thikim
Użytkownicy-
Liczba zawartości
5647 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
123
Zawartość dodana przez thikim
-
Hmm jedyne co napisałeś odnośnie mekarmil to: Nie napisałeś że w jakiejś części albo że odnośnie jakiejś tezy. A teraz jeszcze piszesz: Tam były przynajmniej trzy tezy... Więc wybacz ale także nie ma wyróżnienia która to niby główna. Problem nie leży w tym że dla niektórych trzeba robić wyjaśnienia. Problem jest w tym że zakładasz że ktoś Ci czyta w myślach. Bo nie ma żadnego powodu aby sądzić że ktoś może się domyśleć o jakiej jednej ze zbioru przynajmniej trzech liczb pomyślał teraz Afordancja.... Jeśli zakładasz że większość ludzi tutaj wie o jakiej myślisz liczbie - to uwierz na słowo - mylisz się. Istnieje oczywiście inne wytłumaczenie: masz gdzieś czytających i tak sobie po prostu rzucasz zdania. A potem jak ktoś się doczepi to wyślizgujesz się że miałeś co innego na myśli.
-
i Samo w sobie ciekawe. Niezależnie od tematu jaki założyłem.
-
Czy nie macie uczucia że odkąd pojawiły się prezentacje Power Pointa nauka poleciała na łeb na szyję? Ja pamiętam jeszcze stare wykłady gdzie stosowano dyskusję. Gdzie wykładowca pisał coś na tablicy albo na folii. Gdzie była pokazana cała droga wyciągania jakiegoś wniosku. Teraz zaś obserwując nauczanie widzę ukierunkowania na: - podział zagadnienia na części (bo tak się to naturalnie prezentuje w prezentacji) - mało treści, tylko po łebkach lecenie, jak się otworzy prezentację jakąś w domu to w zasadzie nawet jeśli się uważało na wykładzie to nie ma tam nic co dałoby się zrozumieć, same rzeczy do zapamiętania - no i ten język, jak najbardziej encyklopedyczny i suchy. Czyli przykładowo jak mamy napisać na dowolny temat np. samochód to slajdy będąc wyglądać tak: 1 slajd - definicja samochodu 2 slajd - podział samochodów 3 slajd - podział elementów samochodu 4 slajd - jeszcze inny podział, itd. I widzę dwie drogi generalnie pracy z Power Pointem, obie złe: 1. wykładowca ma ze 150 slajdów, czyta je po prostu, lecąc na łeb na szyję, takie odczytanie suchych faktów nie do zapamiętania (a do rozumienia nie ma tam nic) 2. wykładowca mówi ciekawie ale ma się nijak do slajdów przygotowanych na odwal się, efekt jest taki że z takiej prezentacji i tak nie skorzystamy, wykładu zaś nie zapamiętamy bo nas ta prezentacja tylko rozproszy niepotrzebnie. Tak sobie myślę że przecież jest sporo tęgich głów na świecie. Przecież jakiś cel musiał być wyższy upowszechnienia takiej formy nauczania. Bo jeśli to jest złe to powinny się podnieść głosy krytyki ludzi o poważniejszych tytułach niż mój (niekoniecznie dłuższych ) ale nic takiego nie słyszę. Wszyscy udają że jest ok?
-
Hmm, twierdzenie że Bóg jest światem prowadzi do wniosku że niektóre jego części walczą ze sobą. A królestwo walczące samo ze sobą nie może za długo istnieć. Co do myślenia samodzielnego popieram - chociaż Kościół dalej uważa jak w Pochwale głupoty. I jeśli nie karze za samodzielne myślenie to tylko i wyłącznie z braku wystarczającej władzy. Zawsze prędzej czy później niezależnie od idei i wartości - ludzka natura wychodzi na wierzch.
-
Bunny hill. O fizyce, matematyce i opłotkach bez napięć.
thikim odpowiedział Astroboy na temat w dziale Luźne gatki
Dajesz mu 6 rzeczy. Odbierasz raz 3 rzeczy i mówisz: stan Twoich rzeczy zmienił się o -3 a teraz odbieram ci znowu 3 rzeczy i stan zmienił się znowu o -3 rzeczy. Czyli razem stan zmienił się o 2* (-3) czyli o -6 rzeczy a teraz to neguję oddając ci je ponownie i masz 6 rzeczy. Kurcze, czemu nie 12 albo 0? LOL Może lepiej zabierać z podłogi? A tak na poważnie to lepiej z kulkami na podłodze. minus określa kierunek zmian - bo tylko taki może mieć sens w świecie liczb naturalnych. 3 kulki raz i 3 kulki raz turlają się a potem zmieniają kierunek i znowu się turlają. -
Ale niepewność to subiektywne odczucie człowieka a nie fundamentalna zasada mechaniki kwantowej. Czemu człowiek jaskiniowy miałby czuć większą niepewność? Życie sprowadzało się do: zabij i jedz albo daj się zabić i bądź zjedzony. W porównaniu do dzisiejszego świata tam był świat prosty i pewny. Dziś nie masz pewności że jutro planety nie przeszyje śmiercionośne promieniowanie. Człowiek jaskiniowy nie wiedział o tym, subiektywnie miał większą pewność swojego istnienia. Mniej zjawisk dotyczyło jego życia. Całą masę potrafił sprowadzić do religii czyli miał prosty, nieskomplikowany i pewny system w którym się odnajdywał. Jeśli uważasz inaczej to wnioskiem z takiego rozumowania jest że najmniej pewnie to się czują zwierzęta. ]A skąd to założenie? Poznałeś całą rzeczywistość? Przecież wiesz że nie możesz. Twierdzenie że możesz to jest twierdzenie religijne. Nauka jasno stwierdza że nie możesz poznać całej rzeczywistości. Chyba próbujesz mnie przekonać że ateizm ma wszystkie cechy religii w tym boga zwanego POZNAWALNOŚCIĄ.
-
Tak dopuszczam, aczkolwiek to dopuszczenie nie ma żadnej wartości Prawdopodobnie nasz rozum potrzebuje wiary do funkcjonowania w świecie który staje się dla nas coraz bardziej niepewny ( subiektywnie, w miarę naszego rozwoju). I nie piszę teraz konkretnie o wierze w Boga ale o wierze w sensie przyjęcia pewnego modelu istnienia bez możliwości udowodnienia i odpowiedzi na fundamentalne pytania. Z tego punktu widzenia i ateizm jest wiarą i ma takie samo podłoże. Z tego punktu widzenia wiara jest po prostu funkcją wbudowaną w w miarę rozwinięty mózg człowieka i wynikiem jego ewolucji - co wydaje się także dość oczywiste. Chyba już odpowiedziałem co powoduje poczucie wiary. Jeśli jednak pytasz o to co powoduje poczucie wiary konkretnie w Boga to odpowiedzią jest: - wychowanie w takim a nie innym systemie i nie zanegowanie tego systemu poprzez znalezienie sobie innej formy wiary (np. ateizmu).
-
Prawda o ciemnych stronach stalinizmu to się stała jawna w 1956 i kraj się nie rozpadł. ZSRR rozpadł się po latach złego gospodarzenia.
-
To chyba głównie w kwestii byli lekkimi przestepcami - powinęła im się noga, poszli do więzienia i wyszli jako ciężcy przestępcy. Albo inaczej: byli hetero, w więzieniu stali się cwelami. Nie zrozumcie mnie że się naśmiewam bo uważam to za tragedię jakiej nie chciałbym doświadczyć ale owszem: więzienie zmienia ludzi i to chyba oczywiste ale bardzo rzadko na plus.
-
Ostatnie wcielenie ma być w grudniu wedle zapowiedzi. Potem już tylko ochotnicy. Czy to upadek społeczeństwa? Z pewnością kryzys edukacji. Niemniej z upadkiem nie przesadzałbym.
-
Lista zgłoszeń do nagrody Wielkiego Napędzacza Postępu (WNP) by Waldi888231200
thikim odpowiedział waldi888231200 na temat w dziale Luźne gatki
W pewnym sensie obawiam się że jednak ma rację. Wojna jak nic napędza postęp. Są tego olbrzymie koszty i duże ofiary. Jednak sam rozwój techniki w czasie wojny jest po prostu szalony. Tak samo po wojnie była "zimna wojna" która dalej napędzała postęp. Lądowanie na Ksieżycu, satelity, to wszystko i dużo dużo więcej to rezultat zimnej wojny. Bez tego wszystko to działoby się wolniej. Wojna działa oczywiście tylko na krótką metę. Zbyt długotrwała wykończyłaby postęp.
