Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

smoczeq

Users
  • Content Count

    139
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

smoczeq last won the day on January 20 2017

smoczeq had the most liked content!

Community Reputation

4 Neutral

About smoczeq

  • Rank
    Gwarek

Recent Profile Visitors

3050 profile views
  1. Tylko, że ta prowizoryczna wiara dotyczy określonego/badanego modelu opisującego rzeczywistość. Jednak u podstaw rozumowania naukowego leży wiara, że raz, rzeczywistość można badać, dwa, jeżeli nawet badany model rzeczywistości jest, bądź może być błędny, to musi istnieć taki model który jest prawdziwy. Bez tej podstawowej wiary - w to, że rzeczywistość podlega badaniom i że istnieje prawdziwy model ją opisujący - nie byłoby nauki. Oczywiście, tylko, że nauka jako rozwinięcie zwierzęcego poznania świata ma swoje granice. Moim zdaniem zasadne pytania typu: czy wszechświat ma cel? jaki jest nasz cel? co było przed Big Bang? dlaczego rzeczywistość można opisać za pomocą matematyki? jaka jest istota świadomości? co to jest życie? to pytania na które nauka raczej nie odpowie. A jednak my jako część tej rzeczywistości jesteśmy w stanie zadać te pytania. To co w takim razie? Mamy przyjąć, że te pytania są nienaukowe i nie będziemy się nimi zajmować? Albo, że nauka to jedyne narzędzie do poznania rzeczywistości? Nie chcę się wypowiadać na temat religii bo nie mam wiedzy w tym temacie. Jednak chyba zgodzimy się, że wiara bez racjonalnego uzasadnienia jest płytka i nietrwała. Gdyby rzeczywiście wiara bazowała na permanentnym i absolutnym przyjmowaniu twierdzeń to nie byłoby pewnie dziedzin nauki badających Biblię czy osoby jaką był Jezus. Zresztą, czy przetrwałaby do dzisiaj? Bo zarówno nauka jak i religia to dziedziny które się cały czas rozwijają. Nauka dostarcza nowych informacji które służą osobom wierzącym do lepszego poznania Stwórcy. Wiara nie przeszkadza nauce ani nauka wierze. Religie to już inny temat.
  2. Czy się nie da to nie wiem ale jest to bardzo mało prawdopodobne. Jeszcze nie spotkałem osoby która by w nic nie wierzyła. Chociażby "ateistyczni" naukowcy co to wierzą, że rzeczywistość można nie tylko badać ale też, że można to robić w nieskończoność.
  3. Mięso, jaja, nabiał osłabiają układ odpornościowy? Raczej bym bardziej wiązał z dietami roślinnymi. Nie chcę zaczynać g#wnoburzy, ale takie stwierdzenia z ust profesorów (pani Dominiki i pana Jakuba) trochę mnie rażą.
  4. Prawda, raczej nigdy nie będzie (na drodze logiki) możliwości udowodnienia istnienia Boga (chociaż niektórzy twierdzą, że to zrobili http://ctmucommunity.org/wiki/Cognitive-Theoretic_Model_of_the_Universe). Ingerowałoby to w wolną wolę. Jednak na drodze logiki i obserwacji świata można dojść do pewnych konkluzji. Są obszary rzeczywistości które są niepoznawalne. Człowiek skrzywiony w stronę wiary uzna to za subiektywny dowód na istnienie Boga. Inaczej, uzna to za zakamarki gdzie Bóg może działać Człowiek bez tego skrzywienia uzna niepoznawalność po prostu za cechę rzeczywistości, i tyle.
  5. Chyba wszyscy się zgadzają, że te wszystkie 500+ i inne trzeba by było pozabierać, łącznie z innymi socjalami napędzającymi patologię. Oczywiście coś za coś, nie dawać ale też nie zabierać aż tyle. I nie chodzi mi tylko o zabieranie kasy ale też o nie tłamszenie wolności przedsiębiorcy. Niestety ale w dupokracji (za JKM) nie widzę opcji by to zrealizować. Trzeba by było użyć podstępów. Ale chyba nikt się nie łudzi, że idealna demokracja jest możliwa? Najlepiej by było jakoś przekonać ludzi o długoterminowych korzyściach wynikających z oszczędzania, ciężkiej pracy i tak dalej Ale czy nasi szlachetni wyborcy na to pójdą? Wątpię Rzucanie fajek jest proste! Robiłem to tysiące razy Inną opcją, chyba bardziej efektywną byłoby stworzenie sztucznego zagrożenia przeciwko któremu szlachetni wyborcy by się przeciwstawili Łatwiej się jednoczyć i zaciskać pasa w przypadku zagrożenia niż myśleć o przyszłości w czasach dobrobytu. 1. Zlikwidować piramidę finansową - zdaję sobie sprawę z tego, że kiepsko by było powiedzieć teraz ludziom żeby się pier... Można by było wdrożyć pomysł Michalkiewicza. Moglibyśmy się umówić, że od teraz nie ma ZUS-u. Jednak by nie zostawić obecnych ludzi na lodzie to nałożyć coś w rodzaju podatku w wysokości składki na nowych pracowników/przedsiębiorców który by pokrywał wypłaty dla obecnych i przyszłych emerytów. Z czasem pobierających świadczenia byłoby mniej to i podatek byłby mniejszy. Dodatkowo im więcej miałoby się dzieci (więcej przyszłych podatników) tym większe ulgi na ten podatek. Generalnie wróciłbym do emerytury w postaci potomstwa. Dla ludzi którzy nie mogą lub nie chcą mieć dzieci, a nawet dla ludzi którzy je mają byłoby coś takiego jak dobrowolny ZUS, coś podobnego do 3 filaru teraz. 2. Na podobieństwo pomysłu JKM zabronić uchwalania konstytucji z większym lub równym deficytem budżetowym niż w roku poprzednim. Poseł podpisujący się pod ustawą budżetową z większym lub równym deficytem niż w roku poprzednim byłby z miejsca pakowany za kratki. Myślę, że to byłby dobry początek
  6. Jest już coś takiego: https://www.kurzweilai.net/ibm-scientists-emulate-neurons-with-phase-change-technology
  7. Przyczepię się tylko do A tak poza tym to fajny artykuł! Ekstra wyjaśniony. Dzięki!
  8. Dowalić im podatek Pigou. Chociaż nie wiem jak byłoby to weryfikowalne.
  9. @rahl Petersona obserwuję już od kilku miesięcy A ten "wywiad" to piękny przykład wojującego lewactwa i sposobu na walkę z nim. Co jak co, ale w USA chyba najbardziej widać tę walkę ideologiczną (black lives matter, social justice warriors, feminizm, walka z Trumpem, imigranci, transseksualiści, itp.). Na zachodzie to też się dzieje ale chyba nie w takim stopniu. Trzeba się uczyć na ich przykładach zanim to na dobre rozgości się u nas. Nawiązując do artykułu to masz rację rahl. Odbija się czkawką zaniedbywanie poważnych tematów.
  10. O dzietność chodzi? Jeżeli tak to tym gorzej dla USA.
×
×
  • Create New...