Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Immunolodzy radzą, by na czas pandemii unikać mięsa i mleka. Szczególnie surowych

Recommended Posts

Immunolodzy z Polskiej Akademii Nauk wydali zalecenia na czas epidemii koronawirusa. Naukowcy podkreślają, że nie istnieją żadne leki i preparaty, które mógłby wzmocnić odporność i uchronić nas przed zakażeniem. Możemy jednak postępować tak, by nie osłabiać swojego układu odpornościowego.

Człowiek dysponuje układem odpornościowym, który może skutecznie nas chronić przed wirusami. Należy podkreślić, że odpowiedź immunologiczna zaczyna się rozwijać dopiero po kontakcie z fragmentami (zwanymi antygenami) wirusa. Przed wniknięciem wirusów do organizmu człowieka liczba komórek układu odpornościowego (limfocytów) w krwiobiegu, jest niewystarczająca i, na dodatek, limfocyty te nie są jeszcze gotowe do obrony, czytamy w komunikacie PAN.

Należy podkreślić, iż nie istnieją żadne leki, które mogłyby wzmocnić odporność człowieka i uchronić go przed zakażeniem. Wszelkie preparaty witaminowe, mieszanki minerałów i witamin, naturalne wyciągi roślinne i zwierzęce, a w szczególności preparaty homeopatyczne, które przedstawiane są jako „wzmacniacze odporności”, nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju odporności przeciwzakaźnej. Nigdy nie wykazano ich działania wspomagającego pracę układu odpornościowego, a ich reklamowanie jako preparatów wzmacniających odporność jest zwykłym oszustwem.

Możemy jednak podjąć proste działania, by nie osłabić naszego układu odpornościowego. Czynniki, które osłabiają funkcjonowanie układu odpornościowego i których należy unikać: nadmierne i długotrwałe spożywanie alkoholu, palenie tytoniu, przyjmowanie narkotyków, przewlekły deficyt snu, nieprawidłowe odżywianie się (niedożywienie, awitaminoza, ale również patologiczna otyłość), brak wysiłku fizycznego.

Jednocześnie profesorowie Dominika Nowis i Jakub Gołąb z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zalecają m.in. unikanie kontaktu z dzikimi zwierzętami, przejście na dietę roślinną, a w szczególności unikanie spożywania surowego mięsa i mleka.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

przejście na dietę roślinną

A dlaczegóż to?

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Możemy jednak podjąć proste działania, by nie osłabić naszego układu odpornościowego"

Wiele doniesień naukowych mówi np. o tym, że jedzenie mięsa powoduje stany zapalne. Może tu właśnie chodzi o tego rodzaju mechanizmy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Mięso, jaja, nabiał osłabiają układ odpornościowy? Raczej 

49 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

nieprawidłowe odżywianie się (niedożywienie, awitaminoza, ale również patologiczna otyłość)

bym bardziej wiązał z dietami roślinnymi.

Nie chcę zaczynać g#wnoburzy, ale takie stwierdzenia z ust profesorów (pani Dominiki i pana Jakuba) trochę mnie rażą. 

 

Edited by smoczeq
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja już nic nie wiem. 

Jeśli jest jakiś mądry specjalista na forum to niech mi doradzi co mam wybrać. Czy mam jeść raczej zboża z glifosatem, warzywa z azotynami czy mięso z całą gamą bonusów. W mięsie niby jest większa koncentracja trucizn, ale wystarczy mi go mniej żebym się najadł. Co robić?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, tempik said:

Jeśli jest jakiś mądry specjalista na forum to niech mi doradzi co mam wybrać

Nie jestem wprawdzie specjalistą, ale sądzę, że niezłym pomysłem jest po prostu kupowanie produktów ze sprawdzonych źródeł. Stworzenie sobie siatki dostawców żywności (mogą to być też dziadkowie ze wsi, sąsiad z działką, którego znamy z zamiłowania do naturalnego ogrodnictwa itp.). Ostatecznie też jeśli się raz na jakiś czas zje coś trującego, a ma się zdrową wątrobę i nerki to też się nic wielkiego nie stanie.

Jeśli chodzi zaś o wybór diety mięsnej lub bezmięsnej, to chyba najlepiej sprawdzić na sobie, która nam bardziej służy (pojeść np. 3 miesiące taką, potem inną i zrobić sobie badania). Niby większość opracowań wskazuje na roślinną jako zdrowszą, ale nie każdy mieści się w średniej i jeśli się akurat jakimś trafem znajduje w jednym z ekstremów wykresu, kierowanie się zaleceniami dla ogółu nie jest najlepszym pomysłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

https://edition.cnn.com/2020/03/14/asia/coronavirus-traditional-chinese-medicine-intl-hnk/index.html

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2973827/

https://www.google.com/url?q=https://www.ema.europa.eu/en/documents/herbal-report/final-assessment-report-glycyrrhiza-glabra-l/glycyrrhiza-inflata-bat/glycyrrhiza-uralensis-fisch-radix_en.pdf&sa=U&ved=2ahUKEwjcsvXUr7boAhXNlIsKHZ4yA6wQFjAAegQIAxAB&usg=AOvVaw15xMcsKe0_M3oRSY16lsvg

Dziwne, bo na stronach rządowych Chin jest wykazane które substancje zmniejszały objawy i minimalizowaly zakażenie. Chińczycy zrobili sporo badań od początku Sars w 2003 roku. Ale to przecież Chińczycy i nikt im nie ufa bo przecież to pewnie propaganda. Ale prawdą jest że zdrowy tryb życia daje większe szanse na szybszą reakcję organizmu.

Edited by Rowerowiec
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Wszelkie preparaty witaminowe, mieszanki minerałów i witamin, naturalne wyciągi roślinne i zwierzęce, a w szczególności preparaty homeopatyczne, które przedstawiane są jako „wzmacniacze odporności”, nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju odporności przeciwzakaźnej. Nigdy nie wykazano ich działania wspomagającego pracę układu odpornościowego, a ich reklamowanie jako preparatów wzmacniających odporność jest zwykłym oszustwem.

Tak jak już wcześniej pisałem polskim naukowcom nigdy nie ufam. Pierwsze lepsze art z KW z zagranicznych (nie chińskich) źródeł:

https://kopalniawiedzy.pl/flawonoidy-metabolit-dezaminotyrozyna-DAT-mikrobiom-Clostridium-orbiscindens-Ashley-L-Steed-Thaddeus-S-Stappenbeck,26837

"Od lat uważa się, że flawonoidy wykazują ochronne właściwości, które pomagają regulować układ odpornościowy i jego zdolność do zwalczania patogenów. "

https://kopalniawiedzy.pl/grypa-blonnik-uklad-odpornosciowy-myszy-krotkolancuchowe-kwasy-tluszczowe-mikrobiom-Benjamin-Marsland,28198

"błonnik zwiększa przeżywalność zarażonych wirusem grypy myszy."

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, tempik napisał:

Co robić?

Najpierw dużo ruchu, potem nie więcej niż 25% białka w diecie. Jeśli potrafisz bez myśli samobójczych przetrwać na roślinach, to prawdopodbnie wegetarianizm jest dla Ciebie najlepszą opcją, ale ponad 80% wegan i ponad 75% wegetarian nie jest w stanie wytrwać* i przerywa dietę. "Aż" jedna trzecia z nich deklaruje chęć powrotu.

*) Informacja z yt kanału wege, więc nie sprawdzałem.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witamina D w suplementach przyjmowana dziennie albo tygodniowo zmniejsza ryzyko infekcji dróg oddechowych o 20%, a w przypadku osób z niedoborem tej witaminy nawet o 70%.

 

Co do stanów zapalnych:

Quote

1. Stan zapalny ostry i przewlekły
(...)

2. Cukier przyczyną stanów zapalnych
(...)

3. Szkodliwy wpływ tłuszczów trans
(...)

4. Miesa słabej jakości powodujące stany zapalne

Stany zapalne mogą być również spowodowane spożywaniem słabej jakości mięs. Tutaj prym wiedzie mięso oddzielone mechanicznie czyli tzw. MOM. Są to tłuszcze i zmielone odpady, jak skóra oraz kości zwierząt.

Pasztety, parówki, mielonki, konserwy mięsne, gotowe klopsiki - niestety, te przysmaki składają się z takich odpadków. Nie poleca się ich nikomu, a w szczególności dzieciom.

Organizm może reagować stanami zapalnymi po spożyciu takich mięs, co udowodnili badacze z University of California. Jednak to nie koniec złych wiadomości dla osób, które lubią mięso.

Czerwone mięso to źródło kwasu arachidonowego. Ta substancja również może się przyczyniać do rozwoju stanów zapalnych w organizmie.

Źródło:
https://zywienie.abczdrowie.pl/trzy-najgorsze-produkty-do-jedzenia-powoduja-stany-zapalne-w-organizmie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Bardzo niejasny ten artykuł. Chodzi tylko o SUROWE mięso i SUROWE mleko? Po drugie, brakuje uzasadnienia, dlaczego mięso i mleko miałyby zmniejszać odporność...

Edited by AlexiaX

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie mięso a jeszcze bardziej mleko wywołuje przewlekłe stany zapalne jelit. Ale jest to sprawa bardzo indywidualna, jeden dostanie po wypiciu szklanki sraczki a jego układ odpornościowy zacznie wariować, u kogoś innego reakcji nie będzie wcale, albo będzie niezauważalna. Statystycznie są to pewnie znaczne wartości, ale każdy powinien intuicyjnie wiedzieć jakie produkty działają na niego źle i obniżają formę i odporność.

I nie ma co wariować i  zamykać się pod szklanym kloszem, bo to nic nie da. W naszym ciele nie ma nigdy pokoju i sielanki. Limfocyty,fagocyty są na stałej wojnie i nie biorą jeńców. W każdej  sekundzie zabijają niezliczone ilości grzybów,bakterii i własnych komórek w których wyniuchały ukrytego wirusa, czy inną wadę,patogen.

Ale o ogólną formę zdrowie  trzeba oczywiście dbać bo to może zwiększyć szybkość reakcji i rozpoznania wroga przez układ odpornościowy, a to jest najważniejsze. Jak reakcja będzie spóźniona i infekcja rozleje się to robi się nieciekawie i w takiej sytuacji już nie wiadomo czy patogen robi większe spustoszenie czy sam układ odpornościowy zabijający na masową skale własne komórki i wywołując sepse.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.03.2020 o 08:39, tempik napisał:

mleko wywołuje przewlekłe stany zapalne jelit

Być może, ale chyba nie u wszystkich, a tylko u tych co mleka nie tolerują, a dokładniej laktozę. Dotąd sądziłem, że picie mleka raczej sprzyja odporności na patogeny.

Ja piję mleko od dziecka. Nigdy nie miałem z tym problemów, a prawie pół setki okrążeń Słońca już mam na karku. Zjadam także sery białe, żółte, pomarańczowe i wszelkiej innej maści. Pijam jogurty, śmietany, kefiry itp. Jako dziecko zwykle piłem mleko przegotowane, ale nierzadko było ono "prosto od krowy", kupowane na wsi od różnych rolników, więc mama miewała obawy przed podaniem surowego. Obecnie zwykle piję UHT, bo kupienie "prosto od krowy" jest trudne.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Sławko napisał:

Być może, ale chyba nie u wszystkich

dlatego pisałem że to bardzo indywidualna sprawa. 

13 minut temu, Sławko napisał:

Dotąd sądziłem, że picie mleka raczej sprzyja odporności na patogeny

surowe mleko to wylęgarnia bakterii, nawet takie prosto z bardzo dokładnie umytego wymiona. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, tempik napisał:

surowe mleko to wylęgarnia bakterii

Może i tak, ale zdaje się, że w większości są to bakterie mlekowe, które nie są szkodliwe dla zdrowia człowieka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, tempik napisał:

surowe mleko to wylęgarnia bakterii, nawet takie prosto z bardzo dokładnie umytego wymiona. 

No to wygląda, że miałem sporo szczęścia w dzieciństwie. Gdy jeździłem na wakacje do dziadków, rano dostawałem kubek świeżego mleka. Później nauczyłem się doić, to sam sobie doiłem.
Polegało to na tym, że podchodziło się do krowy, udoiło nieco mleka na rękę, tym mlekiem przecierało wymiona, a potem już bezpośrednio do kubka doiło. Ciepłe mleko z pianką... rewelacja :)
Teraz pewnie rodzice poszliby siedzieć za to...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ja nie lubiłem tego mleka prosto od krowy... właśnie dlatego, że było ciepłe. Jak moja pamięć sięga to tolerowałem tylko mleko gorące albo zimne, a teraz to już tylko zimne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 27.03.2020 o 19:26, Sławko napisał:

Może i tak, ale zdaje się, że w większości są to bakterie mlekowe, które nie są szkodliwe dla zdrowia człowieka.

Dokładnie, właśnie zsiadłe mleko pomaga budować odporność. Pasteryzowane już tych pożytecznych bakterii nie posiada.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Przewlekłe stany zapalne w organizmie wywołują min.  zaawansowane produkty glikacji białek - AGE. Mięso też ma w tym udział,  podobnie zresztą jak wyrroby cukierncze, produkty poddane wysokiej obrobce termicznej w wyniku smażenia  (np. frytki) oraz wynalazki pod postacią margaryn czy też dojrzewające sery. Z mięs najwięcej ma wołowina, drób, wieprzowina, ryby a mało np. jagnięcina. AGE (DAGE) wywołuje w organizmie  w dłuższym okresie  stres oksydacyjny i wzmożoną produkcję cytokin prozapalnych. W efekcie prowadzi do rozwoju chorób sercowo-naczyniowych oraz ryzyka choroby zwyrodnieniowej stawów. 

Antidotum dla smakoszy mięsa  jest poddawanie go   obróbce termicznej w wysokiej wilgotonści i skropionej sokiem z cytryny, limonki lub octem no i spożywanie  produktów  będących dobrymi  antyoksydantami (np. czerwonym winem :))

 

Mięso może również przyczynić się do wystapienia dny moczanowej (podagra, artretyzm). Mięso jest bogate w puryny,  więc  w przypadku podagry prowadzi  do zakwaszenia organizmu kwasem moczanowym. Z kwasu tego wytracają się mikrokryształki osadzające się w stawach.

Podagra była niegdyś  koszmarem arystokracji i bogatej szlachty. A. Wyszański wyliczył, że w pocz. XVII w. w dzień nie-postny szlachcic spożywał ok. 5300 kcal a magnat ok. 6 tyś, przy ogromnej nadpodaży białek odzwierzęcych. Podagra była więc zwana "pańską chorobą". Na podagre chorowali Aleksander Macedoński, Karol Wielki, Michał  Anioł czy Marcin Luter.

U nas najsłynniejszym "pacjentem" był krół Zygmunt August. Podagra (u Jagiellonów mająca także podłoże genetyczne) zniekształciła mu stopy do tego stopnia, że  król, niemający nawet 50 lat, został  niepełnosprawnym człowiekiem w stopniu znancznym, niezdolnym pod koniec życia do samodzielnego poruszania się (noszono go na krześle). Potowrny ból (kamica nerkowa też swoje dołożyła) niejednokrotnie pozbawiał go możliwości racjonalnego myślenia, w zasadzie często  uniemożliwiając sprawne rządzenie  Polską i to niestety w czasach dla nas przełomowych (choć i bez choroby był władcą raczej słabym). 

 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ze wszystkim - trzeba mieć umiar. Konsumując porcję mięsa (dostarcza jednak ważnego białka) nie powinniśmy zapominać o warzywach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 25.03.2020 o 16:17, smoczeq napisał:

Mięso, jaja, nabiał osłabiają układ odpornościowy? Raczej 

Bzdury. To produkty bogate w cynk, selen i białko. Układ odpornościowy z punktu widzenia diety osłabia przede wszystkim konsumpcja rafinowanych form cukrów prostych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Żadna z czterech terapii testowanych w ramach pilotowanego przez WHO wielkiego międzynarodowego badania leków przeciwko COVID-19 nie okazała się skuteczna. Zawiódł też remdesivir, z którym wiązano największe nadzieje. Po testach przeprowadzonych na 11 000 pacjentów w 400 szpitalach stwierdzono, że testowane leki nie wydłużają życia chorych.
      To rozczarowujące, że stosowanie żadnego z czterech leków nie przyniosło skutku w postaci zmniejszonej śmiertelności. Jednak pokazuje to, jak bardzo potrzebujemy szeroko zakrojonych testów, mówi Jeremy Farrar, dyrektor Wellcome Trust. Chcielibyśmy, by któryś z leków działał. Jednak lepiej jest wiedzieć, czy lek w ogóle działa, niż niczego nie wiedzieć i nadal go stosować, dodaje główny naukowiec WHO Soumya Swaminathan.
      O rozpoczęciu projektu Solidarity, w ramach którego były prowadzone testy, informowaliśmy pod koniec marca. W projekcie wykorzystano już istniejące terapie stosowane w walce z innymi chorobami. Były to remdesivir, połączenie chlorochiny i hydroksycholochiny, kaltera oraz połączenie ritonaviru, lopinaviru i interferonu beta. Już w czerwcu bieżącego roku WHO zaprzestało testowania hydroksychlorochiny i kombinacji ritonaviru/lopinaviru, gdyż duże badania prowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że są one nieskuteczne.
      Z czasem okazało się, że pozostałe w teście Solidarity specyfiki również nie przedłużają życia chorych na COVID-19 ani nie opóźniają momentu, w którym chorzy potrzebują podawania tlenu.
      Największe nadzieje wiązano z remdesivirem. Już wcześniej amerykańskie badania przeprowadzone na 1000 pacjentach sugerowały, że osoby otrzymujące remdesivir szybciej zdrowieją, chociaż nie zanotowano zmniejszonej śmiertelności. Dlatego też w maju amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) w trybie nadzwyczajnym dopuściła remdesivir do leczenia COVID-19.
      Badania prowadzone w ramach Solidarity wykazały, że remdesivir nie pomaga w ciężkich przypadkach. Spośród 2743 hospitalizowanych osób, które otrzymały ten środek, zmarło 11%, podczas gdy śmiertelność w grupie kontrolnej wyniosła 11,2%.
      Różnica jest na tyle niewielka, że mogła powstać przypadkiem. Analiza innych testów wykazała, że różnica w odsetku zgonów wśród osób przyjmujących i nie przyjmujących remdesiviru, jest nieistotna statystycznie.
      Producent remdesiviru – Gilead Sciences – uważa, że projekt Solidarity był niewłaściwie przeprowadzony, przez co nie jest jasne, czy z tych badań można wyciągnąć jakieś jednoznaczne wnioski. Co ciekawe, jak informuje WHO, Gilead otrzymał informację o wynikach Solidarity 28 września, a 8 października, zanim wyniki testu zostały upublicznione, firma podpisała z Komisją Europejską wartą 1 miliard USD umowę na dostawy remdesiviru.
      Najbardziej jednak rozczarował interferon beta. Odsetek zgonów wśród osób, które go otrzymały – czy to osobno czy w połączeniu z lopinavirem i ritonavirem – wyniósł 11,9% w porównaniu do 10,5% w grupie konstolnej. Już wcześniejsze badania sugerowały, że interferon beta pomaga, jeśli zostanie poddany wcześniej, a nie u osób hospitalizowanych. Zatem skuteczność interferonu beta na wczesnych etapach choroby pozostaje kwestią otwartą.
      Leczenie późnego stadium COVID-19 jest bardzo trudne. W stadium tym mamy duży stan zapalny i wiele skrzepów. Prawdopodobnie dlatego testowane leki okazały się nieskuteczne, mówi wirolog Benjamin tenOever z Icahn School of Medicine at Mount Sinai.
      Program Solidarity jest kontynuowany. Każdego miesiąca zapisywanych jest około 2000 nowych pacjentów. W tej chwili kontynuowane są badania nad remdesivirem, które mają dać lepszy obraz kliniczny tego środka. Do testu dodawane będą też nowe leki. Pacjentom właśnie rozpoczęto podawanie acalabrunitibu, leku przeciwnowotworowego blokującego enzym, który odgrywa ważną rolę w ludzkim układzie odpornościowym. Specjaliści mają nadzieję, że wkrótce będą mogli rozpocząć testy przeciwciał monoklonalnych, które mogą być bardziej skuteczne niż leki opracowane z myślą o innych chorobach. Próba znalezienia skutecznego leku wśród tych, już zatwierdzonych do leczenia innych chorób nie jest optymalną strategią, ale prawdopodobnie najlepszą w obecnych okolicznościach, dodaje tenOever.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niektórzy ludzie bardzo ciężko przechodzą zarażenie SARS-CoV-2 i wymagają hospitalizacji, podczas gdy inni wykazują jedynie łagodne objawy lub nie wykazują ich wcale. Na przebieg choroby wpływa wiele czynników, a wśród nich, jak się okazuje, są też czynniki genetyczne. A konkretnie geny, które odziedziczyliśmy po neandertalczykach.
      Jak dowiadujemy się z najnowszego numeru Nature, badania prowadzone na Okinawa Institute of Science and Technology Graduate University (OIST) wykazały, że osoby posiadające pewne warianty genetyczne w jednym z regionów na chromosomie 3, są narażone na większe ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. Okazuje się, że u ludzi tych region ten jest niemal identyczny z odpowiadającym mu regionem DNA neandertalczyka, który przed 50 000 lat żył na południu Europy. Dalsze badania wykazały, że Homo sapiens, krzyżując się z neandertalczykiem, odziedziczył ten wariant przed około 60 000 lat.
      To niesamowite, że genetyczne dziedzictwo neandertalczyków może mieć tak tragiczne konsekwencje podczas obecnej pandemii, mówi profesor Svante Pääbo, który kieruje Human Evolutionary Genomics Unit w OIST.
      W ramach projektu COVID-19 Host Genetics Initiative naukowcy przyjrzeli się DNA ponad 3000 osób, w tym ludziom, którzy byli hospitalizowani z powodu COVID-19, jak i osobom, które zaraziły się, ale nie wymagały hospitalizacji. W chromosomie 3 zidentyfikowano region, którego budowa decydowała o tym, czy po zarażeniu SARS-CoV-2 osoba chora będzie wymagała hospitalizacji. Region ten jest bardzo długi, składa się z 49 400 par bazowych. Występujące w nim zmiany związane z większą podatnością na poważny przebieg choroby są ściśle ze sobą powiązane. Jeśli u kogoś występuje jeden wariant genu decydującego o większej podatności, to najprawdopodobniej będzie miał wszystkie 13.
      Jako że już wcześniej wiadomo było, że tego typu zmiany odziedziczyliśmy po neandertalczykach lub denisowianach, profesor Pääbo i współpracujący z nim profesor Hugo Zeberg z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka, postanowili sprawdzić, czy tak jest i w tym przypadku. Okazało się, że neandertalczyk z południa Europy posiadał niemal identyczne zmiany w genomie, natomiast dwóch neandertalczyków z południa Syberii i denisowianin zmian takich nie mieli.
      Po tym odkryciu naukowcy postanowili jeszcze sprawdzić, skąd u H. sapiens takie warianty. Czy odziedziczyliśmy je po wspólnym przodku z neandertalczykiem, czy też trafiły one do naszego genomu w wyniku krzyżowania się z Homo neanderthalensis. W pierwszym przypadku wariant powinien być obecny w naszym genomie od około 550 000 lat, w drugim może nawet zaledwie od 50 000 lat. Po badaniach profesorowie Pääbo i Zeberg doszli do wniosku, że warianty takie trafiły do naszego genomu przed około 60 000 laty.
      Jak informuje profesor Zeberg, osoby ze zmianami genetycznymi odziedziczonymi po neandertalczykach są narażone na 3-krotnie większe ryzyko, że będą wymagały podłączenia do respiratora.
      Wspomniane warianty genetyczne są najbardziej rozpowszechnione w Azji Południowej. Praktycznie nie występują w Azji Wschodniej, ani w Afryce.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wystarczyło kilka tygodni pandemii, by zamieszkująca Amerykę Północną pasówka białobrewa zaczęła śpiewać jak dawniej. Ten niewielki ptak powszechnie zamieszkuje amerykańskie miasta. Jednak coraz większe zanieczyszczenie hałasem powoduje, że samce muszą wydawać głośniejsze, mniej efektywne dźwięki, by przyciągnąć uwagę samic i odstraszyć rywali. W ciągu kilku tygodni lockdownu, gdy miasta stały się cichsze, pasówka zaczęła śpiewać tak, jak robiła to jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
      Ekolog behawioralna Elizabeth Derryberry z University of Tennessee wraz z zespołem od ponad 20 lat badają pasówki białobrewe mieszkające w San Francisco i jego okolicach. Nagrywają dźwięki wydawane przez ptaki i porównują je z nagraniami z lat 70. ubiegłego wieku. Odkryli, że w miarę rozwoju ruchu i hałasu w mieście, zwiększyła się częstotliwość najniższych dźwięków wydawanych przez pasówki. Jednak częstotliwość dźwięków najwyższych pozostała na niemal niezmienionym poziomie, co oznacza, że całe pasmo komunikacji ptaków uległo zwężeniu.
      Z wielu badań wiemy, że taka degradacja u ptaków powoduje, że całych ich system komunikacji staje się mniej efektywny. Ptaki muszą śpiewać głośniej, mimo to komunikacja jest mniej efektywna, oba te zjawiska są dla zwierząt stresujące, co z kolei przyspiesza ich starzenie się i negatywnie wpływa na metabolizm. Hałas w miastach może powodować, że ptaki nie słyszą własnych piskląt czy krzyków ostrzegawczych innych przedstawiciele swojego gatunku. Nie można wykluczyć, że hałas w dużej mierze może przyczyniać się do spadku różnorodności ptaków.
      Gdy rozpoczął się lockdown i miasta stały się wyraźnie cichsze, Derryberry zaczęła zastanawiać się, czy i jak wpłynęło to na ptaki. Przeprowadziła wraz z zespołem odpowiednie badania i okazało się, że pasówki zaczęły śpiewać średnio o 30% ciszej. Co więcej, powróciły do zakresu dźwięków, jaki był wydawany przez ten gatunek w latach 70. Uczeni wyliczają, że cichsze miasta i zmiana sposobu śpiewu mogą spowodować, że samce pasówek będą mogły usłyszeć się z 2-krotnie większej odległości niż przed lockdownem.
      Jak mówi Jenny Philips, ekolog z California Polytechnic State University, poprawa komunikacji może oznaczać, że samcom będzie łatwiej się unikać, co może skutkować mniejszą liczbą walk. Philips już wcześniej odkryła, że ptaki żyjące w miastach szybciej atakują innych przedstawicieli swojego gatunku, niż czynią to ptaki żyjące w mniejszym hałasie.
      Ornitolog Sue Anne Zollinger z Manchester Metropolitan University, która nie była zaangażowana w opisywane badania, mówi, że ich wyniki to dobra wiadomość. Skoro pasówki są w stanie tak szybko dostosować swój śpiew do zmieniających się warunków, może to oznaczać, że są na tyle elastyczne, iż poradzą sobie też z innymi aspektami zmieniającego się środowiska. Nie można wykluczyć, że mniejszy hałas spowoduje, że do miast wrócą różne gatunki ptaków, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu w nich żyły. Jeśli udałoby się nam mniej hałasować, miałoby to naprawdę olbrzymi wpływ, stwierdziła.
      Niestety, znoszenie pandemicznych obostrzeń powoduje, że hałas powraca do poprzedniego poziomu. Wiosną przyszłego roku, gdy pasówki znowu zaczną bardziej intensywnie się ze sobą komunikować, Derryberry i jej zespół chcą sprawdzić, czy w ich śpiewie znowu zaszły niekorzystne zmiany.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...