thikim
Użytkownicy-
Liczba zawartości
5647 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
123
Zawartość dodana przez thikim
-
Możliwe że by było szybciej ale niezauważalnie. Kwestia wielkości ładunku. Jeśli chcesz zrobić krzywdę nie tylko sobie to w zasadzie nie ma większego znaczenia gdzie ten pas będziesz miał bo ładunek musi być spory. A sam przecież zauważyłeś, na szyi byłoby trochę niepraktycznie. Z Twojego linku: A dlaczego tchórzliwie?
-
Zróbmy tak. W odległości 8 km ustawiam zwierciadło w postaci blachy np. ok. 1 m średnicy. Do zrobienia w tamtych latach. Puszczam promień na dużo większe tło. Od razu widzę o ile chybiłem. I teraz sobie przesuwam tak zwierciadło żeby wiązka ze źródła w nie trafiła. Tu nie trzeba żadnej precyzji. Wystarczy mieć wzrok lepszy niż -10 dioptrii. Teraz mam już ustawiony jeden kierunek. Pozostaje teraz wycelować w drugi. Celowanie jest oczywiście możliwe, ale ponieważ ja dalej mam ok. -10 dioptrii w oczach to robię to inaczej. Wracam do źródła i okazuje się że chybiłem o 10 metrów. To zamiast manipulować całą aparaturą daję drugie (trzecie) zwierciadło którym z odległości 10 metrów trafiam precyzyjnie w szczelinę. Równie dobrze mogę wykorzystać także system pochodni i lunet aby mieć informację od kolegów o ile chybiłem z ustawianiem zwierciadła. Poza tym że jedna osoba musi mieć dobry wzrok reszta może być niemal ślepa. Takiej to precyzji wymaga wykonanie tego doświadczenia.
-
Myślał ktoś o wzbogaceniu atmosfery Marsa kometą lub asteroidą?
thikim odpowiedział Robin_Otzi na temat w dziale Nauka
Ale ten Mars jest raz blisko Ziemi a raz daleko...więc jak dolecisz na Marsa i poczekasz parę miesięcy to znajdziesz się dość daleko od Ziemi. A realnie. Technicznie Układu Słonecznego nie opuści misja załogowa, ale Wenus, Mars, Jowisz, Saturn będą w zasięgu naszych możliwości. Oczywiście o wszystkim zdecyduje ekonomia i polityka. Podobno, podobno bo słyszałem o tym albo w radiu albo w telewizji są pomysły na silniki jądrowe które przelot na Marsa są w stanie skrócić do 2 tygodni z pół roku. Podobno. O tutaj coś widzę na ten temat:http://florydziak.blogspot.com/2013/04/troche-o-atomowym-napedzie-rakietowym.html Więc nie jest aż tak tragicznie. Akurat tutaj brakuje bodźca ekonomicznego. -
Myślę że tu jest problem pogrzebany. To że dla Ciebie jest to problem (i nie piszę o bieganiu tylko o myśleniu), nie oznacza że dla ludzi tak gdzieś od paru tysięcy lat - to nie jest problem. Nie musisz biegać, nie musisz obracać zwierciadła. Rozumiesz? Co 24 godziny w przybliżeniu masz to samo a o resztę dbasz zwierciadłami które przecież ci mogą zniwelować w dużym stopniu ruch Słońca. Możesz np. zrobić rurę z wypolerowanym środkiem, skierować na Słońce. Przez parę minut będziesz miał na wyjściu rury źródło światła niezależnie od ruchu Słońca, kijowy to światłowód ale powinien wystarczyć. Technologia ta liczy tyle lat ile liczą rury, czyli tysiące. Albo ustawiasz kilka zwierciadeł, lekko przesuniętych, w stronę takiej rury, promień jak nie wpadnie z jednego zwierciadła to wpadnie z drugiego. Czas będzie wystarczający. Można się też obyć bez Słońca. Np. przy pomocy prochu i różnego rodzaju chemii dającej światło. Rozwiązań jest wiele. W zależności od warunków terenowych różnie to się robi ale da się to zrobić. Ci ludzie naprawdę potrafili liczyć i mierzyć i to nie jest tak że trzeba celować, można sobie pomierzyć kąty, ba można co 200 m robić miejsce do sprawdzenia czy wiązka idzie precyzyjnie i można ją ustawić z dokładnością do tego 1 mm na 8 km. Trzeba tylko chcieć Naturalnie że wymagało to nowatorstwa bo raczej nikt wcześniej takiej precyzji nie osiągnął ale było to do zrobienia. Prosty przykład: Indianie dysponujący o wiele słabszą technologią dawali sobie radę z przesyłaniem sygnałów świetlnych na te kilka km. Twierdzenie że naukowiec z dobrym zapleczem technicznym nie dałby sobie rady w tym samym czasie na odległości 8 km jest dziwne. Dałby, to nie byłoby tak łatwe aby sobie dzisiaj łatwo ktoś dał radę ale poświęcając trochę czasu, mając trochę funduszy jest to jak najbardziej do zrobienia. Jak napisałem: pytanie dobre zadałeś, ale potem jakoś tak się zrobiłeś niegrzeczny, więc odpowiadam tak jak sobie tego życzyłeś.P PS. Oryginalny opis doświadczenia z XIX wieku jest tutaj: http://skullsinthestars.com/2008/03/31/fizeaus-experiment-the-original-paper/ po francusku, użył lampy na ile zrozumiałem.
-
Dobre pytanie zadajesz. Niemniej co do źródła światła zauważ że nawet w stodole jak wpadają promienie światła to potrafią się tworzyć całkiem skupione( inne słowo - o małej rozbieżności) wiązki więc do tego nie potrzeba żarówek. Dobrze jest żeby drugi punkt był np. w jakiejś jaskini na górze nad miastem. Wtedy ustawiasz go tak aby widać było błysk. Lunety już były. Niemniej wymagało to na pewno wiele zachodu i proste nie było.
-
Jedno mi umknęło. Oczywiście, jak mucha lata i mucha jest w słoiku siedząc na dnie to teoretycznie wypiera tyle samo powietrza, ale czy na pewno? Wcale nie. Jeśli by to działało (a to wielkie "jeśli") to do słoika mocujesz czujniki i miałbyś sondę nie potrzebującą paliwa. Ekonomicznie uzasadnione jeśli by działało. Ale nie działa.
-
Mucha wypiera część gazu ze słoika. Więc od razu odpada proste doliczenie jej masy. Ale to wydaje mi się dużo bardziej skomplikowane.
-
Jak już przy tym jesteśmy to ciekawi mnie ta mucha latająca w słoiku który ważymy. Mucha wywiera parcie na powietrze. Ono rozchodzi się w różnych kierunkach. Szczerze mówiąc nie wiem co się stanie. Dobra mucha mało waży, użyjmy szerszenia. I to wcale nie jest takie proste jak się pewnie niektórym wydaje. I bardziej ciekawi mnie doświadczenie niż rozważania teoretyczne.
-
Psujesz perpetuum mobile Ciążenia (o istotnej wartości). Co do parcia to spróbuj otworzyć puszkę pepsi w próżni
-
Nie przesadzajmy Astro chyba już to wyjaśnił. Jak się nazywał ten napęd o którym ostatnio głośno? EmDrive? No to ten pomysł przebija EmDrive - bo tam chociaż tę energię dostarczano Hmm, to teraz myślimy. W przestrzeni kosmicznej nie ma w zasadzie oporu, a w każdym razie 1 atom na 1 m3 to słaby opór. Zatem dajemy garnek z wodą do próżni i już leci (mimo małych problemów z brakiem ciążenia które by wywołały nacisk, a co tam damy wodę pod ciśnieniem ) - super pomysł na nowy napęd. Ale to nie zadziała.
-
To zrób Jajcenty naczynie całkowicie niedoskonałe żeby jeździło mimo tarcia i miało jedno pół równe ćwiartce a drugie pół równe trzem ćwiartkom.
-
Myślał ktoś o wzbogaceniu atmosfery Marsa kometą lub asteroidą?
thikim odpowiedział Robin_Otzi na temat w dziale Nauka
Może jakieś bakterie byłyby w stanie rozkładać krzemionkę i dawać tlen + półprzewodniki? W ostateczności mogą być Chińczycy. -
Artykuł sponsorowany? Jeszcze o hodowlanych...
-
Myślał ktoś o wzbogaceniu atmosfery Marsa kometą lub asteroidą?
thikim odpowiedział Robin_Otzi na temat w dziale Nauka
Nie za wiele to raczej da jeśli atmosfera zaraz ucieknie z planety. Ja jednak bym się skupił na budowie cywilizacji pod ziemią albo w naziemnych blokowych kompleksach. -
Terminator nie musi być quick thinking. Wystarczy jak będzie quick shooting (and accurate).
-
Dostrzegam niekonsekwencje. Patronka stomatologów zęby powinna niszczyć żeby mieli pracę.
-
Dźwięk raczej odpada. Mało jest źródeł które dają prostą poziomą linię. Wtedy raczej szum się pojawia. Aczkolwiek gdyby przymocować mikrofon do stołu i w ten stół uderzyć to coś podobnego by powstało (przy dodatkowych założeniach).
-
Synchrotron Solaris - nowe światło polskiej nauki
thikim odpowiedział KopalniaWiedzy.pl na temat w dziale Wywiady
dzbanek1 - rozumiem sens Twojego pytania. Niemniej sens robienia takich rzeczy jest ponieważ każdy robi dla siebie. To że USA ma większy PKB, większe terytorium, większą armię nie znaczy że inne kraje od razu mają się rozwiązać. Robią to na co pozwala im ich stan a historia pokazuje że czasem pada ten większy a ci mali pozostają bo mają w innych sprawach przewagę. A my nie wzbogacimy się bogactwem USA, nie obronimy ich armią itd. bo USA robią to dla siebie. Są oczywiście projekty międzynarodowe ale wtedy i wielu jest chętnych do skorzystania. Trochę tak jak z szaletami miejskimi wybudowanymi za pieniądze wszystkich i z przeznaczeniem dla wszystkich. A jednak większość woli swoje mniejsze prywatne szalety domowe -
O czym ten temat jest? O wyginięciu ludzkości w wielu wymiarach? Oczywiście że powoli uzależniamy się od AI. Zasadniczo już dziś dobrze zbudowany AI (znaczy program) mógłby zamówić armię cyborgów (przez internet) w Chinach i gdyby tylko umiał pieniądze wirtualnie sobie kraść bądź kreować to Chińczycy by mu to zrobili i dostarczyli pod dowolny adres. Bardziej takiego scenariusza bym się obawiał. Bo pieniądze czynią cuda. Jeśli AI by je kontrolował to kontrolowałby świat bez potrzeby wzniecania wojen czy nawet bez potrzeby obalania demokracji. Borg pamiętacie? Łatwo wyobrazić sobie scenariusz: USA budują AI, AI zamawia w Chinach roboty, roboty zabijają Amerykanów, może być że i Chińczyków też. Ale AI płaci więc Chińczycy albo ktokolwiek inny dalej produkuje roboty I to jest piękne: ludzie mają rózne cele stąd w zmiennym środowisku przewaga zmienia strony. AI byłby zawsze pod tym względem ograniczony. Nec Hercules contra plures.
-
Tak. Chociaż ja wtedy byłem dzieckiem. Później było parę programów ale były bardziej dla dzieci. A to co czasem leci na discovery to raczej taki pop naukowy. Dobre dla kogoś kogo to mało interesuje jak np. mnie muzyka . Sonda miała zupełnie inny poziom. Zresztą mam wszystkie odcinki Problem w tym że nauka i technika poszły do przodu i to co tam było to już w wielu wypadkach historia. Jednak, człowiek mało zna świata czasem i pewnie na tyle krajów są takie gdzie pokazują coś ciekawego. Hmm, wystarczy sobie zadać pytanie: czemu kiedyś telewizja rezimowa mogła to zrobić a teraz telewizja publiczna nie może
-
Właściwe pytanie brzmi: czy jest na to zapotrzebowanie? Ja uważam że tak. Jednocześnie jednak chcę powiedzieć że na YT jest trochę odpowiedników.
-
A czemu nie? Bastard podjął słuszną decyzję.
-
Bastard możesz coś więcej o wodzie w owocach i warzywach napisać. Czy dla organizmu to jakiś problem z użyciem tej wody z nich?
-
No tak, tylko skąd wiesz ile poprawił dzięki Tobie a ile dzięki treningowi a ile dzięki innym nie uwzględnionym czynnikom. No chyba że nic nie trenował w tym czasie to dzięki Tobie
-
Też już sobie to tak ułożyłem. Lepsza dieta pozwala przy niższym spoczynkowym (i średnim) czynnym metabolizmie utrzymać wagę, kondycję kosztem słabszego treningu. Przy złej i obfitej diecie oczywiście też możemy utrzymać wagę, kondycję ale wymaga to cięższego treningi i zwiększonego średniego czynnego metabolizmu. Przez czynny metabolizm uważam nie możliwość osiągnięcia bądź nie super metabolizmu, tylko faktyczne zużycie pokarmu od a do z. Waga i kondycja nie są oczywiście tym samym bo przy małej ilości jedzenia mamy małą wagę i słabą kondycję. No ale na koniec, trening to trening, większy trening oznacza większe osiągi niezależnie od diety. Jeśli ktoś chce osiągi to ma po prostu trenować a nie liczyć że dzięki dobrej diecie może mniej trenować, jak mówi bowiem powiedzenie: trenuj 1000 godzin a będziesz dalej uczniem. Trenuj 10 000 godzin a będziesz mistrzem. Z czym nie musisz się akurat zgodzić.
