Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

peceed

Users
  • Content Count

    57
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

peceed last won the day on August 9 2017

peceed had the most liked content!

Community Reputation

7 Promising

About peceed

  • Rank
    Górnik
  1. 1) są ograniczenie prawami fizyki tak samo jak my 2) podobno zwiększanie ilości uranu w skorupach planet pozwala zapobiec rozprzestrzenianiu się pleśni po kosmosie - z podręcznika budowniczych wszechświatów 3) prędkość światła jest skończona i dosyć mała w galaktycznej skali. 4) skoro jesteśmy w symulacji - teza, to założenie że wszechświat jest stary nie jest uprawnione. Elon nie jest zbytnio inteligentniejszy od swoich inwestorów.
  2. 1) Roboty z jednej strony obniżają pensje, z drugiej obniżają koszty towarów. Koszty towarów nie zależą w całości od pensji więc pensje będą maleć szybciej. 2) W końcu dojdziemy do poziomu, w którym humanoidalny (na potrzeby rozumowania) robot o praktycznej sprawności przekraczającej możliwości ludzi w każdej pracy będzie od ludzi tańszy. Wówczas można będzie zastąpić robotami wszystkich ludzi i praca ludzka stanie się efektywnie bezwartościowa (tzn. wsadzenie człowieka w dowolny proces będzie generować stratę). 3) Nasza linia gatunków używa narzędzi od kilku milionów lat, i praktycznie całą automatyzację można było rozpatrywać jako budowę coraz to bardziej zaawansowanych narzędzi. Do tego był potrzebny (pra)człowiek. Obecnie dochodzimy do momentu w którym człowiek jest zbędny w tym procesie. Nie można w nieskończoność ekstrapolować dotychczasowych doświadczeń, w przyrodzie w końcu dochodzi się do przemian fazowych. Robotyzacja jest socjologicznym analogiem przemiany fazowej. 4) Podstawą wszystkich dotychczasowych systemów gospodarczych jest silne założenie, że praca człowieka jest wartościowa. To założenie staje się błędne. Już teraz coraz więcej bogactwa wynika z tworzenia wszelkiego rodzaju własności które efektywnie są ograniczeniem dla innych jednostek. 5) Niezależnie od iluzji jakimi mogą się karmić, ludzie bogaci staną się tak samo zbędni jak menele. 6) Problem był wałkowany wielokrotnie przez futurystów i autorów s-f, w tej dziedzinie napisano już wszystko.
  3. Mamy więc "news" na temat leku który ma jakieś 14 lat. Do tego AQ-13 jest kolejnym farmaceutykiem który mutuje mtDNA i powoduje masę trwałych efektów ubocznych.
  4. "Ekologia" to wspaniałe studium przypadku dla wszystkich religioznawców, do tego do obejrzenia na żywo. Problemem we wszystkich wyliczeniach dla energetyki wiatrowej jest to, że o ile może ona dostarczać energię, to nie jest w stanie zagwarantować mocy i każda elektrownia wiatrowa musi mieć zapasowe źródło w postaci elektrowni konwencjonalnej, za które i tak trzeba zapłacić. Przedwczesne inwestowanie w energetykę odnawialną marnuje zasoby i efektywnie spowalnia postęp techniczny, lepiej ułamek tej kwoty przeznaczać na badania podstawowe w tej dziedzinie. W momencie, gdy cena takiej energii spadnie poniżej kosztów energii tradycyjnej, transformacja rynku nastąpi błyskawicznie.
  5. Nie trzeba ich nawet hackować, większość z nich sama z siebie działa błędnie.
  6. Psycholodzy są niewiarygodnie naiwni (to taki ładny eufenizm). Wymyślają magiczne mechanizmy dopasowania wyglądu do imion w sytuacji, gdy nie wyeliminowali najprostszej możliwości: to rodzice starają się wybrać imię dopasowane do wyglądu dziecka (lub rodziców - pośrednio dziecka). Niezależnie jak działa ten mechanizm, w prosty sposób będzie się też objawiał przy dopasowaniu zdjęć do imion w testach. Muszą też działać inne mechanizmy: Dżesika będzie miałą większą korelację z alkocholowym zespołem płodowym niż pospolita Ania. I w tym wypadku ta pani na pewno nie będzie starała się dopasowywać swojego wyglądu do stereotypów, wręcz przeciwnie. Z regóły ludzie starają się ulepszać swój wygląd twarzy. Zatem Rysiu czesząc swą ryśkowatą fryzurę nie będzie starał się jej dopasować do ryśkowatego ideału - on będzie się starał ją dopasować do ryśkowatej buzi by jak najlepiej wyglądać (tutaj zwracam uwagę że określenie ryśkowej w tym kontekście jest niepoprawne niepolitycznie).
  7. Standaryzacja nie dotyczy jakiejkowiek architektury, a jedynie nomenklatury. Dzięki temu nowo wybudowane komputery kwantowe będą mogły być jednoznacznie charakteryzowane. Zyski ze standaryzacji architektur będą znikome - koszty takich komputerów z pewnością bedą olbrzymie, aby w pełni wykorzystać ich możliwości będzie się programować "do metalu", przy czym wykonywane tam obliczenia ograniczą się oczywiście do jakichś kwantowych kerneli obliczenowych. Nikt jeszcze nie zademonstrował użytecznego kwantowego komputera cyfrowego. Osobiście mam podejżenia, że w praktyce nie uzyskamy dowolnego skalowania obliczeń kwantowych. W pewnym momencie przyrost wydajnosci ze zwiększania ilości qbuitów musi być całkowicie pożarty przez wykładniczo skracany z ilością qbitów czas obliczeń (dekoherencja), to mój taki mały no-go theorem dla skalowalenego kwantowego speedupu. Problem czy to N może być wystarczająco wielkie aby uzyskać przewagę nad klasycznym komputerem po uwzględnieniu rozmiaru i poboru mocy całej aparatury jest otwarty.
  8. A jeśli Git wyda Ci się za skomplikowany, to SVN.
  9. W trosce o zachowanie resztek zdrowego rozsądku: mamy taką cudowną matematyczną zasadę, że w odpowiednio długim przedziale czasu suma wody która się skrapla i paruje jest równa. Żadne ocieplenie tego nie zmieni, i dlatego używanie _globalnego_ ocieplenia jako wyjaśnienia spadku poziomu morza mija się z celem. Brawo. To mogłoby wymyśleć dziecko na lekcji przyrody w podstawówce. A to już zadanie specjalne dla Kapitana Oczywistego. Niestesty, 95% ludzi dojdzie do "wniosku", że za wysychanie morza z pewnością odpowiada postępujący efekt cieplarniany! Tak działa manipulacja.
  10. Może powinienm bezpośrednio odnieść się do tego: to całki po trajektoriach stają się po uproszczeniach MERW-em. Pomysł na pomysł oznacza, że to nawet nie jest na serio ruszone. I obawiam się, że żadnej sensownej matematyki się do tego i tak nie da wsadzić.
  11. W ogóle nie jest kolega znany, to jednorazowy news. Trafienie "na wieki" do podręczników informatyki to całkiem niezłe osiągnięcie (serdecznie gratuluję!), ale nawet pan D.Knuth nie jest celebrytą. A czytając newsy "kłótliwy" to jedna z ostatnich rzeczy jakie mogłyby przyjść do głowy. Google nie jest dzisiaj lubianą firmą. Nadprzyrodzone byty powstają w głowie kolegi próbującego wyobrażać sobie mechanizmy działania MK za pomocą pojęć klasycznych. Mechanika kwantowa pozwala określać prawodopodobieństwa przyszłych wydażeń na podstawie wyników pomiarów z przeszłości z punktu widzenia pewnego obserwatora (którego można interpretować jako coś w rodzaju układu odniesienia). To czy pod spodem coś się dzieje z punktu widzenia jakiś potencjalnych szerszych opisów rzeczywistości nie ma znaczenia, bo i tak MK wyznacza nasze teoretyczne możliwości poznania. I to coś pod spodem absolunie nie będzie się wyrażać za pomocą pojęć fizyki klasycznej. Jest to bardziej domena filozofii (tak, też mam własny "pomysł na pomysł" tłumaczący kształt MK ). Nie przyjmuje się bezkrytycznie tylko tworzy modele z obcięciem w miejscu gdy masa elektronu może być traktowana całkowicie jako energia pola. W teorii strun nie ma cząsteczek punktowych i problem znika. Nie ma żadnej magicznej genezy, jest zależność matematyczna która pozwala nam traktować całki po trajektoriach jako opis rówonważny dla funkcji falowej! Ten opis też ma swoje przejście do mechaniki klasycznej które jest dla nas bardziej intuicyjne. Może wyjaśnie koledze dlaczego MERW działa - otóż całki po trajektoriach wymagają sumowania po wszystkich trajektoriach, a średnia entropia takiej trajektorii jest bardzo bliska maksymalnej. Uklasyczniając trajektorie i dyskretyzyując model należy zachować tę właściwość. Wyprowadzenie działa w tym kmierunku, w żaden sposób nie należy tłumaczy go jako "genezy"/"działania" mechaniki kwantowej! Używanie takich modeli celem zrozumienia MK to błąd. Bell nieczego nie wniósł do zrozumienia mechaniki kwantowej, za to zrobił wiele dla jej niezrozumienia. Nadużywanie tego nazwiska pozwala przypuszczać o braku zrozumienia MK, taka reguła kciuka. "Zrozumienie" jako jakieś wewnętrzne wyobrażenie czy racjonalizacja nie dające praktycznej biegłości nic nie znaczy, teoria ma dostarczać wyników jakościowych i ilościowych. MK ma bardzo prostą postać aksomatyczną i próba odtwarzania jej w mózgu za pomocą jakichś klasycznych klocków jest skazana na niepowodzenie. Należy poznać jej własności stosując do rozwiązywania różnych problemów w różnych sytuacjach, i dopiero to pozwala na zdobycie intuicji która pozwala posługiwać się nią sprawniej i która może być uważana jako pewna forma zrozumienia. "shut up and calculate" to najlepsza (jeśli nie jedyna) znana metoda nauki MK, ale na pewno nie odnosi sukcesu u wszystkich.
  12. Pracownik, nie przebierając w słowach, narobił centralnie w wentylator. Jedyne na co wpadła firma aby go oczyścić, to jego włączenie i rozkręcenie do maksymalnych obrotów. Brawo Google! O święta naiwności! Oczywiście, jeśli połowa pracowników firmy jest z akcji afirmacyjnej, to doliczając te kilka procent pożytecznych idiotów i kierownictwo firmy mogliby stanowić większość. Szkoda tylko, że nie pokrywa się to z wynikami anonimowej ankiety przeprowadzonej wśród pracowników. Pichai Sundararajan wychował się w socjaliźmie, jego indyjskiej odmianie. Nie odnoszę wrażenia, aby mu to zaszkodziło w karierze.
  13. Gdyby napisał, że męskie mózgi są bardziej aktywne w wielu obszarach, straciłby robotę. Zatem wybrał bezpieczniejsze sformułowanie, dodatkowo niosące więcej informacji.
  14. Jest takie powiedzenie, że jeśli ma się miękkie serce, to trzeba mieć twardą d*pę. Przychodzi na myśl pomimo, że google de facto nie próbuje okraść kolegi Jarka, tylko nas wszystkich. Postawa googla w ogóle mnie nie dziwi - hasło "Don’t be evil" (na które nie nabierał się chyba nikt) zostało w końcu zastąpione przez "Do the right thing" Post factum - najlepszym rozwiązaniem było opatentowanie ANS i potem ewentualne przekazanie praw (za pokryciem kosztów oczywiście) na przykład Mozilli, choć mogłoby to być problematyczne ze względu na stosunek pracy z UJ, właścicielem praw byłaby uczelnia (o ile nic się nie zmieniło przez ostatnie 10 lat). Kompresja ANS zdecydowanie zasługiwała na patent. Problemem jest, że patentowalne są oczywiste zastosowania pochodne, patent googla w ogóle nie powinien móc być przyznany. Kiedyś słuszność sporów patentowych rostrzygał na przykład taki Albert Einstein. Od tamtej pory patentów przybyło, technika się skomplikowała, a ludzi tego kalibru w urzędach patentowych już nie ma Mam nadzieję, że smutne doświadczenia kolegi będą lekcją dla innych i ci zrobią "the right thing" - polskich uniwersytetów nie stać na robienie tak drogich prezentów udziałowcom największych korporacji technologicznych. BTW - niezłożone patenty sprawiają największy ból, gdy zaczyna brakować pieniędzy na koncie osobistym :/
×
×
  • Create New...