Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Mariusz Błoński

Administratorzy
  • Liczba zawartości

    3754
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    137

Zawartość dodana przez Mariusz Błoński

  1. Dokładnie tak. Skoro Chińczycy produkują tak tanio, to trzeba robić zapasy. Jeśli chińskie źródło wyschnie (z jakiegokolwiek powodu), ceny na światowych rynkach gwałtownie pójdą w górę, a wówczas wydobycie będzie opłacalne i znajdą się tacy, którzy się za nie wezmą. Wystarczy, by firmy potrzebujące tych metali porobiły sobie zapasy. Ci, którzy zapasów nie zrobią ryzykują wypadnięciem z rynku w sytuacji, gdy się coś zmieni.
  2. Nie tylko pienknom, ale pszepienknom. Poprawione, dzięki
  3. Ale za to jak może być romantycznie. Wyobraź sobie jakie wrażenie zrobiłbyś na swej lepszej połowie, gdybyś na etykiecie Czystej wyświetlił jej obrazek palącej się świeczki...
  4. Niewykluczone Przecież mówiłem, że Jobs to świetny sprzedawca. Prawie tak dobry jak najlepszy na świecie sprzedawca T-shirtów - Ernesto Guevara. A za pisanie newsów niestety nikt nam nie płaci
  5. W informacji było dość ogólne sformułowanie, które w ogóle nie naprowadzało na trop tego, co oni zrobili. Pewnikiem jak już ruszy produkcja, to się przyznają.
  6. "Firmowy" w znaczeniu "wyprodukowany przez firmę o której mowa" A to już nie każdy akumulator jest taki
  7. Żeby odstąpić od umowy musisz powiadomić o tym fakcie stronę, z którą się umawiałeś i zrobić to w trybie przewidzianym umową. Łamanie dobrowolnie zawartych umów jest poważnym problemem, bo bez elementarnej uczciwości i dotrzymywania danego słowa nie może istnieć wolny rynek.
  8. @Hegiel: a czym innym, jak nie przywiązaniem do marki, wytłumaczysz zakup Maka z OS X zamiast peceta w Windą? Przecież Makówka o tych samych parametrach technicznych jest droża od peceta, a jeśli chodzi o oprogramowanie, to Mac OS X nie oferuje niczego, czego nie znajdziesz w Windzie. Jakiś rok temu kupowałem rodzicom barebone'a. Ktoś wspomniał, że zamiast tego mógłbym kupić Maka Mini. Porównałem ceny i szczęka mi opadła. O ile dobrze pamiętam, to barebone kosztował 1800 pln, a Mini - 2300. Z tym, że Mini miał słabsze parametry techniczne (mniej RAM, wolniejszy procesor...). Więc nawet jeśli dorzucisz do tego system, to kwestie zarówno ekonomiczne jak i porównanie parametrów technicznych wypadało na korzyść barebone'a. Jak więc uzasadnić kupno Mini inaczej,niż przywiązaniem do marki? Od razu mówię: nie widzę w tym niczego złego. Każdy ma prawo wydawać własne pieniądze tak, jak tylko mu się to podoba. Chwała Jobsowi za to, że potrafi tak dobrze promować własną firmę. I - o czym zapominają miłośnicy Apple'a - chwała Gatesowi za to, że pomógł ją uratować przed bankructwem
  9. Ale coby nie mówić o parametrach, cenie i ofercie konkurencji, to Apple jest chyba jedyną firmą na szeroko pojętym rynku IT, której produkty kupowane są dla marki. Chyba żadna inna firma nie potrafiła stworzyć sobie takiego wizerunku, by ludzie kupowali dla jej logo. I w tym wielka zasługa Jobsa.
  10. Po lewej stronie jest boks reklamowy i tam pokazują się reklamy. A notka o USB Transcenda to typowa notka produktowa. Żadna reklama.
  11. Faktem jest, że produkty Apple'a nie są żadnymi nowościami technologicznymi, mają gorsze parametry niż produkty konkurencji i do tego wyższą cenę. Faktem jest też jednak, że Apple potrafi rewelacyjnie kreować popyt, a działania tej firmy to jasny dowód na to, iż to podaż kreuje popyt, a nie odwrotnie.
  12. Wydaje mi się, że one, de facto, i tak stanowią public domain. Uczelnie najczęściej mają osobne firmy/wydziały zajmujące się zarządzaniem patentami, które udzielają licencji. Patentując rozwiązanie uczelnia chroni je przed trollami i utratą własności intelektualnej. Zawsze ponadto można uznać, że pieniądze uzyskane w ten sposób służą społeczeństwu, to uczelnie stanowe czy państwowe mają kasę na badania i kształcenie studentów, a uczelnie prywatne (w przypadku odkryć dokonanych za publiczne pieniądze) mają kasę na udzielanie stypendiów pozwalających studiowanie ubogim. Ale to rzeczywiście interesująca sprawa. Ciekawi mnie. np. jak wyglądają umowy pomiędzy prywatną uczelnią, a państwową instytucją zlecającą jej jakieś badania. Co z własnością intelektualną, kto ma prawo czerpać korzyści itp. itd. Pewnie jakoś to rozwiązano, ciekawe jednak jak.
  13. Skoro tak jest, to się nie dziwię firmom biotech, że są jednymi z największych przeciwników reformy prawa patentowego. Skoro w obecnej sytuacji udaje im się doprowadzić do tego, że wbrew przepisom o orzeczeniom SN otrzymują patenty i to nie tylko na wytwory natury, ale nawet na takie, których samodzielnie nie odkryli... Ciekawe, kto będzie górą - tech czy biotech.
  14. Ale przecież fakt, że to właśnie w USA (gdzie USPTO przyznawał patenty na geny) prowadzone są najbardziej zaawansowane badania biotechnologiczne, jest dowodem, że patentowanie genów CO NAJMNIEJ nie przeszkadza w rozwoju. Ja tu widzę inny problem. Oczywistym jest, że nie powinno patentować się dzieł natury. Przydałoby sie, żeby wypowiedział sie ktoś, kto się orientuje w biotechnologii. Bo jeśli np. jest tak, że poszukiwanie, badania, wyodrębnianie i określanie funkcji genu trwa lata i kosztuje miliony USD, to powstaje pewien problem. Zgodzimy się bowiem, że np. powinien istnieć patent na jakąś konkretną terapię z użyciem genu (terapia taka, leki w niej stosowane itp. itd. to już wynalazek). A dopiero terapia pozwala zarabiać. Jeśli zatem mamy sytuację, w której jakaś firma wyda np. 10 milionów USD na badania nad genem i kolejne 10 milionów na opracowanie terapii, to mamy inwestycję sięgającą 20 milionów USD. Teraz wyobraźmy sobie, że firma A odkrywa do czego służy gen XYZ i na tej podstawie opracowuje lek (co kosztuje ja, w sumie, 20 milionów USD). Z kolei konkurencyjna firma B już nie musi robić części badań, bo na wiele pytań odpowiedzi dały badania firmy A (a B ma o tym dokładne informacje chociażby z urzędów dopuszczających leki). Teraz firma B wydaje na własne badania nad genem 5 milionów USD (wydaje mniej, bo część informacji ma z badań A) i 10 milionów na lek. W efekcie zainwestowała 15 milionów, wobec 20 milionów firmy A. Jest zatem w stanie sprzedać lek taniej i wypchnąć A z rynku. Pytanie: czy w takiej sytuacji znajdzie się jakaś firma A, która zechce wydawać pieniądze na badania. Czy przypadkiem nie wylejemy dziecka z kąpielą. Ale, jak mówię, musiałby się wypowiedzieć ktoś, kto wie, jakie plusy i minusy może mieć zakaz patentowania genów.
  15. No to teraz pozostaje wydać Dyrektywę EC/558952463126/2010 zgodnie z którą zobowiąże się obywateli UE do zmiany przyzwyczajeń. Oczywiście, w celu dokonania zmiany, konieczne będzie przejście szkolenia BHP, krótkiego kursu psychologii oraz zatrudnienie strażaka.
  16. Ale ja nie mówię, że należy takie rozwiązanie wprowadzić. Mówię jedynie, że w ten sposób można by (prawdopodobnie) rozwiązać problem. Chyba nie ma też różnicy pomiędzy rozmową przez telefon i przez zestaw głośnomówiący.
  17. A to oczywista oczywistość. Podobnie jak z patentami Ballmera, w których wcale nie chodziło o patenty.
  18. Któryś z, o ile się nie mylę, z amerykańskich prezydenŧów lub Ojców Założycieli stwierdził, że ludzie pod pozorem ochrony dzieci zgodzą się na każdy rodzaj zniewolenia, a politycy chętnie to wykorzystają. Istnieją przepisy penalizujące pedofilię, więc nie rozumiem, po co indeksy stron zakazanych. A jeśli trzeba to uściślić, to niech to uściślą w tym miejscu, w którym są te przepisy o pedofilii. Wówczas będzie wiadomo, że dotyczy to pedofilii, a nie "pedofilii, przemocy i innych zjawisk niepożądanych".
  19. Stan amerykańskiego systemu prawnego jest znacznie lepszy, niż stan np. polskiego systemu. Więc o to nie ma zmartwienia. Sprawa dla MS może być o tyle korzystna, że robi hałas wokół własności intelektualnej Uniksa. Ale nie sądzę, by manipulowali SCO, tym bardziej, że dotyczy to ich partnera. Coś mi się wydaje, że SCO po prostu szuka jakiejkolwiek możliwości, by pobierać opłaty licencyjne od uniksowych gigantów. Stąd ich kolejne podobne, ale inaczej formułowane, zapytania do kolejnych sądów. A MS się temu życzliwie przygląda. I tyle.
  20. Tylko co by to MS dawało? Tym bardziej, że przecież mają umowę o współpracy z Novellem.
  21. Bez telefonu komórkowego w samochodzie da się żyć A jak koniecznie trzeba będzie porozmawiać, to wystarczy zjechać na bok i się zatrzymać.
  22. Problem można (chyba) dość łatwo rozwiązać. Przy wprowadzaniu nowych technologii bezprzewodowych sprawdza się zawsze, jaki zapewniają transfer danych w samochodzie. Wystarczyłoby zatem wprowadzenie takiej konstrukcji, która nie działa np. gdy telefon porusza się szybciej niż 20-30 km/h. Na potrzeby pociągów czy samolotów można montować w tych pojazdach jakieś pośrednie odbiorniki, które będą odbierały sygnał z komórek i przekazywały go do stacji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...