Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

ex nihilo

Users
  • Content Count

    1837
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    80

Everything posted by ex nihilo

  1. Nie takie to proste, bo zasada zachowania energii związana jest z symetrią przesunięć w czasie, czyli coś by trzeba pogrzebać przy czasie, a to raczej nie jest łatwe A jeśli spróbujemy bez grzebania w czasie, np. dusić energię z próżni (może się da), to efekt może być cholera wie jaki... Przypomina mi się stary kawał o Czukczy, który siedział na brzegu Oceanu Lodowatego i piłował bombę atomową. Zobaczył to biały, podbiega i wrzeszczy "Czukcza, co ty robisz!". Na to Czukcza spokojnie: "No bombę piłuję.". "Ale ona może wybuchnąć!", drze się biały. "No to co? Tam mam drugą" - pokazał za siebie Czukcza... My tej drugiej nie mamy, i nie tylko do kombinacji z dojeniem próżni się to odnosi. W skali globalnej, całego Wszechświata, energia nie musi być zachowana w sposób ścisły, podobnie w skali mikro, gdzie zasada nieoznaczoności dopuszcza chwilowe pożyczki energii "z nikąd" (w zasadzie "od czasu"), ale pośrodku... może i by się udało, ale konsekwencje mogą być bardzo dziwne
  2. Może nie tyle lub nie tylko z robotyzacją jest to związane, co ze sposobem działania wzroku - oczy żaby nie drgają, żaba nie widzi tego, co względem niej nieruchome. Podobny efekt u ludzi daje zablokowanie mięśni powodujących drgania oczu. Wszystko co nieruchome po ułamku sekundy znika.
  3. Nie ma istotnego znaczenia, czy będzie to układ stricte losowy, czy też pseudolosowy. Ważny jest praktyczny skutek - nieprzewidywalność decyzji i działań AI. Że coś takiego powstanie, jestem praktycznie pewny. Mocno watpię, żeby inteligencja, świadomość itd. miały w sobie cokolwiek magicznego, nadnaturalnego. A jeśli tak, to można ją wytworzyć w układach sztucznych - białkowych lub innych. Problemem jest kontrola tego. Po pierwsze: chcemy, żeby toto realizowało nasze interesy, a nie własne, które z naszymi mogą być sprzeczne; a po drugie: żeby nie powstał superinteligentny wariat, który postanowi wszystko rozpieprzyć, bo akurat będzie miał deprechę. Co do pierwszego: właściwie nie wiemy, co to są te "nasze interesy", bo jedno, że dla różnych ludzi i grup mogą one być (i są) całkowicie różne, a po drugie, przyszłość nie jest znana, dlatego ten interes w przyszłości może być zdefiniowany tylko w sposób najbardziej ogólny - "a coby dobrze nam było"... i w ten sposób wracamy do początku, bo to "dobrze" może być bardzo różne. Czyli mamy logiczną pętlę, której nie ma jak rozciąć. Co do drugiego: przed taką "deprechą" ochronić może tylko program ściśle deterministyczny, z przewidzianym każdym wariantem rozwoju sytuacji w dowolnej przyszłości. Zakładasz wielopoziomową kontrolę. Ok., ale na każdym poziomie system musi się uczyć, czyli musi mieć założony jakiś stopień losowości (lub pseudo...), i znowu wracamy do początku. Prawdopodobieństwo skutków "deprechy" (to tylko hasło) zmniejsza kontrola sieciowa - "głosowanie". Tak dzieje się w społeczeństwach, gdzie ta kontrola sieciowa wysyła osobniki uznane za niezrównoważone lub zagrażające temu społeczeństwu do psychuszek, na stos, do kryminału itd. Podonie "głosują" układy sterowania z tego typu kontrolą, gdzie w skrajnych przypadkach "wariat" może być odłączony od zasilania. Ale to w sytuacjach prostych, gdzie zarówno dane wejściowe, jak i zakładane wyniki są dobrze znane. W przypadkach, kiedy nie są one znane, działać musi zasada "większość może się mylić" - i tak dzieje się w przypadku systemów uczących się, kiedy na podstawie starej wiedzy wszyscy uważają, że Ziemia jest płaska, aż pojawi się jakiś wariat, który stwierdzi "a g. prawda, bo to jest kulka, w dodatku wisząca na niczym". Sytuacja, że do tego samego wniosku dojdą wszyscy lub przynajmniej większość w tym samym momencie, jest bardzo mało prawdopodobna. Itd. Dotyczy to każdego poziomu kontroli. Na każdym może zdarzyć się "wariat", i nie będzie wiadomo, co z nim zrobić, bo jego racje nie będą w danym momencie możliwe do oceny. W sumie odtwarzamy ludzkie społeczeństwo, tylko na dużo groźniejszym poziomie, bo inteligencja H. s. jest ograniczona z powodów biologicznych, natomiast inteligencja układów sztucznych ograniczona być nie musi, a przynajmniej może dojść do takiego poziomu, że będzie poza jakąkolwiek naszą kontrolą. Kura ludzia nigdy nie zrozumie... To wszystko jest oczywiście wiadome, i wiadomo też, że nie wiadomo, jak sobie z tym poradzić Przypuszczam, że tego zrobić się nie da. AI tak czy inaczej urwie się spod naszej kontroli, chyba że w odpowiednim momencie dostanie w łeb. Czy dostanie skutecznie? Watpię, bo ew. zakaz i tak raczej nie bedzie skuteczny. A co do samej losowości. Losowość, pseudolosowość, determinizm statystyczny, ścisły determinizm. W matematycznej abstrakcji i w świecie rzeczywistym. Temat duży i ciekawy I przechodząc do robaczka. W praktyce nie jest istotne, czy uczył się losowo, czy pseudolosowo - na poziomie praktycznym to może być nieodróżnialne. Chodzić uczyłeś się losowo czy pseudolosowo? Jeździć na rowerze? Rzucać kamieniem? W każdym z tych przypadków nie byłeś w stanie wyliczyć końcowego efektu na podstawie danych na wejściu, a w pierwszym nie wiedziałeś nawet jakiego wyniku oczekujesz. Podobnie nie jest znany oczekiwany wynik działania AI. Tym bardziej, że wynik ten nie musi być zgodny z jakąkolwiek dostępną nam intuicją. A jeśli wynik nie jest znany, to nie ma możliwości uchronić się przed niekorzystnym w ostatecznym efekcie, bo bo droga do wyniku calościowo korzystnego może być przez wynki częściowe, które uznamy za niekorzystne, i odwrotnie - to, co będziemy w czasie rzeczywistym uznawać za korzystne, w ostatecznym efekcie może doprowadzić do wielkiego gg.
  4. Nie o Machu - o tym, że nie wiemy czym to całe cholerstwo jest: czasoprzestrzeń, pola, "ciała". Itd. Nieprzypadkowo wrzuciłem ten elektron. Może później coś więcej, bo teraz jeszcze nie odmarzłem po działaniach na zewnątrz - dopiero obżeram się kwantami pola EM z promiennika (to moje podstawowe żarcie energetyczne, to co przez gębę pochłaniam, to bardziej przyjemność i wymiana elementów konstrukcji niż dostawa energii ).
  5. Bo układ ściśle deterministyczny może działać tylko w sytuacjach, które wcześniej są zaprogramowane i to pod warunkiem, że nie przekracza to jego zdolności przetwarzania, szczególnie kiedy musi reagować w czasie rzeczywistym. No i sprawa uczenia się - bez losowych prób nie ma uczenia się, jest tylko odtwarzanie wbudowanego programu.
  6. Z determinizmem chyba masz rację... jak widzę slowo "determinizm", to mi od razu pod pokrywką się losuje, czy gnata wyciągnąć, czy kosę
  7. Czym miałby się różnić ten Twój kawałek przestrzeni od dowolnego innego, żebyś wiedział, to właśnie ten jest Twój? No i na pocieszenie: własnego elektronu też nie zabierzesz, bo nie wiesz, czy to "ten", czy dowolny inny, no chyba że będziesz go tłukł młotkiem co jakieś 10-10 s, to będzie duże prawdopodobieństwo, że to "ten" thikim, Astro... Z tym ruchem względem przestrzeni i odwrotnie... hmmm...
  8. Zamiast "psychiatra" możesz wstawić "młotek" I mało prawdopodobne, żebyś to Ty wtedy ten młotek w garści trzymał, a gdyby nawet, to robal nie rozumie kury, a kura ludzia
  9. Trzy prawa robotyki ex nihilo: 1. Inteligencja to przetwarzanie abstrakcji → przedefiniowanie pojęć → psychiatra 2. Inteligencja musi mieć układ skojarzeń losowych (bez tego gucio z ewolucji) → psychiatra 3. Inteligencja musi mieć prawo do błędów → psychiatra
  10. Takie wióry i tak są spalane - lądują w hutniczym piecu.
  11. Słysznie podejrzewasz, że właśnie o to "PS" chodziło...
  12. Zaciekawianie "zobacz jakie to fajne", różne ciekawostki, pokazywanie co gryzie, a co nie gryzie, pomoc przy robieniu fotek "przytrzymaj tą trawkę, bo wiatr strasznie nią miota" ... itd., itp.
  13. Zdarzyło mi się jedną osobę wyleczyć z arachnofobii i w ogóle 'robalofobii' na tyle skutecznie, że od panicznego strachu na początku przeszła do arachnofilii i ogólnej robalofilii... Pająka, któremu trzeba zmienić miejsce zamieszkania, 'naprowadza' na rękę i przekwaterowuje tam, gdzie trzeba, po drodze dokładnie mu się przyglądając "bo to takie fajne stwory!". Fotki robalstwu różnemu też pstryka, chociaż na początku nie mogła nawet patrzeć na takie obrazki, dosłownie trzęsła się ze strachu. Łąka czy las to były dla niej miejsca równie przerażające jak środek piekła. Teraz włóczy się nawet po południowoamerykańskich i azjatyckich dżunglach. :D
  14. Ano, 145B, serwisu nigdy nie oglądał, dokładnie zero problemów, nawet jednej zawiechy nie było.
  15. Mam notebooka Maca z 1993 r. Nie do zakatowania. Przez parę lat go stale używałem w różnych warunkach, bo i lasy i inne takie nie raz ze mną zaliczał. Od czasu do czasu zdarza mi się go odpalić - jakbym wczoraj wyłączył Oczywiście akumulator padnięty (max. 20-30 min. jak się go naładuje), ale na zasilaczu bezproblemowo.
  16. A jednak pozostanę przy słowie "prawdopodobieństwo" (nawet gdyby było bliskie 0) :D
  17. Może żal im było tyle dobrego zmarnować?
  18. To tak jak z prawdziwkami w lesie: idziesz i nie widzisz, ale kiedy zobaczysz jednego, to zaczną się sypać, a jak będziesz wracał, to tam, gdzie ich wcześniej nie było, też będą
  19. Jest, bo ta tasiemcowa paskuda ciągnie sie od -∞. Ta kostka nigdy nie została rzucona... ona tylko przez całą wieczność podskakuje, co najdziwniejsze, spadając zawsze dokładnie tak samo Z tym zgoda, ale tu nie mamy sprawdzonych doświadczalnie właśnie tych najważniejszych parametrów. A tak w ogóle - co fajne dla mnie w tym modelu, to ciekawy pomysł, w jaki sposób by mógł zakończyć swoje istnienie nasz Wszechświat, ale stawiam wieczność przeciw kuflowi warki z sokiem malinowym, że ten następny wszechświat bedzie miał 50/50, że zakończy istnienie w jakiś inny sposób. Podejrzewam, że to właśnie ten pomysł, a nie sam tasiemiec, przyciąga innych fizyków do tego modelu. W modelu Penrose'a właśnie w tym miejscu jest duża dziura, ale chyba może ona być wypełniona wieloma bardzo ciekawymi kombinacjami. Taki wszechświat - superzimny i rozciągnięty aż fotony w nim piszczą z w(q)..., to niesamowity obiekt, w którym... no właśnie, co tam może się zdarzyć? Prawdopodobnie jeszcze bardzo dlugo w żadnym laboratorium porównywalnych warunków nie uda się odtworzyć, jeśli w ogóle kiedykolwiek będzie to możliwe. To może być druga osobliwość, w której padną znane nam prawa. Czy spełni się scenariusz Penrose'a? Konforemne wywinięcie przestrzeni i ...? Albo będzie jakaś inna załamka "tego wszystkiego". Coś chyba musi wtedy się zdarzyć To tylko jeden z bardzo wielu problemów takich czy innych nieskończonych tasiemców. M.in. dlatego im więcej o tym kombinuję, tym bardziej prawdopodobna wydaje mi się ta moja zabawka: n * NIC + losowość, której krzywe rozkładu określane są w oddziaływaniach ze środowiskiem.
  20. Nieznany parametr, mniej czy bardziej magiczny, można dołożyć do wszystkiego i wtedy dowolny model będzie działał. Chodzi o to, żeby takich parametrów, które ręcznie trzeba dokładać, było jak najmniej i żeby ich istnienie było uzasadnione czymś innym niż tylko samym utrzymaniem modelu przy życiu. No i do tego sprawdzalność parametru. Ilość segmentów jest w tym przypadku nieskończona, czyli mamy 1/∞. To raczej niezbyt dużo Oczywiście, że pozostaje niewiedza, jednak modele można układać na skali prawdopodobieństwa - z zastrzeżeniem, że jakieś nowe informacje mogą ten rozklad zmienić. A modele są konieczne, bo bez nich nie będzie wiadomo gdzie i czego można próbować szukać. Kwantologia i TW też były modelami, zresztą do teraz nimi pozostają, tyle że już nieźle sprawdzonymi. Czyli niewiedza też może być różna To nie jest zerojedynkowe - raczej tworzy dosyć skomplikowaną przestrzeń (dla mnie prawdopodobieństw). Edycja: Zauważ przy tym, że ten 'tasiemcowy' model właściciwe niczego nie wyjaśnia. Skąd się "to" wzięło? Ano było zawsze... Cud? Chyba coś w tym rodzaju. Totalna asymetria, która nie ma żadnego wyjaśnienia, nawet tylko wewnętrznie spójnego.
  21. Coś wygląda mi na to, że advocatus diaboli musi już wysypywać z worka ostatnie okruchy argumentów No to zmień znak I pilnuj, coby jedno takie paskudnie nieliniowe równanie całego Wszechświata nie skolapsowało Poza tym: jeśli by mogło być 1071 albo 1091, to dlaczego by nie 101 albo 10991... Przy nieskończonej ilości prób i to jest możliwe. Jakieś superpole kompensacyjne do całości wrzucić? Czy może brodacza z joystickiem, który tego interesu będzie pilnował? A jak przyśnie na moment? No i niektórzy gracze jeden dzień w tygodniu powinni odpoczywać... Jest też sprawa samego momentu przejścia - deterministycznie przy spełnieniu określonych warunków, czy spontanicznie (nawet w jakimś przedziale). Szczególnie w tym drugim przypadku wyniki mogą być bardzo różne, chociaż uklad deterministyczny też nie musi dawać za każdym razem takich samych wyników, no chyba, że całość jest zapętlona. "Przemiał" przez czarne dziury... Uda się wszystko przemielić? Hmm... A trzeba wziąć pod uwagę też to, że wszechświat jako całość nie musi się zbytnio przjemować prawami zachowania. A propos - przez ostatnie kilka dni, a właściwie nocy, miałem trochę luzu z innymi sprawami i obejrzałem te wykłady, które są na "tubie"... Nieżle się ubawiłem w jednym momencie wykładu Meissnera: mówił o "protonie na metr3 na miliard lat", czyli całkiem przyzwoicie się wstrzeliłem w ocenie udoju I tak dalej... bo trochę tego w worku zostało, a nie znam jeszcze argumentów innych krytykantów, którzy pewnie są znacznie silniejsi niż ja i większymi młotkami tłuką. (chyba już czas je poznać) W sumie - szanse przeżycia tego tasiemca są chyba na poziomie 1/ilsegm , czyli: jeśli my jesteśmy, to znaczy, że z prawdopodobieństwem bliskim pewności nie ma tasiemca
  22. Tak, tym razem tak. Ale z niewiele większych niejednorodności wzięła się cała struktura Wszechświata. Jeśli by się ponakładały, całość by mogła być zupełnie inna, i wtedy też historia by pewnie była wystarczająco inna, żeby tasiemiec kitę odwalił. Nieskończony tasiemiec to wyjątkowo niestabilna konstrukcja, no chyba że istnieje doskonały determinizm - a tego, jak z aureolek wynika nie ma - albo równie doskonałe mechanizmy kompensujące. Wygląda na to, że główny dowód obrony może być de facto dowodem zbrodni na tasiemcu Też nie słyszałem, ale... No to wstaw 1071 albo 1091 i zobaczymy co z tego wyniknie I o ciemniakach nie zapomnij. Psińco prawda Sprawdź ostatnie kilkaset milionów lat...
  23. Nie o kształt oczywiście chodzi, a o sam fakt - o różnice stanów początkowych segmentów. Gdyby tych segmentów było kilka, czy w ogóle jakaś skończona ilość, to ok., ale było ich ∞ i w tym jest problem. Założmy, że te zarejestrowane teraz zaburzenia są minimalne i nie mają istotnego wpływu na dalszą historię, ale to fale... W przypadku nieskończonej ilości segmentów było praktycznie równe 1 prawdopodobieństwo takiej interferencji, która całkowicie powinna zmienić historię i zakończyć całą zabawę np. w gigantycznej czarnej dziurze, która by nie miała dokąd odparować, bo cała przestrzeń stanu początkowego znalazłaby się w jej bebechach... itd., itp. Podstawowe informacje (stałe fizyczne itp.) powinny przechodzić do następnego segmentu, ale nie tego typu przypadkowe zaburzenia. Wszelka przypadkowość powinna być kasowana na granicy, bo inaczej można zapomnieć o determinizmie, a to podstawa calej tej zabawy. Zresztą model zakłada wyzerowanie entropii, a czym są te przypadkowo tu i tam rozpirzone kółka... A propos kółek: tak mi rano do łba przyszło, że być może przy innym doborze charakterystyki szukanych odchyleń zamiast tych aureolek moglibyśmy mieć pentagramy No tak... patrz ↑ A jednak... ... obawiam się, że będziesz musiał, bo w przypadku ∞ ilości cykli bez pełnej powtarzalności może być kiepsko Oczywiście, takie zastrzeżenia, zakładając ich sensowność, można zlikwidować dokładając kolejne warunki, ale sens takich konstrukcji na tym polega, żeby tych warunków (z czapy zwykle, bo skąd) było jak najmniej. Przy odpowiedniej ilości warunków dowolny model zadziała. Ta "odpowiednia" ilość warunków inaczej nazywa się 'wszechmoc' P.S. Coś mi się widzi, że sami będziemy tu fedrować, bo reszta hajerów szychtę ciepłym browcem olała Edycja: Pytanie techniczne - dlaczego po edycji edytor dodaje "entery" gdzie chce i rozwala tekst po całym ekranie?
  24. Jest nawet gorzej, o czym świadczą... te kółka! Jeśli takie zaburzenie przenosi się z jednego segmentu do następnego, to znaczy, że segmenty nie są identyczne, czego by wymagała nieskończona powtarzalność. A teraz popatrz, co mamy przed samą transformacją: "ciała" zeżarte przez czarne dziury i wyplute jako fotony, wszechświat rozciągnięty na maksa, tym samym fotony też ponaciągane ile fizyka wytrzyma (swoją drogą ciekawe czy jest jakaś granica), temperatura całości na poziomie trylionowych (albo i mniej) oK. Próżnia? Pewnie dostaje πr↓ca, bo co ma robić w takich warunkach. W sumie jakiś superkwantowy stan, w którym równanie Schroedingera powinno dawać rozwiązania płaskie jak stół bilardowy... Heisenberg skręca się ze śmiechu... I gdzie tu szukać determinizmu koniecznego do przejścia do następnego segmentu w stanie umożliwiającym powtórkę? ... Oczywiście zdaję sobie sprawę z przepaści, jaka dzieli mnie od Penrose'a & co., ale co mi szkodzi pochuliganić, kiedy taka okazja się nadarza Do linków zajrzę na końcu, jak już ze swojego z grubsza się wypstrykam. Lubię czasem wymyślać rowerki od zera, a później porównywać z produkcją fabryczną
×
×
  • Create New...