Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

czernm20

Users
  • Content Count

    48
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutral

About czernm20

  • Rank
    Fuks

Informacje szczegółowe

  • Lokalizacja
    Legnica
  • Zainteresowania
    Znani filozofowie, Schopenhauer, Witelon i wiele innych...

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Hejka, niesławny administrator tej strony zablokował mnie na Facebooku: KopalniaWiedzy więc uzyskałem świadomość poza matrixową. Tak tak, dokładnie, gdy zobaczyłem w jaki sposób używa emotikonek to pomyślałem, że jest to stary dziad. Nie zależy mi jednak na obrażaniu nikogo... tak sobie bez celu piszę. "Emoji z przymróżonym okiem" Więc koledzy, być może tu znajdzie się ktoś z mensy. Bywam tu i tam, dotarło do mnie że filozofowie mają swoje znaki rozpoznawalne. Dla przykładu jeżeli ktoś słyszał o Sokratesie, to zapytany o treść jakiejkolwiek filozofii gotów jest stwierdzić: wiem, że nic nie wiem. W rzeczywistości jest to zupełnie inne zdanie, gdyż to wyżej stwierdza jakoś rodzaj sofizmatu który mógłby nam zadedykować Gorgiasz lub ktoś jeszcze bardziej radykalny w poglądach. Jest to więc prosty sposób na odzielenie ziarna od plew, na odzielenie sporyszu od tego co nadaje się do dalszej konwersacji. A no i co dalej, to właściwie zauważyłem ogromne ciśnienie w gazetach. Bardzo trudno jest przebić się, chyba jestem już nie m ł o d y. A dlaczego tak? Czas się dla mnie zatrzymał i nie przerzygałem jeszcze shitem z telewizora, bo dzisiaj wszystko musi zawierać się w "nazwie" już wcześniej: bo ludzie nie mają czasu aby czytać książki. I tak nawet nazwa "filozofia" to dla nich romantyczna skłonność do refleksji, co jest bzzzdurą. Nikt tak nie myślał, nawet bandyta Hegel. Wszystko to jest wybrakowane w swoich formach, już nawet nie anglicyzmy są obecne ale pozująca wszędzie bezrozumność. Filozofia to nie jest żadna miłość, ani kłananie się komuś z tego względu że większość listów jest zakończonych: bądź zdrów, pozdrawiam, ślę ukłony. Czuje się, że ludzkość wchodzi w ostatnią wersję "Planety małp" i wszędzie są tylko jakieś potworki, które ociekają jak filozoficzne zombi ślinotokiem konsumpcyjnym. Ja umarłem już za życia, beton mnie dopadł. Obmówiono mnie już dawno. Na ch mi Platon lub Arystoteles? Na ch mi Schopenhauer? I tak nie dążę wytłumaczyć cymbałom co tam właściwie się zawiera, bo jak już dobiorę słowa to zaraz w opinii społecznej zmienią znaczenie.
  2. Będziesz żył z konieczności, ale nie będziesz sobie radził z bardziej skomplikowanymi problemami samodzielnie. Bardziej przypomina to zachowanie człowieka z filmu "Zranione duszę". Takie osoby często zaniedbują dom, przestają dbać o higiene, brak im hamulców moralnych, nie widzą granicy między dobrem a złem, a tego "pasożyta" traktują jak Boga i wydają na niego wszystkie pieniądze: w sensie takim, jakby miały dziecko czy xenomorpha który zmieniałby ich mózg jak jakiś pasożytniczy grzyb więc woleli by umrzeć niż nie kupić sobie alkoholu; drinka. Pamiętam Ryszarda, przyjaciela mojego taty który jak już był w szpitalu a sam wcześniej miał problemy natury psychicznej jednak wydawał się spokojnym człowiekiem być, nikomu nie wadzącym i spolegliwym którego ciągle zakrzykiwano ale tolerowano bo był to człowiek inteligentny (razem grali w szachy i nie tylko, dzieliła ich pasja i wspólna przeszłość), ten człowiek umierając w szpitalu do mojej babci czy kolegi mojej babci na pytanie czego sobie życzy odpowiedział, że chciałby piwo... a trzeba tu zaznaczyć, że miał już wszywkę więc kojarzysz co to mogło oznaczać? Zaraz po tym zmarł. Kolejna sytuacja to miałem "wujka" co go dobrze znałem, lubił pić piwo i wódkę. Bardzo dobry człowiek i też bardzo dobrze go wspominam, chociaż czasem miał swoje zdanie i był w tym bezkompromisowy ale wiedział zawsze co powiedzieć. Zmarł przez picie, z tego co mi mówiono to rak. A z tego co widziałem to pił zwykle piwo. Tak to się kończy. Osoby te pogrążają się samotnie w nałogu lub znajdują obok siebie kogoś. Zawsze jednak jest do droga która prowadzi donikąd. Sens życia zastępuje tym osobom dobre samopoczucie po wypiciu alkoholu. Jest to taki mechanizm, że te osoby mają dużo wspomnień w których się dobrze czują: jednak tylko po wypiciu alkoholu, więc pijąc próbują i to zwykle skutecznie przywołać te wspomnienia. Tak, widzę to mocny mechanizm uzależnienia. Ja sam jestem abstynentem ponieważ jeszcze przed przeczytaniem tego artykułu zauważyłem jak na kilka miesięcy potrafi mnie taka jednorazowa noc osłabić. Książek typu Heidegger czy Husserl, inne zawiłe, no miałem większy problem aby te zrozumieć. To niewielkie różnice jednak dające się zauważyć. Teraz wgl jestem na ubogiej diecie i mam wiele problemów ale to było jeszcze w czasach gdy dobrze jadłem. Także tak, zupełnie zgadzam się z treścia tego artykułu. Jednak do pracy nieintelektualnej teoretycznie nie jest potrzebna pełna sprawność fizyczna lub umysłowa. Tylko pytanie, czy warto tracić taką bezpowrotnie i potencjalnie zablokować dla siebie pewne możliwości? Ja odpowiadziałem sobie na to pytanie i wiele trzeba by było aby w mojej abstynencji musiałbym się złamać: ale abstynencja też nie musi być spowodowana przyjmowaniem leków a nie musi być też taka, że jak rodzi Ci się syn to się nie napijesz: no chyba, że jesteś alkoholikiem (wtedy nie możesz pić). Jest różnica: bądź nie picie alkoholu z wyboru, bądź nie picie alkoholu z przymusu.
  3. Możnaby to streścić prosto: implikacja prawdziwa, bo fałszywa. Jeżeli nie da się wniosków rozbić na fałszywe i prawdziwe, jak w tym wypadku, to znaczy, że zgodnie ze schematem implikacji jego treść w całości jest fałszywa. Z fałszu bowiem może wynikać prawda, a z prawdy tylko prawda i nic więcej. Szkoda, że w większości myślicie na opak, nie potrafiąc rozpoznać logiki w prawdziwym życiu. Jak twierdził Duns Szkot: z dwóch zdań fałszywych (sprzecznych) wynika każde inne zdanie. Dlatego wasza dialektyka Marksistowskie łajzy jest, huk warta. Jeżeli ktoś jest Marksistą, nawet ekonomicznym, to właśnie do niego kieruje swój manifest i nazywam go łajzą. ;) Paradoksalnie Marks był Niemcem i to narodowości Żydowskiej (wyjątkowo mimo filosemityzmu jakoś go nie uznaję, podobnie jak S. Freuda), ale żywo zainteresowany protestantyzmem interesował się Marcinem Lutrem.
  4. Właściwie to kojarzy mi się to z podziałem już istniejącym, na guzy złośliwe i łagodne. Te złośliwe są wysoce śmiertelne właśnie przez możliwość przerzutów. Nowotwór to taka bomba zegarowa, która rozsadza organy od środka. Bardzo to przykre Nie mylić że skutkami chemioterapii. Nowotwory nie powodują łysienia, wymiotów, niedokrwistości, nawet czasem zęby wypadają przez taki metrotreksat. Trzustki są najbardziej śmiertelne, też że względu na ważność organu. Tłuszczaki to guzy chyba mało śmiertelne. Duży rozstrzał...
  5. Dla mnie paradoksalnie to człowiek tworzy Boga na swoje podobieństwo. Była nawet taka debata w średniowieczu: Dlaczego wcielił się w człowieka a nie tygrysa na przykład? To widać wszędzie, piramidy, trójca święta, gwiazda dawida. Tam wszędzie są trójkąty. Wydaje mi się to może mieć związek z filozofia Levinasa. Moja autorstka koncepcja mówi mi, że człowiek patrząc na drugiego człowieka patrzy prosto w samo centrum twarzy... a co tam jest? Nos. Jest to więc kult człowieka, a dzisiaj powiedzielibyśmy antropocentryzm, izraelocentryzm. To dziwne, bo słyszałem też odstępstwa, że nie jako chrześcijaństwo powinno być chrystocentryczne od niektórych Księży: jednak dopiero w refleksji, a nie dane od razu. Chodzi tu więc o potrzymanie gatunku ludzkiego, kult twarzy. Czy jest Bóg ponad to? Nie wiem. Nawet w Biblii ma on postać częściowo ludzką, Elohim (związany niezaprzeczalnie z wodą), czy Jezus (żywa woda) lub też chmura pod którą to postacią pojawia się w Ewangelii. Jest to więc kolejny element znajdujący się zawsze blisko człowieka, który jest życiodajny, prymarny. Człowiek sam składa się z wody. Być może to tłumaczyłoby, dlaczego w Starym Testamencie nie wolno upuszczać było sobie krwi (jak np. Świadkowie Jehowy). Jednak czy Bóg jakiejkolwiek religii istnieje? A może "ocean" to tylko przenośnia jego bezmiaru, wiecznej postaci, nieskończoności?! Wydaje mi się, że Bóg jest możliwy. Jest wiele argumentów za. Jednym z nich jest ten, że skoro nie ingeruje w świat to widocznie jest on doskonałym dziełem. Brak objawów Boga w świecie jest też argumentem za istnieniem Boga. W każdym razie ja nie zgadzam się na to, aby musiał on istnieć z konieczności: skoro istnieje z konieczności, to jednak coś go ogranicza, jest ograniczony. Bóg nie musiał stworzyć tego świata ani innego świata. Moim zdaniem ludzie od antropocentryzmu, niosący go w swojej czaszce tam gdzie niby znajduje się podświadomość (a jest taka?), wprowadzili ten błąd celowo aby prawdziwa natura Boga była zawsze ukryta. To jest w zwyczaju, że człowiek depcze nauki ojca i często depcze to co jest mu później potrzebne. Jest to więc bluźnierstwo aby przedstawiać jakikolwiek wizerunek Boga. Jeżeli istnieje, to nie przez modalność konieczności, ale "jest możliwy". Tylko w ten sposób uniknie się wielu niespójności. Dowód ontologiczny jest błędny, ale ta wiedza nie przeszkodziła filozofom nowożytnym rozwijać dalej tego dowodu. Czy to nie ciekawe, że tam właśnie, w tych meandrach poglądów są poukrywane "konie trojańskie"? Heh.
  6. Witwicki w książce pt. Wiara oświeconych, sam protestant, argumentuje że człowiek wykształcony nie może wierzyć w Boga (być katolikiem). Inteligentny ateista lub wierzący prostak, tertium non datur. Lubie ten tekst, bo przynajmniej mogę wskazać źródło tych poglądów, skąd to pochodzi, skąd się wzięło. To oczywiście tylko spojrzenie tego autora a nie moje, ja mam w sercu treść Psalmu 53ciego.
  7. Przecież to jest jakaś kpina, jak chcesz przestać być manipulowanym przez media, to wyłącz telewizor i dzisiaj już powiem: facebook.
  8. Wczoraj oglądałem filmiki z psami w Internecie starającymi się naśladować ludzką mowę i to w komunikacji z właścicielem. Wcześniej oglądałem wykład dotyczący bezkręgowców i ich umysłu: okazuje się, że mózg pszczoły posiada bardzo złożone struktury a takie owady jak trzmiele można nauczyć grać w piłkę pokazując zasady gry tylko jednemu osobnikowi. To wszystko ciekawe, ale jednak nasuwa mi się wrażenie, że człowiek wiedział to wszystko od dawna a tylko sam siebie okłamywał. "Takie kłamstwo w dobrej wierze". Wszyscy się okłamujemy, bo wydaje się nam, że tak trzeba. Człowiek nie jest równy zwierzęciu.
  9. Cholera, kolejny powód aby nie jeść Karpia. Człowiek wydaje się "taki" malutki przy tym wszystkim. Jego umiejętności też przecenione, a trójca święta właściwie to wyraz antropocentryzmu. Bo czym jest chrześcijaństwo jak nie stawianiem Boga, ale człowieka na piedestał?
  10. Są jeszcze bakteriofagi oraz inne sposoby. nikt nie musi na to chorowac.
  11. Ilość uderzeń serca na minutę, ilość organelli komórkowych: mitochondriów w jednek komórce; w mięśniach i w tkankach, ilość kalorii dostarczanych do organizmu dziennie.
  12. Nie wiem czy to takie proste, ale roślinożerny mają wolniejszy metabolizm. Większe zwierzęta zaś mają zwiększoną liczbę mitochondriów. Bardziej aktywne zwierzęta również mają zwiększoną liczbę mitochondriów. Jeżeli chcesz uniknąć nowotworów to unikaj toksyn, źródłem wysokiego promieniowania oraz infekcji wirusowych. Połączenie takiej infekcji retrowirusem z jakąś toksyną i urazem fizyznym może wywołać nowotwór. Zobacz, jakie to proste jest.
  13. Nowotwory są uzależnione od aktywności mitochondriów... To taka zemsta jednokomórkowców.
  14. Wydaje mi się, że bardziej przypomina Aleka Baldwina, posądzonego o zabójstwo aktora.
  15. Te szczepienia to jakaś lipa. Osoba zaszczepiona nie musi przebywać na kwarantannie a osoba niezaszczepiona musi. Skoro tak, to czemu nie szczepią wszystkich służb mundurowych: policji, wojska, służby celnej, służby skarbowej? Przecież teoretycznie dawałoby im to odporność na wirusa.
×
×
  • Create New...