Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

mankomaniak

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    383
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez mankomaniak

  1. Zarówno jedno jak i drugie jest niemożliwe. Zacznijmy od drugiego. Komputer mający ograniczoną pamięć dysku zapamięta ostatni bajt danych i już nic więcej nie zmieści. A jak sobie wyobrażasz człowieka, który właśnie zapamiętał dodatkową liczbę i już więcej nie będzie w stanie? To ma sens dla pamięci krótkoterminowej, którą właśnie ogranicza pojemność i czas. Ale w przypadku długoterminowej czas ma o wiele mniejsze znaczenie. W przypadku Szereszowskiego czas nie miał żadnego znaczenia. Cytat z książki Łurii "The Mind of a Mnemonist": "But these later sessions only further complicated my position as experimenter, for it appeared that there was no limit either to the capacity of S.'s memory or to the durability of the traces he retained. Experiments indicated that he had no difficulty reproducing any lengthy series of words whatever, even though these had originally been presented to him a week, a month, a year, or even many years earlier. In fact, some of these experiments designed to test his retention were performed (without his being given any warning) fifteen or sixteen years after the session in which he had originally recalled the words." (Skrót S. to właśnie Szereszowski). Nie mogę się też zgodzić, że żeby przyswoił coś nowego, to jakieś bardzo stare dane muszą zostać usunięte. To znowu byłoby porównanie do dysku twardego. Tymczasem pamięć biologiczna nie zostaje usuwana tak jak w komputerze: ta która jest nieużywana, zaciera się w czasie, a nie znika natychmiast. Nie ma czegoś takiego, że jakaś synapsa zastępuje drugą, żeby zrobić miejsce dla nowej czy nowy neuron zastępowałby natychmiast stary. Dlatego oba Twoje twierdzenia, że "stare informacje by znikały, albo by coś innego się stalo, typu nic nowego nie przyswoi", opiera się na błędnym założeniu, że pamięć biologiczna jest jak pamięć klasycznego komputera, tj. działa jak dysk twardy. Fakty i pewna logika temu zaprzeczają. Ale ty naprawdę nie zauważyłeś, że te 22 tys to nie jest żaden jego limit? To tylko był eksperyment naukowy ze ściśle wyznaczonym czasem, żeby dowieść, czy jest w stanie zapamiętywać olbrzymie liczby. Skoro zapamiętał 22 tys, to raczej nie byłoby dla niego problemem zapamiętać 25 czy 30 tys, a skoro tak, to i 100 tys zapamięta. Tylko że badanie tego nie ma najmniejszego sensu, tak jak nie ma sensu badać poglądów politycznych całej populacji skoro wystarczy ok. 1000 osób, by błąd szacunku wyniósł max 3%. Ale przecież tu nie jest mowa o nieskończoności w ścisłym znaczeniu, tylko w znaczeniu istotnym dla człowieka, tj. o "praktyczną nieskończoność", czyli np. zapamiętanie w kolejności każdego słowa każdej przeczytanej książki. Praktyczne pytanie jest inne: czy człowiek jest w stanie zapamiętać max petabajt danych i nic więcej? Ale skoro zapamiętał tak dużo, to dlaczego nie może zapamiętać jeszcze dodatkowego bajta? Pamięć nie działa jak dysk twardy, bo dne mogą być ze sobą powiązane, jedno wywołuje skojarzenie z drugim. Dla komputera wszystkie bajty są oddzielne. Ponadto stare dane zacierają się powoli, a więc nie można usunąć starych żeby zrobić miejsce dla nowych. Porównanie do skończonej pamięci na dysku jest błędne.
  2. To po co najpierw chcesz by podał te cyfry, skoro za chwilę stwierdzasz, że to mało. Dodajesz jakieś encyklopedie, książki. No to Szereszewski dokładnie spełniał te warunki. Potrafił bezbłędnie powtarzać dowolnie długie listy słów i liczb. Mógł je odtwarzać potem w dowolnej kolejności - od przodu równie łatwo jak od tyłu. A. Łuria badał jego przypadek przez ponad 30 lat i opisał w książce "O pamięci, która nie miała granic". Stwierdził, że pamięć Szereszewskiego jest "praktycznie niewyczerpana”.
  3. A skąd to niby wiesz? Weźmy znanego sawanta, Daniela Tammeta. Obala on twoje twierdzenie: " Tammet jest rekordzistą Europy w recytowaniu z pamięci 22 514 cyfr liczby pi. Bezbłędne podanie wszystkich cyfr zajęło mu 5 godzin i 9 minut " (https://pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Tammet). A czy przeczytałeś w ogóle mój pierwszy komentarz czy tylko bezmyślnie przeleciałeś? Przecież rozważam ten problem i podaję możliwą hipotezę jako rozwiązanie. Byłoby o wiele głupsze, skoro wiadomo dziś, że 1TB to jest nic dla mózgu człowieka.
  4. Piszesz o czymś zupełnie innym, tu jest mowa o pojemności pamięci długoterminowej, a nie krótkoterminowej. Wiadomo, że człowiek jest ograniczony czasem, ale przecież to kompletnie trzeciorzędna sprawa: jeśli pamiętam każdy szczegół z życia, to nie będę wymieniał każdego, bo nie skończę do pogrzebu, ale tylko ten, który jest w danej chwili potrzebny. Pytanie więc dotyczy tego, czy pamięć długotrwałą można przyrównać do dysku twardego, który nie może rozszerzać swojej pojemnosci, żeby zachować kolejny gigabajt danych.
  5. Przecież jego zdolności zostały udowodnione, więc co to za podśmiewywanie. Jeśli człowiek pamiętał wszystkie szczegóły z życia, nawet tych, których nie chciał, to trudno twierdzić, że jego pamięć była ograniczona np. 1000 terabajtów. Musiała mieć niewyobrażalną pojemność, co dla człowieka może w praktyce oznaczać nieskończenie dużą.
  6. Od dawna interesuje mnie problem długotrwałej pamięci ludzkiej. Jeśli bowiem pamięć tworzona jest przez materialne synapsy albo szerzej geny, a maksymalna ilość materii w mózgu człowieka musi być skończona, to znaczy, że pamięć ludzka musi mieć swoje ograniczenia, tzn. jej pojemność musi być ograniczona przestrzenią fizyczną (chyba że tworzona jest ona w jakichś ukrytych, zwiniętych wymiarach, tylko że trudno byłoby je nazwać fizycznymi). Zauważyłem, że w przekazach popularno-naukowych istnieje pewna niespójność na temat pojemności pamięci ludzkiej. Np. tutaj http://www.wykop.pl/ramka/2981817/ludzka-pamiec-ma-wieksza-pojemnosc-niz-myslelismy/ naukowcy twierdzą, że człowiek może zapamiętać ok. 1 petabajta danych (1000 tarabajtów). Z drugiej strony, istnieją takie przypadki fenomenalnej pamięci jak Sołomon Szerieszewski, który "ogromne kłopoty z zapominaniem, co było dla niego bardzo nieprzyjemne. Nie potrafił zapominać informacji. Wpadł na pomysł, aby zbędne dane zapisywać w wyobraźni na tablicy, a następnie je wymazywać. Jednak ta metoda nie zawsze działała. Podobnie pewne informacje spisywał w wyobraźni na kartkach, które następnie palił, jednak potrafił je odczytać ze spalonych kawałków – ta metoda też nie zawsze działała." (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sołomon_Szerieszewski) Zgodnie z teorią falsyfikacji Poppera przypadek Szerieszewskiego obala tezę, że człowiek ma skończony potencjał pamięci. Są też przypadki odwrotne, kiedy osobie w ramach operacji wycięto hipokamp (i okoliczne struktury) i choć operacja się udała, to skutkiem ubocznym była utrata pamięci długotrwałej. Co ciekawe, zdarzenia zapamiętane sprzed operacji zostały zachowane, natomiast pacjent nie był w stanie na dłużej niczego zapamiętać (zatem uszkodzono połączenie przetwarzające pamięć krótkotrwałą w długotrwałą). Przypadek ten zainspirował później do nakręcenia głośnego filmu Memento. Z trzeciej strony istnieją niesamowite przypadki ludzi, którzy praktycznie nie mają w ogóle mózgu, a normalnie funkcjonują (https://www.rp.pl/Nauka/305229885-Zycie--bez-mozgu.html). Tak więc mamy do czynienia z kompletnym chaosem informacyjnym na temat powstawania pamięci. Mnie interesuje szczególnie pojemność pamięci długoterminowej. Może rzeczywiście sensowna jest hipoteza, że do jej utworzenia potrzebne są tylko pewne minimalne warunki, np. zalążki hipokampu, a samo przekształcanie impusów elektrycznych w pamięć może ma miejsce w ukrytych, bardzo ściśniętych wymiarach (które pozwalałyby na utrzymanie niemal nieograniczonego zasobu pamięci), z których tylko ta potrzebna informacja wypływałaby na światło dzienne do przestrzeni fizycznej. Bo jak to inaczej wszystko wyjaśnić, tak aby zachować spójność ze sobą i z wiedzą naukową?
  7. mankomaniak

    Splątanie kwantowe

    Chyba raczej zaprzecza STW. Bo zakładając, że istnieją takie wymiary - kanały komunikacji, to można byłoby przenosić informacje na dalekie odległości wykorzystując korelacje cząsteczek. Ale podobno jest to niemożliwe.
  8. mankomaniak

    Splątanie kwantowe

    To chyba sam sobie zaprzeczasz. Bo co to są dodatkowe wymiary jak nie zmienne ukryte?
  9. Ja nie mówię o dowodach, tylko zwykłych opisach. Przecież to o czym mowa to jest czysto teoretyczne, w dodatku na samych modelach matematycznych przeprowadzone. Mało kto jest w stanie w pełni zrozumieć te artykuły nawet wśród specjalistów. Więc tak naprawdę popularyzowaniem swoich teorii powinni zająć się sami autorzy.
  10. Przecież to portal popularno-naukowy, a nie matematyczny, gdzie będą tłumaczyć holomorficzne wielomiany Hermite'a. Ja mam lepsze pytanie. Czy ludzie mogą mieć splątane kwantowo umysły?
  11. Ja mówię o zwykłym układzie współrzędnych, nie żadnych kulach. Zwykłe proste y->x , na krzyż, bez żadnych udziwnień, topologii czy czego tam jeszcze. Zwróć po prostu uwagę na to, że jak rozdzielasz dane na osi poziomej od danych na osi pionowej, to już wtedy traktujesz punkty jako niezależne od siebie: (a1, b1) nie ma związku z (a2, b2). W momencie gdy zaczynasz bezpośrednio analizować odległości między punktami, to nie nakładasz takich założeń. Np. jeśli utworzysz długi trójkąt, wewnątrz którego będzie poszukiwany punkt środkowy, to analizując każdy punkt oddzielnie jako odległość od tego środka, dostaniesz rozwiązanie, które wyżej pokazałeś, w konsekwencji średnią. Ale jeśli nie będziesz rozdzielał punktów, ale minimalizował od razu odległości od środkowego punktu/linii, to dojdziesz jak by nie patrzeć do MNK (ewentualnie możesz zastosować uogólnioną MNK, jest pełno programów do tego, może nawet online), a więc ten długi trójkąt może zostać przedstawiony jako skorelowane ze sobą punkty, tworzące pewną linię. Ale sam chciałeś dostać takie. Bo przecież dla zmiennych niezależnych stosuje się właśnie średnią arytmetyczną albo medianę, może są jeszcze jakieś inne miary, ale z tego co wiem dla zwykłych punktów stosuje się właśnie te dwie.
  12. ,Przecież napisałem Ci, że to co robisz, to szczególny przypadek MNK właśnie, dla zmiennych niezależnych. Nie wierzysz czy nie możesz tego zrozumieć? Przecież Ty stosujesz twierdzenie Pitagorasa, czyli dla trójkąta prostokątnego, tj. zmiennych niezależnych. Jeśli jednak kąt nie będzie równy 90 stopni, to zmienne zaczną ze sobą korelować i wtedy nie dostaniesz już tego twierdzenia, zmieni się w twierdzenie cosinusów a^2 + b^2 - 2ab*cos(kąt). Cosinus z minusem to współczynnik korelacji zmiennych, więc dostaniesz a^2+b^2+2ab corr(ab) = a^2+b^2+2cov(a, b), gdzie corr(ab) to wsp korelacji między a i b; i cov to kowariancja. Stąd wychodzi wzór Var(a + b) = (a+b)^2 = a^2+b^2+2cov(a, b), gdzie Var(a, b) to wariancja zmiennej a+b. Zresztą skoro wyszła Ci tym sposobem średnia arytmetyczna, to logicznie biorąc musi to właśnie być MNK dla zmiennych niezależnych To zrób MNK to dla każdego obrotu o pi/4 i wyciągnij średnią z tego. Albo po prostu oblicz medianę, to obrót nie będzie miał wpływu, bo obracasz zawsze wokół punktu środkowego - nie może się więc zmienić.
  13. Ma logiczny sens. Chciałeś znaleźć środek czy średnią wokół punktów, no to Ci podałem wzór. Stosujesz średnią (dla rozkładu normalnego albo zbliżonego do niego) albo medianę (dla bardzo nie-normalnego rozkładu). Robisz to zarówno dla funkcji y = a1, jak i x = a2. Punkt (a1, a2) to Twoje rozwiązanie. To co pokazujesz, to właściwie nie jest MNK. Ale można pokazać, że to prowadzi do szczególnego przypadku MNK - właśnie wtedy, gdy x i y są niezależne od siebie. Czyli tego sposobu nie możesz użyć dla linii regresji. Mówiąc inaczej i tak zakładasz w sposób ukryty, że punkty są niezależne. Tak więc Twoje zdanie, że "nie sądzisz, by arbitralne przyjmowanie współczynników w równaniu regresji miało sens" jest sprzeczne z tym, co sam za chwilę pokazujesz, bo zwyczajnie zakładasz, że b = 0, tylko o tym nie wiesz.
  14. Powtarzam, medycyna zazwyczaj uznaje, że przeżycie 5 lat jest równoznaczne z wyleczeniem, chociaż bierze pod uwagę też stan chorego (czy normalnie funkcjonuje). Jeśli stan jest stabilny, to przeżycie 5 lat można uznać za wyleczenie. Nie można więc mówić, że "trochę jeszcze pożyje".
  15. Fajnie, pacjent chory na raka sobie myśli, czytając tytuł, że ma szansę dłużej pożyć, aplikując codziennie leki przeciwbólowe, a jak się wczyta, to widzi, że dotyczy to wąskiej grupy osób (bo 70% nic to nie daje, w dodatku mowa tylko o dwóch rodzajach raka). Czytelnik może poczuć się zawiedziony. Ponadto tytuł mówi o wydłużeniu życia, podczas gdy w artykule jasno jest napisane, że 5 lat przeżycia jest uznawane często za próg pokonania raka. Bo badacze nie analizowali co się stało z pacjentami po tych 5 latach. Nadal żyją? Nie wiadomo, ale w sensie naukowym są "zdrowi". Zatem artykuł powinien zawierać słowo "leczy" zamiast "wydłuża".
  16. Poprawka, chodziło o metodę najmniejszych odchyleń bezwzględnych. Wystarczy mieć podstawową wiedzę na temat MNK. Przecież wystarczy zauważyć, że jeśli punkty nie tworzą pewnej linii, tylko układają się losowo wokół pewnego punktu, to znaczy, że jeden wymiar nie zależy od drugiego, czyli punkty są niezależne od siebie. Dalej, MNK to regresja, a więc funkcja liniowa, a więc ma postać y = a + bx, gdzie a to stała, b to nachylenie funkcji, x to zmienna niezalezna, y to zmienna zależna. Skoro wiemy, że punkty są niezależne, to znaczy, że b = 0. Czyli y = a. Potrzeba więc tylko wzoru na a. A jaki jest wzór na parametry regresji MNK? Tutaj http://www.naukowiec.org/wiedza/statystyka/metoda-najmniejszych-kwadratow_733.html mamy pokazane. a = średnia y - b*średnia x. Skoro b = 0, to: a = średnia y. Czyli y = średnia y. Koniec banalnego dowodu.
  17. Jeżeli punkty są nieskorelowane, to dla rozkładu normalnego należy stosować średnią arytmetyczną (albo metodę najmniejszych kwadratów, co wyjdzie na to samo). Gdy punkty są nieskorelowane, ale w rozkładzie nie-normalnym, np. z wartościami odstającymi, należy stosować medianę (albo metodę najmniejszych wartości bezwzględnych co wyjdzie na to samo).
  18. Wielkie odkrycie. Od dawno wiadomo, że (a) ludzie o niskim IQ mają więcej dzieci, (b) ludzie o niskim IQ są religijni (w sensie wiary w osobowego boga), (c) stąd ludzie bardziej religijni mają więcej dzieci. Zagadka rozwiązana. Większej bzdury nie czytałem.
  19. A przeciętny człowiek jak miał kiedyś IQ dzisiejszego debila, to dzis nadal ma, ta? Kobiety miały niższe IQ od mężczyzn, współczesne testy już nie wykazują różnic w średniej. Śmiem twierdzić, że Czarni w USA mają wyższe IQ od Czarnych w Afryce. Zasada jest zawsze taka sama - z kim przystajesz taki się stajesz, a porównywanie żywego organizmu do stałych zjawisk fizycznych jest góry błędne.
  20. mankomaniak

    Amortyzacja młotków

    Dwa razy napisałem, że mówię o teoretycznej możliwości odliczania straty, a ty jak byś nie rozumiał co to znaczy. Jeśli masz z tym problem, to zastanów się co się stanie, jeśli zamiast roku użyjemy miesiąca? Zdaje się, że mamy wtedy 11 miesięcy odliczania straty, jeśli zdarzyła się ujemna luka w styczniu; wprawdzie płacisz w kolejnych miesiącach zaliczkę na podatek, ale później jest zwracany za nadpłatę. Tak więc w sumie znów masz podatek zerowy. To taki przykład pokazujący, że się zafiksowałeś na tych 5 latach, a nie rozumiesz istoty sprawy. Amortyzacja ma sens czysto ekonomiczny, a podatki czysto praktyczny. Ode mnie wszystko w tym temacie, bo ile razy można powtarzać.
  21. mankomaniak

    Amortyzacja młotków

    To podaj przykład, bo znowu opowiadasz banialuki. W twoim przykładzie strata jest odpisana tylko raz w kolejnym roku, tak, aby podatek wyszedł zero (w pierwszym roku przychody = 100, koszty = -200, strata = 100, podatek = 0, w następnym roku przychody = 100, koszty = 0, odpisanie straty z zeszłego roku = -100, podatek = 0). Pokazałem ci, że się mylisz, a ty dalej swoje. Podaj więc przykład, gdzie nie mam racji.
  22. mankomaniak

    Amortyzacja młotków

    Motasz kolego straszliwie. Po pierwsze chodzi raczej o przychody, a nie zysk. Bo jak masz zysk, to nie może ci się zrobić nagle strata. Po drugie, jeśli kupujesz, to prawdopodobnie wydajesz pieniądze, tak? Chyba że mówisz o barterze, jednak to raczej wyjątek niż zasada. A więc trzeba przyjąć, że masz wydatek. Ten wydatek może być kosztem, ale nie musi. Zależy czy to usługa czy aktywo materialne. Jeśli usługa, to znów wszystko zależy od tego czy dotyczy danego roku czy kolejnych lat i czy jest wykonywana w całości czy w etapach lub częściach. Jeśli cała wartość usługi dotyczy danego roku, to od razu staje się kosztem w całości (zużycie aktywów następuje natychmiast). W twoim przykładzie zawsze będzie wtedy strata. W każdym innym przypadku zakup - zasadniczo - nie zostanie zaksięgowany w całości jako koszt. Czyli jeśli zakupione aktywo jest materialne, to z zasady nie powstaje od razu koszt (niskocenne środki stanowią niejako wyjątek, bo można, ale nie trzeba ich wrzucać w całości w koszty). Koszt powstaje dopiero w momencie, gdy to aktywo zaczyna pracować, tj. być zużywane. Tak więc ty twierdzisz, że ja nie rozumiem, o czym ty mówisz, podczas gdy jest dokładnie na odwrót. Powiedziałem, że nie znasz zasad rachunkowości. Co z tego, że wydałeś ileś tam pieniędzy, skoro zakup dotyczy np. 20 lat funkcjonowania firmy, wykorzystywania tego środka przez 20 lat, bo przez te 20 lat ten środek będzie pośrednio służył do generowania przychodów? Podajesz dwa warianty płacenia podatku, gdy raz wydatek jest kosztem, a raz aktywem podlegającym amortyzacji. Nie bierzesz w ogóle pod uwagę teoretycznej możliwości, że w pierwszym przypadku strata powinna przejść na następny rok, tak że podatek też wyniósłby 0, tak samo jak w drugim wariancie. Mówię tu o teoretycznej możliwości, nie rzeczywistych odliczeniach straty. Czyli kwestia podatkowa jest wtórna - nie ma istotnego znaczenia dla teorii amortyzacji wbrew temu co próbujesz tutaj nieudolnie udowodnić.
  23. mankomaniak

    Amortyzacja młotków

    Ostatni raz, bo mam dość tutejszych nieuków. To teraz wkleję tekst ze strony: https://ksiegowosc.infor.pl/warto-wiedziec/44507,Jak-zaewidencjonowac-srodki-trwale-o-niskiej-jednostkowej-wartosci-poczatkowej.html " Jednostka może przyjąć w ZPK, że wszystkie lub ściśle określone grupy niskocennych składników majątku spełniających ustawowe wymogi zaliczania ich do środków trwałych będą podlegać wprowadzeniu do ewidencji bilansowej środków trwałych. Ich amortyzowanie będzie przebiegać w sposób uproszczony: - poprzez dokonywanie zbiorczych odpisów dla grup środków trwałych zbliżonych rodzajem i przeznaczeniem, - w drodze odpisywania wartości tego rodzaju środków trwałych jednorazowo. " Do niedawna granicą było 3,5 tys zł, więc artykuł podlega aktualizacji, ale zasady są niezmienne. Jak widać, wszystko co napisałem jest poprawne i niesprzeczne. Bywaj nieuku.
  24. mankomaniak

    Amortyzacja młotków

    Poczytaj o zasadzie memoriałowej oraz zasadzie współmierności przychodów i kosztów, to może cokolwiek załapiesz o co chodzi w tej księgowości i podatkach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...