Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Jarkus

Użytkownicy
  • Zawartość

    66
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana Jarkus w dniu 11 grudnia

Użytkownicy przyznają Jarkus punkty reputacji!

Reputacja

7 Obiecująca

O Jarkus

  • Tytuł
    Górnik

Ostatnie wizyty

1131 wyświetleń profilu
  1. Jarkus

    Voyager 2 przekroczył heliopauzę

    A wystarczyło kliknąć i powiększyć obrazek
  2. Jarkus

    USGS odkryła największe złoże ropy i gazu w swojej historii

    Owszem. Właśnie. Nie bardzo jest sens się spierać, jeśli strony nie zdefiniują przedmiotu sporu. W przeciwnym razie można się zasypywać nawzajem słusznymi argumentami, które nic nie wnoszą, bo dotyczą czego innego. Na szczęście właśnie zostało zdefiniowane, o czym kto wcześniej mówił. Tylko, że biosfera jest częścią tej planety. Już od miliardów lat. Tu powstała i wyewoluowała do dzisiejszej postaci. Dlatego faktycznie: Ale nie ma osobowości i nie cierpi (jako całość). Cierpią i mają osobowość niektóre wytwory biosfery (która jest częścią Ziemi). W 100% się zgadzam. Jednak stosować argumenty "nie emocjonalne" to nie to samo co nie dyskutować o emocjach. Znam takie fajne forum. Nazywa się "Kopalnia Wiedzy". Ma między innymi działy: Medycyna Psychologia Nauki przyrodnicze Humanistyka Ciekawostki Otóż... nie jest. No dobra, może być, ale niekoniecznie musi. To zależy od formy tego pisania - nie od wspomnianego tematu. Punkty 1-7 to jasno, konkretnie sformułowane stanowisko / tezy. I tu jest o czym dyskutować. Mnie szczególnie interesuje nr 5. Możesz rozwinąć temat? Szczególnie - które kraje według ciebie zyskają? Tu jednak: pozwoliłeś sobie na protekcjonalność. Widać - nawet "bez emocjonalnego" thikima mogą ponieść emocje Nie mogę się powstrzymać, żeby nie skomentować jeszcze tego: Dziwna opinia. Może gdyby brać pod uwagę tylko masę biosfery w stosunku do całkowitej masy planety. Tylko żeby bronić takiego punktu widzenia trzeba by zignorować całą niesamowitą złożoność życia. A nic co znamy we wszechświecie nie jest nawet w małym ułamku tak złożone, zorganizowane, powiązane skomplikowanymi zależnościami jak życie. Możliwe nawet, że życie na Ziemi jest jedynym we wszechświecie. Jak się chwilę nad tym zastanowić, to większość ludzi raczej skłoni się do tezy, że życie na Ziemi jest ukoronowaniem jej istnienia niż czymś bez znaczenia.
  3. Jarkus

    Macica wpływa na pamięć

    Ej no... A mogło być tak zabawnie
  4. Jarkus

    Recykling dla dobra goryli

    można dodać do pizzy. Szczypta w kawie również poprawi doznania
  5. Jarkus

    Prezydent Trump nie wierzy w rządowy raport dot. zmian klimatu

    Uuu, grubo. Nie dotarłem jeszcze do tych fragmentów. Czyli mamy tu gościa, który uważa, że wnuki i prawnuki dawnych ofiar powinny dzisiaj lub w nieodległej przyszłości chwycić za broń i mordować wnuki i prawnuki dawnych katów? W imię jakiej idei? Aha, tak - zemsty.
  6. Jarkus

    Zidentyfikowano przyczynę uzłośliwiania się nowotworów prostaty

    Duży plus dla autora za to, że nie tylko streścił po polsku materiał źródłowy, ale też dodał kilka słów odnoszących się do sytuacji w naszym kraju. Tak trzymać!
  7. Jarkus

    Prezydent Trump nie wierzy w rządowy raport dot. zmian klimatu

    Andrzeju, dlaczego nie piszesz po polsku? Tylko jakąś dziwną odmianą naszego ojczystego języka, pozbawioną polskich literek. Mam tu na myśli przede wszystkim twojego bloga. Brak polskich literek w krótkim poście na forum jeszcze tak nie razi. Takiego forumowicza, który mieszka gdzieś na drugim końcu świata i nie posługuje się na co dzień ojczystym językiem mogę zrozumieć. Szczególnie jeśli akurat posługuje się korpo-laptopem z restrykcjami dotyczącymi instalacji nowych programów czy elementów systemu, np. polskiej klawiatury. Ty jednak piszesz bloga w języku polskim. W dodatku dobrą polszczyzną. I z twoich słów w ostatnim artykule - "moich szanownych czytelnikow" - wnoszę, że nie tylko dla siebie (a kto tam zajrzy, to jego) tylko dla Polaków. Zainstalowanie polskiej klawiatury w dowolnym systemie operacyjnym nie jest żadnym problemem. Jeśli trudno ci zmienić przyzwyczajenia, to można taki tekst poddać autokorekcie nieomal każdym edytorze (z doinstalowanym polskim słownikiem). I wiem, taka korekta to kolejne 10-15 minut pracy nad artykułem. Ale może warto przeznaczyć na to ten kwadrans? Pisanie dla Polaków w taki sposób jak teraz jest co najmniej - jakby to ująć... - słabe. A ktoś mógłby nawet pomyśleć, że sformułowanie "moich szanownych czytelnikow" raczej ma zamaskować tego szacunku brak. Przepraszam za "offtop", jednak w tym wątku pojawiło się zaproszenie na bloga, zatem tutaj się do niego odniosłem. Przy okazji - chętnie zapoznam się z blogiem. Jak dotąd, po przeczytaniu dwóch artykułów, wydaje się całkiem ciekawy.
  8. Jarkus

    Ostrzeżenie przed spadającymi chińskimi dronami

    Pewnie producent tanich chińskich dronów kupił do nich tanie chińskie akumulatory
  9. Jarkus

    Ludzie mogą dziedziczyć mitochondrialne DNA po ojcu

    Prawa to prawa. Czasem jednak zdarzy się bezprawie. Taki Dziki Zachód
  10. Haha! Jakie dowcipne. LOL.Rotfl. NIE! Jednak nie. Mógłbym zapytać które - twoim zdaniem - elementy tej pracy: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/gbi.12322 obarczone są tak dużym błędem i jakie masz podstawy, by tak twierdzić. Nie ma to jednak sensu bo wiem, że nie masz nic na obronę swojej tezy (jeśli to co napisałeś, w ogóle można tak nazwać). Zamiast tego przetłumaczę twój komentarz z języka sarkazmu na język faktów: Mogli jeszcze wykorzystać kości i wnętrzności - podobno z nich też się dobrze wróży Tłumaczenie: "Nie przeczytałem ani nawet nie przejrzałem pracy wspomnianych naukowców. Nie mam najmniejszego pojęcia o statystyce, biologii molekularnej i ewolucji białek. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak można datować tak dawne wydarzenia. A skoro JA nie potrafię sobie czegoś wyobrazić, to znaczy że to szarlataneria i wróżbiarstwo." Bez komentarza Ja natomiast skomentuję, bo najwyraźniej albo nie wiesz jak działa nauka, albo to ignorujesz bo tak ci pasuje do twoich z nauki heheszków. W skrócie - mamy 2 podejścia. Pokażę łatwe do ogarnięcia przykłady na obecnie obowiązujących teoriach naukowych. Pierwsze: Jest rok 1905. Nazywam się Albert Einstein. Publikuję właśnie efekty mojej pracy. Stanowczo twierdzę, że... - i tu mamy STW Drugie: Jest rok 1909. Nazywam się Ernest Rutherford. Publikuję wyniki eksperymentu, który właśnie przeprowadziłem z kolegami. Sugerują one, że dotychczas uznawany model budowy atomu Thomsona jest błędny. Prawdopodobnie atom wygląda tak: ... - i tu mamy planetarny model atomu Rutherforda bliski już obecnie obowiązującemu. Kilka eksperymentów więcej + trochę matematyki i w 1913 roku mamy poprawioną wersję (czyli rozwinięcie poprzedniej a nie wyrzucenie jej do kosza) - model atomu Bohra. Jeszcze kilkanaście lat i trochę mechaniki kwantowej - i mamy kolejne tuningi, itd. Tak się pcha naukę do przodu.
  11. Jarkus

    Mozilla zachęca internautów do porzucania Chrome'a

    Właśnie wyklikałem na moim Firefoxie wszystkie twoje linki jakie znalazłem. Żadnego nie zablokował. A ponieważ twój njus ma już ponad rok, to musiał być fejk njus.
  12. Jarkus

    Monsanto przegrało w sądzie z umierającym mężczyzną

    Ludzie chętnie trują się sami. Nie tylko przez używki. Wysoko przetworzone jedzenie, masa słodyczy, cukier we wszystkim. Przykłady na 100 g produktu: keczap - 23 g cukru, ogórki konserwowe - 10 g, Do tego palenie w piecach śmieciami. Żadne apele nie pomagają, Jeden z drugim musi zaliczyć po kilka stówek mandatu, dopiero się taki nauczy. Taki glifosat to przy tym małe miki.
  13. O co chodzi z tymi cytatami? Czego mają dowieść albo co wykazać? Taka postawa to krok w stronę totalitaryzmu, gdzie władza decyduje o każdym szczególe życia - tutaj zawodowego. Wiele branż ma swoje kodeksy postępowania i - nazwijmy to - samorządy. To raczej one - ciała złożone z profesjonalistów - są bardziej umocowane do tego, żeby orzekać czy przedstawicielowi ich profesji powinno się nadać/odebrać/zawiesić itd. uprawnienia. Jasne, system nie jest doskonały. Ale czy oddanie tego typu decyzji w ręce nieprofesjonalnej władzy centralnej nie jest czasem gorsze? Rolę sądów widziałbym dopiero w sytuacji, gdy jakiś profesjonalista poczuje się pokrzywdzony przez swój samorząd. A prokuratorów - gdy taki samorząd nie zareaguje odpowiednio wcześnie i jakiś nieetyczny/lekkomyślny/niedouczony profesjonalista zaliczy prawdziwego FUBARa. I bardzo dobrze. Dopóki lekarz w zamian za sponsoring nie włoży swojej etyki do szuflady. Samo w sobie - jako jeden ze sposobów dostarczenia lekarzom wiedzy o nowym leku - nie jest to niczym nagannym. Jeżeli lek jest lepszy niż inne - to OK. Pod "lepszy" niech każdy podstawi sobie co dla niego ważne - skuteczniejszy, tańszy, mniej skutków ubocznych itd. Ba, nawet jeżeli ma identyczny skład, działanie, cenę jak konkurencyjny ale producent zafunduje lekarzowi w zamian za wypisywanie jakieś szkolenie czy inną gratyfikację, to dla mnie to dalej OK. Nie mam nic przeciwko, żeby koncern farmaceutyczny odpalił trochę zysków tym, co na pierwszej linii frontu z chorobami. Gorzej, kiedy lekarz zacznie pisać takie recepty na szkodę pacjenta tylko dla osobistych korzyści - a to się zdarza. Ale to kwestia etyki konkretnej osoby, a nie samego faktu, że ktoś dociera do potencjalnego "klienta" z informacją o produkcie. W żaden sposób. Chyba, że masz na myśli sam fakt, że to oni (ci naciągacze) sami docierają do klienta a nie klient do nich. Ale to akurat nie cecha piramid, tylko całej branży handlowej (może poza jakimiś niszowymi przykładami). I wiem - pani sklepowa z osiedlowej Biedronki nie dzwoni do ciebie z propozycją, żebyś przyszedł i coś kupił bo tanio i dobrze i w ogóle świetny interes. Ale jadąc rano do pracy autem słyszysz reklamę, że w Biedronce tanio i dobrze i w ogóle świetny interes bo za zakupy Słodziaka dostaniesz. I po pracy jedziesz do tej Biedry na zakupy i po tego Słodziaka. Różnica pomiędzy takim namawianiem a bezpośrednią wizytą handlowca jest niewielka. Jeśli jednak widzisz inne analogie, to proszę rozwiń temat. Tak i nie. Tak - stara się nie "hodować" sobie konkurencji. Nie - mówi tak często i szeroko jak tylko można o tym swoim interesie swoim potencjalnym klientom. W omawianym kontekście mamy drugi przypadek. Lekarz musi najpierw wiedzieć, że lek istnieje i jakie ma przewagi nad innymi, żeby ten lek się sprzedawał. Kategorycznie - nieprawda! Owszem, oszuści również zachęcają do udziału w "interesie". Ale znakomita większość interesów proponowanych na świecie jest typu "win-win". Przykłady można mnożyć. Podam 3: 1) Na początku lat 90-tych zostałem zachęcony do zakupu akcji Banku Śląskiego. Czyli - do udziału w interesie. Do dziś nie żałuję. Ogólnie - zachęty do zakupu nowych emisji akcji są uczciwą zachętą do udziału w interesie emitenta. 2) Załóżmy, że prowadzę firmę budowlaną. Na przykład stawiam oświetlenie uliczne/parkowe i wykonuję chodniki/ścieżki. Pojawia się ciekawy przetarg a ja chcę wziąć tą robotę. Tylko po pierwsze - temat jest około 2x za duży na moje obecne moce przerobowe, po drugie - to park i zamawiający chce, żebym miał "know how" jeszcze w kwestiach zieleni. Nasz wspólny znajomy mówi mi, że ty masz prężnie działającą firmę ogrodniczą, doświadczenie i kilkunastu pracowników. Przychodzę do ciebie i proponuję udział w interesie. Co zrobisz? Spuścisz mnie po brzytwie, bo na pewno jestem oszustem? Czy siądziemy i porozmawiamy jak by to miało wyglądać? 3) Moja żona ma w pracy koleżankę, która dodatkowo dorabia jako konsultantka Avon czy jakiś inny Oriflame. Żona często coś tam u niej kupuje. Ta koleżanka zaproponowała jej, żeby też się "wkręciła" w Avon, to będzie miała taniej + jakieś bonusy itd. Czyli zachęca do udziału w interesie. Czy koleżanka jest oszustką? Czy po prostu uznała, że woli zrekrutować trochę osób? I zamiast mieć dodatkowe pieniądze ze swojej marży, to woli jakiś tam procent z obrotu tych zwerbowanych - taki model biznesowy. Żeby obronić taką tezę musiałbyś po pierwsze określić, o jaką część rynku medycznego ci chodzi. Bo przecież nie o cały? Po drugie sprecyzować jak? Czy twoje "tak" dotyczyło poprzedzającego zdania - o tym, że ktoś tutaj kogoś zachęca do udziału w interesie i jest oszustem? Czy może tak, jak naganiacze z piramid finansowych czy może jeszcze czegoś? I w końcu musiałbyś wskazać na powszechne praktyki, które działanie tego "rynku medycznego" (który właśnie doprecyzowałeś) upodabniają do tego "taka"
  14. Jarkus

    SpaceX dostało zezwolenie na wystrzelenie tysięcy satelitów

    Nie sądzę, aby problem braku dostępu do internetu był w tej chwili kluczowy Jak to się ma do tematu? Cukrzyk odpowiedział na twoją wątpliwość "czy warto zmieniać układ?". A jak "kluczowy", to gdzie i dla kogo? I kto ma o tym decydować? I co z tego? Jak to się ma do tematu? Czy postulujesz, żeby firmy i ludzie zajmujący się telekomunikacją i wynoszeniem ładunku w kosmos rzucili to zajęcie i zajęli się lepiej dostarczaniem prądu tam, gdzie go nie ma? I dlaczego akurat tym - czy to kluczowe? Jacy "my"? Dlaczego miałbym cokolwiek im (tym bezprądowcom) coś "zrzucać". Nie na temat. W artykule nie ma mowy o tym, że ten satelitarny internet ma służyć zarządzaniu dostawami prądu. Co do samego zarządzania dostawami natomiast - to po co? Na początek może lepiej lokalne instalacje wiatrowe/słoneczne/wodne + proste mechaniczne systemy magazynowania energii? Nigdy? Dla kogo? Gdzie? W jakich zastosowaniach? Internet bezprzewodowy jest o niebo szybszy i ma większą przepustowość od światłowodowego tam, gdzie światłowodu brak. Tu się z tobą zgadzam (choć mam wątpliwości co do słowa "totalna"). Internet może być narzędziem inwigilacji i nadzoru. Jest też narzędziem służącym wolności słowa, nieskrępowanej wymiany myśli i odtajniania machinacji możnych tego świata. Nasuwa mi się jednak pewna niekonsekwencja twojej wypowiedzi. Z jednej strony jak rozumiem obawiasz się totalnej inwigilacji i nadzoru. Z drugiej - wolałbyś, żeby ludzie zajmujący się internetem i lotami w kosmos zajęli się lepiej dostarczaniem elektryczności tam, gdzie jej nie ma. Albo innymi "kluczowymi" zadaniami. Czyli chętnie widziałbyś jakiś globalny rząd, totalny nadzór który przymuszałby ludzi, żeby robili nie to co sami chcieliby, tylko to, co ten rząd uzna za kluczowe. Przerabialiśmy już w historii takie systemy. Można to zrozumieć tak: totalny nadzór jest zły chyba, że to ty i ludzie myślący podobnie mielibyście władzę.
×