Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'ciało' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 23 wyników

  1. KopalniaWiedzy.pl

    Mleko i czosnek nie ma szans

    Przed sezonem jesienno-zimowych przeziębień naukowcy udzielają konsumentom cennych rad związanych z neutralizowaniem nieprzyjemnego oddechu po zjedzeniu czosnku. Wg nich, wystarczy wypić szklankę mleka. Podczas testów zarówno z surowymi, jak i gotowanymi ząbkami czosnku mleko znacznie obniżało poziom związków siarki, które odpowiadają za intensywną woń tego popularnego składnika wielu potraw. Naukowcy oceniali stężenia 5 związków - disulfidu diallilowego (DADS), disulfidu allilowometylowego (AMDS), merkaptanu allilu (AM), merkaptanu metylowego, czyli metanotiolu (MM) i sulfidu allilowometylowego (AMS) - nad głową oraz w jamach ustnej i nosowej, wykorzystując do tego celu spektrometrię mas z jonizacją w strumieniu wybranych jonów (ang. selected ion flow tube-mass spectrometry, SIFT-MS). Okazało się, że mleko odtłuszczone i pełne w znacznym stopniu redukowały poziom wszystkich wziętych pod uwagę lotnych substancji. Sheryl Barringer i Areerat Hansanugrum z Uniwersytetu Stanowego Ohio wyjaśniają, że to głównie zawarta w mleku woda odpowiadała za jego dezodorujące właściwości. Ze względu na wyższą zawartość tłuszczów pełne mleko było skuteczniejsze od chudego w radzeniu sobie z bardziej hydrofobowymi DADS i AMDS. Poza tym mleko lepiej usuwało z ust uporczywą woń sulfidu allilowometylowego niż woda czy 10% kazeinian sodu. Aby uzyskać najlepszy efekt, warto czosnek popijać mlekiem. Mieszanie czosnku z mlekiem w ustach przed połknięciem dawało bowiem lepsze rezultaty niż popijanie po zjedzeniu. Amerykanie dodają, że choć czosnek zawiera wiele korzystnych dla zdrowia składników, wpływa na zapach ciała i oddechu przez wiele godzin, a nawet dni. Można z tym sobie radzić nie tylko za pomocą potraw z mlekiem, ale i grzybów czy bazylii. W większości przypadków tajemnica skuteczności domorosłych metod tkwi w dużej zawartości wody w wykorzystanych produktach.
  2. KopalniaWiedzy.pl

    Pragną przeciętności

    Nastoletni chłopcy postrzegają męskie ciała z wyrzeźbioną muskulaturą jako nienaturalne i kobiece, dlatego najbardziej chcą być… przeciętni. Nie wszyscy chłopcy aspirują, by mieć tak rozpowszechnione w popkulturze szczupłe, muskularne lub wyidealizowane ciało. W wielu przypadkach uczestnicy naszych badań byli mocno krytyczni w stosunku do zdjęć wyidealizowanych mężczyzn. Nadmierne skupienie na wyglądzie traktowali jako problematyczne, kobiece lub świadczące o próżności. Wyrzeźbione ciała były postrzegane jako nienaturalne: stanowiące efekt sięgania po sterydy lub nieustającego podnoszenia ciężarów – opowiada dr Moss E. Norman (kiedyś z Concordia University, obecnie z University of Manitoba). W eksperymencie wzięło udział 32 chłopców z Toronto w wieku od 13 do 15 lat. Zrekrutowano ich w domu kultury i w prywatnej szkole. Kanadyjscy psycholodzy przyznają, że pracowali z małą próbą, ale jednocześnie przypominają, że studium trwało 9 miesięcy, objęło 4 pogłębione wywiady indywidualne oraz 19 grup fokusowych. Dyskusje koncentrowały się wokół męskich ciał, zdrowia, diety i aktywności fizycznej. Badanych proszono o skomentowanie obrazów znanych z popkultury: Homera Simpsona, modeli z nagim torsem występujących w reklamach producenta sprzętu do ćwiczeń Bowflex oraz uczestników pojedynków Ultimate Fighting Championship. Naukowców zaskoczyło, z jaką łatwością chłopcy porównywali ciała. Choć odczuwali presję na to, by utrzymywać dobrą formę, prezentowali zdystansowany, obiektywny i chłodny stosunek do swoich ciał. Niektórzy przyznawali się do podziwiania niektórych męskich wzorców i pracy nad własną cielesnością, by osiągnąć jakąś idealną formę – podkreśla Norman. Najnowsze studium Kanadyjczyków wskazuje, że chłopcy martwią się wzrostem, otyłością czy stanem skóry. Nadwaga była postrzegana jako niepożądana i związana z siedzącym, niemoralnym stylem życia. Jednocześnie badani czuli, że uprawianie sportu może doprowadzić do stania się zdrowszym, sprawniejszym i bardziej atrakcyjnym mężczyzną. Większość nastolatków pragnęła przeciętnego ciała. Jakiekolwiek odstępstwa były etykietowane jako nienaturalne, niezdrowe albo przesadne.
  3. Specjaliści chcą dowiedzieć się, jak naprawdę wyglądał autor „Don Kichota z Manczy" Miguel de Cervantes. Rozpoczęto zatem poszukiwania szczątków pisarza, który został pochowany w 1616 roku pod podłogą lub w ścianie klasztoru sióstr trynitarek w Madrycie. Ciało wielkiego pisarza, uważanego za twórcę pierwszej nowoczesnej powieści, zaginęło w roku 1673, kiedy to w klasztorze trwały prace budowlane. Wiadomo, że w tym czasie przeniesiono jego szczątki do innego klasztoru i później wróciły tam, skąd je zabrano. Nikt jednak nie wie, w którym miejscu pochowano pisarza. Obecnie wizerunek Cervantesa znany jest z obrazu Juana de Jauregui. Poszukiwaniami ciała pisarza zajmują się specjaliści pracujący pod kierunkiem profesora historii Fernando Prado. Wspierają ich lokalne władze, otrzymali też zgodę arcybiskupstwa Madrytu na prace w klasztorze. Eksperci mówią, że szczątki, gdy już zostaną odnalezione, będzie można łatwo zidentyfikować. Cervantes brał bowiem udział w jednej z najważniejszych bitew w historii - bitwie pod Lepanto. Odznaczył się tam bohaterstwem i został trzykrotnie ranny. Otrzymał postrzały z arkebuza w pierś i w lewe ramię, które wskutek rany pozostało bezwładne. Później zresztą pisał: straciłem władzę w lewym ramieniu ku chwale ramienia prawego. Specjaliści mówią, że rany z pewnością pozostawiły ślady na kościach. Uczeni mają nadzieję, że poszukiwania ciała zakończą się do roku 2016. Będzie to czterechsetna rocznica śmierci dwóch centralnych postaci europejskiej literatury - Cervantesa i Shakespeare'a. Obaj zmarli 23 kwietnia 1616 roku. Ich śmierć dzieli od siebie jednak 10 dni, gdyż wówczas w Hiszpanii używano kalendarza gregoriańskiego, a w Wielkiej Brytanii - juliańskiego.
  4. KopalniaWiedzy.pl

    Zagrać komuś na widelcu

    EaTheremin to metalowy widelec opracowany przez naukowców z Ochanomizu University, który wykorzystuje zdolność przewodzenia prądu przez ludzkie ciało. Kiedy kawałek pokarmu dotyka skóry, pojawia się dźwięk. Można dotykać czegokolwiek (ważne, by doszło do zamknięcia obwodu), ale wnętrze ust najlepiej nadaje się do tego celu, bo jest wilgotne. Cechy dźwięku zależą od oporności pokarmu. Reina Nakamori tłumaczy, że za pomocą EaTheremin można uzyskać naprawdę ciekawe efekty, dlatego niewykluczone, że ludzie będą jeść więcej lub skosztują czegoś, za czym wcześniej nie przepadali. Japończycy wierzą, że ich widelec to wybawienie dla rodziców niejadków, ale równie dobrze dzieci będą się bawić jedzeniem, a nie jeść. Szczególnie ciekawym doświadczeniem jest spożywanie potraw z twardszą warstwą zewnętrzną i bardziej miękkim środkiem lub kurczaka z ciągnącą się skórką. Różnice w rezystancji zapewniają złożony i zmieniający się w nieprzewidywalny sposób dźwięk (niektórzy porównują to do vibrato). Co ciekawe, różne osoby uzyskują za pomocą EaTheremin różne dźwięki, zależy to od zawartości wody i tkanki tłuszczowej w ich organizmie. Obecnie trwają prace nad muzyczną łyżką i kubkami, dzięki czemu można by wygrywać melodie na pokarmach płynnych, takich jak zupy czy sosy. Miejmy nadzieję, że naukowcom uda się wykroczyć poza repertuar przypominający wykonania na pile. http://www.youtube.com/watch?v=GlNTIMR5kR4
  5. KopalniaWiedzy.pl

    Twarz czy ciało, to zależy...

    Mężczyźni nastawieni na krótkotrwały romans w większym stopniu przyglądają się ciału kobiety niż panowie myślący od długoterminowym związku. Spotykając kobietę, ci ostatni skupiają się raczej na jej twarzy (Evolution and Human Behavior). Jaime Confer, studentka z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, uważa, że opisane wyżej zachowanie można wytłumaczyć ewolucją. Mężczyzna, który pragnie przelotnej miłostki, nieświadomie poszukuje oznak obecnego stanu płodności - określa fazę cyklu i sprawdza, czy kandydatka nie jest przypadkiem w ciąży - dlatego spogląda na okolice talii oraz bioder i "wylicza" stosunek ich obwodów. Jeśli jednak zależy mu na długotrwałym związku, spojrzy na twarz, starając się odczytać z niej reprodukcyjną przyszłość potencjalnej partnerki (to po niej widać, ile kobieta może mieć lat i czy cieszy się dobrym zdrowiem). Jeśli ma sporo zmarszczek, może to oznaczać, że w ubiegłych latach kilkakrotnie rodziła. Zespół Confer zebrał grupę 192 mężczyzn i 183 kobiet. Wszyscy byli studentami. Badani mieli wyobrazić sobie stworzenie krótko- lub długoterminowego heteroseksualnego związku. Po wydaniu instrukcji dawano im zamaskowany model kandydata/kandydatki na randkę. Twarz i ciało w ubraniu zakrywały dwa pudełka. Należało wybrać, które z pudełek zostanie zdjęte. Sześćdziesiąt jeden procent mężczyzn i 69% kobiet chciało ujrzeć twarz, lecz w podgrupie męskiej zaprogramowanej na krótki związek zainteresowanie fizjonomią znacznie spadło; tutaj aż 52% studentów wolało przyjrzeć się ciału. Gdyby panowie wybierali na chybił trafił, szanse, że wskażą na kobiece ciało, powinny w tej sytuacji wynosić 39,5%. Na tej samej zasadzie mężczyźni rozmyślający o długotrwałej relacji w 55% powinni chcieć zobaczyć twarz (wtedy o wyborze decydowałby los), a w rzeczywistości taką opcję wybrało 68% ochotników. Bez względu na rodzaj relacji kobiety zawsze wolały odsłonić twarz modela. Carson opowiada, że w przyszłości będą prowadzone eksperymenty wykorzystujące bardziej realistyczne scenariusze. Wtedy zapewne okaże się, jakimi wskazówkami ludzie się kierują i czy w grę wchodzi atrakcyjność, czy coś zupełnie innego.
  6. KopalniaWiedzy.pl

    Zaburzeń odżywiania portret własny

    Autoportrety kobiet z zaburzeniami odżywiania są inne od rysunków zdrowych kobiet z prawidłową masą ciała. Psycholodzy uważają, że na podstawie charakterystycznych elementów będzie można wychwycić osoby chore bądź podatne na anoreksję czy bulimię (The Arts in Psychotherapy). Eksperyment zaplanowali i przeprowadzili naukowcy z 3 izraelskich instytucji badawczych: Uniwersytetu w Hajfie, Soroka University Medical Center i Achva Academic College. Zespół profesor Rachel Lev-Wiesel zebrał grupę 76 kobiet. U 36 zdiagnozowano w przeszłości bulimię lub anoreksję, 20 kolejnych pań miało nadwagę, a 20 prawidłową masę ciała (w żadnej z dwóch ostatnich podgrup nie występowały zaburzenia odżywiania). Każda z badanych wypełniała dwa kwestionariusze, za pomocą których przeprowadza się skryning zaburzeń odżywiania. Potem kobiety poproszono, bez żadnych dodatkowych wskazówek czy ograniczeń, o narysowanie siebie. Akademicy stwierdzili, że rysunki różnią się pod względem sposobu odzwierciedlania szyi, ust, ud i stóp. Szyja: kobiety cierpiące na anoreksję albo bulimię rysowały większą szyję, szyję niepołączoną z resztą obrazka lub w ogóle pomijały tę część ciała. Usta: ten element był silniej podkreślany w autoportretach chorych z zaburzeniami odżywiania. Uda: kobiety z zaburzeniami odżywiania rysowały szersze uda niż przedstawicielki innych uwzględnionych w eksperymencie podgrup. Stopy: badane z anoreksją/bulimią wykazywały tendencję do pomijania w szkicach stóp bądź odłączania ich od reszty postaci. Studium ujawniło, że za pomocą takich autoportretów można dodatkowo różnicować osoby z anoreksją i bulimią. Anorektyczki pomijają bowiem piersi, słabiej definiują kształty ciała i rysują mniejsze postaci w stosunku do rozmiarów kartki. Aby ocenić wiarygodność rysunkowego testu, psycholodzy porównali co bardziej charakterystyczne rysunki z wynikami uzyskiwanymi w dwóch przesiewowych kwestionariuszach. Okazało się, że występowała silna korelacja.
  7. KopalniaWiedzy.pl

    Zainteresowanie widoczne w nogach

    Jeśli mężczyzna chce wiedzieć, czy kobieta jest nim zainteresowana, powinien patrzeć na jej nogi, a nie jak dotąd sądzono – na twarz czy sposób mówienia. Profesor Geoff Beattie z Uniwersytetu w Manchesterze podkreśla, że stopy mówią bardzo dużo, ponieważ nie jesteśmy za bardzo świadomi tego, co z nimi robimy. Jeśli kobieta odsuwa je od ciała, by przyjąć bardziej otwartą pozycję, podoba jej się mężczyzna, z którym rozmawia. Gdy jednak krzyżuje nogi lub chowa je pod siebie, nie wróży to dobrze i lepiej zrezygnować z dalszych prób oczarowania. Psycholodzy odkryli, że nożne wskazówki występują tylko u pań, mężczyźni nie ujawniają w ten sposób swojej opinii na temat atrakcyjności kobiet. Ludzie mogą ukrywać uśmiech lub maskować ruchy oczu, ale stopy nieco łatwiej rozszyfrować, gdyż nie wiemy, co z nimi robimy. Sekretny język stóp mówi wiele o naszej osobowości [czy stanie psychicznym] i o tym, co myślimy o rozmówcy. To fascynujący kanał komunikacji niewerbalnej. Kiedy spotykamy kogoś pierwszy raz, śmiech niekoniecznie jest dobrą rzeczą – ludzie mogą się śmiać z ciebie lub z tobą. Jeśli stopy kobiety przesuwają się podczas śmiechu, to jeden z najwyraźniejszych sygnałów, że cię lubi. Gdy krzyżuje stopy lub nogi, przepadłeś. Zdenerwowany mężczyzna będzie bardziej ruszać nogami, kobieta wręcz przeciwnie. Kłamiąc, i kobiety, i mężczyźni sztucznie "uspokoją" stopy, ograniczając ich ruchy. Ludzie o statusie osobnika alfa (zarówno panie, jak i panowie) w ogóle niewiele poruszają nogami i stopami, ponieważ lubią dominować i kontrolować rozmowę oraz swoje ciało. Spokojnie siedzą też ekstrawertycy i aroganci, czego zdecydowanie nie można powiedzieć o osobach nieśmiałych. Badania przeprowadzono na zlecenie firmy obuwniczej Jeffery West.
  8. KopalniaWiedzy.pl

    Latający Sherlock

    Sępniki różowogłowe (Cathartes aura) należą do rodziny kondorowatych i naturalnie występują w obu Amerykach, lecz niemieccy kryminolodzy i śledczy postanowili wykorzystać ich wyśmienity węch. Wyszkolony przez Germana Alonso Sherlock ma pomóc w znajdowaniu ciał w miejscach, gdzie psy czy ludzie nie są w stanie dotrzeć, o powierzchni przeszukiwanego obszaru nie wspominając. Ptak ma być wyposażony w GPS. Jak ujawnia policjant Rainer Herrmann, na pomysł sępnika tropiącego wpadł po obejrzeniu programu przyrodniczego jego kolega. Zwykle szukając jedzenia, ptaki polegają głównie na wzroku, jednak padlinożercy mają niezwykle wyczulone powonienie, które pozwala im zwęszyć gnijące mięso z odległości kilometra. Co więcej, Sherlock poradzi sobie nawet w terenie gęsto zalesionym i wykryje zakopane zwłoki. W odróżnieniu od psów i ludzi, prawie się nie męczy i nie musi sobie robić regularnych przerw. Latający śledczy jest przygotowywany do misji w Walsrode na południe od Hamburga, gdzie znajduje się największy ptasi park na świecie. Na 24 hektarach mieszka tu aż 650 gatunków. Na czym polega trening pana Alonso? Każdego dnia zwierzę szuka kubeczków z mięsem, na których dnie znajdują się dostarczone przez policję kawałki materiału używanego do okrywania zwłok. Sokolnik ma nadzieję, że w przyszłości działania Sherlocka będzie wspierać całe stado identycznie wyszkolonych ptaków. Niestety, jak mówi, dostanie młodego oswojonego padlinożercy graniczy niemal z cudem.
  9. KopalniaWiedzy.pl

    Wirtualna zamiana ciałami

    Mężczyźni, którzy przez parę minut spoglądają na wirtualny świat oczami kobiety, kiedy widzą ją z perspektywy trzeciej osoby, np. z lotu ptaka, mają w pewnych okolicznościach wrażenie, że przebywają w jej ciele (PLoS ONE). Mel Slater i jego współpracownicy z Uniwersytetu Barcelońskiego uważają, że źródłem złudzenia jest przekonanie rodem z realnego świata, że patrząc w dół, widzimy swoje własne ciało. W hiszpańskim eksperymencie mężczyźni wkładali wirtualne okulary i słuchawki. Zerkali w dół: raz z poziomu ziemi, a raz z lotu ptaka. Gdy badani patrzyli w kierunku podłogi, widzieli inne ciało. Dla mózgu było to silną wskazówką, by wygenerować złudzenie, że wirtualne ciało jest ich własnym. Psycholog zamierza w przyszłości wykorzystać ten fenomen do badania samoświadomości, w tym samoświadomości ciała. Niewykluczone też, że już niedługo powstaną gry komputerowe, których uczestnicy będą mieli wrażenie, że zamieniają się miejscami z bohaterami. W opisywanym studium 24 mężczyzn przez 2 min poruszało się po wirtualnym pokoju. Znajdowały się w nim siedząca dziewczyna i głaszcząca ją po ramieniu stojąca kobieta. Po krótkim rekonesansie panowie ustawiali się obok nich. Połowa ochotników nadal przez ok. 7 min oglądała sytuację własnymi oczami, reszta przyjęła perspektywę dziewczyny (spoglądając w dół, mężczyźni widzieli więc żeńskie ciało). Cyfrowa dziewczyna poruszała głową w tym samym bądź różnym czasie, co badani. Przedstawiciele obu grup czuli też dotknięcia w ramię, których czasowanie odpowiadało lub nie głaskaniu ramienia dziewczyny przez kobietę. Następnie wolontariusze zaczynali oglądać pomieszczenie z poziomu sufitu. Widzieli więc dziewczynę z perspektywy innej osoby, a nie właściciela ciała. Kobieta nadal ją głaskała, lecz panowie tego nie czuli. Nagle kobieta 3-krotnie uderzała dziewczynę w twarz. Ochotnicy, którzy wcześniej spoglądali na świat z perspektywy dziewczyny i czuli głaskanie w tym samym momencie, co ona, mieli nieodparte wrażenie, że podczas bicia znajdowali się wewnątrz niej. Dodatkowo doświadczali oni ostrzejszego spadku tętna niż panowie, którzy nie oglądali pomieszczenia oczami dziewczyny. Co ważne, badani, u których wystąpiła najsilniejsza reakcja fizjologiczna, mieli szczególnie silne wrażenie przebywania w kobiecym ciele. Czuli się osobiście zaatakowani przez kobietę i myśleli i potencjalnych obrażeniach ciała.
  10. Widok kobiecych ciał o kształtach klepsydry jest dla mózgu mężczyzny tak samo nagradzający jak picie alkoholu czy zażywanie narkotyków. Badacze z Georgia Gwinnett College uważają, że ma to sens, skoro taka figura świadczy o dobrym zdrowiu i płodności właścicielki (PLoS ONE). Zespół Stevena Platka badał 14 mężczyzn. Średnia wieku wynosiła 25 lat. Panowie mieli ocenić atrakcyjność pup siedmiu kobiet. Zdjęcia wykonano przed i po operacji plastycznej, w ramach której tłuszcz z brzucha przeniesiono na pośladki i biodra, nie zmieniając przy tym ogólnej wagi pacjentki. Skany mózgu ochotników ujawniły, że oglądanie pań po zabiegu aktywowało ośrodki nagrody, włącznie z rejonami związanymi z reakcją na alkohol czy narkotyki. Platek wyjaśnia, że odkrycia jego zespołu mogą pomóc zrozumieć uzależnienie od pornografii i zaburzenia pokrewne, takie jak zaburzenia erekcji pod nieobecność pornografii. Amerykanin wspomina również o zgłębianiu podstaw niewierności seksualnej. Naukowcy zauważyli, że zmiany w BMI kobiecego ciała oddziaływały jedynie na obszary mózgu związane z prostą oceną rozmiarów i kształtów. Może to oznaczać, że otłuszczenie wpływa na ocenę atrakcyjności raczej za pośrednictwem norm społecznych niż budowy i reakcji mózgu.
  11. KopalniaWiedzy.pl

    Makijaż o wartości intelektualnej

    Naukowcy twierdzą, że znaleźli pierwsze naprawdę przekonujące dowody na to, że neandertalczycy ozdabiali swoje ciała i co więcej, rozumieli symboliczne znaczenie tej czynności. Odnaleziono bowiem muszle z pozostałościami barwników. Najprawdopodobniej stanowiły one pojemniki do przygotowywania i przechowywania prehistorycznych kosmetyków (Proceedings of the National Academy of Sciences). Oznacza to, że neandertalczycy malowali się już ok. 50 tys. lat temu. Muszle znaleziono na dwóch stanowiskach archeologicznych w Murcji w Hiszpanii. Pracami zespołu kierował profesor Joao Zilhao z Uniwersytetu w Bristolu. Już wcześniej w Afryce natrafiano na pałeczki z magnezu, które mogły służyć neandertalczykom do ozdabiania ciała, ale muszle to pierwszy pewny dowód, że wykorzystywali oni kosmetyki. Stosowanie złożonych przepisów to coś nowego. To coś więcej niż zwykłe malowanie ciała. Archeolodzy znaleźli grudki żółtego barwnika, który stanowił prawdopodobnie rodzaj podkładu, oraz barwnik czerwony z błyszczącymi czarnymi drobinkami. Wg specjalistów, rzeźbione muszle mogły być noszone jako biżuteria. Dotąd wielu badaczy uważało, że tylko człowiek współczesny był zdolny do malowania się i wkładania ozdób na potrzeby rytualne. Jak jednak wyjaśnia Zilhao, współegzystował on z neandertalczykiem w górnym paleolicie, a znaleziska z Hiszpanii są o 10 tys. lat starsze. Związek tych odkryć z neandertalczykami jest pewny jak skała, ludzie muszą więc skończyć z postrzeganiem tych hominidów jako półgłówków.
  12. KopalniaWiedzy.pl

    Głowa swoje, ciało swoje

    Kobiece ciała i umysły inaczej reagują na pobudzenie seksualne, podczas gdy u mężczyzn reakcja psychologiczna i fizjologiczna bardziej się do siebie dopasowują (Archives of Sexual Behavior). U ludzi reakcja seksualna jest dynamiczną kombinacją procesów poznawczych, emocjonalnych i fizjologicznych. Międzynarodowy zespół profesor Meredith Chivers z Queen's University w Kingston w Kanadzie sprawdzał, w jakim stopniu indywidualne doświadczenie (subiektywna ocena) pobudzenia erotycznego odzwierciedla aktywność fizjologiczną genitaliów i czy w tym zakresie istnieją różnice międzypłciowe. W tym celu naukowcy dokonali przeglądu 134 studiów, których wyniki opublikowano między 1969 a 2007 rokiem. W sumie we wziętych pod uwagę eksperymentach badano ponad 2,5 tys. kobiet i 1900 mężczyzn. Oceniali oni stopień podniecenia podczas lub po zadziałaniu bodźców seksualnych. Naukowcy mierzyli reakcje fizjologiczne na te bodźce, wykorzystując różne metody, w tym zmiany w erekcji u mężczyzn oraz zmiany w przepływie krwi przez narządy płciowe u kobiet. W przypadku panów subiektywne oceny były ściślej dopasowane do wskaźników fizjologicznych, co oznacza, że męskie umysły i genitalia działają ze sobą w zgodzie. W przypadku pań reakcje psychologiczne i cielesne nie uzgadniały się aż w takim stopniu. W niektórych sytuacjach pomiary fizjologiczne i indywidualne oceny były znacząco różne. Badacze wpadli na trop metodologicznych różnic, które mogły tu odegrać pewną rolę. Po pierwsze, typ bodźca seksualnego – jego treść i sposób prezentacji, np. wzrokowo bądź w postaci nagrania audio – nie wpływał na to, w jakim stopniu zgrywały się ciało i umysł mężczyzn. Tymczasem kobiety wykazywały większą zgodność psychologiczno-fizjologiczną, jeśli zetknęły się z szerszą gamą liczniejszych bodźców erotycznych (i chodzi tu zarówno o treść, jak i metody prezentacji). Nie bez znaczenia pozostawał też moment przeprowadzania samooceny podniecenia. Kiedy badani mieli to zrobić po zadziałaniu bodźca, reakcje męskie były bardziej dopasowane niż kobiece. Gdy jednak notę wystawiano w trakcie prezentacji bodźca, różnice międzypłciowe zanikały i mężczyźni wypadli pod tym względem podobnie jak kobiety.
  13. KopalniaWiedzy.pl

    Nie w lewo, lecz na zachód

    Sposób, w jaki ludzie zapamiętują kroki taneczne, zależy od ich kręgu kulturowego. Przedstawiciele Zachodu operują pojęciami w rodzaju "w prawo" lub "w lewo", a dla wędrownych plemion zbieracko-myśliwskich z Namibii bardziej naturalne jest najwyraźniej opisywanie ruchu za pomocą stron świata – krok na północ, a teraz na wschód. Wg naukowców, różnice nie odnoszą się do języka. Odzwierciedla on jedynie sposób, w jaki mózg interpretuje i zapamiętuje relacje przestrzenne. Ludzki umysł wykazuje większe zróżnicowanie kulturowe, niż zakładamy. Nawet codzienne zadania, o których w ogóle nie myślimy podczas ich wykonywania, np. utrwalanie kroków tanecznych, są realizowane odmiennie – podkreśla Daniel Haun z Grupy Badawczej na rzecz Porównawczej Antropologii Poznawczej Maxa Plancka. Dotąd naukowcy wiedzieli, że poszczególne kultury inaczej reprezentują położenie obiektów w przestrzeni. Umiejscowienie nóg i rąk jest jednak czymś tak egocentrycznym, że Niemcy myśleli, że wszyscy ludzie na świecie zapamiętują ruchy ciała tak samo. Badacze uczyli tańca dzieci z Niemiec oraz maluchy z plemienia Haikom w Namibii. Instruktor stał obok i pokazywał prosty ruch. Należało potrząsać złożonymi rękoma w sekwencji prawa-lewa-prawa-prawa (PLPP). Potem adeptów tańca poproszono o obrócenie się o 180 stopni wokół własnej osi i powtórzenie układu. Na koniec dzieci tańczyły jeszcze raz w pierwotnym położeniu. Jeśli ktoś kodował taniec PLPP za pomocą koordynat egocentrycznych, powinien odtwarzać sekwencję PLPP zarówno po pierwszym, jak i drugim obrocie. Gdyby jednak osoba posługiwała się koordynatami allocentrycznymi, po rotacji 1. pojawiłby się układ LPLL, a po drugiej z powrotem PLPP. Dzieci z Niemiec prawie zawsze poruszały rękoma w ten sam sposób, czyli prawo-lewo-prawo-prawo, bez względu na ustawienie w przestrzeni. Pojawiła się więc u nich reakcja skoncentrowana na własnym ciele. Maluchy z Namibii wraz z obrotem o 180 stopni zmieniały kierunek ruchów, przestawiając się na wersję lewa-prawa-lewa-lewa. Oznacza to, że zapamiętywanie przez nie ruchów odnosiło do zakotwiczonego w środowisku zewnętrznego systemu odniesień.
  14. KopalniaWiedzy.pl

    Siła wyobrażonego

    Wyobraźnia pomaga osiągać cele w większym stopniu, niż mogłoby się wydawać. Tak więc wizualizowanie siebie w różnych sytuacjach wcale nie jest pozbawione sensu. Psycholodzy Christopher Davoli i Richard Abrams z Washington University zebrali grupę studentów i poprosili ich o wyszukiwanie na wyświetlaczu danej litery, którą dla utrudnienia umieszczano wśród wielu innych. Po jej dostrzeżeniu należało jak najszybciej nacisnąć guzik. Podczas wykonywania tego zadania część osób miała sobie wyobrazić, że trzyma ekran w obu dłoniach, a część, że trzyma ręce za plecami. Nie chodziło o przyjmowanie jakiejś pozycji, lecz o wyobrażenie sobie jej. Okazało się, że samo wizualizowanie układu ciała dawało podobne rezultaty jak rzeczywiste zachowania. Studenci spędzali więcej czasu na przeszukiwaniu układu liter, kiedy wyobrażali sobie dzierżenie ekranu w dłoniach. Psycholodzy sądzą, że niższe tempo wyszukiwania wiąże się w tym przypadku z dokładniejszym analizowaniem obiektów znajdujących się bliżej rąk. Wcześniejsze badania wykazały, że dłużej przyglądamy się przedmiotom zlokalizowanym w pobliżu dłoni (z oczywistych względów są one ważniejsze od tych oddalonych), ale Davoli i Abrams jako pierwsi wykazali, że samo wyobrażenie sobie czegoś koło rąk wystarczy, by silniej zwrócić na to coś uwagę. Amerykanie uważają, że nasza przestrzeń okołoosobowa rozszerza się o rejony, gdzie znalazłyby się wyobrażone kończyny.
  15. KopalniaWiedzy.pl

    Zmory spadochroniarzy

    Wydawać by się mogło, że największym zmartwieniem skoczków powinna być możliwość nieotwarcia spadochronu, tymczasem Anton Westman z Umeå University przekonywał w swojej rozprawie doktorskiej, iż o wiele groźniejsze są inne czynniki. Wskazywał na ryzyko związane z brakiem umiejętności lub beztroską w zakresie kontrolowania podczas lotu własnego ciała i sprzętu. Szwed podkreśla, że zarówno w przypadku zwykłego spadochroniarstwa (skoków z samolotu), jak i BASE jumping (skoków z nieruchomych obiektów, np. wieżowców lub mostów) niestabilność podczas swobodnego spadania jest potencjalnie śmiertelnym czynnikiem ryzyka. Wyskakiwanie z samolotu przy gwałtownym wietrze przypomina zanurzanie w poruszający się z dużą szybkością prąd. Istnieje ryzyko, że adepci sztuki spadochroniarstwa wpadną w korkociąg, co uniemożliwi otwarcie czaszy lub jeśli do tego dojdzie, doprowadzi do splątania linek. Podczas skakania z krawędzi jakiegoś obiektu nie ma podmuchów, ale to z kolei oznacza, że w pierwszych sekundach nie można wykorzystać siły wiatru do ustabilizowania swojej pozycji. Ponadto po otwarciu spadochron kieruje niekiedy skoczka na budynek czy klif, z którego wyskoczył. W przypadku BASE jumping ryzyko zgonu jest 60-90-krotnie większe niż w spadochroniarstwie. Amatorzy obu sportów mogą źle wylądować, zderzyć się z kimś w powietrzu, a także odnieść rany. Najwięcej urazów zdarza się wśród początkujących, lecz najpoważniejsze obrażenia występują u starych wyjadaczy. Najbardziej narażone są nogi, stopy, kręgosłup i staw barkowy.
  16. KopalniaWiedzy.pl

    Ratunek dla ludzi-wilków

    Ludzie z hipertrychozą (znaną jako też jako zespół wilkołaka czy zespół nadmiernego owłosienia) byli kiedyś pokazywani w cyrkach. Włosy pokrywają ich ciała w całości, stąd skojarzenia z futrem. Schorzenie jest niezwykle rzadkie, obecnie zdiagnozowano je u 50 osób z całego świata. Wygląda też na to, że wreszcie znaleziono na nie skuteczne lekarstwo. Zadania tego podjęli się lekarze z Columbia University w Nowym Jorku. Zareagowali oni na apele rodziny 11-letniego Pruthviraja Patila, która wypróbowała już wszelkie możliwe środki zaradcze: homeopatię, terapię laserową, a także preparaty medycyny ajurwedyjskiej. Niestety, bezskutecznie... Amerykanie sądzą, że pomaga coś bardzo nieskomplikowanego, a mianowicie zastrzyki z testosteronu. Badania nowojorczyków sfilmowano, a montażyści uczynili z nich część reportażu Moja szokująca historia: prawdziwe dzieci-wilki. Bohaterami dokumentu są chore na hipertrychozę maluchy z Bombaju. Choć Pruthviraj ma dopiero 11 lat, zdążył już dużo wycierpieć, dlatego teraz rzadko wychodzi z domu. Gdy się urodził, jego matce powiedziano, że wydała na świat boga. Niektórzy zaczęli rozpuszczać plotkę, że to zły znak.
  17. KopalniaWiedzy.pl

    Znaczący dotyk

    Kolejny raz technologia niegdyś prezentowana jako ciekawostka wkrótce może trafić do codziennego użytku. Tym razem chodzi o pomysł IBM-a sprzed jedenastu lat, polegający na wykorzystaniu ludzkiego ciała do transmisji danych. Zestaw urządzeń działających na podobnej zasadzie zaprezentowali operator telekomunikacyjny KDDI oraz ośrodek zaawansowanych badań nad komunikacją bezprzewodową z japońskiego UEC (University of Electro-Communication). Opracowany przez Japończyków system nosi nazwę Intra-Body Communication. Wykorzystuje on impulsy elektryczne o częstotliwości dochodzącej do 40 MHz. Uzyskana prędkość transmisji danych wystarcza do przesyłania cyfrowego dźwięku i wideo o stosunkowo dobrej jakości. Podczas demonstracji można było wypróbować m.in. specjalne okulary oraz monitory – do nawiązania połączenia między urządzeniami wystarczyło dotknięcie metalowej końcówki nadawczo-odbiorczej. Sugerowane zastosowania tej technologii to m.in. ”dotykowe” przesyłanie elektronicznych wizytówek czy proste pobieranie danych multimedialnych na komórkę. Nie podano informacji, kiedy gadżety bazujące na tej metodzie transmisji miałyby pojawić się w powszechnym użyciu.
  18. KopalniaWiedzy.pl

    Olbrzymka wyrzucona na plażę

    W Tasmanii woda wyrzuciła na plażę ciało olbrzymiej kałamarnicy. To jeden z największych opisanych dotąd egzemplarzy. Zwierzę odnalazł we wtorek spacerowicz. Zdarzenie miało miejsce na zachodnim brzegu wyspy, w pobliżu miejscowości Strahan. Długość jamy płaszczowej kałamarnicy wynosiła 2, a średnica 1 metr. Całkowitą długość kolosa oszacowano na ok. 8 metrów. Końcówki ramion uległy znacznemu uszkodzeniu, nie wiadomo więc, jakie dokładnie były jego gabaryty. Strażnicy usunęli z wody pływające fragmenty ciała głowonoga. Rzecznik Tasmania Parks and Wildlife poinformował, że kalmar to przedstawiciel gatunku Architeuthis dux, który może osiągać długość ponad 10 metrów i ważyć ponad 275 kg. Zwierzę z Tasmanii ważyło "tylko" ćwierć tony. W 1887 roku w wodach Nowej Zelandii znaleziono ponoć okaz, który (razem z 10 ramionami) mierzył nieco mniej niż 17 metrów. W zeszłym roku rybak z Falklandów złowił całą kałamarnicę o długości 8,62 m. Olbrzymy żyją na głębokości 200-700 metrów. Pierwszą fotografię żywego okazu zrobili we wrześniu 2004 roku japońscy biolodzy morscy. Udało im się to na głębokości aż 900 metrów u wybrzeży wysp Ogasawara. Kałamarnica z Tasmanii udała się zapewne wzdłuż szelfu kontynentalnego na zimowe polowanie na grenadiery. Na nieszczęście sama stała się łupem kaszalotów migrujących na północ z Oceanu Południowego. Na przestrzeni wieków kałamarnica olbrzymia stała się bohaterką mitów i legend. Kraken miał oplatać swoimi mackami galeony i żaglowce, by potem wciągnąć je do swojego królestwa. Było tak, dopóki zwierzę widywali od czasu do czasu tylko marynarze. Architeuthis to bardzo tajemnicza istota. Jeszcze w 1997 roku naukowcy mówili, że wiedzą więcej o dinozaurach niż o kałamarnicy olbrzymiej...
  19. KopalniaWiedzy.pl

    Twarz ważniejsza od figury

    Nie wszyscy będą w to skłonni uwierzyć, ale płeć przeciwną w większym stopniu przyciąga twarz, a nie idealna figura czy muskuły. Takie wyniki uzyskano w pierwszym badaniu, sprawdzającym w jakim stopniu twarz i ciało budują ogólną atrakcyjność danej osoby. W eksperymencie wzięło udział 12 panów i tyle samo pań. Ich zadaniem była ocena atrakcyjności uwiecznionych na fotografiach ludzi na skali od 1 do 7. Część wolontariuszy widziała całą sylwetkę, niektórzy samą twarz, inni jeszcze tylko bezgłowe ciało. Zespół Marianne Peters z Uniwersytetu Zachodniej Australii w Crawley przyglądał się ocenom twarzy i ciała, by sprawdzić, jak trafnie uczestnicy studium umieli ocenić osobę jako całość na podstawie zaprezentowanych fragmentów. Okazało się, że twarze wyjaśniały większą część zanotowanych wyników niż reszta ciała. Upraszczając, oznacza to, że twarz jest po prostu istotniejsza dla oceny atrakcyjności. W przypadku oceniania mężczyzn za 52% noty odpowiadała twarz, a ciało za pozostałe 24%. Szacując atrakcyjność kobiet, panowie w 47% bazowali na twarzy, a w 32% na reszcie ciała (Animal Behaviour). Kobiety skupiają się na twarzy, ponieważ ewolucja "uczuliła" je na nią. To z niej odczytują emocje i na tej podstawie podejmują decyzje o wyborze partnera.
  20. KopalniaWiedzy.pl

    Pogawędki o tłuszczu

    Pogawędki na temat wyglądu i kto przytył ostatnio tak bardzo, że wylewa się z biodrówek, są w gronie kobiet niemal obowiązkowe. Do tej pory psycholodzy sądzili, że dotyczy to tylko nastolatek, ale ostatnio okazało się, że w podobny sposób plotkują też starsze przedstawicielki płci pięknej. Odkryliśmy w naszych badaniach, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni uczący się w college'u znają reguły "rozmów o tłuszczu" — że w gronie pań powinno się powiedzieć coś negatywnego o swoim ciele — wyjaśnia Denise Martz z Appalachian State University. Zespół Martz pokazywał 124 studentom obojga płci scenkę rodzajową z 3 kobietami rozmawiającymi o tuszy. Następnie pytano ich, jak zachowa się 4 kobieta, która do nich dołączy. Czterdzieści procent mężczyzn i 51% kobiet uważało, że powie coś, co będzie ją deprecjonowało (Body Image: An International Journal of Research). Ponieważ panie czują presję, by dostosować się do reguł rozmów o tłuszczu, są bardziej skłonne do angażowania się w takie pogawędki w żeńskim gronie. Dostosowują do siebie wzajemnie poziom przejawianego niezadowolenia z wyglądu. Jeśli któraś kobieta ma do swojego ciała neutralny, a nawet pozytywny stosunek, na pewno nie ujawni tego na forum ze strachu przed sankcjami społecznymi i odrzuceniem. Badacze przypuszczają, że dzięki rozmowom krążącym wokół wyglądu kobiety radzą sobie z własnymi niedoskonałościami, a inne przedstawicielki płci pięknej mogą je wspierać. Jeśli jedna z koleżanek mówi, "Jestem taka gruba", druga może zaprzeczyć: "Nie, nie jesteś za tęga. Świetnie wyglądasz w tych spodniach". Poza tym tego typu stwierdzenia to doskonała okazja do tego, by zaprezentować się jako osoba skromna, a to wartość niezwykle ceniona w naszej kulturze. Mamy tendencję do tego, aby nie lubić arogancji, zwłaszcza u kobiet (określa się je wtedy jako suki) — tłumaczy Martz. Kobiety są postrzegane dobrze, jeśli podchodzą do siebie krytycznie, ale przyznają jednocześnie, że nad sobą i problemem pracują. Badacze podkreślają, że zaobserwowane zjawisko dotyczy prawdopodobnie tylko krajów rozwiniętych, gdzie jedzenia nie brakuje, a szczupłość świadczy o silnej woli. W biednych rejonach globu kobiety o obfitych kształtach są bardziej cenione, ponieważ świadczy to o dobrym zdrowiu.
  21. Mężczyźni z otyłością zagrażającą życiu (III stopniem otyłości; BMI równie i większe od 40) częściej cierpią z powodu problemów z oddychaniem niż panie z podobną przypadłością. Częściowo dlatego, że mają większy obwód w talii. Dr Gerald S. Zavorsky i zespół z Centrum Zdrowia McGill University zbadali wpływ stosunku pas:biodra na oddychanie u 25 dorosłych z otyłością zagrażającą życiu. Wszyscy mieli przejść operację żołądka. Ciało osób z wyższą proporcją (licznik większy od mianownika) ma kształt jabłka, a ciało ludzi z mniejszą — kształt gruszki. Okazało się, że mężczyźni mają raczej kształt jabłka, a kobiety gruszki. W porównaniu do pań, panowie dysponują też słabszą wymianą gazową. Z powodu większej liczby centymetrów w pasie natlenowanie ich krwi jest niższe, odnotowuje się również upośledzenie procesu rozprowadzania tlenu po organizmie. Zavorsky spekuluje, że problemy z oddychaniem u pacjentów z większym obwodem talii to wynik silniejszego ucisku ciała na płuca (Chest).
  22. KopalniaWiedzy.pl

    Robot jak pigułka

    Naukowcy pracują nad robotem wielkości tabletki, który przemieszczałby się po organizmie w poszukiwaniu raka. Urządzenie będzie w stanie przeprowadzić testy dotyczące guza we wnętrzu ciała i przesłać wyniki do komputera. Robot ma być wyposażony w kamerę wideo, która wykonywałaby ok. 40 tys. zdjęć jelit. Ponieważ obraz byłby na bieżąco przekazywany do peceta, nie ma potrzeby odzyskiwania urządzenia, które kończyłoby swój elektroniczny żywot w toalecie. Wynalazek bazuje na istniejącej już technologii PillCam, którą wykorzystuje się w szpitalach do wykrywania takich schorzeń, jak choroba Crohna-Leśniowskiego. Kamera poszukuje oznak stanu zapalnego błony śluzowej jelit. PillCam wykonuje jedynie zdjęcia "podejrzanych" miejsc, natomiast nowy robot zbada tkankę, by od razu określić, czy jest zdrowa, czy zaatakowana przez nowotwór.
  23. KopalniaWiedzy.pl

    Sztuczny nos - pomoc dla kryminologów

    Naukowcy chcą ulepszyć sposoby poszukiwania ukrytych grobów. Zidentyfikowano 30 związków chemicznych, wydzielanych przez zakopane ciało. Badacze zamierzają wykorzystać swoje odkrycia w treningu psów, a także do skonstruowania sztucznego nosa, używanego przez antropologów i archeologów. W opisywanych działaniach liczy się jedno: szybkość działania. Im prędzej znajdzie się grób, tym więcej dowodów można zgromadzić — wyjaśnia Arpad Vass, antropolog i chemik z Oak Ridge National Laboratory w Tennessee. Na powierzchni blisko 1,2 ha pochowano 30 ciał w różnym stanie rozkładu. Przez 4 lata zespół Vassa zajmował się czymś bardzo niemiłym: identyfikowaniem wydzielanych przez nie zapachów. Ludzkie szczątki były ofiarowywane nauce albo przez najbliższą rodzinę, albo przez samego zmarłego. Umieszczone nad grobem oraz w ziemi pod i nad ciałem perforowane rurki zbierały ulatniające się gazy. Następnie były one analizowane w laboratorium. Rozkładające się tkanki wydzielają 478 różnych związków chemicznych. Kiedy ciało było zakopane na głębokości ok. 45 cm, mijało 17 dni, zanim zapachy stawały się wykrywalne na powierzchni. Według statystyk FBI, przeciętny ukryty grób znajduje się na głębokości mniej więcej 61-76 cm. W opisywanym projekcie udowodniono, że zapach ciała można wykryć nawet w 17 lat po jego ukryciu. Nawet kości mają swoją woń. Co więcej, na podstawie zapachu można rozróżnić poszczególne gatunki zwierząt. Ekipa Vassa wyodrębniła 30 prostych cząsteczek, które wykrywa się zawsze, bez względu na rodzaj gleby i głębokość pochówku. Najbardziej interesujące są związki fluorowane. Myślimy, że picie przez całe życie wody z fluorem powoduje, że pierwiastek ten odkłada się w naszych tkankach oraz kościach. Kiedy ciało się rozkłada, wydzielają się łatwo wykrywalne składniki, a ponieważ są bardzo lekkie, bez problemu przedostają się przez ziemię. Policja korzysta z usług specjalnie wytresowanych psów. Są one jednak żywymi istotami, które po prostu się męczą, a dokładność wyszukiwania nie jest taka sama u wszystkich osobników. Ekipy poszukiwaczy dość często pomijają natomiast niektóre obszary.
×