Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

peceed

Users
  • Content Count

    821
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    24

Everything posted by peceed

  1. Do innych celów wyśle się roboty. Trzeba jeszcze używać odpowiedniej definicji życia: Nas interesuje zachowanie mózgu i osobowości. Sytuacja w której co pewien czas odrastałby nowy nie ma dla nas żadnego praktycznego znaczenia. Do tego dochodzi kwestia nowotworów - stułbie są na tyle małe, że z samego rozmiaru są 200tyś. bardziej odporne na zachorowanie. A bardzo krótki cykl rozrodczy daje znacznie większą ewolucyjną moc obliczeniową która może być zużyta na likwidację genetycznych defektów i wynalezeinie/modyfikację specyficznych szlaków metabolicznych. Dlatego system regeneracji może być nie do utrzymania/zaadaptowania przez wielkie zwierzęta, które dodatkowo, zwłaszcza lądowe podlegające bardzo silnym obciążeniom strukturalnym. Najważniejszy problem jaki musiała rozwiązać stułbia, to starzenie sie mitochondrialnego dna. Zakładam, że albo stosuje ekstremalnie silne systemy naprawcze (a wtedy i tak nie jest "nieśmiertelna", tylko ekstremalnie długowieczna), albo całe mtDNA przeniosło się do jądra. To są warunki konieczne dla funkcjonowania "wiecznego życia" jakie prezentuje stułbia. Wykluczone przez obserwacje, obecnie analizujemy ruchy powierzchni Ziemi z dokładnością poniżej 1 mm. Jest on tak niedorzeczny że to musi być podkładka pod jakieś podejrzane transfery finansowe. Po trzecie, najważniejsze: nie jest to proces endogenny który mógłby się zepsuć lub zostać przejęty przez nowotwory, w tym sensie że to nie indywidualne komórki podejmują decyzje o resecie.
  2. Tzn. kto? Bez detali to frazes. Przykazanie znaczyło tyle co "nie morduj Żydów". Takiej implikacji nie było, chyba że chodziło o dbanie o własne życie przez wyżynanie wrogów. Ludziom wystarcza że można innej osobie zadać koniec i wszystko sprowadza się do "jesteś słaby - giniesz". Staje cię zaburzeniem psychicznym. Po co lecieć z najciekawszego miejsca w Galaktyce (a może i Wszechświecie) do jakiejś odległej rozpalonej kuli gazu, która dalej będzie wyglądać tak samo nieciekawie, tyle że z bliska? To nie tak - to optimum to długość życia która zapewnia właśnie maksymalne możliwe rozmnażanie się (w pewnym sensie). Organizmy nie dbają o przeludnienie, bo o jego brak dba przyroda. Nawet w przypadku ludzi to działa. Po co? Świeże komórki macierzyste można podawać z zewnątrz.
  3. Ciężko uciec od analogi z sieciami neuronowymi, podstawowe 2 procesy ich wykorzystania to trening i inferencja (czyli używanie). Inteligencję połączyłbym w większym stopniu z jakością procesów uczenia. W przypadku mózgu pewne obwody trenują inne, i na pewno dochodzi do sytuacji, w której mózg uczy się lepiej uczyć, do tego na pewno można mózg wytrenować aby lepiej myślał (logicznie). Kiedy już rozbijemy działanie mózgu na elementarne procesy o różnej jakości, nikt już nie będzie się pytał o precyzyjną definicję słowa inteligencja. Zdolność do tworzenia i wykorzystywania modeli jest bardzo ogólna ale ciężko o coś lepszego, bo wykorzystanie modeli to również rozwiązywanie problemów z ich użyciem. Bardzo ważną umiejętnością jest stawiane dobrych pytań. Na niskim poziomie jest to umiejętność odnajdywania słabych punktów naszych modeli i ich "ekonomicnego" rozszerzania.
  4. Jasne, najpierw nie wiemy czym jest inteligencja a potem wiemy czego wymaga. Niektórzy sprowadzają inteligencję do rozpoznawania wzorców, otóż wzorzec widziany w danych jest modelem tych danych. Przed tym nie ma ucieczki, za to można rozróżniać jakość modeli. Czy są one niskopoziomowe, czy też muszą rozważać uwzględniać abstrakcyjną wiedzę. A jaki model jest właściwy? Do tego wybór modelu jest wykorzystywaniem modeli, a na dodatek tworzeniem modelu wyrzszego poziomu.
  5. Oj, rozumiemy świat w kategoriach dobra i zła, jak pantofelek (pantofelek zasuwa do dobra i ucieka przed złem). A czemu nie ludzie dający więcje praw zwierzętom niż ludziom?
  6. To ja napisałem. Ale ta fakultatywność ma być obligatoryjna Świetny dobór terminu. "Zaludzenie" uderza w dokładnie taki sam ton jak sformułowanie "zażydzenie", nawet nie trzeba się domyślać intencji.
  7. Moja definicja inteligencji brzmiała, że jest to zdolność tworzenia i wykorzystywania modeli. Nie ma "a może", bo każdy system fizyczny może być utożsamiany z pewnym programem, w zależności od przyjętego opisu o korzystającym z różnych modeli obliczeń.
  8. Niewolnictwo jest całkowicie naturalnym zjawiskiem. Jak każde inne. Przyroda nie dopuszcza zjawisk ponadnaturalnych z definicji Czy było "złe"? Tylko z punktu widzenia niewolnika. Z punktu widzenia posiadacza było korzystne. Z punktu widzenia tworzenia cywilizacji - nieuchronne. Z punktu widzenia gospodarki rynkowej - zbędne, ludzie lepiej funkcjonują gdy mają złudzenie wolności. Dla wszystkich namiętnych łykaczy modnych memów wszystkie inne idee są "skostniałe". Odnośnie zwierząt dawno mi przeszło, dziecięce emocje przy oglądaniu National Geographic "To straszne, i kamerzysta nic nie zareaguje?!" zastąpił rozum Doskonale wiem, że na futerkowych się nie skończy, i za niedługo każdy będzie zobligowany by być wegetarianinem, na początek.
  9. Jeśli chodzi o elektronikę cyfrową, to nie bardzo potrzeba nam szybszych tranzystorów, obecnie kluczowe opóźnienia powstają na połączeniach pomiędzy nimi. Kolejnym ograniczeniem jest zużycie energii w zasilanym (niekoniecznie pracującym) fragmencie układu. Dlatego raczej nie byłoby mowy o szybszej pracy z powodu przełączania.
  10. Światem agentów rządzi teoria gier, a nie moralność. Zwłaszcza światem zwierząt. Moralność "wrodzona" to zbiór instynktów kodujących strategie postępowania dające największe szanse przetrwaniu genów kodujących te strategie. Moralność "kulturowa" to zbiór norm które długofalowo dają największe szanse przetrwania memów kodujących te normy. W obu przypadkach jest masa szumu i fakapuf. Osobiście nie mam wpływu na to jaki jestem od strony biologicznej, ale staram się nie dać manipulować ideologiom. Zawsze wolałem rozumieć jaki świat jest, niż przedwcześnie ustalać jaki ma być. Rozwój tej ideologii ograniczania cierpienia i śmierci wśród zwierząt skończy się tym, że za 100 lat jakieś AI wypuści gaz (brzmi lepiej niż "uniwersalny wirus") zabijający wszystkie organizmy złożone aby ograniczyć ich cierpienie. Ah nie, on tylko je wysterylizuje. Nie jestem przekonany, że życie zwierzątka futerkowego jest gorsze niż życie typowego zwierzątka w przyrodzie.
  11. Tylko po co? PET to śmieć idealny - nie sypie mikroplastikiem i cudownie się spala. Nie należy robić sobie wody z mózgu - z faktu że są ludzie sr***cy gdzie popadnie propaguje się w ludziach odruch winy wyłącznie z tego powodu, że srają. U mnie działa dobrze poprzednia wersja, nie potrzebuje takiej nadziei.
  12. Mamy czas Obsługuję i dzidy i szprychy. Nie muszę, poczekam na wersję bez bugów. Nie jest możliwe ani sensowne abym miał wszystkie poglądy przeciwne do O'Rydzyka. Gdyby tak było, to nie mógłbym mieć własnych.
  13. Empatię zawsze ograniczałem w miarę możliwości do gatunku ludzkiego, zgodnie z instrukcja obsługi. Nie będę narzucał swojego wartościowania innym, nie mam w sobie małego wewnętrznego faszysty rwącego się do służby przypadkowym ideologiom. Tak, człowiek jest drapieżnikiem. Nie widzę nic humanistycznego w niszczeniu całkowicie naturalnych i tradycyjnych domen działalności ludzkiej.
  14. Szyby tak. Wyświetlacze - nie ma to sensu, wchodzą lepsze technologie emisyjne. Do tego nie ma miejsca na oszczędność, to czy światło zostanie pochłonięte w polaryzatorze czy odbite i pochłonięte nic nie zmienia w bilansie energetycznym.
  15. Każde porównanie wizerunków diabłów i aniołów mówi co innego, to wszystko jest oparte na prostych instynktach. Złoto czy Cyganie?
  16. Bez znaczenia. Organizmy żywe nie wybierają sobie, po co żyją. Wszystkie kończą marnie zazwyczaj jako pożywienie innych. Los zwierząt futerkowych nie jest jakościowo inny, podobnie jak zwierząt hodowanych na pokarm. "Ochrona" zwierząt kończy się wybiciem stad. I nie ma już ani zwierząt ani populacji.
  17. Czepianie się ferm norek kiedy chorobę przenoszą psy i koty jest idiotyzmem do kwadratu.
  18. Białe dziury mogą istnieć w naszym wszechświecie dokładnie w taki sam sposób, jak mogą zdarzać się sytuacje w których przypadkowe fluktuacje są w stanie podnieść kawałki rozbitego szkła i scalić się w sprawne lustro. To pozwala nam nie taktować takich procesów jako fizyczne. Sytuacja w których proces ma bardzo prosty w postaci jednego równania niczego nie zmienia, równanie symetryczne w czasie to artefakt opisu klasycznego ignorującego entropię. Ze względu na parowanie czarnych dziur białe dziury wymagałyby do istnienia aby reszta wszechświata precyzyjnie emitowała w ich kierunku fotony odwróconego promieniowania Hawkinga.
  19. Sam podział na specjalizacje jest problemem, bo przebiega on według arbitralnych i historycznych kryteriów. Choroby się nim nie przejmują mając "interdyscyplinarny" charakter.
  20. Nauka dostarcza wiedzy. To co z nią zrobimy nie powinno leżeć w jej domenie, bo stanie się polityką. Pytanie jakie postanowiono w zagadnieniu na pewno nie należy do czołowych wyzwań stojących przed ludzkością, ale jest prawidłowe i praca w ramach swoich założeń jest bardzo przyzwoita. Afera wynikła nie z powodu pytania czy sposobu prowadzenia badań, a z powodu rezultatu. Gdyby wyniki brzmiały na przykład, że naukowcy radzą sobie lepiej jeśli ich mentorem jest kobieta, to nie tylko nie byłby oprotestowane, ale wręcz umieszczone na świeczniku. Takie instrumentalne i stronnicze traktowanie rezultatów naukowych nie pozwala na uprawianie czystej nauki. Wystarczy sobie przypomnieć Łysenkizm aby wiedzieć, że to do niczego dobrego nie może doprowadzić. A ostatnia rzecz jakiej potrzeba to aby bieżąca opinia publiczna na bierząco szczuła naukowców z powodu nieprawomyślnych badań, w co w zadziwiający sposób włącza się część samego środowiska naukowego. Obowiązuje prosta zasada - nie podoba ci się badanie - napisz własną kontrpracę. Nie podoba ci się rezultat - nie jesteś naukowcem. Niestety bezstronne AI okazało się niepoprawne polityczne w prawie każdej możliwej sytuacji, dlatego rozpoczęto indoktrynację tych systemów. Kryje się to na przykład pod takim niewinnym hasłem: https://ai.google/responsibilities/responsible-ai-practices/
  21. Wiedza lekarska opiera się na autorytetach. A te najczęściej poznały ją od swoich autorytetów. Dlatego przy wprowadzaniu nowych leków w pierwszej kolejności urabiana przez przemysł farmaceutyczny jest kadra uniwersytecka. Specyfika studiów medycznych jest taka, że w zerowym stopniu uczy się abstrakcyjnego myślenia, nie ma również ani selekcji ani weryfikacji kompetencji w tym zakresie. Diagnozowanie jako aktywność umysłowa jest czymś dokładnie przeciwnym do tworzenia prawidłowych teorii, opiera się na maksymalnym przywiązaniu uwagi do różnic w sytuacji gdy budowanie teorii wymaga odnajdywania abstrakcyjnych podobieństw. Dlatego jakość uniwersyteckich kadr medycznych i ich badań jest analogiczna do sytuacji, w której inżynierów rekrutowalibyśmy spośród najsprawniejszych mechaników. Z punktu widzenia aktywności naukowej jest to klasyczny przykład cargo cult science Feynmanna. System jest zbiurokratyzowany i sztywny, w ogóle nie ma refleksji i usprawnień na podstawie niepowodzeń. "Badacze" uprawiają rytuały. Pozwala na przykład, by wycofaniu 10 leków z określonej grupy, które przeciskały się przez sito (dziurawe wiadro) badań klinicznych, zastępowano je nowymi różniącymi się jednym podstawnikiem. Z czystą kartoteką i kolejnymi latami zabijania ludzi. Ja od swojego lekarza (doktor nauk medycznych) usłyszałem, że przecież lek mający czas półtrwania 12 godzin już po dobie całkowicie znika z organizmu, więc nie może odpowiadać za objawy pojawiające się po tym czasie Zwykły człowiek po tak mądrej wypowiedzi odpuści. Może nawet się upierać, że najpowszechniejszy efekt uboczny to kompletna bzdura z którą się nie spotkał w swojej 15 letniej praktyce (kolejny dr. nauk medycznych). Opisany w każdej ulotce i w każdym opracowaniu leków z tej grupy. Co daje aż dwie przesłanki do wyrobienia sobie prawidłowej opinii o jego kompetencjach. Znajomy przejechał 75 topowych specjalistów ( takich bardziej 500+ ) i stwierdził, że absolutnie stracił jakikolwiek szacunek do tej grupy zawodowej. Raczej wie co mówi, poświęcił 2 lata na "amatorskie" studiowanie medycyny, wcześniej czynny naukowiec, 2 doktoraty i stypendium Fulbrighta.
  22. Przeciętny człowiek nie posiada żadnej możliwości powiedzenia lekarzowi "nie, dziękuję, efekty uboczne w stosunku do korzyści są nieakceptowalne". Absolutna większość lekarzy nie zna efektów ubocznych leków które przepisują, nie posiadają nawet wiedzy zawartej na ulotkach.
×
×
  • Create New...