Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

peceed

Users
  • Content Count

    140
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

peceed last won the day on January 2

peceed had the most liked content!

Community Reputation

12 Pretty Good

About peceed

  • Rank
    Gwarek

Recent Profile Visitors

3461 profile views
  1. A ja zapytam - po co? Bo termometr będzie pokazywał stopień więcej czy dlatego, że poziom oceanów będzie metr większy? Problemem "trzeciego świata" jest nie zmiana klimatu a przerost naturalny. Bogate kraje nie mają żadnego problemu z adaptacją. Co jest fantazją? Że przez następne 100 lat możemy się spodziewać postępu technicznego podobnego do tego w ciągu ostatnich 100 lat? Osobiście uważam że jeszcze przyspieszymy kiedy już przestaniemy być zależni w uprawianiu nauki od ludzkich mózgów, co nastąpi w ciągu 20 lat. W ciągu 30 lat zaczniemy budować pływające po oceanach baterie fotowoltaiczne. Tam jest masa miejsca i to o nie będą się toczyć wojny przyszłości. Mniej więcej 10-krotnie większy potencjał energetyczny niż obecnie będzie wymagał raptem 4 mln km^2 baterii. Dzięki biologii syntetycznej koszt produkcji i utrzymania takich systemów będzie znikomy w porównaniu do obecnych źródeł energii, śmiało można powiedzieć że bliski zeru, praktycznie jedynym ogranicznikiem jest ilość miejsca jakie chcemy poświęcić na produkcję energii. Do 100 lat będziemy kontrolować pogodę. Produkcja paliwa? - zrzucamy "nasiona" będące też rezerwuarem deficytowych mikroelementów, w ciągu kilku dni mamy potężny pływający liść który rozpoczyna wytwarzanie praktycznie gotowego do użycia oleju magazynowanego wewnątrz gąbczastego organu. Po kilku miesiącach następuje zbiór pływającym kombajnem. Jedyny powód dla którego takie rośliny nie istnieją jest oczywista możliwość ewolucji drapieżników które się nią posilają. Całkiem dobrze - zanim mój mózg uległ uszkodzeniu w Polsce mogło być do od 250 do 2000 inteligentniejszych osób ode mnie. Pytanie ile z nich przeczytało ponad milion stron tekstu...
  2. Jeśli uwzględnimy całkowity wpływ CO2 to nie jest zmiana na minus tylko na plus. To jest typowy sprokurowany kryzys jak na zamówienie. Od spotu Merkelowej do bezpośredniego finansowania i organizowania przemytu przez NGO. Taka sztuka nie udała się nigdy wcześniej aby państwa europejskie dały sobie wpłynąć/wjechać niezorganizowanym ludziom, nawet przed Hiramem Maximem. Życie będzie wyglądało tam dokładnie tak samo jak dzisiaj, po prostu inne rejony będą nadbrzeżne. Duże miasta osłoni się tamami, to jest wykonalne nawet dzisiaj. W przyszłości będzie wielokrotnie tańsze. Propaganda osób które nie rozumieją obecnego stanu rozwoju. Przynajmniej zostawimy im jakieś wyzwania. Zmiany klimatu były w większości nieantropogeniczne i przypuszczam że emisja CO2 nie odpowiada nawet za 50% obecnego wzrostu temperatury. Co do odpowiedzialności to po prostu zdaję sobie sprawę że zmiana temperatury i poziomu oceanów jest minimalna w porównaniu tego, czego ludzkość doświadczyła w ciągu zlodowaceń, ma mikroskopijne skutki dla światowej gospodarki.Wariant pesymistyczny (co nie jest tożsame z bajkami IPCC o 4.5°C )jest zupełnie akceptowalny i nie oznacza żadnej katastrofy którą dałoby się porównać do choćby wojen światowych. Realistycznie nie ma się czym przejmować na zapas, wystarczy obejrzeć globus i uświadomić sobie że takich wzrostów poziomu oceanów o 1 m przeżyliśmy w ciągu ostatniego ocieplenia o około 130. Będą przegrani, ale będą też wygrani jak we wszystkim. Dotychczasowa perspektywa geologiczna jednoznacznie stwierdza że im cieplej tym lepiej dla biosfery, a maniera przypisywania każdemu ekstremalnemu zjawisku pogodowemu związku ze zmianami klimatu jest męczącą propagandą obrażającą inteligencję ludzką. Tak. Ludzie mają skłonność do histerii, młodzi ludzie mają skłonność do fanatyzowania, co wykorzystują wszystkie te ruchy. Większość z nich nie ma pojęcia o niczym poza wąską działką w której orzą. Ja zauważyłem inną relację - im większa inteligencja, skłonność do samodzielnego myślenia i erudycja osób tym mniejsza skłonność do paniki klimatycznej. Ludzie żyją krótko, mają perspektywę kształtowaną przez media. Kto czyta sobie o starożytnych klęskach "klimatycznych"? Takie fluktuacje to nic nowego. Z obecnego stanu rzeczy korzyści czerpie każdy, wystarczy przypomnieć sobie jaki efekt dla gospodarki miał kryzys paliwowy który w sumie był niewielkim wzrostem ogólnych kosztów energii biorąc pod uwagę wszystkie źródła. Ekoterroryzm ma znacznie większe konsekwencje, bo hamuje rozwój. Rentowność korporacji związanych z energetyką kopalną nie jest systematycznie lepsza od innych podmiotów gospodarczych. Prawdziwy rozwój cywilizacji rozpoczął się bo udało się nam dobrać do paliw kopalnych przez co przestaliśmy być limitowani wątłą siłą zwierzęcych mięśni. Nic innego. Rzym nie był mniej rozwinięty naukowo-technicznie niż my w XVII wieku. Dostęp do węgla zmienił wszystko.
  3. Przy losowaniu chybił trafił opłaca się wrzucać ludzi do tych samych kubełków bo można zwiększać ilość kumulacji co nakręca sprzedaż, za to zwycięzcy częściej muszą się dzielić. Dlatego jako kierownictwo lotto zadbałbym o bardzo kiepski algorytm pseudolosowy z ekstremalnie nierównomiernym posiewem.
  4. Nie napisałem o sprzątaniu syfu, tylko o zmianie percepcji co jest problemem. Z obecnym parciem w odnawialne źródłem energii jest taki problem, że jest to analogiczne postępowanie do prób stworzenia sztucznej inteligencji w latach 70 przez przeznaczenie połowy PKB na masowe budowanie IBM 360. Lepiej zaczekać, dać działać wolnemu rynkowi i postępowi. Nie ma sensu rozwiązywać problemów na zapas w perspektywie 50 lat przy obecnym tempie rozwoju technicznego. Podobne zdanie słyszałem ostatnio od lekko stukniętej pani zajmującej się ratowaniem gołębi... Ja nie wiem ile jest planet podobnych do nas (bo może to być nawet nieskończoność), za to wiem że ilość biosfer które doszły do poziomu cywilizacji technicznej jest astronomicznym ułamkiem wszystkich. Życie w zrównoważonym środowisku jest krótkie, brutalne i pełne cierpień. Nie wspominając o konieczności usunięcia 95% obecnej populacji. Polecam więcej dobrej, klasycznej SF. Nie rozumiem, to najwyraźniej zbyt hermetyczne jak dla mnie.
  5. Tutaj to stwierdzenie należy rozumieć na poziomie emfatycznym, nie ścisłym, troszkę się rozpędziłem. Bell to największy mr. Nobody który wprowadził swoje nazwisko do fizyki. Jeśli kiedyś nawiążemy kontakt z kosmitami, to będą się dziwić że coś takiego dostało swoją nazwę, zamiast być prostym ćwiczeniem domowym w kursie mechaniki kwantowej do domu Odpowiem jeszcze innymi słowy - to się nazywa wektor stanu. Może mieć on postać orzeł+reszka co należy czytać/rozumieć jako "orzeł LUB reszka". Jest to dokładnie analogiczna sytuacja do tej, w której cząsteczka przed detektorem jest opisywana przez falę. I jak najbardziej jest to kluczowe. Bardzo szczególna część wektorów stanu może być utożsamiana ze stanami klasycznymi, na przykład orzeł albo reszka. MK w ujęciu lagranżowskim dalej nie jest realistyczna, jest lokalna. Chętnie dowiem się co to są "założenia realizmu", bo podejrzewam "semantyczne przebicie analogiczne do kalki językowej". Sam formalizm lagranżowski może opisywać też klasyczne teorie, więc z lagranżowości nic nie wynika w kwestii realizmu - trzeba rozumieć co znaczą opisywane obiekty. Zasadniczo to w nic nie w wierzę. Natomiast tutaj widoczny jest problem z wieloma matematykami którzy próbują uprawiać fizykę - układ fizyczny nie jest determinowany jednoznacznie przez równania. To samo równanie opisuje wiele sytuacji. I ogólnie mogę sobie podstawiać nieskończoną ilość różnych wyrażeń pod symbole otrzymując nowe wyrażenia, tylko że nie ma gwarancji że taka operacja ma sens. W szczególności fizyczny sens. Trzeba dobrze rozumieć to co opisują równania. dBB - nie opisuje nawet pojedynczej cząsteczki, więc o czym jest ta dyskusja? Opóźniony wybór niszczy koncepcję fali pilotującej i realistycznej cząsteczki. Nie rozumie kolega w jaki sposób czy też nie widzi w tym problemu dla dBB? Oczywiście że kwantowy model Isinga nie spełnia założenia realizmu z definicji, gdyby spełniał toby się nazywał klasycznym modelem Isinga. W ogóle nie bawiłbym się w branie modelu Isinga zbytnio na serio - to narzędzie obliczeniowe. Model Isinga nie jest w żadnym stopniu fizyczny, bo zasada nieoznaczoności nie pozwala go zbudować, po prostu nie jesteśmy w stanie równomiernie rozmieścić spinów na siatce. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Ponieważ w wyniku odmiany udaru całkowicie straciłem pamięć wzrokową i sprawność algebraiczną, nie jestem w stanie poświęcić wystarczającej ilości czasu na analizę konstrukcji. Za to nie wiem jakie miałyby być implikacje tego faktu dla "fundamentów" MK. Nierealizm MK jest logiczną koniecznością - udowodnione na dziesiątki sposobów. Najprawdopodobniej nie rozumie kolega znaczenia fizycznego pojęcia lokalność/nielokalność, bo jest ono bardzo nadużywane, a sprowadza się do nieistnienia sygnalizacji szybszej niż światło. Zajączek na księżycu nie jest "nielokalny". I to jest problem, bo moje odpowiedzi są absolutnie on-topic. Przypomina to dyskusję o n-tym perpetuum mobile, w której wynalazca zżyma się na wzmianki o zasadzie zachowania energii "zupełnie nie na temat". Musi kolega sobie odpowiedzieć co tak naprawdę chce zrobić: czy kwestionuje mechanikę kwantową, czy stara się ją "wyjaśnić", czy też może zrozumieć. Ja zakładam trzecią opcję i niosę pomoc. Dwie pierwsze to przypadki beznadziejne, że zacytuję "nikt kto wszedł na tę drogę jeszcze z niej nie powrócił". Ogólnie ta uwaga uświadamia mi że kolega może mieć niewystarczający horyzont asocyjacyjny do uprawiania fizyki, ta nauka wymaga wyjątkowo "całościowego" podejścia i nie daje się pokroić na niezależne kawałki. W matematyce mamy jednak znacznie większe poszatkowanie na różne teatry dla niezależnych intuicji, można być wybitnym statystykiem i zasysać w geometrii, a w fizyce trzeba po prostu "rozumieć wszystko" na całkiem nietrywialnym poziomie. W matematyce można znaleźć działkę do której ma się predyspozycję i dostrzega "oczywistości" niewidoczne dla ludzi z innych działek. Fizyka wymaga określonego pakietu który jest znacznie szerszy niż jednostkowe dyscypliny matematyczne. Z dziesiątków klasycznych modeli które wykazują podobieństwo do MK nie wyciąga kolega wniosku, że one są zupełnie niespójne nawet ze sobą i eksperymentami. To jak z kongresem ekumenicznym setek religii, którego jedynym wspólnym bezwarunkowo uzgodnionym punktem odnośnie rzeczywistości jest to, że "ateiści się mylą".
  6. A kto powiedział że postęp i działalność człowieka ma być "pozytywna dla ekosystemu"? Nawet nie da się jednoznacznie zdefiniować takiego pojęcia. Czy pojawienie się organizmów tlenowych było "pozytywne dla ekosystemu"? Może to właśnie wielkie kataklizmy były korzystne dla ekosystemu, bo wyrzucały stan przyrody z minimum lokalnego. Jako człowiek właśnie stworzyliśmy masę pustych wakatów w niszach ekologicznych. Za 200 lat po lasach być może będą sobie biegać mamuty i tury, ale to nie jest nasza decyzja. To jest podejście kwazireligijne które zaowocowało tak niewydażonymi z naukowego punktu widzenia hipotezami jak Gaja. Jeżeli można w ogóle mówić że życie istnieje "po coś", to stworzenie cywilizacji technicznej jest na pewno niezbędnym etapem. Logika i statystyka pokazuje, że nawet na planetach na których powstało złożone życie osiągnięcie tego etapu jest nadzwyczaj nieprawdopodobne, więc stanowi dla mnie nieporównywalnie większą wartość niż zachowanie nieskalanych ekosystemów. Oczywiście ekonaziści chcieliby aby prowadzić "ziemskie zoo" kosztem ludzi do końca, czyli do rozdęcia Słońca. Tylko nie wiadomo po co. Zresztą biosfera jaką znamy zaniknie krótko po ustaniu ruchów tektonicznych, czyli znacznie szybciej. Realistycznie jako ludzie mamy swoje interesy. Żaden gatunek nie stawia interesów innych gatunków nad swoimi. To jest abberacja. Wspaniałe porównanie. Tak, uważam że alkoholik jak najbardziej posadzi sobie drzewko pod domem, bo większość alkoholików to zasadniczo zupełnie normalni ludzie. Jestem też przeciwny akcyzie na alkohol jako społecznie niesprawiedliwej, gdyż pozbawia(ła) rodziny ekstremalnych alkoholików środków do życia.
  7. Jeśli "czasu jest mało", to tylko dlatego że ktoś zaczął wysyłać do Afryki lekarstwa i jedzenie, a zapomniał o gumkach. To zabawne, ale ja mam wielki sentyment do tego czasopisma, tylko że z lat późniejszych ( roczniki z lat 80, od 4 klasy szkoły podstawowej). No to kolega najwyraźniej przegapił kilka "rewolucji", od zielonej do informacyjnej. Histeria klimatyczna to odpowiednik takich raportów Klubu Rzymskiego. Czyli prognozy na kilkadziesiąt lat do przodu ignorujące postęp naukowo techniczny. A ten ma bardzo wykładniczy charakter. Największym przełomem będzie spadek ceny energii słonecznej do poziomów znacznie poniżej obecnych, to całkowicie zmieni nasze wyobrażenie o zasobach. Jeśli ilość dostępnej energii zwiększy się 10x, to zmieni naszą perspektywę na to co jest problemem a co nie.
  8. Ale twierdzenie Bella pokazuje, że mechanika kwantowa nie jest realistyczna i nie da się jej wytłumaczyć modelami realistycznymi (ze zmiennymi ukrytymi). To nie jest problem MK, ona taka jest i ma się dobrze, o tym jest ten film. Przyzwyczaić się. W mechanice kwantowej "istnieją" tylko wyniki dokonanych pomiarów. Trzecia moneta nie ma wartości i wisi w powietrzu. Pole kwantowe nie "istnieje" realistycznie. Istnieją tylko wyniki pomiarów. Pole opisuje stan wiedzy o układzie. "Istnienie" nie jest obiektywne. Dla mnie fotony promieniowania Unruch nie istnieją, dla startującego strusia pędziwiatra po kuracji sterydowej są jak najbardziej prawdziwe. Trzeba się do tego przyzwyczaić, że nawet ilość fotonów nie jest wielkością obiektywnie istniejącą w KTP. Pola klasyczne istnieją, są równe oczekiwanej wartości pewnych obserwabli. To twierdzenie Bella powinniśmy wyrzucić do kosza, bo ono odnosi się do urojonego bytu które nie ma niczego wspólnego z KTP. Twierdzenie Bella to twierdzenie teorii która nie nie ma nic wspólnego z MK ani rzeczywistością. Rzeczywistość je łamie, MK nawet go nie łamie, bo to twierdzenie nawet nie odnosi się do niczego co jest jest zawarte w strukturze MK. Wniosek jest taki, że realistyczna teoria ze zmiennymi ukrytymi nie może być matematycznie (w sensie otrzymywanych wyników obserwacji) równoważna z MK. To nie jest żaden problem ani MK, ani rzeczywistości. Ani żadna nowość. "Not even wrong" to słowa jakie Linus Pauli powiedział właśnie o teorii fali pilotującej Bohma. To nie jest interpretacja, tylko nie funkcjonująca teoria która nie jest w stanie naśladować MK dla więcej niż jednej cząsteczki w wybranych aspektach. Że wspomnę o czymś takim jak opóźniony wybór, który zabija teorię Bohma. Czy kolega w ogóle pomyślał, że 2 cząsteczki musiałyby mieć niezależne kopie swojej fali pilotującej? 100 cząsteczek musiałoby mieć 100 różnych acz analogicznych pilotujących pól klasycznych, trochę dziwne prawda? I wciąż nie mamy kwantowych korelacji między różnymi cząsteczkami. Żeby "potwierdzać" jakąś teorię to eksperyment musiałby na wstępie mieć moc wykluczenia alternatyw (Bayes). W praktyce teorii się nie potwierdza w sensie absolutnym, tylko obala. To powinny być oczywiste sprawy dla osoby zajmującej się teorią informacji. Są eksperymenty obalające Bohma (opóźniony wybór) i nie ma takich obalających MK. To jak zachowuje się każdy eksperyment przewiduje MK. Ponownie pierwsze zdanie abstraktu, i ponownie można nie czytać dalej. To jest błędne tłumaczenie na poziomie programu dla dzieci. Nie można dyskutować o trajektorii jaką obrała cząsteczka, bo takie pojęcie po prostu nie istnieje z przyczyn logicznych. Nieobserwowalna cząsteczka podlega ewolucji unitarnej i nie da się jej opisać jako poruszający się punkt. W sumie po historiach trajektoria jest tylko matematycznym narzędziem, i rozpatruje się wszystkie trajektorie włącznie z tymi które nie są różniczkowalne i przyczynowe! W komorze pęcherzykowej można uzyskać ciąg pomiarów który układa się w przybliżoną linię, ale są to już wartości kolejnych pomiarów położenia! Argument o zakłócaniu pomiarów to jest zdanie odnoszące się nie do mechaniki kwantowej, tylko do praktycznej niemożności uzyskania 100% informacji w ramach teorii klasycznej. Tzn. nawet jeśli założymy rzeczywistość klasyczną, to w praktyce jest ona dla nas niepoznawalna. Oczywiście bawiąc się w nieskończone ciągi szczęśliwych pomiarów być można uzyskać dowolnie dokładne dane dla szczególnych przypadków (tego nie mogę wykluczyć), ale typowo jeśli mamy pewne niepewności na wejściu to nie jesteśmy w stanie systematycznie uzyskać wyników dokładniejszych. W mechanice mamy pomiar i nowy wektor stanu który ewoluuje unitarnie. Nie będę się już czepiał faktu, że zasada nieoznaczoności to nie jest fundament na którym buduje się teorię, tylko rezultat. To taka reguła kciuka.
  9. https://en.wikipedia.org/wiki/State_of_Fear Ludzkość znakomicie poradziła sobie w ciągu kilku epok lodowcowych, a teraz przy dostępie do całej technologii ma nas zabić podniesienie wody w oceanach o kilka metrów. Tak naprawdę to wydatki na adaptację będą znikome a poziom życia ludzi za 100 lat będzie nieporównywalnie większy niż obecnie. To się nazywa biopaliwo i bywa opłacalne na przykład w Brazylii. Na dłuższą metę wprowadzimy hodowle alg zaprojektowanych i zoptymalizowanych do tego celu.. Jeszcze dodam że w miast to nie ma problemu by woda poruszała się w obiegu pół-zamkniętym, dotychczasowe źródła jedynie uzupełniałyby straty. Zatem niedobory wody można sprowadzić do inwestycji infrastrukturalnych. Ilość wody dla rolnictwa zwiększa nawadnianie kropelkowe, a docelowo można stosować chłodzone szklarnie zapobiegające utracie wody. Rozwiązania techniczne będą taniały.
  10. I to jest właśnie problem. No bo jeśli fakt że MK działa a żadna inna teoria nie nie jest argumentem, to najwyraźniej moment w którym jest "tym gorzej dla rzeczywistości". Nie jestem pewien czy podstawy mechaniki kwantowej są wyjaśniane tak zwięźle jak ja to robię w jakiejkolwiek książce popularnonaukowej. Gówniana to perfekcyjne określenie na jakość intuicji jaką dają modele klasyczne. Co do mojej anonimowości to proponuję przełączyć sobie Archie w przeglądarce na coś nowszego. Aksjomatyka prawdopodobieństwa nie nakłada żadnych dolnych ograniczeń na wartość sumy prawdopodobieństw innych niż nieujemność. Zacząłbym się też dziwić gdyby zachodziło P(X) > 1. W mechanice kwantowej mamy uogólnienie rozkładu prawdopodobieństwa w postaci zespolonej funkcji falowej. Może on być jeszcze bardziej dowolny.. Zapewniam kolegę, że jeśli sobie zmierzy wartości 3 spinów w tym samym kierunku, to przynajmniej dwa dadzą to samo. Zawsze. Poważna fizyka teoretyczna już od dawna przeniosła się na arxiv.org. Jak się czyta ze zrozumieniem, to się wie dlaczego nie warto czytać pracy. To tak naprawdę największa zaleta abstraktów - pozwalają odfiltrować śmieci jak najwcześniej. Nie znam edytorów i recenzentów więc nic się nie czuję w tej sprawie. Problem z Couderem jest taki, że setup nie jest liniowy. Po wrzuceniu kilku dropletów zaczną interferować "pomiędzy" sobą zamiast tylko ze sobą. Można pokazać jego nieadekwatność na inne sposoby wprowadzając symetryczne bariery które też niszczą iluzję interferencji. Jedyne co pokazują takie prace to fakt, że pewne równania matematyczne mogą pojawiać się w różnych kontekstach. A różne zjawiska fizyczne mogą mieć podobne opisy. Pełnią rolę ciekawostek bez żadnego fundamentalnego znaczenia. Mogę łatwo przebić wszystkie "zjawiska" skalą: https://arxiv.org/abs/1803.01258 - Schrödinger Evolution of Self-Gravitating Disks Nie wynika z tego nic dla mechaniki kwantowej, która jest czymś więcej niż równaniem Schrodingera. Istnieje bardzo wiele dokładnych wzorów fizycznych które zostały wyprowadzone z użyciem układów oscylatorów klasycznych a potem za pomocą równań mechaniki kwantowej. To lekcja którą fizyka przeszła bardzo dawno temu i nikt już nie zwraca na to uwagi, podobieństwa mające sztuczny charakter są spodziewane. To jak rozmowa ateisty z teologiem, który podsyła kolejne rozprawy teologiczne mające rzekomo coś wykazywać. No dobra, lepsza analogia jest jest ze świadkiem Jehowy i ulotkami. Albo twórcą perpetuum mobile nowych typów, do którego nie trafia że nikt nie będzie się bawił w analizowanie kolejnego układu setek przekładni, bo istnieje zasada zachowanie energii a dla układów mechanicznych mamy ścisły dowód matematyczny. Jak dyskutować z twierdzeniami typu: 1) Nie rozumiem podstaw MK. 2) Rzeczywistość powinna być klasyczna, a to że mechanika kwantowa nie jest klasyczna jest wielką tajemnicą i należałoby to najpierw dobrze zrozumieć. Ja kolegę rozumiem bo sam miałem podobny problem, wynikał on z błędnego nauczania i rozpowszechnieniem pseudonaukowego "interpretacyjnego" gówna sprzedawanego jako awangarda postępu w fizyce. Jeśli etap z Gryzińskim i spółką przechodziłem w wieku około 24 lat, to perfekcyjne zrozumienie przyszło w wieku 33 lat, ale w tym czasie nie zajmowałem się fizyką. Brakowało mi jednej kluczowej informacji - funkcja falowa/wektor stanu opisuje wiedzę obserwatora a nie realistyczną rzeczywistość fizyczną. Drugą ważną informacją było uświadomienie sobie jak gównianą jakość mają typowe prace naukowe, sprzedawane w czasopismach jako wielkie przełomy i osiągnięcia (dotyczy całej nauki). Zasada "shut up and calculate" wbrew pozorom jest bardzo życzliwą radą skierowaną wobec osób które zaczynają za wiele gadać nie rozumiejąc niczego. Nie da się zbudować kwantowej intuicji inaczej niż używając MK do rozwiązywania fizycznych problemów weryfikowanych potem eksperymentalnie. To tak ja dziecko które dostaje grzechotki, klocki i masę czasu na wyrobienie sobie intuicji klasycznej. Co do losowości to nie jest ona żadnym problemem. Można wyobrazić sobie zabawkowy wszechświat opisywanych w 4D. Wystarczy, aby zawartość informacyjna całości była większa niż jakiegokolwiek przekroju "czasowego" aby w prawach opisujących subiektywną fizykę musiała pojawić się losowość oznaczająca nabycie nowej informacji (i utratę starej). Wszelkie próby z usuwaniem losowości w opisie ewolucji doprowadzają do przenoszenia losowości w warunki "brzegowe/początkowe". Zero koncepcyjnego zysku, zamiast przypadkowo rozmieszczonych rodzynek w cieście mamy rodzynkową posypkę... Można się bawić w tworzenie modeli które reprezentują pewne podobieństwa do pewnych aspektów MK, ale nie da się odtworzyć całej MK w ten sposób, ani nawet części przewidywań, takich jak wartość ciepła właściwego ciał stałych.
  11. Problem w tym, że na ile je rozumiem to oba są głupie. Więc proszę o wyjaśnienie w jaki sposób sposób reprodukcji jest związany z leczeniem chorób, w jaki sposób reprodukcja umożliwia tworzenie darmowej energii, w jaki sposób to cena energii warunkuje perpetuum mobile lub odwrotnie .
  12. I naprawdę nie widzi kolega problemu w związku z przytoczonymi przeze mnie przykładami? Prosiłbym o wyjaśnienie tego:
  13. Ogarnianie rzeczywistości przy pomocy sztywnych definicji musi boleć. To dlatego kastraci czy muły nie są istotami żywymi. Jedno zdanie a dwa stwierdzenia których rozum nie ogarnia. Brawo.
  14. To raczej nie zmienia niczego w poziomie wody w stosunku do poziomu morza, a jeśliby sugerować się odczytami w stosunku do gruntu to zapadanie gruntu daje przeciwny efekt.
×
×
  • Create New...