Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Microsoft'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 679 results

  1. Podczas Aspen Security Forum Microsoft zaprezentował swój pierwszy system do elektronicznego głosowania oparty na Microsoft ElectionGuard. Prezentacja miała udowodnić, że system nadaje się dla osób niepełnosprawnych i jest na tyle tani, iż mogą z niego korzystać nawet władze lokalne. Jednocześnie dobrze zabezpiecza wybory. ElectionGuard to jedno z rozwiązań oferowanych w ramach microsoftowego Defending Democracy Program. Wraz z innymi narzędziami proponowanymi przez przemysł technologiczny i uczelnie, jest potrzebny do obrony demokracji, oświadczyli przedstawiciele Microsoftu. W ubiegłym roku Microsoft poinformował niemal 10 000 swoich klientów, że byli przedmiotem ataków ze strony państw. Około 84% takich ataków przeprowadzono przeciwko przedsiębiorstwom, a około 16% – przeciwko osobom prywatnym. Wiele z tych ataków nie miało nic wspólnego z wyborami czy innymi procesami demokratycznymi, jednak ich skala pokazuje, że państwa coraz częściej wykorzystują cyberataki do zdobycia informacji wywiadowczych, wpłynięcia na decyzje polityczne czy w innych celach. Większość ze wspomnianych ataków zostało przeprowadzonych przez Iran, Koreę Północną i Rosję. Irańskie źródła ataków otrzymały kryptonimy Holmium i Mercury, źródła rosyjskie nazwano Yttrium i Strontium, a źródło koreańskie zyskało kryptonim Thallium. W sierpniu ubiegłego roku Microsoft uruchomił też usługę AccountGuard, która zawiera system ostrzegający o atakach i jest skierowana do partii politycznych, organizacji pozarządowych itp.Od tamtego czasu system wysłał 781 ostrzeżeń o atakach przeprowadzonych przez państwa na organizacje uczestniczące w programie AccountGuard. Wracając zaś do Election Guard, należy zauważyć, że podczas pokazu zademonstrowano trzy główne elementy systemu. Pierwszy to możliwość głosowania bezpośrednio z ekranu Microsoft Surfece lub za pomocą Xbox Adaptive Controler, który został stworzony we współpracy z organizacjami pomagającymi osobomniepełnosprawnym. Drugi element, to specjalny kod, który jest generowany po oddaniu głosu. Wyborca może następnie wpisać ten kod na witrynie organizacji przeprowadzającej głosowanie, by upewnić się, że jego głos został policzony i nie został zmieniony. Wykorzystana technika szyfrowania homomorficznego pozwala na upewnienie się co do prawidłowości przebiegu głosowania bez jednoczesnego zdradzania, jak wyborca głosował. Co więcej, w ostatecznej wersji ElectionGuard SDK pojawi się możliwość niezależnej weryfikacji, przez mężów zaufania, członków komisji wyborczych, dziennikarzy czy inną dowolną osobę, czy głosy zostały zliczone i nie zmienione. Trzeci element ElectionGuard to możliwość dodatkowej końcowej weryfikacji przebiegu głosowania. Każdy z wyborców będzie mógł wydrukować swoją kartę do głosowania z zaznaczonym głosem, wrzucić ją do urny, a następnie sprawdzić na specjalnej witrynie, czy jego papierowy głos został zliczony. ElectionGuard to rozwiązanie opensource'owe i w ciągu najbliższych kilku tygodni Microsoft udostępni jego SDK na GitHubie. Koncern już porozumiał się z Columbia University i podczas przyszłorocznych wyborów prezydenckich wspólnie przeprowadzą pilotażowe testy ElectionGuard. « powrót do artykułu
  2. W centrum Londynu, niedaleko głównego sklepu Apple'a, Microsoft otwiera swój pierwszy sklep w Europie. Koncern zajął ponad 3 piętra i 2043 metry kwadratowe w historycznym budynku znajdującym się na roku Regent Street i Oxford Street. Budynek został zaprojektowany w 1912 roku, a od roku 1996 mieścił się tam główny sklep Benettona w Wielkiej Brytanii. Jako, że budujemy własny sprzęt, jak Surface, i poszerzamy ofertę dla biznesu, ta lokalizacja jest dla nas bardzo wartościowa. Zespół ludzi pracował nad tym od lat, mówi dyrektor ds. marketingu w Microsofcie Chris Capossela. Nie zakładamy sklepu tylko dlatego, że ktoś tego nie zrobił. Dla nas to okazja do zapoznania z naszą ofertą klientów, którzy chcieliby się dowiedzieć, co dzieje się w naszej firmie, dodaje. W sklepie znalazły się m.in. wielkie na całą ścianę wyświetlacze czy liczne pokoje konferencyjne, w których będą odbywały się szkolenia. Klienci będą mogli wypróbować Hololens, kupić laptopa czy kabel do ładowarki. Miłośnicy Xboksa znajdą zaś duży wydzielony obszar przeznaczony wyłącznie dla nich, wypełniony konsolami, kamerami i wszelkiego typu urządzeniami oraz wyświetlaczami potrzebnymi do prowadzenia turniejów gier wideo czy streamingu popularnych tytułów. « powrót do artykułu
  3. Tablety tracą na popularności, ale wygląda na to, że mimo to Microsoft chce zwiększyć swoje udziały w tym rynku. Jak donosi Bloomberg, w drugiej połowie bieżącego roku ma zadebiutować tania linia urządzeń Surface, która ma konkurować z edukacyjnymi iPadami Apple'a. Microsoft już raz próbował konkurować z Apple'em ceną. W 2012 roku rozpoczął sprzedaż urządzeń Surface RT, które początkowo sprzedawano po 499 dolarów. Gdy nie zdobyły one popularności, koncern z Redmond postawił na droższe Surface Pro. Te spotkały się z dobrym przyjęciem i prawdopodobnie przyczyniły się do tego, iż klienci zaczęli domagać się od Apple'a by i ten wypuścił droższe lepiej wyposażone iPady. Apple zaprezentował je w roku 2015. Nowy tablet Microsoftu ma mieć 10-calowy wyświetlacz i zaokrąglone brzegi, czym będzie różnił się od obecnych urządzeń Surface. Zostanie wyposażony też w złącze USB-C. Początkowa cena urządzenia ma wynieść około 400 dolarów. Jak twierdzi cytowane przez Bloomberga źródło, nowe tablety będą o 20% lżejsze niż high-endowe modele i będą w stanie pracować około 9 – 10 godzin na pojedynczym ładowaniu.  Procesor i układ graficzny będą produkowane przez Intela. Microsoft wciąż nie rezygnuje z walki z Apple'em. Co prawda w ubiegłym roku podatkowym wpływy z Surface spadły o 2%, gdyż zmniejszyła się sprzedaż Surface Pro, ale już w ostatnim kwartale wzrosły one o 32%, co wskazuje, że klienci znowu zaczęli interesować się sprzętem Microsoftu. W ciągu ostatnich czterech kwartałów Apple sprzedało 44 miliony iPadów i zanotowało niemal 20 miliardów USD wpływu. W tym samym czasie cały microsoftowy biznes związany ze sprzętem Surface przyniósł 4,4 miliarda dolarów wpływów. Według firmy badawczej ICD w pierwszym kwartale 2018 roku Microsoft sprzedał 725 000 tabletów, czyli o 1,8% więcej niż rok wcześniej. Apple sprzedał w tym samym czasie 9,1 miliona iPadów. Wiadomo też, że Microsoft przygotowuje tańszą wersję swojej klawiatury, myszki i piórka dla tabletu. Firma planuje kilka modeli taniego Surface'a. Będą się one różniły m.in. ilością dostępnej pamięci masowej oraz możliwością skorzystania z łączności LTE. Na urządzeniach zostanie zainstalowany Windows 10 Pro. « powrót do artykułu
  4. Microsoft, mimo że jego pozycja na rynku IT nie wydaje się równie silna co jeszcze dekadę temu, wciąż osiąga świetne wyniki finansowe. Najwyraźniej koncern dobrze odnajduje się w szybko zmieniającej się rzeczywistości świata IT. Firma z Redmond złożyła właśnie raport za III kwartał roku finansowego 2018. Dowiadujemy się z niego, że pomiędzy początkiem stycznia a końcem marca bieżącego roku przychody przedsiębiorstwa wyniosły 26,8 miliarda dolarów, czyli były o 16% wyższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Zysk operacyjny wyniósł 8,3 miliarda USD (wzrost o 23%), a zysk netto zwiększył się aż o 35% i wyniósł 7,4 miliarda USD. Wskaźnik zysku na akcję to 0,95 USD, co oznacza wzrost o 36%. W swoim raporcie Microsoft informuje, że prowadzi działalność w trzech segmentach. Są to Productivity and Business Processes (Office, Exchange, SharePoint, Skype oraz Dynamics), Intelligent Cloud (Azure, Windows Server, SQL Server, Visual Studio i Enterprise Services) oraz More Personal Computing (Windows, Xbox, reklama, usługi wyszukiwarkowe oraz sprzęt komputerowe). Jako, że Microsoft od roku posiada serwis LinkedIn możemy dokonać porównania jego finansów pod rządami koncernu z Redmond. W porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku kalendarzowego przychody LinkedIn zwięszyły się o 37% (do 1,3 miliarda USD), koszty uzyskania przychodów wyniosły 0,4 miliarda USD (+11%), a koszty operacyjne to 1,1 miliarda (+19%). LinkedIn odnotował więc stratę w wysokości 0,25 miliarda USD. To o 35% mniejsza strata niż przed rokiem. Przychody grupy Productivity wyniosły 9 miliardów dolarów, czyli o 17% więcej niż przed rokiem. W głównej mierze były one napędzane przez Office 365, z którego przychody zwiększyły się o 42%, a liczba użytkowników wzrosła o 28%. Obecnie z Office 365 dla firm korzysta ponad 135 milionów użytkowników. Jednocześnie o 15% spadły przychody z tradycjnej wersji Office dla firm. Łączny wzrost przychodów z firmowych wersji Office 365 i Office wyniósł 14%. Użytkownicy indywidualni wykupili 30,6 miliona subskrypcji Office 365. W grupie Intelligent Cloud przychód wyniósł 7,9 miliarda dolarów (+17% rdr), a zysk operacyjny 2,7 miliarda (+24% rdr). Najwięszksze wzrosty notowała tutaj chmura Azure, z której przychód wzrósł aż o 93% rok do roku. Ponadto, jak poinformował Microsoft, usługi premium oferowane przez Azure zanotowały – 15. kwartał z rzędu – trzycyfrowy wzrost. Dobrze sprawował się też trzeci – po Office i Azure – z koni pociągowych Microsoftu. Przychody z licencji korporacyjnych wzrosły o 11%, jednocześnie jednak o 8% spadły przychody z licencji konsumenckich. Jedna i druga zmiana związana jest z tym, co dzieje się na rynku pecetów. Przedsiębiorstwa kupowały komputery osobiste, klienci indywidualni powoli się od tych urządzeń odwracają. W sumie jednak licencje i usługi związane z Windows przyniosły przychód o 21% wyższy niż przed rokiem. Zwiększyły się też, o 18%, przychody z gier, a o 16% wzrosły przychody z wyszukiwarki. Jeśli zaś chodzi o Surface, to przychody zwiększyły się tutaj o 32% i wyniosły 1,1 miliarda USD. Produkt, o którym niemal się nie mówi, już od wielu lat przynosi przychody około 1 miliarda dolarów, a Microsoftowi nie udaje się tego zmienić. Wygląda na to, że Surface zapełnił swoją niszę, a koncern z Redmond nie ma pomysłu, jak ją poszerzyć. « powrót do artykułu
  5. Trwająca od 5 lat sądowa batalia Microsoftu przeciwko rządowi USA dobiega końca. Departament Sprawiedliwości zwrócił się do Sądu Najwyższego o oddalenie sprawy, a wniosek został poparty przez Microsoft. Sprawa, o której mowa, sięga 2013 roku, kiedy to amerykańskie organa ścigania, prowadzące śledztwo w sprawie o przemyt narkotyków, zażądały od Microsoftu wydania e-maili przechowywanych w centrum bazodanowym w Dublinie. Microsoft odmówił, twierdząc, że jako iż dane są przechowywane poza granicami USA nie podlegają jurysdykcji amerykańskich władz. Z kolei prowadzący sprawę prokuratorzy twierdzili, że skoro dane są przechowywane przez amerykańską firmę to, na podstawie US Stored Communications Act z 1986 roku, podlegają amerykańskiej jurysdykcji. W ciągu pięciu lat walki sądowej sprawa trafiała do kolejnych instancji, Microsoft zyskiwał poparcie innych firm z branży IT, ostatecznie jednak pozostał sam na placu boju. W końcu skargę wniesiono do Sądu Najwyższego, który zgodził się jednoznacznie rozstrzygnąć spór. Całkiem niedawno, bo 27 lutego, Microsoft i Departament Sprawiedliwości przedstawiły swoje argumenty Sądowi Najwyższemu. Teraz wydaje się, że spór dobiegł końca. Departament Sprawiedliwości zwrócił się bowiem do Sądu Najwyższego z wnioskiem o oddalenie sprawy, a Microsoft wniosek poparł. Przyczyną takiej decyzji jest nowa ustawa, która została podpisana 22 marca przez prezydenta Trumpa. Obie strony uznały, że nowe prawo rozstrzyga spór. Ustawa, o której mowa, to CLOUD (Clarifying Lawful Overseas Use od Data) Act. Stanowi ona, że amerykańskie organa ścigania mają prawo uzyskiwać w sądach i egzekwować nakazy dotyczące wydania danych przechowywanych za granicą przez amerykańskie firmy. Jednocześnie jednak, firmy przechowujące takie dane mogą sprzeciwić się wydaniu takich danych, jeśli jest to sprzeczne z prawem kraju, w którym dane są przechowywane. We wniosku popierającym stanowisko Departamentu Sprawiedliwości prawnicy Microsoftu napisali, że Microsoft zgadza się ze stanowiskiem rządu, iż obecnie pomiędzy stronami nie ma sporu dotyczącego kwestii zaprezentowanych przed sądem. To jednak nie oznacza, że Microsoft przekaże dane, których domagają się śledczy. Co prawda Departament Sprawiedliwości uzyskał już nowy wydany na podstawie CLOUD Act, jednak Microsoft ma prawo, jak wspomnieliśmy, odwołać się od niego. Cały spór może więc rozpocząć się od nowa. « powrót do artykułu
  6. Wraz z najnowszym zestawem poprawek Microsoft załatał 63 dziury w swoim oprogramowaniu. Koncern dostarczył łaty na krytyczne dziury dla Windows, Edge, IE oraz pakietu Office. Poprawił też błąd zero-day w SharePoincie. Jednym z najpoważniejszych poprawionych błędów jest zestaw pięciu dziur występujących w komponentach graficznych systemów Windows i Windows Server. Pozwalają one na zdalne wykonanie złośliwego kodu. Ataku można dokonać za pomocą spreparowanych fontów, a o powadze sytuacji niech świadczy fakt, że w niektórych przypadkach wystarczy, by fonty zostały umieszczone na witrynie, którą odwiedzi ofiara. W przeglądarkach Edge oraz IE załatano 10 wspólnych błędów umożliwiających wywołanie błędów w podsystemie pamięci i zdalne wykonanie złośliwego skryptu. Dodatkowe cztery tego typu dziury występowały w samym IE. Luki, dzięki którym możliwe było zdalne wykonanie kodu występowały też w VBScript oraz Excelu, a w aplikacjach przetwarzających format .RTF poprawiono błąd pozwalający na kradzież informacji. Ciekawostką jest też załatanie błędu w bezprzewodowej klawiaturze Wireless 850 Keyboard. Dziura pozwala na ominięcie zabezpieczeń oraz przechwycenie i wstrzyknięcie pakietów przesyłanych pomiędzy klawiaturą a komputerem. « powrót do artykułu
  7. Microsoft prowadzi śledztwo mające wyjaśnić, jak prototypowy kod atakujący niebezpieczną dziurę w Windows trafił do rąk cyberprzestępców. Microsoft przed tygodniem wydał kolejny comiesięczny zestaw poprawek w ramach Patch Tueday. Znalazła się w nim łata na poważną dziurę w Remote Desktop Protocol, która pozwala przestępcom na przejęcie kontroli nad systemem. Wcześniej w ramach Microsoft Active Protection Program (MAPP) koncern z Redmond dostarczył firmom antywirusowym prototypowy kod atakujący dziurę. Microsoft standardowo przekazuje 79 wybranym firmom antywirusowym szczegóły techniczne dziur jeszcze zanim je załata. Dzięki temu firmy mogą szybko przygotować oprogramowanie zabezpieczające. Pojawienie się łat jest bowiem dla cyberprzestępców okazją do wykonania na nich inżynierii wstecznej i poznanie dzięki temu szczegółów załatanych dziur. Czasami potrafią oni przygotować szkodliwy kod w ciągu kilku godzin od opublikowania przez Microsoft poprawek. Tym razem jednak przygotowany kod przygotowany w Redmond na potrzeby firm antywirusowych wyciekł do internetu. Co więcej, trafił tam nie tylko kod Microsftu. Znany specjalista ds. bezpieczeństwa, Luigi Auriemma, który w maju 2011 roku odkrył wspomnianą dziurę, poinformował o niej Zero Day Initiative (ZDI) i dostarczył prototypowy kod, poinformował, że tego samego dnia, gdy wyciekł kod Microsoftu, on znalazł swój prototypowy kod na jednej z chińskich witryn. Auriemma twierdzi, że odkryty przezeń program zawierał znaki „MSRC11678„ co wskazuje, że do wycieku doszło w Microsofcie, a nie w ZDI. Kod Auriemmy został przekazany Microsoftowi przez ZDI w sierpniu 2011 roku w celu wykonania szczegółowych analiz. Na szczęście prototypy, które przedostały się do internetu, nie pozwalają na zdalne przejęcie kontroli nad komputerem. Umożliwiają jednak spowodowanie awarii systemu. Jak mówią przedstawiciele ZDI, Microsoft zgadza się z wnioskiem, że to nie ZDI jest źródłem przecieku. Na razie nie wiadomo, czy kod upublicznił ktoś z Microsoft czy też z firm antywirusowych.
  8. Podczas konferencji Microsoft Big Idea, która odbyła się w ramach TechFest 2012, zaprezentowano oprogramowanie Monolingual TTS. To automatyczny translator mowy, który nie tylko tłumaczy nasze zdania, ale wypowiada je w obcym języku naszym głosem. Oprogramowanie najpierw „uczy się“ głosu właściciela, następnie za pomocą mechanizmów rozpoznawania mowy dokonuje jego przekładu, zamienia go na tekst w obcym języku, który jest odczytywany za pomocą wyuczonego głosu. Obecnie oprogramowanie pracuje z 26 językami. Poniżej można posłuchać jednego z menedżerów Microsoftu, Craiga Mundie, którego słowa wypowiadane po angielsku zostały przetłumaczone na mandaryński.
  9. Współczesne wyświetlacze są bardzo wygodnymi urządzeniami zapewniającymi świetny obraz i dającymi dobrą kontrolę nad urządzeniem. Ich najpoważniejszą chyba wadą jest dość spore opóźnienie w reakcji na dotyk użytkownika, średnio wynosi ono 100 ms. Oczywiście nie przeszkadza to zbytnio w niczym, jednak nie daje poczucia pełnej kontroli nad urządzeniem. Dlatego też specjaliści z Microsoft Research postanowili zmniejszyć to opóźnienie, udoskonalając w ten sposób wyświetlacze dotykowe. Paul Dietz z Microsoftowej Applied Sciences Group zaprezentował właśnie wyświetlacz, którego opóźnienie wynosi zaledwie 1 ms. Różnica w sposobie pracy z urządzeniem wyposażonym w taki wyświetlacz jest bardzo wyraźna. Rysując coś palcem czy piórkiem na tablecie mamy poczucie, jakby rzeczywiście linie były dziełem naszego palca bądź piórka. W obecnie używanych wyświetlaczach linia podąża za palcem a nie wychodzi spod niego. Użytkownicy tabletów czy smartfonów zapewne z radością powitaliby zaprezentowane przez koncern z Redmond urządzenie. Problem jednak w tym, że Microsoft nie produkuje wyświetlaczy, a badania mają cel jedynie akademicki. Nie wiadomo zatem, czy koncern w swoich pracach brał pod uwagę kwestie kosztów produkcji takiego wyświetlacza i czy byłby skłonny np. licencjonować swoją technologię.
  10. Zespół odpowiedzialny za Windows 8 poinformował, że w ciągu pierwszych 24 godzin internauci pobrali milion kopii wersji beta nowego systemu. To dobrze wróży jego przyszłej popularności i pokazuje, że użytkowników nie odstraszyła radykalna zmiana interfejsu. Wersja beta może mieć jeszcze sporo niedociągnięć i nie zaleca się jej instalowania tam, gdzie potrzebujemy wysokiej stabilności i niezawodności oprogramowania. Powinna być jednak na tyle dopracowana, by przeciętny użytkownik mógł jej używać bez większych problemów. Na razie beta Windows 8 cieszy się większą popularnością niż beta Windows 7. Oczywiście fakt pobrania miliona kopii nie oznacza, że program jest używany przez milion osób. Część internautów ściągnęła zapewne system kilkukrotnie, inni pobrali go, ale zrezygnowali z jego używania.
  11. Dzisiaj podczas Mobile World Congress Steven Sinofsky zaprezentuje publiczną wersję beta systemu Windows 8. Jednocześnie zostanie ona udostępniona wszystkim chętnym. Pełna edycja nowego systemu trafi do sprzedaży najprawdopodobniej jeszcze w bieżącym roku. Rodzi się pytanie, jak szybko Windows 8 będzie zdobywał popularność. Wiele osób dopiero od niedawna korzysta z Windows 7 i nie będą widziały potrzeby przechodzenia na kolejną wersję. Zapewne nie zrobią tego też firmy, które korzystają z Windows 7. Jednak wiele przedsiębiorstw wciąż używa leciwego Windows XP lub Windows Vista. Znaczna część z nich pominie Siódemkę i przejdzie od razu na Windows 8. Nie stanie się to jednak szybko. Zdaniem wielu specjalistów Microsoft będzie musiał poczekać na wzrost popularności nowego OS-u wśród przedsiębiorstw co najmniej do drugiej połowy przyszłego roku. Firmy najpierw będą chciały przekonać się jak system działa i będą musiały go przetestować. Można jednak przypuszczać, że Microsoftowi uda się namówić kilka dużych znanych firm do zakupu Windows 8 już w momencie premiery systemu. Ponadto, jak zwracają uwagę analitycy, mogą się nim szybko zainteresować te przedsiębiorstwa, które wyposażają swoich pracowników w tablety. Tutaj jednak Windows będzie musiał zmierzyć się z silnymi iOS-em i Androidem.
  12. Google postanowiło wyjaśnić kwestię technologii P3P i jej pomijania przez liczne wiryny, co skutkuje umieszczaniem w przeglądarce Internet Explorer cookies, które wbrew intencjom użytkownika mogą zbierać o nim informacje. P3P została zaimplementowana w IE w 2002 roku. Wówczas nie sprawiała ona większych problemów, jednak obecnie nie jest ona kompatybilna ze współczesnymi cookies. Powoduje to, że jej ścisłe przestrzeganie prowadzi do poważnego obniżenia funkcjonalności witryn. Jak twierdzą przedstawiciele Google'a, nie jest możliwe jednoczesne przestrzegania zaleceń P3P i korzystanie z przysku "Like" Facebooka czy też logowanie się do witryn za pomocą konta w serwisach Google'a. To powoduje, że wiele witryn nie uzywa technologii P3P w sposób zgodny z wymaganiami Internet Explorera. W 2010 roku badacze z Carnegie Mellon stwierdzili, że 11 176 spośród zbadanych przez nich 33 139 witryn nie używa P3P w sposób wymagany przez Microsoft. Co więcej, zaleceń koncernu z Redmond nie przestrzega sam Microsoft na stronach live.com czy msn.com. Co więcej, badacze stwierdzili, że na witrynie pomocy technicznej Microsoftu zalecono korzystanie z nieważnych tagów CP jako sposobu na obejście problemów z IE. Zarówno eksperci jak i sam Microsoft od dłuższego czasu wiedzą, że technologia P3P jest bardzo skomplikowanym sposobem blokowania cookies. Nigdy nie zdobyła ona popularności, co zapewne spowodowało, że nie została dostosowana przez W3C do wymagań współczesnego internetu. Jest używana tylko przez Internet Explorera. Google przyznaje, że nie przestrzega zaleceń P3P, gdyż wówczas nie działałby np. przycisk +1. Podkreśla jednak, że witryny marketingowe firmy, takie jak doubleclick.net i googleadservices.com dostosowują się do wymagań Microsoftu. Potwierdziły to testy przeprowadzone przez dziennikarzy The Wall Street Journal. Oczywiście nadal można uznać działanie firm nieprzestrzegających zaleceń P3P za korzystanie z technik pomijania pewnych zabezpieczeń. To prowadzi do jednego wniosku - użytkownik powinien sam zadbać o swoją prywatność i skonfigurować przeglądarkę odpowiednio do swoich wymagań. Sami musimy znaleźć złoty środek pomiędzy funkcjonalnością współczesnego internetu a ochroną swojej prywatności.
  13. Google postanowiło wyjaśnić kwestię technologii P3P i jej pomijania przez liczne wiryny, co skutkuje umieszczaniem w przeglądarce Internet Explorer cookies, które wbrew intencjom użytkownika mogą zbierać o nim informacje. P3P została zaimplementowana w IE w 2002 roku. Wówczas nie sprawiała ona większych problemów, jednak obecnie nie jest ona kompatybilna ze współczesnymi cookies. Powoduje to, że jej ścisłe przestrzeganie prowadzi do poważnego obniżenia funkcjonalności witryn. Jak twierdzą przedstawiciele Google'a, nie jest możliwe jednoczesne przestrzegania zaleceń P3P i korzystanie z przysku "Like" Facebooka czy też logowanie się do witryn za pomocą konta w serwisach Google'a. To powoduje, że wiele witryn nie uzywa technologii P3P w sposób zgodny z wymaganiami Internet Explorera. W 2010 roku badacze z Carnegie Mellon stwierdzili, że 11 176 spośród zbadanych przez nich 33 139 witryn nie używa P3P w sposób wymagany przez Microsoft. Co więcej, zaleceń koncernu z Redmond nie przestrzega sam Microsoft na stronach live.com czy msn.com. Co więcej, badacze stwierdzili, że na witrynie pomocy technicznej Microsoftu zalecono korzystanie z nieważnych tagów CP jako sposobu na obejście problemów z IE. Zarówno eksperci jak i sam Microsoft od dłuższego czasu wiedzą, że technologia P3P jest bardzo skomplikowanym sposobem blokowania cookies. Nigdy nie zdobyła ona popularności, co zapewne spowodowało, że nie została dostosowana przez W3C do wymagań współczesnego internetu. Jest używana tylko przez Internet Explorera. Google przyznaje, że nie przestrzega zaleceń P3P, gdyż wówczas nie działałby np. przycisk +1. Podkreśla jednak, że witryny marketingowe firmy, takie jak doubleclick.net i googleadservices.com dostosowują się do wymagań Microsoftu. Potwierdziły to testy przeprowadzone przez dziennikarzy The Wall Street Journal. Oczywiście nadal można uznać działanie firm nieprzestrzegających zaleceń P3P za korzystanie z technik pomijania pewnych zabezpieczeń. To prowadzi do jednego wniosku - użytkownik powinien sam zadbać o swoją prywatność i skonfigurować przeglądarkę odpowiednio do swoich wymagań. Sami musimy znaleźć złoty środek pomiędzy funkcjonalnością współczesnego internetu a ochroną swojej prywatności.
  14. Gdy w ubiegłym tygodniu pojawiły się informacje, że Google obchodzi zabezpieczenia Safari mające chronić użytkowników przeglądarki przed śledzeniem, koncern tłumaczył, że miało miejsce nieporozumienie, a problem ograniczony jest tylko do przeglądarki Apple’a. Teraz Dean Hachamovitch, odpowiedzialny w Microsofcie za rozwój Internet Explorera, informuje, że Google obchodzi zabezpieczenia prywatności użytkownika. W swoim blogowym wpisie Hachamovitch stwierdza: Gdy zespół IE dowiedział się, że Google obchodzi zabezpieczenia prywatności użytkownika Safari, zadaliśmy sobie proste pytanie: czy Google obchodzi też zabezpieczenia prywatności użytkowników Internet Explorera? Odkryliśmy, że odpowiedź brzmi - tak. Hachamovitch wyjaśnia, że Google omija P3P (Platform for Privacy Preferences Project). To protokół, który pozwala witrynom na zadeklarowanie, w jaki sposób będą wykorzystywały informacje, które zbierają o użytkowniku. W IE cookies stron trzecich są domyślnie blokowane, chyba, że strona wyświetli informacje P3P na temat sposobu wykorzystywania danych o użytkowniku oraz zadeklaruje, że nie będzie śledziła użytkownika. Tymczasem, jak twierdzi Hachamovitch, stosowana przez Google’a polityka P3P (CP - compact policy) powoduje, że IE akceptuje cookies, nawet bez deklaracji dotyczących intencji koncernu. Z wpisu wiceprezesa Microsoftu wynika, że Google oszukuje przeglądarkę, nadużywając opracowanego przez W3C standardu P3P. Blokowane są bowiem cookies z tych witryn, których twórca nie dodał do nagłówka specjalnego kodu dotyczącego polityki prywatności. Gdy taki kod znajduje się na witrynie, jest on sprawdzany przez przeglądarkę. Blokowany jest taki CP, który jest „niesatysfakcjonujący“ z punktu widzenia prywatności. Firmy odkryły jednak, że można po prostu kłamać w CP. Okazało się ponadto, że błąd w IE powoduje, iż ustawienie nieważnego opisu powoduje ominięcie blokady. Google ustawiło zatem następujący metatag: P3P:CP="This is not a P3P policy! See http://www.google.com/support/accounts/bin/answer.py?hl=en&answer=151657 for more info." Okazuje się jednak, że podobnie robi wiele dużych witryn. Badacze z Carnegie Mellon University odkryli tysiące witryn, które po prostu omijają politykę Internet Explorera. W Facebooku wygląda to tak: P3P:CP="Facebook does not have a P3P policy. Learn why here: http://fb.me/p3p". Podobną sztuczkę stosował Amazon, jednak firma została pozwana przez jednego ze swoich klientów. Co prawda pozew oddalono, gdyż powód nie stwierdził, że odniósł jakąś szkodę, jednak koncern Bezosa ma już właściwą politykę P3P. Witryny korzystające z tego typu sztuczek tłumaczą, że P3P i tak jest martwym standardem, a cookies pozwalają na pełne korzystanie ze wszystkich funkcji witryny.
  15. W tym samym dniu, w którym Cisco zgłosiło zastrzeżenia co do planów Microsoftu wobec Skype’a koncern z Redmond ogłosił, że ma zamiar zintegrować popularny komunikator z możliwie największą liczbą swoich produktów. Peter Klein, dyrektor finansowy Microsoftu, podczas Goldman Sachs Technology & Internet Conference stwierdził: Gdy myślimy o Skype i myślimy o tym, do czego służą różne urządzenia, stwierdzamy, że ich podstawową funkcją jest funkcja komunikacyjna. Skype pasuje do wszystkich naszych zasobów, czy będzie to Lync w przedsiębiorstwach czy Xbox Live. To technologia, która łączy wszystkie nasze urządzenia. Jeszcze zanim Klein wypowiedział te słowa Cisco ogłosiło, że ma zamiar zwrócić się do Komisji Europejskiej z protestem przeciwko zatwierdzeniu przejęcia Skype’a przez Microsoft. Firma chce, by KE zmusiła Microsoft do zapewnienia kompatybilności Skype’a z innymi platformami tego typu. Cisco szczególnie obawia się planów Microsoftu dotyczących zintegrowania Skype z Lync, czyli microsoftowym komunikatorem skierowanym na rynek korporacyjny. Cisco oferuje na tym rynku własne rozwiązania, obawia się zatem, że gdy Lync będzie mógł bez przeszkód komunikować się ze Skype’em pozycja koncernu Redmond się wzmocni. W odpowiedzi na zapowiedź Cisco Microsoft wydał oświadczenie, w którym zauważa, że Komisja Europejska przeprowadziła szczegółowe śledztwo w sprawie przejęcia i zgodziło się na nie w swoim 36-stronicowym raporcie, nie stawiając przy tym żadnych warunków. Cisco aktywnie uczestniczyło w tym śledztwie. Jesteśmy pewni, że podczas apelacji decyzja KE zostanie podtrzymana.
  16. Microsoft zadeklarował, że nie będzie blokował sprzedaży urządzeń konkurencji, które naruszają należące doń patenty będące podstawą standardów przemysłowych. Chodzi tutaj np. o własność intelektualną zawartą w szeroko używanych formatach, jak JPEG czy MP3. Deklaracja koncernu z Redmond to reakcja na list Apple’a kierowany do urzędników Unii Europejskiej. W napisanym w listopadzie, a ujawnionym dopiero teraz liście, Apple proponuje ustalenie wspólnych zasad licencjonowania patentów wykorzystywanych w standardach. Microsoft zgadza się z takim stanowiskiem. Prawnik firmy, David Heiner, zauważa, że internet działa tylko dlatego, iż różne przedsiębiorstwa zgodziły się na wzajemne licencjonowanie patentów. Stanowisko Apple’a i Microsoftu poparło już Cisco. To z kolei oznacza, że coraz większa presja wywierana jest na Google’a. Koncern nie ma co prawda tak silnego portfolio patentów jak Microsoft, ale jest właśnie w trakcie przejmowania Motorola Mobility, co znacząco wzbogaci jego patenty. Motoroli już udało się przejściowo zablokować sprzedaż iPadów oraz iPhone’ów w Niemczech. Co prawda prawnik Google’a Allen Lo zadeklarował, że po przejęciu Motorola będzie licencjonowała swoje patenty, jednak zaznaczył, iż opłata licencyjna będzie wynosiła 2,25% od wartości sprzedaży netto urządzenia korzystającego z patentu. Zdaniem Floriana Muellera, specjalisty ds. prawa patentowego, który prowadzi blog Foss Patents, propozycja Google’a będzie nie do przyjęcia. Oznacza bowiem nie tylko znacznie wyższe opłaty od tych, proponowanych przez Apple’a, ale również wyższe od tych, jakie są obecnie stosowane na rynku. Mueller zauważa, że gdyby np. BMW licencjonował na takich zasadach któryś z patentów Motoroli to musiałby wnosić wielotysięczne opłaty od każdego sprzedanego samochodu. Sądzę, że Google celowo przyjmuje skrajną pozycję, by móc łatwo ustąpić podczas negocjacji i wymagać tego samego od innych - mówi Mueller. Niektórzy prawnicy sądzą, że część firm nie podpisze proponowanej deklaracji. Może ona bowiem uniemożliwić im obronę przed pozwami patentowymi wytaczanymi przez Apple czy Microsoft w sytuacji, gdy firmy te będą dysponowały tylko kluczowymi patentami wykorzystywanymi w standardach. Koncerny posiadają zaś olbrzymią liczbę mniej istotnych patentów, których umowa nie będzie obejmowała.
  17. Niewykluczone, że wersja Beta systemu Windows 8 zostanie udostępniona jeszcze w bieżącym miesiącu. Microsoft poinformował bowiem, że 29 lutego w Barcelonie odbędzie się impreza o nazwie Windows 8 Consumer Preview. To wywołało spekulacje, publiczna beta nowego systemu w Redmond trafi wówczas do rąk użytkowników. W tym samym czasie co impreza Microsoftu w Barcelonie będzie odbywał się też Mobile World Congress. Koncern chce najwyraźniej skorzystać z okazji i podkreślić w ten sposób, jak ważny jest dlań rynek urządzeń mobilnych. Będzie miał też okazję pokazać, czym zamierza konkurować z Androidem oraz iOS-em. Jeśli publiczna beta rzeczywiście zadebiutuje w najbliższych tygodniach, to z niemal 100-procentową pewnością można będzie stwierdzić, iż premiera Windows 8 nastąpi w bieżącym roku.
  18. Po niedawnym ostatecznym pożegnaniu się Jerry’ego Yanga z Yahoo portal czekają kolejne poważne zmiany na samych szczytach władzy. Przewodniczący Rady Nadzorczej firmy, Roy Bostock, oświadczył, że nie będzie starał się o ponowny wybór. Podobne deklaracje złożyło trzech innych członków Rady: Vyomesh Joshi, Arthur Kern i Gary Wilson. W kierownictwie firmy zachodzą więc poważne zmiany, które mają umożliwić nowemu dyrektorowi wykonawczemu, Scottowi Thompsonowi, zreformowanie Yahoo! i odzyskanie portalowi dawnej pozycji. Thompson objął stanowisko CEO na początku stycznia, po czterech miesiącach „bezkrólewia“, gdy z pracy została wyrzucona Carol Bartz. Ona sama zarządzała firmą niecałe dwa lata. W 2009 roku zastąpiła Jerry’ego Yanga, który ustąpił, gdyż nie radził sobie z wyprowadzeniem Yahoo! na prostą. W końcu 12 stycznia 2011 roku Yang na dobre pożegnał się z firmą, a wkrótce odejdzie znaczna część starej gwardii, której symbolem jest Bostock. Zarówno Yang jak i Bostock od kilku lat byli ostro krytykowani przez akcjonariuszy Yahoo! i wielu specjalistów. Nie dość bowiem, że nie zgodzili się na korzystną sprzedaż portalu Microsoftowi, to nie mieli żadnego pomysłu na rozwój firmy, w wyniku czego jej akcje spadły do tak niskiego poziomu, że jej obecna kapitalizacja rynkowa jest dwukrotnie niższa niż kwota, jaką oferował koncern z Redmond. Od miesiąca dyrektorem Yahoo! jest Scott Thompson, były prezes PayPala. Odejście z firmy Yanga, Bostocka i innych powinno ułatwić mu przeprowadzenie takich zmian, jakie planuje. Podobno od kilku miesięcy zastanawiano się nad sprzedażą części lub całości firmy, jednak Yang sprzeciwiał się jej podziałowi. Krążą też pogłoski, jakoby Microsoft, tym razem do spółki z prywatnymi funduszami inwestycyjnymi, planują złożyć kolejną propozycję zakupu portalu. Z nieoficjalnych informacji wynika również, że co najmniej 9 prywatnych funduszy inwestycyjnych chciałoby kupić przynajmniej niektóre części portalu. Obecnie akcje Yahoo! kosztują około 15,80 USD. Firma od trzech lat notuje ciągły spadek przychodów i dochodów.
  19. Andriej Sabelnikow zaprzecza oskarżeniom Microsoftu, jakoby był twórcą botnetu Kelihos. Nie popełniłem tego przestępstwa, nigdy nie zarządzałem botnetem ani żadnym podobnym programem i nie osiągałem z tego korzyści - oświadczył mężczyzna. Jego słowa zostały przekazane Microsoftowi oraz firmie Kaspersky Labs, która brała udział w zamknięciu botnetu. Przed tygodniem koncern z Redmond oficjalnie oskarżył przed sądem Sabelnikowa. To już drugie nazwisko, które pojawiło się w sprawie Kelihosa. Przed kilkoma miesiącami, w oryginalnym pozwie, prawnicy Microsoft wymienili Dominque Alexandria Piattiego i jego firmę dotFREE Group SRO jako podejrzanych w sprawie. Gdy okazało się, że przestępcy wykorzystali firmę Piattiego do kontrolowania botnetu, Microsoft zawarł z nim ugodę. Koncern odstąpił od oskarżenia w zamian za co Piatti zgodził się usunąć lub przekazać koncernowi subdomeny wykorzystywane przez botnet. To właśnie dzięki współpracy z Piattim namierzono Sabelnikowa.
  20. Microsoft nie ustaje w pracach nad czujnikiem Kinect. Od dłuższego już czasu wiadomo, że urządzenie, które pozwala na sterowanie komputerem za pomocą ruchów rąk czy ciała, będzie dostępne na pecety. Okazuje się jednak, że to nie wszystko. Reporterzy serwisu The Daily wydzieli urządzenia, które wyglądały jak netbooki firmy Asus z systemem Windows 8 oraz wbudowanym Kinectem. W listwie nad wyświetlaczem umieszczono czujniki Kinecta. Przedstawiciel Microsoftu potwierdził, że to oficjalne prototypy komputerów przenośnych ze zintegrowanym Kinectem. Najprawdopodobniej Microsoft będzie licencjonował swoją technologię producentom notebooków. Ponadto, jak wiadomo, koncern postanowił wydać Software Development Kit dla Kinecta, zatem nie tylko jego pracownicy będą tworzyli oprogramowanie i nie tylko od ich pomysłowości będzie zależało, do czego czujnik będzie wykorzystywany. Bardzo prawdopodobne, że w najbliższym czasie w sklepach pojawią się np. telewizory z Kinectem, dzięki czemu będziemy mogli przełączać kanały czy regulować głośność bez potrzeby używania pilota.
  21. Nokia ujawniła w swoim raporcie finansowym, że w IV kwartale ubiegłego roku Microsoft zapłacił jej 250 milionów dolarów. To pierwszy z przelewów, który fińska firma otrzyma za wybranie Windows Phone jako swojej głównej platformy systemowej. Nie wiadomo, na jakie kwoty opiewa umowa pomiędzy Nokia a Microsoftem, ale za samo jej podpisanie producent telefonów otrzyma ponad miliard dolarów. Nasza umowa o partnerstwie strategicznym przewiduje, że otrzymamy od Microsoftu środki na wsparcie rozwoju platformy sprzętowej, a sami będziemy płacili tantiemy za wykorzystywanie oprogramowania Microsoftu - czytamy w oświadczeniu Nokii. Wspomniano w nim również, że warunki finansowe, na jakich firma korzysta z Windows Phone są konkurencyjne względem innych producentów, co sugeruje, iż Finowie będą płacili Amerykanom znacznie mniej niż płaci np. Samsung czy HTC. Niedawno pojawiły się informacje, jakoby ZTE płacił Microsoftowi 27 USD za każdą kopię Windows Phone.
  22. Według niepotwierdzonych informacji Microsoft zlecił IBM-owi i Globalfoundries produkcję układów scalonych dla następcy Xboksa 360. Podobno koncern z Redmond zamówił wykonanie około dziesięciu tysięcy 300-milimetrowych plastrów krzemowych z układami o nazwie kodowej Oban. Kości mają trafić do twórców oprogramowania, którzy będą pisali gry na konsolę. Podobno Oban zawiera procesor PowerPC i rdzeń graficzny Radeon HD bazujący na architekturze GCN (graphics core next). Wcześniejsze pogłoski mówiły, że Xbox Next będzie korzystał z układu system-on-chip opartego na architekturze ARM zawierającego wiele dedykowanych rdzeni odpowiedzialnych za grafikę, sztuczną inteligencję, dźwięk, szyfrowanie i inne funkcje. Przyszła konsola Microsoft ma podobno wykorzystywać system operacyjny zbudowany wokół jądra Windows 9. Ma być ona też mniejsza i tańsza w produkcji niż Xbox 360. Żadna z wymienionych firm nie chciała skomentować tych doniesień.
  23. Kolejna, po IDC i Gartnerze, firma analityczna twierdzi, że Windows Phone zdobędzie większe udziały w rynku urządzeń przenośnych niż iOS Apple’a. Jednak na zajęcie drugiej pozycji Microsoft będzie musiał poczekać jeszcze 4 lata. Obecnie Windows Phone ma zaledwie 1,9% udziału. Do iOS należy 18,0% rynku. Niezagrożona jest pozycja Androida, do którego należy aż 47,4% rynku i, jak uważają analitycy, udział ten będzie rósł. Zdaniem specjalistów w bieżącym roku będziemy świadkami rozpędzania się Windows Phone. Pod koniec roku ma do niego należeć już 9% rynku. W roku 2013 WP zdobędzie 15,3% udziałów, a Apple zacznie stopniowo tracić rynek. W końcu w roku 2015 Windows Phone będzie zainstalowany na 16,7% urządzeń, które trafią do rąk klientów, a iOS na 16,6%. W tym samym czasie do Androida ma należeć już 58,1% rynku. Co ciekawe iSuppli najwyraźniej sądzi, że fragmentacja ekosystemu nie doprowadzi do zmniejszania się udziałów Androida. Jeśli analitycy mają rację, klientom pozostaje tylko się cieszyć. Większa konkurencja na rynku będzie dla nas wszystkich korzystna.
  24. Microsoft ujawnił minimalne wymagania techniczne, jakie powinny spełniać tablety z systemem Windows 8. Tego typu urządzenia muszą zostać wyposażone w wielodotykowy wyświetlacz o rozdzielczości 1366x768 obsługujący jednocześnie 5 punktów styku i kamerę o rozdzielczości 720p. Co ciekawe, wszystkie tablety oraz hybrydy tablet-laptop muszą być wyposażone w pięć fizycznych przycisków: power, przycisk blokujący obrót wyświetlacza, dwa przyciski sterujące głośnością oraz przycisk Windows. Urządzenia mają być też wyposażone w czujnik oświetlenia zewnętrznego, magnetometr, akcelerometr i żyroskop. Po zainstalowaniu systemu użytkownik musi mieć do dyspozycji co najmniej 10 gigabajtów pamięci masowej. Jako, że Windows 8 ma działać na takim samym sprzęcie, na jakim uruchomimy Windows 7, od strony procesora czy pojemności pamięci RAM nie powinno być większych niespodzianek.
  25. Windows 8, w którym najprawdopodobniej znajdzie się więcej zmian niż w jakiejkolwiek dotychczasowej edycji systemu operacyjnego z Redmond, może zadebiutować już w październiku. Redaktorzy serwisu Pocket-lint spotkali na targach panią Janelle Poole, która jest dyrektorem RP w Windows Business Group i zapytali ją o przewidywany termin premiery nowego systemu. Nie rozmawialiśmy o terminie premiery i o tym raczej nie rozmawiamy. Interesują nas daty kolejnych wersji przedpremierowych. Najbliższą będzie publiczna beta, którą będzie można pobrać pod koniec lutego. Myślę, że dobrą wskazówką jest to, iż zawsze mówiliśmy, iż kolejne wersje Windows powinny debiutować mniej więcej co trzy lata, a w październiku miną trzy lata od debiutu Windows 7. Myślę, że to dobra wskazówka - powiedziała Poole. To jak dotychczas najdokładniejsza wskazówka dotycząca pojawienia się Windows 8 na rynku.
×
×
  • Create New...