Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'alergia'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 40 results

  1. Powstały pierwsze funkcjonalne celowane inhibitory wiązania z alergenami orzeszków ziemnych. Naukowcy z Uniwersytetu w Notre Dame skutecznie zapobiegli wiązaniu alergenów orzeszków ziemnych z immunoglobulinami E (IgE). Sukces tego badania jest ekscytujący, ponieważ toruje drogę całkowicie nowej klasie leków na alergię - podkreśla prof. Basar Bilgicer. Mamy teraz pierwszy funkcjonalny przypadek wybiórczego hamowania IgE w odniesieniu do alergenu pokarmowego [...]. Aktywacja mastocytów przez IgE i alergeny rozpoczyna proces degranulacji i uwalniania z ziaren zawartych w nich lub syntetyzowanych de novo różnych substancji, w tym cytokin/chemokin i, co najważniejsze, histaminy. To pierwszy i najbardziej kluczowy etap reakcji alergicznej. Obecnie nie istnieją żadne leki, które mogłyby zapobiec temu procesowi. Inhibitor, który po prostu obiera na cel IgE, prowadziłby do rozległej immunosupresji; badania wykazały zaś, że może ona powodować wzrost ryzyka parazytozy, a nawet nowotworu. Bilgicerowi zależało więc na opracowaniu inhibitora, który hamowałby degranulację, nie zaburzając przy tym innych funkcji immunologicznych. Podczas testów Amerykanie posłużyli się nanocząstkami (nanoalergenami). W ten sposób, wykorzystując próbki niewielkiej populacji osób z ciężką alergią na fistaszki, zidentyfikowali na powierzchni białek orzeszków kluczowe miejsca wiązania IgE. Wyniki skryningu są bardzo istotne, bo wygląda na to, że tylko kilka miejsc spełnia krytyczną rolę w napędzaniu reakcji alergicznej. Uzbrojeni w nowe wiadomości Amerykanie zsyntetyzowali specjalistyczny kowalencyjny heterobiwalentny inhibitor (ang. covalent heterobivalent inhibitor, cHBI), który zapobiega wiązaniu IgE z białkiem orzeszków. Badanie próbek 16 pacjentów ujawniło, że cHBI skutecznie zahamowało reakcję alergiczną w 90% z nich. « powrót do artykułu
  2. O tym, że nasze jelita potrzebują obecności niektórych gatunków bakterii, byśmy mogli zachować zdrowie, wie już chyba każdy. Bez nich szwankuje nie tylko nasze trawienie, ale także system odpornościowy. Dlatego też mleczne produkty probiotyczne, zawierające przyjazne szczepy żywych bakterii są coraz popularniejsze. Jednak myśl, że podobnie należy myśleć o pasożytach wywołuje co najmniej lekki szok i obrzydzenie. Ale coraz więcej naukowców podziela zdanie, że pasożyty są nam potrzebne. Tak właśnie uważają profesorowie Uniwersytetu Manchesteru, Richard Grencis i Ian Roberts, zajmujący się tym zagadnieniem. Zauważają, że bakterie towarzyszyły nam przez całą ewolucję, wpływały na nią i są współtwórcami ekosystemu, jakim są nasze jelita. To samo, jak podkreślają, dotyczy pasożytów. Jak mówi prof. Grencis, jeśli porówna się masowe występowanie - czasowe i terytorialne - infekcji pasożytniczych i chorób systemu odpornościowego, takich jak alergie, można zauważyć, że te zjawiska prawie na siebie nie zachodzą. Tam, gdzie dążenie do czystości i sterylności wymiotło pasożyty, mamy narastające problemy z nadaktywnym systemem odpornościowym i chorobami autoimmunologicznymi. W krajach rozwijających się, gdzie pasożyty są powszechne, dolegliwości alergiczne są bardzo rzadkie. Nie oznacza to oczywiście, że należy zaraz rozmysłem zarazić się pasożytami. Ale nie ma już wątpliwości, że wytwarzają one jakieś substancje, które są istotne dla regulacji naszej immunologii. Podczas ewolucji, w której towarzyszyły nam różne organizmy, wytworzyła się pewna równowaga korzystna dla wszystkich.
  3. Kichanie czy katar w okolicy Bożego Narodzenia nie muszą być objawami przeziębienia, ale tzw. zespołu drzewka świątecznego. Próbki choinek pokazały, że w środku drzew iglastych aż roi się od różnych rodzajów pleśni i to one odpowiadają za wzrost liczby przypadków chorób układu oddechowego w okresie Gwiazdki (Annals of Allergy, Asthma and Immunology). Zespół doktora Lawrence'a Kurdlansky'ego z Upstate Medical University stwierdził, że większość ze zidentyfikowanych pleśni to potencjalne alergeny, zwiększające ryzyko świszczącego oddechu, uporczywego kaszlu i uwrażliwienia alergicznego u niemowląt. Jeśli ty i twoje dzieci nie macie oczywistych alergii, najpewniej nie trzeba się niczym przejmować. Amerykanin ma jednak kilka porad dla osób podatnych na uczulenia. Po pierwsze, należy sprawdzić szkółkę/dostawcę choinek. Ponoć niektórzy oferują usługę mycia drzewek, a jeśli nie, wybrany świerk czy jodłę można wyczyścić samemu. Gałęzie wystarczy polać wodą z węża ogrodowego albo spryskiwacza do kwiatów. Przed wniesieniem do domu drzewko musi wyschnąć. Po drugie, warto ograniczyć czas ekspozycji. Istnieją pewne dowody, że im dłużej drzewko stoi w domu i im wyższa jest tam temperatura, tym więcej zarodników ulatuje w powietrze. Rozwiązanie? Choinkę warto usunąć tuż po Bożym Narodzeniu. Po trzecie, można skorzystać z oczyszczacza powietrza - powinien, oczywiście, stanąć w pomieszczeniu z drzewkiem. Naukowcy dodają, że właściciele sztucznych choinek mają swoje własne problemy, ponieważ gdy niewłaściwie się je przechowuje, także rozpylają pleśnie i kurz.
  4. U niemowląt z niskim stężeniem hormonu stresu kortyzolu w ślinie na późniejszym etapie życia rozwija się mniej alergii. Wyniki badań zespołu z Karolinska Institutet ukazały się w grudniowym numerze Journal of Allergy and Clinical Immunology. W ostatnich dziesięcioleciach liczba przypadków dziecięcych alergii znacznie wzrosła, zwłaszcza na Zachodzie. Uznaje się, że odpowiada za to kombinacja czynników środowiskowych i związanych ze stylem życia, która występuje w czasie ciąży i we wczesnym dzieciństwie. Czynniki psychologiczne i hormon stresu kortyzol są związane z chorobami alergicznymi. Nasze studium wykazało, że dzieci, u których w niemowlęctwie występuje niskie stężenie kortyzolu w ślinie, w porównaniu do rówieśników, rzadziej chorują na alergie w 1.-2. roku życia - wyjaśnia dr Fredrik Stenius. Wcześniej szwedzki zespół opisał związek między antropozoficznym stylem życia (wg Steinera) a niższą zachorowalnością na alergie u dzieci w wieku szkolnym. Teraz natrafiliśmy na ślad podobnej korelacji w rodzinach niemowląt, które hołdują tym samym zasadom. Takie maluchy mają niższy poziom kortyzolu. W Szwecji ludzie prowadzący antropozoficzny tryb życia spożywają pokarmy zawierające dużo kwasu mlekowego, np. kiszone warzywa i jogurty, nie szczepią dzieci - wyjątkiem są polio i tężec (na odrę choruje ponad połowa takich maluchów) - preferują karmienie piersią oraz unikają zażywania antybiotyków czy leków przeciwbólowych. Ekipa Steniusa oceniała związek między poziomem kortyzolu w ślinie w 6. miesiącu życia a objawami alergii w pierwszych 2 latach życia. Próbki śliny pobrano od 203 półrocznych niemowląt. Poza tym w wieku 6, 12 i 24 miesięcy pobierano próbki krwi, które następnie analizowano pod kątem specyficznych przeciwciał IgE. Dane nt. symptomów alergii uzyskano w czasie kilkakrotnego badania. Związek między stężeniem kortyzolu w ślinie w niemowlęctwie a uwrażliwieniem alergicznym i alergiami wskazuje na rolę zmiany działania osi podwzgórze-przysadka-nadnercza w etiologii tego typu chorób.
  5. Amerykańskim naukowcom udało się wyłączyć reakcję alergiczną organizmu na niektóre pokarmy. Potencjalnie śmiertelna reakcja układu odpornościowego na orzechy została wyłączona, dzięki „przekonaniu" go, że proteiny z orzechów nie stanowią zagrożenia dla organizmu. Naukowcy z Northwestern University dokonali tego u myszy, dołączając do jej własnych komórek krwi proteiny orzecha i wprowadzając je ponownie do organizmu. Sądzimy, że znaleźliśmy sposób na bezpieczne i szybkie wyłączenie reakcji alergicznej na żywność - powiedział profesor Paul Bryce, który jest współautorem badań prowadzonych wraz z profesorem Stephenem Millerem. Uczeni jako pierwsi użyli do walki z alergiami metody, która była dotychczas wykorzystywana przy chorobach autoimmunologicznych. Zaproponowany przez nich sposób działa dzięki temu, że prowadzi do stworzenia bardziej zrównoważonego układu odpornościowego poprzez zwiększenie liczby regulujących limfocytów T. Limfocyty T występują w różnych odmianach. Nasza metoda wyłącza niebezpieczne limfocyty Th2, które odpowiadają za reakcję alergiczną i zwiększa liczbę regulujących limfocytów T. Możemy wówczas jeść orzechy. Uzyskaliśmy bowiem tolerancję układu odpornościowego - dodaje naukowiec. U alergików uczulonych na orzechy kontakt z nimi bardzo często prowadzi do wystąpienia zagrażającej życiu anafilaksji. Szacuje się, że w USA corocznie występuje 15-30 tysięcy anafilaksji związanych z żywnością, a reakcja alergiczna na pokarm przyczynia się do śmierci 100-200 osób rocznie. Naukowcy z Northwestern wyhodowali myszy z alergią na orzechy, dołączyli do białych krwinek proteiny orzechów i wstrzyknęli je zwierzętom. Po zaledwie dwóch sesjach leczenia myszom podano pastę z orzechów. Reakcja alergiczna nie wystąpiła. Ich system immunologiczny uznał proteiny orzechów za bezpieczne, gdyż były one już obecne w białych krwinkach. Bez leczenia zwierzęta przeżyłyby wstrząs anafilaktyczny - mówi Bryce. Naukowiec nie wyklucza, że jednocześnie można będzie dołączać do komórek krwi proteiny więcej niż jednego rodzaju. Podczas innej serii badań proteiny orzechów zastąpiono proteinami jaj, a następnie myszy uczulone na białko jajek poddano działaniu powietrza zawierającego ich proteiny. U alergika w płucach pojawiłby się stan zapalny. Nie zaobserwowano go u leczonych myszy.
  6. Niektóre kobiety są uczulone na spermę. To bardzo rzadka dolegliwość, ale staje się udziałem niektórych pań — mówi alergolog i immunolog David Resnick z New York Presbyterian Hospital. W zwalczeniu tej przykrej dolegliwości pomaga regularne współżycie i terapia nasieniem. Objawy alergii na spermę to, m.in.: świąd, zaczerwienienie i opuchlizna genitaliów. W najpoważniejszych przypadkach pokrzywka lub opuchlizna mogą się pojawić w jakiejkolwiek części ciała i kobieta może mieć problemy z oddychaniem. Zazwyczaj objawy [uczulenia — przyp. red.] pojawiają się w ciągu 30 min, ale w rzadkich przypadkach występują kilka godzin, a nawet dzień po stosunku — wyjaśnia Resnick. Studium 1073 kobiet, które, zakłopotane reakcjami własnego organizmu, szukały informacji dotyczących alergii na spermę, wykazało, że 130 z nich rzeczywiście cierpiało na tę rzadką postać alergii. Niektóre panie były uczulone na spermę tylko jednego mężczyzny, inne na nasienie wszystkich partnerów. Nie we wszystkich przypadkach kobiety są uczulone na samą spermę, w niektórych sytuacjach chodzi o jej składniki pochodzące z pokarmów, napojów czy leków przyjmowanych przez mężczyznę (są one bardzo różne: od penicyliny poczynając, na związkach z orzechów włoskich kończąc). Taka postać alergii jest jeszcze rzadsza od prostego uczulenia na spermę. Jak mówi Resnick, ok. 1/2 kobiet z alergią na nasienie ma także inne postaci alergii, np. katar sienny czy alergie skórne. Większość uczulonych ma do 20 do 30 lat. Czterdzieści jeden procent doświadcza objawów alergii podczas pierwszego stosunku. W większości przypadków przy kolejnych ekspozycjach na alergen symptomy stopniowo się nasilają i pojawiają się szybciej. Odczulanie polega na aplikowaniu do pochwy co 20 minut rozcieńczonej spermy. Stężenie nasienia w roztworze stopniowo wzrasta, a cały zabieg trwa kilka godzin. Druga procedura desensytyzacji polega na podawaniu przez kilka tygodni zastrzyków z małą ilością spermy. W obu przypadkach kobieta musi współżyć 2-3 razy w tygodniu, by układ odpornościowy mógł sobie utrwalić zdobyte podczas odczulania informacje. Część przedstawicielek płci pięknej po prostu "wyrasta" z alergii bez żadnego leczenia. Tym, co wywołuje reakcję uczuleniową, są najprawdopodobniej białka z wydzieliny prostaty. Obecnie trwają prace na terapia odczuleniową z ich udziałem.
  7. Kwas foliowy, zwany także witaminą B9, skutecznie zapobiega rozwojowi alergii - twierdzą badacze ze szpitala Johnsa Hopkinsa. Mało tego - przyjmowanie tego związku znacząco łagodzi objawy związane z kontaktem z substancjami powodującymi reakcję alergiczną. Od wielu lat sugeruje się, że kwas foliowy posiada zdolność do blokowania niepożądanych reakcji zapalnych. Ponieważ alergie zaliczane są do chorób o podobnym podłożu, od pewnego czasu podejrzewano zdolność witaminy B9 do leczenia reakcji uczuleniowych. Kolejnych dowodów w tej sprawie dostarczają badacze z amerykańskiego szpitala. Obserwacji poddano ponad 8000 osób w wieku od 2 do 85 lat. Poszukiwano u nich związku pomiędzy poziomem folianów (soli kwasu foliowego, będących aktywną formą tego związku w organizmie człowieka) a stężeniem przeciwciał klasy E (IgE). Zwiększenie ilości tych ostatnich jest zjawiskiem charakterystycznym dla reakcji alergicznych, wliczając w to m.in. astmę. Jak wykazała analiza zebranych informacji, pacjenci o obniżonej zawartości folianów (poniżej 8 nanogramów na mililitr krwi) uskarżali się na występowanie objawów alergii i astmy aż o kilkadziesiąt procent częściej od tych, u których stężenie tego związku wynosiło powyżej 18 nanogramów na mililitr. Osoby te znacznie częściej uskarżały się też na typowe objawy reakcji uczuleniowej, takie jak świszczący oddech i utrudnienie oddychania, zaś w ich krwi stwiedzono wyższe stężenie IgE. Dotychczas nie udało się precyzyjnie ustalić mechanizmu odpowiedzialnego za ochronne działanie kwasu foliowego oraz jego soli. Bez wątpienia warto jednak dbać o przyjmowanie odpowiedniej ilości witaminy B9. Znaczne ilości tej substancji zawierają m.in. warzywa liściaste, rośliny strączkowe oraz orzechy.
  8. Międzynarodowy zespół zidentyfikował gen, który 3-krotnie zwiększa ryzyko wystąpienia u dziecka alergii na orzeszki ziemne. Pracami naukowców z Kanady, Irlandii, Holandii i Wielkiej Brytanii kierowali naukowcy z University of Dundee. Specjaliści podkreślają, że liczba pacjentów znacznie wzrosła w ciągu ostatnich 20-30 lat, ale przyczyna choroby ciągle pozostawała nieznana. Teraz badacze wskazali na gen filagryny FLG. Jest to zasadowe białko występujące w komórkach warstwy rogowej, którego funkcja polega na spajaniu włókien keratynowych. Warunkuje ono prawidłową budowę bariery naskórkowej. Wcześniej wykazano, że u nosicieli mutacji R501X i 2282del4 w genie filagryny zwiększa się ryzyko wystąpienia atopowego zapalenia skóry (AZS) oraz objawów astmy, ale w tym ostatnim przypadku tylko w przypadku występowania objawów AZS. Następnym logicznym krokiem było sprawdzenie, czy filagryna stanowi także przyczynę alergii na orzeszki ziemne, ponieważ u dziecka mogą się pojawić wszystkie 3 [wymienione wyżej] choroby łącznie. Choroby alergiczne często występują rodzinnie, co sugeruje, że istotne są odziedziczone czynniki genetyczne. Przypuszcza się też, że za obserwowany ostatnio wzrost zachorowalności, zwłaszcza w krajach Zachodu, odpowiadają zmiany środowiskowe i kontakt z arachidami. Teraz po raz pierwszy natrafiliśmy na zmianę genetyczna, którą można mocno powiązać z alergią na orzeszki ziemne – tłumaczy dr Sara Brown z Wydziału Medycyny Molekularnej w Dundee. Naukowcy stwierdzili, że defekt związany z filagryną występował u jednego na 5 chorych z alergią na orzechy ziemne (czyli u 20%). Co więcej, osoby z mutacją cierpiały na alergię 3-krotnie częściej niż ludzie z prawidłowym białkiem. Profesor Irwin McLean z University of Dundee, światowego formatu specjalista od filagryny, podkreśla, że zespół, w którego pracach uczestniczył, wykazał, iż defekt filagryny występuje u ludzi z alergią na orzechy ziemne, ale bez objawów wyprysku, co wskazuje na jasny związek między białkiem a uczuleniem. Defekt filagryny nie stanowi przyczyny alergii, ale odkryliśmy go w wielu przypadkach. Nie wiemy jeszcze dostatecznie dużo o przyczynach alergii na arachidy, ale to znaczący krok naprzód. Wg McLeana, opisywane odkrycia mogą sugerować, że uczulenie jest wywoływane przez substancje dostające się do organizmu przez skórę, chociaż niewykluczone jest też oddziaływanie za pośrednictwem układu pokarmowego.
  9. Z artykułu w Proceedings of the National Academy of Sciences dowiadujemy się, że na północnych terenach Stanów Zjednoczonych i w Kanadzie zaobserwowano znaczne wydłużenie się sezonu alergicznego. To wynik zmian w wegetacji roślin wywołanych globalnym ociepleniem. Uczeni zebrali dane z lat 1995-2009 z US National Allergy Bureau oraz kanadyjskiego Aerobiology Research Laboratories i nałożyli je na informacje uzyskane z amerykańskich stacji pogodowych oraz danych Canadian National Climate Data and Information Archive. Zauważyli, że w mieście Saskatoon w Saskatchewan sezon alergiczny wydłużył się od roku 1995 aż o 27 dni. Z kolei w Winnipeg w Manitobie trwa on o 25 dni dłużej. Alergicy mieszkający w Fargo (Dakota Północna) i Minneapolis (Minnesota) cierpią obecnie o 16 dni dłużej. Jednocześnie w stanach południowych, w Arkansas i Teksasie, zaobserwowane skrócenie trudnego dla alergików okresu. Dane takie zgadzają się z informacjami IPCC mówiącymi o większym wpływie ocieplenia na tereny położne bardziej na północy. Autorzy badań stwierdzili, że wydłużenie się sezonu alergii związane jest przede wszystkim z późniejszym nadejściem pierwszych jesiennych przymrozków. Generalnie nasze dane pokazują, że powyżej 44. stopnia szerokości północnej doszło od roku 1995 do wydłużenia okresu pylenia ambrozji od 13 do 27 dni - czytamy we wspomnianym artykule. Na ambrozję uczulonych jest w różnym stopniu około 30% Amerykanów.
  10. U chłopców częściej diagnozuje się alergię na orzeszki ziemne. Naukowcy ustalili także, że częściej występuje ona w grupie o wysokich dochodach, choć jeden z ekspertów, dr Adam Fox z londyńskiego Evelina Children's Hospital, podejrzewa, że w rzeczywistości w wynikach znajduje odbicie brak jednakowego dostępu do opieki medycznej (Journal of Allergy and Clinical Immunology). Akademicy z Uniwersytetu w Edynburgu analizowali dane dostarczone z ponad 400 praktyk lekarza rodzinnego w Wielkiej Brytanii, w sumie dotyczyły one ok. 3 mln pacjentów. Okazało się, że u młodszych chłopców alergię na orzeszki ziemne diagnozowano o 30% częściej niż u dziewczynek w tym samym wieku. Do wieku 15 lat wskaźnik liczby wykrywanych przypadków prawie się zrównywał, a w wieku 24 lat następowało odwrócenie trendu i to kobiety częściej chorowały. Jeden z badaczy, Colin Simpson, ujawnił, że inne rodzaje alergii także częściej występują powszechniej u chłopców. Na razie nie wiadomo, czemu się tak dzieje, ale w grę mogą wchodzić oddziaływania hormonalne. Świadczy o tym zmiana zachodząca na etapie pokwitania. Szkoci zauważyli, że w grupie o najwyższym statusie socjoekonomicznym wskaźnik "diagnozowalności" alergii na orzeszki ziemne wynosił 0,7 na 1000 pacjentów, a w grupie z najniższymi dochodami tylko 0,4 na 1000. W przyszłości trzeba będzie rozstrzygnąć, czy rzeczywiście istnieje różnica, czy też chodzi raczej o brak dostępu do opieki medycznej. W ramach edynburskiego studium wyliczono, że alergia na orzeszki jest rzadsza, niż to postulowały wcześniejsze badania. Simpson tłumaczy, że mogły na tym zaważyć metody zbierania i kodowania danych. Po pierwsze, Szkoci uwzględnili tylko osoby, które trafiły ze swoim problemem do lekarza i postawiono im diagnozę. Po drugie, niekiedy zdarzało się zapewne, że internista oznaczał chorobę po prostu jako alergię pokarmową, a nie uczulenie konkretnie na orzeszki arachidowe.
  11. Zgodnie z oczekiwaniami w społeczeństwach zachodnich, dziewczynki powinny ładnie i schludnie wyglądać i być grzeczne. Chłopcy mogą zaś łobuzować, brudząc się przy tym. Filozof Sharyn Clough z Uniwersytetu Stanowego Oregonu uważa, że różnice w stereotypach płciowych mogą prowadzić do wzrostu częstości pewnych chorób – czytaj astmy, alergii i chorób autoimmunologicznych - u dorosłych kobiet. Hipoteza higieny, sformułowana przez epidemiologa Davida P. Strachana w 1989 r. na łamach British Medical Journal, została dobrze udokumentowana. Postuluje ona istnienie związku między nadmierną sterylnością (higienicznością) otoczenia a wzrostem zapadalności na astmę, alergie i choroby autoimmunologiczne. Wśród kobiet wskaźnik zachorowalności na nie jest wyższy, lecz rolę płci w tym kontekście bada się raczej rzadko. W artykule z najnowszego numeru pisma Social Science & Medicine Clough wymienia wiele badań socjologicznych i antropologicznych, które wskazują, że nasze społeczeństwo inaczej socjalizuje dziewczynki i chłopców. Odmienności wychowania zaznaczają się szczególnie w zakresie brudzenia. W przypadku dziewczynek jest ono zabronione, a u chłopców bywa nawet wskazane. Dziewczynki są częściej ubierane w rzeczy nieprzeznaczone do zabrudzenia, częściej niż chłopcy bawią się też w pomieszczeniach, a podczas zabawy są bardziej nadzorowane przez rodziców. Mamy do czynienia ze znaczną różnicą w rodzajach i liczbie patogenów, z którymi stykają się dziewczynki i chłopcy. To z kolei może wyjaśnić pewne różnice zdrowotne między kobietami i mężczyznami – uważa pani filozof. Clough podkreśla, że nie chodzi jej o to, by rodzice zaczęli nakłaniać córki do zajadania się ziemią i zachowywania na chłopięcą modłę. Bardziej zależałoby jej na tym, by epidemiolodzy i klinicyści spojrzeli na wyniki dotychczasowych badań właśnie przez pryzmat płci. Wiele studiów wskazuje, że w miarę jak kraje stają się coraz bardziej uprzemysłowione i zurbanizowane, wzrasta wskaźnik astmy, alergii i chorób autoimmunologicznych. Zademonstrowano np., że gdy w Indiach poprawiają się warunki sanitarne i rośnie uprzemysłowienie, choroba Leśniowskiego-Crohna staje się coraz powszechniejsza. Z raportów amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention, CDC) wynika, że kobiety chorują na astmę częściej niż mężczyźni – 8,9% vs. 6,5%. Poza tym panie częściej na nią umierają. Ze statystyk Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) wynika zaś, że choroby autoimmunologiczne dotyczą kobiet 3-krotnie częściej niż mężczyzn. Ponad 90% komórek w naszym ciele jest raczej pochodzenia mikrobiologicznego niż ludzkiego. Wydaje się, że koewoluowaliśmy z bakteriami. Musimy badać tę relację w większym stopniu i nie tylko w kontekście jedzenia probiotycznego jogurtu. Wg Clough jesteśmy na razie na początku tej drogi, ale filozof nauki przyłącza się do grona ekspertów, którzy postulują, że odrobina brudu nikomu jeszcze nie zaszkodziła i warto od wczesnego wieku pozwalać dzieciom – zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom - na przebywanie na dworze tak często, jak to możliwe.
  12. U mężczyzn zespół choroby postorgazmicznej (ang. post orgasmic illness syndrome, POIS) z grypopodobnymi objawami - m.in. gorączką, katarem i silnym zmęczeniem - które zawsze pojawiają się po wytrysku, jest najprawdopodobniej wywołany alergią na własną spermę. Syndrom jest opisywany w literaturze medycznej już od 2002 r. Nadal pozostaje jednak owiany tajemnicą. Jest na tyle rzadki, że większość lekarzy rodzinnych nigdy o nim nie słyszała. Na szczęście profesor Marcel Waldinger z Uniwersytetu w Utrechcie opublikował ostatnio w Journal of Sexual Medicine wyniki dwóch badań na temat POIS. Dzięki temu wiadomo, że utrzymujące się niekiedy nawet do tygodnia symptomy nie mają, jak to często zakładano, podłoża psychicznego. W grę wchodzi raczej reakcja autoalergiczna na nasienie. Skoro tak, dobrą metodą leczenia zespołu choroby postorgazmicznej powinno być odczulanie. Na potrzeby studiów zespół Waldingera zebrał grupę 45 Holendrów ze zdiagnozowanym POIS. Nie byli chorzy, gdy masturbowali się bez ejakulacji, ale gdy tylko dochodziło do uwolnienia plemników, ich samopoczucie stawało się złe, czasem w ciągu zaledwie kilku minut. W badanej grupie 33 mężczyzn zgodziło się na przeprowadzenie testów skórnych z wykorzystaniem własnego rozcieńczonego ejakulatu. U 88% (29 ochotników) wystąpiła reakcja alergiczna w postaci rumienia. W ramach drugiego studium profesor poddał odczulaniu dwóch mężczyzn. Brali oni podskórne zastrzyki z nasienia. Zaczynano od bardzo rozcieńczonego ejakulatu, potem próbki były coraz bardziej stężone. Po roku i 3 latach takiej terapii zaobserwowano znaczne zmniejszenie nasilenia objawów POIS. Na dalszych etapach badań w odczulaniu uczestniczy większa próbka chorych.
  13. Uczulenia są coraz powszechniejsze we współczesnym społeczeństwie, a powodowane są przez najróżniejsze substancje. Europejczycy najczęściej uczuleni są na nikiel, częste są alergie na perfumy, ale jak się okazuje: uczulać mogą nawet ochraniacze na kolana. Klinika dermatologiczna szwedzkiego Sahlgrenska University Hospital ma setki pacjentów podejrzewanych o takie właśnie uczulenie. Przyczyną są powszechnie używane tworzywa gumowe, w tym neopren, który możemy znaleźć w różnego rodzaju matach, dywanikach, ochraniaczach, piankowych kombinezonach - we wszystkich tych zastosowaniach ma on bezpośredni kontakt ze skórą. Sam neopren jest teoretycznie nieszkodliwy, ale jedna z substancji używanych do jego produkcji - difenylotiokarbamid (diphenylthiourea, C13H12N2S) reaguje z obecnymi w skórze enzymami, tworząc silnie reaktywne i wysoko alergenne izotiocyjaniany. Izotiocyjaniany nie przenikają głęboko w dużych ilościach, ale częsty kontakt z skóry z gumą powoduje ich absorpcję przez skórę i węzły chłonne i może powodować stany zapalne skóry lub inne uczulenia, zwykle trudne do zdiagnozowania. Kristin Samuelsson z Sahlgrenska University Hospital przeprowadziła badania nad reakcją na izotiocyjaniany i opracowała test, który pomoże identyfikować ten trudny do wykrycia rodzaj alergii.
  14. Masło shea, czyli tłuszcz otrzymywany z owoców masłosza Parka, zwanego też drzewem karite (Vitellaria paradoxa), jest stosowane w wielu produktach: od kremu pod pieluszkę do pielęgnacji dziecięcych pośladków, przez balsamy do pielęgnacji brodawek sutkowych matek karmiących, aż po chusteczki higieniczne. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zaczęła traktować wspomniane owoce jak orzechy drzewne, czyli zaliczyła je do tej samej grupy, co orzechy laskowe, włoskie czy brazylijskie. Jako takie miałyby stanowić potencjalne źródło alergenów. Najnowsze badania ujawniły jednak, że jeśli w ogóle, owoce masłowca stanowią niewielkie zagrożenie. W przypadku innych orzechów drzewnych i orzeszków ziemnych alergię wyzwalają białka. Dr Kanwaljit K. Chawla z Mount Sinai School of Medicine ujawnia, że zainteresowała się możliwością uruchamiania reakcji alergicznej na orzechy przez masło shea, badając bezpieczeństwo różnych produktów dla dzieci. Widziałam, że FDA umieściła masło shea na liście produktów do unikania, jeśli ma się alergię na orzechy drzewne. Jak go jednak unikać, skoro jest wszędzie? Owoce masłosza składają się głównie z tłuszczów, mimo to zespół Chawli próbował wyekstrahować z nich białka i sprawdzić, czy wyzwalają one jakąś reakcję immunologiczną. Koniec końców Amerykanom udało się oddzielić tłuszcz. Pozostały im śladowe ilości białek (porównali je do mniej niż 1/30 tego, co ekstrahuje się z orzechów nerkowca; białek było też mniej niż w orzechach ziemnych). Jako że odczyny anafilaktyczne mogą być wywołane śladowymi ilościami orzechów, akademicy postanowili sprawdzić, co stanie się w przypadku białek owoców masłowca. Wykorzystali krew pobraną od kilku ochotników ze stwierdzoną alergią na orzechy. Okazało się, że immunoglobuliny E (IgE) przeciw orzechom z rzadka wiązały się z białkami masła shea. Oznacza to, że układ odpornościowy nie rozpoznaje ich jako białek orzechów, przez co nie dochodzi do uruchomienia charakterystycznej kaskady reakcji. Badania prowadzono na Amerykanach, którzy zazwyczaj nie jedzą masła shea, jednak w Europie i Azji może ono stanowić składnik czekolady (od pewnego czasu zastępuje się nim masło kakaowe). Producenci zdecydowali się na ten ryzykowny bądź co bądź krok, ponieważ masło karite zapobiega topieniu się czekolady. W 1999 r. naukowcy z prywatnej firmy badawczej POS Pilot Plant z Saskatoon w Kanadzie zajęli się z kolegami z Burkina Faso poszukiwaniem sposobów na ulepszenie przetwarzania i oczyszczania tłuszczu z owoców V. paradoxa. Tradycyjnie wszystko rozpoczyna się od wysuszenia i odseparowania nasion od reszty owocu. Następnie nasiona rozciera się, a do proszku dodaje wodę. Późniejsza obróbka przypomina klarowanie zwykłego masła. W czasie podgrzewania z wierzchu zdejmuje się wszelkie zanieczyszczenia. Zawartość naczynia trzeba cały czas mieszać. Czynności powtarza się aż do uzyskania kremowej konsystencji i bladożółtej barwy. Wyniki najnowszego studium specjalistów z Mount Sinai zamieszczono w piśmie Journal of Allergy and Clinical Immunology.
  15. Specjalistom z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa udało się wyłączyć alergiczną reakcję mysiego układu odpornościowego na niektóre pokarmy. Odkrycie daje nadzieję milionom osób, dla których wypicie mleka, zjedzenie truskawek czy orzechów stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia. W samych Stanach Zjednoczonych każdego roku od 100 do 200 osób umiera z powodu alergii pokarmowych. Chorzy trafiają też 300 000 razy rocznie na pogotowie. Szacuje się, że 6-8 procent dzieci poniżej trzeciego roku życia i 4% dorosłych cierpi na jakiś rodzaj alergii pokarmowej. Co gorsza, odsetek chorych rośnie. Zespół z Division of Allergy and Clinical Immunology na Johns Hopkins University School of Medicine, prowadzony przez profesora Shau-Ku Huanga oraz doktora Yufanga Zhou, odkrył, że w znajdujących się w układzie pokarmowym skupiskach komórek odpornościowych błony śluzowej, które stanowią pierwszą linię obrony układu immunologicznego, dochodzi do ekspresji receptora SIGNR1, który pojawia się na powierzchni komórek i łączy ze specyficznymi cukrami. Naukowcy postanowili wykorzystać ten fakt i zmodyfikowali proteiny żywności za pomocą odpowiednich cukrów. Okazało się, że proteiny, który mogły doprowadzić nawet do śmierci wskutek reakcji alergicznej, po modyfikacji nie wyrządziły większych szkód. Uczeni chcą wykorzystać ten mechanizm do nauczenia organizmu trapionego alergią, by nie reagował na proteiny w żywności. Mają nadzieję, że proces, który zaobserwowano u myszy, wystąpi również u ludzi. Podczas eksperymentów naukowcy zmodyfikowali proteiny cukrami spekulując, że po połknięciu ich przez myszy cierpiące na alergie, zmienione proteiny połączą się z receptorami SIGNR1komórek układu odpornościowego i w ten sposób nauczy się on tolerowania tych protein. Myszy z grupy badanej przyjmowały zmodyfikowany pokarm raz dziennie przez trzy dni. Po pięciu dniach podawano im niezmodyfikowane proteiny. Z kolei zwierzętom z grupy kontrolnej w ogóle nie podawano zmodyfikowanych protein. Zauważono, że w grupie badanej odpowiedź immunologiczna na proteiny niezmodyfikowane była znacząco słabsza. W grupie kontrolnej, której nie podawano modyfikowanych protein, występowały drżenia, konwulsje i dochodziło do śmierci. Najpoważniejszymi objawami w grupie badanej były przypadki swędzenia w okolicach nosa i oczu. Jednak objawy nie były poważne.
  16. Naukowcy z University of Virginia badali 60 pacjentów z ostrą reakcją alergiczną na nieznany składnik. Odkryli, że winnym, a właściwie winną może być α-galaktoza z mięsa i nabiału. U 25 członków tej grupy wykryto bowiem obecność konkretnych przeciwciał IgE. Sądzimy, że obecność IgE przeciwko temu cukrowi to zjawisko bardziej rozpowszechnione w populacji, niż początkowo oczekiwaliśmy [w grę wchodzą zarówno większe rozpowszechnienie, jak i zasięg geograficzny]. Stwierdziliśmy, że tradycyjna konstatacja, że alergia na mięso jest bardzo rzadka, może być w rzeczywistości nieprawdziwa – przekonuje doktor Scott Commins. Większość ssaków wytwarza alfa-galaktozę, ale ludzie i człowiekowate produkują przeciwko niej przeciwciała. Amerykanin wyjaśnia, że gdy do tego dojdzie, a dana osoba zje mięso lub nabiał, który zawiera wspomniany cukier, rozwija się odroczona reakcja. Wydaje się, że w tym przypadku anafilaksja pojawia się znikąd, ponieważ chory zjada uczulający produkt nawet 6 godzin wcześniej. Typowy scenariusz - nie zareagowałeś na pokarm w ciągu 2 godzin, to nie on odpowiada za alergię - nie wydaje się w tej sytuacji prawdziwy. Zespół Comminsa badał próbki krwi pobrane od 60 pacjentów. U chorych z dwóch ośrodków w USA i jednego w Australii kilkakrotnie wystąpiła reakcja anafilaktyczna bez wyraźnej przyczyny. Podczas testów alergicznych za pozytywną reakcję na alfa-galaktozę uznawano stężenie IgE większe niż 1 jednostka międzynarodowa na mililitr. Kryterium spełniło 25 osób. Nie natrafiono na żaden inny czynnik czy mechanizm, którym można by wyjaśnić stan pacjentów.
  17. Naukowcy z Hurel Corporation dokonali ważnego kroku na drodze do wyeliminowania zwierząt z laboratoriów firm kosmetycznych. We współpracy z firmą L'Oreal opracowali technologię tworzenia i umieszczania na chipie układu mikroprzepływowego symulującego układ limfatyczny. Dzięki temu w przyszłości powstaną komercyjnie dostępne układy scalone, które wyeliminują konieczność wykonywania na zwierzętach testów alergicznych. Ma to olbrzymie znaczenie etyczne, prawne i ekonomiczne. Testy na małych zwierzętach mogą kosztować nawet 1000 USD w przeliczeniu na zwierzę. Ponadto w 2013 roku w Europie wejdzie zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach. Zdaniem Roberta Freedmana, dyrektora Hurel Corporation, jeden chip uratuje życie 25 zwierzętom. Jeśli okazaliśmy się na tyle mądrzy, by dolecieć na Księżyc, powinniśmy być na tyle mądrzy, by nie testować związków chemicznych, krzywdząc przy tym inne stworzenia - stwierdził Freedman. Opracowywany przez jego firmę układ ma zastąpić wykonywany głównie na myszach test lokalnych węzłów chłonnych (local lymph node assay). Szacuje się, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych każdego roku do testów na alergie skóry wykorzystuje się co najmniej 10 000 zwierząt. Gdy występuje alergia skórna, komórki dendryczne skóry przemieszczają się wraz z płynem limfatycznym do węzłów chłonnych, gdzie stymulują limfocyty T. To z kolei uwidacznia się na skórze np. zaczerwienieniem. Układ opracowany przez firmę Hurel symuluje interakcję pomiędzy skórą a systemem limfatycznym w odpowiedzi na działanie środka chemicznego. Naukowcy Hurela wyhodowali sztuczny węzeł chłonny, który połączony jest ze sztuczną skórą za pomocą systemu mikroprzepływowego wypełnionego specjalnym gradientem chemicznym. Do przetestowania środka chemicznego wystarczy sztuczną skórę poddać jego działaniu. Jeśli wystąpi reakcja alergiczna, komórki dendryczne zaczną migrować w kierunku sztucznego węzła chłonnego i wywołają tam odpowiedź limfocytów T. Firma musi jeszcze opracować system odczytu i pomiaru reakcji. Jej przedstawiciele twierdzą, że działający chip będzie gotowy pod koniec roku 2011. Powinni zatem zdążyć z jego rynkową premierą na rok 2013. Chad Sandusky, dyrektor ds. badań i toksykologii w Physicians Commitee for Responsible Medicine mówi, że tego typu układ ma jeszcze jedną olbrzymią przewagę nad testami wykonywanymi na zwierzętach. Uzyskane za jego pomocą wyniki będzie bardzo łatwo przełożyć na to, co dzieje się w organizmie człowieka.
  18. Rosnąca liczba przypadków alergii i innych chorób związanych z nadwrażliwością układu immunologicznego skłania lekarzy do poszukiwania metod zapobiegania tym schorzeniom. Jedną z najbardziej kompleksowych prac na ten temat opublikował ostatnio zespół dr Cathleen Muche-Borowski z Universitätsklinikum Schleswig-Holstein. Zaprezentowany artykuł ma charakter zespołu zaleceń dla lekarzy. Naukowcy prezentują w nim wyniki aż 217 prac nad różnymi metodami prewencji astmy, alergii, egzemy i innych chorób wynikających z zaburzenia równowagi układu odpornościowego. Czego dowiadujemy się z publikacji autorstwa niemieckich badaczy? Przede wszystkim warto wspomnieć o tym, co nie chroni przed zaburzeniami wynikającymi z nadmiernej aktywności układu odpornościowego. Na częstotliwość alergii nie wpływa więc m.in. późne wprowadzenie pokarmów stałych do diety niemowląt ani stosowanie pokarmów zawierających soję lub inne pokarmy alergenne. W ostatnim przypadku naukowcy ostrzegają jednak, że fitoestrogeny zawarte w nasionach soi mogą wpływać na układ hormonalny dzieci. Jako zachowania zapobiegające astmie i innym chorobom związanym z nadaktywnością układu immunologicznego niemieccy badacze wymieniają przede wszystkim jedzenie ryb przez matkę w czasie ciąży oraz przez jej dziecko (oczywiście dopiero wtedy, gdy nadejdzie dla niego czas na włączenie ryb do diety). Obserwację taką potwierdzono w co najmniej kilku niezależnych od siebie badaniach. Innym czynnikiem wyraźnie sprzyjającym dzieciństwu bez alergii jest m.in. przyjmowanie szczepień ochronnych, karmienie piersią przez co najmniej 4 miesiące oraz unikanie ekspozycji na dym tytoniowy. Pełna wersja pracy niemieckich badaczy została opublikowana w czasopiśmie Deutsches Ärzteblatt International.
  19. Alergicy i osoby skrupulatnie liczące kalorie zyskały właśnie nowy rodzaj wsparcia w swoich zakupowych zmaganiach. Wszystko dzięki ScanAvert - aplikacji napisanej z myślą o telefonach komórkowych umożliwiającej szybką ocenę zgodności przeglądanych przez klienta produktów z ich zaprogramowanych profilem dietetycznym. Sercem programu są dwie bazy danych. Pierwsza z nich zawiera informacje o kodach kreskowych umieszczonych na opakowaniach produktów spożywczych, zaś w drugiej mieszczą się dane na temat ich wartości odżywczej i energetycznej oraz specjalne ostrzeżenia dla alergików. Aby zeskanować kod kreskowy interesującego nas produktu, wystarczy wykonać jego zdjęcie. Telefon odczytuje wówczas numer zakodowany w postaci pasków i łączy się z bazą danych, by sprawdzić, z jakim produktem ma się do czynienia. Dane na temat produktu są następnie porównywane z indywidualnym profilem dietetycznym użytkownika. ScanAvert daje ogromne możliwości, jeśli chodzi o personalizację ustawień. Program może np. ostrzec użytkownika, gdy oglądany przez niego produkt zawiera zbyt dużo węglowodanów lub tłuszczów albo gdy jest on zbyt kaloryczny lub zawiera składniki mogące wywołać u niego reakcję alergiczną. Jakby tego było mało, użytkownik może wprowadzić do swojego profilu informacje na temat trapiących go chorób lub przyjmowanych przez niego leków - wszystko po to, by uniknąć niepożądanych reakcji na przyjmowane pożywienie. Niestety, osoby chcące skorzystać z aplikacji muszą się liczyć z kosztami. Na szczęście opłaty nie są zbyt wysokie i wynoszą 5,99 dol. za miesiąc, a nawet 3,99 dol. za miesiąc, gdy wykupi się z góry abonament na pół roku. Dla tych, którzy nie są pewni, czy usługa jest warta swojej ceny, przygotowano także dwumiesięczny darmowy okres próbny. Szczegóły na stronie producenta.
  20. Pasożyty układu pokarmowego, np. tęgoryjec dwunastnicy (Ancylostoma duodenale), zabezpieczają gospodarza przed alergią, co może ostatecznie doprowadzić do opracowania nowych leków m.in. na astmę. Tęgoryjce dwunastnicy są endemiczne dla Wietnamu - konkretnie dla strefy subtropikalnej - a jednocześnie w rejonie tym odnotowuje się zmniejszoną częstość występowania alergii oraz astmy. Naukowcy z Wielkiej Brytanii (dr Carsten Flohr z University of Nottingham) i Wietnamu (dr Luc Nguyen Tuyen z Khanh Hoa Provincial Health Service) postanowili wyleczyć miejscowe dzieci z ankylostomatozy. Okazało się, że spowodowało to wzrost zapadalności na alergie na roztocze. Obecnie w państwach rozwiniętych pasożyty zostały w dużej mierze wyplenione, ale wg ekspertów, w ciągu milionów lat wspólnej ewolucji wypracowały one i udoskonaliły metody tłumienia reakcji odpornościowej naszego organizmu. W efekcie, gdy pasożyty znikają z jelita, zostaje zaburzona równowaga immunologiczna i rozwijają się alergie bądź astma. Przypomnijmy, że na początku bieżącego roku naukowcy, także z University of Nottingham, zauważyli, że u myszy z wszawicą następowało wyciszenie układu odpornościowego. Najnowsze badania z tej dziedziny przeprowadzono na obszarach wiejskich środkowego Wietnamu, gdzie u dwojga na troje dzieci występują zakażenia tęgoryjcem dwunastnicy bądź innymi pasożytami, lecz alergie są wyjątkowo rzadkie. W studium wzięło udział ponad 1500 uczniów w wieku od 6 do 17 lat. U niektórych dzieci kilkakrotnie powtarzano farmakoterapię antypasożytniczą, pozostałe otrzymywały placebo. Po wyeliminowaniu ankylostomatozy niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o astmę czy egzemę. Okazało się jednak, że u wyleczonych zaczęła dużo częściej występować alergia na roztocze kurzu domowego oraz karaluchy. Świadczyły o tym pozytywne wyniki testów skórnych. W dalszej kolejności musimy dokładnie zrozumieć, jak i kiedy pasożyty jelitowe programują ludzki układ odpornościowy, chroniąc przed dolegliwościami alergicznymi. Dla przyszłych badań istotne będzie śledzenie tych prawidłowości już od urodzenia – podkreśla dr Flohr. Po ich zakończeniu uda się może uzyskać leki, które działałyby jak pasożyty, tłumiąc reakcję immunologiczną bądź przywracając równowagę układu odpornościowego.
  21. Świece pozwalają się zrelaksować, stworzyć romantyczną atmosferę czy łagodnie oświetlić pomieszczenie. Okazuje się jednak, że opary z wosku parafinowego, najpopularniejszego i najtańszego wosku na świece, mogą być toksyczne, a podobno i rakotwórcze. W niewentylowanych pomieszczeniach stężenie szkodliwych substancji wzrasta, prowadząc m.in. do alergii i astmy. Palenie parafinowej świeczki od czasu do czasu i okazjonalny kontakt z produktami jej spalania na nikogo nie wpłynie – uspokaja jeden z autorów badania, dr Amid Hamidi z Uniwersytetu Stanowego Południowej Karoliny. Jeśli jednak świeczki palimy codziennie całymi latami albo robimy to często, np. w niewentylowanej łazience wokół wanny, mogą się pojawić problemy. Amerykanin uważa, że wiele osób uskarżających się na alergie ujawniające się w pomieszczeniach bądź narzekających na podrażnienie dróg oddechowych to ofiary związków wydzielanych właśnie przez świece. W ramach studium w małym pomieszczeniu przez ok. 5 godz. palono świece, a produkty ich spalania wychwytywano dzięki filtrowi węglowemu. Następnie zidentyfikowane je za pomocą spektrografu. Wykryto m.in. toluen, który powoduje zawroty głowy, oraz rakotwórczy benzen. Hamidi mówi, że najlepiej i najbezpieczniej dla zdrowia byłoby, gdyby podczas spalania świec tworzyły się tylko dwutlenek węgla i woda (spalanie całkowite). Tak jednak nie jest. "Palenie świec nie wytwarza na tyle wysokiej temperatury, by całkowicie spalić ciężkie cząsteczki wosku parafinowego [o wzorach sumarycznych od C20H42 do C40H82], przez co tworzą się toluen i benzen. Hamidi i Ruhullah Massoudi testowali też świece z wosku pszczelego i soi. Okazało się, że podczas ich używania nie trzeba się obawiać o szkodliwe substancje. Są droższe, ale bezpieczniejsze od swoich parafinowych odpowiedników, produkowanych – było nie było – z frakcji ropy naftowej.
  22. By osiągnąć i wykorzystać pełnię swoich możliwości, konie muszą mieć zdrowy układ oddechowy. Kurz, toksyny bakteryjne i zarodniki grzybów, które znajdują się w sianie, często im szkodzą, dlatego jedna z brytyjskich firm opatentowała sterylizator do suszonej trawy HAYGAIN HAY STEAMERS. Jak napisano w relacji prasowej producenta, u jednego na sześć koni stwierdza się problemy z oddychaniem, a u 80% zwierząt przebywających chociaż przez część doby w stajni występują stany zapalne dróg oddechowych. Niekiedy nie dają one żadnych objawów, lecz bez wątpienia upośledzają funkcjonowanie zwierząt. Rumakom z alergiami można pomóc, wietrząc stajnię, przygotowując posłanie z siana pozbawionego kurzu oraz odkażając paszę w urządzeniu działającym jak parowar. Idea parowania siana nie jest nowa. We wczesnych latach 90. zagadnieniem tym zajmował się brytyjski naukowiec dr Morre-Colyer. HAYGAIN HAY STEAMERS działa jednak lepiej od swoich poprzedników, ponieważ całkowicie eliminuje zarodniki. Kontrolowane testy laboratoryjne urządzenia przeprowadzono w Royal Agricultural College w Cirencester. Potem przyszła kolej na "polowe" badania porównawcze. Czyste alergologicznie siano uzyskuje się w mniej niż godzinę, bez względu na początkową jakość materiału. Przy pierwszym użyciu trzeba odczekać 50 min, przy kolejnych tylko 30 min. W sterylizatorze umieszcza się jedną belę siana i dolewa wody z kranu. Siano najlepiej podać zwierzętom, gdy jest jeszcze ciepłe, ale nadaje się do spożycia w ciągu doby od odkażenia. Dzięki temu prostemu zabiegowi konie nie będą się już zmagać z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc ani stanami zapalnymi. Usunięcie pleśni dodatkowo poprawi wartość odżywczą karmy.
  23. Palenie szkodzi - chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że tak jest. Okazuje się jednak, że do długiej listy efektów ekspozycji ssaków na dym tytoniowy można dopisać... ograniczenie reakcji alergicznych. Odkrycia dokonano dzięki badaniom na mastocytach. Komórki te, zwane także tucznymi, rozsiane są po niemal całym organizmie. Ich zasadniczym zadaniem jest wzmacnianie sygnału wysyłanego przez uszkodzoną tkankę, czego efektem jest rozwój stanu zapalnego. Niestety, w sytuacji, gdy układ immunologiczny zostaje "rozregulowany", mastocyty mogą się stać elementem odpowiedzialnym za rozwój reakcji alergicznych. Wpływ dymu tytoniowego na komórki tuczne postanowili zbadać naukowcy z Uniwersytetu w Utrechcie. Badacze kierowani przez dr. Esmaeila Mortaza pobrali mastocyty od myszy i umieścili je w pożywce wysyconej dymem tytoniowym. Komórki były następnie aktywowane w sposób naśladujący reakcję alergiczną lub naturalną ekspozycję na bakterie. Dodanie dymu tytoniowego do pożywki powodowało znaczne obniżenie proalergicznej aktywności komórek tucznych przy zachowaniu zdolności do reakcji na składniki komórek bakteryjnych. Świadczy o tym wydzielanie znacznie mniejszych ilości substancji prozapalnych. Należy pamiętać, że badane komórki pobrane były od myszy, a nie od ludzi. Można jednak przewidywać, że podobny mechanizm może funkcjonować także w naszych organizmach. Gdyby okazało się to prawdą, zidentyfikowanie antyalergicznych substancji w dymie tytoniowym stałoby się najprawdopodobniej jedynie kwestią czasu.
  24. Choć otyłość jest chorobą wywołującą ogólne osłabienie odporności, okazuje się, że jej rozwój sprzyja także występowaniu alergii - chorób wywołanych nadmierną reakcją układu immunologicznego. O odkryciu informują badacze z amerykańskiego Narodowego Instytutu Środowiskowych Nauk Medycznych (NIEHS). Autorzy studium przeprowadzili analizę danych na temat 4111 osób w wieku od 2 do 19 lat, zebranych podczas szeroko zakrojonego projektu badań nad dietą Amerykanów. Z analizy zebranych informacji wynika, że otyłe dzieci oraz młodzież cierpią na alergię aż o 26% częściej od osób z tej samej grupy wiekowej zachowujących prawidłową masę ciała. Różnica stała się jeszcze bardziej widoczna, gdy wzięto pod uwagę wyłącznie częstotliwość występowania alergii pokarmowych - w tym przypadku osoby otyłe chorowały aż o 59% częściej. Eksperci z NIEHS podkreślają, że choć wykazano wyraźną zależność statystyczną pomiędzy obiema chorobami, nie można na tej podstawie wyciągać jakichkolwiek wniosków na temat potencjalnego mechanizmu łączącego obie przypadłości. Przypomina o tym dr Darryl Zeldin, jeden z autorów studium: o ile wyniki tego badania są interesujące, nie są one dowodem, jakoby otyłość powodowała alergie. Potrzebne są dalsze badania nad tym potencjalnym związkiem. Szczegółowe informacje na temat odkrycia zamieszczono na łamach czasopisma The Journal of Allergy and Clinical Immunology.
  25. Badacze z Anglii opracowali nową, prostą metodę leczenia uczulenia na orzeszki ziemne. Zgodnie z wynikami ich najnowszych badań, skutecznym sposobem na wyleczenie jest stosowanie mączki przygotowanej z tego niezwykle częstego alergenu. Pomysł odczulania pacjentów za pomocą wzrastających dawek czynnika wywołującego szkodliwe objawy nie jest niczym nowym, lecz ustalenie skutecznego i bezpiecznego protokołu terapii jest niezwykle istotne z uwagi na ogromną liczbę chorych. Szacuje się bowiem, że w samych Stanach Zjednoczonych alergia na orzeszki ziemne dotyka od 1,5 miliona aż do 3,3 mln osób (szczegółowe dane na temat uczulonych Polaków nie są dostępne). Do swojego doświadczenia badacze wybrali czworo dzieci o wybitnej nadwrażliwości - żadne z nich nie było w stanie zjeść bezpiecznie nawet pojedynczego orzeszka, a jedno po jego spożyciu wymagało nawet podania adrenaliny. Mimo to, wystarczyło zaledwie półtora miesiąca, by wyraźnie zwiększyć tolerancję ich organizmów względem alergenu. Terapia polegała na codziennym przyjmowaniu wzrastających dawek mączki z orzeszków ziemnych. Mieszano ją z jogurtem, zaczynając od ilości prawdziwie mikroskopijnej, czyli 5 mg. W ciągu kolejnych sześciu tygodni stopniowo stosowano coraz więcej mączki, pozwalając organizmowi na powolne przyzwyczajanie się do pokarmu wywołującego uprzednio nadwrażliwość. Po zakończeniu eksperymentu badacze ponownie ocenili tolerancję organizmów swoich podopiecznych. Wyniki można uznać za zadowalające, gdyż wszyscy uczestnicy doświadczenia mogli przyjąć ponad 10 orzeszków bez pojawienia się jakichkolwiek objawów uczuleniowych. Potwierdzono w ten sposób obiecujące wyniki poprzednich badań, przeprowadzonych przez Amerykanów na większej grupie pacjentów. Jak szacują autorzy studium, badacze ze Szpitala im. Addenbrooke'a w Cambridge, leczniczy efekt powinien utrzymywać się tak długo, jak długo dzieci będą przyjmowały przewidzianą dawkę mączki. Co prawda nie należy się spodziewać, że choroba kiedykolwiek całkowicie ustąpi, lecz przyzwyczajenie organizmu do kontaktu z alergenem zabezpiecza pacjentów na wypadek przypadkowego kontaktu z alergenem. Mogłoby do niego dojść np. w wyniku spożycia dowolnego produktu, do którego przypadkowo wpadły orzeszki.
×
×
  • Create New...