Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'rak piersi'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 53 results

  1. W Centrum Chorób Piersi Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku powstała aplikacja, która pomaga w monitorowaniu stanu pacjentek z rakiem sutka. Oprócz tego zapewnia im aktualne informacje nt. tej choroby czy samego Centrum. Aplikacja jest dostępna za darmo w sklepie Google Play. Niedługo pojawi się również w App Store. Co istotne, jest ona jest źródłem podstawowej wiedzy na temat profilaktyki raka piersi, sposobów jego diagnozowania i leczenia, a także aspektów związanych między innymi z pomocą socjalną, dietetyką i seksualnością w chorobie. Twórcy ujawniają, że w aplikacji na bieżąco mają się pojawiać wiadomości związane z kwestiami organizacyjnymi, np. zmianą godzin przyjęć lekarza czy otwarciem nowej poradni. Z pewnością pomocna też będzie opcja "znajdź mammobus". Koordynatorka Centrum Chorób Piersi dr hab. n. med. Elżbieta Senkus-Konefka podkreśla, że najbardziej innowacyjnym elementem aplikacji jest moduł zgłaszania działań niepożądanych, czyli np. pogarszającego się samopoczucia. Pacjentki, które zainstalują aplikację w telefonie, codziennie wypełniają ankietę złożoną z kilkunastu pytań. W skali od 1 do 4 opisują m.in. swoje dolegliwości. Gdy zaznaczą 3, następuje automatyczne wysłanie e-maila do pielęgniarki pracującej z chorymi z rakiem piersi. Pielęgniarka kontaktuje się z pacjentką i w zależności od zdobytych informacji umawia ją z lekarzem albo doradza jakiś sposób postępowania. « powrót do artykułu
  2. Naukowcy z Uniwersytetu w Zurichu i IBM Research przeanalizowali skład guzów nowotworowych i komórek układu odpornościowego u ponad 100 kobiet chorujących na raka piersi. Okazało się, że agresywne guzy są często zdominowane przez jeden typ komórek. Jeśli są w nich obecne również odpowiednie komórki układu odpornościowego możliwe będzie opracowanie nowych immunoterapii dla niektórych typów raka piersi. Każdego roku na całym świecie raka piersi diagnozuje się u około 1,7 miliona kobiet. Umiera 0,5 miliona z nich. Naukowcy od lat opracowują nowe coraz bardziej precyzyjne zindywidualizowane immunoterapie wykorzystujące układ odpornościowy pacjentki. Dotychczas jednak niewiele było wiadomo o różnych typach komórek nowotworowych i odpornościowych obecnych w guzach i o tym, jak się one różnią pomiędzy pacjentami. Johanna Wagner z Uniwersytetu w Zurichu oraz Marianna Rapsomaniki z IBm Research wykorzystały Patients Tumor Bank of Hope oraz masową cytometrię do przeanalizowania milionów komórek nowotworowych i odpornościowych z guzów od 140 pacjentek. Mogłyśmy w ten sposób bardzo dokładnie opisać różnorodność komórek oraz określić, ile różnych typów komórek nowotworowych występuje w pojedynczym guzie, mówi Wagner. Jednocześnie analizowano makrofagi i limfocyty T powiązane z nowotworami. Komórki te mogą zarówno atakować guza jak i wspomagać jego rozwój. Naukowcy odkryli, że fałszywe jest przekonanie, iż w bardziej agresywnych guzach występuje większe zróżnicowanie komórek nowotworowych. Wręcz przeciwnie, te bardziej agresywne nowotwory są często zdominowane przez jeden typ komórek wykazujących wysoki stopień nieprawidłowości. Każdy guz, któremu się przyglądałyśmy, był unikatowy pod względem składu komórkowego. Różnił się on pomiędzy pacjentami. To może być jeden z powodów, dla których tak trudno jest leczyć raka piersi, dodaje Wagner. Jednocześnie jednak odkryto podobieństwa w układach odpornościowych powiązanych z guzem. U jednej z grup pacjentek odkryto nagromadzenie nieaktywnych komórek odpornościowych, które po aktywowaniu zaatakowały guzy w płucach i na skórze. W grupie tej znajdowały się też pacjentki, które wcześniej uznano za nieodpowiednie kandydatki do immunoterapii. Nasze badania sugerują, że immunoterapia może być dobrą metodą zwalczania raka piersi. Będziemy prowadzili kolejne badania i, jeśli dadzą one dobre wyniki, rozpoczniemy badania kliniczne, zapowiedział przełożony Wagner, profesor Bernd Bodenmiller, który specjalizuje się w precyzyjnej analizie tkanek. « powrót do artykułu
  3. Dające przerzuty nowotwory jajników, prostaty i piersi są bardzo trudne do leczenia i często kończą się śmiercią pacjenta. Naukowcy z Salk Institute odkryli właśnie nową rolę, jaką odgrywa gen kodujący proteinę CDK12. Wyniki ich pracy opublikowano w piśmie Genes & Development. Mutacja w genie kodującym CDK12 występuje w około 3 do 5 procent nowotworów jajnika, prostaty i piersi. Najnowsze badania wykazały, że nowotwory z tymi mutacjami są szczególnie wrażliwe na działanie immunoterapii, podczas gdy nowotwory bez tej mutacji nie reagują na ten sposób leczenia, mówi profesor Katherine Jones. To sugeruje, że w przypadku większości nowotworów, w których mutacja CDK12 nie występuje, użycie chemicznych inhibitorów CDK12 może powodować, że nowotwory te będzie łatwiej zwalczyć za pomocą chemioterapii i być może immunoterapii. CDK12 chroni komórki przez negatywnymi skutkami chemioterapii. Zespół z Salk odkrył nową grupę genów, które są kontrolowane przez CDK12, w tym wiele genów, które są regulowane przez proteinę mTORC1, regulującą metabolizm komórek nowotworowych. CDK12 i mTORC1 współpracują ze sobą kontrolując proces translacji, bardzo istotny krok w biosyntezie białka. CDK12 to niedawno zidentyfikowany gen, który kontroluje ekspresję genów niezbędnych w procesie naprawy DNA. Dopiero zaczynamy poznawać mechanizm i funkcję tego genu, stwierdza pierwszy autor badań, Seung Choi. Jeśli powstrzymamy działanie CDK12 to komórka nie może naprawiać swojego DNA i jest bardziej podatna na śmierć wskutek chemioterapii. Chcieliśmy zrozumieć, jaką rolę odgrywa CDK12 w rozwoju nowotworu, by udoskonalić sposoby leczenia raka. Naukowcom udało się zidentyfikować setki genów, które w procesie translacji są kontrolowane przez CDK12. Wiele z tych genów jest powiązanych z rozwojem nowotworu. Ku zdumieniu uczonych okazało się, że liczne z tych zidentyfikowanych genów było niezbędnych do przeprowadzenia procesu podziału komórkowego (mitozy). CDK12 pomaga w rodziale chromosomów. Dotychczas nie wiedziano, że gen ten odgrywa tak istotną rolę. Odkryliśmy nową ścieżkę translacji, o której nikt nie miał pojęcia. Jest ona wykorzystywana podczas wielu etapów podziału komórkowego, szczególnie podczas rozdziału chromosomów. To pozwoli nam lepiej zrozumieć działanie komórek nowotworowych oraz jak chemiczne inhibitory CDK12 mogą pomóc w zabiciu tych komórek. Odkrycie sugeruje, że celowane inhibitory CDK12 mogą również blokować część szlaku mTOR, a terapię taką można będzie połączyć z terapią inhibitorami mTOR lub inhibitorami mitozy, które są istotnymi elementami obecnie stosowanych sposobów leczenia, wyjaśnia profesor Jones. « powrót do artykułu
  4. Usunięcie guza piersi z odpowiednim marginesem to dobra wiadomość dla pacjentki. Teraz naukowcy zdobyli kolejne dowody pokazujące, dlaczego to takie ważne. Okazuje się, że gdy skutecznie usunie się guza, układ odpornościowy kieruje swoją uwagę na zwalczanie komórek, które rozniosły się po organizmie, mówi doktor Hasa Korkaya z Georgia Cancer Center. W mysim modelu używanym przez naukowców kolejne guzy nie pojawiły się przez wiele miesięcy po zabiegu, co wskazuje, że układ odpornościowy poradził sobie z komórkami, które przed wycięciem guza trafiły do węzłów chłonnych i innych organów. Jednak tam, gdzie pierwotny guz nie został całkowicie usunięty wydaje się, że układ odpornościowy wspomaga jego odrastania, pojawia się on szybciej i jest większy, a komórki rozniesione po organizmie przeżywają. Chcieliśmy sprawdzić, czy uda się nam odtworzyć procesy, które zachodzą w organizmie, mówi Korkaya. Naukowcy do dzisiaj spierają się, co powoduje śmiertelne przerzuty. Badania retrospektywne wskazują, że całkowite usunięcie guza piersi wydłuża życie pacjentów, jednak z drugiej strony modele mysie wskazywały, że usunięcie guza przyspiesza wzrost komórek, które zdążyły przenieść się do innych części ciała. Badania wykazywały też, że stan zapalny, który jest naturalną konsekwencją zabiegu chirurgicznego, zarówno wspomaga rozrost guzów, jak i wydłuża życie pacjentów. Uczeni, chcąc zrozumieć to, co dzieje się na poziomie molekularnym, wykorzystali modele zarówno najbardziej agresywnych nowotworów piersi, jak i tych łagodniejszych. W ciągu tygodnia komórki nowotworowe pojawiły się w węzłach chłonnych u myszy z obu modeli. Wykryto je też w płucach. Jednak w przypadku bardziej agresywnego nowotworu doszło do przerzutów w dalsze części organizmu. Jak się można było spodziewać, metastaza i zgony szybciej pojawiły się w modelu bardziej agresywnym. Jednak w przypadku łagodniejszego nowotworu naukowcy zaobserwowali, że po usunięciu całego guza pierwotnego komórki nowotworowe, które rozprzestrzeniły się po organizmie nie zostawały uśpione, ale organizm się ich pozbył. Co więcej organizmom myszy udało się zwalczyć trzy kolejne injekcje składające się ze 100 000 komórek nowotworowych. Naukowcy oznaczyli komórki, następnie wstrzykiwali je do organizmu myszy i obserwowali. Komórki, podobnie jak komórki guza pierwotnego raka piersi, powędrowały do płuc. Tam w ciągu kilku dni zostały zniszczone. To bardzo efektywny system, mówi Korkaya. Zjawisko to obserwowano w ciągu kilku tygodni po usunięciu guza pierwotnego. Naukowcy uważają, że układ odpornościowy zapamiętał agresora i pamiętał go jeszcze co najmniej pół roku później. Gdy jednak część guza pierwotnego pozostawiono, wydawało się, że układ odpornościowy wspomaga jego odrastanie. Guz rósł szybciej i był większy niż oryginał, a obecne w innych częściach ciała komórki nowotworowe bardziej efektywnie się rozprzestrzeniały. Naukowcy zaobserwowali, że do obszarów, w których były obecne te komórki, emigrowało od 4 do 10 razy więcej niż zwykle komórek supresyjnych z linii mieloidalnej (MDSC), które tłumiły odpowiedź układu odpornościowego. Rolę komórek MDSC potwierdzono wstrzykując MDSC z bardziej agresywnego raka piersi myszom z łagodniejszym nowotworem. Taka mysz nie była więcej w stanie oczyścić organizmu z komórek nowotworowych i pomimo skutecznego usunięcia guza pierwotnego w ciągu 2 tygodni pojawiły się u niej guzy w płucach. Korkaya uważa, że gdy skutecznie usunie się guza nowotworowego sam zabieg chirurgiczny wywołuje stan zapalny, który wzmacnia odpowiedź układu odpornościowego na obecność komórek nowotworowych. Jednak gdy część guza nie zostanie usunięta dochodzi do sytuacji, w której układ odpornościowy wspomaga guza. Pewne dowody wskazują, że za to niekorzystne zjawisko może być odpowiedzialny czynnik stymulujący tworzenie kolonii granulocytów (G-CSF). W modelach mysich zauważono bowiem wysoki poziom G-CSF we krwi. Obecnie naukowcy zbierają próbki krwi od pacjentek z rakiem piersi. Korkaya sądzi, że u tych pań, u których rokowania są gorsze, zostanie odkryty wysoki poziom G-CSF. Chcemy sprawdzić, czy istnieje tutaj jakiś związek, mówi uczony. « powrót do artykułu
  5. Nocna ekspozycja na przyćmione światło może się przyczyniać do tworzenia przerzutów raka piersi do kości. Wyniki badania na zwierzętach zaprezentowano 24 marca na ENDO 2019, dorocznej konferencji Towarzystwa Endokrynologicznego w Nowym Orleanie. Dotąd nikt nie donosił, że nocna ekspozycja na przyćmione światło wywołuje zaburzenia rytmu okołodobowego, które przekładają się na nasilenie przerzutowania raka piersi do kości - podkreśla prof. Muralidharan Anbalagan z Tulane University. To bardzo ważne [spostrzeżenie], gdyż wiele pacjentek z rakiem piersi ma nocą kontakt z przyćmionym światłem. Chore pracują bowiem na zmiany, a także zmagają się z bezsennością i stresem czy przebywają w nadmiernie oświetlonych sypialniach, w których używa się urządzeń mobilnych itp. W ramach pilotażowych badań, finansowanych m.in. przez Louisiana Clinical and Translational Science Center (LACATS), naukowcy stworzyli mysi model przerzutów raka piersi do kości. Zastosowano iniekcję do kości piszczelowej. Samicom wstrzykiwano ludzkie komórki raka piersi z dodatnią ekspresją receptorów estrogenowych o niskiej tendencji do wzrostu w kościach. Wszystkie myszy trzymano w świetle przez 12 godzin. Przez kolejne 12 godzin jedna grupa przebywała w ciemnościach, co pomagało wytworzyć wysokie poziomy endogennej melatoniny, druga zaś była wystawiana na oddziaływanie przyćmionego światła, co hamowało produkcję melatoniny. Natężenie oświetlenia wynosiło 0,2 lx, było więc mniejsze niż w przypadku np. wyświetlacza telefonu. Badania obrazowe pokazały, że zwierzęta z drugiej grupy miały większe guzy i silniejsze uszkodzenie kości. Warto przypomnieć, że od odkrycia melatoniny upłynęło kilkadziesiąt lat. Początkowo uznawano, że spełnia ona wyłącznie funkcję regulatorową w procesach fizjologicznych zachodzących w rytmie dobowym. W toku dalszych badań zaczęto jej jednak przypisywać różne inne właściwości, w tym przeciwnowotworowe. « powrót do artykułu
  6. Genetyczna i molekularna konfiguracja guza raka piersi zawiera informacje o tym, jak choroba będzie postępowała, w tym informacje o prawdopodobieństwie nawrotu po leczeniu oraz z jakim czasie nawrót może nastąpić. Podczas pierwszych tego typu badań naukowcy z Cancer Research UK Cambridge Institute we współpracy z profesor Christiną Curtis z Uniwersytetu Stanforda, przyjrzeli się wzorcom zmian genetycznych w guzach niemal 2000 kobiet z rakiem piersi. Losy kobiet śledzono przez 20 lat od diagnozy. Na podstawie zdobytych informacji stworzono narzędzie statystyczne, które pozwala przewidzieć, czy i kiedy nowotwór powróci. Metody analiz genetycznych wykorzystanych podczas badania są zbyt złożone, by wykorzystywać je w codziennej praktyce lekarskiej, jednak autorzy badań pracują nad standardowym testem, który pozwoli w przyszłości określić prawdopodobieństwo nawrotu choroby. W ostatnich latach sposoby leczenia raka piersi znacząco się polepszyły, jednak w przypadku niektórych kobiet choroba nawraca, dochodzi do przerzutów i staje się nieuleczalna. W niektórych przypadkach do nawrotu dochodzi do wielu latach. Ale dotychczas nikt nie potrafił przewidzieć, u kogo do nawrotu dojdzie, a kto nie jest narażony na ryzyko, mówi profesor Carlos Caldas, główny badacz w Cancer Research UK Cambridge Institute. Podczas naszych badań przeanalizowaliśmy podtypy molekularne raka piersi i możemy z większym prawdopodobieństwem przewidzieć, kto jest narażony na ryzyko nawrotu. To pozwoli na opracowanie nowych metod leczenia, dodaje uczony. Już wcześniej ta sama grupa naukowa wykazała, że rak piersi nie jest jednorodną chorobą, ale można go podzielić na 11 podgrup molekularnych. Najnowsze badania pokazują, że te podgrupy rozwijają się w różny sposób, a rozwoju tego nie można przewidzieć za pomocą standardowo używanych czynników, jak wielkość guza, etap jego rozwoju, czy dane na temat Her2 czy receptora estrogenowego. Te drogi rozwoju znacząco się od siebie różnią, nawet w przypadku guzów, które wydają się podobne. Na przykład autorzy najnowszych badań stwierdzili, że wśród kobiet cierpiących na potrójnie ujemnego raka piersi istnieje podgrupa, dla której początkowe prognozy są złe, jednak jeśli kobieta z tej podgrupy przeżyje 5 lat to jest bardzo mało prawdopodobne, by choroba powróciła. Z kolei wśród pacjentek cierpiących na estrogenozależny nowotwór piersi – a nowotwory hormonozależne są łatwiejsze w leczeniu – istnieje podgrupa, u której stwierdzono podwyższone ryzyko nawrotu choroby na przestrzeni 20 lat od diagnozy. Ocenia się, że w Wielkiej Brytanii do podgrup ryzyka późnego nawrotu należy około 12 300 kobiet, więc są to osoby, które powinny korzystać z terapii długoterminowych lub częstszych badań kontrolnych. Wykazaliśmy, że konfiguracja molekularna raka piersi decyduje o postępach choroby, nie tylko w ciągu pierwszych 5 lat, ale również później. Mamy nadzieję, że na podstawie naszych badań powstaną testy, które pozwolą na indywidualne dobranie metod leczenia do każdej pacjentki, stwierdza doktor Oscar Rueda z Research UK. Badania pokazały też, że po nawrocie choroby guzy należące do różnych typów molekularnych rozwijają się w różny sposób. Wciąż jeszcze nie jesteśmy w stanie zaoferować szczegółowych testów molekularnych dla wszystkich kobiet i musimy przeprowadzić więcej badań, by dowiedzieć się, w jaki sposób należy dobierać leczenie w zależności od biologii guza u konkretnej pacjentki. Jednak uzyskane wyniki są bardzo zachęcające. W Wielkiej Brytanii co siódma kobieta choruje lub zachoruje na raka piersi. Dzięki naszym badaniom więcej naszych córek i wnuczek przeżyje, stwierdza profesor Karen Vousden. « powrót do artykułu
  7. Analizując reakcje komórek nabłonka gruczołu mlekowego na zmieniającą się sztywność hydrożelu, bioinżynierowie z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego odkryli, że kilka szlaków współdziała ze sobą, sprzyjając przekształceniu komórek piersi w komórki rakowe. Wyniki opublikowane na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS) mogą stanowić inspirację dla nowych metod leczenia pacjentek i hamowania wzrostu guzów. Dynamicznie modulując sztywność mikrośrodowiska, możemy lepiej odtwarzać w laboratorium procesy zachodzące podczas transformacji komórek sutka w komórki złośliwe - podkreśla prof. Adam Engler. Od jakiegoś czasu wiadomo, że w rozwoju i rozprzestrzenianiu nowotworu ważną rolę odgrywają nie tylko sygnały genetyczne i biochemiczne, ale i siły mechaniczne. W przeszłości wykazano, że modelowanie sztywnego środowiska in vitro sprzyja wzrostowi guzów. Często jednak modele te nie odtwarzają w pełni tego, co się dzieje w ciele, bo są statyczne. Sztywnienie tkanek jest zaś procesem dynamicznym [...]. Zespół Englera stworzył więc system, w którym sztywność może być dynamicznie dostrajana. Później trzeba patrzeć, jak komórki reagują na zmiany sztywności. Próbujemy odtworzyć proces włóknienia podczas postępującego rozwoju guza - tłumaczy dr Jesse Placone. Podczas testów zastosowano hydrożel (materiał na bazie kwasu hialuronowego), który można było w różnym stopniu utwardzać za pomocą wolnych rodników i ultrafioletu. Na początku hydrożel utwardzono w takim stopniu, by oddawał sztywność zdrowej tkanki. Później w żelu hodowano komórki nabłonka gruczołu mlekowego (ang. mammary epithelial cells, MEC). Gdy komórki dojrzały, sztywność zwiększano do poziomu występującego w raku sutka. Jak podkreślają Amerykanie, dawka UV, jaka była do tego konieczna, nie uszkadzała komórek. Okazało się, że sztywnienie aktywowało kilka szlaków, które łącznie sygnalizowały MEC, by stały się komórkami rakowymi. Kluczowymi "graczami" były białka: TWIST1, TGF-beta, SMAD i YAP. Zauważyliśmy, że w dynamicznym środowisku te różne szlaki współdziałają. Nie wystarczy zahamowanie jednego z nich, jak wcześniej wykazano w badaniach polegających na modelowaniu statycznych sztywnych środowisk. Z klinicznego punktu widzenia sugeruje to, że terapia monolekowa może się nie sprawdzić u wszystkich chorych z rakiem piersi. Naukowcy odkryli też, że subpopulacja komórek gruczołu mlekowego nie reaguje na sztywnienie. Wg Englera, to dobra wiadomość, gdyż w wyniku samych oddziaływań środowiska przemianę nowotworową przejdzie mniej komórek niż dotąd sądzono. Jeśli efekt ten występuje także u chorych, może to oznaczać mniejszą liczbę albo mniejsze gabaryty guzów pierwotnych. W niedalekiej przyszłości zespół chce poszukać substancji, które mogłyby hamować zidentyfikowane szlaki i sprawdzić, jak wpływają one na rozwój guza. « powrót do artykułu
  8. John Wilson, profesor inżynierii chemicznej i biomolekularnej oraz Rebecca Cook, profesor biologii komórkowej i rozwojowej, stali na czele zespołu, który uruchomił obecnie w komórkach raka piersi limfocyty i aktywował w ten sposób dwa rodzaje śmierci komórek nowotworowych. Guzy raka piersi charakteryzują się zmniejszoną obecnością infiltrujących je limfocytów i przez to uznawane są za nieodpowiednie cele w terapii mającej na celu uruchomienie odpowiedzi układu odpornościowego. Jednak uczeni z Vanderbilt University byli w stanie aktywować obecne w guzie limfocyty. Wykorzystali w tym celu syntetycznego agonistę, czyli substancję łączącą się z receptorem, RIG-I (retionic acid-inducible gene I). To receptor aktywujący się w odpowiedzi przeciwwirusowej. Naukowcy odkryli, że antagonista RIG-I zwiększa ekspresję czynników prozapalnych i uruchamia dwa typy śmierci komórkowej, apoptozę i pyroptozę. W przypadku guza nowotworowego u myszy aktywacja RIG-I doprowadziła do zwiększenia liczby limfocytów obecnych w guzie i do spowolnienia wzrostu guza oraz przerzutów. Praca Wilsona i Cook pokazuje, że związki będące agonistami RIG-I mogą być silnymi lekami terapeutycznymi w leczeniu nowotworu piersi. Nasza praca to pierwszy przykład na dostarczenie in vivo agonistów RIG-I do guzów oraz demonstracja silnego immunogenicznego i terapeutycznego działania w tym kontekście, stwierdzili autorzy badań. Rak piersi, pomimo olbrzymich nakładów na jego zrozumienie i leczenie, pozostaje drugąim najbardziej śmiercionośnym nowotworem dotykającym kobiety. « powrót do artykułu
  9. Innowacyjna terapia łączona zmusza złośliwe komórki raka piersi do przekształcania się w komórki tłuszczowe (adipocyty). W ten sposób można zapobiegać przerzutowaniu. Dzięki zdolności do reaktywowania procesów komórkowych centralnych dla rozwoju płodowego, komórki guza potrafią się dynamicznie przystosowywać do zmieniających się warunków. W embrionie kluczowe dla rozwoju narządów jest przejście nabłonkowo-mezenchymalne (ang. epithelial-mesenchymal transition, EMT). Komórki nowotworowe wykorzystują ten proces, by opuścić guz pierwotny i rozprzestrzenić się po organizmie, tworząc przerzuty. Zespół prof. Gerharda Christoforiego z Wydziału Biomedycyny Uniwersytetu w Bazylei bada procesy molekularne regulujące komórkowy program EMT. Celem Szwajcarów jest stworzenie nowych metod zwalczania rozwoju guzów i formowania przerzutów. Prowadząc eksperymenty na myszach, naukowcy wykorzystali plastyczność komórek raka sutka podczas programu EMT. By przekształcić komórki raka piersi, które szybko się dzielą i przerzutują, w komórki tłuszczowe, które się już nie dzielą i które z ledwością można odróżnić od normalnych adipocytów, posłużyli się kombinacją 2 aktywnych substancji: rozyglitazonu i trametinibu. W ten sposób udało się zahamować inwazję guza na sąsiednie tkanki i naczynia krwionośne. W przyszłości to nowatorskie podejście terapeutyczne będzie można zastosować w połączeniu z konwencjonalna chemioterapią i w ten sposób zahamować zarówno wzrost guza pierwotnego, jak i tworzenie śmiertelnych przerzutów - podsumowuje Christofori. « powrót do artykułu
  10. Nie wszystkie guzy kurczą się pod wpływem poprzedzającej operację chemioterapii. Jeśli guz opiera się terapii neoadiuwantowej, ryzyko przerzutowania jest wyższe. Pracując z eksperymentalnymi modelami nowotworów, międzynarodowy zespół naukowców odkrył, że pod wpływem 2 stosowanych często chemioterapeutyków - paklitakselu i doksorubicyny - guzy sutka uwalniają drobne pęcherzyki zwane egzosomami. Znajduje się w nich białko anneksyna-A6, którego nie ma w pęcherzykach z nieleczonych guzów. Wydaje się, że w odpowiedzi na chemioterapię "pakowanie" anneksyny-A6 do egzosomów jest znacząco wzmacniane - podkreśla Ioanna Keklikoglou z Politechniki Federalnej w Lozannie. Po uwolnieniu z guza poddawanego chemioterapii, egzosomy krążą z krwią. Po dotarciu do płuc oddają swoją zawartość, w tym anneksynę-A6. To z kolei stymuluje komórki płuc do uwalniania innego białka - CCL2 - które przyciąga komórki odpornościowe zwane monocytami. Autorzy artykułu z pisma Nature Cell Biology wyjaśniają, że to niebezpieczne zjawisko, gdyż wcześniej wykazano, że monocyty mogą ułatwiać przetrwanie i wzrost komórek nowotworowych w płucach, a to jeden z początkowych etapów metastazji. W skrócie, nasze badanie wskazało na nowy związek między chemioterapią i przerzutowaniem raka sutka - opowiada Michele De Palma. Gdy akademicy przeszli od badań laboratoryjnych do studiów in vivo, zauważyli, że u pacjentek z rakiem piersi, które przechodziły leczenie neoadiuwantowe, w egzosomach także występuje podwyższony poziom anneksyny-A6. Choć obserwacja ta stanowi poparcie dla istotności naszych badań, w tym momencie nie mamy pewności, czy anneksyna-A6 wykazuje prometastatyczną aktywność w ludzkim raku sutka. Co ważne, naukowcy odkryli, że w modelach eksperymentalnych neutralizowanie anneksyny-A6 lub blokowanie monocytów podczas terapii neoadiuwantowej zapobiegało przerzutowaniu do płuc. Do użytku klinicznego opracowano różne inhibitory monocytów, można je więc przetestować w połączeniu z terapią neoadiuwantową i spróbować w ten sposób ograniczyć niechciane skutki uboczne pośredniczone przez egzosomy - podsumowuje De Palma. « powrót do artykułu
  11. Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej wraz z młodym uczonym z Indii pracują nad unikatową metodą leczenia i diagnostyki raka piersi przy wykorzystaniu nanomateriałów. Metoda ma pomóc w leczeniu lekoopornych nowotworów. Projekt jest realizowany przez zespół naukowy pod kierownictwem dr inż. Joanny Bauer z Wydziału Podstawowych Problemów Techniki Politechnik Wrocławskiej. W badaniach, które są finansowane z unijnego programu Horyzont 2020, bierze udział młody naukowiec z Indii dr Nanasaheb Thorat. Efektem projektu o akronimie NANOCARGO ma być opracowanie nowatorskiej metody leczenia i diagnostyki raka piersi przy wykorzystaniu wielofunkcyjnych nanomateriałów. To metoda zaliczana do tzw. teranostyki, czyli nowatorskie podejście łączące metody terapeutyczne z jednoczesną diagnostyką - powiedziała w rozmowie z PAP dr Bauer. Badania w ramach tego projektu prowadzone są na Politechnice Wrocławskiej od października. Przez półtora roku naukowcy będą pracować we Wrocławia, a ostanie sześć miesięcy - w klinice weterynaryjnej Vetsuisse Faculty Zurich Hospital na Uniwersytecie w Zurychu. Tam będziemy prowadzić ostateczne testy in vivo potwierdzające skuteczność naszej metody na chorych psach, gdyż biologicznie nowotwór piersi u kobiet jest najbardziej zbliżony do tych występujących u psów. Do Zurychu w zasadzie przywieziemy gotową technologię - powiedziała dr Bauer. Kluczowym elementem nowatorskiej metody są wielofunkcyjne kompozytowe nanonośniki. Wykorzystywane w niej nanomateriały to bardzo małe elementy - np. wirusy mają rozmiar około 100 nanometrów. Wrocławscy naukowcy chcą wykorzystać jeszcze mniejsze cząsteczki, które pod wpływem pola magnetycznego oraz stymulacji optycznej będą niszczyć komórki nowotworowe. Te cząsteczki będą trafiać bezpośrednio do nowotworów dzięki temu, że dodamy do nich tzw. aptamery, czyli wyspecjalizowane biologiczne detektory. To spowoduje, że nanomateriał precyzyjnie znajdzie komórki nowotworowe - powiedziała dr Bauer. Dodała, że nanonośniki zostaną również zaopatrzone w celowany chemioterapeutyk. Lek dzięki temu trafi bezpośrednio do nowotworu - wyjaśniła. Otrzymamy nanonośniki nie tylko dedykowane do określonego typu nowotworu, ale także zaopatrzone w chemioterapeutyk oraz substancje aktywne, które pod wpływem stymulacji magnetycznej i optycznej zniszczą komórki nowotworowe. Możemy więc mówić tutaj o kombajnie trzech metod leczenia nowotworów - powiedziała. Dr Bauer dodała, że wstępne badania prowadzone na komórkach raka jelita grubego pokazały, że zastosowanie nanomateriałów do przenoszenia chemioterapeutyków zwiększa ich skuteczność o kilkadziesiąt procent. « powrót do artykułu
  12. Rak piersi napędza swój wzrost, rekrutując komórki ze szpiku kostnego. Wiedząc o tym, że fibroblasty towarzyszące nowotworom rozwijają się z mezenchymalnych komórek zrębu (ang. mesenchymal stromal cells, MSCs), naukowcy mogą opracować nowe metody walki z tą chorobą. Komórki nowotworowe w guzach litych są otoczone innymi typami komórek, które choć same nie mają charakteru nowotworowego, wspierają wzrost zmian i przerzutowanie. Raki piersi zawierają np. dużo fibroblastów, które sprzyjają namnażaniu komórek nowotworowych, stanowi zapalnemu i powstawaniu nowych naczyń krwionośnych, zaopatrujących rosnącą zmianę w tlen i składniki odżywcze. Wiele z tych fibroblastów pochodzi z okolicznej tkanki piersi; naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie odkryli jednak, że u będących modelem raka piersi transgenicznych myszy znacząca liczba fibroblastów towarzyszących nowotworom (ang. cancer-associated fibroblasts, CAF) różnicuje się z MSCs. By wykryć źródło unikatowej subpopulacji CAF, przeprowadziliśmy u gryzoni przeszczep szpiku kostnego. Zauważyliśmy, że ważnym etapem rozwoju raka piersi jest rekrutacja szpikopochodnych fibroblastów - wyjaśnia prof. Neta Erez. Odkryliśmy, że guzy piesi są w stanie rekrutować mezenchymalne komórki zrębu i sprawiać, że różnicują się one do fibroblastów. Szpikopochodne fibroblasty różnią się od pozostałych CAF. Brakuje im, na przykład, receptora powierzchniowego PDGFRα. Komórki te są szczególnie skuteczne w stymulowaniu angiogenezy, bo wytwarzają duże ilości białka zwanego klasteryną. Podczas badań na myszach izraelscy naukowcy stwierdzili, że guzy zawierające szpikopochodne fibroblasty są bardziej unaczynione, rosną więc szybciej od guzów zawierających tylko fibroblasty pochodzące z tkanki piersi. Co istotne, autorzy publikacji z Journal of Experimental Medicine zauważyli, że w ludzkich rakach piersi również występują fibroblasty pozbawione PDGFRα. To sugeruje, że i one rekrutują szpikopochodne komórki. Co więcej, guzy z niższym poziomem PDGFRα częściej prowadzą do śmierci. Nasze studium pokazuje, że rekrutacja szpikopochodnych fibroblastów jest istotna dla wzrostu guza, zapewne dzięki wspomaganiu angiogenezy - podsumowuje prof. Erez. « powrót do artykułu
  13. U pacjentek z rakiem piersi, które podczas terapii trastuzumabem przyjmują także beta-bloker karwedylol, występują słabsze uszkodzenia mięśnia sercowego. Uszkodzenie serca [kardiotoksyczność] to główny skutek uboczny trastuzumabu, który może doprowadzać do zakończenia terapii. Nasze badanie sugeruje, że pacjentki, które razem z trastuzumabem przyjmują beta-bloker karwedylol, doznają mniejszego uszkodzenia serca niż kobiety dostające sam trastuzumab - tłumaczy dr prof. Maryam Moshkani Farahani z Baqiyatallah University of Medical Sciences Tehranie. Naukowcy zebrali grupę 71 chorych z nieprzerzutującym HER2-dodatnim rakiem piersi. Kobiety losowano do 2 grup: jednej podawano wyłącznie trastuzumab, drugiej trastuzumab w połączeniu z karwedylolem. Najczęściej trastuzumab powoduje upośledzenie funkcji lewej komory serca. Karwedylol stosuje się zaś u pacjentów z pozawałowym upośledzeniem działania lewej komory. Jest on też przepisywany osobom z nadciśnieniem czy niewydolnością serca. Funkcję skurczową i rozkurczową lewej komory przed rozpoczęciem leczenia i po upływie 3 miesięcy badano za pomocą techniki śledzenia markerów akustycznych 2D (ang. two-dimensional speckle tracking echocardiography). Okazało się, że funkcje skurczowa i rozkurczowa lewej komory były lepiej zachowane u pacjentek poddawanych terapii łączonej. Ani na początku, ani po upływie 3 miesięcy grupy nie różniły się pod względem frakcji wyrzutowej lewej komory. Miary, którymi posłużyliśmy się podczas oceny funkcji lewej komory - globalne odkształcenie podłużne [ang. global longitudinal strain, GLS] oraz tempo odkształcenia [ang. strain rate] - są wrażliwsze od frakcji wyrzutowej lewej komory - wyjaśnia dr Moshkani Farahani. Farahani dodaje, że karwedylol może, oczywiście, wywoływać skutki uboczne. Należą do nich, np.: biegunki, wymioty, zaburzenia widzenia czy omdlenia. « powrót do artykułu
  14. Kobiety „skowronki”, które lepiej funkcjonują rano niż wieczorem, są narażone na mniejsze ryzyko raka piersi, wynika z badań przeprowadzonych na University of Bristol. Naukowcy, chcąc dowiedzieć się, czy wzorce snu mają wpływ na nowotwory piersi, wykorzystali dane dotyczące ponad 400 000 kobiet. Część danych pochodziła ze zbioru projektu UK Biobank, a część z utworzonej przez Breast Cancer Association Consortium (BCAC) największej na świecie bazy genomu kobiet ze zdiagnozowanym nowotworem piersi. Do analizy danych genetycznych, wzorców snu i bezsenności naukowcy wykorzystali metodę randomizacji Mendla, dzięki której można sprawdzać ewentualną zależność pomiędzy wariantami genów powiązanych z czynnikami ryzyka a ich wpływem na zachorowanie. Do porównania użyto 122 977 przypadków nowotworów piersi, a grupę kontrolną stanowiły dane 105 974 zdrowych kobiet. Dane pochodziły z BCAC. Analiza wykazała, że kobiety, które są „skowronkami” mają o 40% mniejsze ryzyko zachorowania niż „sowy”. Ponadto u kobiet, które śpią dłużej niż zalecane 7-8 godzin, ryzyko nowotworu zwiększa się o 20% na każdą dodatkową godzinę snu. Uzyskane wyniki porównano z analogiczną analizą przeprowadzoną na danych z UK Biobank. Tam wzięto pod uwagę 2740 nowych przypadków nowotworów piersi i grupę kontrolną 149 064 kobiet. Uzyskano podobne wyniki, wskazujące, że w przypadku „skowronków” ryzyko rozwoju nowotworu piersi jest o 48% niższe. W tej grupie nowotwór piersi rozwinie się u około 1 kobiety na 100 mniej niż u „sów”. Ta analiza dostarczyła mniej dowodów na związek bezsenności czy długości snu z nowotworem. Prowadząca badania doktor Rebecca Richmond stwierdziła, że chciałaby przeprowadzić dalsze testy, gdyż analizy opierały się na kwestionariuszach wypełnianych przez ankietowane kobiety, a nie na rzeczywistej obserwacji ich zwyczajów. Innymi słowy, niekoniecznie oznacza to, że zmiana zwyczajów dotyczących snu zmieni ryzyko wystąpienia choroby. Może to być znacznie bardziej skomplikowane, powiedziała uczona. Jednak uzyskane przez nas wyniki są zgodne z wcześniejszymi badaniami, które pokazywały, że praca na nocne zmiany i wystawienie na działanie światła w nocy są czynnikami ryzyka w nowotworze piersi, stwierdziła. Doktor Richmond chce zbadać mechanizm, który leży u podstaw zaobserwowanego zjawiska. Chcemy użyć danych genetycznych dużej grupy ludzi, by lepiej zrozumieć, jak zaburzenia naturalnego rytmu dobowego mogą wpłynąć na rozwój nowotworu piersi, mówi uczona. Wiemy, że praca na nocne zmiany jest powiązana z gorszym stanem psychicznym i fizycznym. To badania pokazuje, że zaburzenie rytmu dobowego może odgrywać rolę w rozwoju raka, dodała Cliona Clare Kirwan z University of Manchester. « powrót do artykułu
  15. Cisplatyna to nieorganiczny związek platyny o działaniu cytostatycznym. Stosuje się ją w chemioterapii kilku rodzajów raka. Niestety, wywołuje sporo efektów ubocznych. Badania zespołu z Uniwersytetu w Leeds sugerują, że gdy platynę zastąpi się srebrem, można, nie ograniczając potencjału terapeutycznego, zmniejszyć toksyczność leku (Dalton Transactions). Brytyjczycy uważają, że wykorzystanie srebra wpłynie nie tylko na spadek stopnia toksyczności, ale także zapewni różne korzyści. W końcu już teraz antyseptyczne i antybiotyczne właściwości srebra eksploatuje się w bandażach czy filtrach do wody. W ramach naszego studium przyglądaliśmy się strukturom [ligandom] otaczającym centralny atom srebra. To te "krzaczki" determinują, jak bardzo reaktywny będzie dany związek i z czym będzie wchodził w reakcje. Posłużyliśmy się różnymi rodzajami ligandów, aby sprawdzić, który jest najskuteczniejszy w walce z komórkami rakowymi - tłumaczy dr Charlotte Willans. Podczas testów Brytyjczycy dodawali do komórek raka piersi i jelita grubego różne związki srebra i hodowali w takich warunkach przez 6 tygodni. Wykazano, że ligandy, które wiążą się ze srebrem koordynacyjnie w dwóch miejscach, są skuteczniejsze niż te związane koordynacyjnie tylko w jednym miejscu. Niewykluczone, że dzieje się tak dlatego, że srebro jest wolniej wydzielane i związek działa dłużej. Na razie głównym ograniczeniem dla dalszego wdrażania leków bazujących na srebrze pozostaje fakt, że nie wiadomo, na czym polega ich działanie. W ciągu roku zespół Willans ma stwierdzić, co dzieje się z komórkami rakowymi i czy związek kompleksowy ze srebrem rzeczywiście mniej szkodzi zdrowym tkankom.
  16. Kobiety z grupy podwyższonego ryzyka raka piersi mogą być także bardziej zagrożone chorobami serca. U większości kobiet z dziedzicznym rakiem gruczołu sutkowego i jajnika występują mutacje genów BRCA1 i BRCA2, a dr Subodh Verma, kardiolog z St. Michael's Hospital, odkrył, że wydają się one regulować również działanie serca. Przechodząc zawał serca, myszy ze zmutowanym BRCA1 umierały 3-5-krotnie częściej. Działo się tak głównie przez pogłębioną niewydolność serca, do której dochodziło, bo zawał u tych zwierząt był 2-krotnie silniejszy niż u gryzoni z niezmutowanym BRCA1. Dwukrotny wzrost niewydolności serca zaobserwowano także u myszy ze zmutowanymi BRCA1 lub BRCA2, którym podawano doksorubicynę - cytostatyk stosowany w leczeniu raka sutka. Jak nadmieniają autorzy raportu opublikowanego w pismach Nature Communications i Journal of Biological Chemistry, wyniki uzyskane na myszach zweryfikowano na ludzkich tkankach. Kanadyjczycy sądzą, że zmutowane BRCA1/2 nie dopuszczają do naprawy DNA w komórkach mięśniowych, a to niezbędne w przypadku zawału serca. Dr Christine Brezden-Masley podkreśla, że choć lekarze już od dawna wiedzieli, że doksorubicyna wiąże się z niewydolnością serca, dopiero teraz wyjaśniło się, że kobiety z mutacjami BRCA1/2 są szczególnie wrażliwe na efekty toksyczne cytostatyku. Oznacza to, że gdy pacjentka ma zmutowany gen, muszę myśleć o tym, ile doksorubicyny jej podaję lub rozważyć alternatywną terapię.
  17. Chemicy z Rice University zdołali umieścić w komórce nowotworowej ponad 2 mln złotych nanopręcików. Zwiększa to prawdopodobieństwo uzyskania w przyszłości metod, dzięki którym podgrzewając takie struktury, można by "ugotować" guzy od środka (Angewandte Chemie International Edition). Komórki raka piersi, które badaliśmy, były tak naładowane złotymi nanopręcikami, że ich masa zwiększyła się o ok. 13%. [...] Mimo dodatkowego ładunku ze złota, komórki te nadal normalnie funkcjonowały - opowiada prof. Eugene Zubarev. Nanopręciki, które mają rozmiary niewielkiego wirusa, mogą wychwytywać światło i przekształcać je w ciepło. Ponieważ każdy z nanopręcików emituje bardzo niewiele ciepła, by zabić komórkę nowotworową, potrzeba ich naprawdę dużo. W idealnych warunkach, by zminimalizować ryzyko uszkodzenia zdrowej tkanki, wykorzystalibyśmy laser o niedużej mocy. Poza tym im więcej cząstek udałoby się upakować w komórce, tym niższej mocy i krótszego czasu naświetlania trzeba by użyć. Niestety, naukowcy pracujący w rzeczywistym świecie odkryli, że niezwykle trudno napakować żywą komórkę dużą liczbą nanopręcików. Istotny etap produkcji to łączenie nanopręcików z bromkiem heksadecylotrimetyloamonu (ang. cetyltrimethylammonium bromide, CTAB). Dzięki niemu stają się one rozpuszczalne w wodzie. Jak tłumaczą Amerykanie, CTAB powleka powierzchnię nanopręcików w podobny sposób jak micele cząsteczek mydła wciągają do środka tłuszcz. Powierzchnia nanopręcików powleczonych CTAB jest naładowana dodatnio, co skłania komórki do ich wchłaniania. Tutaj jednak pojawiał się problem, ponieważ bromek heksadecylotrimetyloamonu jest toksyczny, co ograniczało jego zastosowania biomedyczne. Na szczęście Zubarev, Leonid Vigderman i Pramit Manna wpadli na dobry pomysł i zastąpili CTAB bardzo podobną cząsteczką MTAB; od CTAB różni się tym, że na jednym z jej końców znajdują się 2 dodatkowe atomy: 1 siarki i 1 wodoru. Dzięki nim MTAB tworzy ze złotem wiązanie chemiczne, podczas gdy słabiej związany bromek heksadecylotrimetyloamonu miał tendencję do wyciekania do otaczającego medium. Wszystko brzmi prosto, ale naukowe trio pracowało nad metodą syntetyzowania MTAB i podstawiania nim CTAB przez parę lat. Dodatkowo Amerykanom udało się uzyskać proces oczyszczania, który całkowicie usuwa ślady CTAB z roztworu nanopręcików. http://www.youtube.com/watch?v=kMjRBXi2DIY
  18. Kobiety z rakiem sutka przerywające standardowe leczenie uzupełniające tamoksyfenem (syntetycznym lekiem o działaniu antyestrogenowym), które powinno się kontynuować 5 lat po operacji, ryzykują nawrót choroby. Brytyjski Cancer Research ujawnia, że w Wielkiej Brytanii terapię przerywa przedwcześnie nawet połowa pacjentek, a 1 na 5 regularnie zapomina o połknięciu tabletki. Dane pokazują, że na każde 100 kobiet, które ukończyły leczenie, przypada o 6 przypadków wznowy mniej. Dr Allan Hackshaw z Cancer Research UK, będący zarazem pracownikiem Działu Badań Klinicznych na Uniwersyteckim College'u Londyńskim, przeanalizował przypadki 3,5 tys. kobiet. Okazało się, że u pań, które dotrwały do końca 5-letniego okresu, choroba nawróciła u 40%, podczas gdy wśród osób przyjmujących lek przez 2 lata zachorowało aż 46%. Tamoksyfen wiąże się z receptorami estrogenowymi wewnątrz komórek nowotworowych. Hamuje w ten sposób syntezę czynników wzrostu i sprzyja tworzeniu receptorów progesteronowych. Koniec końców dochodzi do ograniczenia namnażania estrogenowrażliwych patologicznych komórek. Niestety, tamoksyfen wywołuje efekty uboczne, np. uderzenia gorąca, zawroty i bóle głowy czy nudności i wymioty, dlatego wiele kobiet rezygnuje z jego zażywania w 2-3 lata po usunięciu guza. Nasze studium dostarcza jednak niezbitych dowodów, że przyjmowanie tamoksyfenu przez 5 lat zapewnia kobietom największą szansę na przeżycie raka piersi.
  19. Połączenie cytostatyku doksorubicyny z nanodiamentami sprawia, że lek może się dostać do zwykle chemioopornych guzów piersi oraz wątroby i zmniejszyć je. Nową technikę przetestowano już z powodzeniem na myszach. Wyniki amerykańskich badań ukazały się w periodyku Science Translational Medicine. Dr Dean Ho z Northwestern University wyjaśnia, że chemiooporność uniemożliwia leczenie w ponad 90% nowotworów przerzutowych. Przezwyciężenie tej trudności zwiększyłoby przeżywalność pacjentów. Naukowcy zauważyli, że w modelach zwierzęcych raka sutka i wątroby normalnie śmiertelna dawka chemioterapii po związaniu z nanodiamentami znacznie ograniczyła rozmiary guzów. Wzrosła też przeżywalność myszy, poza tym nie zaobserwowano efektów toksycznych w obserwowanych tkankach i narządach. Ho cieszy się, że nanodiamenty zwiększyły nie tylko skuteczność leczenia, ale i jego bezpieczeństwo. Nanodiamenty mają w przybliżeniu od 2 do 8 nanometrów średnicy. Na powierzchni każdego znajdują się grupy funkcyjne, które pozwalają na przyłączenie wielu różnych substancji, w tym chemioterapeutyków. Naukowcy połączyli odwracalnie nanodiamenty z popularnym chemioterapeutykiem doksorubicyną. Przy opornych nowotworach piersi i wątroby leki dostają się do guzów, ale szybko zostają wydalone za pośrednictwem wrodzonej reakcji. Podczas eksperymentu jednej grupie myszy podano kompleksy nanodiament-doksorubicyna, a drugiej sam lek. Okazało się, że u tej pierwszej chemioterapeutyk utrzymywał się w krwioobiegu 10-krotnie dłużej. Dodatkowo znacznie dłużej pozostawał w obrębie obu rodzajów guzów, co oznacza, że można podać mniejszą dawkę leku, ograniczając tym samym efekty uboczne. Akademicy zauważyli, że kompleksy leku i nanodiamentów nie zmniejszały liczby białych krwinek. Nanodiamenty są niesamowicie biokompatybilne, a proces ich tworzenia bardzo tani. Mają one wiele cech idealnego systemu dostarczania leków [...] – podsumowuje dr Edward K. Chow, główny autor studium.
  20. Chemioterapia i terapia hormonalna zwiększają ryzyko złamań u kobiet, które przeżyły raka gruczołu sutkowego (Archives of Physical Medicine and Rehabilitation). Naukowcy z Oregon Health & Science University Knight Cancer Institute zapytali kobiety w wieku pomenopauzalnym, które chorowały w przeszłości na raka piersi, czy upadły w ubiegłym roku. Następnie przez pół roku sprawdzali, czy się nie przewracają. Okazało się upadały one częściej od rówieśników. Nasze odkrycia sugerują, że u niedawno leczonych na raka piersi kobiet [...] wskaźnik upadków jest wyższy w porównaniu do średniej populacyjnej dla starszych dorosłych – twierdzi dr Kerri M. Winters-Stone. Amerykanie zauważyli, że 58% kobiet chorujących na raka gruczołu sutkowego upadło w zeszłym roku, a 47% przewróciło się w ciągu 6 analizowanych miesięcy. Tymczasem roczny wskaźnik upadków dla dorosłych powyżej 65. roku życia wynosi 25-30%. U 59 osób naukowcy ocenili cały zestaw cech nerwowo-mięśniowych i związanych ze zmysłem równowagi. Stwierdzili, że tylko równowaga odróżniała kobiety przewracające się od tych, którym się to nie przydarzało. Wyniki sugerują, że zaburzenia równowagi mają coś wspólnego z wywołanymi przez chemioterapię zmianami w układzie przedsionkowym. Winters-Stone podkreśla, że zjawisko przewracania się w tej grupie pacjentek jest zbyt rzadko badane i zasługuje na większą uwagę, zwłaszcza że u kobiet leczonych na raka piersi złamania są częstsze, a sam związek upadków i złamań jest przecież oczywisty.
  21. W przypadku kobiet doświadczających uderzeń gorąca i innych symptomów związanych z przekwitaniem ryzyko rozwoju raka sutka jest o połowę niższe niż u kobiet, które nie mają takich objawów. Z wynikami pierwszego studium analizującego związek między symptomami przekwitania a rakiem piersi można się zapoznać w Internecie, a potem także w lutowym wydaniu pisma Cancer Epidemiology Biomarkers and Prevention. Naukowcy z Centrum Badań nad Nowotworami Freda Hutchinsona zauważyli, że efekt ochronny wzrasta z liczbą i nasileniem objawów menopauzy. Ustaliliśmy, że dla kobiet, które doświadczały silniejszych uderzeń gorąca – takich, które budziły je nocą – ryzyko wystąpienia raka sutka było szczególnie niskie – opowiada epidemiolog raka piersi dr Christopher I. Li. Zespół Li podejrzewał, że istnieje związek między nasileniem symptomów menopauzalnych i obniżeniem ryzyka raka piersi, ponieważ hormony, takie jak estrogeny i progesteron, odgrywają ważną rolę w rozwoju większości nowotworów sutka (są one hormonozależne). Zmniejszenie poziomu hormonów, wywołane stopniowym ustawaniem pracy jajników, może wpłynąć na częstość i nasilenie objawów przekwitania. Jako że objawy przekwitania pojawiają się, gdy stężenie hormonów waha się i spada, dywagowaliśmy, że kobiety, które zmagają się np. z uderzeniami gorąca i nocnymi potami, [...] powinny mieć mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi z powodu obniżonego poziomu estrogenów – opowiada Li. Amerykanie przeprowadzili wywiady z 1437 kobietami z okolic Seattle. U 988 zdiagnozowano wcześniej raka piersi. Panie wypytywano o różne objawy około- i stricte menopauzalne, m.in. uderzenia gorąca, nocne poty, bezsenność, suchość pochwy, nieregularne lub silne krwawienia, depresję i lęk. Okazało się, że ryzyko inwazyjnego raka przewodowego sutka i inwazyjnego raka zrazikowego było o 40-60% niższe dla kobiet doświadczających uderzeń gorąca i innych objawów. Związek utrzymywał się nawet po uwzględnieniu czynników podwyższających ryzyko raka sutka, tj. otyłości i stosowania hormonalnej terapii zastępczej.
  22. Rak piersi jest jednym z najczęstszych nowotworów, a jego leczenie bywa długotrwałe i ma uciążliwe skutki uboczne. Chore często zażywają inhibitory aromatazy (środki hamujące wydzielanie estrogenu, hormonu który sprzyja rozwojowi tego rodzaju raka). Mają one jednak nieprzyjemne skutki w postaci przewlekłych dokuczliwych bóli stawów i mięśni, które dokuczają co drugiej kobiecie. Aż 20 procent chorych odczuwających ból przedwcześnie przerywa z tego powodu terapię i trudno się dziwić, bo trwa ona do pięciu lat, a powszechnie dostępne środki przeciwbólowe są zbyt słabe w tych przypadkach. N. Lynn Henry, wykładowca na University of Michigan i naukowiec z uniwersyteckiego ośrodka Comprehensive Cancer Center proponuje dość proste rozwiązanie. Większości kobiet biorących inhibitory aromatazy znacząco pomaga popularny lek na depresję i zaburzenia lękowe: duloksetyna (znana też pod handlowymi nazwami: Cymbalta, Ariclaim, Xeristar i Yentreve). Spośród 29 badanych pacjentek trzy czwarte uznało, że odczuwany ból osłabł przynajmniej o 30 procent. Po ośmiu tygodniach leczenia średni poziom redukcji bólu wyniósł aż 61 procent. Jedna piąta pacjentek zaprzestała brania duloksetyny z powodu jej skutków ubocznych. W pozostałych przypadkach efekty uboczne były łagodne lub umiarkowane. Stwarza to nadzieję na zwiększenie komfortu pacjentek, a w rezultacie na zwiększenie skuteczności leczenia nowotworu. Wyniki studium zaprezentowane zostały 11 grudnia na corocznym sympozjum (Breast Cancer Symposium) w San Antonio. Duloksetyna w ostatnich badaniach wykazywała również skuteczność w leczeniu chronicznego bólu związanego z takimi chorobami układu kostno-stawowego jak: fibromialgia i choroba zwyrodnieniowa stawów. Nie jest jeszcze znany mechanizm jej działania, podejrzewa się związek z działaniem na centralny układ nerwowy. Następnym badaniem będzie szerzej zakrojona próba z użyciem placebo randomizowanej próby. Profesor Henry planuje także badania nad mechanizmem powodowania bólu przez inhibitory aromatazy, których wyniki mogłyby pomóc leczonym nimi chorym.
  23. Japońscy badacze twierdzą, że zielona herbata nie zabezpiecza przed rakiem piersi. W studium uwzględniono ok. 54 tys. kobiet i nie wykryto związku między piciem zielonej herbaty a ryzykiem zachorowania na nowotwory gruczołu sutkowego (Breast Cancer Research). Mimo że badania in vitro i na modelu zwierzęcym sugerowały, że zielona herbata może chronić przed rakiem piersi, wyniki ze studiów z udziałem ludzi były nierozstrzygające. Nasze zakrojone na dużą skalę podłużne badania populacyjne jako pierwsze uwzględniły tak szeroki zakres dawek – od kobiet, które piły mniej niż 1 kubek zielonej herbaty na tydzień po panie, które dziennie wypijały ich ponad 10. Nie natrafiliśmy na związek między spożyciem herbaty a ryzykiem wystąpienia nowotworu piersi – tłumaczy Motoki Iwasaki z Narodowego Centrum Nowotworów w Tokio. Spożycie herbaty oceniano za pomocą kwestionariusza. Miało to miejsce dwukrotnie: na początku eksperymentu i po upływie 5 lat. Częstość występowania nowotworów szacowano na podstawie danych z głównych szpitali na badanym obszarze i informacji z rejestrów onkologicznych. Ustalono, że ok. 12% kobiet spożywało mniej niż jeden kubek zielonej herbaty na tydzień, podczas gdy 27% piło pięć lub więcej kubków naparu dziennie. Iwasaki uważa, że jego studium ma przewagę nad badaniami z grupą kontrolną, ponieważ dane zbierano przed zdiagnozowaniem u kogokolwiek nowotworu, unikając w ten sposób specyficznych odchyleń w przypominaniu zdarzeń/zachowań. Niestety, okazało się, że ani rodzaj zielonej herbaty, ani liczba wypijanych kubków nie modyfikowały ryzyka wystąpienia raka piersi.
  24. Pojawiające się w różnych badaniach sugestie o powiązaniu niedoboru witaminy D z ryzykiem zachorowania na raka znajdują potwierdzenie w dwóch studiach przeprowadzonych na University of Rochester. Wskazują one na zwiększone ryzyko raka piersi i jelita grubego. Pierwsze badanie obejmowało ponad dwieście kobiet z guzem piersi, aż u 66 procent z nich zaobserwowano umiarkowany lub wysoki deficyt witaminy D. Wysoki deficyt szczególnie częsty był u kobiet w zaawansowanym stadium choroby, oraz u kobiet ras niekaukaskich. Afrykanki miały najniższy poziom witaminy D, jaki obserwowano w badaniu. Drugie studium sugeruje powiązanie niedoboru witaminy D z ryzykiem raka jelita grubego. Objęło ono szeroki przekrój mieszkańców USA, uwzględniając ich wiek, rasę, itd. Badanie wykazało, że niedobór witaminy jest powszechny wśród Afroamerykanów i może to częściowo wyjaśniać dwukrotnie większą ich śmiertelność z powodu raka jelita (przynajmniej około 40 procent tych zgonów). Witamina D powstaje w skórze pod wpływem światła ultrafioletowego, osoby o ciemnej lub czarnej karnacji wytwarzają jej mniej niż osoby ras białych. Badacze przyznają, że wyniki nie są całkiem spójne i nie można na przykład ocenić, czy suplementy witaminowe mogą być stosowane jako środek zapobiegawczy. Możliwe też, że niedobór witaminy jest po prostu znacznikiem innej cechy, jak aktywność fizyczna, czy dieta. Mimo to zalecają podawanie suplementów witaminowych kobietom leczonym na raka piersi.
  25. Od jakiegoś czasu badania wskazywały, że istnieje związek pomiędzy nocnym oświetleniem a zachorowalnością na nowotwory, winne są tu zarówno mocne żarówki, świecące w naszych mieszkaniach, jak i nocne oświetlenie miasta, zwane „zanieczyszczeniem świetlnym". Eksperymenty izraelskich naukowców z University of Haifa potwierdzają tę zależność. Osoby wyeksponowane na nocne oświetlenie znacznie częściej zapadają na raka prostaty (w przypadku mężczyzn) lub piersi (w przypadku kobiet). Domniemanym mechanizmem wiążącym nocne światło z nowotworami są zakłócenia w produkcji melatoniny, hormonu wydzielanego przez szyszynkę podczas okresów braku światła. Melatonina reguluje sen, ale pełni także inne funkcje regulacyjne w naszym organizmie. Eksperyment na myszach, przeprowadzony przez izraelskich naukowców miał zweryfikować hipotezę melatoninową. Doświadczalnym gryzoniom wszczepiono komórki nowotworowe i podzielono je na cztery grupy. Pierwsza była wystawiona na „długie dni" czyli 16 godzin światła na dobę i tylko 8 godzin ciemności; druga grupa miała takie same warunki, ale była „leczona" dawkami melatoniny. Trzecia grupa żyła w warunkach 8 godzin „dnia" i 16 godzin ciemności; czwarta grupa miała podobną dobę jak trzecia, ale podczas nocy przerywano jej sen półgodzinnym okresem oświetlenia. U myszy mających krótki dzień rozwój nowotworu był najmniejszy, średni jego rozmiar po zakończeniu badań wynosił 0,85 cm sześciennego. U gryzoni, którym długa noc przerywano światłem rozmiar nowotworu wynosił średnio 1,84 cm sześc., zaś u myszy ze sztucznie przedłużonym dniem nowotwór rósł aż 5,92 cm sześc., co dowodzi powiązania tempa rozwoju nowotworu z przedłużoną ekspozycją na światło. O tym, że za mechanizm tego powiązania odpowiada melatonina, świadczy wynik dla myszy wystawionych na 16 godzin sztucznego dnia, ale leczonych dawkami melatoniny: rozwój nowotworu w ich przypadku wynosił 0,62 cm sześc., czyli podobnie (a nawet nieco mniej) niż u myszy mających krótkie dnie i spokojne noce. Również ilość zgonów w przypadku myszy leczonych hormonem była niższa, niż w pozostałych grupach. Nocne oświetlenie i sztucznie przedłużony dzień zakłóca nasz biologiczny zegar i produkcję hormonów - podsumowują wyniki autorzy badań. Nie jest jednak dokładnie znany mechanizm wiążący melatoninę z rozwojem komórek nowotworowych. Autorami studium są prof. Abraham Haim oraz współpracownicy: Fuad Fares, Adina Yokler, Orna Harel, Hagit Schwimmer.
×
×
  • Create New...