Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

ex nihilo

Users
  • Content Count

    1720
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    73

Everything posted by ex nihilo

  1. Albo mi zima już całkiem łeb zmuliła, albo: przyjmijmy, że pi=3 wtedy po n-tym kroku: MK przeszedł: n (m) do przejścia mu pozostało: 299n+300 (m) ??!
  2. Oblezie... w nieskończonym czasie... Albo nie oblezie nawet wtedy -> jeśli uwzględnimy moc zbiorów metrów kroków i metrów średnicy. Ale: to jest planeta, czyli musi mieć jakąś masę, można minimum tej masy wyliczyć dla t=0. Zakładając, że materiał, z którego planeta jest zrobiona, będzie cały czas ten sam, można wyliczyć po ilu krokach zrobi się z niej planeta neutronowa, a później kiedy klapnie toto wszysto w czarne dziursko... i nie bedziemy wiedzieli czy MK lezie tam nadal, czy już mu się odechciało
  3. @ Stanley & pogo Foton nie traci energii z powodu efektu Dopplera. To tylko sprawa układu odniesienia. Gdybyśmy lecieli razem z nim, żadnych zmian nie zauważymy. Tak samo kiedy efekt Dopplera na początku jego drogi zrównoważymy takim samym z przeciwnym zwrotem, dostaniemy foton identyczny, jak w momencie startu. Natomiast co do tego, czy sama podróż fotonu przez rozszerzającą się czasoprzestrzeń ma jakiś wpływ na jego energię (częstotliwość), w tej chwili można powiedzieć w zasadzie tylko jedno: "a diabli wiedzą" @ Astroboy Eee tam... nawet nie próbuj nie dożyć. Z zaświatów raczej trudno by Ci było rozróby na forum organizować :D
  4. :D To "zaćmienie poddeklowe" do mnie się odnosiło! W tym przypadku to jest założenie matematyczne... coby sobie można takie bajerki policzyć. A rzeczywistość? Pod tym, co tu napisałeś: wszystkiemi rencami podpisać się mogę... Byle do wiosny!
  5. ? Hmm... jakoś nie widzę w tym przypadku szczególnie silnej powinności, no ale to może być objaw zimowego zaćmienia poddeklowego Piśnij konkretniej, może mnie obświeci
  6. A prościej, ale nie wiedziałem, że jest polska wersja Przy okazji - miało być oczywiście (3), a nie (4)... paluch mi się omsknął, sorki. (poprawiłem)
  7. Zajrzyj może tu: http://www.atlasoftheuniverse.com/redshift.html i zwróć uwagę na (3) (poprawione 05.12 12:47, e.n.) Ano... ale w tym przypadku nie bardzo nas to musi obchodzić
  8. Najprościej: gumka rozciągnięta (obecnie) i "zamrożona" jest dłuższa do pierwotnej -> samochodzik jechał po długości pośredniej (gumka dopiero się rozciągała). Edycja: No chyba nie całkiem - wtedy gwiazda była bliżej, przestrzeń między nią a nami się rozciągała w czasie, kiedy światło po tej przestrzeni sobie do nas wędrowało.
  9. Tego typu stop złota ze srebrem występuje naturalnie, jako minerał. Nazywa się toto elektron (elektrum), a nazwa pochodzi od greckiej nazwy bursztynu (elektron), do którego stop ten ma podobny kolor. Ok. VI w. pne. robili z tego placki z nabitym obrazkiem, które to placki uznawane są za pierwsze monety. No a teraz żyjemy prawdopodobnie w czasach, kiedy w obiegu są ostatnie monety, bo zamiast nich będą w obiegu już tylko elektrony w ustrojstwach stany kont liczących. Nie pomylę sie chyba, że nazwa cząstki "elektron" też z bursztynem ma związek. W sumie świat byłby całkiem, całkiem... gdyby nie było tych cholernych zim! Powodzenia w liczeniu, idę lulu na trochę, bo zmaaaarzłem paskudnie.
  10. Nie nadaję się na księgowego*, zaraz by mnie do paki wsadzili... bo jak liczę, to zawsze gdzieś się pipnę w cyferkach. Tego nie sprawdzałem, jak napisałem, "trafiłem", nie pamiętam teraz gdzie, a że na czuja (czuja!) i pi razy drzwi mi pasiło, no to i wklepałem, bo obrazkowo toto fajne. Miałem nadzieję, że Astroboy sprawdzi, bo on i liczyć lubi, i czepiać się (to jego +, a nie minus ! ), ale się wymigał . No to sprawdzę, bo co mi zostaje... Zakładając: lp = 1,616199(97)*10-35 m śr. Wsz. = 8,8*1026 m (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wszechświat, wyliczone pewnie jako wiek*c) i upraszczając wszysto na max., wyjdzie (chyba, bo*): (-35+27)/2=-4, czyli 10-4 m = 0,1 mm, czyli czuj (czuj!) z matmą by się pi*drzwi zgadzał
  11. Zapomniałeś chyba dodać, że szukać go trzeba na przecięciu hiperprostych w wymiarach k i s... Ale, a propos punktów i takich innych: trafiłem kiedyś na fajne wyliczenie - jeśli założymy, że najmniejsza łatwo dostrzegalna kropka ma ok. 0.1 mm, to po powiększeniu jej do wymiarów Wszechświata jej lp będzie mniej więcej równe takiej samej 0,1 mm kropce
  12. No to tutaj praktycznie to samo, ale odrobinę prościej opisane: http://ru.wikipedia.org/wiki/Планковская_длина Problem podobny, z tym że trochę trudniejszy, bo toto byłoby wewnątrz, a nie na zewnątrz, chociaż "wewnątrz" i "zewnątrz", to niekoniecznie w tym kontekście najwłaściwsze określenia. Trochę to jak jakiś superkryształ przestrzeni, po którym cząstki są poganiane tiknięciami wszechświatowego zegara... Trochę skrajnie to to przedstawiłem, no ale... Kwantowanie przestrzeni (czasoprzestrzeni)? Pewnie tak, ale chyba raczej jakieś bardzo "miękkie", którego szczególnym przypadkiem byłaby kwantówka, ta zwykła. A może jednak "raczej jest"... Kto wie... Kiedyś się okaże. W moim wyobrażeniu świata to całkiem jawne założenie, przede wszystkim z powodów estetycznych, bo te bardziej racjonalne uzasadnienia są kapkę poza moim zasięgiem. Hmm... Czy na pewno tylko takie znaczenie te kombinacje stałych mają... (?)
  13. Było wezwanie do "demokracji" no to pyszczę... bo praktycznie każdy post edytuję, i to zwykle wielokrotnie. Nie pisze porządnie ani poprawnie... ani za pierwszym razem, ani za piątym, chociaż z pisania i redagowania jakiś czas żyłem. Są tacy, jak np. ja, którzy z pisaniem mają duży problem - nie myślą słowami, raczej podobnymi do obrazów wielowymiarowymi strukturami (nie wiem jak to opisać). Kiedy trzeba to "coś" na liniowy tekst przerobić, w dodatku używając zrozumiałych dla czytających pojęć, często "to nie całkiem jest to", i musi minąć trochę czasu (w moim przypadku min. dwa tygodnie), żebym swój tekst potrafił obiektywnie przeczytać, ocenić i zredagować. Do tego drobne błędy zauważam często dopiero, kiedy tekst jest w innej formie graficznej niż napisałem. Nie jestem przy tym jakimś wyjątkiem... tych piszących poprawnie już za pierwszym razem jest prawdopodobnie mniejszość. Czyli bardzo dobrze, że jest możliwość edycji. A zaznaczanie edycji? Nie przeszkadza mi. Powód edycji wpisuję tylko, kiedy poprawiam tekst po dłuższym czasie (zwykle kilka godzin), a zmiany nie są tylko czysto techniczne. Ogólnie blokada edycji po pojawieniu się następnego posta (niekoniecznie nawet odpowiedzi) byłaby ok., ale myślę, że większość załogi tej kopalni nie bawi się w takie rzeczy, żeby zmieniać swój tekst po odpowiedzi, a ci, którzy to by robili, zostaną namierzeni i przez pozostałych odpowiednio potraktowani. Zresztą, chyba tacy tutaj długo sobie nie pożyją
  14. Może za duży przeskok myślowy zrobiłem, ale... próba odpowiedzi na Twoje pytanie chyba będzie łatwiejsza w przypadku modelu "3D+t", niż w przypadku modelu liniowego "ziarenko, ziarenko, ziarenko...". Przede wszystkim lp (dalej L) powiązane jest w układzie jednostek Plancka z prędkością światła i czasem, czyli nie możemy L od czasu oderwać i traktować jako wymiaru całkowicie niezależnego. Powiązane jest to zresztą z TW. Drugie: L nie oznacza, że nie mogłaby istnieć długość mniejsza - ona mogłaby istnieć, ale jej pomiar byłby poza zasięgiem "naszej" fizyki, nie pozwalają na to stałe, które naszą fizyką rządzą. Próba takiego pomiaru musi zakończyć się "uszkodzeniem" narzędzia pomiarowego (np. fotonu) - konieczna do tego energia (bo od energii nie możemy się tu oderwać) spowoduje, że narzędzie pomiarowe "zawinie" dookoła siebie czasoprzestrzeń w czarne dziursko. Przejdźmy do modelu "ziarenek" 3D (może być teraz bez t). Nie ma podstawy do odrzucenia symetrii przestrzennej, czyli musiałyby to być kulki. Wsypmy je do szklanki. I co mamy pomiędzy nimi? Jakąś "nieprzestrzeń" (i "bezczas")? Ale może i nie to ("nieprzestrzeń") jest najważniejsze - przede wszystkim próba wędrówki w takim kulkowym świecie musi zakończyć sie paradoksem, który opisałeś. I nie pomoże tu jakiekolwiek "przeczekiwanie czasu", czy inne takie sztuczki. Ten paradoks można rozwiązać wprowadzając nieoznaczoność, a L jest wtedy (lekko upraszczając) minimalną możliwą nieoznaczonością pomiaru położenia jednego obiektu w stosunku do drugiego (granicą dokładności pomiaru odległości). A to z kolei powoduje, że te nasze kulki, "ziarenka", znikają z przestrzeni fizycznej Czy to oznacza, że przestrzeń (czasoprzestrzeń) jest ciągła, doskonale podzielna (na zerowymiarowe punkty) itd? Nie, sugeruje raczej, że struktura przestrzeni (czasoprzestrzeni) jest bardziej skomplikowana, niż wydawało się to Euklidesowi & co. Rzecz oczywista, że z tym, co napisałeś: "Patrząc na to wszystko, wydaje mi się na mój "chłopski" rozum, że koncepcja ziarenek czasu i przestrzeni jest "ciut" słaba" całkowicie się zgadzam, uzupełniając to o "takich (ziarenek)" Tfu, nie wiem w tej chwili, jak inaczej to wszystko opisać... a może mi sie po po prostu już kaszani pod kopułą. Jeśli się kaszani, to dajcie mi jakimś kilofkiem w łeb, coby się poukładało
  15. No to zamieńmy woń na wygląd, coby pozostał niezmienny ładunek. Albo w ogóle menela na myszę albo węża* Chodzi o to, że może to nie elektron "rozgania" hel, a hel "ucieka" przed elektronem. * - zdarzyło mi się kiedyś wsiąść do tramwaju z boa (niedużym, ok. 2 m)... Reakcja ludzi była fajna - najpierw towarzystwo rozprysnęło się, jakby granat walnął, ale po chwili kółko zaczęło sie zacieśniać. "Nie gryzie?", "można go pogłaskać?" itd., a w końcu trudno było mi (nam) do wyjścia się przepchnąć, bo "jeszcze chwilę, taki fajny jest".
  16. "Between the iron gates of fate, The seeds of time were sown. And watered by the deeds of those Who know and who are known; Knowledge is a deadly friend When no one sets the rules The fate of all mankind I see Is in the hands of fools.": http://www.youtube.com/watch?v=-Jh49xDNbCg A może to, tej samej (formalnie) firmy?: http://www.youtube.com/watch?v=RhJKCW2_w3k Ale, do fizyki (geometrii?) wracając, Twoje założenie (zanegowane później) o ziarnistości przestrzeni i czasu, na zasadzie "siedzi Planck koło Plancka", które miałoby w bezpośredni sposób wynikać z istnienia jednostek Placka, jest moim zdaniem błędne. Sam układ jednostek Plancka nie daje do tego podstaw. Przede wszystkim, nie można rozpatrywać jednej jednostki w oderwaniu od pozostałych, po drugie: założeniem układu jednostek Plancka jest istnienie przestrzeni 3D+t w całym zakresie wielkości i niezmienność stałych fizycznych (zasadnicze znaczenie ma tu G) w całej "przestrzeni jednostek Placka". Nie wiadomo jeszcze, czy gawitacja w ogóle działa w mikroświecie, a tym bardziej, czy G się wtedy nie zmienia. Dotychczas oddziaływanie grawitacyjne zostało potwierdzone do skali odległości kilkudziesięciu mikrometrów i to w przypadku obiektów makroskopowych. Do lp jeszcze prawie trzydzieści rzędów wielkości. W zasadzie, próbując odpowiedzieć na Twoje pytanie i odnosząc sie Twojego założenia, trzebaby chyba brać pod uwagę nie osobno "ziarna przestrzeni" i "ziarna czasu", a 3+1 wymiarowe "ziarna czasoprzestrzeni" (najmniejsze mierzalne zdarzenia). Mierzalne teoretycznie, bo praktycznie jeśli wrzucimy tam foton, a tylko nim moglibyśmy próbować to zmierzyć, to zamieni się w czarną dziurę, która zresztą w tp (?) powinna odparować (promieniowanie Hawkinga) i by się zrobił z tego jakiś wirtualny fotonowo-dziurowy oscylator (???), czyli z pomiaru kicha... W sumie, jednostki Plancka są ekstrapolacją znanej nam fizyki na obszary niezbadane. Nie wiadomo na ile taka ekstrapolacja jest prawidłowa (np. wartość G, geometria w mikroskali). Są podstawy do podejrzeń, że w mikroskali xwymiarowa czasoprzestrzeń (a może xwymiarowe cholerawieco) może być nieciągła, ale raczej byłaby to nieciągłość "miękka", a nie na zasadzie "ziarenko obok ziarenka". Muszę kończyć... Jeśli coś pop...(aprałem), to wina nie tylko mojego nieuctwa, ale też tych gości, którzy skutecznie łeb mi zmulili: http://www.youtube.com/watch?v=-jz0AwsJ3_E PS - w jednym z postów wrzuciłem ten link: http://arxiv.org/pdf/gr-qc/0411053v3.pdf Jest tam fajny przegląd różnych pomysłów związanych z tym tematem... Nie miałem jeszcze czasu przez to się przegryźć - o niektórych coś tam wiem, o innych nic.
  17. Do tego 50 lat na wyrodukowanie, 300 lat na przetestowanie, i nieskończoność na wymianę uszkodzonych płytek... no bo mysza wlazła
  18. Jak już wcześniej w jednym z tematów napisałem, mieszkam na wsi, w starym młynie, którego nie mam zamiaru za bardzo przerabiać, bo podoba mi się taki jak jest. Łatwo się domyśleć, że zwierzaków włochatych i skrzydlatych odwiedza mnie mnóstwo... a niektóre zostają na dłużej. Na ogół mi to nie przeszkadza, przeciwnie, to dodatkowa atrakcja, ale w ostatnich dniach szczurstwo różne (nie tylko "prawdziwe" szczury, też karczowniki, myszory takie i inne) zrobiły sobie prawdziwy najazd na moją budę i rozrabiają okrutnie. Zabijać nie lubię, jeśli nie jest to konieczne, a "profesjonalną" pułapkę klatkową gdzieś podziałem. No i na próbę, w 15 minut, zmontowałem coś takiego, z tego, co pod ręką miałem: Jak widać ustrojstwo jest równie prymitywne, jak i fizyka, która jego działaniem rządzi - okazało się jednak skuteczne. Działa nawet lepiej niż pułapka klatkowa. Może komuś pomysł sie przyda, jak będzie musiał w awaryjnej sytuacji zwierza jakiegoś wyeksmitować. Zasada działania, jak widać jest bardzo prosta - kiedy zwierzak żarełko zacznie wcinać, ustawiony w pobliżu położenia równowagi słoik spada, ustawia się pionowo, a drut zamyka pokrywkę. Ten słoik jest trochę za krótki, lepsza byłaby np. zaślepiona rura z plexi (na razie nie mam), no i by się przydał prosty zatrzask z kawałka wygiętej blaszki (może dzisiaj zrobię), bo duży szczur potrafi się z tego wydostać (jeden mi tak zwiał). Złapany stwór jedzie w teren, w jakieś miejsce, gdzie będzie miał warunki do przeżycia, a nie będzie nikomu przeszkadzał. No i tyle... jak bedą jakieś pytania, odpowiem
  19. Może się mylę, ale na razie wiemy tyle, że rozkład ładunku ma symetrię 3D wokół "punktu", ale czy ten "punkt" faktycznie jest punktem, a nie czymś symetrycznie rozmytym... do tej wiedzy mamy jeszcze niekończoną ilość rzędów wielkości, pomijając Plancka rzecz jasna
  20. Tak mi się toto jakoś z tym obrazkiem skojarzyło: ukradzionym stąd: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ożywienie_kwantowe_funkcji_falowej chociaż to tylko takie bardzo luźne skojarzenie. A co do samej "interakcji": czy w tym przypadku dochodzi do niej pomiędzy elektronem a helem? Czy jest tam jakaś wymiana energii (różnica między stanami początkowymi a końcowymi)? Pewnie to durne pytanie, ale... Edycja: Obrazek (maksymalne uproszczenie): autobus, wchodzi menel (masa, energia, ładunek smrodospirytyczny); człowieki w środku (nadciekłe w dodatku) zmykają ze wzystkich miejsc, w których jest niezerowe prawdopodobieństwo pojawienia się menela; energia menela się nie zmienia, dla niego nie ma znaczenia, czy autobus jest pusty czy pełny - on idzie przez pusty.
  21. Hmm... a WTF ten "punkt"?Jak go rozumieć?
  22. Dzięki, zaoszczędziłeś mi liczenia. Czyli 10 TB, to ~ cała moja wsia... razem ze stodołami i innymi takimi. Nieźle
  23. No to odwrotnie... ile XB by wlazło (ok.1500 m^3)
  24. hehe... przed paroma dniami udało mi się zdobyć komplet pamięci ferrytowych do kompa z '71 r. To jest fajne, a nie jakieś SSD Będę musiał przeliczyć jaką część chałupy by mi zajęło 10 TB w ferrytówkach
  25. NIC albo COŚ pizgło podobno już prawie 14 mld lat temu, czyli luzik... pospiechu nie ma Czekam do skutku. (thx za to, co w nawiasie, bo sam często zamykam dyskusje z sobą stwierdzeniem "p-lisz jełopie" ) Tak, pamiętm, że bardzo fajnie się Hellera czytało, nawet kiedy niezgoda była w punktach zasadniczych, a raczej tym ciekawiej, bo zgoda to stan wyjątkowo nudny A przy okazji - kiedy przychodzą mi do łba jakieś mniej czy bardziej zwariowane pomysły dotyczące fizycznej natury świata, albo kiedy o jakichś takich czytam, to odruchowo porównuję je z "hipotezą boga stwórcy", której przecież także wielu fizyków nadaje duży stopień prawdopodobieństwa... no i wynik zwykle jest: "ee tam, hipotezy boskiego palca na 'enter' w boskiej klawiaturze ten pomysł jeszcze nie przebija, czyli nie jest źle" Energia i zasada zachowania? W NIC jej oczywiście nie ma, nawet w formie "pre". Zasada zachowania energii wygląda na zasadę statystyczną, która już na poziomie kwantowym zachowywana jest tylko z dokładnością do nieokreśloności dEdt. Podejrzewam, że "dalej" to się jeszcze bardziej rozmywa w fluktuacjach samej geometrii podstawowego stanu i poziomu. Jeden niezmiennik w NIC zostawiłem - "zachowanie 'ogólnej symetrii zera'" - chociaż bez bicia przyznam, że nawet bardziej po to, żeby NIC odrobinę łatwiejsze do przełknięcia było, niż jako warunek konieczny. To też jest jedyna jego cecha, bo nawet niestabilność już jest wynikiem faktu, że NIC może istnieć tylko na jeden sposób, a COŚ na nieskończenie wiele. Opór przeciw realności NIC jest dla mnie zrozumiały, chociaż ja się go już dosyć dawno pozbyłem. Co ciekawe - pomogły mi w tym zenopodobne techniki medytacyjne, którym kiedyś dosyć ostro się zabawiałem, a i teraz czasem Argumentację klasyków filozofii, przy calym szacunku dla nich, uważam za błędną, ale to sprawa na dłuższą dyskusję. A propos geometrii, tej "probabilistycznej" - wyszło (jak zwykle) moje nieuctwo: tutaj trafiłem na fajny przegląd hipotez z tym związanych: http://arxiv.org/pdf/gr-qc/0411053v3.pdf Niektóre z tych rzeczy gdzieś mi tam "mignęły", ale to, z czym się zetknąłem nie nie wyglądało mi na geometrię stricte probabilistyczną, ale raczej na próbę skwantowania przetrzeni w sposób mniej czy bardziej podobny do "zwykłej" kwantologii. Nie miałem na razie jeszcze czasu żeby tego zdobycznego gnata poobgryzać i resztę kości wygrzebać (nawet na dostępnym mi poziomie intuicyjnym będzie to niezła zabawa), bo musiałem zająć się fizyką całkiem praktyczną - przeżywam właśnie najazd szczurstwa wszelakiego (wsiór od paru lat jestem, a do tego w starym młynie mieszkam), no i trzeba było na szybko wykombinować i zmajstrować pułapkę, coby to towarzystwo można wyłapać i powywozić. Zabijać nie chcę, lubię te zwierzaki (może kiedyś fajną historyjkę z jednym związaną tu opiszę). No i chyba mi się udało, prototyp działa całkiem nieźle (2 stwory/24 h), jest bardzo łatwy do zrobienia (15 min.), a do tego całkowicie bezpieczny i dla szczurstwa, i dla dowolnych innych zwerzaków. Dla człowieków też. W najbliższym czasie w "luźnych" się tym pochwalę, bo samochwalczo przyznam, że ustrojstwo niegłupie, chociaż do oporu prymitywne Dzisiaj muszę zająć się jeszcze jedną sprawą z serii "fizyka praktyczna" - pewni dobrze mi znani oszuści, z którymi od jakiegoś czasu się nap...notego, próbują w sądzie wrobić jedną znajomą w odszkodowanie za wypadek z punktu widzenia fizyki calkowicie absurdalny. Problem jest m.in. w tym, że rzeczoznawca od wypadków komunikacyjnych wpakował do ekspertyzy pierdoły takie, że to moje NIC razem z ekstremalną probabilistyczną geometrią, to przy jego bzdetach bardzo poważna fizyka. W sumie sprawa na poziomie gimnazjum (jeśli w gimnazjach fizyki uczą, bo nawet nie wiem czy na pewno na dodatkową religię jej nie zamienili), ale: - pani sędzia o fizyce najmniejszego pojęcia nie ma, do czego się przyznała; - adwokat dokładnie do tego samego się przyznał; - znajoma jak wyżej; - a ja nie chcę na razie ujawniać swojego udziału w sprawie, niech przeciwnicy nadal myślą, że mają do czynienia z bezbronną frajerką... No i dylemat taki: - albo uprościć wszystko do absolutnego maksimum, coby nawet szczurek w pułapkę złapany po pięciu minutach wykładu wzorki i wyniki recytował; - albo odwotnie: skomplikować do oporu, coby wyżej wymienieni stwierdzili: "takie mundre, to musi co prawdziwe jest" Chyba wybiorę losowo. Na razie Aha, w tej "mojej" geometrii, byłaby szansa na wykrycie poziomu podstawowego już na poziomie kwantowym - wśród wyników, które poleciały do śmietnika, jako błędy aparatury czy obserwacji
×
×
  • Create New...