Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/08/20 in all areas

  1. 2 points
    Dokładnie ta granica to 9200-9400 m n.p.m. gdzie PO2 mm/Hg <40. Należy jednak pamietać, że wysokość ciśnieniowa jest różna od wysokości bezwględnej, a to ze względu na różną grubość troposfery. Szczyty położone blisko równika mają niższą wysokość ciśnieniową niż bezwględną, na odwrót przy biegunach. W dodatku wys. ciśnieniowa zmienia się wraz z porą roku (dokładnie wpływem temp.). Jest to szczególne istotne dla alpinistów, którzy chcą zdobyć najwyższe szczyty Ameryki Płn i Antarktydy, odpowiednio Denali i Mt Vinson. O Denali (Mt McKinley), który jest przecież niskim sześciotysięcznikiem mówi się, że "kopie" w głowę jak niski siedmiotysięcznik. Wg. modelu standardowego w oparciu o ISO 2533:1975, Denali (6190 m n.p.m.) ma ciśnieine 460 hPa, a Aconcagua (6961 m n.p.m.) ma 413 hPa. Jednak teoretyczny model atmosferyczny to jedno, a rzeczywista atmosfera to drugie. Zimą wysokość ciśnieniowa dla Denali jest jak dla szczytu ok. 6900 m n.pm. W przypadku Aconcagui te wahnięcia są bardziej łaskawe. Zimą to jest wys. 7000 m a latem wys. ciśniniowa spada w okolicy 6500 m. Ekstremalny jest przykład Mt Vinson (4892 m n.pm.). Szczyt niewiele wyższe niż Mt Blanc ma zimą wysokość ciśnieniową ok. 6000 m.np.m. W styczniu wys. ciśnieniowa K2 jest taka jak fizyczna wysokość Everestu, więc zimowe zdobycie K2 jest ogromnym wyzwaniem. Do 8611 trzeba jeszcze "doliczyć" w pewien sposob 200-300 m. Dodam, że spore zasługi dla badań nad wpływem wysokości ciśnieniowej na fizjologie człowieka miał i ma Wojskowy Insytut Medycyny Lotniczej w Warszawie. W trakcie przygotowań do II misji kosmicznej w ramach programu Interkosmos (lot Hermaszewskiego i Klimuka Sojuzem 30 na stacje Salut 6), opracowano urządzenie Fizjotest. Obecnie jest już IV generacji. Składa się min. z komory ciśnieniowej, ergometru rowerowego Siemens sterowanego przez Fizjotest IV produkcji WIML-Medipan i aparatu rejestrującego wskaźniki krążeniowo-oddechowe Ergo-Oxyscreen Jaeger. A wracając do tematu wątku: Pierwsze zdjęcie powierzchni Marsa przesłane przez sonde Mariner 4: To pierwsze zdjęcie Marsa z bliska. Uzmysławia jak jednak wielki postęp zrobiliśmy.
  2. 2 points
    Moja wina że zacząłem. Nie trzeba było mieszać sportu z przedsięwzięciami z zakresu wysokich technologii. Oczywiście że nie należy tych dwóch zagadnień mieszać. Od wygranej w zawodach nic konkretnego nie zależy. A niech sobie kupią cały skład NBA i jamajską drużynę bobslejową. Co innego gdy kraj ( monarchia ) z dużymi zasobami finansowymi zaczyna rozwijać przemysł hi-tech. W zasadzie infantylizowanie zagrożeń płynących z istnienia podziałów narodowych (na zasadzie że mamy globalną ekonomię i nikomu nie opłaca się wywoływać III Wojny Światowej ) niezwykle minie irytuje. Niemcy wprowadzają ustawodawstwo które ma zapobiegać przejęciom niemieckich przedsiębiorstw przez chiński kapitał. Niemcy to nie KRLD. Turcja transportuje na granicę z UE (Grecja) tysiące migrantów. Turcja to nie KRLD. USA "wyzwalają" każdy kraj który w obrocie ropą naftową chce zrezygnować z dolara amerykańskiego. USA to nie KRLD. Patriotyczno-narodowe podejście do gospodarki tli się pod cienką skorupką lewicowej ignorancji i względnego dobrobytu ( w porównaniu z początkiem XX wieku). Pokazał to COVID gdy każdy kraj walczył o sprzęt i materiały medyczne. Pokażą to przyszłe konflikty o wodę, zasoby mineralne, ziemie rolną, czy wędrówki ludów spowodowane suszami i pustynnieniem, zalewaniem terenów przybrzeżnych związanych z podnoszeniem się poziomu oceanu. Jak do tego dojdą cykliczne huragany, tajfuny, orkany i cyklony, oraz ewentualnie zwiększenie aktywności wulkanicznej ... nacjonalizmy wypączkują jak pieczarki na gnoju. I to będzie pączkować od małego lokalnego etnocentryzmu mieszkańcy wsi vs zubożali mieszkańcy metropolii. Rolnik na Podlasiu. ... Ja ze swoimi na gospodarce przetrzymam. A gdy padną operatorzy internetowi, terminale płatnicze pojadę sobie do miasta furmanką z obstawą sąsiadów a wy miastowi za worek kartofli będziecie płacić złotymi obrączkami po dziadkach. Przez nacjonalizmy narodowe. Nasz drogi prezydent czwartej kadencji Jacek Kurski. ... Drodzy obywatele. Przywracamy kontrole na granicach, ograniczam możliwość ruchu ludności, obrót międzynarodowy towarami kluczowymi dla bezpieczeństwa żywnościowego i energetycznego kraju zostaje zastrzeżony dla spółek skarbu państwa. Kończąc na reaktywacji polityki mocarstwowej Rosji, Chin i USA Przywódca któregokolwiek z powyższych. ... Albo MY albo ONI trzeciej opcji niema zasobów jest za mało a Oni już swoje roztrwonili i sięgają po NASZE. A Polska? Będzie dobrze jak front przejdzie przez nas z dwa razy, bo nie mniej i sojusznicy nie zdetonują żadnej atomówki, Rosjanie raczej Warszawę zeszklą. PS Jestem z zasady optymistą.
  3. 2 points
    Tyle razy to przerabialiśmy. Kot jest żywy lub martwy. Superpozycja to uogólniona suma logiczna a nie iloczyn. I w ten sposób, jak już przetłumaczy się wzory na na język naturalny w poprawny sposób, to cały mistycyzm MK znika. Jedyna "dziwność" to taka, że nie istnieje dokładniejszy opis którym prawdziwy byłby opis (kot jest żywy) lub (kot jest martwy) i stan (żywy lub martwy) wynikał z klasycznej niewiedzy. Nie może. Stany "coś jest" i "czegoś nie ma" są ortogonalne. Gdzie tam, religia udaje że błędu nigdy nie było, tylko ludzie niewłaściwie rozumieli. Aczkolwiek religie są różne. Chodzi chyba o to, że zbiór praw opisujących fizykę może być nieskończony.
  4. 2 points
    ... a Wasza dyskusja jest jednym z przykładów na zwykłe niezrozumienie rozmówcy, vel. posługiwanie się innym rodzajem słownictwa/skojarzeń. Inna "mapa neuronalna" w mózgu jako pierwsze skojarzenie. Tak jak w wątku o robotach napisał peceed: Dla Astro "fizyka" w tym przypadku to nauka, ta którą znamy, odkrywamy, tworzymy, a w związku z tym cały czas jakby z definicji jest niekompletna, bo ciągle coś odkrywamy i poprawiamy. Dla Sławko "fizyka" to zjawiska fizyczne, które "są" (nawet jak ich nie potrafimy jeszcze obserwować i interpretować) i z jego definicji nie mogą być niekompletne. EDIT: No, i zamiast spróbować zrozumieć rozmówcę tworzymy posty na "set" słów + obrazki
  5. 1 point
    Wspólne badania przeprowadzone przez naukowców z Leibniz-Zentrum für Marine Tropenforschung (ZMT) oraz University of Exeter wykazały, że technologie zbierania plastikowych odpadów z powierzchni oceanów będą miały „bardzo umiarkowany” wpływ na ilość plastikowych śmieci, w których toną oceany. Znacznie bardziej skuteczne byłoby połączenie zbierania opadów z powierzchni oceanów z postawieniem specjalnych zapór na rzekach, które będą zapobiegały przedostawaniu się takich śmieci do oceanów. Światowy ocean dosłownie tonie w plastiku. Plaże nawet najbardziej odludnych wysp są zanieczyszczone tonami śmieci. Przed trzema laty informowaliśmy, że bezludny tropikalny raj jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych plastikiem miejsc na Ziemi. W ciągu najbliższych dekad masa plastikowych odpadów w oceanach będzie większa, niż masa wszystkich żyjących w nich zwierząt. W związku z tak tragiczną sytuacją pojawiają się koncepcje oczyszczania powierzchni oceanów. Brytyjsko-niemiecki zespół naukowy podjął się oceny ich skuteczności. Naukowcy skupili się na plastiku pływającym, gdyż tego, który zatonął z pewnością nie uda się z oceanów usunąć. Naukowcy szacują, że ilość plastiku, który człowiek wyrzuca do oceanów osiągnie swój szczyt w 2029 roku. Do roku 2052 po powierzchni oceanów będzie pływało 860 000 ton plastikowych odpadów. Najważniejszą informacją wynikającą z naszych badań jest taka, że nie możemy ciągle zanieczyszczać oceanów i liczyć na to, że kiedyś technologia pozwoli na posprzątanie tego bałaganu. Nawet jeśli udałoby nam się zebrać cały plastik z powierzchni – a na pewno się to nie uda – to jest on bardzo trudny do ponownego użycia, szczególnie jeśli pływał przez długi czas i uległ degradacji lub zasiedleniu przez organizmy żywe. Inne rozwiązania do spalenia go bądź zakopanie w ziemi. Spalenie spowoduje emisję szkodliwych gazów, a zakopanie zanieczyści grunt, mówi doktor Jesse Abrams z University of Exeter. Dotychczas słyszeliśmy o wielu propozycjach oczyszczania powierzchni oceanów. Jedna z takich inicjatyw, zwana Ocean Cleanup, zakłada wykorzystanie 600-metrowych barier do usunięcia w ciągu 20 lat Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci. Autorzy najnowszych badań postanowili sprawdzić, jaki będzie wpływ 200 takich barier, które pracowałyby bez przerwy przez 130 lat, od 2020 do 2150 roku. Z ich wyliczeń wynika, że przez ten czas udałoby się usunąć zaledwie 44 900 ton plastikowych odpadów. To niewiele ponad 5% tego, co będzie wówczas pływało po oceanach. Wpływ czy to pojedynczego czy wielu takich urządzeń jest bardzo niewielki biorąc pod uwagę ilość plastiku, jaką zanieczyszczamy oceany. Ponadto takie urządzenia są dość drogie zarówno w wyprodukowaniu jak i w utrzymaniu, mówi doktor Sonke Hohn. Jako, że większość plastikowych odpadów trafia do oceanów za pośrednictwem rzek, jedynym skutecznym sposobem na znaczącą redukcję plastiku w oceanach jest całkowite zatrzymanie plastiku już w rzekach. Tylko specjalne bariery wyłapujące plastik na rzekach mogłyby zmniejszyć ilość odpadów trafiających do oceanów. Problem jednak w tym, że bariery takie nie powstaną. Rzeki, szczególnie te największe, są ważnymi trasami komunikacyjnymi, i przegrodzenie ich barierami nie wchodzi w rachubę. Jedynym zatem sposobem na zmniejszenie zanieczyszczenia plastikiem jest znacząca redukcja jego zużycia. Plastik to niezwykle wygodny materiał o wielu zastosowaniach. Musimy jednak pomyśleć o alternatywach dla niego, o tym, w jaki sposób go produkujemy, używamy i się go pozbywamy, mówi profesor Agostino Merico z ZMT. « powrót do artykułu
  6. 1 point
    Potrzebujemy pracy u podstaw problemu, czyli edukacji i egzekwowania nie śmiecenia i segregowania śmieci na co dzień. Rzeczywistego egzekwowania, ponieważ dopóki zdecydowana większość śmiecących nie będzie karana, to niewiele się zmieni. Ludzie wyrzucają śmieci gdzie popadnie. Toniemy w petach, których filtry zawierają plastik. Następnie spora część niesiona wodą deszczową finalnie trafia do rzek, a potem do oceanów. Z plastiku powinny być produkowane tylko produkty trwałe. To co z założenia ma mieć krótki żywot, powinno być tworzone z materiałów biodegradowalnych. To wymaga uregulowań prawnych i sporych zmian technologiach produkcyjnych. Natomiast technologie już są. Nie trzeba ich specjalnie wymyślać. Najgorsze jest to, że problem jest globalny. Zmiany w pojedynczych krajach nie rozwiążą problemu, co nie znaczy, że nie warto ich wprowadzać. Nasi wnukowie niestety będą wypoczywać (?) na plastikowych plażach Wszelkie wyławianie plastiku i podobne, to tylko leczenie objawowe. Potrzebne, ale bez leczenia przyczyn nieskuteczne.
  7. 1 point
    No tak... tysiące tanich (plastikowych?) robotów... efekty łatwo sobie wyobrazić.
  8. 1 point
    Poddaję się. Kręgi i sondy analne mnie przekonały. Toż na trzeźwo to być nie mogło, zatem faktycznie jakaś awangardowa młodzieżówka NFR.
  9. 1 point
  10. 1 point
    Błędnie zakładasz, że to odrzut. Gdyby to był odrzut, to (jak słusznie zauważyłeś) gościa w pierwszym rzędzie by wydmuchało, cały piach z okolicy też. Tymczasem to co widać na zdjęciu (koloryzowane) to drgania osnowy rzeczywistości pod wpływem silnego pola magicznego. Wygląda jak zmiana współczynnika załamania światła, ale w rzeczywistości to dyfrakcja na wirtualnych jednorożcach. Czytałem (u Pratcheta) o hydrofobach - magach z silną awersją do wody - generujących siłę nośną nad powierzchnią wody, być może tutaj mamy magów z fobią piasku
  11. 1 point
    Próbowałeś Emacsem przez Sendmail? (niszowy dowcip)
  12. 1 point
    @Jajcenty Nie przejmowałbym się specjalnie. Większe prawdopodobieństwo jest chyba, że cegłówka spadnie Ci na głowę. https://en.wikipedia.org/wiki/Near-Earth_supernova
  13. 1 point
    @cyjanobakteria pozwoliłem sobie Ciebie zacytować wklejając notkę o rekinach na naszym FB i Twitterze
  14. 1 point
    Rekiny jako gatunek mają prawie 500 milionów lat. Są starsze niż drzewa i przetrwały kilka masowych wymierań, w tym te 65 milionów lat temu, które wykończyło dinozaury. Nie przetrwają jednak mody na wodniste szczyny nazywane dla niepoznaki zupą z płetwy rekina. W głowie się nie mieści, że można złowić rybę, odciąć jedną płetwę i resztę wyrzucić. Wspieram organizację Sea Shepherd, która w przeszłości dekonspirowała nielegalną działalność tego typu i współpracuje regularnie ze służbami, bo to jest często kłusownictwo.
  15. 1 point
    No bo to trochę inaczej było: gość sobie kłusował a goryl go w samoobronie zaatakował. Poza tym, te 11 dostał za całokształt:
  16. 1 point
    Teraz już wszystkie nisze są wysycone i jeżeli powstanie nowa forma życia, stricte od zera, to pewnie zostanie szybko wyeliminowana. Te cztery milady lat temu nowo powstałe i prymitywne organizmy nie miały konkurencji.
  17. 1 point
  18. 1 point
    To naśladowanie ludzkiego mózgu to jest troszkę przegięcie chyba Tzn. jest to prawda, ale na baaardzo wysokim poziomie generalizacji. W zasadzie na poziomie wykresu zależności siły bodźca od czasu (~zapominania). Natomiast w niczym to nie przypomina neurobiologicznych podstaw uczenia się.
  19. 1 point
    Krystalografia to osobna bajka - większość kryształów nie ma pełnej 3D symetrii, czyli nie są to formy idealne. Poza tym kryształy to zabawa kwantologiczna, a nie klasyczna, do czego (jak przypuszczam, bo nie czytałem, brak czasu) w symulacji się ograniczyli. Skały drobnokrystaliczne zachowują się +/- zgodnie z symulacją. Ogólnie sprawa jest dosyć trywialna i nie są do tego konieczne jakieś supersymulacje, wystarczy matma i fizyka na poziomie podstawówki... albo doświadczenie kamieniarza Do takiego samego Włókna nie tylko się rozdzielają, ale też kruszą poprzecznie.
  20. 1 point
    Ciekaw jestem czy rzeczywistość tym razem się obroni. Bo jedną symulacją wysłali całą krystalografię do... Ciekawe do jakiego wniosku by doszli gdyby zamiast dolomitów użyli azbestu.
  21. 1 point
    Internet to ostatni bastion jako tako wolnego słowa. Gdyby się udało zrobić go naprawdę niepodatnym na inwigilację to byłoby super.Jestem zdania że każdy ma prawo głosić, bezkarnie, najgłupsze poglądy jakie się komu wymarzą. Niestety wszystko idzie w złym kierunku. No właśnie, ale nie ma (jeszcze) pozwoleń na noże? To dlaczego mają być na Internet?
  22. 1 point
    Z tego co wiem mechanika kwantowa w badaniu mózgu jak na razie jest bezużyteczna. Nie ma żadnych kwnatowch modeli które wyjaśniałby cokolwiek w działniu mózgu. Zjawiska biologiczne a tym bardziej psychiczne powstają na znacznie wyższym poziomie generalizacji, gdzie wiele zjawisk/procesów się nakłada a na takim poziomie mechanika kwantowa traci swoje zastosowanie (chyba, że do opisów np. pewnych teorii z chaosu czy termodynami używać równań kwantowych, bo jak ustaliśmy w innym watku - można tylko po co. Ale nawet jesli to jak na razie nie udowodniono żeby typowo kwantowe zjawiska miały cokolwiek ważnego do powiedzenia w działaniu mózgu. ) Podsyłam wypowiedz jednego z czołowych Polskich neurokognitywistów (Prof. W. Ducha) w tym temacie: "Spekulacje dotyczące mechaniki kwantowej wywodzą się z technicznych aspektów problemu interpretacji sensu matematycznego formalizmu, opisującego kwantowe zjawiska. Nic nie wskazuje na istotną rolę zjawisk kwantowych na poziomie neuronów (oprócz siatkówki, gdzie pewne procesy można zainicjować pojedynczym kwantem światła?) Proponenci teorii kwantowych nie wiedzą nic o umyśle ani fenomenologii świadomości ‐ fakty psychologiczne i neurobiologiczne uważają za drugorzędne. Nie można tworzyć teorii nie wiedząc na jaki ma być temat! Najpierw ustalmy fakty. Henry Stapp (Berkeley): „Dlaczego istnieje świadomość? Ponieważ lokalno‐redukcjonistyczne prawa fizyki uważane za przyczynowy opis świata, są niekompletne: potrzeba czegoś więcej, by doszło do kolapsu funkcji falowej, do pojawienia się ‘klasyczności’ w przyrodzie, do realizacji potencji stanów kwantowych”. Świadomość staje się tu mechaniczną przyczyną redukująca funkcje falowe. Nie ma tu żadnych odniesień do funkcji poznawczych i afektywnych mózgu. Nie bardzo wiadomo, co poza technicznymi problemami związanymi z zagadnieniem pomiaru w mechanice kwantowej tego typu rozumowanie miałoby wyjaśniać. Teorie Stappa, Penrose'a czy Hamerhoffa są spekulacjami, które nie posunęły nauki do przodu, gdyż nie da się ich empirycznie zweryfikować, nie wyjaśniają wyników konkretnych eksperymentów ani też nie przewidują nowych zjawisk. Należy odróżnić spekulacje od wiedzy naukowej; spekulacje nie stają się nigdy obowiązującymi dogmatami, nauka to nie religia." Natomiast kwestia biofotonów to dla mnie nowość. Musze zgłębic ten temat w wolnej chwili. Dzięki!
  23. 1 point
    Jest jeszcze kwestia A co z hipotezą kwantowej natury mózgu i przeniesieniem ludzkiej świadomości (splątanie kwantowe) w dowolne "miejsce" czasoprzestrzeni? (hipoteza Hamerhoffa-Penrosa o kwantowej naturze mikrotubuli). Nie trzebaby było, o ile dobrze to rozumiem, teleportować mózgu, bo "ta druga" świadomość już tam jest: https://mlodytechnik.pl/technika/28383-kto-jest-swiadomy-my-czy-czasoprzestrzen Cyt z art: "Obecność mikrotubuli w hipotezie Penrose'a - Hameroffa modyfikuje lokalnie czasoprzestrzeń. Ona "wie" o tym, że jesteśmy i może na nas wpływać, zmieniając kwantowe stany w mikrotubulach. Da się z tego wywieźć egzotycznie brzmiące wnioski. Na przykład takie, że wszelkie zmiany struktury materii w naszej części czasoprzestrzeni dokonane przez świadomość, bez opóźnienia w czasie, teoretycznie mogłyby zostać odnotowane w dowolnie odległej części czasoprzestrzeni, np. w innej galaktyce." Można oczywiście podchodzić do tego sceptycznie gdyż : "Fizycy jednak byli i są sceptyczni wobec kwantowych hipotez dotyczących mózgu. Nawet bowiem w laboratoryjnych warunkach kriogenicznych utrzymanie koherencji stanów kwantowych dłużej niż ułamek sekundy to wielkie wyzwanie. A co dopiero w ciepłej i wilgotnej tkance mózgowej?" Ale: "Jednak zdaniem Matthew Fishera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, cytowanego w tym samym grudniowym artykule "New Scientist", problem koherencji mamy szansę rozwiązać dopiero wtedy, jeśli zejdziemy niżej, na poziom spinów atomowych. Konkretnie ma on na myśli spin w jądrach atomowych fosforu występującego w cząsteczkach związków chemicznych ważnych dla funkcjonowania mózgu. Fisher zidentyfikował pewne reakcje chemiczne, zachodzące w mózgu, wytwarzające teoretycznie fosforanowe jony w stanach splątania. Sam Roger Penrose uznał te obserwacje za obiecujące, choć wciąż woli hipotezę mikrotubuli." Jest jeszcze kwestia produkcji biofotonów w mózgu. Być może część komunikacji w mózgu oparta jest o sygnały optyczne. Biofotony mogłyby być splątane kwantowo. Powyższe hipotezy (choć produkcja bifotonów ) to fakt: https://www.technologyreview.com/2017/09/06/149285/are-there-optical-communication-channels-in-our-brains/ byłyby natomiast też ukojeniem dla wierzących, bo w jakiś sposób można byłoby wytłumaczyć istnienie "duszy", jako naszej świadomości istniejącej także pozacieleśnie.
  24. 1 point
    Ktoś pasjami oglądał Teletubisie ... tulimy Na Wyspach Brytyjskich protestanci tulą katolików. IRA i angielscy policjanci wspólnie piją browarki w pubie na Piccadilly. W Niemczech skrajna prawica wraz z bojówkami islamskimi machają tęczowymi flagami w pochodzie LGBT. Palestyńczycy znoszą cegły pod Ścianę Płaczu, chcą odbudować Świątynie Jerozolimską a Kneset przyznaje pełnie praw Etiopskim Żydom. Kongijczycy stawiają sześćdziesięcio-metrowy pomnik Leopolda II a Belgowie ślą do Afryki białą czekoladę. No przestań z jakiej alternatywnej rzeczywistości takie konkluzje? Ludzkość naparza się nieustannie na wszelkie sposoby od militarnych, przez gospodarcze, na dyplomacji i wypominaniu zaszłości historycznych kończąc. Pokój to przedział czasu w którym strony konfliktu wyprztykawszy się z zasobów materiałowych i ludzkich liżą rany i obmyślają jak tu jak najszybciej odbudować potencjał i dowalić konkurentom zanim oni dowalą im . Nie da się zaklinać rzeczywistości huraoptymizmem że ludzie z gruntu pokojowo nastawieni. I nie można zwalać wszystkiego na polityków, ktoś ich w końcu wybiera, nawet największy satrapa, dyktator, czy watażka ma wokół siebie ludzi go popierających bez których nie utrzymał by władzy. Jedynym gwarantem pokoju jest równowaga potencjałów. Wszystkie strony potencjalnego konfliktu muszą byś świadome że jego eskalacja doprowadzi do strat niewspółmiernych do potencjalnych zysków. Istnienie bomb atomowych a później termojądrowych powodowało że konflikty zbrojne wybuchały jedynie lokalnie. Skutkiem czego wielkie potęgi zaczęły rywalizować gospodarczo. Chiny zmonopolizowały rynek metali ziem rzadkich. W kolejności wydobycie, później przetwórstwo a na koniec produkcje Hi-Tech. A jak Amerykanie zaczęli się stawiać przywództwo Komunistycznej Partii Chin przykręciło kurek. Chińczycy zmonopolizowali produkcje substancji czynnych dla przemysłu farmaceutycznego a potem pod pretekstem ochrony środowiska pozamykały fabryki i ograniczyły eksport. To samo z "przetwórstwem" i recyklingiem odpadów. Zachód nie wie co zrobić ze swoimi śmieciami. Hongkong jedno z centrów światowego wolnego handlu bezpardonowo wchłaniane przez kontynentalne Chiny. Z innej półki. Rosja uznała że Arktyka to ich strefa wpływu To samo twierdzi Kanada, ale to Rosjanie mają tam masę wojska i sprzętu a Kanadyjczycy nie. Ukraina po rozpadzie Związku Radzieckiego. Ich głowice atomowe zostały przeniesione do Rosji na podstawie memorandum budapesztańskiego. W którym to Rosja USA i W Brytania gwarantowały suwerenność i integralność granic Ukrainy w zamian za zrezygnowanie z broni jądrowej. A potem był Krym. Rosja zabrała co chciała a pozostali sygnatariusze coś tam burknęli że nieładnie Putin zrobił. Świat i ludzie są wredni. Kropka.
  25. 1 point
    Ja nie SYMPATYZUJĘ z idą izolacjonizmu gospodarczego. I bardzo proszę nie reinterpretować moich wypowiedzi Staram się tylko dość obrazowo OPISAĆ co będzie się działo gdy mit wiecznego wzrostu gospodarczego, sielankowej współpracy gospodarczej, oraz swobodnego przepływu towarów padnie. A poszczególne grupy,społeczne, narody czy imperia będą walczyć o skrawki tego co zostało. Czy ktoś kto napisał biografie Stalina, czy Mussoliniego automatycznie sympatyzuje z ich poglądami? Natomiast ta tyrada jest słaba merytorycznie i błędna historycznie. Rozwój nie wynika bezpośrednio z otwartej gospodarki i przepływu idei uczestników wolnego rynku ale z cieplarnianych warunków gospodarczych. Dzięki dostępowi do taniej energii, surowców i siły roboczej. Podczas wojen gospodynie pieką własny chleb choćby ziarno pochodziło z czarnego rynku a mąka była mielona w młynku do kawy. Ja nie mówię (jeszcze raz to powtarzam) że to ma miejsce "teraz", "już" ale w warunkach niedoboru stanie się. Ludzie nie wzniosą się ponad swoją naturę, państwa nie zaczną masowo przyjmować uchodźców, milionerzy nie przeznaczą majątków na pomoc humanitarną, zwykli obywatele nie będą wiwatować gdy przyjdzie do reglamentacji podstawowych dóbr. Ani nie przyjmą ze zrozumieniem że trzeba zacisnąć pasa. Może ten cytat z Potopu H. Sienkiewicza przemówi do wyobraźni: "Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył. Ja i książę wojewoda wileński postanowiliśmy tę właśnie przysługę oddać Rzeczypospolitej. Ale że siła drapieżników czyha na spadek i wszystkiego zagarnąć nie zdołamy, przeto chcemy, aby choć część, i to nie lada jaka, dla nas przypadła. Jako krewni, mamy do tego prawo. Jeśli zaś nie przemówiłem ci tym porównaniem do głowy i nie zdołałem w sedno utrafić, tedy powiem inaczej. Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. Niechaj Chmielnicki przy Ukrainie się ostaje, niech Szwedzi z Brandenburczykiem o Prusy i wielkopolskie kraje się rozprawiają, niech Małopolskę bierze Rakoczy czy kto bliższy. Litwa musi być dla księcia Janusza, a z jego córką – dla mnie! " I jestem niemal pewien że ten jaskiniowiec co pierwszy wpadł na pomysł krzesania ognia był przez członków pierwszego nowo napotkanego silniejszego plemienia swoim "wynalazkiem" podpiekany żeby im zdradził sekret który daje taką "przewagę technologiczną" Chińczycy bronili sekretu prochu i hodowli jedwabników. Grecy strzegli tajemnicy greckiego ognia. Kupcy feniccy, czy weneccy nie zdradzali swoich tras i kontaktów handlowych. Średniowieczne gildie ograniczały dostęp do tajników rzemiosła. Wielkie kompanie handlowe równolegle z ekspansją kolonii umacniały swoje wpływy gospodarcze i polityczne. Cały XX wiek to nie historia współpracy gospodarczej i naukowej, ale wyścigu zbrojeń! To że TERAZ mami internet (wolną wymianę informacji, idei) nie oznacza że proces rywalizacji pomiędzy ośrodkami władzy zniknął. Jest ciągle obecny, bardziej ucywilizowany, zepchnięty poza zakres oceny opinii publicznej, ale jest. I wybuchnie zinfantylizowanym społeczeństwom prosto w twarz.
  26. 1 point
    Ja nic nie robię bo nie dożyje tego czasu, ale... bunty ludzi przeciwko zrobotyzowanej armii? To nie jest kwestia wiary, tylko fundamentalnie nieokreślonej przyszłości. Bardzo wiele scenariuszy jest możliwych, również taki. Ale są możliwe inne, w których ludzie odsunięci od realnej władzy zostaną usunięci, może powstać neofeudalizm, i cała masa innych wynalazków. Jedno jest pewne: kapitalizm przestanie działać, bo opiera się na założeniu wartości pracy ludzkiej. Znaczenie zyskają prawa: do ziemi, zasobów i całkowicie abstrakcyjne. Najbardziej prawdopodobna transformacja to będzie utrzymywanie ludzi przez państwa, ale mnogość rozwiązań politycznych na ziemi sugeruje że mechanizmy mogą być zróżnicowane. Otwartą sprawa są qualie psychiczne inteligentnych maszyn: może też będą szczęśliwe, w końcu jest to związane z realizacją "zaprogramowanych" celów. I wtedy epokę wiecznego szczęścia mamy zagwarantowaną, tylko czy ma to znaczenie po naszej osobniczej śmierci? Podzielą los koni po rozpowszechnieniu się motoryzacji. Albo będą sobie żyli jak kiedyś nasza szlachta. Być może w czymś rodzaju matrixu. To stary trick w którym ludzie mogli wykorzystywać elastyczność i sprawność swojego umysłu, ale AI sprawia że właśnie przestaje działać. Humanoidalny robot o nadludzkich możliwościach to tylko "dowód" że dziedziny w których maszyny sobie nie radzą przestały istnieć, takie nawet nie będą musiały powstać. Obywatel to będzie tylko "kolejna gęba do wykarmienia". W pewnym momencie ludzie staną się całkowicie zbędni z punktu utrzymywania "cywilizacji". Przy czym same mechanizmy ekonomiczne mogą zostać, tylko że człowiek przestanie być podmiotem w takim systemie. To co mnie zastanawia to kwestia "władzy": prawdziwymi elementami sterującymi w świecie są wyłącznie replikatory, obecnie genetyczne i memetyczne. Jakie konstrukty zajmą ich miejsce? Powstanie jednostkowych agentów może być jedynie artefaktem biologicznym i może zostaną zastąpieni przez mechanizmy których nie rozumiemy (przynajmniej na razie). Na pewno żyjemy w jednych z najciekawszych możliwych rejonoczasów we wszechświecie: oglądamy transformację życia w coś nowego z punktu widzenia istot inteligentnych.
  27. 1 point
    Sam teleskop (jako lustro + bebechy) JWST jest gotowy do pracy w zasadzie od 2017 r. Największym wyzwaniem okazała się jednak osłona przeciwsłoneczna. Z 300 punktów potencjalnych awarii aż 150 dotyczy osłony! Makabra. Niestety inaczej się nie dało, owiewka Ariane 5 ma swoje ogranczenia. Początkowy, śmiesznie niski budżet był częścią polityki Goldina, ówczesnego administatora NASA zgodnie z którym misje NASA miały być projektowane "szybko, tanio, skutecznie". To była fascynacja Doliną Krzemową. O ile taka polityka doprowadziła do obniżenia kosztów wielu programow, to ponoć już wtedy w NASA część zdawała sobie sprawę, że ten program będzie przynajmiej dwukrotnie droższy niż Huble. I tak jest w istocie. Tylko jeśli wtedy powiedzianoby, że potrzebujemy na Webba jakieś 10 mld $, to Kongres nie przyznałby takich pieniędzy. Taki realpolityk w wykonaniu NASA. Sam teleskop stał się także zakładnikiem naukowców, z których większość traktowała dostęp do JWST jako "ostatni etap kariery". I w ten sposób złożoność projektu ogromnie wzrastała. Głównym wykonawcą JWST jest Northrop Grumann. Firma wcześniej nie miała żadnego doświadczenia w budowie teleskopów. W projekt weszła przejmując korporocje TRW, odpowiedzialną za wczesne pracę nad JWST, mającą na koncie obserwatorium Chandra czy wreszcie poczciwe Pioniery. Ale najważniejsze, że TRW projektowałai budowała satelity Orion SIGINT, ściśle tajne satelity szpiegowskie. Te są wyposażane w rozkładane czasze o szacunkowej średnicy nawet 100 metrów. I właśnie ta umiejetnosć TRW to była największa wartość dodana. Mimo wszystko złożoność najbardziej skomplikowanego obiektu jaki ludzkość wyniesie w Kosmos, była i jest wyzwaniem nawet dla speców z TRW. Choć jest jeszcze jedna możliwość. TRW projektując satelity SIGINT z całą pewością, przynajmniej w części, była opłacana z tzw. czarnego budżetu Pentagonu. Tylko w 2016 r czarny budżet wyniósł blisko 68 mld$. Po prostu TRW mogło mieć o wiele większy budżet niż kasa z NASA. A w projekcie JWST najwięcej idzie na wydatki dla wysokowykwalifikowanej kadry - ktoś musi przperowadzić te tysiące testów.
  28. 1 point
    Fajnie by było, gdyby można było tak prosto to przełożyć ;) Sam Bedwyr Ab Ion Thomas podkreślił, że to jego wybór, bo w grę wchodzą inne słowa: twll i safle zamiast poced czy rhymo i clymu zmiast feindio. Generalnie podziwiam tłumaczy, bo to wielka sztuka, żeby jednocześnie odpowiednie dać rzeczy słowo i ładnie wszystko ująć.
  29. 1 point
    Pierwsze zdanie gorzej niż słabo. Nie chodziło o liczbę ZERO, tylko o alef zero, moc zbioru liczb naturalnych, czyli liczbę kardynalną: https://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_alefów Tak czy owak, z dziurami czy bez, moc zbioru liczb naturalnych jest taka sama jak moc zbioru liczb całkowitych czy wymiernych i wynosi alef zero. Są to zbiory przeliczalne. W drugim zdaniu jest gorzej niż gorzej. W przypadku zbiorów zwykle nie operuje się pojęciem ciągłości, to raczej dotyczy funkcji.Można jednak odwołać się do aksjomatu ciągłości https://pl.wikipedia.org/wiki/Aksjomat_ciągłości i wtedy od razu widać, że nie wiesz, o czym piszesz. Ciągła jest oś liczbowa, której odpowiada zbiór liczb rzeczywistych, zbiór liczb naturalnych nie jest nawet gęsty (zbiór liczb wymiernych jest gęsty). Nie chcę się wdawać w szczegóły matematyczne, bo sam w którymś momencie mogę pobłądzić, chciałem tylko sprostować oczywiste błędy. Podsumowując: Sławku, bądź łaskaw terminów nauk ścisłych używać wystarczająco ściśle, choćby w rozumieniu potocznym. Nie dysponujemy na tyle zaawansowaną techniką (według trzeciego prawa Clarke'a nieodróżnialną od magii), aby za każdym razem zgadywać, co masz na myśli. Nie mamy instrukcji obsługi do szklanych kul, a @Radar nie zawsze jest pozahoryzontalny.
  30. 1 point
    Stąd, że to forum istnieje. Gdyby nie istniały "niepoznane", to nikt nie zadawałby pytań, bo nie byłoby je po co zadawać. Jestem daleki od wyznawania jakiejkolwiek religii. Nawet wtedy, gdy błędnie stwierdzam, że coś działa tak, a nie inaczej, uznaję swój błąd, gdy tylko zorientuję się, że wygaduję bzdury, albo ktoś mi to udowodni (staram się z tego wyciągać wnioski i uczyć się na błędach). Religia niemal nigdy nie uznaje swoich błędów. nawet wówczas, gdy błąd zostanie udowodniony, religia trwa przy swoim błędzie. Religie są także aroganckie i nie uznają innych możliwości, nie uznają kompromisów. Ponadto religie nie szukają odpowiedzi i nie dociekają prawdy (wbrew temu co często głoszą), bo one już prawdę znają(!), zwykle tą cudownie objawioną. Zero należy do liczb naturalnych lub nie w zależności od przyjętej definicji. Czy przyjmiesz definicję z zerem czy bez, to dla ciągłości tego zbioru nie ma to znaczenia. Jak uważnie przeczytasz, to co sam napisałeś, to przekonasz się, że sam tkwisz w jakiejś swojej religii. Może czas na jakąś autorefleksję. No i nie wiem skąd wnioski o ożywianiu Kartezjusza? On na miarę swoich czasów badał świat tak jak mógł i wyciągał z tego wnioski, tak samo jak my teraz w naszych czasach. Część z tego okazała się błędna, ale i obecnie powstające teorie też pewnie w większości okażą się błędne. W nauce to przecież jest normalne. Sądzę, że tak właśnie działa ewolucja nauki i naszej wiedzy. Jeśli coś z moich wypowiedzi pasuje ci do Kartezjusza, to OK. Nie przekreślałbym całości jego osiągnięć i filozofii tylko dlatego, że niektóre były błędne. Zresztą każdy wynik eksperymentu jest wartościowy, także ten błędny. Ja bym napisał, że mamy nadzieję, a nie że wierzymy (dlaczego? patrz wyżej). A ta nadzieja bierze się stąd, że każdego dnia, każdej chwili odkrywamy coś nowego i odpowiadamy na wcześniej zadane pytania. Stąd też przez ekstrapolację zakładamy, że skoro mamy nowe pytania, to przynajmniej na część z nich znajdziemy odpowiedź w jakimś skończonym czasie. Czego sobie i wszystkim życzę
  31. 1 point
    Koty czy inne drapieżniki są wyczulone na ruch więc dla nich ten taniec z kubkami to jest jak film w zwolnionym tempie, ale czy to określa jakoś inteligencję? chyba nie. Z papugami to nie wiem, ewolucyjnie chyba nie potrzebują tak szybkich sensorów jak drapieżniki, ale ich inteligencja jest większa od studentów w tym samym stopniu co świń ogrywających studentów w odszukiwaniu trufli czy innych smakołyków po prostu lepsze/szybsze zmysły. Jak nakryją papugę że przy tych kubkach stosuje rachunek prawdopodobieństwa, albo przy partii pokera liczy karty , to OK.
  32. 1 point
    Hmm, ten tego, a jest? Poważniej, być może coś w tym stylu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zmodyfikowana_dynamika_newtonowska z relatywistycznymi przyległościami jak https://pl.wikipedia.org/wiki/Grawitacja_tensorowo-wektorowo-skalarna
  33. 1 point
    Bardzo mnie to cieszy, a terapie biologiczne, tutaj genowe, to przyszłość medycyny.
  34. 1 point
    Ósmego lipca poinformowano, że prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i sprzedaży psiego mięsa. Każdy, kto zostanie przyłapany na sprzedaży psiego mięsa, będzie musiał podpisać zobowiązanie, że więcej tego nie zrobi. Za recydywę przewidziano surowe kary. Za nieprzestrzeganie nowych zapisów grozi od 2 do 5 lat więzienia lub grzywna w wysokości do 50 mln rieli kambodżańskich (12 tys. dol.). Jak podkreślają władze prowincji, zabijanie psów jest niedozwolone, bo są one lojalnymi zwierzętami, zdolnymi do ochrony domów, farm i asystowania wojsku. Wg organizacji Four Paws, spożycie psiego mięsa nie jest w Kambodży rozpowszechnione (regularnie jada je mniej niż 12% osób), ale prowincja Siĕm Réab jest kluczowym ośrodkiem handlu i przemytu. Tea Kimsoth, dyrektor Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa Siĕm Réab, powiedział Reuterowi, że do wzrostu popytu na psie mięso w regionie przyczynili się cudzoziemcy. Psie mięso stało się o wiele bardziej popularne po pojawieniu się cudzoziemców, zwłaszcza wśród Koreańczyków. Oni je lubią, przez co restauracje zaczęły je serwować. Teraz wprowadzamy zakaz. Kimsoth dodaje, że jedzenie psów wskazuje na spadek morale i nieposzanowanie wartości, a także grozi rozprzestrzenianiem wścieklizny. Urzędnik wyjaśnił, że o zmianie prawa poinformowano znanych handlarzy mięsem psów z prowincji. Wspomniał, że osoby, które się nie podporządkują, poniosą konsekwencje. To nie jest problem wyłącznie Siĕm Réab. Handlarze transportują psy także do Phnom Penh i za granicę. W Kambodży danie z mięsem psa i ryżem kosztuje średnio ok. 5 tys. rieli. Zwykle mięso to jada się do alkoholu. Przeważnie spożywają je mężczyźni, wierząc, że zwiększy ono ich tolerancję na alkohol. Z tego powodu psina stała się popularną przekąską w barach w niektórych częściach Kambodży. Four Paws opublikowało w lutym br. raport, w którym stwierdzano, że w sierpniu 2019 r. w Siĕm Réab istniało 21 restauracji aktywnie serwujących psie mięso. Wspominano też o 5 miejscach, gdzie potajemnie przetrzymywano psy i o jednej rzeźni. Osiem restauracji działało w promieniu 5 km od kompleksu Angkor Wat. Organizacja odkryła 110 restauracji podających mięso psów w stolicy (każda serwowała 4-6 psów dziennie, co daje ok. 200 tys. psów rocznie). Mamy nadzieję, że Siĕm Réab będzie modelem do naśladowania dla reszty kraju i że w ten sposób uda się ocalić miliony psów - podkreśla dr Katherine Polak, szefowa Four Paws na południowo-wschodnią Azję. Wysłaliśmy ekipę, która miała sprawdzić, co się stało w czasie pandemii COVID-19. Okazało się, że w dużej mierze handel się po prostu dostosował - dodaje dr Polak. Four Paws odkryło, że kambodżańskie restauracje zaczęły oferować mięso na wynos [...]. Co jednak bardziej zatrważające, wielu sprzedawców wspominało o wzroście popytu i klienteli; ma to związek z mitycznymi własnościami leczniczymi przypisywanymi temu mięsu. Zgodnie z danymi Humane Society International (HSI), rokrocznie na mięso zabija się w Azji ok. 30 mln psów. Dane Four Paws pokazują, na przykład, że w jakimś momencie swojego życia mięso psa jadło 53,6% Kambodżan. Wspominało o tym 72,4% mężczyzn i 34,8% kobiet. Warto przypomnieć, że kwietniu Shenzhen zostało pierwszym chińskim miastem, które zakazało jedzenia kotów i psów. Przed paroma dniami indyjski stan Nagaland zakazał z kolei handlu i spożycia psiego mięsa. « powrót do artykułu
  35. 1 point
    Chyba raczej niemal 70 000, a dokładnie 68 800km.
  36. 1 point
    obiekt wykonuje 1,4 obrotu na sekundę impulsy z magnetara Ci, którzy nie mają zbyt wiele kasy, zwłaszcza na prenumeratę w tak szacownym (i kosztownym) piśmie przeczytają to samo tu: https://arxiv.org/pdf/2004.11522.pdf P.S. Mariusz, kiedyś było "zgłoś" do tego co powyżej, a teraz jak to czynić? Nie chcemy chyba publicznie?
  37. 1 point
    Strzały z angielskiego długiego łuku (war bow) miały bardzo słabą przebijalność pancerzy płytowych nawet na bardzo krótkich dystansach. Porównanie do broni palnej nie jest trafne. Łuk można porównywać z bronią palną jedynie w przypadku trafień w niechronione części ciała, już nie mówiąc o trafieniach w oczy. Z tego, co się orientuję łucznicy nie celowali dokładnie tylko w generalnym kierunku nacierającego wroga. Pierwsze muszkiety czarnoprochowe wybijały w tych samych pancerzach dziury wielkości kciuka, a strzały się od nich odbijały, w najlepszym wypadku pozostawiając niewielkie nacięcie albo pęknięcie. Wrzucę jeszcze świetne wideo na ten temat:
  38. 1 point
    Niestety nie do końca mogę sobie przypomnieć detale ze względu na amnezję, ale ogólnie w rozważaniach chodziło o zagadnienie komunikacji pomiędzy dwóch mózgów z których każdy ma trochę inny wewnętrzny aparat pojęciowy (bo każdy ma inny), i one bardzo rzadko dokładnie przystają. Aby coś komuś przekazać, musimy mieć model mentalny tej innej osoby i dopasować komunikat do naszego zrozumienia jego zrozumienia tego co musimy powiedzieć To działa też w drugą stronę. Mogę dobrać komunikat który najlepiej oddaje zagadnienie w moim rozumieniu, ale wiem że ktoś na 100% źle to zrozumie. Zatem muszę "kłamać" dopasować się do odbiorcy, użyć innego sformułowania które najlepiej "przeniesie istotę rzeczy". Między innymi po to używamy analogii. W ten sposób pojawia się nieusuwalna "nieoznaczoność" komunikacji. Systemy formalne są bardzo przyjemne, bo nie posiadają tej nieoznaczoności: każdy komunikat ma perfekcyjnie określone znaczenie i można przyjąć że brak wzajemnego zrozumienia po przesłaniu takiego komunikatu da się przedstawić jako iloczyn niezrozumienia nadawcy i odbiorcy wobec komunikatu. Jeśli informacja to komunikat + model informacji od strony odbiorcy, to exformacja to taki komunikat i model informacji od strony nadawcy. W komunikacji cyfrowej nie ma problemu że są różne. W matematyce na poziomie formalnym też nie ma (ale w praktyce używa się skrótów). Ale na fundamentalnym poziomie odbiorca i nadawca są różni i pełna komunikacja po prostu nie jest możliwa. W pewnym sensie można ogólniej traktować exformację jako polecenie. Informacje zapewniają nerwy przychodzące, exformację - wychodzące. Informacja to zrozumienie świata, exformacja to wpływanie na świat. I tutaj widziałem dobrze (bo teraz już tego nie ogarniam tak klarownie, to takie echa mysli) dosyć precyzyjną analogię pomiędzy fizyką a takim światem komunikatów i mózgów, i rolę formalizacji pełniło wytworzenie rzeczywistości klasycznej. Ale to wciąż tylko zabawa.
  39. 0 points
  40. 0 points
    Ja tam bym sensu się dopatrywał jeszcze. Brakuje nam danych. Kolesie przebywają galaktyczne odległości, żeby ukraść nam krowę, wygnieść kręgi w zbożu, albo zainstalować komuś sondę w ... analną. W tym szaleństwie musi być metoda! Choć, niewykluczone, że dotknęło nas weekendowe pijaństwo ichniejszych nastolatków. https://www.uk-muscle.co.uk/applications/core/interface/imageproxy/imageproxy.php?img=http://www.troll.me/images/hmmmm/hmm-not-sure-if-srs-or-troll.jpg&key=68343a1b65a789d8ab41f01e66a35eee9e4796b61a2f9712a3319a1493365435
  41. 0 points
  42. 0 points
    Vimem się dało. https://www.cvedetails.com/cve/CVE-2019-12735/
  43. 0 points
    Zapomniałeś o pierwszym zdobyciu wejściem tyłem.
  44. 0 points
  45. 0 points
    trochę podobnie a nawet bardzo mocno jak ze zdobywaniem Everesta 1. pierwsze Zdobycie 2. pierwsze zdobycie bez tlenu 3. pierwsze zdobycie przez kobietę 4. pierwsze zdobycie zimą 5. pierwsze zdobycie w sandałach 6. pierwsze zdobycie w sandałach i z zamkniętymi oczami
  46. 0 points
    Przy czym nikt raczej nie uważa tego ludzia z niedzieli rano za kogoś innego od tego z soboty, a już zwłaszcza nie panowie policjanci wlepiający ludziowi mandat za to, co robił w sobotę wieczorem.
  47. 0 points
    Najlepiej od razu w układzie 2+2 albo 3+1 Za 30 lat PKB będzie niezależne od liczby ludności.
  48. 0 points
  49. 0 points
  50. 0 points
    Jedno drugiego nie wyklucza. Coś może być mikroskopijne, ale w porównaniu z innymi cosiami wielkie jak stodoła. Skleroza czy zacietrzewienie?
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...