Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Mariusz Błoński

Administratorzy
  • Liczba zawartości

    3754
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    137

Zawartość dodana przez Mariusz Błoński

  1. @cyberant: no oki, prawda to, ale co z tego? Najwyraźniej ludziom to odpowiada. Google zaproponowało jakieś tam narzędzie, rynek to przyjął i tyle. Osobną kwestią jest to, że Google zarabia na czyjejś pracy. Ale, jak widzisz, to się zmienia. Google zarabia na indeksowaniu witryn/serwisów i nie płaci im za to. Oki, ale witryny/serwisy mają taki wybór, że mogą się z Google'a wypisać. Oczywiście w przypadku małych witryn oznaczałoby to samobója. Ale, jak widać, w przypadku dużych serwisów tworzących unikatowe treści model ten może ulec zmianie. Jeśli Bing zacznie płacić i okaże się, że to się sprawdza, to zacznie płacić i Google. Oczywiście, małym nikt nie będzie płacił. Ale.. tak to już jest. Mniejszy zawsze ma mniej do gadania. Czy to na podwórku, gdzie rządzi największy i najsilniejszy łobuz albo ten, kto ma najwięcej kasy/sprytu i skupi wokół siebie najwięcej innych łobuzów, czy na rynkach miedzynarodowych.
  2. Nie wiem, czy sami monitorują, czy też korzystają z czyichś usług. Wszystkie firmy zajmujące się bezpieczeństwem stosują jakieś metody monitorowania aktywności w sieci. Dzięki temu zresztą udaje się wykrywać niektóre dziury - zostaje zauważona podejrzana aktywność np. na jakimś porcie i zaczynają sie badania, o co chodzi.
  3. No dobrze, ale co ma wspólnego link do Bloodhounda, który podałeś, z nową dziurą? Bo nie widzę żadnego związku.
  4. Thibris, to przeca nie kwestia różnicy wynagrodzeń. USA są niezwykle zaawansowane technologiczne (zauważ chociażby, ile różnych badań finansuje DARPA) i jest to jedyny kraj, który jest w stanie wysłać setki tysięcy wojska w dowolny punkt na świecie. A utrzymywanie takiej przewagi militarnej musi kosztować.
  5. Co do źródeł, to to, co pamiętam, to jedynie z czasów, gdy studiowałem klasyczną. Pamiętam tylko, że dowodów nie jest zbyt wiele, co, jak mówiłem, nie jest niczym dziwnym. Żadnych porządnych źródeł Ci nie podam, ale aż nie chce mi się wierzyć, by nie było literatury specjalistycznej nt. historyczności Jezusa. Sam z ciekawości się za tym w wolnej chwili rozejrzę. A co samej postaci. Pewnikiem było i tak, że istniał Jezus, prorok, który próbował reformować religię, został uznany winnym przez współwyznawców, a że jego działalność wywoływała/mogła wywoływać niepokoje, skazano go za przestępstwa kryminalne i ukrzyżowano. A z czasem wytworzył się kult i, jak to w takich przypadkach bywa, dopisano mu bardzo wiele różnych cech/czynów. Takie dopisywanie mogło być tym bardziej intensywne, im więcej byłych politeistów zaczęło wyznawać nową religię.
  6. Zgadza się. I historycy uznają, że chodzi właśnie o tego Chrystusa. A to, czy jest on Synem Bożym, czy nie, to już kwestia wiary. Ponadto, zauważ, że chrześcijaństwo jest religia objawioną, a więc jego początki związane są wyraźnie z konkretną osobą proroka/założyciela. Podobnie jest w przypadku wielu innych religii tego typu.
  7. O istnieniu Jezusa, który podburzal żydów pisał Tacyt, a on jest uznawany za bardzo wiarygodnego historyka. Nie ma powodu, by wątpić w historyczność tej postaci. Inną sprawą jest, czy był to Zbawiciel. Tutaj mamy już kwestię wiary, nie nauki. O Chrestosach rzeczywiście jest wiele dokumentów. Np. jest list Pliniusza Młodszego (bodajże), niamiestnika Bitynii, w którym wspomina on o jakimś Chrestosie, który niepokoje w Rzymie wywoływał. Ale wiadomo, że Jezus Chrystus nigdy w Rzymie nie był. To, że dokumentów zachowało się niezwykle mało, nie dziwi. Dziwiłoby, gdyby zachowało się ich dużo. Pamiętaj, że Jezus był dla Rzymian jednym z milionów nieznaczących ludzi, którzy zamieszkiwali ich imperium. Był ponadto żydem, a tych Rzymianie ledwo tolerowali. I nie było żadnego szczególnego powodu by wspominać w dokumentach o jednym z wielu ludzi, którzy kogoś tam podburzali przeciwko władzy.
  8. Powoli: - oczywiście, że mówi. To, za co groziło ukrzyżowanie jest powszechnie dostępną wiedzą i nikt niczego nie ukrywa. - historyczność Jezusa nie jest poddawana w wątpliwość. - oczywistym jest, że gdyby dało się udowodnić, że w Całun było zawinięte ciało Chrystusa, to Kościół by potwierdził jego autentyczność. Podobnie, gdyby udało się udowodnić, że nie jest to tamta tkanina, to stwierdziłby, że to falsyfikat. - istnieje wiele dokumentów pisanych w różnych językach, więc wszystko się zgadza. Chciażby "Tiberiou" ewidentnie wygląda na wyraz grecki. Podobnie jak "Iesou". To, że języki czy alfabety były wymieszane nie jest na owe czasy niczym niezwykłym.
  9. Oczywiście, że się mylił. Wystarczy wiedzieć, że MS co miesiąc publikuje zestawy łat i większość z łatanych dziur to luki, o których nikt oprócz MS wcześniej nie wiedział. A MS na kilka dni przed publikacją łat ogólnie informuje, jakie dziury będą łatane, a później podaje informacje bardziej szczegółowe. Innymi słowy - nie informuje o dziurach wówczas, gdy nie ma wyjścia. I nie ma mowy o żadnym roku 2007. Przecież to, co podał crunch to opis szkodliwego kodu, a nie luki. Być może ten Bloodhound potrafi wykorzystać tę dziurę, ale jeśli tak, to albo cyberprzestępcy wiedzą o niej od 2007 roku (wątpię, bo dotychczas specjaliści już zauważyliby ataki i znaleźli dziurę), albo też to czysty przypadek.
  10. Ale nawet tego nie wiemy. Nie wiemy przecież o jakich danych mówią. A co do "domniemanego".... jeszcze 20 lat temu pamiętam w zimie mrozy od których bolały gałki oczne. Sprzed 25 lat pamiętam dużo śniegu. Tymczasem 3-letni syn sąsiadów dopiero raz miał okazję pojeździć na sankach. Zimy są ewidentnie dużo bardziej łagodne.
  11. To bym zapytał "Roman?". Mikroos, takie same zdania mogliby napisać dowolni dwaj ludzie i w zależności od tego byśmy je interpretowali. A to pokazuje, że nie mamy do czynienia z faktami, a z domysłami.
  12. Ja tam nie widzę żadnego dowodu. Jedyne, co widzimy, to to, że do jakichś danych dodano jakieś dane by ukryć jakiś spadek. Nie wiemy o jakie dane chodziło, o jaki spadek i czego ten spadek dotyczył. Nie wiemy, co znaczy tutaj "ukryć". Czy idzie o drobną korektę we wcześniej schrzanionym wykresie, czy "ukrycie" to potoczne słowo, którego miedzy sobą używali na określenie jakiejś szeroko stosowanej, wiarygodnej metody naukowej, czy też idzie o jakieś wielkie fałszerstwo. Tak naprawdę spośród ponad 1000 listów i 3000 dokumentów zwraca się uwagę na kilka niejasnych fragmentów. Żaden dowód.
  13. Moim zdaniem, najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że w końcu za Linuksem stoi duża firma, która chce, by trafił on do powszechnego użycia. Być może dzięki Google'owi Linux wyjdzie z niszy. W obecnej sytuacji nie ma bowiem na to szans.
  14. TO jedno z wielu badań, których wyniki można przewidzieć z niemal 100-procentowym prawdopodobieństwem. Mimo to uważam, że takie badnia są bardzo potrzebne. Bo co innego "ludowa mądrość" i przewidywanie, a co innego konkretny dowod. Tym bardziej, że już niejednokrotnie okazywało się, że intuicyjnie oczywiste odpowiedzi zostają obalone podczas badań.
  15. Fotorezyst to materiał, który jest czuły na światło o ściśle określonej długości fali.
  16. Otóż, psza pana, nieprawda. Jak pokazują kolejne wybory i sondaże, podatnik i wyborca robi to, co mu każą spece od sondaży i wizerunków. A komuny, cenzury i takie tam to świetny temat zastępczy na czas kryzysu. Głupi podatnik i wyborca zarazem doceni, że rząd walczy, robi, pracuje. A że efekty mizerne? A to już się głupiemu wmówi, że winien prezydent, opozycja, pogoda, kryzys itp. itd. I tak od 20 lat.
  17. @jurgi: nie zgodzę się, że jest to niejasne. Dla średnio inteligentnego człowieka zapisy są bardzo jasne. Chodzi o to, by można było administracyjnymi decyzjami zamknąć usta niewygodnym ludziom. @Zolv: podałeś zły przykład. Zauważ, że ani Giertych, ani Kaczyńscy nie próbowali takich metod, jak próbuje obecny rząd. Przypomnę: podsłuchiwanie kilku dziennikarzy, podsłuchowanie adwokatów podczas rozmów z klientem, udostępnianie danych z podsłuchów służb specjalnych na potrzeby prywatnych sporów urzędnika państwowego z prasą, obecne próby cenzurowania internetu... Zapisy o pedofilii i totalitaryzmach to tylko przykrywka. Zresztą, bardzo ciekawie sformułowana. Zauważmy, że wymieniono faszyzm i inne totalitaryzmy. Przecież obecnie prawo zabrania ich propagowania. Czy znowu nie będzie tak, że jeden lewicowy totalitaryzm, ten czerwony, będzie cacy i witryny go wychwalające nie będą blokowane, a drugi lewicowy totalitaryzm, ten brunatno-czarny, będzie be. Ciekaw jestem, co zrobią urzędnicy np. z artykułami z Wikipedii gloryfikującymi takie postaci jak Che Guevara... zablokują całą Wikipedię? Jak będą traktowali witryny chwalące Ortegę, a jak potraktują witrynę chwalącą Pinocheta. Czy np. nie uznają, że takiego Korwina-Mikke można zablokować, bo krytykuje UE porównując ją często do idei III Rzeszy (a więc mamy totalitaryzm ). Takich pytań można postawić mnóstwo. Fajny też jest tryb odwoławczy. Administracja państwowa będzie sędzią samego siebie. Oczywiście, od każdej decyzji w końcu przysługuje odwołanie do sądu. Ale, jako że państwo polskie praktycznie nie działa i nie zapewnia obywatelom tego, do czego jest zobowiązane, to i na wyroki w drobnych sprawach czeka się całymi latami. No i pytanie ostatnie. Czy Polska, w której obowiązują przepisy dotyczące tzw. kłamstwa oświęcimskiego, w której zabrania się wydawać niektórych książek, w której można ścigane jest noszenie takich a nie t-shirtów, w której przeciwnicy powszechnie obowiązującej linii (np. krytycy UE) są często wyśmiewani i poniżani przez największe media, w której podsłuchuje się dziennikarzy i rozmowy obrońców z oskarżonymi, w której urzędnicy według własnego widzimisię mają prawo zniszczyć firmę i nie tylko nie ponoszą za to żadnej kary, ale jeszcze dostają nagrody, w której próbuje się cenzurować internet opisywanymi powyżej metodami to już państwo rodzącego się totalitaryzmu czy jeszcze nie? Bo jeśli tak, to może należy odcinać też od sieci strony odwołujące się do symboliki narodowej.
  18. Też gdzieś to czytałem. W jakimś wiarygodnym, poważnym źródle. Nie pamiętam tylko, czy chodziło o wodę w PCV czy w innych plastikach też.
  19. Dokładnie tak. Zapewne da się zrobić coś takiego, że wyprodukują światłowód o średnicy wirusa grypy. Wszelkie ciała zbyt duże do niego nie wlecą, zbyt małe bez problemu przelecą, a te, które będą odpowiadały średnicy podda się próbkowaniu światłem i gdy otrzymamy spektrum właściwe wirusowi grypy będziemy wiedzieli, że to on. A układy z takimi czujnikami po prostu porozmieszcza się po całym lotnisku czy inszym dworcu.
  20. Bill nie wygląda na takiego, co to spożywa. To raczej Stiven B. jest w tej firmie odpowiedzialny za eksperymenty z niedozwolonymi substancjami. Słówko "dla" wypadło. Dzięki
  21. No właśnie... dobrowolnie zapisali... Jeśli znasz przypadki wymuszania pieniędzy, to chyba powinieneś zgłosić do do prokuratora. A co do dotacji... też uważam, że jakiejś ich części nie powinno być. Ale skoro istnieją, to każdy może się o nie starać.
  22. @mikroos: myślę, że to nie problem pieniędzy, a powszechnej psychozy. Założę się, że nie wymyślił tego KRK, a po prostu w prasie zaczęły pojawiać się idiotyzmy, więc woleli uniknąć więĸszej nagonki. Poza tym, to dobry sposób na pokazanie się w zlaicyzowanej Europie i pozytywna propaganda. A co do protestantów - masz fragment o Szwedach
  23. Tylko, że w większości przypadków jest tak, że jeśli tworzysz coś za pensję wypłacaną przez kogoś to ten ktoś jest właścicielem autorskich praw majątkowych, a więc ma prawo do decydowania o polach eksploatacji treści, tym bardziej, że podpisując umowę o pracę zgadzasz się na to. Więc Murdoch za nikogo nie decyduje. @Jurgi: dobra, źle się wyraziłem. Jeśli Murdoch uważa, że Google kradnie, to powinien iść do sądu i zablokować roboty Google'a.
  24. ?? Jeden z paragrafów wyraźnie mówi, że żadne z podejmowanych działań prewencyjnych nie może naruszać konstytucji, wolności osobistych itp. itd. To raz. A dwa... Nigdzie w tekście ustawy nie dopatrzyłem się jakichkolwiek zapisów dotyczących listów czy demonstracji. Jedyna, co jest o poczcie to przepis mówiący, że komisja, którą powołuje ustawa, może używać listów na takich samych zasadach, na jakich używają ich inne agendy rządowe.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...