Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Antylogik

Users
  • Content Count

    144
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

5 Promising

About Antylogik

  • Rank
    Gwarek

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Podajesz sam wykres, z którego wynika, że śmiertelność wynosi ok. 3%. Wg danych wyżej od J. Dudy jest to nawet mniej (2,3%). Jakie 10, skoro jest 8%? To chyba różnica. Wszystko ci się miesza. Te 10% co podałeś to najwyżej ten stosunek zmarli / wyzdrowiali. Dokładnie to jest jeszcze mniej, bo 9% (2770/30357). Z kolei te 8% to jest faktyczna śmiertelność zmarli / chorzy (2770/33127), ale bez tych co jeszcze chorują.
  2. Inteligencja emocjonalna nie jest związana bezpośrednio z płynną. Jeśli nie ma emocji, IQ normalnie pracuje. W rzeczywistości jednak IQ jest dodatnio skorelowane z EQ. Wynika to najprawdopodobniej z tego, że dobre emocje (nie lubię słowa "pozytywne", bo to wyświechtany frazes) uwalniają energię do mózgu, która zamienia się w energię umysłową. Odwrotnie, złe emocje niszczą energię i mózg nie ma skąd wziąć paliwa - wtedy tracimy pamięć, a nasz umysł pracuje ociężale. Profesor myli się na wielu płaszczyznach. O jednej pisałem wcześniej. Inteligencja emocjonalna jest inteligencją, a nie zwykłą umiejętnością. Podobnie jak umysłowa jest związana z szybkością reakcji. W płynnej chodzi o szybkość rozumienia i widzenia rzeczy, rozwiązywania problemów itp. W emocjonalnej chodzi o szybkość samoświadomości oraz zatrzymywania negatywnych emocji i skierowania psychiki na właściwe tory. Żeby to drugie było możliwe, trzeba je sobie szybko uświadomić, by na czas zareagować. Potem będzie za późno. Możemy więc sobie gadać o trafnych i sprawnych (czyli to drugie oznacza szybkość) decyzjach, tylko że to ciągle opis zakładający racjonalność jednostki - tak jakby człowiek był w stanie coś podejmować w złym stanie emocjonalnym. Gdyby człowiek był racjonalny, to w ogóle nie byłoby problemu EQ. EQ należy wiązać z szybkością uświadamiania sobie swoich stanów emocjonalnych, a następnie dopiero sprawnym i trafnym ich kontrolowaniu.
  3. W swoim komentarzu zakładasz z góry, że ja uważam sport Małysza za coś dobrego. Otóż nie, ja uważam, że jego sport jest tak samo bezużyteczny. Ogólnie biorąc sport wyczynowy i profesjonalny jest bezużyteczny. To taka sama sztuka dla sztuki. Jedyną formą sportu jaką akceptuję jest sport amatorski, dla własnych celów. Jednakże nawet taki sport powinien służyć jedynie jako narzędzie do rozwoju osobistego, w przeciwnym wypadku także jest bezużyteczny. Wszystkie te ćwiczenia (sportowe czy umysłowe) powinny jedynie służyć jako katalizator do zwiększenia własnej efektywności w jakiejś konkretnej dziedzinie życia, dzięki której coś się poprawi w swoim życiu. Inaczej jest to bez sensu. Członkowie MENSY mogliby przecież wykorzystać swój potencjał dla rozwoju nauki. Sportowcy zaś mogliby zaś być wykorzystywani do różnych testów biochemicznych, np. do testowania leków na przedłużanie sprawności fizycznej.
  4. Profesor się wg mnie myli. Zadania te są dość bezużyteczne dla świata. Inteligencja dla inteligencji to sztuka dla sztuki. Zdecydowanie lepiej wykorzystać czas na rozwiązywanie żywych problemów. Niestety te już wymagają często wiedzy i to sporej (np. jest masa problemów teoretycznych w ekonomii, których bez wiedzy teoretycznej się nie zrozumie). Zadania MENSY mogą być przydatne jedynie jako katalizator do uruchomienia IQ, ale wyrwane ze świata zewnętrznego na dłuższą metę stają się jałowe, ewenetualnie zabawą. To powiązanie jest mętne. Bez emocji ludzie nie potrafią podejmować decyzji, ale jeśli ktoś im da zadanie z precyzyjnym kryterium wyboru, to dokonają optymalnych decyzji zupełnie bez emocji. W życiu, gdzie nikt nam nie podaje żadnych kryteriów, gdzie sami musimy określić co jest ważne, co nie, kierujemy się uproszczonymi strategiami - heurystykami. Z tego właśnie powodu, że są uproszczone, to inteligencja płynna nie ma wiele do roboty. Z tego powodu w życiu codziennym to inteligencja skrystalizowana oraz emocjonalna są ważniejsze (bo one generują te heurystyki), a płynna służy jedynie jako narzędzie do rozwiązywania bardziej skomplikowanych zadań i kontrola emocji nie ma tu nic do rzeczy.
  5. Nic tylko wykonać masowe mordy, by pójść na dożywotnie wakacje w hotelu 5-gwiazdkowym. Gdyby groziła Breivikowi kara śmierci, zastanowiłby się 5 razy. A ile pieniędzy zaoszczędzonych. Ci od praw człowieka patrzą tylko na jedną stronę, a nie zauważają ile można byłoby uratować ludzi, gdyby pieniądze wydac na ochronę środowiska czy zdrowia.
  6. Szczerze wątpię, bo weź takie zwierzęta w zoo - to jest to samo, ale jakoś sie przyzwyczajają do takiego życia.
  7. Dla mnie to jest kwestia wtórna. Tak jak napisałem, musi być absolutna pewność, tak jak nagranie gdy widać sprawcę i nikt nie ma wątpliwości, że to on. A także gdy jest to taki psychopata typu Breivik, który jest dumny z tego co zrobił.
  8. Ale jest wiele przypadków, gdy nie ma żadnych wątpliwości co do sprawcy. Podałem już takie dwa głośne przykłady - Breivik i zabójca Adamowicza. Ale jednak czasy się zmieniły. Żyjemy w czasach, gdy Breivikowi sędziowie i prokuratorzy podają rękę na sali rozpraw. A sam Breivik może studiować, ma siłownię, komputer i jeszcze dziś narzeka, że nie może pograć w najnowsze Playstation... Pomyślmy, jak te pieniądze można byłoby efektywnie wykorzystać w Polsce, choćby na służbę zdrowia.
  9. Tylko że dziennikarz zwyczajnie cytuje A. Zielińską, koordynatorkę zarządzania kryzysowego w Amnesty International. Sam wybór "eksperta" świadczy o ideologicznym charakterze artykułu. Może być oczywiście też tak, że Onet wybrał sobie jej jeden cytat, a resztę pominął - ale to jeszcze gorzej by świadczyło o portalu.
  10. Fejki to na pewno nie są. Można pytać jedynie o ich rzetelność. Pierwszy wymieniony art. Ehrlicha był cytowany niemal 1500 razy... nie dlatego, że był tak rzetelny, tylko dlatego, że tak bardzo został zaatakowany przez przeciwników KŚ jak i cytowany przez obrońców, następnie odpowiedź na krytykę itd. Jak widzisz jestem dość ostrożny w formułowaniu jednoznacznego wniosku, choć z tego co poczytałem (niezbyt głęboko, bo to wymaga naprawdę sporo czasu), to wnioski zależą od przyjętego modelu. Pomijając jednak argument odstraszający (czy zapobiegający, bo przecież ważniejsze niż sama egzekucja jest sam wyrok), to nie widzę powodów by utrzymywać z pieniędzy podatników takich osobników jak Breivik czy zabójca Adamowicza. W pewnym sensie to sprzeciw na takie ideologiczne artykuły jak ten onetowski: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kara-smierci-na-bialorusi-wstrzasajace-szczegoly-strzal-z-pistoletu-w-tyl-glowy/w0xjg7m " Mamy wiele badań, które jasno wskazują, że wprowadzenie kary śmierci nie powoduje zmniejszenia poziomu przestępczości. Mitem jest, że kara śmierci działa odstraszająco. Odstraszająco działa skuteczne wykrywanie przestępstw, ściganie sprawców i ich szybkie karanie " Dowody, które przedstawiłem wskazują, że to nie jest żaden mit. Dowodzi, że Onet wybrał już sobie lewicowy kierunek i niewiele różni się od prawicowych ideologów.
  11. W sytuacjach, gdy jest pewność, że dany osobnik popełnił z premedytacją zbrodnię, nie jest złym pomysłem dla niego kara śmierci. Pomijając kwestie moralne, ważnym argumentem (może nawet najważniejszym) za przyjęciem tej kary jest jej efekt odstraszający. Jest wiele prac na ten temat, począwszy od I. Ehrlicha ("The Deterrent Effect of Capital Punishment: A Question of Life and Death", 1975), który oszacował, że w USA każda egzekucja pomiędzy 1933 a 1969 zapobiegła 7-8 zabójstwom. Niedługo potem Philips ("The Deterrent Effect of Capital Punishment: New Evidence on an Old Controversy", 1980) oszacował także dla USA krótkoterminowy wpływ publicznych egzekucji i stwierdził, że liczba zabójstw spada o blisko 36% natychmiast po wykonanej publicznie egzekucji. Im więcej rozgłosu poświęconego egzekucji, tym liczba zabójstw mocniej spadnie. W 2003 Mocan i Gittings ("Getting off Death Row: Commuted Sentences and the Deterrent Effect of Capital Punishment") ponownie dla USA oszacowali, że każda egzekucja obniża liczbę zabójstw o 5, a każde złagodzenie kary zwiększa ich liczbę o tyle samo i każde zniesienie kary śmierci generuje dodatkowe morderstwo. Zimmerman ("State executions, deterrence, and the incidence of murder", 2004) analizował podobne dane dla lat 1978-1997, konkludując, że każda egzekucja zmniejsza liczbę morderstw o między 4 a 25 na rok (średnio 14). W końcu Dezhbakhsh et al. ("Does capital punishment have a deterrent effect? New evidence from postmoratorium panel data", 2003) oszacowali, że każda egzekucja zapobiega średnio 18 zabójstwom (plus minus 10). Oczywiście jest też masa materiałów zaprzeczających powyższemu efektowi. Ale suma sumarum dylemat czy lepiej utrzymywać przy życiu patologiczne geny, czy zwiększyć szansę, że się uratuje choćby jedną pożyteczną dla społeczeństwa jednostkę, nie jest jakiś nadmiernie trudny.
  12. Dobrze, że nie w wieku 6 lat. "The overall results cannot be attributed to chance, or selective reporting problems, or variations in design quality " Odniósłbyś się choć do jednego artykułu, a nie do swoich doświadczeń 10-latka i pseudoracjonalnych wynurzeń. Problem polega na tym, że nie możesz się odnieść, bo nie masz zielonego pojęcia o statystyce i większości z tego tekstu nie rozumiesz (dowiodłem tego w temacie klimatu, gdzie wykazałem twój brak wiedzy o metodologii badań stat.). Ironią losu jest, gdy laik najwięcej wypowiada się w tematach, na których się nie zna, ale może się powymądrzać.
  13. Przeczyta dokładnie mój komentarz, a nie byle jak wyrwane z kontekstu fragmenty i zadaje idiotyczne pytania. Widać, że tak właśnie wygląda twoja nauka: pobieżne czytanie, pobieżne rozumienie. Generalnie po raz n-ty ośmieszasz się. Dowód, że to samo dotyczy kolegi - nie czyta ze zrozumieniem, wszystko by potwierdzić własną tezę, bez zrozumienia problemu i niedoczytania. Tak zwane bylejactwo połączone z ideologią sceptycyzmu naukowego - bo to najwygodniejsze. Z prawdziwie naukowym podejściem nie ma to dużo wspólnego. Trollu, ja tam nie mieszkam. Kolejny błąd myślowy jak typowy pseudo-naukowiec. To, kiedy to miało miejsce, cała rodzina była pogrążona w żałobie, a nie miała chęć bawić się w naukowców. Psychokineza to jedyne racjonalne wyjaśnienie na ten moment. Nikt nie mówi, że to musiał być duch, chociaż przychodzi to do głowy jako pierwsze.
  14. Dzięki za poinformowanie, że rzetelność twoja wynosi zero i mogę cię od dziś traktować jak każdego trolla. Byłbyś łaskaw sprawdzić dlaczego i czy rzeczywiście ja sobie coś zastąpiłem. Dla przypomnienia pracy Radina i Nelsona : https://www.semanticscholar.org/paper/Meta-analysis-of-mind-matter-interaction-1959-to-Radin-Nelson/08039542fc1844dd221d879f79e52da37194a0ed " Those studies show significant cumulative results similar to those reported here (Bierman, 1998). This implies that some MMI effects, perhaps including those claimed for distant healing, may involve acausal processes."
  15. O właśnie chodzi o ten "przypadek losowy". Bo to najlepsze wytłumaczenie sceptyków, które jest takim workiem na to co niezrozumiałe. W świecie klasycznym nie istnieje coś takiego przypadek losowy, pomijając teoretyczną wolną wolę. Wystarczy jeden niezrozumiały przez medycynę czy fizykę przypadek, aby postawić hipotezę od nich odbiegającą. Dopóki nauka go nie wyjaśni, hipoteza będzie możliwa. I co z tego, że możesz te fakty zweryfikować skoro są to wybrane źródła. Ale to przecież już napisałem, a kolega chyba nie zrozumiał. Więc trzeci raz powtórzę: W wikipedii nie ma wszystkich źródeł, są wybrane i to człowiek je wybiera, a na koniec konkluduje, że nie ma podstaw itd. Znajdę ci co najmniej 5 artykułów naukowych, w których autorzy stawiają odmienną konkluzję niż w wikipedii. W dodatku wikipedii nie piszą specjaliści, a raczej niezweryfikowani amatorzy bez imienia i nazwiska. W ten sposób dowiadujemy się z niej, że uzdrawianie na odległość to pseudo-nauka, bo można to wyjaśnić to przez placebo. A nie zauważa się, że właśnie placebo może stanowić odpowiednik psychokinezy. Medycyna wrzuca wszystko do placebo, a sama nie potrafi wyjaśnić nawet jego mechanizmu. A kogo obchodzi wybrany przypadek Feynmana? To jest dopiero naukowe podejście, szkoda słów. A to z pewnością powinna wikipedia napisać, co ty osobiście sądzisz o przypadku w mojej rodzinie. Nawiasem mówiąc osoba, które się to zdarzyło w mojej rodzinie jest wykształcenia fizykiem i był nauczycielem fizyki, no... ale przecież to nie Feynman.
×
×
  • Create New...