Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

ex nihilo

Users
  • Content Count

    1810
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    79

Everything posted by ex nihilo

  1. Albo np. tak: dla wagi 1,0*xуй co na niej leży - nie obchodzi jej ani struktura, ani natura leżącego obiektu, ani działające wewnątrz niego siły (statyczne). Ważna jest tylko masa i grawitacja. Wyporność obiektu w danych warunkach pomijam. Edycja: Stanley Nie wiem, nie przyglądałem się Twojemu schematowi i opisowi. A paradoks w sumie pozorny, bo w rzeczywistości go nie ma.
  2. Ciśnienie płynu (parcie też) działa na ścianki naczynia, a nie na szalkę wagi... Zamiast kłaść naczynia na wadze, możesz podwiesić je do ramion wagi takiej jak ta: No i co wtedy z parciem?
  3. Można też inny eksperyment myślowy (całkiem intuicyjny), możliwy do sprawdzenia doświadczalnie: zawieszamy oba naczynia (te z rysunku) wewnątrz, na górnej krawędzi (tak żeby wisiały) dwóch dowolnych, ale tyle samo ważących naczyń, i stawiamy to na szalkach wagi... No i gdzie się cała "magia parcia" podziała?
  4. Podpowiem Ci coś całkiem intuicyjnego, do czego nawet wzory nie są potrzebne: parcie ma związek z właściwościami naczynia, natomiast ciężar, czyli to co rejestruje waga, jest od naczynia całkowicie niezależny (zakładając równość tary). Hmm... może smoła albo asfalt
  5. Nie znam tego doświadczenia, ale zakładając jego prawdziwość, to orangutan ma rację - przecież banana dostaje za postawienie stożka na wąskiej podstawie, a nie za postawienie "w ogóle"... czyli co mu szkodzi próbować, szansa na banana jest, a czasu mu nie brakuje A niby dlaczego nie można? Jeszcze co do inteligencji dinozaurów - jak na razie nie można mieć pewności, że wszystkie były takimi tumanami, jak to się zwykle przypuszcza. Na podstawie skamielin trudno byłoby wykryć inteligencję papug (też lasy deszczowe!) czy krukowatych. No i np. ośmiornice... Z tą "przepaścią" bym nie przesadzał... Wewnątrz gatunku Homo sapiens przepaść bywa dużo większa
  6. Cytat: "Postawmy więc oba naczynia na wagę."
  7. Jeśli WAGA jest jednakowa, to faktycznie nie bardzo jest po co robić doświadczenie, bo jego wynik bezpośrednio wynika z założenia Pozostaje tylko pytanie o co chodzi z tym "Rzeczywistość mówi co innego". "najpierw doświadczenie, potem spekulacje" No nie całkiem, bo żeby "ustawić" doświadczenie, zwykle jakieś spekulacje (przewidywanie wyniku) są konieczne.
  8. Hmm... powiedz to orangutanom, szympansom, gorylom i reszcie towarzystwa, a zobaczymy, co z Ciebie zostanie
  9. "LD" to trochę co innego... to tylko umowna "miarka" siły działania trucizn. LD100 też by mogło być, tak samo jak np. LD10.
  10. Fakt że z administracją "od wewnątrz" nie miałem związków (na szczęście!), dużo natomiast z prawem podatkowym (teoretycznie i praktycznie + doprowadzenie do zmiany przepisów). Inna sprawa, że dotychczas wszystkie sprawy, które z taką czy inną "administracją" załatwiałem, udało mi się wygrać (nawet kiedy musiałem naciągnąć trochę KPA i takie czy inne ustawy ) czyli sprawa raczej by nie była bez szans, w najgorszym przypadku przepis by został zmieniony
  11. Nie jest tak źle Takie sprawy załatwia się jednym protokołem.
  12. ex nihilo

    :)

    http://wiadomosci.onet.pl/slask/pielgrzymi-obgryzli-700-letnia-lipe-w-cieletnikach-sa-pewni-ze-pomaga-na-zeby/06j6z0
  13. znienacka wpadł i będzie miał bliźniaki, w związku z czym
  14. amfibia, wodolot, hydroplan, poduszkowiec, śmigłowiec (pokład/hak), kajak/canoe, dron taki czy inny, itd., itp. Jak zwykle klasyczna logika (zerojedynkowa, liniowa) dostaje sraczkozatwardzenia, ale kiedy zbiory rozmyjemy i dodamy im trzeci wymiar (nie zaszkodzi i czwarty), problemy znikną i zrobi się fajny klaster pojęć, w którym samochód będzie miał "pokład", na który można załadować fajną dziewczynę, i podłogę (też "pokład"), która, jeśli to np. dostawczak, w takiej sytuacji bardzo może się przydać
  15. podłoga/sufit (czasem np. spąg/strop) w kabinie na statku (na którymś tam pokładzie) będzie podłoga (i sufit) pokład (kondygnacja) to podłoga + sufit + przestrzeń między nimi (ograniczona burtami ew. ścianami, burta ogranicza od zewnątrz konstrukcji, ściana niekoniecznie) ciężarówka ma burty samolot może być kilkupokładowy (kilkupoziomowy), podobnie jak kopalnia (pokład III lub poziom III, z tym, że "pokład" zwykle jest wydobywczy, "poziom" niekoniecznie) itd., czyli... (tak na szybko)
  16. Statystykami możemy się przerzucać do ufajdanej śmierci Do tego dojdzie "czy szklanka jest do połowy pusta*, czy do połowy pełna". Ale pewne podstawowe fakty są poza dyskusją - w stosunku do średniej niewielka grupa najbogatszych ma coraz więcej, a ogromna masa najbiedniejszych, coraz mniej. Natomiast koszty tego "rozwoju" (de facto rozboju) ponoszą głownie ci najbiedniejsi: to oni tracą swoją ziemię, kulturę, zmuszani są do zmiany sposobu życia, przesiedleń itp., itd., do czego zupełnie nie są przystosowani. Slumsy są coraz większe i coraz bardziej przepełnione. To jest fakt. W statystykach dochodów może to wyglądać inaczej - w dżungli (itp.) przy dochodzie 0 USD/rok ci ludzie mieli wszystko, co im do życia było potrzebne, wypędzeni do slumsów mają dochód np. 300 USD/rok, ale są nędzarzami. Statystycznie stali się bogatsi, a faktycznie... sam widzisz. I tak dalej, bo to tylko jedna z wielu podobnych sytuacji. Co do niewolnictwa. Formalnie w ogóle nie istnieje (no poza IS). A faktycznie? Fabryki w Bangladeszu, Indiach, Chinach itp. Wielkie budowy w Azji. Plantacje... Afryka i Południowa Ameryka. i tak dalej. To wszystko albo praktycznie pełne niewolnictwo, albo półniewolnictwo. Setki milionów ludzi. Dla różnych gangów i mafii handel ludźmi jest teraz często podstawowym źródłem dochodów, poza półlegalnymi inwestycjami. Narkotyki mają mniejsze znaczenie. System finansowy świata to w tej chwili jedna wielka piramida, w dodatku z kart, która może się w dowolnym momencie zawalić. W zasadzie wystarczy do tego jeden błąd w oprogramowaniu komputerów. Wszystko to jest sztucznie utrzymywane przy życiu taikimi czy innymi formalnymi manewrami, na zasadzie gaszenia pożaru tam, gdzie za bardzo już spalenizną śmierdzi. Cały sytem bankowy to w tej chwili jedna wielka ro***erducha, nad którą tak naprawdę nikt nie panuje, i co gorsze, nikt nie wie, co tam się faktycznie dzieje. Pomijając już takie czy czy inne sprawy aferalne, to wszystko wyszło spod kontroli - zmiany w globalnej ekonomice są zbyt szybkie i zbyt niespodziewane, żeby można to systemowo kontrolować. Nie istnieje żadna spójna teoria. System stał się zbyt skomplikowany i skrajnie nieliniowy. Kapitał spekulacyjny. Kiedy kapitał spekulacyjny jest niewielkim procentem kapitału w ogóle, jest nawet konieczny (jako maksymalnie płynny) - do "spłaszczania" krzywych koniunktury. W przypadku przewagi kapitału spekulacyjnego, to on sam zaczyna tworzyć sztuczne koniunktury i dekoniunktury, m.in. ze względu na swoją zdolność do zarabiania na jednych i drugich (gra na wzrost i na spadek). Powstają całkowicie sztuczne bańki i krachy, które bardzo skutecznie potrafią rozwalać gospodarkę faktyczną. W ostatnich latach przykładów tego było od cholery. Ogromne środki (energia, czas, zasoby) marnowane są na całkowicie bezsensowne inwestycje spowodowane takim czy innym spekulacyjnym boomem (też przykładów z ostatnich lat nie brakuje). Koszt tego rozkłada się na wszystkich... Uzależnienie od przyrody. W skali makro jest teraz znacznie większe niż kiedykolwiek. Wystarczy jeden porządny wybuch na Słońcu, żeby skutecznie rozpieprzyć system energetyczny na całych kontynentach, z wszystkimi tego skutkami. Wyobraź sobie, że nagle szlag trafia wszelkie systemy zasilania, sterowania, komunikacji, itp., itd. Jaskiniowcy by tego wybuchu nawet nie zauważyli, nic by się dla nich nie zmieniło... Podobnie zmiana klimatu - jest faktem, niezależnie od tego jakie są przyczyny. Europa nie może sobie poradzić z miliionem uchodźców... a wyobraź sobie, że może to być miliard, albo dwa. Coś takiego widziałem, w Afryce, chociaż na szczęście jeszcze nie w takiej skali, jaka może być niedługo. A może to Europa będzie musiała się ewakuować? Hmm... Kto wie, bo i taki wariant jest możliwy (zlodowacenie jako skutek zaniku Golfsztromu). I znowu "itd", bo nie tyko klimatu to dotyczy. "Rozwój" (rozbój) ogólnie. Krzywe "rozwoju" coraz bardziej upodabniają się do krzywych baniek spekulacyjnych (wzrosty geometryczne). W skończonym świecie (a ten dla nas dostępny jest skończony, w dodatku niewielki) nie może istnieć nieskończony rozwój (pomijam asymptotyczny). Prawdopodobnie już został przekroczony punkt krytyczny - ani tego zatrzymać się nie da, ani uniknąć padnięcia krzywej na ryj. No i tyle. Edycja: Do niewolnictwa jeszcze: nie zawsze niewolnik musi być przymusowo do niewoli wzięty, można się też sprzedać w niewolę... i tu granica niewolnictwa staje się mocno nieokreślona: co jeszcze jest "pracą", a co już "niewolnictwem". Dotyczy to nie tylko Azji czy Afryki... I jeszcze jedno: nie jestem i nigdy nie byłem jakimś komuchem, czy czymś podobnym. Raczej przeciwnie, już z technikum musiałem się rozstać z powodu "niepoprawności poglądów i czynów", a później niektóre teczki nieźle się zapełniły . Ale to, co teraz się dzieje, to skrajne przegięcie. A z drugiej strony, zbyt mało jest do dzielenia na siedem miliardów. I wystarczająco dużo raczej nie będzie, przynajmniej w przewidywalnej przyszłości. Wynik? Okaże się. * - edycja 20:52 (było "pełna" )
  17. Tak się zastanawiam czy Ty to wszystko serio, czy tylko dla podpuchy, coby jakaś ciekawa nap..... się zaczęła Ale chyba niestety serio. A jeśli tak, to pierwszy akapit doskonale TrzyGrosze podsumował i niewiele by do tego można dodać. Reszta to jakaś utopijna wizja powszechnej szcześliwości porównywalna chyba tylko z komunizmem i tyle samo mająca wspólnego z rzeczywistością. Z tej "szczęśliwości" (też zresztą względnej) korzysta kilka procent ludności świata... reszta ponosi koszty. Podobnie w miastach, szczególnie tych największych. Raju na Ziemi nie było nigdy, a już na pewno od czasu wynalezienia rolnictwa. W tym momencie przełamane zostały naturalne ograniczenia pazerności. Bardzo wątpliwe, czy wcześniej istniało np. niewolnictwo. Tak przy okazji - nigdy jeszcze w historii świata nie było tylu niewolnków, co teraz. A jeśli do tego doliczy się faktycznych półniewolników... I tak dalej, bo by można tu książkę grubaśną napisać. Pieniądze jako "narzędzie współpracy"? Ty to serio? Przynajmniej 90% współczesnego kapitału, to kapitał czysto spekulacyjny, niemający żadnego odniesienia do realnej gospodarki. A reszta? Masz teraz aferę VW, Samsunga... i bądź pewny, że jest tego duuuużo więcej. W relnym świecie pieniądze służą niemal wyłącznie do robienia w ch2 innych, a tylko w jakimś minimalnym procencie są narzędziem współpracy. I tak dalej... Tak, jestem odmieńcem, o tym wiem i nie ukrywam tego. "Byłem tu i byłem tam, i byłem pomiędzy". Dużo by o tym można napisać, ale nie bardzo mi się chce, bo i po co. W końcu stwierdziłem, że spadam na aut i zajmuję strategiczną pozycję za szybką tego akwarium - niech się te rybki tam zeżerają, a ja sobie tylko będę to wszystko obserwował i miał to dokładnie gdzieś. Ale niestety, trzy lata temu tacy dwaj, których zachłanność (opps, sorki - "współpraca") jest nieskończona, spowodowali, że musiałem znowu stać się jedną z rybek i to bardzo zębatą. Bardzo możliwe zresztą, że sprawa trafi na tzw. "pierwsze strony", bo dzieje się w tym naprawdę dużo (jak widzisz, uśmiech jest od ucha do ucha... bo napπrdalanki też lubię ) Homo sapiens to w tej chwili nie wiecej niż małpa, która uznała, że jest już prawie Bogiem i bawi się klawiaturą ustrojstwa, o którego działaniu pojęcia nie ma. Tym gorzej, że nie jedną małpą, a siedmiomiliardowym stadem, które coraz większego pierdolca dostaje. A utopie i abstrakcje mogą być całkiem fajne - jeśli nie myli się ich z realnym światem, a tym bardziej nie próbuje stosować w praktyce...
  18. Nie odbieram wartości żadnym argumentom. Wartość odbieram działaniom. Gdyby te argumenty pozostawały tylko argumentami, problem by nie istniał. Mi też pasuje. Tyle że współczesność rożnorodność likwiduje. Kultury są niszczone, a takie czy inne mody tego nie zastąpią. Tak samo jak gatunki czy krajobrazy. Albo pakowane do rezerwatów lub przerabiane na pic i fotomontaż dla turystów. Na końcu zostanie tylko VR. Albo Mad Max (przynajmniej to będzie autentyczne ). Też mnie to kręciło (jak i dużo innych rzeczy, które robiłem), chociaż mniej niż łażenie po lesie, ale bym do tego nie wrócił, chyba że całkiem jednorazowo. A w ogóle: Said the straight man to the late man "Where have you been?" I've been here and I've been there And I've been in between I'm on the outside looking inside What do I see Much confusion, disillusion All around me https://www.youtube.com/watch?v=jNCmHML4b5U The fate of all mankind I see Is in the hands of fools.
  19. Może to zabawne, ale... jakoś mi się to kojarzy z dziełami Władimira Iljicza i jego następców Zamienić tylko "proletariat" na "pieniądze" i mamy radosny marsz do wiecznej szczęśliwości, w której te paskudne komary & co. nie będą nas po gołych dupskach żryć. Tyle że jedno i drugie to totalne abstrakcje, uproszczenia całkowicie oderwane od rzeczywistości. Praktyka pokazuje całkiem co innego. Reszta później, bo teraz czym innym muszę się zająć.
  20. Hmm... ciekawe czy w miarę poprawna byłaby +/- taka interpretacja: układ ma dwa stany dozwolone (te graniczne, wymuszone warunkami doświadczenia), ale ponieważ nie jest jeszcze układem całkowicie kwantowym, nie może być w pełnej superpozycji (do tego dochodzi pomiar), czyli pęta się pomiędzy tymi dwoma stanami przechodząc od jednego do drugiego... takie pogranicze (rozmyte ) kwantowo-klasyczne. Idę spać ciekawe czy mi się przyśni zamiast bab, jak to zwykle, albo może sny będą się pętać pomiędzy babami, a kwantoklasyką
  21. Nic odkrywczego, chociaż obserwacje ciekawe. Ekoturystyka to przemysł, równie szkodliwy, jak praktycznie każdy inny... Chyba najmniej szkodliwy przemysł, to przemysł porno
  22. Średnia długość życia? (Sposób liczenia pomijam.) Gdzie? W slumsach i na wysypiskach Mumbaju i inych takich? Standard życia we współczesnym mieście? Jw. Ale i bez tego... Zwiałem z "współczesnego miasta" na wiochę, niestety za mało zabitą deskami. Ale i tak za żadne skarby bym do tego miasta nie wrócił. Ani do żadnego innego, chociaż co jakiś czas różne "ktosie" próbują mnie stąd do miasta wyciągnąć. Przez 10 lat w WAWie byłem trzy razy, za każdym razem z niedającej się ominąć konieczności. I za każdym razem "ani minuty ponad konieczność"... Standard życia? Czy pogoń za tym co reklamują w telewizorni? Standard życia to mam jak sobie do lasu na grzybki idę, bo jak uzgadniałem jeden, drugi czy dziesiąty kontrakt, to g. nie standard życia był, nawet kiedy biznes klasą leciałem, a na lotnisku czekał samochód z kierowcą, wynajęty bez limitów... Dom dla takiej liczby ludzi? A po jaką cholerę "taka liczba ludzi"? Waga mięsa się liczy? Czy sumaryczna objętość? Tak czy inaczej, jest to tylko papu dla "korpo" i innych takich... mięso dla nich, siła robocza i rynek zbytu, nic więcej. Cena, zyski, sprzedawać, kupę kasy, koszty, zwróci, cenna, produkcji, grosza... Świat, czy kalkulatorek piniondzowy? Życie, czy pogoń za szmalem? Geldschein, Geldschein über alles, über alles in der Welt... Skojarzenie nieprzypadkowe - to taki sam faszym, totalitaryzm "piniendzy". Coraz mniej uzależnieni od przyrody? Serio?
  23. Prawdopodobieństwo rozjechania przez samochód jest pewnie porównywalne lub większe. Jeśli jedni idioci coś spieprzyli, to nie znaczy, że wszyscy idoci muszą zrobić tak samo. Nie mam dzieci (nie chciałem mieć), ale osobiście bym wolał walczyć z wilkami i niedźwiedziami, niż z samochodami i motocyklami prowadzonymi przez pijaków albo debili. Miałbym dużo większe szanse wygrania walki... Edycja: W mojej wsi, na niecałych 2 km drogi, rocznie są 2-3 trupy (bywa więcej) i 5-10 rannych. W tym oczywiście też dzieci, tak z 50%. Wątpię, żeby istniał równie niebezpieczny kawałek dżungli... Edycja 2: Nie trafiłem na jakiekolwiek udokumentowane przypadki polowania przez wilki na ludzi (nie tylko w Polsce i Europie). Sam wielokrotnie przechodziłem przez "wilcze tereny", przez sam środek... łaziłem tam, zbierałem grzyby, robiłem foty... tropy widziałem często, ale wilczy ogon tylko raz, i to z ambony. Wilki są tam (Puszcza Knyszyńska) od wielu lat, ale jakoś nigdy jeszcze nikogo nie zaatakowały.
×
×
  • Create New...