdy New York Times ujawnił, że szef zespołu badawczego, Kenneth Mukamal z Beth Israel Deaconess Medical Center w Bostonie, i jego współpracownicy starali się w latach 2013–2014 o bezpośrednie dofinansowanie od przemysłu spirytusowego. W maju dyrektor NIH Francis Collins nakazał czasowe zawieszenie studium i przeprowadzenie śledztwa. Wykazało ono, że główni badacze studium oraz pracownicy NIH starali się o granty od przemysłu alkoholowego, przez co znaleźli się w sytuacji konfliktu interesów. Zewnętrzni badacze rozmawiali co najmniej z trzema członkami kierownictwa NIAAA pytając ich o radę, w jaki sposób najlepiej starać się o granty. Stwierdzono, że Mukamal i jego zespół znalazł się w ten sposób w pozycji uprzywilejowanej względem innych zespołów badawczych. Prowadzący śledztwo stwierdzili też, że sama konstrukcja studium, w którym miało wziąć udział 7800 osób z 16 miejsc na całym świecie jest niewłaściwa. Oceniono, że taka próbka jest zbyt mała, by wyciągnąć ostateczne wnioski. Okazało się również, że już wcześniej autorom badań zwracano uwagę, iż ich kontakty z przemysłem spirytusowym mogą wpłynąć na jakość badań, ale wysoki rangą przedstawiciel NIAAA doradził im wówczas, by zignorowali te uwagi. Śledczy dotarli też do e-maili, z których wynika, że pracownicy NIAAA i zewnętrzni badacze współpracowali w celu pominięcia procedur i uzyskania grantów z przemysłu spirytusowego. Działania takie miały miejsce już na kilka lat przed rozpoczęciem wspomnianych studiów. NIAAA wydało już 4 miliony dolarów na przygotowanie i rozpoczęcie wspomnianych badań. Urząd oświadczył, że studium jest tak źle przygotowane, że nie ma sensu prowadzić go dalej. Rezygnacja z niego to zapobieżenie utracie większych kwot. « powrót do artykułu
  9. Gorzka czekolada (zawierająca minimum 70% kakao) obniża poziom stresu i stanu zapalnego. Poprawia też nastrój, pamięć oraz odporność. Od lat przyglądaliśmy się wpływowi gorzkiej czekolady na funkcje neurologiczne z perspektywy zawartości cukru: im więcej cukru, tym szczęśliwsi jesteśmy. My po raz pierwszy zajęliśmy się krótko- i długoterminowym wpływem dużych ilości kakao skoncentrowanych w małych dawkach, np. w batonikach regularnej wielkości. Wyniki są zachęcające. Pokazują, że im większa zawartość kakao, tym bardziej pozytywny wpływ na funkcjonowanie poznawcze, nastrój, odporność itp. - podkreśla Lee S. Berk z Uniwersytetu w Loma Linda. W ramach pilotażowego badania Amerykanie badali wpływ czekolady zawierającej 70% kakao na ekspresję genów w ludzkich komórkach odpornościowych i dendrytycznych. Skupiali się na cytokinach prozapalnych i przeciwzapalnych. Naukowcy zauważyli, że kakao reguluje komórkową odpowiedź immunologiczną, sygnalizację neuronalną oraz percepcję zmysłową, sprzyjając prawdopodobnie hiperplastyczności mózgu. Drugie badanie, także prowadzone pod kierownictwem Berka, pokazało, że spożycie gorzkiej czekolady zwiększa gęstość widmową fal gamma w zapisie EEG. Amerykanie oceniali wpływ spożycia 48 g czekolady na modulowanie częstotliwości w zakresie 0-40 Hz. Robili to 2-krotnie: najpierw po 30 min, a potem po 120 min. Zespół zaobserwował zwiększony udział (podwyższoną widmową gęstość mocy) fal gamma. Z perspektywy mózgu oznacza to zwiększoną neuroplastyczność i synchroniczność nerwową, a także lepsze funkcjonowanie poznawcze. Berk wspomina, że w przyszłości istotność wyników trzeba będzie potwierdzić na większych próbach. Trwają już badania nad mechanizmami opisanych zjawisk. « powrót do artykułu
  10. Jeszcze na początku lat 90. wstępne badania łączyły suplementy diety, takie jak witamina E i kwas foliowy, z mniejszym ryzykiem chorób serca. Jednak już kilka lat później, gdy ukończono bardziej rygorystyczne testy okazało się, że ani witamina E, ani kwas foliowy nie posiadają właściwości, jakie im wcześniej przypisywano. Co gorsza okazało się, że wysokie dawki witaminy E zwiększają ryzyko nieprawidłowej pracy serca, nowotworu prostaty oraz śmierci z innych przyczyn. Mimo to wiele osób wciąż regularnie zażywa suplementy diety. Entuzjazm dla tabletek jest zwykle tak duży, że zwycięża z dowodami naukowymi, mówi doktor JoAnn Manson, ordynator wydziału medycyny zapobiegawczej w Brigham and Women's Hospital w Bostonie. Z przeprowadzonych w 2013 roku badań Gallupa wynika, że ponad połowa Amerykanów zażywa witaminowe suplementy diety, a w grupie wiekowej powyżej 65. roku życia odsetek ten wynosi aż 68%. Z kolei badania, których wyniki opublikowano w Journal of Nutrition w 2017 roku wykazały, że wśród najstarszej grupy wiekowej 29% zażywa co najmniej 4 różne suplementy. Doktor Manson mówi, że brak jest jednoznacznych dowodów, wskazujących, że zażywanie suplementów zapobiega jakimkolwiek chorobom chronicznym. Oczywiście istnieją badania pokazujące, że suplementy mają korzystny wpływ na zdrowie, jednak dowody nie są na tyle mocne, by wydać rekomendację zalecającą ich zażywanie. Od roku 1999 amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) przeznaczyły ponad 2,4 miliarda dolarów na badania nad suplementami i witaminami. Badania te nie przyniosły żadnych wyników, mówi doktor Barnett Kramer, odpowiedzialny w NIH za politykę przeciwnowotworową. Jego zdaniem jedną z przyczyn tego stanu rzeczy mogą być fałszywe przekonania, w tym przekonanie, że ludzie potrzebują więcej witamin i minerałów, niż przyjmują w codziennej diecie, że duże dawki są bezpieczne oraz że nauka jest w stanie wyprodukować pigułkę, której zażycie zapewni organizmowi te same korzyści co codzienna dawka warzyw i owoców. Bogate źródła witamin mogą pomagać tam, gdzie występują ich niedobory. Znanym przykładem jest tutaj szkorbut, który przed wiekami powszechnie występował wśród marynarzy, a któremu udało się zapobiec właśnie dzięki zapewnieniu im dostępu do warzyw i owoców. Wiadomo też, że społeczeństwa spożywające dużo warzyw i owoców są zdrowsze niż te spożywające ich mało. Jednak wyprodukowanie „pigułki zdrowia” dotychczas się nie udało. Niewykluczone, jak mówi Marjorie McCullogh, dyrektor ds. epidemiologii żywienia w American Cancer Society, że związki chemiczne obecne w warzywach i owocach działają razem w sposób, którego naukowcy nie rozumieją i dlatego nie potrafią stworzyć odpowiedniej pigułki. Taka pigułka jest jednak niepotrzebna. Zachodnia dieta, pomimo wielu błędów takich jak zbyt duża ilość soli, tłuszczów nasyconych, cukru i kalorii, zapewnia odpowiednią ilośc minerałów i witamin, mówi profesor Alice Lichtenstein z Tufts University. Na rynku obecna jest olbrzymia ilość suplementów, a mimo to do prawidłowego i zdrowego funkcjonowania organizmu potrzebujemy warzyw i owoców. Żadna pigułka ich nie zastąpi, a uzupełnić może tylko tam, gdzie występują deficyty. Mimo braku dowodów na działanie suplementów ich przyjmowanie w zachodnich społeczeństwach jest tak rozpowszechnione, że naukowcy badający ich działanie mają problem ze skompletowaniem grupy kontrolnej, której członkowie nie przyjmowaliby tego typu środków. Są jednak naukowcy, którzy twierdzą, że przyjmowanie suplementów nie zaszkodzi, a może pomóc. Jednym z nich jest doktor Walter Willet z Uniwersytetu Harvarda. Jego zdaniem testy kliniczne nie wykazały jednoznacznie korzystnego wpływu przyjmowania suplementów, gdyż trwają zbyt krótko, zwykle 5-10 lat, a to jego zdaniem za mało, by zauważyć wpływ suplementów na występowanie nowotworów czy chorób serca. Dodatkowym problemem związanym z badaniem wpływu suplementów na zdrowie jest fakt, że osoby je przyjmujące są zwykle zdrowsze od tych, którzy ich nie przyjmują. Jednak suplementy zwykle są przyjmowane przez osoby, które przywiązują większą wagę do zdrowego trybu życia. Są one aktywne fizycznie, zwracają uwagę na dietę, a to może zafałszowywać badania. Naukowców mogą też zwieść niewłaściwie wyciągane wnioski. Na przykład od dawna wiadomo, że osoby, u których występuje wysoki poziom aminokwasu o nazwie homocysteina są narażone na większe ryzyko zawału serca. Jako, że kwas foliowy obniża poziom homocysteiny, wielu wysnuło wniosek, że kwas foliowy zapobiega zawałom i udarom. Dopiero szczegółowe badania kliniczne wykazały, że co prawda suplementacja kwasem foliowym zmniejsza poziom homocysteiny, ale nie ma to wpływu na zdrowie serca. W bieżącym roku poznamy też wyniki interesujących badań nad kwasami tłuszczowymi obecnymi w mięsie ryb. Już wcześniejsze badania dużych populacji wykazały, że te grupy ludności, które jedzą dużo ryb i owoców morza rzadziej cierpią na problemy z układem krążenia. Stąd wysnuto wniosek, że kwasy omega-3 zapobiegają chorobom układu krążenia. Jednak testy kliniczne nie wykazały, by suplementy z rybim tłuszczem zapobiegały chorobom serca. Wkrótce ukażą się bardzo szczegółowe badania na ten temat. Jak zauważa doktor Lichtenstein, dobroczynny wpływ ryb i owoców morza może wynikać nie z tego, co ludzie jedzą, ale... czego nie jedzą. Te społeczności, które jedzą więcej ryb spożywają mniej czerwonego mięsa czy fastfoodów. Jedzenie ryb jest prawdopodobnie korzystne dla zdrowia, ale nie byliśmy w stanie wykazać, że suplementacja rybim olejem przynosi jakiekolwiek korzyści, stwierdza doktor Steven Nissen, szef wydziału medycyny układu krążenia w Cleveland Clinic Foundation. Najbezpieczniejszym i najbardziej rozsądnym zachowaniem wydaje się przestrzeganie zróżnicowanej diety. Przykładem niech będzie tutaj beta-karoten. Wczesne badania wykazały, że beta-karoten może zapobiegać nowotworom. W tak małych ilościach, w jakich występuje ona w warzywach i owocach, substancja ta zapobiega utlenianiu. Jednak specjaliści byli zaszokowani wynikami dwóch dużych badań, które już w latach 90. wykazały, że przyjmowanie pigułek z beta-karotenem zwiększa zapadalność na nowotwory płuc. Z kolei w 2011 roku badania wykazały, że inny przeciwutleniacz – witamina E – aż o 17% zwiększa ryzyko nowotworu prostaty. To pokazuje, że utleniania nie jest wyłącznie niekorzystnym procesem. Zabija ono bowiem również bakterie i nieprawidłowe komórki, zapobiegając pojawianiu się guzów nowotworowych. Witaminy nie są obojętne. To środki biologicznie czynne. Musimy myśleć o nich tak, jak o lekach. Jeśli przyjmiesz ich zbyt dużo, pojawią się skutki uboczne, mówi doktor Eric Klein z Cleveland Clinic, ekspert od nowotworu prostaty, który prowadził badania  nad witaminą E. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...