Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Immunolodzy radzą, by na czas pandemii unikać mięsa i mleka. Szczególnie surowych

Recommended Posts

Immunolodzy z Polskiej Akademii Nauk wydali zalecenia na czas epidemii koronawirusa. Naukowcy podkreślają, że nie istnieją żadne leki i preparaty, które mógłby wzmocnić odporność i uchronić nas przed zakażeniem. Możemy jednak postępować tak, by nie osłabiać swojego układu odpornościowego.

Człowiek dysponuje układem odpornościowym, który może skutecznie nas chronić przed wirusami. Należy podkreślić, że odpowiedź immunologiczna zaczyna się rozwijać dopiero po kontakcie z fragmentami (zwanymi antygenami) wirusa. Przed wniknięciem wirusów do organizmu człowieka liczba komórek układu odpornościowego (limfocytów) w krwiobiegu, jest niewystarczająca i, na dodatek, limfocyty te nie są jeszcze gotowe do obrony, czytamy w komunikacie PAN.

Należy podkreślić, iż nie istnieją żadne leki, które mogłyby wzmocnić odporność człowieka i uchronić go przed zakażeniem. Wszelkie preparaty witaminowe, mieszanki minerałów i witamin, naturalne wyciągi roślinne i zwierzęce, a w szczególności preparaty homeopatyczne, które przedstawiane są jako „wzmacniacze odporności”, nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju odporności przeciwzakaźnej. Nigdy nie wykazano ich działania wspomagającego pracę układu odpornościowego, a ich reklamowanie jako preparatów wzmacniających odporność jest zwykłym oszustwem.

Możemy jednak podjąć proste działania, by nie osłabić naszego układu odpornościowego. Czynniki, które osłabiają funkcjonowanie układu odpornościowego i których należy unikać: nadmierne i długotrwałe spożywanie alkoholu, palenie tytoniu, przyjmowanie narkotyków, przewlekły deficyt snu, nieprawidłowe odżywianie się (niedożywienie, awitaminoza, ale również patologiczna otyłość), brak wysiłku fizycznego.

Jednocześnie profesorowie Dominika Nowis i Jakub Gołąb z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zalecają m.in. unikanie kontaktu z dzikimi zwierzętami, przejście na dietę roślinną, a w szczególności unikanie spożywania surowego mięsa i mleka.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Możemy jednak podjąć proste działania, by nie osłabić naszego układu odpornościowego"

Wiele doniesień naukowych mówi np. o tym, że jedzenie mięsa powoduje stany zapalne. Może tu właśnie chodzi o tego rodzaju mechanizmy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mięso, jaja, nabiał osłabiają układ odpornościowy? Raczej 

49 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

nieprawidłowe odżywianie się (niedożywienie, awitaminoza, ale również patologiczna otyłość)

bym bardziej wiązał z dietami roślinnymi.

Nie chcę zaczynać g#wnoburzy, ale takie stwierdzenia z ust profesorów (pani Dominiki i pana Jakuba) trochę mnie rażą. 

 

Edited by smoczeq
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja już nic nie wiem. 

Jeśli jest jakiś mądry specjalista na forum to niech mi doradzi co mam wybrać. Czy mam jeść raczej zboża z glifosatem, warzywa z azotynami czy mięso z całą gamą bonusów. W mięsie niby jest większa koncentracja trucizn, ale wystarczy mi go mniej żebym się najadł. Co robić?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, tempik said:

Jeśli jest jakiś mądry specjalista na forum to niech mi doradzi co mam wybrać

Nie jestem wprawdzie specjalistą, ale sądzę, że niezłym pomysłem jest po prostu kupowanie produktów ze sprawdzonych źródeł. Stworzenie sobie siatki dostawców żywności (mogą to być też dziadkowie ze wsi, sąsiad z działką, którego znamy z zamiłowania do naturalnego ogrodnictwa itp.). Ostatecznie też jeśli się raz na jakiś czas zje coś trującego, a ma się zdrową wątrobę i nerki to też się nic wielkiego nie stanie.

Jeśli chodzi zaś o wybór diety mięsnej lub bezmięsnej, to chyba najlepiej sprawdzić na sobie, która nam bardziej służy (pojeść np. 3 miesiące taką, potem inną i zrobić sobie badania). Niby większość opracowań wskazuje na roślinną jako zdrowszą, ale nie każdy mieści się w średniej i jeśli się akurat jakimś trafem znajduje w jednym z ekstremów wykresu, kierowanie się zaleceniami dla ogółu nie jest najlepszym pomysłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

https://edition.cnn.com/2020/03/14/asia/coronavirus-traditional-chinese-medicine-intl-hnk/index.html

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2973827/

https://www.google.com/url?q=https://www.ema.europa.eu/en/documents/herbal-report/final-assessment-report-glycyrrhiza-glabra-l/glycyrrhiza-inflata-bat/glycyrrhiza-uralensis-fisch-radix_en.pdf&sa=U&ved=2ahUKEwjcsvXUr7boAhXNlIsKHZ4yA6wQFjAAegQIAxAB&usg=AOvVaw15xMcsKe0_M3oRSY16lsvg

Dziwne, bo na stronach rządowych Chin jest wykazane które substancje zmniejszały objawy i minimalizowaly zakażenie. Chińczycy zrobili sporo badań od początku Sars w 2003 roku. Ale to przecież Chińczycy i nikt im nie ufa bo przecież to pewnie propaganda. Ale prawdą jest że zdrowy tryb życia daje większe szanse na szybszą reakcję organizmu.

Edited by Rowerowiec
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Wszelkie preparaty witaminowe, mieszanki minerałów i witamin, naturalne wyciągi roślinne i zwierzęce, a w szczególności preparaty homeopatyczne, które przedstawiane są jako „wzmacniacze odporności”, nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju odporności przeciwzakaźnej. Nigdy nie wykazano ich działania wspomagającego pracę układu odpornościowego, a ich reklamowanie jako preparatów wzmacniających odporność jest zwykłym oszustwem.

Tak jak już wcześniej pisałem polskim naukowcom nigdy nie ufam. Pierwsze lepsze art z KW z zagranicznych (nie chińskich) źródeł:

https://kopalniawiedzy.pl/flawonoidy-metabolit-dezaminotyrozyna-DAT-mikrobiom-Clostridium-orbiscindens-Ashley-L-Steed-Thaddeus-S-Stappenbeck,26837

"Od lat uważa się, że flawonoidy wykazują ochronne właściwości, które pomagają regulować układ odpornościowy i jego zdolność do zwalczania patogenów. "

https://kopalniawiedzy.pl/grypa-blonnik-uklad-odpornosciowy-myszy-krotkolancuchowe-kwasy-tluszczowe-mikrobiom-Benjamin-Marsland,28198

"błonnik zwiększa przeżywalność zarażonych wirusem grypy myszy."

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, tempik napisał:

Co robić?

Najpierw dużo ruchu, potem nie więcej niż 25% białka w diecie. Jeśli potrafisz bez myśli samobójczych przetrwać na roślinach, to prawdopodbnie wegetarianizm jest dla Ciebie najlepszą opcją, ale ponad 80% wegan i ponad 75% wegetarian nie jest w stanie wytrwać* i przerywa dietę. "Aż" jedna trzecia z nich deklaruje chęć powrotu.

*) Informacja z yt kanału wege, więc nie sprawdzałem.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witamina D w suplementach przyjmowana dziennie albo tygodniowo zmniejsza ryzyko infekcji dróg oddechowych o 20%, a w przypadku osób z niedoborem tej witaminy nawet o 70%.

 

Co do stanów zapalnych:

Quote

1. Stan zapalny ostry i przewlekły
(...)

2. Cukier przyczyną stanów zapalnych
(...)

3. Szkodliwy wpływ tłuszczów trans
(...)

4. Miesa słabej jakości powodujące stany zapalne

Stany zapalne mogą być również spowodowane spożywaniem słabej jakości mięs. Tutaj prym wiedzie mięso oddzielone mechanicznie czyli tzw. MOM. Są to tłuszcze i zmielone odpady, jak skóra oraz kości zwierząt.

Pasztety, parówki, mielonki, konserwy mięsne, gotowe klopsiki - niestety, te przysmaki składają się z takich odpadków. Nie poleca się ich nikomu, a w szczególności dzieciom.

Organizm może reagować stanami zapalnymi po spożyciu takich mięs, co udowodnili badacze z University of California. Jednak to nie koniec złych wiadomości dla osób, które lubią mięso.

Czerwone mięso to źródło kwasu arachidonowego. Ta substancja również może się przyczyniać do rozwoju stanów zapalnych w organizmie.

Źródło:
https://zywienie.abczdrowie.pl/trzy-najgorsze-produkty-do-jedzenia-powoduja-stany-zapalne-w-organizmie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo niejasny ten artykuł. Chodzi tylko o SUROWE mięso i SUROWE mleko? Po drugie, brakuje uzasadnienia, dlaczego mięso i mleko miałyby zmniejszać odporność...

Edited by AlexiaX

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie mięso a jeszcze bardziej mleko wywołuje przewlekłe stany zapalne jelit. Ale jest to sprawa bardzo indywidualna, jeden dostanie po wypiciu szklanki sraczki a jego układ odpornościowy zacznie wariować, u kogoś innego reakcji nie będzie wcale, albo będzie niezauważalna. Statystycznie są to pewnie znaczne wartości, ale każdy powinien intuicyjnie wiedzieć jakie produkty działają na niego źle i obniżają formę i odporność.

I nie ma co wariować i  zamykać się pod szklanym kloszem, bo to nic nie da. W naszym ciele nie ma nigdy pokoju i sielanki. Limfocyty,fagocyty są na stałej wojnie i nie biorą jeńców. W każdej  sekundzie zabijają niezliczone ilości grzybów,bakterii i własnych komórek w których wyniuchały ukrytego wirusa, czy inną wadę,patogen.

Ale o ogólną formę zdrowie  trzeba oczywiście dbać bo to może zwiększyć szybkość reakcji i rozpoznania wroga przez układ odpornościowy, a to jest najważniejsze. Jak reakcja będzie spóźniona i infekcja rozleje się to robi się nieciekawie i w takiej sytuacji już nie wiadomo czy patogen robi większe spustoszenie czy sam układ odpornościowy zabijający na masową skale własne komórki i wywołując sepse.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.03.2020 o 08:39, tempik napisał:

mleko wywołuje przewlekłe stany zapalne jelit

Być może, ale chyba nie u wszystkich, a tylko u tych co mleka nie tolerują, a dokładniej laktozę. Dotąd sądziłem, że picie mleka raczej sprzyja odporności na patogeny.

Ja piję mleko od dziecka. Nigdy nie miałem z tym problemów, a prawie pół setki okrążeń Słońca już mam na karku. Zjadam także sery białe, żółte, pomarańczowe i wszelkiej innej maści. Pijam jogurty, śmietany, kefiry itp. Jako dziecko zwykle piłem mleko przegotowane, ale nierzadko było ono "prosto od krowy", kupowane na wsi od różnych rolników, więc mama miewała obawy przed podaniem surowego. Obecnie zwykle piję UHT, bo kupienie "prosto od krowy" jest trudne.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Sławko napisał:

Być może, ale chyba nie u wszystkich

dlatego pisałem że to bardzo indywidualna sprawa. 

13 minut temu, Sławko napisał:

Dotąd sądziłem, że picie mleka raczej sprzyja odporności na patogeny

surowe mleko to wylęgarnia bakterii, nawet takie prosto z bardzo dokładnie umytego wymiona. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, tempik napisał:

surowe mleko to wylęgarnia bakterii

Może i tak, ale zdaje się, że w większości są to bakterie mlekowe, które nie są szkodliwe dla zdrowia człowieka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, tempik napisał:

surowe mleko to wylęgarnia bakterii, nawet takie prosto z bardzo dokładnie umytego wymiona. 

No to wygląda, że miałem sporo szczęścia w dzieciństwie. Gdy jeździłem na wakacje do dziadków, rano dostawałem kubek świeżego mleka. Później nauczyłem się doić, to sam sobie doiłem.
Polegało to na tym, że podchodziło się do krowy, udoiło nieco mleka na rękę, tym mlekiem przecierało wymiona, a potem już bezpośrednio do kubka doiło. Ciepłe mleko z pianką... rewelacja :)
Teraz pewnie rodzice poszliby siedzieć za to...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ja nie lubiłem tego mleka prosto od krowy... właśnie dlatego, że było ciepłe. Jak moja pamięć sięga to tolerowałem tylko mleko gorące albo zimne, a teraz to już tylko zimne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zwierzęta morskie utrzymują równowagę wśród wirusów zamieszkujących wodę. Biolog morski Jennifer Welsh będzie w najbliższy poniedziałek broniła – oczywiście online – pracy doktorskiej na Wolnym Uniwersytecie w Amsterdamie. Jej temat brzmi Marine virus predation by non-host organism.
      Wirusy to najbardziej rozpowszechnione cząstki biologiczne w środowisku morskim. Niewiele jednak wiadomo o potencjalnych skutkach ekologicznych procesu usuwania wirusów przez organizmy nie będące ich gospodarzami, czytamy w artykule, który Welsh opublikowała na łamach Nature. Wiemy, że wirusy, poprzez uśmiercanie czy skracanie życia w inny sposób, regulują populację organizmów będących ich gospodarzami. Pani Welsh chciała się dowiedzieć, jak populacja wirusów jest regulowana przez organizmy nie będące ich gospodarzami.
      Wirusy mogą być pożywieniem dla wielu organizmów. Na przykład ostryżyca japońska filtruje wodę, by pobierać z niej tlen, glony i bakterie. Przy okazji pochłania jednak wirusy. Podczas naszych eksperymentów nie podawaliśmy ostryżycom żadnego pożywienia. Filtrowały wodę tylko po to, by pobrać z niej tlen. Okazało się, że usunęły z wody 12% wirusów, mówi Welsh.
      Jednak to nie ostryżyce najbardziej efektywnie usuwały wirusy. Uplasowały się dopiero na 4. pozycji wśród zwierząt badanych przez Welsh. Z organizmów, które testowaliśmy, najlepiej sprawowały się gąbki, kraby i sercówki. Podczas naszych eksperymentów w ciągu trzech godzin gąbki usunęły z wody aż 94% wirusów. Nawet, gdy co 20 minut dostarczaliśmy do wody kolejny zestaw wirusów gąbki niezwykle efektywnie je usuwały, mówi uczona.
      Welsh dodaje, że uzyskanych przez nią wyników nie można przekładać wprost na środowisko naturalne. Tam sytuacja jest znacznie bardziej złożona. Obecnych jest bowiem wiele innych gatunków, które wpływają na siebie nawzajem. Na przykład, gdy ostryżyca filtruje wodę i w pobliżu znajdzie się krab, ostryżyca zamyka skorupę i przestaje filtrować. Ponadto na zwierzęta mają wpływ ruchy wody, temperatura, promieniowanie ultrafioletowe, wyjaśnia.
      Badania Welsh przydadzą się w akwakulturze. Ryby hoduje się tam w zamknięciu w wodach oceanicznych. W takich farmach słonej wody olbrzyma liczba zwierząt z jednego gatunku jest trzymana w monokulturze. Jeśli w takich hodowli wybuchnie epidemia, istnieje wysokie ryzyko, że patogen rozprzestrzeni się na żyjące w oceanie dzikie populacje. Jeśli do takiej hodowli dodamy wystarczającą liczbę gąbek, możemy zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdyby nie podjęto żadnych działań koronawirus SARS-CoV-2 jeszcze w bieżącym roku zabiłby 40 milionów ludzi. Jednak nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu pandemia może zabić około 2 milionów ludzi. Takie wnioski płyną z analiz przeprowadzonych na Imperial College London. Specjaliści z tej prestiżowej uczelni przeanalizowali rozwój pandemii biorąc pod uwagę różne scenariusze podjętych działań.
      Jeden ze scenariuszy zakładał, że nie zostaną podjęte żadne szczególnie działania. W takim wypadku do końca bieżącego roku wirus zaraziłby wszystkich ludzi, a liczba zgonów sięgnęłaby 40 milionów. Drugi z przyjętych scenariuszy to utrzymanie dystansu pomiędzy ludźmi i zmniejszenie liczby kontaktów społecznych o 40%, a w grupie osób starszych o 60%. W takim przypadku, jak wynika z modeli, liczba chorych i zgonów zostałaby zmniejszona o połowę. Nawet to doprowadziłoby do szybkiego przeciążenia systemów opieki zdrowotnej we wszystkich krajach na świecie.
      Doktor Patrick Walker, autor raportu, stwierdził: Naszym zdaniem w najbliższych tygodniach i miesiącach będziemy mieli do czynienia ze stanem bezprecedensowej ostrej gotowości systemów opieki zdrowotnej. Z naszych analiz wynika, że wszystkie kraje na świecie mają wybór pomiędzy intensywnymi i kosztownymi działaniami na rzecz ograniczenia zachorowań, albo ryzykują szybkim załamaniem systemów opieki zdrowotnej. Nasze badania sugerują, ze jeśli teraz podejmiemy szybką wspólną akcję, to w przyszłym roku uratujemy miliony ludzi od śmierci.
      Z badań Brytyjczyków wynika, że do stłumienia epidemii konieczne są szybkie zdecydowane działania takie jak szeroko zakrojone testy, kwarantanna osób zarażonych oraz radykalne zmniejszenie kontaktów społecznych. Olbrzymie znaczenie ma tempo zastosowania takich zasad.
      Jeśli wszystkie kraje przyjęłyby taką strategię w momencie gdy średnia liczba zgonów sięga u nich 2 osób na 1 milion populacji, to w bieżącym roku udałoby się uniknąć 38,7 miliona zgonów. Jeśli zaś rozwiązania takie zostaną przyjęte później, na poziomie 16 zgonów/1 milion mieszkańców, to uda się uniknąć 30,7 miliona zgonów, zatem na całym świecie umrze o 8 milionów osób więcej.
      Obecnie średnia zgonów na COVID-19 wynosi dla całego świata 3,1 osoby/1 mln. Największy odsetek zgonów jest we Włoszech i wynosi tam 136/1 mln., w Hiszpanii jest to 93/1 mln., w USA 4/1 mln., w Niemczech 3/1 mln., a w Polsce 0,4/1 mln.
      Wyraźnie też widać, że epidemia nabiera na świecie rozpędu. W ostatnią niedzielę, 22 marca, na całym świecie zanotowano 32 453 nowych przypadki zachorowań i 1628 zgonów, wczoraj było to już 58 017 nowych przypadków zachorowań i 2681 zgonów.
      Wszystkie kraje muszą podjąć szybkie, zdecydowane i wspólne działania, mówi współautorka badań, profesor Azra Ghani. Szybkie wczesne działania może zmniejszyć liczbę zgonów nawet o 95% i ocalić 38,7 miliona osób. Jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na szerszy wpływ takich działań, by upewnić się, że najsłabsi są chronieni przed zdrowotnymi, społecznymi i ekonomicznymi skutkami wprowadzonych obostrzeń, dodaje.
      To pokazuje, że pandemia będzie olbrzymim wyzwaniem dla krajów o niskich i średnich dochodach. Większość scenariuszy wykazała bowiem, że COVID-19 najprawdopodobniej przeciąży ich systemy zdrowotne, a koszty społeczne i ekonomiczne walki z pandemią będą bardzo wysokie.
      Nasze badania dostarczają kolejnych dowodów, że COVID-19 stanowi poważne zagrożenie dla publicznych systemów opieki zdrowotnej. Kraje muszą działać wspólnie. Dzielenie się zasobami, doświadczeniem i wiedzą to krytyczne elementy, które pozwolą nam uniknąć katastrofy na globalną skalę, stwierdza profesor Neil Ferguson.
      Naukowcy podkreślają, że ich modele nie są przewidywaniami tego, co się wydarzy, ale służą do ilustracji rozmiaru problemów, z jakimi będziemy się mierzyli i działań, jakie należy podjąć.
      Z raportu dowiadujemy się na przykład, że bez podjęcia jakichkolwiek działań do końca bieżącego roku w Europie i Azji Środkowej zaraziłoby się 801 770 000 osób, a zmarłoby 7 276 000. W scenariuszu, w którym udałoby się pandemię powstrzymać na poziomie 0,2 zgonów na 100 000 populacji na tydzień we wspomnianym regionie zarazi się 61 578 000 osób, a umrze 297 000 ludzi. W drugim ze scenariuszy, gdy pandemia zostaje opanowana na poziomie 1,6 zgonów na 100 000 ludzi na tydzień zarazi się 257 706 000, a umrze 1 397 000.
      Jeśli zaś na całym świecie nie zostałyby podjęte żadne działania, to zarażeniu ulegnie 7 013 734 000 osób i będzie 40 624 000 zgonów. Przy opanowaniu pandemii na poziomie 0,2 zgonów na 100 000 osób na tydzień będziemy mieli na całym świecie 469 523 000 zarażonych i 1 858 000 zmarłych. Natomiast przy poziomie 1,6 zgonów na 100 000 osób na tydzień na całym świecie będzie 2 403 843 000 zarażonych i 10 452 000 zmarłych.
      Obecnie naukowcy z Imperial College London wysyłają do wszystkich krajów wyliczenia dotyczące każdego z tych krajów.
      Z raportem pt. The Global Impact  of  COVID-19and  Strategies  for  Mitigation  and Suppression [PDF] można zapoznać się na stronach uczelni.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pandemia COVID-19 może stanowić niebezpieczeństwo dla wielkich małp. Eksperci obawiają się, że koronawirus SARS-CoV-2 może zagrozić istnieniu goryli, szympansów i orangutanów. Zwierzęta mogą zarazić się od turystów, naukowców lub strażników.
      Specjaliści od dawna ostrzegali, że turyści zbytnio zbliżają się np. do goryli zamieszkujących Nieprzenikniony Las Bwindi czy Park Narodowy Virunga. Mogą je zarazić wieloma chorobami przenoszonymi przez człowieka. Teraz do tych zagrożeń doszedł COVID-19.
      Pandemia COVID-19 to krytyczna sytuacja dla ludzi, naszego zdrowia i gospodarki. To również zagrożenie dla wielkich małp. One już i tak znajdują się na skraju zagłady, ostrzega Thomas Gillespie z Emory University. Jako, że jesteśmy bardzo podobni genetycznie do wielkich małp, jesteśmy też narażeni na wiele tych samych chorób. Część z nich przechodzimy podobnie. Są jednak takie choroby, które człowiek przechodzi łagodnie, ale dla wielkich małp są one śmiertelne.
      Dlatego też autorzy listu opublikowanego na łamach Nature, proponują, by tymczasowo zakazać wizyt turystów w rezerwatach i ograniczyć badania terenowe. Zwracają przy tym uwagę, że należy tutaj dobrze rozważyć niezbędne działania, gdyż wraz ze zmniejszeniem liczby turystów czy naukowców może zwiększyć się aktywność kłusowników.
      Z dotychczasowych badań wiemy, że małpy są podatne na wiele ludzkich chorób układu oddechowego, jak RSV, hMPV, H1N1, H3N2 czy grypa typu B oraz B. Retrospektywne badania wykazały, że wirusy te wielokrotnie wywoływały epidemie wśród małp. Charakteryzowała je wysoka śmiertelność.
      Z kolei w 2016 roku na Wybrzeżu Kości Słoniowej w Parku Narodowym Tai doszło do epidemii wśród goryli zarażonych ludzkim koronawirusem OC43. Do zarażenia doszło, mimo że od 2008 roku osoby chcące wejść na teren parku są poddawane pięciodniowej kwarantannie. OC43 to jeden z koronawirusów, które stale krążą w ludzkiej populacji. U ludzi wywołuje od zwykle łagodne objawy. Na szczęście tak też było u małp.
      To zaś oznacza, że SARS-CoV-2 również może doprowadzić do zakażenia wielkich małp. A jest on znacznie groźniejszy od OC43.
      Doktor Gladys Kalema-Zikusoka, która była pierwszym w Ugandzie weterynarzem pracującym wyłącznie na rzecz dzikich zwierząt, w połowie lat 90. zdała sobie sprawę, że przenoszone przez ludzi choroby dziesiątkują goryle. To jej ciężkiej pracy zawdzięczamy, że goryle górskie wciąż jeszcze istnieją. Co więcej, ich liczebność wzrosła z 700 w roku 2011 do ponad 1000 obecnie. Jeszcze w 206 roku w Nieprzeniknionym Lesie Bwindi, gdzie pracuje Zikusoka i założona przez nią organizacja, żyło 300 goryli górskich. Teraz żyje ich tam 600.
      Kalema-Zikusoka mówi, że co prawda istnieją przepisy mówiące, na jaką odległość turyści mogą zbliżać się do wielkich małp, ale zasady te są notorycznie łamane. Turyści, chcąc pochwalić się znajomym selfie, przekupują przewodników, a ci pozwalają im na zbytnie zbliżanie się do zwierząt.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...