Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

ex nihilo

Users
  • Content Count

    1837
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    80

Everything posted by ex nihilo

  1. No na papiórku może i działa, chociaż ma wielkie dziury... ale czy znasz jakiś proces, który nieskończoną ilość razy ze stanu początkowego S1 przejdzie do końcowego S2 (=S1...) ze stuprocentową pewnością? Gdyby to chociaż raz nawaliło, nie gadalibyśmy tutaj ` To takie generalne zastrzeżenie, szczegółowe "gdybologicznie" będą nawet ciekawsze. Ale na razie to ↑.
  2. Znajomość wszystkich danych wejściowych najprawdopodobniej i tak nie jest możliwa, czyli trzeba sobie radzić inaczej. Podejrzewam, że w takiej sytuacji lepsze jednak jest wpisywanie najbardziej prawdopodobnych przybliżeń i kolejne korekty, niż liczenie spadających liści w czasie modlitwy pod taką czy inną kapliczką, nawet gdyby to była kapliczka św. Alberta. Obawiam się, że większość, kiedy usłyszy o jakichś równaniach tego no Szrot.. czy jak mu tam, bo powtórzyć się tego nie da, to raczej sztachety lub kłonicy zacznie szukać, a nie kartki i ołówka Zresztą ja też się nie cieszę, bo nawet dla znacznie prostszych przypadków niż atom wodoru obliczyć nie potrafię. Wystarczy mi bliskie pewności prawdopodobieństwo, że spece zrobili to całkiem nieźle, a jak będę miał co do tego wątpliwości, to stracę ten tydzień czy miesiąc i spróbuję ich sprawdzić. Bywa, że faktycznie ktoś się walnie, a inni to przepisują. Raczej niewielu takich wśród mających nawet minimalną wiedzę o "psi" czy podobnych dziwolągach. Na ogół o swojej pełni wiedzy o wszechświecie najsilniej przekonani są ci, którzy dzień zaczynają od takiego czy innego "wierzę..." Całkiem zwyczajnie... wiem, że istnieje, bo mam co najmniej jeden przykład. Jak zrobię statystykę na tysiącu losowych pytań, dostanę pierwszy wyraz ciągu. Kiedy "rozdrobnię" każde pytanie na 1000 szczegółów, dostanę drugi... po trzecim mogę z dużym prawdopodobieństwem określić granicę ciągu Hmm... jest 08:14:53, ile sztachów mi zostało do końca papierocha
  3. Zgodnie z zapowiedzią, chociaż trochę wcześniej: https://www.youtube.com/watch?v=4YYWUIxGdl4 Dwie godziny, po angielsku niestety, ale jeśli nawet taki anglomatoł jak ja to wytrzymał, a nawet coś z tego zrozumiał, to nie jest tak źle... szczególnie, że dużo rysunków, wykresów itd. Gdyby były problemy, postaram się sprawę streścić. Dodatkowa ciekawostka: w rozpracowywaniu tej hipotezy bierze udział silna grupa fizyków z UW, m.in. prof. Krzysztof Meissner. Niedawno grupa ta potwierdziła obserwacje kolistych niejednorodności promieniowania tła przewidywane w hipotezie Penrose'a: http://arxiv.org/pdf/1510.06537v1.pdf
  4. Nie wiem ile jestem w stanie objąć umysłem, bo nie ma kompletnego obrazu. Jest to też zależne od stopnia szczegółowości i poziomu abstrakcji. Żeby widzieć, co jest na obrazku, niekoniecznie trzeba znać położenie każdego atomu w pikselach. A ogólne "równanie świata" może okazać się na tyle proste, że po krótkim przeszkoleniu nawet Jasiek w przerwach między wlewaniem do gardła mózgotrzepów będzie w stanie je zrozumieć, chociaż oczywiście bez wszystkich szczegółowych rozwiązań. No ja bym to raczej odwrotnie... kiedy wiedziałoby się prawie wszystko, to zaklejenie paru dziurek kitem wiary (niekoniecznie religijnej) byłoby całkiem sensowne, natomiast kiedy są praktycznie same dziury, to ładowanie w nie kitu jest i stratą kitu, i zamuleniem tych śladów wiedzy, które gdzieś tam się pętają. Wolę wiedzieć, że nie wiem. A nawet kiedy wiem, to też tylko z jakimś prawdopodobieństwem Podobnie jak z brakiem modułu wiary, brakuje mi modułu obrazy... no chyba, że ktoś wyjątkowo by się starał. Ale wtedy bym mu bardzo współczuł, bo w takich sytuacjach gram całkiem na zimno
  5. Ten był bez Pani Iwonki A szkoda, bo chociażby za te superdredy ma u mnie superplusa Temat bardzo ciekawy, pewnie pogadać warto. Później (w nocy) zajrzę do historii, wrzucę link do tego wykładu i odpalę temat w gatkach Hmm... całkiem fajnie wiarę zastępuje rozkład prawdopodobieństw z pozostawieniem "pustych" działek na niewiedzę. Wygląda to jak sito, ale działa dosyć skutecznie I dodatkowa zaleta: utrata takiej czy innej wiary zwykle mniej czy bardziej boli - prawdopodobieństwa się zmienia całkiem bezboleśnie, czysto matematyczna operacja Edycja sklerotyczna: No to dodaj do tego jeszcze przerycie uzasadnień do czterech wyroków SN i napisane dwie strony ### pisma
  6. No dobra, to w takim razie - jako filozoficzny, teologiczny i fizyczny nieuk całkowity - spróbuję zamknąć paszczę religijno-naukowemu Uroborosowi biblijną definicją grawitacji: Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. (Mt 25:14-30) którą tutaj bym zastosował tak: jeśli tam górę paskudzi już pięć czy dziesięć takich pokrak, to dołożyć następną, a nie szkaradzić następnej P.S. Po obejrzeniu w nocy wykladu Penrose'a na temat jego hipotezy nieskończonego eonowego sznurka (veto!) i dziesięciu godzinach dark ambientu, wszystko mi się już pod kopułą πr↓
  7. "Gównoblaszki" (ⓒ TomBanknoter) Co do nazwy "Mennica ..." - słowo 'mennica' w nazwie nie jest zastrzeżone, nie ma też przeszkód prawnych, żeby mogli bić monety na zamówienie NBP lub innych emitentów. Mennica Polska jest firmą prywatną (Jakubas). Edycja: Spóźniona odpowiedź, ale niech tak zostanie. Edycja 2: Jeśli chodzi o medale, to zwykle były i są bite w mennicach z powodów głównie technicznych. Ale nie jest to reguła, i nie uzasadnia to związku "medale → mennica".
  8. Z tym niszczeniem krajobrazu, to trochę nie tak, jak piszesz. Teraz wygląda to tak:
  9. Jeśli dobrze zadziała 'piramida abstrakcji', to nie musi być aż tak źle... Do tego, żeby widzieć co jest na obrazku, nie jest konieczna analiza każdego piksela, to nawet może przeszkadzać.
  10. Stosując fuzzy logic obaj możemy mieć rację... W logice klasycznej nie da się tego rostrzygnąć bez mordobicia. Logikę modalną trudno byłoby tu zastosować... Czyli - niech zostanie jak jest
  11. Namiarów nie mam, chociaż to nie mój wynalazek (mój jest tylko ideowy wzorek w takiej postaci), może to nawet z czasów Ciołkowskiego Analogiczna zasada wykorzystywana jest w przypadku przyspieszania i hamowania w polu grawitacyjnym planet ("proca grawitacyjna"), z tym, że tam można bez napędu własnego, wykorzystując tylko prędkość orbitalną planety. Robala możesz łatwo sprawdzić podstawiając 0 ≤ t ≤ tO→• pod t•→O. W przypadku startu z powierzchni v+ = 0, jest tylko v z własnego napędu rakiety.
  12. W środku Ziemi (g = 0) odpal własny silnik... zarobisz v+ = gsr O→•* tO→• - gsr •→O * t•→O
  13. Jeszcze lepsza by była proca grawitacyjna z wykorzystaniem tunelu przez środek Ziemi... no ale są drobne problemy techniczne
  14. Hmm... jak wsiadam do swojego rupiecia, to też pół metra pod zadkiem mam beczkę z paliwem... Można by próbować z procy wystrzelić, ale obawiam się, że te 2000 g, czy ile tam by wyszło, to trochę za dużo nawet dla Chucka Norrisa
  15. No nie pomoże, bo pewnie dziewczynki zjadł! To jak z antymaterią, którą ktoś nam z Wszechświata wyżarł... Ale popieram TrzyGrosze: dziewczynów brakuje... może wtedy bym nawet mniej mniąskiem rzucał
  16. No wiem Ale sześciokąt to taki trochę skółkowacony kwadrat i gdzieś tu już pojawia się granica 'średnicy' A o tą drobną różnicę ilości boków pomiędzy 6 a ∞ nie warto się spierać - to nie apteka
  17. Hmm... czy zawsze No ale tak czy inaczej COŚ jest bardziej prawdopodobne niż NIC, czyli NIC rozpadnie się na COSie i problem z czachy :D
  18. No nie jest lustrem, ale w rzeczywistą średnicę wchodzi. A w tekście było o rzeczywistej, a nie o efektywnej, która od rzeczywistej może się różnić.
  19. @ TrzyGrosze U nich takich scientomagików (bo nie tylko fizyki to dotyczy) skolko ugodno, w pęczki można wiązać i na straganach sprzedawać Prawdopodobnie ma to silny związek z "naucznym komunizmem", w którym każda bzdura musiała mieć 'naukowe' wyjaśnienie. W ogóle nauka i 'nauka' były bardzo modne, wydawali tego mnóstwo, i rzeczy dobre, i totalne kity. A teraz, kiedy każdy może wydawać co chce + sieć, to już całkiem... Ta jazda po Einsteinie, to u nich też norma - częściowo pewnie dlatego, że to jewriej, a w dodatku nie ich jewriej Oficjalne podejście do kwantologii było bardzo różne, przez długi czas mocno negatywne, bo to i jewriejskie było, i niedeterministyczne, a ideologia komunistyczna była mocno deterministyczna. W zasadzie dopiero kiedy potrzebna była porządna bombka, kwantologia mogła wyjść z mysiej nory. Nawet z Darwinem i genetyką była ciężka sprawa: bo ewolucja tak, ale przypadkowe mutacje już nie. W sumie doprowadziło to do magicznej genetyki Łysenki Zresztą to jest ogólna pułapka determinizmu - zawsze na jego logicznym końcu pojawia się jakaś siła magiczna, która tym rządzi, bo inaczej wszystko się rozsypuje Chyba - przynajmniej na początku - podstawą jest dobry marketing, rozeznanie 'rynku' i wstrzelenie się w potrzeby jakiejś grupy, a później, po osiągnięciu masy krytycznej, idzie już z górki. Niekoniecznie sama osoba musi być najważniejsza, chociaż na pewno są tacy ludzie, którzy mają naturalne zdolności wciagania na swoja orbitę... coś jak grawitacja czarnej dziury I nawet niekoniecznie muszą tego chcieć, tak po prostu jest... krzywa Gaussa
  20. Takie coś dzisiaj przypadkowo upolowałem: http://www.uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/szypow.htm Pozostawię bez komentarza
  21. Taka mi pod dekiel mysz od czasu do czasu przychodzi: czy poprawne jest stwierdzenie "materia znajduje się w stanie, który panował krótko po Wielkim Wybuchu". W przypadku x← możemy dostać inne x niż w przypadku →x.
  22. Trudno tu mówić o "wirowaniu", to raczej baaardzo powolne obroty. Różnica kątowa w stosunku do płaszcza jest teraz w okolicach 0,3-0,5 stopnia rocznie, czyli jeden pełny obrót pod naszymi nogami robi w ciągu 700-1000 lat.
×
×
  • Create New...