Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Antylogik

Users
  • Content Count

    907
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Antylogik last won the day on April 16

Antylogik had the most liked content!

Community Reputation

17 Pretty Good

About Antylogik

  • Rank
    Nadsztygar

Recent Profile Visitors

20295 profile views
  1. Śmieszny jesteś. Dla ciebie mniejszą głupotą jest wiara w Boga (albo w ogóle nie-głupotą) niż hipoteza nieskończonej pojemności pamięci. Tak wynika z tego wątku. Bo bałeś się poruszyć w ogóle tego tematu. A przecież sprawa Boga jest tym samym co z nieskończonością: albo jest, albo nie ma. To albo hipokryzja, albo brak odpowiednich połączeń synaptycznych. Nie widzisz związku, a ja widzę. Na pewno nie jest głupsza niż istnienie boga. Załóżmy, że wymyślę swoją religię o nieskończonej pamięci świadomej istoty: gdyby można było zapamiętać nieskończoną ilość informacji, to znaczy, że nie ograniczałaby nas materia. A to znaczy, że po śmierci też może istnieć ta informacja w innych wymiarach. W zasadzie to można stworzyć siebie w tych wymiarach i w ten sposób żyć wiecznie. Stworzyłem sobie religię i teraz musisz ją szanować i nie dyskryminować mnie ze względu na wiarę. Aha i nie możesz obrażać moich uczuć religijnych, jak to zrobiłeś. No, to teraz będziesz już grzeczny, to możemy przejść dalej. Dwie prace naukowe ci pokazałem (1, 2), które wskazują trop i kierunek. Więc nieprawdą jest, że nic tego nie popiera. Synapsy to czarne dziury w skali mikro. Wszystko co wpada do czarnej dziury już się z niej nie wydostanie. Promieniowanie Hawkinga - o ile istnieje - powoduje, że czarne dziury parują, a to znaczy, że kiedyś znikną. Ale jeżeli znikną, to co z informacją, która do nich wpadła? Informacja nie może zniknąć. To jest paradoks informacyjny czarnych dziur. Jednym z rozwiązań jest tunel czasosprzestrzenny, którym informacje podróżują. W ten sam sposób można by wytłumaczyć długoterminową pamięć, która byłaby kompresowana do kwantowych wymiarów. Uznajesz za głupotę coś, czego nie rozumiesz, a przecież nie jest bardziej szalone od tych hipotez. Znowu hipokryzja czy brak odpowiednich połączeń? Faktycznie słabo łączysz. Właśnie dostałeś pewien dowód w postaci pszczół. Oczywiście jeden z wielu. No można przyjąć, że zwierzęta też mają nieskończoną pamięć długoterminową z ich punktu widzenia. Dla nas będzie skończona (przynajmniej gdy chodzi o insekty), dla nich nie. Wszystko zależy od skali. To jest właśnie praktyczna nieskończoność - kwestia skali. Skąd wiesz czy zamieszkujemy brudny paznokieć jakiegoś olbrzyma, dla którego jego skończoność jest naszą nieskończonością. Owszem praktyczną, filozofuj sobie dalej nad tym, że to ciągle skończoność - bo to i tak puste teoretyzowanie.
  2. Aha, juz rozumiem, ty taki "nowoczesny" jesteś. Zupełnie jak Kwaśniewski, dzięki któremu odkryto chorobę filipińską czy dzięki Kierwińskiemu pogłos. Dziś już możesz mówić, że Elżbieta Kruk wcale nie była schlana wtedy, a jej "Coś tam coś tam" to był tylko pogłos.
  3. Nie wiem czy jest, ale to interesująca hipoteza, którą stawiam. Ciągle jest wiele kwestii niewyjaśnionych, jak ciemna energia i ciemna materia. A w biologii dlaczego zwierzęta mają większą pojemność pamięci niż im potrzeba? Matematycy dziś wiedzą, że są różne nieskończoności - jedna nieskończoność może być większa od drugiej. Doucz się.
  4. @Afordancja każe mi poczytać. No to poczytałem: znalazłem ciekawe badanie pszczół. Przetłumaczony fragment: Innymi słowy eksperci zajmujący się pamięcią u zwierząt potwierdzają rozsądne założenie, które przyjąłem. Autorzy są tak skonsternowani wynikami, że odwołują się do nieracjonalnych hipotez: Wymyślają hipotezę istnienia mechanizmu usuwania starych wspomnień. Bo żeby taki mechanizm miał sens, to komórka musiałaby wiedzieć, że informacja jest niepotrzebna, a przecież nieużywanie informacji nie oznacza wcale tego. Jedyną możliwością, żeby wiedziała, jest sytuacja, gdy trzeba zrobić miejsce na nowe informacje - pod warunkiem, że jest na to miejsce. I dlatego zdanie było prawidłowe. Ale oczywiście insekty mają ograniczoną pamięć długotrwałą, choć jak widać, nawet w ich przypadku może być ona naprawdę duża. Jednak świadomość, w tym świadome zapamiętywanie będzie powodować, że wchodzimy na wyższy poziom zdolności zapamiętywania, tak że te wasze porównywania z ANN to śmiech na sali.
  5. Jeżeli nie chcesz wdawać się w dyskusję, to powiedz, a nie się mityguj. Mnie się jednak wydaje, że po prostu nie wiesz, jak to jest. Ktos kto ogarnia temat i naprawdę ROZUMIE, to potrafi wytłumaczyć w 2-3 zdaniach w prosty sposób. Manipulacja słowami. Biologia to hasło, a nie dosłowne znaczenie całej biologii organizmu. Przecież samą pamięć można wrzucić do koszyka "biologia". Precyzyjnie mówiąc, aby mówić o praktycznej nieskończoności, musimy dokonać analizy i przyjąć najpierw założenie, że organizm jest nieśmiertelny. Nie jest ono wyssane z palca (a tu taka ciekawostka ). Usunęliśmy więc ograniczenia biologiczne i teraz możemy sprawdzać pojemność pamięci. Ale w rzeczywistości nie usunęliśmy wszystkich ograniczeń biologicznych, bo przecież to, że organizm żyje nie znaczy, że wszystkie jego komórki, w tym neurony, są nieśmiertelne. Jedne komórki zastępują inne. Ale i komórki mogą być nieśmiertelne: https://upwr.edu.pl/aktualnosci/smiertelny_czlowiek_niesmiertelna_komorka-177.html
  6. Dziwaczne pytanie, przecież ten wątek jest właśnie o tym. To jest proces zapamiętywania informacji, tworzą się nowe synapsy i białka. Nie ma znaczenia co to za informacja. Należy przyjąć, że jeśli teoretycznie wypełniamy całą przestrzeń synapsami, to aby nowe i niezależne zdarzenie zostało zapamiętane, jakieś stare musi zostać zapomniane. To jest przy założeniu, że pamięć jest fizyczna (a więc neurony, neuroprzekaźniki i białka, ewentualnie jakieś inne cząsteczki). Raczej by o tym nie wiedział, więc też byśmy sie nie dowiedzieli. Co jest błędne? Wydaje się to całkiem logiczne, biorąc pod uwagę co napisałem przed chwilą. Nieistotne. Szkodliwa utrata pamięci a celowa strategia jej zmiany - bez sensu porównywać Ojej, no to może bez tej fizyki.
  7. Załóżmy, że mamy trzeźwego alkoholika, któremu eksperymentalnie zapełniamy pamięć emocjonalną i intelektualną. Czy pamięć alkoholika wygaśnie, czyli przestanie on być alkoholikiem? Idąc logiką tutejszych dyskutantów, że pojemność pamięci jest skończona, to błędem jest powszechne twierdzenie, że alkoholizm jest nieuleczalny (w całości). Wystarczyłoby tak zapełnić pamięć długoterminową, że nie mogłyby już powstawać nowe synapsy -> stare, te nieużywane, musiałyby zostać zastąpione nowymi. I w ten sposób całkowicie leczymy alkoholizm. No więc to pytanie do @Afordancja - czy jestem geniuszem i odkryłem metodę wyleczenia z alkoholizmu, za którą powinienem dostać Nagrodę Nobla? - czy jednak pamięć długoterminowa jest w praktyce nieskończona, tzn. ograniczona jedynie biologią i fizyką? Więc co wybierasz: czy jestem geniuszem, czy że mankomaniak miał rację?
  8. Nie nazywano tego chorobą, za którą miałby odpowiadać jakiś czynnik niezależny od człowieka. Jeśli tak twierdzono, proszę o dowód. Ciągle nie rozumiesz o czym mowa. Za chorobę można uznać tylko taki stan, który jest negatywny dla organizmu i w jakimś stopniu niezależny od jednostki. Może ty panie po prostu nie rozumiesz co oznacza pojęcie choroby? Celowo użyłem słowa "jednostki" nie człowieka, bo może to być też zwierzę. Skoro zwierzę może być też otyłe w określonych warunkach (najczęściej laboratoryjnych), to logiczne, że 1000 lat temu też mogło być. A skoro zwierzę mogło być, to tym bardziej człowiek mógł być. To czysta logika z minimalna ilością wiedzy. Więc jeśli twierdzisz, że ja mówię, że nie istniała w ogóle możliwość otyłych ludzi i zwierząt, to znaczy, że... już chciałem napisać, że nie szanujesz mnie, ale właśnie się złapałem, że trudno szanować kogoś kto nie rozumie, co znaczy słowo "choroba". Najpierw zrozum co znaczy w ogóle choroba. Nie grzech, jak obżarstwo, które prowadzi do otyłości, tylko choroba. Opieram swoje wnioski na logice i pewnej intuicji. Liczba ludności rosła, bogactwo niektórych rosło, więc czasem zaczęły się pojawiać wynaturzenia. Ot i całe wyjaśnienie.
  9. Mylisz się i wprowadzasz w błąd. https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_cancer Czyli nie tylko rozpoznawano rzadkie przypadki raka, ale i szukano sposobów na leczenie. Nie chodzi oczywiście o nazwę, tylko opis choroby. Podałem ci fakt, że otyłość została rozpoznana jako "choroba", w każdym razie zaburzenie organizmu w XVII w. Nie stało się tak bez powodu, widocznie zaobserwowano rosnącą liczbę otyłych. Ponadto mieszasz różne pojęcia. Nowotwory zazwyczaj rozumiane jako twory wewnątrz organizmu nie mogły być kwalifikowane, jeśli ich nie widziano. Otyłość jest widziana od razu, więc gdyby była spotykana, to byłaby też opisywana. Tylko nie jako normalną cechę, ale stan chorobowy.
  10. Wynika, bo nie traktowano otyłości jako choroby, bo po prostu nie było takiej. Medyczne określenie "otyłość" w języku ang. obesity, zostało użyte po po raz pierwszy w 1611 r. Chodziło tu o termin w sensie chorobowym, więc mówię prawdę, nie było czegoś takiego 1000 lat temu. I nie chodzi o to, że było, tylko nie było nazwy, bo jeśli ludzie dostrzegają jakieś zjawisko, to natychmiast nadają mu nazwę, aby o nim rozmawiać. Zrobiono z tego chorobę dopiero jak wielu takich zaczęto odnotowywać. Ale tak serio, nie musimy cofać się 1000 lat, wystarczy 100. Porównanie współczesności do 100 lat wstecz jest znacznie lepsze, bo liczba ludności w Polsce była mniej więcej taka sama. Ilu wtedy było otyłych Polaków? To były jednostkowe przypadki, nie wmówisz mi, że było inaczej.
  11. Ale ja mówię o zjawisku powszechnym, a nie jednostkowym. Oczywiste jest, że dawno temu też się spotykało grubasów. Tylko że to byli zawsze ci, którzy mieli duży dostęp do pokarmu. Tymczasem takie artykuły starają się przekonać, że otyłość jest chorobą niezależną od osoby. Czyli wg tego "twierdzenia" biedni ze starożytności też mogliby stać się otyli, jeśli tylko mieliby "złe geny". Czy znasz przypadki otyłych Słowian? Znowu podasz przykład jakiegoś króla? Dziwne zdanie, tak jakbyś sam nie wiedział co chcesz powiedzieć. Jeżeli już się dyskutuje o nadwadze i otyłości w kategoriach "wyzwania", to skupiłbym się na kwestii zdrowej i dobrej jakości żywności. Jeśli mówisz o "wyzwaniu", to powinieneś raczej powiedzieć o stosunku ceny do jakości produktu. W swoim długim przemówieniu nie zwróciłeś uwagi, że bardzo bogaci ludzie w naszych czasach nie są grubi. Gdyby tylko chodziło o to, co napisałeś, to powinna istnieć liniowa zależność między dochodami a wagą. Taka nie występuje.
  12. A dlaczego 1000 lat temu nie istniała taka choroba? A właściwie 100 lat temu też nie było otyłości? Co, w ciągu 100 lat geny ewoluowały? Trochę logiki. Sianie lewackiej propagandy, tylko po to, by wmawiać bezmyślnej tłuszczy, że to nie jej wina, że jest gruba. Dzięki tej sprytnej propagandzie można potem tych grubasów odpowiednio programować - zagłosuj na nas, to my zagwarantujemy ci "darmowe" leki na twoją "chorobę". A potem taka Polska czy inne socjalistyczne kraje chwalą się wzrostem PKB - wzrosła konsumpcja! Możesz żreć i żreć, nie hamuj się. Nie byłoby w tym nic jeszcze takiego, gdyby państwo nie finansowało z moich podatków leczenia tych "chorowitych". A choćby przykład podatku cukrowego pokazuje, że tak się właśnie dzieje. O ile jeszcze sensowne byłoby nałożyć ów podatek na takie portale właśnie, które pośrednio produkują tego typu "chorowitych", to niesprawiedliwością jest, że normalnie i krytycznie myślący ludzie, jak ja, muszą na bezmyślną tłuszczę dokładać ze swoich.
  13. Jesteś współodpowiedzialny za zniszczenie tego kraju, złodziejstwo (ostatnio wyszła kolejna afera, że ukradliście 1,6 mld zł - nie miliona, ale miliarda), kary unijne itd. Jesteście niereformowalni, dlatego jedynym ratunkiem w obecnym układzie jest powsadzanie do kicia całej tej sekty. Generalnie powinno wam się odebrać prawo głosu.
  14. Fajnie, że podniecasz się swoimi pseudo-naukowymi wypocinami, ale wystarczy, że ktoś kumaty przeczyta jedno twoje zdanie: I od razu wie, że ma do czynienia z oszołomem. Czas absolutny nie istnieje i to jest udowodnione. Najgorsze, że 90% użytkowników forów to właśnie takie osobniki.
  15. To wszystko zmierza w złym kierunku, media coraz bardziej lewicują, a ludziki, jak takie marionetki podskakują i klaszczą, uznając wszystko za prawdę, co lewackie media wypiszą czy wypowiedzą. Przykładem jest nawet ten portal, którego administrator zakazuje mi używać słowa "lewactwo", które najwyraźniej go obraża. A to i tak wersja optymistyczna, bo jeśli nie chodzi o to, to znaczy, że nawet nie rozumie, co znaczy to słowo i uważa, ze to ogólna obelga. Dokładniej na tej samej zasadzie lewactwo wmówiło społeczeństwo, że słowo "Murzyn" czy "inwalida" ma obrażać. Gdybyś rozumiał, o co chodzi w Zielonym Ładzie, to nie wypisywałbyś takich bzdur, bo ja nie jestem rolnikiem, a ów program obejmuje całą gospodarkę, a nie tylko rolnictwo: Realizacja Europejskiego Zielonego Ładu Dlaczego energia elektryczna tak zdrożała? Putinflacja? Nie, w Polsce mamy najdroższy prąd w Europie (o połowę drożej niż w Niemczech) z powodu nakładanych opłat za emisję CO2: https://businessinsider.com.pl/gospodarka/prad-o-polowe-drozszy-niz-w-niemczech-najdrozszy-w-europie-czemu-przeplacamy/zz8de5l Opłaty te oczywiście stanowią część program Europejskiego Zielonego Ładu, w skład którego wchodzi pakiet "Fit for 55", o czym wspomina pierwszy link. Ja rozumiem zwolenników programów wspomagających "neutralność klimatyczną" i ochronę przyrody, ale trudno mówić tu o zrównoważeniu w sytuacji, gdy Polska ma płacić dwa razy drożej za prąd niż w Niemczech, będąc jednocześnie dużo biedniejszym krajem. Już dziś zachodnia Europa się prawie nie rozwija, ale ona może - Polska nie może. Owszem, pieniądze z opłat za emisję gazów są inwestowane w programy klimatyczne. Inwestycje jednak trwają wiele lat, a realne efekty przyjdą po wielu latach. Nawet jeśli cały ten Zielony Ład przyniesie dodatni efekt netto, to mówimy tu o roku co najmniej 2050. Nieuki twojego pokroju, również te plusujące ciebie, myślą chyba, że zaraz wszystkie produkty staną się eko. Może tak - w cenie tych eko dziś. Jak chcesz kupować chleb po 10 zł - spoko, kupuj, ale nie każ mi chcieć. Problem polega na tym, że Polska i tak musi płacić gigantyczne miliardowe kary za łamanie prawa przez PIS (poprzez otrzymanie zmniejszonych dopłat unijnych), to powinny być te pieniądze służące tym celom wyższym, czy dalszym. Na dokładanie nowych opłat przeciętnych Polaków na razie nie stać. A może i stać, ale oszczędzać też chcemy. Lewactwo pierze wam mózgi.
×
×
  • Create New...