thikim
Użytkownicy-
Liczba zawartości
5647 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
123
Zawartość dodana przez thikim
-
Hmm, ja jadłem za trzech i nie miałem najmniejszego problemu z nadwagą. Spalałem poprzez trening, i to niezależnie od tego czy byłaby to śmietanka, czy cokolwiek innego. Kondycję miałem niezłą że się tak wyrażę, 3 km, w 11 minut 7 sekund przy wadze ok. 78 kg. Czyli nie miało to znaczenia czy dostarczałem W czy B czy T. To nie miało żadnego znaczenia, byle dużo. I tak, to jest właśnie ten super metabolizm. Ale ten super metabolizm trwał dopóki trenowałem. Kółko się zamyka. Trenuję, mam duży metabolizm, spalam dużo, mam dobrą kondycję. Przestaję trenować, metabolizm spada, jem mniej ale i tak za dużo, kondycja siada. Żeby mieć super metabolizm musiałem trenować. Trenując podnosiłem poziom przemiany i spalania. Czyli dwa tryby działania: jem dużo, trenuję dużo, spalam dużo. albo jem średnio, nie trenuję, spalam mało. Zakładam że chodzi Ci o kogoś na diecie, gdzie jest możliwa sytuacja: jem mało, trenuję, spalam mało. Ale to tylko na diecie a nie jedząc normalnie.
-
Tak, temu nie przeczę. Owszem przy wyczynowej kondycji mamy w stanie spoczynku bardzo niski puls, co można już łączyć z niskim metabolizmem. Kondycję wyczynową osiągam jednak treningiem, nie dietą. Tym samym super metabolizm jest pochodną treningu a nie odżywiania. Ale trenując muszę ten swój metabolizm nieustannie pobudzać i wprowadzać na wysokie obroty, i muszę więcej przerobić pożywienia na energię, bo zwyczajnie jej więcej zużywam, zużycie jest większe, przemiał jest większy. Jak przestaje ktoś z super metabolizmem trenować to momentalnie tyje. A trenować musi aby mieć tę kondycję i wracamy do początku. Jakbym nie trenował to oczywiście miałbym niższy metabolizm niż przy treningu ale wtedy kondycja by zaczęła spadać.
-
Rozumiem. Jednak. Mi chodzi o samą przemianę która jednak wzrasta w czasie treningu czy też po. Suma sumarum, średni metabolizm jest szybszy, bo w ciągu dnia spalimy więcej. Więcej też jemy.
-
Hmm, ale mam pewną wątpliwość. Czy super metabolizm w jakikolwiek sposób przełoży się np. na długie zdrowe życie? Czy to nie będzie większe i szybsze "zużycie" organizmu? Chyba do długiego życia prowadzi jednak spowolniony metabolizm? np. http://tech.money.pl/energia-i-ekologia/artykul/slimaczy-metabolizm-zapewnia-nam-dlugie-zycie,65,0,1459265.html oczywiście to tylko artykuł jakiś ale pewnie coś w tym jest.
-
Bastard, hmm. Tak sobie myślę. Dla człowieka niewprawionego w utrzymywaniu czegokolwiek to chyba najprostsza jest wysokowęglowodanowa dieta. Łatwiej wydaje mi się jest zrezygnować z tłuszczów niż w węglowodanów.
-
Szukasz motywu strategicznego tam gdzie dominuje taktyczny. Żartobliwie: Widziałeś starcie karabinku maszynowego zautomatyzowanego z obcymi? Radziły sobie 100 razy lepiej niż wszystko inne. Kosiły obcych. Niektórzy pisali: nie mogli zamiast 2 karabinków zrobić 10? I już by nawet i 10 000 obcych było do rozwalenia. Podaję ten przykład bo jest mocno plastyczny Po to te drony bo ludzie latać nie umieją. A nawet jakby się nauczyli to szkoda człowieka, a dokładniej nie człowieka bo tony rezerwistów czekają tylko wyszkolenia człowieka. Kontrola? Tworząc coraz bardziej inteligentne maszyny rezygnujemy z kontroli. Też to widziałem. Prawo silniejszego nie bez powodu jednak zwykle lepsze bywa.
-
Pełna zgoda. Oczywiście postęp idzie dalej i trzeba uaktualniać rzeczy nieaktualne. Bastard. A masło? Jak ma się do diet. Ja żonie zawsze mówię: kiedy widzisz masło, kup. Co Ci szkodzi. No ale może jednak szkodzi
-
No nie powiedział bym że wiek nie ma wpływu. Kiedyś jadłem za trzech. I byłem szczupły, waga ok. 78 kg. Teraz jem może nawet i za jednego - szczupły dalej jestem ale już waga ok. 95. Chociaż to pewnie syndrom sportowca po zakończeniu treningów. Ale z gojeniem się już nie jest tak szybko. Nadal szybko ale to już nie to. Dawniej się goiło i znikało. Teraz się goi i nie znika. Ciśnienie 120/80. Puls ok. 55.
-
Bo smakują Dzięki za wyjaśnienia. Tylko to przegotowanie mi nie pasuje. Brakuje smaku.
-
Bastard, wybacz jeśli pisałeś a przeoczyłem. Mógłbyś coś na temat picia: - wody z kranu - wody z butelek - mleka - soków owocowych Ja np. uwielbiam mleko. Mogę nim popić praktycznie wszystko, łącznie z solonymi śledziami. Ale może to jednak jest niezdrowe. Pewnie woda najzdrowsza. No ale rad bym usłyszeć coś więcej na ten temat. Astroboy się pewnie wścieknie że nic nie ma o winie. Nie obchodzi mnie wino, szczerze mówiąc.
-
Gratuluję za to Bastard konkretności w tym co Ty napisałeś. Zero mgły. Tak, drwię.
-
Nigdy bym tak tego nie opisał. Raczej bym powiedział o reakcji na pewne elementy. Bardziej jak dotykanie ręką jakiejś powierzchni niż odtwarzanie filmu. Bardziej zapis tekstowy niż obrazowy. Patrząc: obraz normalnie widzę w całości. Mogę sobie podejść zobaczyć dokładniej, zacząć opisywać kolejne elementy. A to co mam później w pamięci to tylko zbiory elementów które jakimś sposobem kojarzę i zestawiam ze sobą i wtórnie tworzę z tego opisu obraz. Nie widzę jakiegoś obrazu ani w postaci klatek ani filmu. Ale inni ludzie mogą to oczywiście inaczej widzieć i odczuwać.
-
Hmm, ale glaude nie pisał o o skali. Pisał o problemie. Pisał: jak zasymulować.... a nie - ile to zajmie A Ty piszesz o tym ile to zajmie. A co za różnica. Jak symulacja idzie wolno to się symuluje mniej, ale algorytm może (nie musi) być ten sam.
-
Siedzę cicho i się nie wtrącam bo nie moja działka Ale z symulacją nie byłoby problemu glaude. Co z tego że wolniej. Co z tego że większy obszar. To są akurat dość proste sprawy.
-
A wracając do tematu i roli odżywiania: jakby ktoś się wypowiedział na kilka sposobów jakie mi się obiły o uszy: 1. Jeść mniej. 2. Jeść jak najwięcej żywności ciepłej, gotowanej. 3. Jeść jako główną część posiłku która ma być trawiona mniej więcej to samo, do tego dodatki w dużo mniejszej ilości aby nie zabrakło jakiś elementów. Czyli taka stabilizacja tego co ma trawić żołądek. Czy te w sumie zasady mają sens? Czy absolutnie nic nie dają.
-
Ciekawa wypowiedź glaude. Mózgiem wolę się nie zajmować ponieważ na razie to zbyt skomplikowane. Ale sztuczne serce - już jest: http://nauka.newsweek.pl/choroby-serca-sztuczne-serce-kardiochirurgia-medycyna-zdrowie-newsweek-pl,artykuly,280817,1.html Można je usprawnić. Wiele innych narządów jak przypuszczam także. Oczywiście, taka wymiana to olbrzymi wysiłek dla organizmu być może skracający życie. Jednak po ulepszeniu organów gwarantuje to nam ich może nie niezniszczalność ale możliwość zastępowania co pewien czas. Pozostaje pytanie: umieramy bo prędzej czy póżniej nasze organy są zbyt mało wydajne czy np. nasz mózg ma większy problem w umieraniu niż sądzimy, steruje coraz gorzej. O ile jednak ciało degeneruje się u każdego to mózg u niektórych osób pozostaje sprawny na starość.
-
Nie. Cyborg w sensie człowiek któremu wymieniono poszczególne organy na sztuczne. Np. serce któremu nie grozi zawał. Tlen do mózgu dostarczany w inny sposób itd.
-
W kryminalistyce prowadzono badania nad oceną wieku poszukiwanego na podstawie pozostałości DNA. Podobno całkiem dokładnie im to wychodzi. Ale to nie ten temat. A co gdyby pójść w stronę cyborgów?
-
Nie jesteś na bieżąco. Już usunęła.
-
Hmm, co prawda to nie na temat. Ale raczej sprawę konsultowała ze znawcami, więc raczej ktoś jej tak doradził, inaczej by jej odradzano.
-
A metody nie odżywieniowe tylko genetyczne? Wiadomo - powijaki ale chyba są najbardziej obiecujące.
-
Jedno drugiemu nie musi przeczyć. Żona to stabilizacja odżywiania, trybu życia, potomstwo, mobilizacja. A jednocześnie dodatkowy stres. A co myślicie o sposobie nieco traumatycznym - transplantacji poszczególnych starych narządów. Ja zakładam że dość szybko nastąpi zrównanie narządu nowego z resztą na zasadzie wymiany materiału.
-
Ok. Pewnie masz rację. Ale nie doceniasz dwóch rzeczy: placebo i tego że mam jeden prezent z głowy a brak tego prezentu skutecznie skróci moje życie. Mężczyźni żyją krócej od kobiet bo mają żony. Tak więc pewnie kupię bo: żonie pomoże na zasadzie placebo a mi pomoże na zasadzie że żona się lepiej i piękniej poczuje. W efekcie może parę miesięcy dłużej pożyjemy A co sądzisz o tym? Link wcześniej podałem.
-
A to: http://kopalniawiedzy.pl/senolityk-starzenie-sie-choroba,22055 http://pl.wikipedia.org/wiki/Przed%C5%82u%C5%BCanie_%C5%BCycia komercyjnie: http://kobieta.wp.pl/kat,26369,title,Pastylka-mlodosci-opoznia-efekty-starzenia-o-48-procent,wid,15205136,wiadomosc.html?ticaid=114f30 I znalazłem o tym gościu co pisałem: http://nauka.newsweek.pl/zycie-wieczne-dla-kazdego,90236,1,1.html Z pewnością sposób odżywiania może przedłużyć życie jednak na chwilę obecną kiepsko w tym zakresie z badaniami, jeszcze gorzej z zastosowaniem. Obecnie prawie na wszystko można znaleźć badania za i przeciw. Nadzieję budzi coraz więcej "pigułek długowieczności" ale które z nich to oszustwa skąd to niby mamy wiedzieć. Firma działa dziś, zarabia dziś, ewentualne reklamacje ludzie mogą zacząć składać za kilkadziesiąt lat, a wtedy firmy już nie będzie Dużo reklamy, mało wiarygodności. Podzielam Twoje pragnienia Afordancja. Ostatnio pojawiła się jakaś dość droga czekolada oparta o przeciwutleniacze: http://vumag.pl/ludzie-styl-zycia/esthechoc-czekolada-na-piekna-i-mloda-skore/vttxzf na razie mało dostępna ale na ile skuteczna? Jak będzie dostępna przetestuje na żonie jako prezent
-
Dobry plan. Ale lepszy to kukułka. A na serio? Jest taki gość co łyka pigułki i podobno wygląda na 20 lat młodziej. Jego cel może nie jest maksymalny bo zdaje się 120 lat. Jak mu się uda celowo to co innym udaje się przypadkiem to już będzie postęp.
