Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' Google'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 6 results

  1. Emma Haruka Iwao, pracownica Google'a z Japonii, obliczyła π z dokładnością ok. 31 bilionów miejsc po przecinku. Tym samym pobiła rekord Petera Trueba z listopada 2016 r., który uzyskał dokładność ok. 22,5 biliona miejsc po przecinku. Iwao wykorzystała chmurę obliczeniową swojej firmy i 25 maszyn wirtualnych. Obliczenia potrwały 121 dni, a sama liczba zajęła 170 TB. Japonka, która przyznaje, jest zafascynowana liczbą pi od dzieciństwa, podkreśla, że pobicie rekordu nie było łatwe. Nie przeszkadza jej to jednak myśleć o następnych etapach prac. Liczba pi nie ma końca, marzę [więc] o próbach z kolejnymi miejscami po przecinku. Wymówienie "dzieła" Iwao zajęłoby 332.064 lata. Google poinformował o dokonaniu informatyczki w przypadającym 14 marca Dniu Liczby Pi. Warto przypomnieć, że 8,5 roku temu Nicholas Sze wykorzystał chmurę obliczeniową Yahoo, by stwierdzić, że na dwukwadrylionowym miejscu po przecinku znajduje się 0. Nie zajmował się jednak cyframi pomiędzy. « powrót do artykułu
  2. Alphabet, konglomerat do którego należy Google, powołał do życia firmę, która oferuje przedsiębiorstwom pomoc w wyśledzeniu źródeł cyberataku. Firma o nazwie Chronicle przygotowała platformę Blackstory. Daje ona klientom dostęp do olbrzymich zasobów Alphabetu, w tym zgromadzonych przez lata przez wyszukiwarkę Google, co powinno ułatwić w zidentyfikowaniu historii i źródła cyberataku. Przed 10 laty Google padło ofiarą jednego z najbardziej głośnych ataków. Na serwery firmy włamali się hakerzy pracujący dla chińskiej armii. Teraz Alphabet, korzystając z tamtych doświadczeń, oferuje przedsiębiorstwom pomoc w ustaleniu sprawców ataków. Chronicle nie jest jedyną firmą, która oferuje podobne usługi. Na rynku działają też inni, ale wielu przedsiębiorstw nie stać na ich usługi. Dlatego Chronicle zaproponowało interesujący sposób naliczania opłat. Koszt korzystania z Blackstory będzie uzależniony od... liczby pracowników zatrudnianych przez firmę. Atak na Google'a, nazwany Operation Aurora, był wyjątkowy z tego względu, że po raz pierwszy ofiara ataku chińskich rządowych hakerów stanęła do konfrontacji z tak potężnym przeciwnikiem. Siergiej Brin, jeden z założycieli Google'a, postawił sobie za punkt honoru, by coś takiego jak Aurora nigdy się nie powtórzyło. Gdy Chińczycy zaatakowali w 2010 roku był to dla nas dzwonek alarmowy. To całkowicie zmieniło nasze podejście, mówi Eric Schmidt, ówczesny dyrektor generalny Google'a. Wyszukiwarkowy gigant zaczął wówczas masowo zatrudniać specjalistów ds. bezpieczeństwa. Szukał ich nie tylko w Krzemowej Dolinie, ale również osławionej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Firma stworzyła zespół analityków specjalizujących się w kwestiach bezpieczeństwa, który ponoć nie ustępuje analogicznym zespołom pracującym dla wywiadów różnych państw. Stworzono też nową infrastrukturę bezpieczeństwa, postał zespół o nazwie Google Project Zero, którego zadaniem jest wyszukiwanie luk w programach innych producentów. Bazy danych, algorytmy wyszukiwarki i cała moc obliczeniowa Google'a zostały przebudowane tak, by zapewniały największe możliwe bezpieczeństwo. Jeśli cokolwiek niepokojącego pojawi się w internecie, czy będzie to atak hakerów czy złośliwy kod, Google jest w stanie w ciągu kilku minut sprawdzić czy kiedykolwiek, nawet lata wcześniej, problem ten nie dotknął firmowych zasobów IT. Większość przedsiębiorstw nie jest sobie w stanie poradzić z tego typu zadaniem. A te, które oferują takie usługi, pobierają opłaty w zależności od ilości danych, jakie muszą przechowywać. Zatem im dłużej firma działa, tym więcej danych jest gromadzonych, i tym więcej trzeba za to płacić. Chronicle ma zaoferować bardziej przystępne ceny. Chronicle to pomysł Mike'a Wiaceka, który najpierw pracował dla NSA, a później w Google'u tworzył grupę analityków bezpieczeństwa oraz Stephena Gilletta, byłego menedżera w Starbucks i Symanteka. « powrót do artykułu
  3. Google przygotowuje się do uruchomienia pierwszego w USA przedsiębiorstwa taksówkowego z autonomicznymi samochodami. Analitycy przewidują, że do roku 2030 rynek tego typu usług będzie warty 2,3 biliona dolarów, a Waymo, firma Google'a, będzie miała w nim 60-procentowe udziały. Przez ostatni rok prowadzony był program pilotażowy Waymo, który objął 400 gospodarstw domowych w Chandler w Arizonie. Obecnie w samochodach Waymo siedzi kierowca, który ma reagować w sytuacjach tego wymagających. W niedługiej przyszłości autonomiczne samochody Waymo mają być nadzorowane z centrum operacyjnego. Kierowca zniknie z pojazdu, a każdy z zatrudnionych w centrum operatorów będzie miał do pod opieką kilkanaście samochodów. Obecnie w USA jeździ około 305 000 taksówek i samochodów świadczących podobne usługi. Waymo zamówiło już 82 000 pojazdów. W 2019 roku Waymo ma zacząć świadczyć usługi w Arizonie i Kalifornii. Serwisowaniem pojazdów zajmie się firma Avis, która ma pod opieką 400 000 pojazdów w całych Stanach Zjednoczonych. Warto w tym miejscu przyjrzeć się finansom Ubera. W ciągu ostatnich trzech miesięcy przychody tej firmy sięgnęły 2,8 miliarda dolarów, ale firma zanotowała stratę w wysokości 890 milionów. Gdyby nie musiała płacić kierowcom, odniosłaby zysk. Google posiada wystarczająco pieniędzy, by zakupić kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy samochodów i wejść na rynek usług przewozowych. Plany Google'a są jak najbardzej realne. Już w 2024 autonomiczne samochodu mogą przewieźć w USA ponad 50% pasażerów. Pozbycie się kierowców obniży koszty podróży, a w przyszłości elektryczne autonomiczne samochody i ich eksploatacja mogą być nawet 10-krotnie tańsze niż obecne samochody spalinowe. W ten sposób każdy Amerykanin może zaoszczędzić na kosztach podróży 5–10 tysięcy dolarów rocznie. Niższe koszty transportu to jego łatwiejsza dostępność, powinno to pozytywnie wpłynąć na gospodarkę. Jeśli zaś przyjmiemy, że początkowo autonomiczne samochody będą 4-krotnie bardziej bezpieczne, to amerykańska gospodarka zaoszczędzi 600 z 870 miliardów USD, które obecnie kosztują wypadki drogowe. « powrót do artykułu
  4. KopalniaWiedzy.pl

    Facebook traci w USA

    Ciągły spadek zainteresowana Facebookiem w USA powoduje, że w ciągu 2-3 miesięcy straci on na rzecz YouTube'a pozycję drugiej najchętniej odwiedzanej witryny w USA. W ciągu ostatnich 2 lat ruch generowany na Facebooku przez Amerykanów zmniejszył się niemal o połowę. Tymczasem popularność YouTube'a ciągle rośnie. Badania przeprowadzone przez firmę SimilarWeb na zlecenie CNBC ujawniły, że miesięczna liczba odsłon Facebooka dokonywana z USA zmniejszyła się z 8,5 miliarda przed dwoma laty do obecnych 4,7 miliarda. Skandale takie jak ten związany z Cambridge Analytica pokazały, że serwis Zuckerberga nie potrafi upilnować danych użytkowników, co zniechęciło znaczną ich część. Co prawda aplikacje Facebooka są coraz popularniejsze, jednak te wzrosty nie rekompensują spadku odwiedzin witryny. Niezagrożona pozostaje pozycja Google'a. W lipcu bieżącego roku witrynę tę Amerykanie odwiedzili aż 15 miliardów razy. Poza nią, Facebookiem i YouTube'em w najpopularniejszej piątce witryn plasują się jeszcze Yahoo! i Amazon. Zaskakujący może być fakt, że Yahoo! jest wciąż popularniejsze od Amazona, jednak najprawdopodobniej zmieni się to w ciągu najbliższych miesięcy. Od ubiegłorocznych świąt Bożego Narodzenia Amazon notuje duże wzrosty liczby odwiedzin. Przejawem tego trendu był niezwykle udany Amazon Prime Day z lipca bieżącego roku, kiedy to w ciągu zaledwie 36 godzin klienci dokonali zakupów na kwotę niemal 4 miliardów dolarów. Z rosnącą popularnością Amazona wiąże się rosnąca zamożność jego właściciela. Majątek Jeffa Bezosa jest wyceniany obecnie na 150 miliardów dolarów i jest on najbogatszym człowiekiem na świecie. « powrót do artykułu
  5. Podczas International Joint Conference On Artificial Intelligence, która odbywa się właśnie w Sztokholmie, Future of Life Insitute zaprezentował dokument, którego sygnatariusze zobowiązali się do nieprowadzenia prac nad śmiercionośnymi autonomicznymi systemami bojowymi. Dokument podpisało ponad 160 organizacji i ponad 2400 osób. Wśród sygnatariuszy znajdziemy m.in. google'owskie DeepMind u jego założyciele czy Elona Muska. DeepMind to twórca algorytmów sztucznej inteligencji, które pokonały człowieka w go. My, podpisani poniżej, uznajemy, że decyzja o odebraniu życia człowiekowi nigdy nie powinna być podejmowana przez maszynę. Moralnym uzasadnieniem takiego stanowiska jest przekonanie, że decyzja o odebraniu życia nie może zostać podjęta przez maszynę, za którą to decyzję odpowiedzialni będą inni lub nikt. Argument praktyczny zaś brzmi: wprowadzenie do użytku śmiercionośnej, autonomicznej broni, która będzie wybierała cele bez interwencji człowieka, będzie miało destabilizujący efekt zarówno na państwa jak i na poszczególnych ludzi, czytamy w oświadczeniu. My, niżej podpisani, wzywamy rządy do stworzenia międzynarodowego prawa zabraniającego istnienia autonomicznych systemów bojowych. [...] nie będziemy nigdy uczestniczyli ani wspierali rozwoju, wytwarzania, handlu ani użycia śmiercionośnych autonomicznych systemów bojowych. Wzywamy firmy technologiczne, organizacje, liderów politycznych i społecznych oraz prawodawców i wszystkich innych ludzi do przyłączenia się do nas. Niezależnie od powyższego apelu 26 państw wezwało do nałożenia światowego zakazu tworzenia śmiercionośnych autonomicznych systemów bojowych. Państwa te to Algieria, Argentyna, Austria, Boliwia, Brazylia, Chile, Chiny, Kolumbia, Kostaryka, Kuba, Dżibuti, Ekwador, Egipt, Ghana, Gwatemala, Watykan, Irak, Meksyk, Nikaragua, Panama, Pakistan, Peru, Palestyna, Uganda, Wenezuela i Zimbabwe. Wśród instytucji podpisanych pod zobowiązaniem znajdziemy University College London, Europejskie Stowarzyszenie Sztucznej Inteligencji, portugalski Universidade NOVA czy Polskie Stowarzyszenie Sztucznej Inteligencji. Apel podpisało wielu naukowców zajmujących się robotami, informatyką i sztuczną inteligencją. Znajdziemy tam uczonych z Uniwersytetu w Montrealu, Uniwersytetu Nowej Południowej Walii, New York University, MIT, Uniwersytetu Kalifornijskiego, Cornell University i wielu innych szacownych instytycji naukowo-badawczych. « powrót do artykułu
  6. W sieci pojawiły się informacje, jakoby Google szykowało konkurencję dla konsol wideo, platformę Yeti. Redaktorzy serwisu Kotaku twierdzą, że platforma ta była omawiana za zamkniętymi drzwiami przed dwoma tygodniami podczas Electronic Entertainment Expo (E3). Yeti ma wykorzystywać chmurę obliczeniową i streaming danych, dzięki czemu użytkownik będzie mógł uruchomić gry na stosunkowo słabym sprzęcie. Większość obróbki graficznej wezmą bowiem na siebie rozsiane po świecie serwery. Problemem pozostaje tutaj prędkość łącza, jednak Google chce wesprzeć swoją platformę usługą Google Fiber. Warto jednak przypomnieć, że jest to usługa dostępna tylko w USA i w bardzo ograniczonej liczbie lokalizacji. Niewykluczone, że Yeti zostanie zintegrowana z usługami dostępnymi na YouTube'e, dzięki czemu gracze będą mogli np. włączyć podgląd pokazujący w jaki sposób przejść grę, bez przerywania samej gry. Pogłoski o pracach nad platformą do gier wzmacniają doniesienia o tym, że Google intensywnie zatrudnia byłych pracownikó EA czy Sony. Google nie jest pierwszą dużą firmą, która próbuje wejść na rynek gier wideo. Dużych inwestycji na tym rynku dokonuje od czterech lat Amazon, który jest już właścicielem trzech studiów deweloperskich, a mimo to nie pokazał jeszcze żadnego tytułu, który stałby się przebojem. Podczas tegorocznych E3 także Microsoft zasygnalizował, że może wykorzystać chmurę Azure do streamingu gier. Przed kilku laty przedstawiciele koncernu z Redmond mówili, że streaming gier to świetny pomysł, ale jego realizacja będzie nastręczała trudności. « powrót do artykułu
×