Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów ' dzieci' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 8 wyników

  1. Jedzenie tłustych ryb, takich jak łosoś, pstrąg czy sardynki, zmniejsza objawy astmy u dzieci. Naukowcy odkryli, że u dzieci z astmą, które trzymały się zdrowej śródziemnomorskiej diety wzbogaconej tłustymi rybami, po 6 miesiącach obserwowano lepszą funkcję układu oddechowego (oceny dokonywano w oparciu o spirometrię i pomiar stężenia tlenku azotu w wydychanym powietrzu, FeNO). FeNO jest uważany za dobry i nieinwazyjny marker zapalenia dróg oddechowy w astmie. Wcześniej wiedzieliśmy, że dieta obfitująca w tłuszcz, cukier i sól może wpłynąć na rozwój i postępy astmy u dzieci, a teraz mamy dowody, że za pomocą zdrowego sposobu odżywiania można też kontrolować objawy tej choroby - podkreśla Maria Papamichael z La Trobe University. Tłuste ryby zawierają dużo kwasów omega-3, które wykazują właściwości przeciwzapalne. Nasze badanie pokazuje, że jedzenie ryb tylko 2 razy w tygodniu może znacząco zmniejszyć stan zapalny u dzieci z astmą. Stosowanie tradycyjnej diety śródziemnomorskiej, która zwiera dużo produktów roślinnych i tłustych ryb, może być prostym, bezpiecznym i skutecznym sposobem na zmniejszanie objawów astmy u dzieci - dodaje prof. Catherine Itsiopoulos. W testach klinicznych wzięło udział 64 dzieci z Aten. Miały one od 5 do 12 lat i łagodną astmę. Naukowcy podzieli je na 2 grupy. Połowę poinstruowano, by przez pół roku w ramach diety śródziemnomorskiej w każdym tygodniu zjeść ugotowaną tłustą rybę (co najmniej 150 g). Reszta uczestników miała jeść jak dotąd. Po upływie 6 miesięcy okazało się, że w grupie, która jadła ryby, znacząco zmniejszył się stan zapalny oskrzeli. « powrót do artykułu
  2. KopalniaWiedzy.pl

    Uciekinierzy z zasypanego pokoju

    W małym pomieszczeniu w Pompejach - najprawdopodobniej sypialni - odkryto szkielety 2 kobiet i 3 dzieci. Grupa szukała zapewne schronienia. Niestety, wszyscy zginęli przygnieceni dachem, pod wpływem wysokich temperatur spływu piroklastycznego albo połączenia jednego z drugim. Uciekinierzy znajdowali się w domu, gdzie niedawno natrafiono na inskrypcję, która pomogła w ustaleniu, że Wezuwiusz zniszczył Pompeje później niż dotychczas sądzono. Drzwi pomieszczenia próbowano zablokować meblem - łóżkiem bądź sofą. Prof. Massimo Osanna, archeolog, który od paru lat sprawuje nadzór nad pozostałościami zniszczonego w 79 r. przez Wezuwiusz miasta, stwierdził, że znalezisko jest szokujące, ale bardzo ważne dla historii. Podkreślił, że szkielety pozostały nienaruszone, mimo że miejsce splądrowano kilkaset lat temu. Archeolodzy wspominają o rabusiach, bo nieopodal szkieletów znaleziono XVII-wieczną monetę (oficjalne wykopaliska rozpoczęły się dopiero w 1748 r.). Ludzie ci pozostawili po sobie także inne "pamiątki" w postaci śladów kopania. « powrót do artykułu
  3. KopalniaWiedzy.pl

    Lek przeciwnowotworowy prosto z morza?

    Polisacharydy z sercówek jadalnych (Cerastoderma edule) są w przybliżeniu tak samo skuteczne jak standardowe chemioterapeutyki (i to w relatywnie niższych dawkach). Naukowcy z Uniwersytetu w Salford podkreślają, że ze względu na potencjalnie niższą toksyczność i mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia skutków ubocznych lek z sercówek byłyby szczególnie dobry dla dzieci. Podczas testów polisacharydy z sercówek działały na komórki/guzy raka sutka, płuc, jelita grubego i białaczkowe (w ostatnim przypadku obserwowano wpływ na namnażanie linii komórkowych przewlekłej białaczki szpikowej i nawrotowej ostrej białaczki limfoblastycznej). Polisacharydy pozyskane od ssaków od dawna były badane przez naukowców. Jak dotąd testy dawały jednak niejednoznaczne rezultaty. Niektóre zastosowania wspomagały nawet wzrost nowotworu. Woleliśmy się więc zająć małżami, bo są tańszym i łatwiejszym do pozyskania surowcem, w dodatku obfitują w wielocukry - opowiada dr David Pye. Jak dodaje specjalista, wielocukry te mają inną budowę i to ona była punktem wyjścia do uzyskania szeregu potencjalnych leków. Po udoskonaleniu będzie można myśleć o ich zastosowaniu równolegle do tradycyjnych leków. Pye i inni autorzy publikacji z pisma Marine Drugs twierdzą, że ekstrakcja polisacharydów z sercówek była prostym procesem i że ich wpływ na guzy był zachęcający. Brytyjczycy podkreślają, że wielocukry o takiej budowie chemicznej są skuteczne w stężeniach tolerowalnych dla dzieci. Wiele leków przeciwnowotworowych dla dzieci to "rozcieńczone" wersje leków dla dorosłych. Obierają one na cel i zahamowują podział komórek. Ponieważ podziały komórkowe są centralnym procesem wzrostu i rozwoju, takie leki nieproporcjonalnie silniej wpływają na zdrowie małych pacjentów. « powrót do artykułu
  4. KopalniaWiedzy.pl

    Czekoladowa tabletka dla dzieci

    Na Uniwersytecie Australii Zachodniej (UWA) powstał preparat farmaceutyczny z midazolamem, lekiem podawanym jako premedykacja przez zabiegami chirurgicznymi, w którego skład wchodzi maskująca gorzki smak czekolada. Dzięki temu dzieci chętnie go zażywają, a skuteczność leku nie odbiega od wersji standardowej. Jak tłumaczą Australijczycy, oczywiście w tabletce znajduje się nie tylko czekolada. Kilka składników działa synergicznie, by jednocześnie zamaskować gorzki lek i zapewnić stabilność w temperaturze pokojowej. Zespół UWA testował 150-osobową grupę. Okazało się, że większość dzieci dostających tabletkę smakującą jak czekolada wyrażała chęć ponownego zażycia. Dr Sam Salman podkreśla, że niekorzystny smak wielu leków, w tym midazolamu, stanowi poważną trudność w terapii dzieci. Wiele dzieci ma opory przed zażyciem leków, w tym wykorzystywanych do premedykacji (mają one bardzo gorzki smak, który często trudno zamaskować). To może powodować niepokój u chorych maluchów, rodziców i personelu medycznego oraz narażać na szwank skuteczność leku, a także i tak już nadwątlone zdrowie. Nieważne, jak silny jest lek: jeśli dziecko nie będzie go chciało przyjąć, nie będzie skuteczny. Salman dodaje, że stworzenie dobrze smakującego leku nie jest proste i nie polega po prostu na stopieniu czekolady i włożeniu do niej leku. Potrzeba dopracowanej formuły, który m.in. zamaskuje smak, będzie miała długi czas przydatności do spożycia i nie zmniejszy skuteczności substancji czynnej. Prof. farmacji Lee Yong Lim i anestezjolog dziecięcy Britta Regli-von-Ungern-Sternberg podkreślają, że preparat odniósł sukces (smak czekoladowej formy wolało 5-krotnie więcej dzieci) i został dobrze przyjęty także przez pielęgniarki i rodziców. W Szpitalu Pediatrycznym w Perth prowadzone są wstępne testy tej samej formuły z innym lekiem. Tutaj wyniki również są dobre, więc Australijczycy myślą o badaniach z antybiotykami. Do plusów opisywanego preparatu zalicza się dokładność dawkowania (w porównaniu do płynów), a także możliwość roztopienia czy przeżucia w przypadku dzieci z zaburzeniami połykania. Oprócz tego preparat można długo przechowywać w warunkach niechłodniczych. Obecnie ekipa szuka partnera przemysłowego, który pomoże w komercjalizacji produktu. « powrót do artykułu
  5. Amerykański astronauta Buzz Aldrin, który brał udział w pierwszym lądowaniu na Księżycu, złożył w sądzie pozew przeciw swoim dzieciom i byłej menedżerce Christinie Korp. Oskarża ich o kradzież pieniędzy i szarganie dobrego imienia, a także o wpływanie na jego plany matrymonialne. Pozew został złożony po tym, gdy dwoje młodszych dzieci Aldrina wystąpiło o przyznanie statusu opiekunów prawnych. Uzasadniano to splątaniem i problemami pamięciowymi 88-latka. Andrew i Janice Aldrin utrzymywali, że ojciec nawiązał ostatnio kontakty z nowymi przyjaciółmi, którzy próbowali odseparować go od rodziny. Podkreślali też, że pułkownik wydawał pieniądze w alarmującym tempie. Buzz Aldrin twierdzi z kolei, że Korp i jego syn w sposób nieuprawniony przejęli kontrolę nad jego finansami, w tym nad wartymi miliony dolarów artefaktami i pamiątkami kosmicznymi. Wg niego, zrobili to dla własnej korzyści. W pozwie Buzza Aldrina pojawia się też kwestia szargania dobrego imienia. Korp i Andrew mieli bowiem latami utrzymywać, że astronauta cierpi na demencję czy chorobę Alzheimera. Córkę Aldrin oskarża o oszustwo i niedziałanie w jego interesie finansowym. Najstarszy syn ikony eksploracji kosmosu James nie jest o nic oskarżany. Jeszcze w tym tygodniu powołany przez sąd biegły ma ocenić zdrowie psychiczne astronauty. Andrew i Janice czują się ponoć zasmuceni niesprawiedliwym pozwem. « powrót do artykułu
  6. Nawet umiarkowane spożycie kawy w czasie ciąży (1-2 filiżanki dziennie) wiąże się z ryzykiem nadwagi bądź otyłości u dzieci w wieku szkolnym. Nie wiadomo, czy kofeina jest bezpośrednią przyczyną, ale ze względu na korelację naukowcy uważają, że i tak warto chuchać na zimne. Naukowcy z Sahlgrenska Academy i z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego analizowali dane 50.943 kobiet z Norwegian Mother and Child Cohort Study (MoBa). Okazało się, że dzieci urodzone przez matki spożywające w czasie ciąży kofeinę były bardziej zagrożone nadwagą bądź otyłością w wieku przedszkolnym i szkolnym (losy dzieci śledzono do 8. r.ż.). Należy przy tym pamiętać, że inne badania powiązały nadwagę w dzieciństwie z podwyższonym ryzykiem choroby sercowo-naczyniowej i cukrzycy typu 2. na późniejszych etapach życia. Autorzy raportu z BMJ Open wykazali np., że w grupie dzieci matek spożywających w ciąży najwięcej kofeiny udział osób z nadwagą/otyłością w wieku 5 lat był o 5% wyższy niż w grupie dzieci matek z najniższą konsumpcją alkaloidu. Korelacja między spożyciem kofeiny w czasie ciąży i ryzykiem nadmiernego wzrostu oraz nadwagi bądź otyłości u dzieci była także widoczna u pań, które przestrzegały ilości dopuszczalnych dla kobiet w ciąży. Wg szwedzkiej Narodowej Agencji Żywności, kobiety w ciąży nie powinny spożywać więcej niż 300 mg kofeiny dziennie; to stanowi odpowiednik 3 filiżanek kawy o objętości 1,5 dl lub 6 kubków czarnej herbaty dziennie o objętości 2 dl. Naukowcy uwzględnili w studium różne źródła kofeiny, w tym kawę, herbatę, czekoladę czy napoje energetyczne. W krajach nordyckich głównym jej źródłem jest kawa, zaś w Anglii czarna herbata. Jeśli spojrzy się na kobiety z młodszej grupy wiekowej, kofeina będzie pochodzić z napojów energetycznych. W naszym badaniu uwzględniliśmy różne źródła i [każdorazowo] odkrywaliśmy podobną zależność między spożyciem kofeiny i wzrostem dzieci - podkreśla Verena Sengpiel. Szwedzi wyjaśniają, że generalnie środowisko ciążowe ma spore znaczenie dla włączania i wyłączania genów oraz programowania metabolicznego. Wcześniejsze badania na zwierzętach, podczas których płody były wystawiane na oddziaływanie kofeiny, także wskazywały na późniejszy nadmierny wzrost i choroby kardiometaboliczne u potomstwa. « powrót do artykułu
  7. U dzieci i dorosłych leczonych pewnymi doustnymi antybiotykami znacząco rośnie ryzyko kamicy nerkowej. Najwyższe ryzyko występuje u młodszych pacjentów i u osób, które niedawno zetknęły się z antybiotykami. "W ciągu minionych 30 lat ogólna częstość występowania kamieni nerkowych wzrosła o 70%. Szczególnie ostre wzrosty widać wśród młodzieży i młodych kobiet [kiedyś kamienie nerkowe były u dzieci rzadkie]" - opowiada Gregory E. Tasian, urolog pediatryczny ze Szpitala Dziecięcego w Filadelfii. Przyczyny tych wzrostów są nieznane, ale nasze badania sugerują, że pewną rolę odgrywają doustne antybiotyki (zwłaszcza kiedy pod uwagę weźmie się fakt, że dzieciom antybiotyki są przepisywane częściej niż dorosłym) - dodaje Michelle Denburg, nefrolog pediatryczny. Autorzy publikacji z Journal of the American Society of Nephrology przejrzeli elektroniczną bazę medyczną z Wielkiej Brytanii. Można w niej znaleźć informacje na temat 13 mln dorosłych i dzieci, którzy między 1994 a 2015 r. zgłosili się do lekarza rodzinnego z Health Improvement Network. Naukowcy analizowali wcześniejszą ekspozycję na antybiotyki u ok. 26 tys. pacjentów z kamicą nerkową. Porównywali ich do blisko 260-tys. grupy kontrolnej. Okazało się, że z diagnozą kamicy nerkowej wiązało się 5 klas doustnych antybiotyków: sulfonamidy, cefalosporyny, fluorochinolony, nitrofurantoina i penicyliny o szerokim spektrum działania. Po wzięciu poprawki na szereg czynników, w tym na wiek, płeć, rasę, zakażenia układu moczowego, zażywanie innych leków i występowanie innych chorób, okazało się, że pacjenci zażywający sulfonamidy mieli kamienie nerkowe ponad 2-krotnie częściej od osób z grupy kontrolnej. Największe ryzyko kamicy występowało u dzieci i młodzieży. Mimo że ryzyko kamieni nerkowych spadało z czasem, pozostawało podwyższone parę lat po antybiotykoterapii. Amerykanie podkreślają, że choć naukowcy już od jakiegoś czasu wiedzą, że antybiotyki oddziałują na ludzki mikrobiom i że zaburzania mikroflory jelit oraz układu moczowego wiążą się z występowaniem kamieni nerkowych, dotąd nikt nie ujawnił korelacji między zażywaniem antybiotyków a kamicą. Zespół Tasiana kontynuuje badania nad mikrobiomem dzieci i nastolatków z kamicą nerkową. Długofalowym celem jest przeprowadzenie badań populacyjnych. « powrót do artykułu
  8. Możliwe, że już w niedalekiej przyszłości test z krwi przyspieszy postawienie diagnozy i wdrożenie leczenia u dzieci z chorobą afektywną dwubiegunową (ChAD). Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Ohio odkryli, że w porównaniu do zdrowych rówieśników, dzieci z ChAD mają w osoczu wyższy poziom białka wiążącego witaminę D (ang. Vitamin D Binding Protein, VDBP). Jak podkreśla prof. Ouliana Ziouzenkova, obecnie średni czas upływający od początku choroby do postawienia poprawnej diagnozy wynosi w przypadku dzieci aż 10 lat. Podczas badań z udziałem 36 młodych osób Amerykanie zauważyli, że u chorych na zaburzenie afektywne dwubiegunowe poziom VDBP był aż o 36% wyższy. Wyniki trzeba, oczywiście, potwierdzić w kolejnych badaniach, ale Ziouzenkova już teraz odnosi się bardzo entuzjastycznie do potencjału markera. Dziecięce zaburzenie afektywne dwubiegunowe może być bardzo trudne do odróżnienia od innych chorób, zwłaszcza u osób z pewnymi typami depresji - dodaje  prof. Barbara Gracious. Wrażliwe i specyficzne biomarkery dałyby lekarzom większą pewność w zakresie wyboru najlepszego leczenia. Skróciłyby także czas upływający do postawienia właściwej diagnozy. Autorzy publikacji z pisma Translational Psychiatry wyjaśniają, że kliniczną część pilotażowych badań przeprowadzono w Harding Hopsital. W studium wzięło udział 13 dzieci bez zaburzeń nastroju, 12 dzieci ze zdiagnozowaną ChAD oraz 11 dzieci z tzw. dużą depresją (ang. major depressive disorder, MDD). Ziouzenkova wyjaśnia, że jej zespół interesował się VDBP, bo białko to może potencjalnie odgrywać rolę w zapaleniu mózgu. Amerykanie analizowali także poziom markerów zapalnych we krwi, ale nie odkryli innych istotnych korelacji. Profesor dodaje, że przyglądanie się poziomowi witaminy D zamiast VDBP wydaje się nie mieć znaczenia diagnostycznego. Chcieliśmy się skupić na czynnikach, które mogą się wiązać z zaburzeniami nastroju na poziomie molekularnym i które będzie łatwo wykryć we krwi. « powrót do artykułu
×