Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/28/21 in all areas

  1. 5 points
    Po lewej czy po prawej stronie? Obecnie nie mamy tego dylematu i w większości krajów na świecie jeździmy po prawej. Jednak jeszcze niedawno liczba państw, w których obowiązywał ruch lewostronny była znacznie większa, niż obecnie. Po lewej stronie jeżdżono w Szwecji czy Danii, a w Austrii w pierwszej połowie XX wieku w części kraju obowiązywał ruch lewo-, a w części prawostronny. Teraz wszyscy Austriacy jeżdżą po prawej. Kto jednak ma rację i który sposób poruszania się jest bardziej właściwy czy uzasadniony? Tego droga, kto silniejszy Przez większość historii ludzkość nie potrzebowała przepisów dotyczących ruchu na drogach. Nawet w tak rozwiniętych państwach jak Imperium Rzymskie, z jego rozbudowaną siecią dróg, nie istniały odgórnie narzucone zasady poruszania się. Większość dróg było wąskich, więc wprowadzanie obowiązku jazdy po konkretnej stronie i tak mijało się z celem. Nawet na szerokich drogach jeżdżono środkiem, po koleinach, a pierwszeństwo miał ten, kto je wymusił. Większy, silniejszy czy znaczniejszy mógł więc zostać w wygodnych bezpiecznych koleinach, a mniejszy musiał zjechać wozem na bok i liczyć na to, że nie ugrzęźnie na poboczu. Jedynie na kilku szerokich mostach wprowadzono zasady mijania się po konkretnych stronach. Badania kolein na drogach w ruinach Pompejów sugerują, że w mieście tym jeżdżono po prawej stronie. Jednak była to preferencja kulturowa, a nie odgórny nakaz. Co nie znaczy, że rządzący w Imperium nie zajmowali się ruchem drogowym. Wiemy, że już w I wieku przed naszą erą ruch kołowy w Rzymie stanowił tak wielki problem, iż Juliusz Cezar wydał zakaz poruszania się powozów i rydwanów przed godziną 15. Wyjątek wprowadzono dla wozów z materiałami budowlanymi na potrzeby świątyń lub innych robót publicznych. Zarządzenie miało ułatwić ruch pieszy w mieście. Ruch może i ułatwiło, ale miało to swoje konsekwencje. Ponad 100 lat później poeta Juwenalis w jednej ze swoich satyr narzeka, że hałas czyniony przez wozy w nocy nie pozwala ludziom spać. Pierwsze zasady Najstarszy zapis zasad poruszania się po drodze znajdziemy prawdopodobnie w Zhou Li (Obyczaje Zhou) z II w. p.n.e. Dzieło opisuje organizację państwa zachodniej dynastii Zhou (1046 p.n.e. – 771 p.n.e.). W księdze czytamy, że na drogach mężczyźni zajmują prawą stronę, kobiety lewą, a wozy jadą środkiem. Jednak były to nie tyle przepisy ruchu drogowego, co opis struktury społecznej. Gdy zaś trzeba było się minąć, o tym, kto którą stronę zajmie, decydował przypadek lub obyczaj, nie nakaz prawny. I takie zwyczajowe zasady nie dotyczyły całości ruchu, a określały, kto komu ma ustąpić z drogi.  W niektórych miejscach władze dość wcześnie regulowały pewne zasady poruszania się. Sachsenspiegel, saksońskie prawo z początków XIII wieku, mówiło, że pieszy ma ustąpić konnemu, konny wozowi, a wóz pusty wozowi pełnemu. Taki sposób pojmowania ruchu utrzymał się przez wiele wieków. Jeszcze w 1930 roku w raporcie australijskiego rządu znalazło się zalecenie, by na wąskich brukowanych drogach pierwszeństwo miał pojazd cięższy, nawet gdyby oznaczało to, że pojazd lżejszy musi częściowo zjechać z drogi. Obyczaj najważniejszy Dla osób pieszych bardziej naturalnym jest trzymanie się prawej strony. Niektórzy twierdzą, że dzieje się tak, gdyż większość ludzi jest praworęczna, więc żołnierz niosący tarczę na lewym ramieniu, wolał mieć ewentualnego napastnika po swojej lewej stronie, zatem w niespokojnych czasach mijał idącego z naprzeciwka człowieka wybierając prawą stronę drogi. W sytuacji, gdy zbrojny nie miał tarczy, to mając przypasaną broń po lewej stronie mógł się nią szybciej zasłonić, gdy potencjalny napastnik również był po lewej. Mijając się z nim wybierał więc prawą stronę drogi. To jednak tylko dywagacje. Pewnym jest zaś, że wybór prawej strony jest jest naturalny podczas prowadzenia zwierząt. Trzymamy je prawą ręką, więc wygodniej jest iść z lewej strony zwierzęcia, wybierając prawą stronę drogi. W Japonii zaś savior-vivre wymagał, by mijać się tak, aby przypasany u boku miecz był dalej od mijanej osoby. Tym bardziej, że na wąskich uliczkach miast mijający się samurajowie, idąc prawą stroną, mogli przypadkiem zderzyć się mieczami co mogło zostać uznane za obrazę i powód do pojedynku. Rozsądnie więc było zejść na lewą stronę, by uniknąć przypadkowego zderzenia i nieporozumienia towarzyskiego. Zwyczaj ten został sformalizowany, gdy powstawała japońska sieć kolejowa.Była ona budowana przez Brytyjczyków, więc tutaj nałożyły zwyczaj obu krajów i pociągi jeździły lewym torem. Ostatecznie przepisy z 1924 roku uregulowały kwestię ruchu lewostronnego. Do dzisiaj Japonia jest jednym niewielu państw nie będących w przeszłości brytyjską kolonią, w których obowiązuje ruch lewostronny. Po drugiej stronie oceanu koloniści mieszkający na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych przywieźli ze sobą różne zwyczaje, więc brytyjskie kolonie w Ameryce Północnej nie zostały zdominowane przez brytyjski zwyczaj poruszania się lewą stroną. Co więcej, wszystkie dostępne dowody wskazują, że w kolonialnej Ameryce Północnej poruszano się zwykle po prawej stronie drogi. Wozy przesądziły sprawę Historycy zgadzają się co do tego, że najważniejszym impulsem utrwalenia ruchu prawostronnego było pojawienie się wozów typu Conestoga. Conestoga był ciężkim wozem, prototypem dla słynnych szkunerów prerii, zdolnym do przewożenia nawet do 6 ton ładunku i był ciągnięty przez 4-6 zwierząt. Po raz pierwszy wozy tego typu były używane do transportu pszenicy pomiędzy doliną Conestoga w Pennsylwanii a pobliskimi miastami. Wozy nie miały specjalnego siedziska. Woźnica albo szedł po lewej, albo siedział lub stał na tzw. lazy board umieszczonej z lewej strony pomiędzy osiami wozu, gdzie znajdował się hamulec, albo też jechał na oklep na ostatnim zwierzęciu po lewej. Lewa strona była naturalnym wyborem, gdyż większość ludzi jest praworęczna, więc lejce trzymali w prawej ręce. A skoro woźnica znajdował się po lewej, to naturalnym wyborem było mijanie się wozów na wąskich drogach po prawej stronie, dzięki czemu powożący mogli pilnować, by nie zahaczyć się wystającymi osiami. Wozy Conestoga pojawiły się około 1750 roku i sposób powożenia nimi miał tak wielki wpływ na obyczaj poruszania się po drogach, że prawostronny ruch przyjęto w najwcześniejszych amerykańskich przepisach regulujących tę kwestię. W 1792 roku władze Pennsylwanii nakazały, by wozy mijające się na Pennsylvania Turnpike pomiędzy miastami Lancaster i Filadelfia, wybierały prawą stronę drogi. Pierwsze prawo regulujące ruch na wszystkich drogach stanowych zostało przyjęte w Nowym Jorku w 1804 roku i nakazywało ono ruch prawostronny. W roku 1813 takie samo rozwiązanie przyjął stan New Jersey. Z czasem podobne zasady wprowadziły inne stany, gdy więc w USA zaczęły powstawać pierwsze samochody, ich twórcy umieszczali kierownice po lewej strony, by – podobnie jak w przypadku wozów Conestoga – kierowcy mogli mijać się jadąc po prawej stronie drogi. W Meksyku podróżowano głównie po prawej stronie, jeszcze zanim kraj uzyskał niepodległość od Hiszpanii. A prawostronną zasadę poruszania się tylko wzmocnił import samochodów z USA. Miały one kierownice z lewej strony, więc jeżdżono po prawej. Amerykańskie samochody prawdopodobnie miały też wpływ na kształtowanie się prawostronnego ruchu w Kanadzie, ale tam był to długotrwały proces. W prowincji Ontario jeżdżono po prawej stronie już w 1812 roku, ale na przykład w Nowej Szkocji jeszcze w roku 1922 poruszano się po lewej. W Europie sytuacja nie była tak klarowna. We Francji na przełomie XVIII i XIX wieku stosowano wozy dostawcze podobne do Conestoga. Woźnica siedział na ostatnim koniu po lewej. Zatem mijające się wozy zjeżdżały na prawo. Zasadę tę zaczęli stosować też i cywile. Wraz z podbojami Napoleona zasada ruchu prawostronnego zaczęła rozpowszechniać się w Europie. W 1852 roku wydano we Francji dekret, dotyczący głównych dróg i ulic miejskich, w którym nakazano ruch prawostronny. Reguły takie przyjmowały też inne kraje. W Rosji ruch prawostronny wprowadzono jeszcze za caratu, na Bliskim Wschodzie rozpowszechnił się on za czasów Imperium Osmańskiego, a w Chinach wprowadzono ją pod rządami Kuomintangu w 1946 roku. Przy zasadzie ruchu lewostronnego pozostała Wielka Brytania i jej kolonie. Ruch lewostronny Dlaczego więc Brytyjczycy jeżdżą inaczej niż reszta Europy? Poruszanie się lewą stroną drogi było na Wyspach powszechnym zwyczajem. A został on wzmocniony konstrukcją brytyjskich wozów z XVIII i XIX wieku. Były one mniejsze niż Conestoga i... miały z przodu ławkę. Ławka zaś dawała woźnicy więcej swobody. I zwykle woźnica siadał po prawej stronie koni, by móc swobodnie prawą dłonią operować batem, bez obawy, że zahaczy o ładunek z tyłu. Mijając inny wóz zjeżdżano więc na lewo. W powozach przewożących pasażerów woźnica również siadał po prawej, a obok niego siedział pomocnik, który mógł szybko zeskoczyć i pomóc pasażerom przy wysiadaniu. Pierwsze na Wyspach prawo nakazujące korzystanie z konkretnej strony drogi pojawiło się już w 1669 roku. I przepis ten mógł stać się prekursorem wszystkich brytyjskich praw dotyczących organizacji ruchu. Nakazano wówczas, by na London Bridge wozy trzymały się lewej strony. W 1772 roku Szkocja nakazała ruch lewostronny na wszystkich swoich drogach. A zasada ta została ostatecznie przypieczętowana w 1835 roku, kiedy to Highway Act narzucił ruch lewostronny na wszystkich drogach Wielkiej Brytanii. Gdy więc na Wyspach zaczęto produkować samochody, kierownice montowano z prawej strony. Zasada ruchu lewostronnego trafiła też do brytyjskich kolonii. Obecnie obowiązuje ona w ponad 60 państwach i terytoriach zależnych, głównie w Wielkiej Brytanii i części jej byłych kolonii. Z kolei na dwóch brytyjskich terytoriach zależnych – Gibraltarze i Brytyjskim Terytorium Oceanu Indyjskiego (BIOT) – obowiązuje ruch prawostronny. Gibraltar wybrał tę zasadę ze względu na granicę lądową z Hiszpanią. Z kolei BIOT składa się z niewielkiej wyspy Diego Garcia i tysięcy miniaturowych niezamieszkanych wysepek. Na Diego Garcia jest duża amerykańska baza wojskowa, więc wprowadzono tam ruch prawostronny. « powrót do artykułu
  2. 4 points
    Pączki średniowieczne były wykonane z ciasta chlebowego, nadziewane nie tylko słoniną, ale też w ogóle tłustym mięsem i dosmaczane przyprawami charakterystycznymi do mięs. W Małopolsce istniało nawet święto "Comber" - nawiązujące (nie do combrzenia się - jak chcą niektórzy), ale do przyprawy - czombru, która była afrodyzjakiem. Zwyczaj ten zanikł w XIX wieku po zakazaniu go przez zaborcę. W każdym razie jest to święto dużo starsze niż XVI wiek i przez wieki ulegało modyfikacjom. Słodkości wprowadzono w XVII wieku.
  3. 3 points
    Nie, to wynik doświadczeń ludzkości z pieniądzem zwiększający stabilność rynków finansowych. Kreacja pieniądza jest obecnie pod kontrolą banków centralnych z jednej strony a z drugiej jest dopasowywana do potrzeb rynku poprzez akcję kredytową - pieniądza potrzeba tyle na ile zaciągnięto długów. Oczywiście nie jest to jedyny możliwy algorytm, ale jest prosty i świetnie się sprawdza, nie należy zapominać że w finansach przez setki lat siedzieli "ci brakujący ludzie z prawego ogona krzywej Gaussa", w tym setki Einsteinów. Ja niczego nie muszę zakładać, w głębi duszy pozostałem fizykiem i opisuję rzeczywistość. Bitcoin w pewnych aspektach ma własności pieniądza w innych nie. Prawda III rodzaju. Ilość pieniądza w obiegu jest określana również przez to, ile jest on wart. W sytuacji, kiedy pojawiły się gro(sato)sze znikają efektywne przeszkody dla rozdrabniania, przez co "wzrost wartości" bitcoina jest równoważny niekontrolowanej emisji pieniądza fiducjarnego! Bilion $? W "obiegu" może pojawić się 100 razy tyle! To waluta, która dalej ma tę własność, że jedynymi beneficjentami "emisji" są posiadacze pieniądza. W przypadku banków ogranicznikiem poziomu zysków są stopy procentowe i wymagany procent rezerwy: jeśli na rynku pojawi się dodatkowy milion, to bank zarabia wyłącznie procenty od tego miliona, jednocześnie wykonując cholernie użyteczną społecznie robotę racjonalnie sterując akcją kredytową dla przedsiębiorców. W przypadku bitcoinów nie opłaca się ich pożyczać o ile nie mamy gwarancji większej stopy zwrotu niż przeciętna, a nie możemy tego mieć z powodów matematycznych! Bitcoin to pasożyt i nowotwór systemu finansowego, taki który przypadkiem sam wytwarza opiaty uśmierzające ból (i do tego sporo halucynogenów). Chorzy nie chą go wyciąć, bo wydaje im się że robią coraz bogatsi Pieniądz musi mieć stabilną wartość. To dlatego ludzie podają wartość BTC w dolarach, a nie ceny w BTC. Można przyjąć, że system został zhakowany. Gdyby bitcoin był fizyczny i zaczęto nim powszechnie płacić w sklepach, to najdalej po kilku miesiącach zostałby zdelegalizowany. Niematerialność pozwoliła na wymknięcie się mechanizmom obronnym. Równie dobrze mógłbym sam drukować takie "banknoty" w postaci elektronicznego papieru, tzn. byłyby to obligacje wyświetlające sobie swoją obecną wartość w dolarach. Wystarczyłoby, aby dostatecznie wiele ludzi uwierzyło w te deklaracje (obietnica kupna) aby swobodnie krążyły w obiegu. Już wtedy byłoby to dyskusyjne (obietnica bez pokrycia, no bo jaka jest różnica z punktu widzenia kupjących czy kopie je jedna osoba czy miliony oraz czy w przyszlości będzie jedna osoba która te obligacje wykupuje czy wiele). Do pewnego momentu takimi pieniędzmi by obracano, ale gdyby ich wartość zaczęła coraz szybciej rosnąć uznano by je za aktyw... Byłoby to oszustwo nawet gdybym wzorem Ponziego prawie do końca wypełniał swoje zobowiązanie. Schemat Ponziego który jest rozproszony dalej jest oszustwem, nawet jeśli za "sztamę" odpowiada blockchain. W jaskiniach dobrze zachowywały się kości przez co mamy wypaczony obraz. Obserwacje ludów prymitywnych pokazują, że prawie żaden w nich nie mieszka, to ekstremum dotyczące chłodnego klimatu. Dopiero teraz żyjemy w jaskiniach które sami budujemy, do jaskiń wprowadził nas postęp techniczny (beton). Jakby Ci to wyjaśnić... Twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się moja Zbyt długo rządy pozwalały na eksperyment w postaci kryptowalut, głównie z powodów tych samych dla których miały one taką popularność wśród "inwestorów": nikłego zrozumienia jak działa rzeczywistość Mój pradziadek też lubił postęp. Jako prosty chłop (o ile prosty chłop może znać biegle 4 języki obce w mowie i piśmie) wykupił od hrabiego pół wsi (choć w domu się nie dojadało), zawsze płacił złotem i uwielbiał papierowe pieniądze. W końcu kiedyś znaleziono siennik wypchany "nowoczesnymi" pieniędzmi, które wtedy były już warte dokładnie tyle samo ile siano które zastąpiły (jakby ktoś nie znał określenia etymologii określenia "siano" na pieniądze to już wie, odnośnie "kapusty" mam kilka hipotez ) . Jest kolega taki sam jak mój dziadek - cwany, obrotny i odnoszący sukcesy, do momentu zderzenia z tymi aspektami rzeczywistości których nie do końca rozumie z powodu własnych ograniczeń. Bitcoin zostanie zdelegalizowany, a kolega usłyszy coś takiego: Wystarczy kupić jakikolwiek aktyw. Zresztą podatek inflacyny nie jest taki zły, istotna jest suma wszystkich obciążeń podatkowych na społeczeństwie/gospodarce i jakość/ilość usług które za nie dostajemy z powrotem. Dlatego konto w banku ma przewagę nad materacem, ze względu na oprocentowanie. Nie pokrywa ono pompowanej inflacji, jednak minimalna uczciwość wymagałaby przynajmniej porównania zakumulowanych stóp procentowych dla jednego dolara. Szastanie gołą wartością to zwykła demagogia! Do tego warto uwzględnić rosnącą jakość towarów, za 1 obecnego dolara może kolega kupić rzeczy, które warte byłyby w 1900 setki $AD1900! BTW. Dodruk pieniądza jest pokazaniem wała Chinom które straciły możliwość kupowania czegokolwiek sensownego za swoje ciężko zarobione obligacje skarbowe rządu USA. Dokładnie z tego samego powodu, dla którego nie można wybudować fermy świń w środku osiedla mieszkaniowego. Przeszkadza innym. Jak ludziom nie przeszkadza (zazwyczaj) że ktoś w domu raczy się narkotykami, to wojny gangów, napady rabunkowe i akwizycja przed szkołami już tak. Bitcoin stał się problemem.
  4. 3 points
    Kłamstwo. (Owszem, teiści czasami coś tam badają, ale tylko po to, aby spróbować w jakikolwiek sposób "udowodnić" ateistom lub innowiercom swoją rację. Robią to więc dla nich, a nie dla siebie. Teiści nie potrzebują dowodów na poparcie swojej wiary, co zresztą sama potwierdziłaś, cytuję:) A to jest właśnie dowód na powyższe kłamstwo. To kolejne kłamstwo. A wynika to z tego, że teiści nie są w stanie zrozumieć, że ktoś może nie wierzyć i mylą wiarę z niewiedzą. Droga Ergo Sum. Ateiści nie wierzą. Ateiści albo coś wiedzą, albo nie wiedzą. Jeśli czegoś nie wiedzą, to stawiają tezy, pewne domysły, a potem je badają, czy mogą być prawdziwe, czy nie. Te, które da się udowodnić, że nie są prawdziwe, zostają odrzucone. A te, które uda się udowodnić jako prawdziwe, stają się wiedzą. Tezy to nie wierzenia, tylko zbiór możliwości, które następnie są badane. Tak samo jest z Bogiem/bogami. Ateiści nie mogą twierdzić, że Bóg/bogowie istnieją, bo nie ma dowodów na to istnienie. Ateista może jedynie założyć tezę, że Bóg istnieje i próbować tą tezę udowodnić, ale o ile wiem, jeszcze nikomu to się nie udało. A dopóki się to nie udało, można uznać, że nie istnieje, tak samo jak można uznać, że nie istniała i nie istnieje Calineczka, choć jej dzieje także zostały spisane w "księgach". Przykład. Ja stawiam tezę, że we wszechświecie istnieje życie poza Ziemią. Ty nazwiesz to wiarą. Ja też mogę to sobie potocznie nazwać wiarą, ale stricte wiarą to nie jest, to zasadnicza różnica. Dla mnie to teza, która stanie się wiedzą, gdy istnienie tego życia zostanie udowodnione. Wiarą byłoby to wtedy, gdybym powiedział, że nie potrzebuję dowodu na to, że takie życie istnieje. Ale ludzie są różni. Są osoby, które mówią, że wierzą w Boga, ale w ogóle nie przestrzegają zasad tej "swojej" wiary. Kłamią, kradną, nie chodzą do świątyń, nie odprawiają rytuałów itp. Są też ludzie, którzy twierdzą, że są ateistami, ale ciągle w coś wierzą, a nawet chodzą do wróżki (znam taką osobę). Jedni i drudzy kłamią, świadomie lub nieświadomie, ale kłamią. Nie możesz więc uważać, że ateiści też wierzą, robiąc to na podstawie osób, które kłamią. Tak samo i ja nie twierdzę, że teiści nie wierzą w Boga mimo, że znam takich, którzy mówią, że są wierzący, a nie celebrują w żaden sposób tej wiary. Powiem więcej, mógłbym uznać, że katolik, który dla siebie bada np. prawdziwość zapisów w Biblii, jest osobą niewierzącą! Dlaczego? Bo powinien bezwzględnie wierzyć, że te zapisy są prawdziwe, a próbując badać ich prawdziwość podważa swoją własną wiarę! To jest też dowód na to, że wiara nie jest prawdą, wręcz przeciwnie, wiara zamyka drogę do poznania i do prawdy (tak, to jest całkowite zaprzeczenie tego, co głoszą np. księża)! Z tego też powodu ateista nie może posługiwać się wiarą(!), ale prawdziwy ateista, a nie ten, któremu wydaje się, że nim jest. Życie nie jest czarno-białe. Wiele osób tkwi w różnych odcieniach kolorów i szarości. Twój problem polega na tym, że w ogóle nie masz pojęcia o ateizmie i o tym, co naprawdę czują ateiści (bo pewnie nigdy nie byłaś ateistką), ale nie przeszkadza ci to o nich mówić. W przeciwieństwie do ciebie, ja byłem kiedyś osobą wierzącą, praktykującym katolikiem, który, co niedziela chodził do kościoła, który celebrował wszystkie te rytuały itd. Moja przemiana w ateistę trwała ponad 20 lat! Wiem jak trudno jest oderwać się od sekty, do której wciąga cię otaczające środowisko, a nawet rodzice (więc nie dziwi mnie, że tak wielu ludzi w niej tkwi). Tak sekty, bo dla mnie kościół katolicki to także sekta jak każda inna, tylko że bardzo duża i mająca wpływy we władzach państwowych (wielu krajów niestety, nie tylko Polski). Ty nie jesteś w stanie zrozumieć, że KK to sekta, bo sama w niej tkwisz. Zrozumiesz to, jak z niej wyjdziesz (jeśli to kiedykolwiek nastąpi).
  5. 2 points
    Musiałbyś zdefiniować co rozumiesz przez skuteczność. Od tego trzeba byłoby zacząć. Ale rozumowanie: O nie! Szczepionki są nieskuteczne bo ZALEDWIE 70 procent umierających to nieszczepieni! uważam za czystej wody kretynizm. Taką argumentacją przebijasz wszystkie efemeryczne trole, które tu miały występy. Myślę, że na tym trzeba skończyć. Co miało być powiedziane zostało powiedziane. Jesteście dzwonki chromatyczne i tyle. Tak wiem, strunowe, ale mam nadzieję że skojarzycie.
  6. 2 points
    Nie. Idea tego systemu polega na tym, że większość płaci na mniejszość. Większość ludzi (na szczęście) nie jest aż tak chora. Zaryzykuję że działa tu Pareto i 20% beneficjentów zużywa 80% środków. Gdyby każdy płacił na siebie mielibyśmy jak w Ameryce, do tej pory spłacałbym swój wyrostek. Średni koszt leczenia 100 tys podzielić przez 35lat = 238 pln/m-c Niewiele zostaje na resztę opieki. doświadczenie pokazuje że nie. Mimo powszechnie dostępnych statystyk zatrzymaliśmy się na 50% zaszczepionych. Sceptycy pozostają sceptykami. Działa na identycznej zasadzie jak ubezpieczenie społeczne plus marża dla ubezpieczyciela. No i nikt nie ubezpieczy mnie od np choroby serca. Za to chętnie sprzedadzą mi ubezpieczenie od raka jajnika. Bo nie czytają Konstytucji - tam jest o równym dostępie - w praktyce oznacza to iż można zadekretować: każdemu 10 aspiryn rocznie i to będzie zgodne z konstytucją. Niekonstytucyjne są np szpitale branżowe czy rządowe - bo nie wszyscy mogą się tam leczyć. 18 miesięczne oczekiwanie na rehabilitację barku jest konstytucyjne jak najbardziej, ale że miałem przy sobie 300 złotych to załatwiłem sprawę w miesiąc.
  7. 2 points
    Rodzinnych, szczęśliwych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Życzą Ania, Jacek i Mariusz. « powrót do artykułu
  8. 2 points
    Bajdurzysz Panie choćby z tego względu, że nie każdy niezaszczepiony musi zachorować czy zachoruje. Łóżka szpitalne są zajmowane przez rząd Dzisiaj jest 23.000 zajętych łóżek covidowych, czyli prawie 20.000 nieszczepów je zablokowało. Migasz i ślizgasz się w tej dyskusji niezręcznie omijając fakty. Nie jesteś dla mnie wyjątkiem, więc muszę Ciebie traktować statystycznie, jako statystycznego człowieka, który po zaszczepieniu ma mniejsze prawdopodobieństwo ciężkiego przebiegu choroby, przyblokowania szpitalnego łóżka czy ewentualnych powikłań eliminujących Cię z rynku budowy dobrobytu narodowego o ewentualnym zejściu nie wspominając. Statystyka panie, statystyka i nikt nie będzie zajmował się indywidualnymi (Twój przypadek) procedurami. Koszty panie , koszty.
  9. 2 points
    No problemski, mam dużo Zmartwiłbym się tą diagnozą, gdyby nie fakt, iż jest nas takich wielu. Musiałbyś zobaczyć miasteczko akademickie PWr dniu ogłoszenia śmierci Breżniewa. Z akademików leciały drobne skrawki papieru pieczołowicie zapisane 'Lonia zdechł' pisane wielką literą, zapewne z szacunku dla tego wielkiego człowieka, a Jego Magnificencja rektor ustanowił dzień rektorski, zapewne byśmy mogli smucić się do woli. Antyszczep w tej dyskusji to osoba nie szczepiąca się bez wyraźnych przeciwwskazań medycznych. Zabobon, głupota, brak czasu - wszystko mi jedno. Ich zachowanie sprowadza na mnie i moich bliskich niebezpieczeństwo. Dlatego mam pełne prawo cieszyć się jeśli z puli genów ubędzie trochę genów zabobonu, głupoty, lenistwa. Dodatkowo w świat idzie przekaz: tak się uporczywie nie szczepił, a mimo to umarł. Ale wiesz, że te nieszczepione dziecko jest otoczone zaszczepionymi? Kiedyś osoby po polio były dość powszechnie spotykane, podobno porażenie to tylko 0.1% zarażonych. https://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_Heinego-Medina https://www.youtube.com/watch?v=urZLTobAfJc
  10. 2 points
    Gdy Chiny wycięły ten nowotwór, hashrate spadł o ok. 40% - sprzęt poszedł głównie do Rosji, USA, Kazachstanu ( https://www.notebookcheck.net/The-Bitcoin-mining-ban-started-a-fire-sale-on-Chinese-miners-FT-investigation-reveals-where-they-went.580848.0.html ) ... i zaczynają się blackouty: Rosja: https://www.rferl.org/a/bitcoin-blackouts-russian-cryptocurrency-miners-minting-millions-sucking-abkhazia-electricity-grid-dry/30968307.html Kazachstan: https://www.theverge.com/2021/11/27/22805033/kazakhstan-cryptocurrency-miners-suffer-energy-shortages Texas się chwieje: https://gizmodo.com/bitcoin-miners-are-flocking-to-texas-as-grid-operator-w-1848103092 Czyli oprócz Indii, pewnie zbliżają się kolejne bany ...
  11. 2 points
    Normalne dziedziny życia mają przyzwoity np. ~liniowy wzrost zużycia energii. Poniżej jest wzrost zużycia energii na Bitcoin z ostatnich 6 lat - prawie równo wzrost 2x na rok - utrzymanie tego trendu kolejne 6 lat przekroczyłby całą światową produkcję energii, co jest niemożliwe. Czyli musi się zacząć wypłaszczać - pytanie na jakim poziomie - 10%, 50%, 99% światowej produkcji energii? Nie wiem, mam nadzieję że jak najniższym, ale kupują polityków i elektrownie więc może też być bardzo źle. Nieuniknione wypłaszczenie oznacza spowolnienie wykładniczego wzrostu, na którym oparte są piramidy finansowe - historycznie w takich momentach piramidy padały z hukiem, pierwsi zadziałają najwięksi gracze wyciągając całą pozostałą kasę piramidy (wpłacona minus koszty, przekręty), przeciętny frajer obudzi się jako jeden z ostatnich w "don't be the last one holding when the music stops".
  12. 2 points
    Dramat. Okazuje się, że 'odnośnie' to rusycyzm. Pozostaje zatem zacisnąć zęby i zużywać więcej głosek. Właśnie sprawdziłem, wypowiedzenie "do" zajmuje mi około 500 ms. W skali kraju, w ciągu roku to całkiem sporo dodatkowych litrów dwutlenku węgla. Trudno, posadzę jeszcze jedną brzozę
  13. 2 points
    @AlexiaX brzmi dziwnie, bo po prostu powszechnie popełniany jest błąd. Jesteśmy więc przyzwyczajeni do wersji błędnej, wytykamy więc wersję prawidłową jako błędną. Niewykluczone, że za jakiś czas usus przeważy i dotychczasowa błędna zostanie uznana za równie prawidłową.
  14. 2 points
    Prawidłowy zwrot to właśnie "odnośnie do". No, chyba że będziemy się sprzeczać z Poradnią Językową PWN https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Odnosnie-do;20994.html Warto zatem czytać artykuły na portalu popularnonaukowym, bo dba on o poprawność językową. PS. Autorka dziękuje za zwrócenie uwagi na nazwę rasy. Dzięki temu można było poprawić ważną w tym przypadku literówkę
  15. 2 points
    Na całe szczęście - jak słusznie zauważył Peceed - postęp nie odbywa się na forach internetowych.
  16. 2 points
    Raport zaczyna się od tego że jest prof. informatyki po doktoracie w Stanford z 1989 ... ale rozumiem że koledze nie dorasta do pięt (Hogwart?) Z energią m.in. odnawialną ludzkość troszeczkę nie wyrabia, co widać m.in. w kolejnych blackoutach jak całego Libanu ( https://www.cnbc.com/2021/10/11/lebanon-suffers-24-hour-blackout-food-poisoning-business-closures-amid-fuel-crisis.html ) ... jej zużycie na liczenie haszy musi być skompensowane - finalnie zawsze najtańszymi źródłami spalania paliw kopalnych. No i ta święta czynność kultu liczenia haszy tabelki zużywa nie tylko kosmiczne ilości energii kluczowej do funkcjonowania naszej cywilizacji, ale też astronomiczną ilość elektroniki - jedna transakcja to jak wziąć młotek i zmiażdżyć 2 ajfony ( https://www.theguardian.com/technology/2021/sep/17/waste-from-one-bitcoin-transaction-like-binning-two-iphones ) ... no i od półtora roku mamy braki czipów m.in. zamykają całe fabryki ( https://www.reuters.com/business/autos-transportation/vws-skoda-stop-production-czech-plants-week-due-chip-shortage-2021-09-16/ ) ... i owszem jest to w dużej mierze wina kryptoświrów np. https://www.news18.com/news/tech/state-of-chip-shortage-blame-bitcoin-for-the-long-wait-for-your-new-car-and-sony-playstation-5-3849086.html I to wszystko żeby podtrzymać piramidę finansową - poza płaceniem za to astronomiczne marnotrawstwo, też np. z Tetherem "produkującym" kolejne miliardy (czyli kradnącym Waszą kasę), z Muskiem kupującym-tłitującym-sprzedającym zarabiając na tym miliardy z Waszej kasy ... ogólnie ludzie z góry piramidy na tysiące sposobów kradnący wodospadem z kasy którą wpłaciliście ... ps. Szczera reklama krypto:
  17. 2 points
    Kłamliwy artykuł. Lata postępów sprawiły że współczynnik całkowitego zysku zwiększył się z 0,57 do 0,6. W artykule chyba celowo jest mowa jedynie o energii netto w ramach fuzji w samej komorze. Z takim postępem to możecie czekać jeszcze 200 lat na pierwszą elektrownię która będzie miała znaczenie energetyczne a nie medialne. No bo: 1,01 też nas nie zadowoli. Co z tego że wyprodukujemy więcej jak musimy ponieść masę wydatków na badania, inwestycje i budowę? Przy takim współczynniku - który i tak jest dalo poza naszymi możlwościami - budowa elektrowni oznacza że jedziemy na stracie przez dziesiątki lat. Ten współczynnik musi osiągnąć wielokrotność 1 a nie ledwo ją przekroczyć. Teraz jest 0,6 W tej chwili tylko jedno źródło energii ma pomijalny wpływ na środowisko: energia atomowa. I przez dziesiątki lat nie zapowiadają się żadne zmiany. Na chwilę obecną zielony ład polega na tym że zielone jest to co dają Niemcy z Rosją: czyli gaz który przypadkiem skoczył do góry Parafrazując znane powiedzenie: gdybyśmy w samochodach na paliwo mieli taki postęp jak w energetyce termojądrowej to do dziś skręcanie sygnalizowalibyśmy machaniem ręki za oknem samochodu.
  18. 2 points
    To ciekawe, moje natychmiastowe skojarzenie to własnie "jedna samca", dopiero całe zdanie uzmysłowiło mi, że 1 jest w dopełniaczu rodzaju męskiego. Hmm..może to jakas analogia w osobniczej różnicy percepcji z tym: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wirująca_tancerka
  19. 2 points
    e tam, pierwsze zdanie publikacji, którą tak szermujesz to: Negative trend continues - Comparatively moderate shrinkage of ice extent in 2021 . Rozumiem, dzisiaj lodu jest więcej niż wczoraj - wnioskujemy że się ochładza - świetnie, ale odpowiedź na pytanie ile będzie lodu za rok brzmi: prawie na pewno mniej. Pojedyncze roczne wyskoki niewiele zmieniają w trendzie. I teraz prpozycja zakładu: jeśli tegorocznej zimy 2021/2022 będzie w Arktyce lodu więcej niż 2020/2021 wpłacę 1000 zł na utrzymanie KW. W przeciwnym wypadku Ty płacisz - przyjmujesz?
  20. 2 points
    To dodając 1 jednostkę np. energii + 2 + 3 + ... w ten sposób dostajemy -1/12 jednostki np. energii? Co do gęstości energii, jeszcze raz: pytam się o jakąkolwiek np. oczekiwana gęstość Hamiltonianu też w QFT - w danej odległości od elektronu. To że teoria przewiduje możliwość istnienia innych wszechświatów czy np. istot nadprzyrodzonych, nie znaczy że istnieją. Brak dowodu nieistnienia, nie jest dowodem istnienia. Proszę o dowód istnienia innych wszechświatów. Ja znam tylko dowody na istnienie naszego jednego wszechświata - dobra teoria to pozwalająca poprawnie w nim przewidywać, a nie tylko umożliwiająca dodawanie i fitowanie kolejnych poprawek gdy się nie zgadza. Co do supersymetrii, np. https://www.scientificamerican.com/article/supersymmetry-fails-test-forcing-physics-seek-new-idea/
  21. 2 points
    Jeden z problemów z wielkimi korporacjami IT, jak Google czy FB, jest taki, że - z niezrozumiałych dla mnie powodów - działają na specjalnych prawach. Z jednej strony próbują ustawiać się w roli prasy i korzystać z przywilejów dotyczących wolności wypowiedzi, ale z drugiej strony nie odpowiadają za to, co publikują ich użytkownicy. To albo jedno, albo drugie. Albo dajemy sobie prawo - tak jak jest to w prasie czy tradycyjnych mediach - do decydowania jakie treści są u nas publikowane, ale wówczas odpowiadamy za to, co jest publikowane, albo też nie odpowiadamy, za to, co publikują userzy, ale wówczas nie możemy ich cenzurować, jednocześnie budując swoją potęgę na mamieniu użytkowników możliwością swobody wypowiedzi. Ponadto media te są często - poprzez swoje cenzorskie praktyki - promotorami głupoty. Znane są przecież przykłady blokowania czy likwidowania profili traktujących o historii sztuki, bo były na nich udostępniane zdjęcia obrazów czy rzeźb przedstawiających nagich ludzi. Mnie najbardziej rozwaliło zaś działanie firmy/organizacji tzw. factcheckingowej, która współpracuje z Facebookiem. Otóż jeden ze znajomych zamieścił na FB zdjęcie przedstawiające klasyczną grecką wazę. Na wazie były namalowane m.in. centaury. I ci geniusze od factcheckingu - ludzie nie algorytmy - oznaczyli post jako "fałszywą informację". Wyjaśnili w komentarzu, że przyczyną takiego oznaczenia jest to, że centaury nie istniały. I na koniec prośba - przestańcie na siebie bluzgać, bo zamknę temat.
  22. 2 points
    No to policzmy trochę: 5kg/m2 bazaltu czyli 5000 ton/km2. A oni chcą rozsypać to na 55 milionów km2, czyli zużyć 275 miliardów ton = 2,75E+11 bazaltu(!) Tak na szybko oszacowałem, że to prawie 2 takie góry jak Rysy (!) (założenia: wysokość Rysów 2,5km, promień podstawy na poziomie morza ok.4,5km, gęstość powiedzmy 2,7 t/m3 = 1,43E+11 ton). Ile paliwa trzeba zużyć i ile wytworzyć CO2, żeby pokruszyć, przetransportować i rozsypać dwie góry takie jak Rysy? Największa na świecie wywrotka BiełAZ 75710 może przewieźć na raz 450ton ładunku. Musiałaby więc zrobić ok. 6,11E+08 kursów na średnią odległość ok. 2958 km w jedną stronę (promień okręgu o powierzchni 55 mln km2 to 4200km, a dla połowy tej powierzchni to ok. 2958km). To daje przejechanych ok. 1,8E+12 km, a w dwie strony ok. 3,6E+12km (bo pewnie musi wrócić). Spalanie w tej ciężarówce to ok. 1300 litrów na 100km. Zużycie wyniosłoby więc ok. 4,7E+13 litrów paliwa, co z kolei daje ponad 1,4E+11ton CO2. 1,4E+11ton CO2 to 144 miliardy ton CO2 (!) A to tylko emisja spowodowana transportem! Czyli wyemitują 98% CO2, żeby pochłonąć 2%, po prostu super pomysł A wydobycie tego i pokruszenie? Pewnie drugie tyle, ale już mi się nie chce liczyć.
  23. 2 points
    Tutaj: https://dzicyzapylacze.pl/dzikie-pszczoly-a-pszczola-miodna-2/ artykuł szerzej poruszajacy omawiany problem. Z powyższego artykułu wynika, że z pszczołą miodną nie ma problemu, jest wprost przeciwnie - ma się znakomicie. Ilość rodzin pszczelich w Polsce rośnie od ponad 20 lat w skali 3-4% rocznie, obecnie w Polsce szacuje się liczbę pszczół miodnych na ok 60 mld. Przekichane to mają te dzikie gatunki. Ciekawy wywiad, o wadliwości ochrony gatunkowej i dlaczego powinniśmy dbać o środowisko trzmieli (nieco mniej wydajnych zapylaczy od pszczół miodnych, ale nie bedących, w przeciwieństwie do pszczoły miodnej, oportunistami kwiatowymi): https://uni.wroc.pl/marcin-kadej-chcesz-pomoc-trzmielom-ratuj-siedliska/ A wracając do trzmieli… Nie wszystkie kwiaty są przystosowane do tego, żeby zapylała je pszczoła. Ze względu na ich budowę i głębokość kielicha, a co za tym idzie na długość języczka tych owadów. U pszczoły języczek, proboscis, ma długość 6,3-6,5 mm. W przypadku trzmieli krótkojęzyczkowych – bo dzielimy je na krótko-, średnio- i długojęzyczkowe – to 9 mm, podczas gdy u długojęzyczkowych nawet 15 mm. Kolejna bardzo ważna cecha trzmieli to tzw. zapylanie wibracyjne. Trzmiel zawisa przy kwiecie pomidora czy borówki wysokiej, łapie żuwaczkami fragment krawędzi płatka korony i pracą własnych mięśni, a co za tym idzie – skrzydeł, bo cały czas jesteśmy w zawieszeniu, wywołuje falę uderzeniową o częstotliwości 400 Hz, która powoduje otwarcie się pylników i wysypanie pyłku na ciało owada. Wystarczy, że poprzez swoje działanie zmniejszymy populacje trzmieli (które w mieście czują się bardzo dobrze), a wpłynie to na dużą liczbę gatunków roślin. Tu widać jak skomplikowanym mechanizmem jest ekosystem, jak łatwo go zdemolować. ps. W zeszłym roku, obok miejsca mojego zamieszkania, wiatr ułamał konar płaczącej wierzby. Na szczęście zarządca nie zrobił dalszej kosmetyki i pozostała wdzięczna dziupla. Szybko zagnieździła się w niej rodzina trzmieli, która dzięki temu, że pobliska łąka przestała być regularnie koszona, miała co robić. Takie drobne, ale sensowne kroki, lepiej wpływają na ekosystem niż stawianie uli.
  24. 2 points
    Jasne. O rzeczywistości możemy się wypowiadać wyłącznie na podstawie naszych doświadczeń. O sensie odpowiedzi decyduje pytanie. Stoi to w konflikcie z dominującym wśród ludzi przekazywaniem wiedzy za pomocą języka, czyli symboli - prowadzi ono do powstawania mitologii, plotek, przekłamań (choć ma swoje zalety). Z kolei metoda naukowa wymaga, aby każda wiedza dawała się zreprodukować za pomocą doświadczenia, co do zasady - wynikają z niej jakieś mierzalne konsekwencje. Religia jest systemem wiedzy który nie ma znaczenia operacyjnego - choć próbuje udawać, że takowe ma i przypadkowe zdarzenia (interwencje boskie) są wynikiem postępowania ludzi (zazwyczaj grzechów). Jeden metr w mojej głowie ma zupełnie inną reprezentację niż w głowie innego człowieka, mamy różne mózgi o różnej budowie, lecz jesteśmy w stanie uzgodnić równoważność operacyjną pewnych pojęć pomiędzy nami. Tzn. że jeśli weźmiemy odpowiednią szkolną linijkę 20 cm, to będziemy w stanie odmierzyć ją 5 razy w jednym metrze. I tak dalej. Proste abstrakcyjne pojęcia matematyczne mogą mieć bardzo prosto wykazaną równoważność. Możemy ustalić czym jest 1,2,3. Potem wprowadzić koncepcje liczb naturalnych. Itd. Ja wiem co oznacza że zbiór ma 3 elementy i nie robię tego "w sposób aksjomatyczny", bo aksjomaty trzeba zrozumieć, właśnie w sposób operacyjny. Mam w mózgu fundamentalnie niedostępne dla mnie reprezentacje tych pojęć, więc rozumiem je w ten sposób że mogę wykonać pewne operacje na świecie a potem zaobserwować ich skutki. Wrzucić 3 grzechotki do pustego pudełka, a potem wyjąć 3 grzechotki z pudełka i mieć pewność, że więcej nie ma. Bez operacyjnej semantyki matematyka byłaby operacjami na nic nie znaczących symbolach. Całe początkowe nauczanie matematyki to umiejętność łączenia symboli z abstrakcyjnymi własnościami świata wyznaczanymi przez nasze doznania. Mechanika kwantowa działa w sposób operacyjny - jedyne wielkości jakie z pewnością istnieją to wyniki pomiarów. Na ich podstawie możemy sobie budować mentalne modele rzeczywistości, ale o równoważności dwóch modeli świadczą jedynie ich fizyczne przewidywania odnośnie mierzonych wielkości. Formalizm operatorów i stanów jest abstrakcją matematyczną w najbardziej elementarny sposób reprezentującą wiedzę o rzeczywistości i możliwości wykonywania eksperymentów. Dlatego z punktu widzenia MK nie ma znaczenia jak zbudowany jest aparat pomiarowy o ile jest równoważny operacyjnie z innymi mierzącymi "to samo", a klasą równoważności pomiarów jest operator. Funkcje falowe są abstrakcjami opisującymi klasy równoważności struktur przechowujących wiedzę o świecie ("obserwatorów", "mózgów"). Dygresja: Zazwyczaj przyjmuje się, że matematyka ma prymat nad fizyką, ale zacząłem uważać że to jednak "rzeczywistość" fizyczna determinuje matematykę - jedno nie może istnieć bez drugiego, cała matematyka jaką znamy musi mieć reprezentację w postaci fizycznych struktur (w tym sensie że wzór matematyczny to fizyczna struktura atramentu na papierze interpretowana przez fizyczny mózg). W ten sposób matematyka istnieje jako własność rzeczywistości. W sumie to nie jest jakaś nowość - jeszcze pierwszego dnia studiowania fizyki wyraziłem w rozmowie z jednym doktorantów moją wątpliwość, czy wszystkie możliwe wszechświaty da się opisać matematycznie w tym sensie, że "ich matematyka" może nie być wyrażalna za pomocą dostępnych dla nas struktur. Najprostsza taka możliwość to różnica "ilościowa" - istnienie "nieskończonych" wzorów zawierających prawdy o zbiorach o jeszcze większej kardynalności.
  25. 2 points
    Ależ wyjaśnienie jest proste. Lodowiec oraz ile razy przez nas przeszedł. Europa jest jak tort, ma warstwy, wystarczy kopać gdziekolwiek. Przypadek opisany przez @cyjanobakteria jest zasadniczo wyjątkiem. Teść wykopał sobie dół pod altankę z piwnicą a potem miał studnię i klął w żywy kamień: "kurde, skąd tu woda?! Przecież to jest na górce?!" Generalnie większość uczciwych kopaczy studni na pytanie gdzie kopać odpowiada: gdzie najwygodniej
  26. 2 points
    Dokładnie tak właśnie jest. Tutaj fajnie i skrótowo opisana historia ruchu antyszczepionkowego: https://www.totylkoteoria.pl/2019/04/historia-antyszczepionkowcy.html Jakość agumentacji antyszczepionkowców bywała różna : Wyjątkowo ortodoksyjny antyszczepionkowiec ksiądz Wincenty Pix popełnił dzieło pt. " O krzyczącej niedorzeczności i strasznej szkodliwości szczepienia ospy" : https://polona.pl/item/o-krzyczacej-niedorzecznosci-i-strasznej-szkodliwosci-szczepienia-ospy,MTg2MTkwNDg/6/#info:metadata U Pixa czytamy, że "u młodzieży szkolnej zepsucie moralne (onanizm) wedle opinii lekarzy (Burnette, Wolf i t. d.) ma swoją przyczynę często w szczepieniu ospy, bo jadowita materia podrażnia narządy płciowe i przyśpiesza płciową dojrzałość. " U Pixa ponadto możemy wyczytać jak bardzo wyboistą drogę musiał pokonywać postęp w medycynie: "W roku 1885 urządzono w mieście Leicester wielką demonstrację przeciwko szczepieniu; pochód 50 tysięczny mieszczan i delegatów z bliższej i dalszej okolicy z burmistrzem na czele, z magistratem i miejscową policją szedł procesjonalnie przez znaczniejsze ulice z chorągwiami i sztandarami, niesiono na długim drążku zawieszoną i od wiatru poruszającą się figurę (dużą lalkę) z napisem: Jennerowi mordercy dziatek wieczna hańba! i przyszedłszy na rynek zapalono stos drzewa; ludzie wyczekują, co dalej będzie; w tem burmistrz lalkę a dyrektor policji jakiś papier a była to pisana ustawa szczepnicza, biorą do rąk, podnoszą w górę i zamaszycie z oburzeniem, wrzucają do ognia na spalenie wśród przekleństwa i złorzenia na sprawców ludzkiego nieszczęścia, i szyderczych śmiechów na niedorzeczność operacji szczepniczej a nierozum jej zwolenników. Ten śmiały patryotyczny postępek dodał otuchy przeciwnikom szczepienia do oporu i zwalczania operacji kuglarskiej;" Cyt z : https://pubmedinfo.org/2017/02/22/historia-szczepien-przeciwko-ospie/
  27. 2 points
    Bynajmniej: "Ale to znów zwiazane było z rozwojem państwowości." Nie ma takiej potrzeby. Problem (na szczęście nie mój) polega na tym, że nie umiesz wyciągnąć wniosków nawet z prac, na które się powołujesz.Zadałem n-ty raz pytanie jak ów wzrost przekładał się na rozwój ludzkiej cywilizacji i oczywiście pustka odpowiedzi. To ci podpowiem. Nawet na podstawie owego artykułu z wiki można wnioskować, że lepsza dostępność do różnorodnego pożywienia, znacznie lepsza do białek i tłuszczów zwierzęcych, mniejsze obciążenie pracą fizyczną (zwłaszcza w dzieicństwie) mogło i czasem przekładało się na większy wzrost fizyczny warstw panujących (rycerstwa-szlachty, arystokracji, kapłaństwa, patrycjatu etc.). Z zalinkowanych badań wynika, że jest "niewielka ale istotna statystycznie pozytywna korealcja między wzrostem a inteligencją etc" to taka sytuacja środowiskowa w shierarchizowanym społeczeństwie mogła ułatwić zdobycie panowania i jego utrzymania przez warstwę panującą. Tyle, że elity często uelgały wynaturzeniom. Nasza magnateria w końcówce I Rzeczpospolitej była trzebiona przez kiłę (degradacja układu nerwowego), również wrodzoną, chów wsobny (tzw. błękitna krew), alkoholizm, obżarstwo i lenistwo intelektualne. A to znów miało znaczace przełożenie na życie milionów. Ale ty tego nie napisałeś. Z mojej strony to koniec dyskusji ponieważ: Z krynicą mądrości się nie dyskutuje. Amen. Tak. Nieformalny pogląd niektórych archeologow pradziejowych jest taki, że te neandertalskie geny w nas to po prostu efekt ordynarnych zgwałceń, otwarte pytanie kto kogo bardziej gwałcił Także ta scena znad rzeki, której nie powinny oglądać dzieci, otwierająca poetycki film Annauda "Walka o ogień" wcale nie musiała być licentia poetica Swoją drogą, czy Ron Perlman, bardzo uzdolniony zresztą aktor (genialana rola w "Imię róży"), odtwórca jednej z ról w tym filmie, nie przypomina przypadkiem trochę neandertalczyka : https://www.filmweb.pl/person/Ron+Perlman-3896 - Potrzebuje nowej żonki, do dzieci i do roboty - Za młoda dla Macieja.... dziesięc morgów - Osiem - Dwie świnie i krowa https://www.youtube.com/watch?v=iaB-_b3_YIw Ta scena nie jest wcale taką artystyczną przesadą. Przez więszkość naszej historii małżeństwo, rodzina była przede wszystkim komórką ekonomiczną, produkcyjną. Kto nie miał gospodarki, warsztatu etc., był w dosyć trudnym położeniu. Badania wskazują, że w XVI w w Poznaniu aż 20% gospodarstw były jednoosobowe. Była kupa samotnych ludzi. W średniowieczu i czasach nowożytnych i tak, pod wpływem kościoła i rozwoju struktur państwowych, pozycja kobiety została wzmocniona, bo np. w Imperium Karolingów: Prawa Sasów przedstawiające zaślubiny niczym akt kupna-sprzedaży: "Ten, kto chce poślubić wdowę, ma zaoferować jej opiekunowi cenę jej kupna" (offerat tutori pretium emptionis eius); "kto porwie kobietę zaręczoną z innym, winien zapłacić 300 solidów [zadośćuczynienia] ojcu dziewczyny i 300 narzeczonemu, a ponadto kupić ją za 300 solidów" (et insuper 300 solidis emat eam); "lit królewski ma prawo kupić sobie żonę, gdziekolwiek zechce, lecz nie ma prawa żadnej kobiety sprzedać" [to jest samowolnie wydać za mąż]. Również najstarsza kodyfikacja anglosaska - prawo Aethelberta, króla Kentu - określa zawarcie małżeństwa jako kupno dziewczyny i mówi o cenie, za jaką kupiono żonę https://sjp.pwn.pl/korpus/zrodlo/et;904,1;15890.html Oczywiście form małżeństw i formalnych związków seksualnych w starożytności i wczesnym średniowieczu było całe multum, nie wszędzie pozycja kobiety była niska. Szczególną pozycje kobiety miały np. u Celtów, gdzie istniało bodajże z 8 czy 9 różnych form małżenstwa , w tym na czas określony, rozowdy etc. Może wynikało to z tego, że celtycka kobieta potrafiła przyłożyć...
  28. 2 points
    Przyznam że rzadko nawet w necie w komentarzach na gównomediach tak mocno szowinistyczne teksty spotykam. "Formy niższe" "podludzie" "po wyglądzie można poznać z jakim gatunkiem mamy do czynienia" - czyli sugestia że obecnie ludzie dzielą się na różne gatunki, podgatunki. No to wbij sobie do głowy że ludzie oczywiście się dzielą pod wieloma względami.Np. są mądrzejsi i głupsi. Z pewnością jesteś mądrzejszy od niektórych i niektórzy są mądrzejsi od Ciebie. I nawet nie wchodząc w szczegóły jeśli ktoś jest najmądrzejszy minus 1, to jest jeden mądrzejszy od niego człowiek - co w przypadku przyjęcia Twojej logiki prowadziłoby do wniosku że wszyscy (włącznie z Tobą) poza tym jednym najmądrzejszym są podgatunkiem. Tylko czemu sam siebie chcesz mianem podludzia określać - tego nie rozumiem. Więc może odpuść ten tok rozumowania. Wzrost Kwaśniewskiego, Trzaskowskiego, Schetyny, Budki, Wałęsy poproszę. Są to znani giganci wzrostu podobno
  29. 2 points
    Nie takie to proste. 1. sprzedający mógł zdobyć wiedzę o tym co sprzedaje, wystarczyło zainwestować odpowiednią ilość czasu i pieniędzy, 2. kupujący raczej nie był tej klasy ekspertem, żeby mieć wystarczającą wiedzę, a w takich przypadkach zwykle nie tylko wiedza jest potrzebna, ale też laboratorium, możliwość porównania itd. 3. podobnej chińszczyzny, której wartość kolekcjonerska jest zerowa, jest masa, wystarczy przejść się na dowolną giełdę staroci. Gdyby ktoś próbował inwestować skupując podobne miski po 35 USD z nadzieją na taki strzał, pewnie by wydał parę milionów baksów bez szans odzyskania. Miałby trochę mniejszych trafień, coś by mu się zwróciło, ale bez ryzyka pomyłki można przyjąć, że taka inwestycja byłaby całkiem nieopłacalna. Specjalista od chińskiej porcelany miałby trochę lepszy wynik, ale i tak skupowanie fantów na sprzedażach garażowych czy pchlich targach byłoby dla niego całkiem nieopłacalne, więcej by zarobił na ekspertyzach, pośrednictwie w sprzedaży itp. 4. gość nie zarobi 500 000, nawet gdyby taka była cena przybicia. Nie chce mi się sprawdzać warunków Sotheby's, ale pewnie coś z tego będzie musiał im zostawić, chyba że 'młotkowe' i ew. inne koszty w całości płaci nabywca. 5. delikwent będzie musiał się z dochodu wyspowiadać w skarbówce, która odpowiednią pokutę mu nakaże, i to raczej niemałą. 6. gdyby chciał się resztą podzielić z poprzednim właścicielem, będzie to zakwalifikowane jako darowizna dla obcej osoby. Zwykle w takich przypadkach stawki podatkowe są dosyć paskudne. No i tyle.
  30. 2 points
    Pisałem w kontekście jąder atomowych, przy czym napisałem "QCD" w sensie (QCD + EW). Modelujemy zjawiska fizyczne, cząstki są elementami/aspektami tego modelu. Jeśli aspekt cząstkowy zjawisk może być nieźle modelowany przez punkt albo kulkę, to raczej nie ma niczego dziwnego w fakcie, że solitony sprawują się równie dobrze albo lepiej, jeśli z daleka przypominają fale EM z kulką albo punktem. Tak samo przybliżenie jądra kształtem czajniczka może niejednokrotnie dać lepsze rezultaty niż użycie kulki (* dla odpowiedniego czajniczka :P). Jest to równie doniosłe i zadziwiające jak możliwość przedstawiania obrazów w postaci zbiorów kwadratowych pikseli. Matematyka jest dla nas dosyć łaskawa. To jest znakomite pytanie, i powiedziałbym że kluczowe dla tej dyscypliny. Przy czym ważniejsze może być "kiedy, w jakich okolicznościach i jak dokładnie". Spodziewam się że odpowiedź będzie miała charakter matematycznej koincydencji, bez fundamentalnego znaczenia dla fizyki. Na razie wiadomo, że pewne rozwiązania pól w fizyce fazy skondensowanej miewają skyrmionowy charakter. Dla jąder z tego co sprawdziłem na szybko to tworzy się prostsze niskoenergetyczne teorie efektywne w których skrymiony pojawiają się jako naturalne rozwiązania. To nie jest żadna "nowa fizyka", tylko postęp w fizyce matematycznej. Są ciekawsze, ważniejsze i trudniejsze rzeczy do roboty, ale ludzie mogą mieć własne predyspozycje. Co mnie odrzuca w tej tematyce? Brak znaczenia dla prawdziwych postępów w fizyce jak i znikome znaczenie praktyczne. Życzę wszystkiego najlepszego, ale wygląda to na miejsce które zmarnuje masę zasobów. https://arxiv.org/abs/1903.04951 - przykład znacznie ciekawszej tematyki. Nie. Ciekłe kryształy to całkiem nowa jakość jeśli chodzi o zjawisko. Nadciekłość nie ma z tymi zagadnieniami niczego wspólnego, a jest nawet czymś całkowicie przeciwnym do kryształu: mianowicie fundamentalnym brakiem jakiejkolwiek wewnętrznej struktury.
  31. 2 points
    Że tak zacytuję Billa Brysona "W domu. Krótka historia rzeczy codziennego użytku". "Ponieważ dziesięciny były stałym powodem napięć między Kościołem a rolnikiem, w roku 1836, rok przed objęciem tronu przez królową Wiktorię, postanowiono uprościć ten obszar życia. Od tej pory zamiast oddawać miejscowemu duchownemu uzgodnioną część zbiorów, rolnik płacił stałą roczną sumę wyliczoną na podstawie ogólnej wartości jego ziemi. A zatem duchowieństwo dostawało swoją działkę nawet w sytuacji, kiedy rolnik miał zły rok, czyli pastorzy mieli same dobre lata. Praca wiejskich duchownych była zaskakująco niedookreślona. Pobożności nie wymagano, ani nawet nie oczekiwano. Aby otrzymać święcenia kapłańskie w Kościele anglikańskim, trzeba było mieć dyplom uniwersytecki, ale większość pastorów studiowała filologię klasyczną, nie teologię. Nie uczono ich również głoszenia kazań, niesienia inspiracji i otuchy czy innych form chrześcijańskiej troski. Wielu duchownych nie zadawło sobienawet trudu pisania kazań, lecz kupowali grubą książkę z gotowymi tekstami i co tydzień odczytywali jeden z nich. Chociaż nie było to niczyim zamiarem, system ten zrodził kastę dobrze wykształconych i zamożnych ludzi, którzy mieli mnóstwo wolnego czasu. Skutek był taki, że wielu z nich spontanicznie realizowało przeróżne niezwykłe zainteresowania. [...] Geogre Bayldon, wikary w odludnym zakątku Yorkshire, miał tak mało wiernych na swoich nabożeństwach, że przerobił połowę kościoła na kurnik, ale jednocześnie został wybitnym językoznawcą samoukiem i stworzył pierwszy na świecie słownik języka islandzkiego. Niedalekood jego parafii Laurence Sterne, wikary spod Yorku, pisał poczytne powieści, między innymi słynne The Life and Opinions of Tristram Shandy. Edmund Cartwright, rektore wiejskiej parafii w Leicestershire, wynalazł mechaniczne krosna, które naprawdę przyspieszyły dokonującą się rewolucję przemysłową. [...] W Devonie wielebny Jack Russell wyhodował eriera, który nosi jego imię, a w Oksfordzie wielebny William Buckland napisał pierwsze naukowe opracowanie o dinozaurach [... Thomas Robert Malthus z Surrey napisał Prawo ludności i tym samym zainicjował dyscyplinę naukową zwaną ekonomią polityczną. Wielebny William Greenfeld z Durham był fundatorem archeologii[...], człowiek o oryginalnym nazwisku Octavius Pickard-Cambridge został najwybitniejszym wówczas arachnologiem [...] Pastor George Garrett wymyslił okręt podwodny, pastor John Mackenzie Bacon był jednym z pionierów baloniarstwa i ojcem fotografii powietrznej. Gilbert White został najbardziej cenionym przyrodnikiem swoich czasów, John Michell, rektor w Derbyshire, pokazał Herschelowi, jak się buduje teleskop, dzięki czemu Herschel odkrył planetę Uran. Michell wymyślił również naukową metodę zważenia Ziemi. Cyba najbardziej niezwykłym brytyjskim duchownym był pastor Thomas Bayes. Z relacji, które przetrwały do naszych czasów, wynika że był nieśmiałym człowiekiem i fatalnym kaznodzieją, ale wyjątkowo utalentowanym matematykiem. Stworzył wzór Bayesa. Mnóstwo innych duchownych płodziło nie wybitne dzieła, a wybitne potomstwo. O nieproporcjonalnym wpływie duchownych na życie narodu brytyjskiego można się przekonać, przeglądając internetową wersję Dictionary of National Biography. Kiedy wpiszemy "rector" pojawi się prawie 4600 haseł, a "vicar" da ich o 3300 więcej. itd. itp. Swoją drogą, fajna książka. Polecam
  32. 2 points
    Takie struktury topologiczne jakie możemy zaobserwować np. w nadprzewodnikach/nadciekłości ( https://en.wikipedia.org/wiki/Macroscopic_quantum_phenomena ) zachowują się jak cząstki, łącznie z "kwantowymi" efektami jak interferencja ( https://journals.aps.org/prb/abstract/10.1103/PhysRevB.85.094503 ), tunelowanie ( https://journals.aps.org/prb/pdf/10.1103/PhysRevB.56.14677 ), Aharonov-Bohm (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0375960197003356 ). Polecam np. książkę "The universe in a helium droplet" Volovika: http://www.issp.ac.ru/ebooks/books/open/The_Universe_in_a_Helium_Droplet.pdf Jeszcze ciekawiej dla tzw. nematyków dwuosiowych ( https://en.wikipedia.org/wiki/Biaxial_nematic ) z 3 rozróżnialnymi osiami - których struktury topologiczne zaczynają przypominać prawdziwe cząstki, można odtworzyć siłę Coulomba i inne oddziaływania:
  33. 2 points
  34. 2 points
    To co się dzieje z bitcointem jest przerażające, widać np. po https://www.dobreprogramy.pl/Karty-graficzne-GeForce-i-Radeon-stale-drozeja.-Wszystko-przez-gornikow-kryptowalut,News,113320.html - większość produkowanego sprzętu będzie nonstop podłączone: rozwiązując zadanie matematyczne które nie ma żadnego znaczenia - wrzucając coraz więcej bezcennych zasobów do pieca. Wzrost ceny przesuwa poziom opłacalności do coraz starszego, mniej efektywnego sprzętu, do tego coraz więcej ludzi dołącza do tego szaleństwa darmowych pieniędzy. Zużycie energii rośnie zgodnie z ceną waluty: https://www.cbeci.org/ ... chyba już przekraczając zużycie Polski ( https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_electricity_consumption ) za parę lat pewnie Europy. To zupełnie niweczy całą walkę z globalnym ociepleniem, czystą energią ... Musk jednym zakupem i reklamą cofnął wszystko dobre co zrobił dla ekologii ... wszystkie elektrownie węglowe będą działać pełną parą trując nas wszystkich ... Czy jest koniec tego szaleństwa?
  35. 2 points
    Np. w VASIMIRze ( https://en.wikipedia.org/wiki/Variable_Specific_Impulse_Magnetoplasma_Rocket ) używa się pola magnetycznego dla uwięzienia plazmy. Tutaj bezpośrednio chce wyrzucać pętle "magnetic flux ropes" - blisko 1D struktur magnetycznych np. widzianych w koronie słońca ... bardzo ciekawe. ps. Widzę że wspomina "coaxial plasma gun", który chyba został zapoczątkowany w Świerku ( https://www.dropbox.com/s/9tq6da123rnaj3f/sadowski10.pdf ) i np. jest rozwijany do bardzo ciekawego podejścia do fuzji: https://en.wikipedia.org/wiki/Dense_plasma_focus
  36. 2 points
    Z tego co się orientuję to tutaj przytkało modele, ale możliwe że nie jestem na bieżąco: https://en.wikipedia.org/wiki/Cuspy_halo_problemhttps://en.wikipedia.org/wiki/Dwarf_galaxy_problemhttp://www.preposterousuniverse.com/blog/2014/07/18/galaxies-that-are-too-big-to-fail-but-fail-anyway/
  37. 1 point
    Najzdrowsze jedzenie, to jedzenie ... niezjedzone. A propos niedobrego związku fitosteroli z CAD (coronary artery disease), to trzeba mieć jeszcze szczęście do "sprzyjającej" krwii i genów: "We could also confirm that the genetic model at 9q34.2 could be assumed to be recessive, i.e. carriers of non-O blood groups show higher phytosterol levels, which is consistent with higher cholesterol levels45 and higher CAD risk46 of non-O carriers."
  38. 1 point
    Chodzi o unikalność. Obiekty materialne mają unikalne cechy. Jak przyjadą nas złupić gwiezdni piraci, to będą "prosili" o złoto a nie pendrivy z BTC. A jeśli mają własne "srajkojny" to i tak wartość BTC wynosi dla nich 0. Nawet jeśliby matematyczna struktura była taka sama. Złota nie da się "podrobić" czy wersjonować. Gdy Niemcy wkroczyli do Polski, to łupili nas z dóbr realnych. Okradając ludzi nie interesowały ich posiadane "aktywa" w postaci wierzytelności, weksle itd. Towar, kosztowności albo posiadane fizyczne pieniądze za które można było szybko pozyskać towar. Piesek jest oznaka statusu społecznego - kupują je ludzie bogaci aby podkreślić jacy są bogaci. Mają wsparcie państw posiadających aparat przemocy i akceptujących podatki w tej (swojej) walucie. To mi daje większą wiarę w stabilność wartości niż kryptorojenia. Uzależnienie od hazardu zaczyna się z powodu wygranych. Myślę że podobny mechanizm działa w przypadku kryptowyznawców. Wydaje im się że wygrywają, a (zawsze chwilowe) spadki kursu to tymczasowa zła passa. Bardzo mądrzy i inteligentni ludzie potrafia stracić fortuny. Jeszcze dodam że rynek dzieł sztuki to takie analogowe krypto którymi bawią się bardzo bogaci ludzie - widać sporo analogii. Ale wykorzystuje realny pierwotny instynkt chęci posiadania rzeczy pięknych i unikalnych (no tak, przecież bitcoiny są unikalne ).
  39. 1 point
    Ponoć ten spadek o ~20% był ponieważ ktoś wbrew religijnemu przykazowi HODL, jednak sprzedał ~4000BTC czyli ~$188M, czyli ~1/5000 z market cap (cena x ilość): Czyli z jednej strony tether produkuje dziesiątki miliardów z powietrza sztucznie podnosząc cenę, z drugiej gdy ktoś rzeczywiście sprzedaje 1/5000 to cena spada o 1/5. Obawiam się że już niewiele zostało w tej kupce total money out = total money in - costs (po odjęciu wyciągniętych przez Muska i podobnych) - gdyby właściciele 1/1000 stwierdzili że wolą prawdziwe pieniądze, to mogłoby się skończyć dla reszty ... Jak zabawa z zajmowaniem krzeseł gdy przestanie grać muzyka ... z 1 krzesłem na tysiąc tancerzy ;-)
  40. 1 point
    No właśnie ciśnienia nie są wcale takie duże, bo gęstości przy tych temperaturach raczej małe. Zwyczajnie cząstki plazmy poruszają się jak cząsteczki powietrza*, tyle że znacznie szybciej. Przykładowy link z KW. * czyli "chaotycznie", a zdecydowanie nie chcemy, żeby jednak docierały do ścian, sufitu i podłogi.
  41. 1 point
    Za dużo tutaj bluzgania na siebie. Zamykam temat.
  42. 1 point
    hm...a ja rozumiem. I nie dotyczy to tylko wielkich, dotyczy to każdego internetowego tworu. Jest jednak różnica między prasą a portalami. Różnica skali wypowiedzi zewnętrznych. Klasyczna prasa aby coś zamieścić musi to zrobić intencjonalnie(czyli de facto to oni wybrali i firmują, chociaż nie pociągał bym tu też prasy do odpowiedzialności jeżeli to źródło zewnętrzne, przecież chyba nie każemy ich za cytat, czy coś mnie ominęło? (pomijam, oczywiście treści nielegalne), tutaj przy tej skali, tak są algorytmy, ale często widzimy ich (nie)działanie, a przeglądanie ręczne w wielu przypadkach(właśnie skali) byłoby praktycznie niemożliwe. Nie bardzo rozumiem "albo jedno albo drugie". Wg. mnie jeżeli jest dowolne medium, to ma prawo sobie ustalać czego nie chce mieć na swoich stronach tego prawa nie powinniśmy nikomu odebrać, bo i dlaczego. Jeżeli ktoś chce być bardziej prawicowy/lewicowy niech i taki będzie. Jednocześnie nie powinniśmy być karani za czyjeś wypowiedzi. Oczywiście znów zakładam, ze jeżeli jest coś nielegalnego itp. to powinni to usunąć. (jeżeli by nie chcieli to oczywiście mamy intencję i odpowiadają za to, tak jak klasyczni wydawcy). Budować potęgi mogą sobie na czym chcą, pojęcie "mamienia użytkowników" jest bardzo nieostre. Marketing, reklama to też "mamienie klientów", zakazać? Nie sądzę. Innymi słowy, jeżeli komuś nie odpowiada profil danego portalu bo usuwają jego posty, niech idzie gdzie indziej, sam ten wątek pokazuje, że są alternatywy. Przy dostatecznej liczbie niezadowolonych wszystko się wyrówna
  43. 1 point
    Za cenę jednej misji załogowej na Marsa można mieć kilkadziesiąt, łazików klasy Curiosity czy Perseverance z dronem. Jedno lądowanie na Księżycu po uwzględnieniu inflacji to jest kilkanaście łazików. Odwiert wykonają prędzej czy później, bo muszą znaleźć skałę o odpowiedniej twardości. Oczywiście to nie jest idealne rozwiązanie, bo w idealnym świecie najlepiej było by pobrać próbki w każdych możliwych okolicznościach, jak najniższym kosztem i przy najniższym ryzyku, ale nie żyjemy w idealnym świecie. Kilka odwiertów wykonanych przez Curiosity. Nabijasz się z robotów, a jaki postęp się dokonał w ciągu zaledwie 15 lat eksploracji łazikami? Jaki postęp dokonał się w eksploracji biomasą? Dlaczego tak się stało? Na zdjęciu: Sojourner (1996), Spirit/Oppoortunity (2003), Cruriosity (2011).
  44. 1 point
    Albo źli go powiesili, a rodzina lub inni dobrzy ludzie pochowali. Mógł zostać napadnięty, mieć długi itd. Nie trzeba było być od razu przestępcą, by trafić stryczek, czasem wystarczyło mieć pecha. Z resztą to dość dziwny sposób składania ofiary przez powieszenie. Czy już nie potrafimy nic z przeszłości zinterpretować inaczej niż w kategoriach religijno-ofiarnych?
  45. 1 point
    Myślisz, że masz tu wrogów? Zerknij na implementację SMB w pythonie z projektu impacket, szczególnie kiedy skleroza naprawdę doskwiera i nie masz głowy do haseł Cytuję z pamięci, może będziesz musiał wklepać dodatkowe komendy. git clone https://github.com/SecureAuthCorp/impacket cd impacket pip install -r requirements.txt cd examples python3 smbserver.py coolstuff /home/astro/reactionless_drives
  46. 1 point
  47. 1 point
  48. 1 point
    Ale tylko do czasu gdy spojrzy się na życiorysy twórców narodowosocjalistycznej rewolucji: "Moje polityczne uczucia znajdowały się pod względem sympatii po lewej stronie, a to co socjalistyczne, było równie silne jak to, co narodowe" SS-Obersturmbannführer Adolf Otto Eichmann. Problem polowania na czarownice wykracza poza kwestie religijne, bo dotyczył w różnym stopniu krajów tak protestanckich jak i katolickich. Zapowiedzią tego okrutnego zjawiska było dzieło "Maleus maleficarum" ("Młot na czarownice') napisane przez dominikańskich zakonników, inkwizytorów Henryka Kramera i Jakuba Sprengera (choć kwestia tego ostatniego jest dyskusyjna). Ochoczo została przyjęta również przez protestantów. Natomiast do znaczącego pogłębienia się tego zjawiska przyczyniła się praca francukiego teoretyka państwa i twórcy idei monarchii absolutnej, Jeana Bodina, umiarkowanego katolika dążącego do kompromisu z protestantami. Jego dzieło "O demonomanii czarowników" było hitem wydawniczym, który pośrednio przyczynił się do okrutnej śmierci tysięcy, przede wszystkim kobiet. Swoje dołożył protestancki prawnik, profesor prawa z Lipska, Benedykt Carpzow, który torture uważał za najskutecznejszy środek procesowy. Ogólnie procesy o czary ściśle powiązane były z postępowaniem inkwizycyjnym, które wszędzie miało podobny przebieg i z odrodzeniem funkcji tzw. rugowników (dziś byśmy powiedzieli: sygnalistów). Procesy o czarodziejstwo, okrutna tortura, palenie starych kobiet, o obcowanie z djabłem posądzanych, nigdzie nie były tak rozpowszechnione, jak w krajach protestanckich, co dowodzi, że tak nazwana swoboda religijna wzmocniła tylko panowanie przesądów i zabobonów.“ B. Carpzow był wszakże człowiekiem pobożnym, co miesiąc przyjmował Komunję św., pomimo rozlicznych zajęć 53 razy przeczytał Pismo św., pilnie studjował komentatorów Biblji i zostawił w rękopiśmie kilka własnych traktatów teologicznych. — https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedja_Kościelna/Carpzow_(rodzina_uczonych) Powyższy cytat pochodzi z "Encyklopedii kościelnej" więc należy podchodzić z ostrożnością. Redaktorem był Michał Nowodworski, biskup płocki. Krytyków procesów o czarownice było niewielu - w XVII w. byli nimi niemeicki jezuita Fryderyk Spee (anonimowo), a w Polsce, Daniel Wisner. Same procesy o czarownice zaczęły zanikać wraz z pojawieniem się w wieku oświecenia ideii humanitaryzmu prawa karnego.
  49. 1 point
    Thikim, a przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś... Co to jest, jeśli nie gęstość? To, że jest ona zmienna, nie powoduje, że przestaje być gęstością. Nigdzie nie napisałem, że gęstość krytyczna jest stała dla dowolnych mas i objętości. Rozmowa była o konkretnych warunkach, a nie ogólnie o CD. Sorki, że tylko tyle, ale więcej czasu na zabawę powinienem mieć od środy (jak dobrze pójdzie ).
  50. 1 point
    To nie problem, problemem jest obniżenie ilości CO2. Przede wszystkim ewolucja jest algorytmem optymalizacji lokalnej o wielkim koszcie implementacji - większość genetycznej mocy obliczeniowej idzie na korekcję błędów, a tylko bardzo mała na nowe "wynalazki" . Duża zmiana pozytywna (w sensie ilości zmian w DNA, w odpowiedniej metryce oczywiście - delecja ma podobną złożoność niezależnie od swojego rozmiaru) musi się "rozkładać" na wiele mniejszych zmian pozytywnych. Wszystkie gatunki tkwią w maksimach lokalnych (patrząc od strony funkcji fitness), co w połączeniu z małą mocą obliczeniową dla pojedynczych gatunków powoduje tworzenie rozbudowanych ekosystemów z "niszami" - uniwersalny kotowaty zmieniający kolory sierści jak kameleon byłby w stanie zdominować środowisko od bieguna po równik, ale ciężko takiego zaprojektować. Dlatego mamy osobne gatunki pumy, lamparta i lwa. Wielkie zwierzęta nie dokonują już wynalazków na poziomie biochemicznym - nie mają na to "mocy obliczeniowej", muszą żonglować klockami wymyślonymi dawno temu. Kolejnym wielkim ograniczeniem jest "samolubny" (na poziomie genów) mechanizm działania ewolucji. Walczący drużynowo roślinożercy mogliby skutecznie obronić się przed większością drapieżników, ale po co kiedy wystarczy uciekać szybciej niż kolega obok? Taki drapieżnik staje się sojusznikiem najlepszych egzemplarzy roślinożerców (najlepiej radzących się z tymi drapieżnikami) pozbywając się ich konkurentów!
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+01:00
×
×
  • Create New...