Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

ex nihilo

Users
  • Content Count

    1910
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    84

Everything posted by ex nihilo

  1. Jeśli miałoby pizgnąć na spadochronie, to przy takiej wielkości ustrojstwa konstrukcja by musiała być mocniejsza, a i tak zawsze może się uszkodzić, bo jednak i siły i kąty trudno w takiej sytuacji przewidzieć. Do tego wyławianie (jeśli na wodzie) itd. W sumie pewnie miękkie lądowanie jednak bardziej się opłaca... oczywiście jeśli będzie miękkie
  2. Może się mylę, ale chodzi o minimalne różnice prędkości obrotu poszczególnych warstw (płaszcz, jądro zewnętrzne, jądro wewnętrzne), czyli jeśli układ odniesienia umieścimy na powierzchni Ziemi (vobr powierzchni = 0), to faktycznie efekt będzie taki, że kierunki obrotów warstw jądra będą (okresowo) różne. Ale w słonecznym układzie odniesienia wszystko kręci się w tym samym kierunku. Edycja: Z tym, że pole magnetyczne jest wytwarzane przez ruchy konwekcyjne (termiczne) w jądrze zewnętrznym, a nie przez te różnice prędkości obrotów warstw. Odwrotnie - to różnice prędkości są skutkiem działania pola magnetycznego. No ale może to mi się to wszystko pokićkało Bywa tak :D
  3. No raczej w tym samym, tylko nieco szybciej. @ thikim
  4. A nie powinno być, bo te czynniki, o których pisałem, mają przebiegi chaotyczne, a nie okresowe (harmoniczne), chociaż czasem mogą sprawiać takie pozory (np. wiry). W ogóle w tym przypadku wygląda to na "wojnę" okresowości (przybliżonej!) z chaosem. Jeśli nie ma silnych czynników podtrzymujących okresowość (a nie ma, energia się rozprasza), chaos wojnę wygra, coraz silniej destabilizując okresowość, aż do takiej czy innej "katastrofy". Coś w stylu tornada. Chodziło mi całkowity i nieodwracalny zanik pola. Kręci się, ale do czasu... A może to raczej "smar" dla całego tego mechanizmu... Chodziło o czas i +/- treść
  5. Jajcenty to twarda sztuka... całą bandą łatwiej A już całkiem serio: o ile pamięć mnie nie oszukuje, to pole magnetyczne planet może całkiem zanikać, pomimo tego, że te podstawowe cykle (wirowanie, ruch orbitalny, księżyce itd.) nadal istnieją. Czyli...
  6. @ Jajcenty Owszem, ale mamy też pionowe i poziome przemieszczenia mas, rozkłady temperatur, zwalnianie obrotów i parę innych takich... I pytanie na ile układ jest czuły na tego typu niecykliczne zmiany na wejściu. Ziemia się ciągle zmienia. Co jest w tym przypadku "silniejsze"? Względnie regularne czynniki cykliczne, czy może te zmiany niecykliczne.
  7. Albo że nie ma żadnych cykli, a niestabilność jest w dużym stopniu losowa lub podlega niecyklicznym fluktuacjom chaosu. Średnia może mieć sens, jako (lepszy niż nic) wskaźnik odległości od punktu przegięcia czy załamania ("katastrofa").
  8. Dobrze zakładasz W sumie sprawa polega na różnicy pomiędzy "wierzę", a "zakładam takie czy inne prawdopodobieństwo poprawności danego modelu". Różnica formalna nie jest wielka, ale emocjonalna może być bardzo duża. Tak przy okazji: gdyby chcieć stworzyć 'kwantową religię', wcale by to nie było trudne. Kwantowy bóg Photonus, kwantowe niebo i piekło... trochę odpowiednio poskręcanych robaczków, w które by się wsadziło ze dwa dzielenia przez zero czy inne takie, coby jako tako się zgadzało, i do tego odpowiedni marketing, jak słusznie zauważyłes, najlepiej internetowy... Coś w rodzaju scjentologii, ale bardziej ściślackiej. Miało być: 'bo ta nowa nauka może się okazać zbyt skomplikowana nawet dla większości specjalistów', ale mi się przy kasowaniu i dopisywaniu pop..., czego nie zauważyłem. Zresztą coś podobnego już się dzieje - w matematyce, gdzie dowód napisany przez jednego człeka musi być przez parę lat sprawdzany przez całą bandę, a i tak pozostają wątpliwości, czy na pewno wszystkie możliwe błędy udało im się wyhaczyć. Zresztą i w fizyce niedaleko do tego, tyle że reguły gry są trochę inne, nie tak sztywne, jak w matmie.
  9. Mam nadzieję, że nie urażę wierzących twierdząc, że SF to cholernie stara zabawa ludzkości Oczywiście "S" było dostosowane do aktualnych możliwości, ale "F" nie gorsze niż teraz... no i do tego marketing był (i jest!) wyjątkowo skuteczny. Tak, to jest dla bardzo wielu ludzi niezbędne, i gdyby nie było w tym przegięć, niczym złym by to nie było. W sumie dla większości współczesna fizyka (i w ogóle nauka) i tak by musiała pozostać na poziomie wiary, a później może być jeszcze gorzej, bo i ta nowa wiara może okazać się zbyt skomplikowana. Nie lubię wiary (w sensie ogólnym), ale fakty są silniejsze od lubienia czy nielubienia
  10. @ Admiro W zasadzie w takim przypadku najwygodniej by było w ogóle wyliminować fizykę: każda fizyka to ograniczenie. Stworzenie bytu pozafizycznego, nie mającego ograniczeń, załatwiłoby sprawę najskuteczniej.
  11. No niekoniecznie... Uroboros Lub tak: ∞ - ∞ =
  12. Nie jest ani nieskończenie małe, ani nieskończenie duże... skończenie tak samo
  13. A to ciekawe, bo w sumie fizyka (włacznie z TW i kwantologią) jest nieporównanie bardziej intuicyjna niż czysta matma, gdzie nie raz przy czytaniu samego tylko twierdzenia po pierwszych dziesięciu slowach można się zarąbać, a później jest tylko gorzej ?
  14. A dlaczego "albo"? Fizyki to kaleki jakieś? (a lingwisty tym bardziej? /WhizzKid/) W obu przypadkach pewnie to samo: ∞, tylko w drugim z minusem
  15. Podejrzewam, że każdą liczbę można wyprodukować z dowolnej innej - w końcu parę działań i innych takich popierdółek do dyspozycji jest Z zerem jako podstawą trochę problemów może być, ale pewnie da się je ominąć... Nie chce mi się teraz tego wszystkiego sprawdzać, bo jeszcze nie odmarzłem po zakupach. Edycja: nie bedzie chyba problemów z zerem 0 = 1 * 0 albo NICa o pomoc poprosimy 0 = 1 - 1
  16. Coś w tym 'kodeksie pirackim" chyba jest... A ex nihilo, chociaż na ogół stara się do tego kodeksu stosować, piratem nie jest, a tylko zwykłym chuliganem, który statku nie złupi, bo nie potrafi, ale komuś oko podbić w ciemnej uliczce... czemu by nie Z tym istnieniem elektronów sprawa jest bardziej skomplikowana: nie o to chodzi, "czy istnieją", bo istnieją, ale kiedy istnieją (jako określone "ciała") - zawsze, czy tylko w momencie oddziaływania (sprawa "realizmu"). Wprowadź ściśle deterministyczny terror i entropię będziesz miał z głowy I tak - jeśli o to (PESEL itd.) chodzi - teraz nie jest źle: do załatwienia 90+% spraw wystarcza oświadczenie, często nawet paszczowe. Jeszcze klkanaście lat temu na każdą pierdołę trzeba było mieć zaświadczenie. Nawet w niektórych przypadkach z tą likwidacją zaświadczeń przesadzili - firmę można zarejestrować na adres losowo wybranego delikwenta, który zwykle o tym dowiaduje się dopiero kiedy komornik mu furkę pod chałupą zaparkowaną na lawetę wciąga... Może już to poprawili, nawet nie wiem. I jeszcze co do PESELU itd. - takie dane faktycznie często są nadmiarowe, ale w jakimś stopniu zmniejszają one prawdopodobieństwo błędów itp. Biurokracji oczywiście nie bronię. Ogólnie masz rację, z tym, że to myślenie urzędnika z jego punktu widzenia jest całkowicie racjonalne - zmniejsza prawdopodobieństwo odstawki na bezrobocie
  17. Wyczerpanie w całości wszystkich możliwych kombinacji nie jest konieczne - wystarczy, że wielość światów zwiększa prawdopodobieństwo zaistnienia danej kombinacji. Do tego samoeliminacja kombinacji najbardziej niestabilnych i w efekcie dana kombinacja względnie stabilna (i zdolna do ewolucji) staje się bardzo prawdopodobna nawet przy niewielkiej ilości istniejących "równocześnie" wszechświatów. Możliwy, chociaż mało prawdopodobny, jest taki wariant, że tylko jedna kombinacja spełnia warunek tej "względnej stabilności" i niezależnie od stanu początkowego albo do tej kombinacji dojdą, albo w taki czy inny sposób szlag je trafi (lub staną się "martwe"). Oczywiście, zasada jest "antropiczna", ale że nie pasowała mi "dinozauryczna", to...
  18. 100 mln. lat temu pewnie była zasada dinozaurocentryczna. Ale później porządnie pizgnęło i mamy zasadę (właściwie dwie) antropocentryczną. Ciekawe jaka będzie następna
  19. Było kiedyś takie fajne hasło: "myśl globalnie, działaj lokalnie"... Działać lokalnie nadal warto, chociaż obawiam się, że globalnie to już i tak niczego zmienić nie może.
  20. No masz rację, tylko że "państwo", to zwykle ci, którzy albo te fabryki i inne takie mają (oficjalnie lub na słupy), albo mają forsę na łapówy... a jak ktoś japę drze, że syf, to znaczy, że ekooszołom, ekoterrorysta i tak dalej. Bo przecież rozwój, cywilizacja, wzrost gospodarczy, miejsca pracy i kij wie co jeszcze...
  21. To tylko tak... bo się nawinęło: http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/katastrofa-ekologiczna-w-brazylii-zanieczyszczenia-dotarly-do-atlantyku,186345,1,0.html
  22. Co do tego impaktu: wcale bym nie był pewny, że będzie mniejszy. Zbyt dużo w tym czynników niewiadomych i nieprzewidywalnych, szczególnie w skali globalnej. Na papiórku różne rzeczy mogą fajnie wyglądać (zwłaszcza kiedy ktoś za ten papiórek dobrze zapłaci), a w praktyce... I jeszcze ciekawostka: http://www.agropogoda.pl/azjatyckie-biedronki-zimuja-na-t A propos "agropogody" - warto popatrzeć na rozmieszczenie stacji w sekcji "jabłoń" (działają przez cały rok). Mają najlepsze krótkoterminowe (3 dni) prognozy pogody dla promienia ok. 10 km.
  23. Dla dociekliwych i lubiących liczyć linki, pod którymi są podstawowe dane związane z techniczną i ekonomiczną (bez spaskudzenia krajobrazu, szkód ekologicznych itd.) możliwością wykorzystania wiatraków w Polsce. http://www.paiz.gov.pl/files/?id_plik=19609 http://wiatrowa.blox.pl/tagi_b/6360/moc.html?PageNumber=1 A na marginesie: pamiętam jeszcze z dawnych czasów pracujące młyny wiatrowe i wodne, wodne tartaki itp. Fajne to było, załatwiało też wiele spraw związanych z małą (i nie tylko małą) retencją, itp., itd. Ale w latach 60. i 70. bardzo to przeszkadzało "wadzy"... to wszystko było świadomie i skutecznie niszczone, z powodow ideologicznych, nawet nie ekonomicznych. I na marginesie marginesu: od 10 lat mieszkam w ponadstuletnim młynie, który był kiedyś napędzany "holzgazem"
×
×
  • Create New...