Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

ex nihilo

Users
  • Content Count

    1400
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by ex nihilo

  1. No nie całkiem to tak. W uproszczeniu, bo sprawa jest trochę bardziej skomplikowana - masa ("Ilość substancji") się nie zmienia, zmienia się energia/pęd. Niby można energię przeliczać na masę, ale tylko w niektórych przypadkach ma to sens. Akurat raczej nie w tym. Ogólnie, pojęcia "masa relatywistyczna" już się praktycznie nie używa, wprowadza w błąd.
  2. Do siódmego pokolenia wystarczy? Niestety się powiodła. Nie może istnieć demokracja bez informacji. Propaganda to nie jest informacja, to dezinformacja. Podpierdole*ie przez kaczystów państwowej TVP i zrobienie z niej TVPiS, to był zamach na demokrację.
  3. "Opozycja musi się teraz przeorganizować, znaleźć lidera itd." A zrobili to? A ja pierwszy raz na SLD (i inne takie). W komuszych czasach nie chodziłem na wybory. Wsadzę obrazek, bo obrazek to obrazek
  4. Niszczenie znaków pieniężnych nie podpada pod 69 kw. Nie jest działaniem na szkodę państwa.
  5. Nie całkiem tak to jest, przynajmniej w polskim prawie. Skserować można, ale w taki sposób, żeby to ksero nie mogło być użyte do płacenia, a dokładniej - żeby nie można tym było przeciętnego człowieka wprowadzić w błąd co do oryginalności banknotu. Czyli np. jednostronny wydruk nieprzycięty do formatu itp., itd. Monety możesz sobie użyć, do czego chcesz, jako podkładki też. Nie ma też zakazu np. używania stówek do rozpalania ogniska Też nie tak - do rozliczeń wewnętrznych, np. w rodzinie, firmie itp. można mieć.
  6. W tym przypadku może raczej "kosztem czego" - z tekstu by wynikało, że rozpirzania całej reszty Wszechświata. Ale... abstranotego od konkretu, bo oryginalny artykuł długaśny,. cholernie robaczywy i raczej czysto teoretyczny tylko, chociaż czort wie, no i przeżuwać go przez miesiąc mi się nie chce. Prawa zachowania = symetrie (Noether). Zakładając poprawność tego równania, dostajemy pytanie o symetrię, która lub której złamanie umożliwiło (umożliwia) istnienie tego całego diabelstwa dookoła (i w środku też): - czy jest ona ukryta -> w uproszczeniu "suma wszystkiego = 0" - czy może "to wszystko" jest skutkiem złamania jakiejś symetrii absolutnej, zawierającej w sobie wszystkie możliwe (i niemożliwe też). Zresztą jedno nie wyklucza drugiego. A symetria absolutna (nieskończona) pewnie powinna nie tylko pozwalać na dowolne jej łamanie, ale nawet takie łamanie swoją nieskończonością wymuszać. No dobra, to tyle, bo mi się już całkiem ponotego pod kopułą A co to jest "praca"?
  7. Nie muszą, ale mogą - np. sprawa laktozy u Azjatów.
  8. Tu więcej o sprawie: https://www.dobreprogramy.pl/Matematyka.-Rozwiazano-65letnia-zagadke.-Pomogl-improwizowany-superkomputer,News,103572.html
  9. Przez cały czas mylisz chyba "demokrację" z "dyktaturą większości", a to nie jest to samo.
  10. No i pisząc to potwierdziłeś moją tezę, że o rozmnażaniu nie decyduje procentowy rozkład hetero/homo, a inne czynniki, od tego rozkładu niezależne No pewnie, że przesada, ale nie chciało mi się jakichś patusów czy innych takich jako przykładu dawać
  11. Uważam, że tego typu obliczenia nie mają większego sensu, szczególnie w sytuacji, kiedy nie decydują pojedyncze geny a w dodatku nie mamy kompletu danych. Sytuacja jest trochę podobna jak np. w przypadku ściślaków/humanistów. Trudno wątpić, że jest to uwarunkowane genetycznie, ale równie trudno zdobyć konkretne genetyczne dowody. Raczej by trzeba uznać, że takie sprawy są wynikiem rozkładów wielu genetycznie uwarunkowanych cech, które w konkretnych przypadkach dają określony wynik. Homo/hetero to nie jest podział zero-jedynkowy. Jest to kontinuum, zbiór rozmyty "bi". W dodatku by trzeba wliczyć możliwe zmiany preferencji - działa tu chemia, a ona zmienia się pod wpływem wielu czynników. Możliwe są też takie układy, że ktoś jest fizycznie hetero, a psychicznie homo. Do tego dochodzi tak istotny czynnik, jak niejednoznaczność płci, bo to też nie jest zero-jedynkowe. I tak dalej. A sumie - uważam, że cały problem jest sztuczny, ideologiczny, a nie biologiczny. Biologicznie jest to naturalny rozkład cech, zwykła statystyka i nic więcej. Fakt, że zdecydowanych homo jest mniejszość. Ale nie oznacza to, że są jakimkolwiek zagrożeniem dla większości czy w ogóle dla kogokolwiek. A jeśli zagrożeniem nie są, to nie ma powodu, żeby nie dać im takich samych praw jak większości, w tym prawa do tworzenia formalnie zalegalizowanych związków. Naukowcy czy prawnicy też są mniejszością, a jakoś nie ma zakazu małżeństw par "fizycznych" czy "prawniczych" Monogamia to zresztą też wymysł wyłącznie ideologiczny, który nie ma podstaw w biologii.
  12. Nie. Jeśli w społeczeństwie istnieje jakiś istotny, chociaż mógłby być nawet mniejszościowy, odsetek hetero, to rozród będzie zapewniony. Dlatego nie muszą istnieć żadne specjalne geny hetero czy homo. Pominąłem tu nawet, że bycie homo, a tym bardziej małżeństwa homo, mają niewielki związek z maniem/niemaniem dzieci. Uwarunkowanie genetyczne nie jest równoznaczne z istnieniem jakiegoś specjalnego pojedynczego genu lub grupy genów. Czy istnieje gen hetero? Raczej nie, jednak preferencje hetero raczej są uwarunkowane genetycznie. Mocno wątpię, czy w jakikolwiek sposób by się udało np. ze mnie zrobić homo. Zresztą byli tacy, którzy próbowali. Z zerowym efektem i na pewno nie miało to związku z jakimikolwiek uwarunkowaniami społecznymi. No i chociaż w całym swoim długim już dosyć żywocie zawsze byłem aktywnym hetero, to dzieci nie mam, bo mieć nie chciałem. A wielu homo/les nie tylko dzieci chce mieć, ale i je ma. O tym decydują inne czynniki, a nie sprawa małżeństw homo. Dzieci nie robi się papierkiem, a trochę innym "sprzętem". A co w nich przeciwstawnego? O ile pamięć mnie nie myli, to była taka ankieta, z wynikiem >50% "a niech mają, co mi tam".
  13. Nie tak znacznie, bo praktycznie jeszcze tylko poli, co ani nie jest jakąś szczególną nowością prawną (np. islam), a w praktyce istnieje też u nas, tyle że nieformalnie i nie jest jakoś specjalnie tępione obyczajowo. Trans itp., mają w papierach jakąś płeć wpisaną i nasze prawo interesuje się tylko tym, żeby papiery się zgadzały ("facet" + "baba"). A poza tym od czegoś (kogoś) trzeba zacząć i wielu krajach sprawa gejów jest załatwiona, chociaż na początku też były opory. Na poli też pewnie przyjdzie czas. Nie tyle obyczaj musi się zmienić, co hipokryzja zmniejszyć. A przy okazji - ciekawe czy istnieje gen hetero... pewnie dokładnie tak samo jak homo
  14. A jaki problem z poligamią? Małżeństwo to po prostu sformalizowana cywilnoprawna umowa dotycząca praw i obowiązków stron. Podobnie jak inne zbliżone umowy (np. umowa spółki) ma ona też konsekwencje "zewnętrzne" dotyczące innych podmiotów prawa. I to wszystko. Cała reszta - np. 1+1, facet+baba itd. - to tylko ideologia, głównie związana z religiami. Biologicznie małżeństwo jest nieistotne. Poligamia? Małżeństwo poli(...) ma tą samą zasadniczą cechę, co mono - zakładaną trwałość i tym się różni od swingerstwa itp. Czyli dlaczego by nie, gdzie tu problem?
  15. No fakt... była np. demokracja nazistowska, jest demokracja północnokoreańska. i tak dalej.
  16. Przede wszystkim - podział hetero/homo jest mocnym uproszczeniem. Bardziej poprawny byłby zbiór rozmyty "bi", od 100% hetero do 100% homo. I nie jest prawdą, że homo (= bi z przewagą homo) się nie rozmnażają. Bardzo wielu ma w całkiem naturalny sposób przez siebie zrobione dzieci.
  17. No tak... to w praktyce zamyka możliwość dyskusji. Ok, niech tak będzie. Ale w takim razie niech może ową łaską wiary obdarowani odkleją się od tych nieobdarowanych albo obdarowanych łaską jakiegoś innego bytu z Góry (lub z Dołu, a może Obok), i nie próbują wbrew woli i przekonaniom tych nieobdarowanych (lub obdarowanych inaczej) urządzać im świata (nakazy i zakazy) zgodnie ze swoją łaskawie daną, niesprawdzalną i niepodlegającą obiektywizacji wiarą. Dotyczy to każdej religii. Ok?
×
×
  • Create New...