Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

ex nihilo

Users
  • Content Count

    1810
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    79

Everything posted by ex nihilo

  1. Ciekawość i wątpliwości, to pierwszy stopień do wiedzy, trzeba je tylko wesprzeć inteligencją ...ale histeria i tak trud zniweczy. A niech Ci będzie, szkoda mi czasu na przedszkolne zabawy. Chyba próżny Twój trud i czas stracony... "Wysokie obcasy" & co. nie mogą się przecież mylić A poza tym, jakie kryterium przyjąć dla odróżnienia "wierzących" od "niewierzących"? To jest zbiór rozmyty (od "może jest" do fanatyków), a to nie jest jedyny problem, bo np ktoś może w jednym momencie wierzyć, po jakimś czasie nie wierzyć, później znowu wierzyć... W dużej próbce statystycznej to się kompensuje, ale w tak małej może znacząco wpłynąć na wynik. W sumie na ogół ateistów & co. mało interesuje czy któryś naukowiec jest wierzący, czy nie. Ważny wynik, a nie takie czy inne przekonania religijne, oczywiście pod warunkiem, że na wynik nie wpływają. To problem wierzących, ich kompleksów i cholera wie czego jeszcze. Raczej nie całkiem to tak. Ateizm nie wymaga żadnej wiary. To jest po prostu stan całkowicie naturalny w sytuacji, kiedy nie ma subiektywnie wystarczających dowodów na istnienie czegoś. Można sobie wyobrazić praktycznie nieskończoną ilość bytów nieistniejących i nie ma sensu do każdego z nich się odnosić w kategoriach wiary/niewiary.
  2. A jednak w doświadczeniach dostajemy bardzo dużą powtarzalność wyników (statystyk). Inna sprawa, że gdybyśmy chcieli dostać deltę Diraca dla pełnego opisu dowolnego (nie wybranego) obiektu, konieczna byłaby nieskończona ilość obserwatorów, oczywiście przy założeniu, że ta delta istnieje i dodatkowo, że można by było zrobić stop klatkę świata (itd.). Czy o coś takiego Ci chodzi? Ten pomiar może trochę niepotrzebnie wrzuciłem, bo to tylko drobny dodatek do obserwatora. A co do obserwatora - kim są ci "my", którzy rozumiemy, bo rozumienie bywa bardzo różne. Co do tego pełna zgoda, i dotyczy to nie tylko nie tylko MK, ale też klasyki, a w zasadzie całej nauki, chociaż w różnym stopniu. Nauka jest "nasza", rzeczywistość jest poza nami, chociaż jesteśmy też jej jakąś częścią. To jest rozmycie na poziomie opisu rzeczywistości, która rozmyta nie musi być. Mi chodzi o rozmycie fundamentalne, niezależne od sposobu opisu i nie do przeskoczenia żadnymi sztuczkami formalnymi czy technicznymi. Jestem w tym trochę bardziej radykalny. Uważam, że nie istnieje żadna dana logika (+ prawa, stałe itd.) - logika & co. tworzą się jako efektywna statystyka fundamentalnie bezprawnej rzeczywistości. No i wchodzimy w problem jajka i kury, którego tu nie rozwiążemy - co jest emergentne, przestrzeń czy materia, a może jest tu fundamentalny dualizm. O ile się nie mylę, sam Schroedinger nie był zbyt rygorystyczny w definiowaniu przestrzeni funkcji falowej, a nawet więcej - podstawą była przestrzeń fizyczna. To całkiem naturalne w sytuacji braku wystarczająco abstrakcyjnych pojęć, nie mających odniesień (skojarzeń) do klasycznej rzeczywistości. I dotyczy nie tylko laików, ale też chyba fizyków z samego topu. Co do "BTW" - na ile to świadczy o naszych mózgach, a na ile o naturze rzeczywistości... Podejrzewam, że o jednym i drugim w podobnym stopniu. Ano...
  3. Długość, czas itd. Plancka i stała Plancka to trochę różne sprawy. Stała Plancka, to jedna z podstawowych stałych fizyki. Długość Plancka itd. to kombinacje stałych, które pdp wyznaczają granicę stosowalności znanej nam fizyki. Trochę tak i trochę nie - ilość takich klocków można zmierzyć z dowolną precyzją, co do sztuki, i równie dokładnie wyznaczyć ich granice. Nie można tylko mierzyć wewnątrz klocka, ale wewnątrz i tak nie ma nic do mierzenia, czyli... Chodziło mi o samo pojecie/słowo "obserwator" i skojarzenia, jakie ono wywołuje. Podobnie zresztą np. "pomiar". Zgoda. Tyle że niewłaściwe analogie potrafią zaprowadzić w krzaczory, z których później bardzo trudno się wygrzebać. Ale mi chodziło o fundamentalny brak precyzji (rozmycie) rzeczywistości, czego konsekwencją jest brak możliwości precyzyjnego opisu niezależnie od sposobu opisu. Nie wiem, czy wiem o co Ci chodzi
  4. Ale jaja. Nie wiem - śmiać się, czy współczuć. Dzięki Ci Panie Boże (jeśli istniejesz), że nie dałeś mi "łaski wiary". Ciekawe ile jeszcze razy ta bzdura zostanie tu powtórzona.
  5. Wpychali i nadal są tacy, którzy wpychają. A "obserwator niekoniecznie świadomy" niewiele lepszy od tego świadomego... Brakuje pojęć, które by nie powodowały niewłaściwych czy zbędnych skojarzeń. I nie tylko "obserwatora" to dotyczy. W sumie w "zamknij się i licz" jest dużo racji, ale do tego nie da się ograniczyć. Problem jest taki, że to chyba sama natura nie dopuszcza do istnienia nieskończonej precyzji.
  6. Przez dobór słów: Być może nieświadomie, ale ton tej wypowiedzi jest ironiczno-krytyczny. Weź pod uwagę, że to nie ja, a 3grosze zaczął zabawę w jakieś wartościowania i inne takie: I faktycznie do tego wpisu 3grosze odniosłem się ironiczno-krytycznie, bo uważam, że interpretacja 3grosze jest po prostu bzdurna. A co do meritum (wynik badania), zakładając jego poprawność, to wartościowanie "zła/dobra" jest bezsensowne, bo nie ma jednej skali wartości, którą ten wynik by można mierzyć. Gdyby chcieć się zabawić w jakieś wartościowania, by trzeba zastosować jednocześnie kilka skal, czyli stworzyć n-wymiarową przestrzeń wartości, a dodatkowo by trzeba samym skalom przypisać wagi ("wartości"). Jeśli ktoś chce się zabawić, to proszę, ale beze mnie, bo część tych wag będzie musiała być subiektywna. Wrócę do swojego "I co właściwie sprawdza ten test? Może po prostu podatność na pozaświadomą tresurę?". Tak, i ta "pozaświadoma tresura" jest podstawą socjalizacji w skali ogólnospołecznej i w poszczególnych grupach. Bez tego społeczeństwa, narody, grupy itd. by nie mogły istnieć. "Dlaczego tak robisz?"... "Nie wiem, ale tak robią inni"... Czyli dostrzeżenie jakiegoś istniejącego w grupie schematu i zastosowanie go (niekiedy z lepszą lub gorszą racjonalizacją, ale nie jest ona konieczna). Ten kto szybciej i lepiej te schematy dostrzega i stosuje, dostaje od grupy cukierki, a kto ma z tym problemy, pasem po d*pie (typowa tresura)... Jednym z tych schematów, podstawowym w wielu społeczeństwach (grupach), jest religia w danym społeczeństwie (grupie) obowiązująca. Test potwierdza, że ludzie religijni są statystycznie bardziej podatni na ten mechanizm socjalizacji. I tyle. Nie oceniam tego.- Sobie po linkach pojechałem i najpierw było to: https://www.iflscience.com/brain/conflict-between-religion-and-science-down-warring-brain-networks-study-says/ a dalej to: http://nobelist.tripod.com/sitebuildercontent/sitebuilderfiles/50-nobelists.pdf Jako pierwszy ateista Einstein Reszty nie sprawdzałem, szkoda czasu.
  7. Możliwe, ale czyja? A gdzie napisałem, że "zła"? Żeby zabawniej było, to jestem w tym naprawdę niezły, co było potwierdzone m.in. setkami zdjęć (dużo opublikowanych), które można zrobić tylko z wyłączoną świadomością. W wielu przypadkach nawet po pstryknięciu nie wiedziałem (i nadal nie wiem), dlaczego pstrykałem akurat w tym momencie - 0,02s byłoby już za późno. Takie fotki robiłem standardowo, często na zamówienie, a nie na zasadzie "zrobię 100, to może jedno wyjdzie" A zwierzaki jako grupa porównawcza znalazły się tam dlatego, że niektóre są w tym znacznie lepsze od ludzi.
  8. Tylko dla której części? Brakuje mi tu grup porównawczych takich jak małpi, muchi, szczurzy, psi... I co właściwie sprawdza ten test? Może po prostu podatność na pozaświadomą tresurę?
  9. Sprawa skali i wpływu jaki to może mieć na tych, którzy śliwek nie lubią, a są coraz bardziej zmuszani do ich zjadania (np. "zaloguj się przez FB albo spadaj" itd.).
  10. Aućć...Jakieś diabelstwo mnie podkusiło i wlazłem sobie dzisiaj w te wszystkie brany i inne takie, czego już dosyć dawno nie robiłem. Wlazłem i po kilkunastu stronach wylazłem. Pewnie dokończę ten tekst, bo nawet dosyć ciekawy (60 jeszcze zostało), chociaż paskudnie robaczywy. Ale wrażenie takie jak zawsze w takich przypadkach - kurde... to jest kosmicznie przecudowane. Może można i tak, ale raczej nie tędy droga. No chyba, że świat jakiś Pan/Pani Bozia stworzył. Bo bez tego ciężko raczej. No i bardziej konkretna sprawa - "materią" strun są struktury przestrzeni (i to mi się podoba), ale teoria fundamentalna, a taką chcą być struny, nie może działać w przestrzeni/materii, którą skądś tam dostała w prezencie. Musi sama sobie tą przestrzeń stworzyć. A tego struny nie robią.
  11. Co masz na myśli to ja rozumiem tylko nie za bardzo wiem skąd to wziąłeś. Najkrócej - z braku powodów, żeby miało być inaczej Nieporozumienie - ""to" nie jest ziarniste. Przeciwnie, jest dowolnie rozmyte, chociaż jakieś struktury ziarniste czy inne takie mogą się pojawić, bo zakazu nie ma. Ale będzie to wyjątek, a nie reguła. Fluktuacje są dowolnie wymiarowe, mogą też w dowolny sposób się zapętlać, przenikać itd., itp. co im się zachce, a efektywnie - zależy jaka wytworzy się statystyka ich wzajemnych oddziaływań. W "naszym" przypadku efektywnie byłoby to wzmocnienie fluktuacji dających wielkoskalowe 3D+T + pdp trochę wymiarów zwiniętych (itp.), które odbieramy jako podstawowe oddziaływania i być może nie tylko. Pozostałe wymiary to zminimalizowana egzotyka, która w "naszym" nie przejawia się bezpośrednio, przynajmniej jak na razie, bo później może być inaczej. Są dla nas tylko wirtualne. Zresztą same fluktuacje można tak potraktować, w zasadzie niczego to nie zmieni. Dlaczego akurat tak? Bo taka statystyka okazała się względnie stabilna, być może jako jedna z wielu możliwych. Tak, to jest możliwe. To oczywiste, jednak jakaś szansa na poprawność jest, a że ilość możliwych klas rozwiązań jest dosyć ograniczona, to... Tym bardziej, że ogólnie próby "uziarnienia" CP na razie nie bardzo wychodzą. To taka zabawa w klocki - jak zbudować z klocków w miarę stabilną konstrukcję w sytuacji, kiedy tatuś zapomniał klocki kupić Oczywiście, że też, ale fluktuacje i ich statystyka to bardziej ogólna zasada działania naszego świata w różnych skalach. I być może jest to zasada podstawowa. Co do CD i nie tylko - droga do rozwiązania może zaczynać się od pytania czy świat jest substancjalny, czy strukturalny, a w skrajnym przypadku, czy może istnieć struktura w sytuacji, kiedy substancja będzie wirtualna. Takie "coś z niczego"
  12. No fajna wiadomość Nie sprawdzałem tego, ale przyjmując to, co wcześniej zalinkowałem (ziarnistość czasu <10-33s) i Twoje <10-48m, wygląda na to, że mój główny wróg, ziarnistość, jeśli w ogóle żywy, to jest bardzo daleko A co do samej ciągłości przestrzeni klasycznej (PK) - trochę nieprecyzyjnego określenia użyłem. Chodzi nie o brak przerw, a o homogeniczność ("ciągłość") metryki PK, jej identyczność we wszystkich punktach czasoprzestrzeni zakładając, że jest to przestrzeń płaska. "U mnie" takiej ciągłości nie ma. Metryka jest fluktuacyjna. Fluktuacje nie są ani "obok" siebie, ani "jedna po drugiej" - one się przenikają. Wielkość "pojedynczych" fluktuacji może być dowolna - od mikroskali do całego Wszechświata. Nie wiem, jak to lepiej słowami opisać, wygodniejsza by była jakaś animka, ale nie mam na to czasu. Czyli "ciągłość" w tym dosłownym znaczeniu, jest w "mojej" nawet większa niż w PK, bo mojej nie da się ani podzielić na punkty (punktów w niej nie ma), ani "przeciąć" (fluktuacji nie da się przeciąć). Nie wiem jak to inaczej... Spróbuj sobie takiego dziwoląga wyobrazić, to nie jest trudne. Ale na jakiej podstawie tak uważasz? Nasze możliwości techniczne da się w wielu przypadkach nie tylko dość ściśle określić na dziś ale i da się im postawić bariery na przyszłość. Na takiej, że te fluktuacje mogą spowodować dowolnie duży błąd pomiaru, tyle że im ten błąd większy tym jego pdp mniejsze. I może to być błąd zarówno ilościowy, jak i jakościowy. Im mniejsza skala, tym większe pdp błędu, aż do praktycznie całkowitego rozmycia, które nie pozwoli nawet na stworzenie jakiejś sensownej statystyki. I wtedy znika Ci teraźniejszość. Jak zmienisz logikę z klasycznej (fujjjj!) na rozmytą, to bez problemu teraźniejszość zobaczysz Wyobraź sobie np. bagnisty brzeg jeziora czy morza. To bagno, które jest mieszaniną lądu i wody, to właśnie teraźniejszość. Sam siebie zacytuję:
  13. Może - ale jest to wątpliwe. Cząstki rozpadają się właśnie w supermikroskali. Bez rozróżnienia czasu byłoby to trudne. Zawsze można powiedzieć że w jeszcze mniejszej skali. Ale to nigdzie nie prowadzi. Nawet jak wymyślimy TOE to zawsze można mówić: ale w mniejszej skali jest lepsza TOE chociaż nie możemy tam nic zbadać. Nie jest to problem samej TOE, a problem ciągłości, nieskończonej podzielności czasoprzestrzeni (DT). Jego rozwiązaniem może być albo kwantyzacja DT, co załatwia sprawę tylko częściowo i powoduje dużo komplikacji, albo przenikające się fluktuacje DT z fundamentalnie nieokreśloną metryką, która określa się dopiero na poziomie statystyki (struktura/stan/konfiguracja/"infoenergia"). Mniejszej skali wtedy już nie będzie, bo być jej nie może - tego nie da się w żaden sposób dzielić. A poza tym, ta mniejsza skala do niczego by nie była potrzebna. Czy takie fluktuacje byłyby możliwe do wykrycia? Uważam, że tak i nie można wykluczyć, że zostały już wykryte i wyrzucone do śmietnika jako błędy pomiaru. Przeszłość-teraźniejszość-przyszłość. Zdarzało mi się w różnych miejscach (tutaj też) pytać "co to jest teraźniejszość". Jest to pytanie absolutnie podstawowe, bo teraźniejszość to jedyny (?) realny stan świata. Odpowiedzi można sprowadzić do "no wicie towarzyszu, rozumicie..." No bo faktycznie - jeśli przyjmiemy nieskończoną podzielność przestrzeni i czasu, to teraźniejszość dostanie wymiar "0", podobnie zresztą jak pdp znalezienia elektronu w dowolnie wybranym punkcie (klasyka QM). i różne inne takie zera i nieskończoności, na które fizyka ciągle się nadziewa i szuka lepszych lub gorszych myków (renormalizacje, "plancki", osobliwości i co tam jeszcze). Problem jeśli nie znika, to przynajmniej bardzo się upraszcza, kiedy przyjmiemy (toy)model fluktuacyjny DT, w którym przeszłość i przyszłość płynnie w siebie przechodzi, a to, co obserwujemy jest statystyką. "Teraźniejszość" może trwać w zasadzie dowolnie krótko/długo jako stan podobny do superpozycji, z którego wychodzi (odpowiednik dekoherencji) pod wpływem statystyki otoczenia (struktura/stan/konfiguracja/"infoenergia"). Kierunek strzałki czasu byłby statystycznie określony przez otoczenie. Z tego w całkiem naturalny sposób możemy dostać losowość i determinizm (dwa końce kijka), energię, entropię, a jeśli skubniemy trochę (zwinięte wymiary) z Kaluzy/Kleina i strun (no niech będzie), to i pola (fluktuacje i kwantyzacja). W tej sytuacji minimalne początkowe losowe złamanie symetrii T mogłoby doprowadzić do świata, jaki znamy. STW? Powinna działać (prawie) bez zmian, z tym, że zamiast "kontrakcji" będzie lokalnie obserwowana zmiana statystyki. A "prawie", bo zamiast (x=0, t=0) przy c, zera zastąpione będą przez okołozerowe fluktuacje/superpozycję "+0-". Inaczej to określając, przyszłość zmiesza się z przeszłością, x też stanie się nieokreślone. OTW? Powinno wyjść na podobnej zasadzie... W sumie takie fluktuacyjne pole DT działa podobnie do innych pól fizycznych, z tym, że nie wymaga kwantyzacji, bo, upraszczając, nie ma w nim oddziaływań kwant/kwant. I to tyle w maksymalnym skrócie. Spróbuj z bezwzględną wartością entropii - w przypadku startu od czasowo symetrycznego początku świata (światów) dostaniesz dwa światy z przeciwną strzałką czasu i rosnącą (w obu) entropią
  14. Może nie do końca. Może w przestrzenno-czasowej supermikroskali nie istnieje rozróżnienie przeszłość-teraźniejszość-przyszłość, a pojawia się ono jako efekt statystyczny większej całości. Przy okazji (do oryginału nie zaglądałem): https://phys.org/news/2020-06-theorists-upper-limit-quantization.html Coby jasność była - nie podoba mi się ani kwantyzacja przestrzeni i czasu, ani ich ciągłość
  15. Veto! Państwo może pomagać w takiej sytuacji komuś, kto chałupę sobie buduje, ale nie firmie robiacej duży biznes. To jest zwykłe ryzyko biznesowe. Tym bardziej w sytuacji, kiedy nie jest to żadna "niespodzianka", bo kiedy są góry, a w niech dziury, to z pdp bliskim pewności można przyjąć, że w tych dziurach będzie coś, co powinno być chronione - jakieś archeo, paleo, endemiczne pająki albo chociażby same dziury. Zresztą tego typu spodziewane "niespodzianki" zwykle są wliczone w cenę zakupu terenu, podobnie jak np. "łapa konserwatora". A tu... zwykła zachłanność i nic więcej. Nie ma prawa nie wiedzieć - ma możliwości, żeby się dowiedzieć. A urzędnik? Echch... bądźmy realistami.
  16. Jeszcze raz przejrzałem (nie mam q. czasu, może w zimie będzie luźniej), ale mocno wątpię czy po przeczytaniu zgodzę się z Twoją oceną > 20% Jeszcze raz przejrzałem (nie mam q. czasu, może w zimie będzie luźniej), ale mocno wątpię czy po przeczytaniu zgodzę się z Twoją oceną > 20% Jeszcze raz przejrzałem (nie mam q. czasu, może w zimie będzie luźniej), ale mocno wątpię czy po przeczytaniu zgodzę się z Twoją oceną > 20% ------------------------- Ale się po..... A edytować już nie mogę.
  17. No i jest "Wielka Księga..." Nie mam już nic więcej do dodania - co oczywiście nie oznacza, że zgadzam się z tym, co napisałeś. Ale...
  18. Tak, nie możemy się dogadać, a dlaczego tak jest, to każdy z czytających sam sobie oceni - tak, jak będzie chciał. Od siebie tylko tyle, że w mojej ocenie masz wyjątkowy talent do robienia z dyskusji jakiegoś mętnego, rozbełtanego nie wiadomo czego. Żeby z tego wyjść by trzeba chyba całą książkę napisać z rosnącą w postępie geometrycznym masą cytatów i cytatów z poprzednich cytatów. Jeden przykład - to Twoje "koło wodne". Skąd Tyś to wytrzasnął? Przeczytaj może jeszcze raz to co o tym "kole wodnym" napisałem. Przypuszczam, że inni właściwie to zrozumieli. Napisałem, innych słów używając, że w tym przypadku istnieją dwa rodzaje informacji: - obiektywna, zawarta w fizycznej strukturze/stanie/konfiguracji* obiektu; - i subiektywna, w postaci mniej czy bardziej świadomej subiektywnej wiedzy** o obiekcie, zawarta stanie neuronów, czy czegokolwiek innego (np. AI) obserwatora tego obiektu. Oba rodzaje informacji istnieją we Wszechświecie i składają się na sumę jego informacji, bo zarówno obiekt jak i obserwator są częścią Wszechświata. Koniec. * - jeśli potrzebne Ci są "relacje", to są one już z definicji zawarte w pojęciach struktura, stan, konfiguracja, ** - każdy obserwator może mieć inną wiedzę: dla Ciebie będzie to "koło wodne" do uzyskiwania energii, dla Egipcjanina odwrotnie, koło czerpakowe do tracenia energii na przenoszenie wody na wyższy poziom, dla psa coś do obsikania (kiedy toto się nie kręci) albo obszczekania (kiedy się kręci), dla kogoś, kto się naćpa mogą to być fioletowo-żółte kosmiczne organy. Żadna z tych informacji nie jest zawarta w samym fizycznym obiekcie. O ile się nie mylę, nie ma w tym żadnej sprzeczności z definicjami Mazura. 1. Szkoda, że dopiero teraz sformułowałeś swój pogląd na sprawę. Hmm... wcześniej twierdziłeś, że (w skrócie) relacje=informacje. Tyle że fizyka w zasadzie nie opisuje niczego innego poza relacjami pomiędzy fizycznymi obiektami.(ich stanami itd.). Taki jest jej sens. Czyli...? 2. Co to ma wspólnego z poglądami Mazura, którego definicje tu zaproponowałeś jako podstawę dyskusji?
  19. Pomijając warianty mniej czy bardziej egzotyczne, ZZI jest - podobnie jak ZZE - zasadą/prawem ilościowym. Czyli na wejściu i wyjściu zgadzać ma się ilość informacji, a nie jej forma czy "treść" (tak samo jak w ZZE czy np. zasadzie zachowania pędu). ZZE to zresztą ściśle rzecz biorąc zasada zachowania masy/energii (zgodnie z E=mc2). Jeśli przyjmiemy hipotezę masowego/energetycznego równoważnika informacji, to które było tu wcześniej, o dostaniemy zasadę zachowania masy/energii/informacji, co mi się zresztą podoba bardziej niż ZZE i ZZI oddzielnie No to proszę: "Ain zabił Kabla"... Przyjemnej zabawy, ale raczej beze mnie, bo nie mam na to czasu Nie wiem na co bym miał się decydować - przecież tam nie było żadnej sprzeczności. Informacja o "kole wodnym" (a nie tylko o konfiguracji pól, co jest zawarte w"kole") jest zawarta w Twojej czaszce w postaci stanu neuronów, czy co tam masz. A Ty jesteś częścią Wszechświata, tak jak i "koło". Czyli we Wszechświecie jest komplet istniejących informacji o tym obiekcie. Coś jeszcze? Dzięki za pomoc, ale: "A więc: poznacie ich po ich owocach." (Mt 7, 20) A to tak trochę losowo z dzisiejszej dostawy owoców: https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/dochodzimy-do-krawedzi-mimo-pandemii-stezenie-gazow-cieplarnianych-jest-rekordowe,326477,1,0.html i z jednej z wcześniejszych dostaw: https://tvn24.pl/magazyn-tvn24/duch-epidemii-xawariri-powrocil-z-goraczka-zlota-straznicy-amazonii-umieraja-razem-z-nia,284,4979
  20. "Koło wodne" - koło wodne "nie wie" o tym, że jest kołem wodnym, nie wie nic o wodzie i nie wie, czy jego struktura umożliwia mu pobieranie energii (a cio to?) z rzeki (WTF?), czy nie. Żadna z tych informacji nie jest zapisana w konfiguracji (stanie) pół tworzących to, co dla Ciebie jest "kołem wodnym". Rozwalając to "koło wodne" zmieniasz konfigurację pół, ale nie niszczysz informacji o "kole wodnym", bo jej tam nie było. Taka informacja istniała tylko w głowie Twojej, młynarza, któremu spieprzyłeś narzędzie pracy i może będzie istnieć w głowie sędziego, który zasądzi odszkodowanie... Interesuje mnie informacja jako zjawisko fizyczne powiązane z innymi fizycznymi zjawiskami. Ciągle mieszasz informację (obiektywne zjawisko fizyczne) z komunikacją międzyludzką wykorzystującą to zjawisko fizyczne jako narzędzie. Ale ludziki, ich komunikacja i informacje zakodowane w szarej masie pod ich czaszkami, to tylko skrajnie niewielki, statystycznie nieistotny, ułamek całości Wszechświata i informacji w tym Wszechświecie zawartej. Czekam z niecierpliwością aż się wyśpisz i wyjaśnisz Też czekam, bo na razie wiem tylko, że "wygląda na...". Może kiedyś się dowiem, a może nie.
  21. Informacja interesuje mnie jako zjawisko fizyczne, a nie "co kto miał na myśli". Kiedyś, lat temu trochę, zawodowo zajmowałem się informacją w senie komunikatów, o których napisałeś, ale to mnie już niezbyt bawi, chociaż w ostatnich latach musiałem do tego wrócić - prawo to też w dużym stopniu gra "komunikatami". Zresztą ludzie (jako gatunek) mają tak napierniczone pod deklami, że bardziej mnie bawi grzebanie kijkiem w piasku niż zajmowanie się tym co kto miał na myśli. Niekoniecznie tylko nośnikiem, To powiązanie wygląda na ciekawsze i trochę bardziej skomplikowane.
  22. Zaglądam czasem na kwantowo, bo bardzo mi się podoba sposób pisana A. A. Ale ani kwantowo, ani nawet Nature, Science, Phys. Lett. & co. to nie są wyrocznie, A na kwantowo autor przede wszystkim relacjonuje różne teorie, hipotezy itp., które przecież często są wzajemnie sprzeczne. Co do samej ZZI - nie jest to sprawa jednoznaczna, są zwolennicy i przeciwnicy. Większość raczej zgadza się, z tym, że ZZI działa. Ale w jaki sposób? Co jest zachowywane? Jeśli przyjmiemy związek informacji z energią, co nie jest założeniem specjalnie ryzykownym, raczej przeciwnie (uważam, że ten związek jest silny konieczny), to dla informacji powinien istnieć jakiś odpowiednik prawa zachowania energii. Tylko jak ZZI by miała działać? Są trzy podstawowe możliwości: 1. jeśli Franka wrzucimy co czarnej dziury, to (teoretycznie i w uproszczeniu) Franka byśmy mogli z niej wyciągnąć, czyli zachowywany jest komplet informacji o Franku, 2. Franka w całości nie wyciągniemy, ale na podstawie zachowanych informacji o elementach Franka i ich trajektoriach moglibyśmy Franka odtworzyć, 3. zachowywana jest jedynie, i to statystycznie, suma informacji. Czyli jest to wariant najbardziej zbliżony do ZZE, gdzie energia może przepływać, zmieniać swoją formę, itd. Wybór należy do Ciebie Ale to raczej tylko wrażenie wynikające z ogólnie przyjętego w społeczeństwie rozumienia pojęcia "informacja". To tylko luźne przykłady "tła", którym w tym przypadku byłaby (prawie) "próżnia informacyjna" ew. informacyjny dołek, czyli przestrzeń z fluktuacjami informacji/entropii, na najniższym możliwym poziomie, w okolicach zera. A rozmycie? Np. widły Erwina S. zostawione w ogromnej pustej stodole na bardzo długi czas (ostrzeżenie: to w znacznej części moja prywatna interpretacja ) Nie, nic im nie przypisałem - to tylko Twoja nadinterpretacja. Dla mnie, odbiorcy fizycznego przekazu (w wersji ekranowej), to są tylko stany pikseli układających się w formę (kształt) "0" i "1", co jest bardzo dalekie od losowych fluktuacji szarości. I tyle, nic więcej. I na koniec - w ostatnim czasie trafiam na sporo publikacji, które układają się w trajektorię dążącą kierunku, który bardzo mi się podoba Tutaj całkiem świeża, jeszcze nie przeczytałem, tylko szybkie "przeskanowanie" (str. 36): https://en.calameo.com/books/000029858c499c96d337c
×
×
  • Create New...