Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' cyberatak'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 6 results

  1. Niedługo po ataku na saudyjskie instalacje naftowe, który miał miejsce 14 września, Stany Zjednoczone przeprowadziły cyberatak na Iran, poinformowały dziennikarzy dwa anonimowe źródła w USA. Jeden z informatorów stwierdził, że atak miał na celu ograniczenie możliwości Teheranu w zakresie propagandowym. Miało też dojść do fizycznych uszkodzeń sprzętu, jednak brak tutaj szczegółowych danych. Wydaje się, że atak ten był bardziej ograniczony niż inne tego typu operacje przeciwko Iranowi, do których doszło od czerwca, kiedy to Iran zestrzelił amerykańskiego drona. Pentagon odmówił komentarzy. Ze względu na naszą politykę oraz z powodów bezpieczeństwa nie omawiamy operacji w cyberprzestrzeni, operacji wywiadowczych czy planistycznych, powiedziała rzecznik prasowa Pentagonu, Elissa Smith. Nie wiadomo, jaki skutek odniósł ten atak. Jednak działania w cyberprzestrzeni są postrzegane jako mniej prowokujące i łagodniejsze niż działania zbrojne. Można niszczyć przeciwnika bez zabijania ludzi czy wysadzania infrastruktury w powietrze. To zapewnia dodatkowe opcje, których wcześniej nie mieliśmy i mamy zamiar ich używać, mówi James Lewis, ekspert ds. cyberprzestrzeni w waszyngtońskim Center for Strategic and International Studies. Ekspert dodaje, że całkowite odstraszenie Iranu mogłoby być niemożliwe nawet za pomocą konwencjonalnych uderzeń zbrojnych. Wiadomo też, że Iran również aktywnie działa w cyberprzestrzeni. Hakerzy powiązani z rządem w Teheranie próbowali niedawno włamać się na konta pocztowe osób przygotowujących najbliższą kampanię prezydencką Donalda Trumpa. Iran jest też ważnym graczem na polu rozprzestrzeniania fałszych informacji na arenie międzynarodowej. Napięcie w tamtym regionie świata rośnie od maja ubiegłego roku, kiedy to USA wycofały się z porozumienia zawartego w 2015 roku. W jego ramach Teheran miał ograniczyć swój program nuklearny w zamian za złagodzenie sankcji gospodarczych. Podczas niedawnej konferencji prasowej prezydent Hassan Rouhani wykluczył możliwość dwustronnego porozumienia z Waszyngtonem do czasu, aż USA nie powrócą do porozumienia i nie złagodzą sankcji. « powrót do artykułu
  2. Amerykańska prasa donosi, że Stany Zjednoczone przeprowadziły cyberatak na irańskie systemy kontroli i wystrzeliwania rakiet. Był to odwet za zestrzelenie amerykańskiego drona. Za atak odpowiedzialna była US Cyber Command, nikt w nim fizycznie nie ucierpiał, a sam atak uznano za bardzo udany. Oczywiście wszystko to są informacje nieoficjalne. Oficjalnie wiceprezydent Mike Pance odświadczył, że administracja nigdy nie komentuje tajnych operacji. Jak dowiedzieli się reporterzy The New York Times i Washington Post, atak był przygotowywany od wielu tygodni, a może nawet od miesięcy. Zestrzelenia drona przyspieszyło decyzję o jego przeprowadzeniu. Jak pamiętamy, Iran zestrzelił amerykańskiego drona twierdząc, że naruszył on irańską przestrzeń powietrzną. USA twierdzą, że działanie Teheranu było bezprawne, gdyż dron nie wleciał w przestrzeń powietrzną Iranu. Prezydent Trump wyraził swoje oburzenie, a później poinformował, że rozkazał bombardowania celów w Iranie, jednak w ostatniej chwili odwołał rozkaz. Nie wiemy, oczywiście, czy wydarzenie takie miało miejsce, czy też Biały Dom blefuje w ramach strategii negocjacyjnej. Wracając do amerykańskiego cyberataku, nie wiemy, w jaki sposób został on przeprowadzony, jakimi siłami, co dokładnie było jego celem i jakie były jego rezultaty. Jednak widzimy tutaj jasny przykład na coraz większe zacieranie się granic pomiędzy wojną konwencjonalną a wojną w cyberprzestrzeni. Warto tutaj przypomnieć, że w ubiegłym miesiącu Izrael przeprowadził atak rakietowy na budynek w Strefie Gazy, z którego – jak poinformował Tel Awiw – członkowie Hamasu prowadzili cyberatak przeciwko Izraelowi. « powrót do artykułu
  3. The New York Times ujawnił, że US Cyber Command umieściła w rosyjskim systemie energetycznym szkodliwy kod, który miał zostać uruchomiony w razie konfliktu zbrojnego z Rosją. Dzięki niedawnym zmianom w prawie Cyber Command zyskała nowe możliwości działania i zaczęła je wykorzystywać. Nie potrzebuje przy tym akceptacji ze strony Białego Domu. NYT cytuje m.in. anonimowego urzędnika związanego ze służbami wywiadowczymi, który stwierdził: W ciągu ostatniego roku podjęliśmy znacznie bardziej agresywne działania. Robimy takie rzeczy i na taką skalę, o których w ogóle nie myśleliśmy jeszcze kilka lat temu. Oczywiście nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy US Cyber Command byłaby w stanie, np. całkowicie wyłączyć rosyjskie sieci energetyczne. Tak czy inaczej, źródło, na które powołuje się gazeta, twierdzi, że prezydent Trump nie został poinformowany o takich działaniach. Mimo, że rząd amerykański nigdy oficjalnie nie opisał swoich przeszłych działań tego typu, to narodowy doradca ds. bezpieczeństwa, John Bolton, przyznał w ubiegłym tygodniu, że Stany Zjednoczone zmieniają strategię i podejmują agresywną ofensywę przeciwko krajom, które są zaangażowane we wrogie operacje w cyberprzestrzeni. Także dowódca Cyber Command, generał Paul M. Nakasone podkreślał niedawno, że Stany Zjednoczone muszą podjąć bardziej zdecydowane działania w celu obrony swojej cyberprzestrzeni. Ekspert ds. bezpieczeństwa, który od dawna naciska na podjęcie takich działań, mówi, że trzeba było je rozpocząć już dawno temu, gdy tylko Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego i FBI zaczęły ostrzegać, iż Rosja aktywnie działa w amerykańskiej cyberprzestrzeni. Celem  takich działań jest zapewnienie sobie możliwości sparaliżowania amerykańskich systemów energetycznych, wodociągowych i innej krytycznej infrastruktury na wypadek wojny pomiędzy Rosją a USA. Prezydent Trump nazwał rewelacje New York Timesa wirtualnym aktem zdrady. « powrót do artykułu
  4. Gang cyberprzestępców, który stworzył listę 50 000 menedżerów, za pomocą której usiłuje wyłudzać pieniądze, zmienił taktykę na bardziej niebezpieczną dla potencjalnych ofiar. Istnienie grupy nazwanej London Blue jako pierwsi zauważyli specjaliści z firmy Agari. Grupa stworzyła listę 50 000 menedżerów i początkowo rozsyłała fałszywe informacje, podpisane nazwiskami z tej listy, próbując przekonać pracowników firm do przelania firmowych pieniędzy na wskazane konto. Przestępcy działają w Nigerii, Wielkiej Brytanii i innych krajach. Teraz specjaliści donoszą o zmianie taktyki. Dotychczas oszuści używali tymczasowych adresów e-mail z bezpłatnych serwisów pocztowych i do potencjalnych ofiar wysyłali listy podpisane nazwiskiem znanego im meneżera. Teraz ich e-maile już nie tylko są podpisane nazwiskiem menedżera, ale w ich nagłówkach znajdują się podrobione adresy e-mail wyglądające jak adresy używane przez firmę będącą celem ataku. Przestępcy początkowo prowadzili korespondencję z ofiarą, by zdobyć jej zaufanie, a następnie domagali się pieniędzy. Teraz informują potencjalne ofiary, że ich firma przejmuje inne przedsiębiorstwo lub z innym przedsiębiorstwem się łączy i w związku tym musi z góry przelać na wskazane konto 30% zaplanowanej transakcji. Zwykle chcą, by przelano 80 000 dolarów. Celem przestępców stał się też szef Agari. Ściśle ich monitorujemy. Wiedzieliśmy, że przygotowują kolejne ataki, że ich celem jest m.in. nasz dyrektor oraz inni menedżerowie z Kalifornii. Byliśmy więc w stanie śledzić cały przebieg ataku. Od etapu jego przygotowywania do wykonania. Obserwowaliśmy, jak testują skrzynkę, którą chcieli wykorzystać podczas ataku i dwie i pół godziny po testach e-mail od nich dotarł do naszego szefa, mówią eksperci z Agari. Pierwsza runda ataków London Blue była skierowana przeciwko firmom w Europie Zachodniej i USA. Teraz przestępcy atakują przede wszystkim przedsiębiorstwa w Azji Południowo-Wschodniej i Australii. London Blue to grupa nigeryjska, ale jej członkowie mieszkają m.in. w Wielkiej Brytanii, Turcji, Egipcie i Kanadzie. Dla niektórych z nich to zawód. Możemy obserwować, jak dzielą się zadaniami. Wielu z nich trafia do grupy w bardzo młodym wieku i początkowo są praktykantami. Zaczynają od bardzo prostych zadań, później działają samodzielnie, w końcu mogą nadzorować innych. To fascynująca struktura, stwierdzają eksperci. « powrót do artykułu
  5. Alphabet, konglomerat do którego należy Google, powołał do życia firmę, która oferuje przedsiębiorstwom pomoc w wyśledzeniu źródeł cyberataku. Firma o nazwie Chronicle przygotowała platformę Blackstory. Daje ona klientom dostęp do olbrzymich zasobów Alphabetu, w tym zgromadzonych przez lata przez wyszukiwarkę Google, co powinno ułatwić w zidentyfikowaniu historii i źródła cyberataku. Przed 10 laty Google padło ofiarą jednego z najbardziej głośnych ataków. Na serwery firmy włamali się hakerzy pracujący dla chińskiej armii. Teraz Alphabet, korzystając z tamtych doświadczeń, oferuje przedsiębiorstwom pomoc w ustaleniu sprawców ataków. Chronicle nie jest jedyną firmą, która oferuje podobne usługi. Na rynku działają też inni, ale wielu przedsiębiorstw nie stać na ich usługi. Dlatego Chronicle zaproponowało interesujący sposób naliczania opłat. Koszt korzystania z Blackstory będzie uzależniony od... liczby pracowników zatrudnianych przez firmę. Atak na Google'a, nazwany Operation Aurora, był wyjątkowy z tego względu, że po raz pierwszy ofiara ataku chińskich rządowych hakerów stanęła do konfrontacji z tak potężnym przeciwnikiem. Siergiej Brin, jeden z założycieli Google'a, postawił sobie za punkt honoru, by coś takiego jak Aurora nigdy się nie powtórzyło. Gdy Chińczycy zaatakowali w 2010 roku był to dla nas dzwonek alarmowy. To całkowicie zmieniło nasze podejście, mówi Eric Schmidt, ówczesny dyrektor generalny Google'a. Wyszukiwarkowy gigant zaczął wówczas masowo zatrudniać specjalistów ds. bezpieczeństwa. Szukał ich nie tylko w Krzemowej Dolinie, ale również osławionej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Firma stworzyła zespół analityków specjalizujących się w kwestiach bezpieczeństwa, który ponoć nie ustępuje analogicznym zespołom pracującym dla wywiadów różnych państw. Stworzono też nową infrastrukturę bezpieczeństwa, postał zespół o nazwie Google Project Zero, którego zadaniem jest wyszukiwanie luk w programach innych producentów. Bazy danych, algorytmy wyszukiwarki i cała moc obliczeniowa Google'a zostały przebudowane tak, by zapewniały największe możliwe bezpieczeństwo. Jeśli cokolwiek niepokojącego pojawi się w internecie, czy będzie to atak hakerów czy złośliwy kod, Google jest w stanie w ciągu kilku minut sprawdzić czy kiedykolwiek, nawet lata wcześniej, problem ten nie dotknął firmowych zasobów IT. Większość przedsiębiorstw nie jest sobie w stanie poradzić z tego typu zadaniem. A te, które oferują takie usługi, pobierają opłaty w zależności od ilości danych, jakie muszą przechowywać. Zatem im dłużej firma działa, tym więcej danych jest gromadzonych, i tym więcej trzeba za to płacić. Chronicle ma zaoferować bardziej przystępne ceny. Chronicle to pomysł Mike'a Wiaceka, który najpierw pracował dla NSA, a później w Google'u tworzył grupę analityków bezpieczeństwa oraz Stephena Gilletta, byłego menedżera w Starbucks i Symanteka. « powrót do artykułu
  6. Wielu Amerykanów z opóźnieniem otrzymało swoje ulubione gazety. To skutek cyberataku, w wyniku którego opóźnieniu uległa dystrybucja takich tytułów jak The Los Angeles Times, Chicago Tribune, Wall Street Journal i New York Times. W wyniku ataku dziennikarze z południowej Kalifornii nie byli w stanie wysłać swoich tekstów do drukarni. Problem dotyczył firmy Tribune Publishing. Jej przedstawiciele poinformowali, że już w piątek wykryto szkodliwy kod i próbowano poddać go kwarantannie oraz przywrócić normalne funkcjonowanie firmowej sieci. Przygotowane naprędce poprawki nie zdały jednak egzaminu i sieć ponownie została zainfekowana. Sądzimy, że celem napastników nie była kradzież danych, a zakłócenie pracy serwerów, poinformowało anonimowe źródło. Tribune Publishing zapewnia, że autorzy ataku, pochodzący prawdopodobnie z zagranicy, nie uzyskali dostępu do danych subskrybentów, użytkowników online ani reklamodawców. Jednak atak był dla firmy bolesny. Ucierpiał każdy z obsługiwanych przez nas segmentów rynku, stwierdziła rzecznik prasowa firmy, Marisa Kollias. Odmówiła ona podania szczegółów ataku. Wiadomo jedynie, że wirus zaatakował systemy używane do publikacji i druku gazet. W związku z atakiem doszło do kilkugodzinnych opóźnień w dystrybucji. Gazety, które powinny dotrzeć do San Diego około 3-4 rano zostały dostarczone pomiędzy 7 a 8, powiedział wydawca San Diego Union-Tribune Jeff Light. To pozornie niewielkie opóźnienie spowodowało, że pracownicy firm zajmujących się dystrybucją gazet już byli w terenie, gdy San Diego Union-Tribune dotarło do centrów dystrybucji. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...