Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' kości'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 5 results

  1. W 2006 r., bawiąc się na terenie przedszkola, dzieci z Saint-Laurent-Médoc we Francji wykopały fragmenty ludzkich kości. Późniejsze prace archeologiczne ujawniły, że to kurhan (Le Tumulus des Sables), w którym pogrzebano co najmniej 30 osób. Badania radiowęglowe zębów pokazały, że pochówki odbywały się na przestrzeni ponad 2 tys. lat, od neolitu (ok. 3600 r. p.n.e.) poczynając, a na epoce żelaza (1250 r. p.n.e.) kończąc. Hannah James, doktorantka z Narodowego Uniwersytetu Australijskiego, podkreśla, że początkowo sądzono, że stanowisko było wykorzystywane wyłącznie przez przedstawicieli kultury pucharów dzwonowatych. Autorzy publikacji z Journal of Archaeological Science: Reports, ujawniają, że w tumulusie głębokim na zaledwie 50 cm pochowano 20 dorosłych i 10 dzieci. Kwestia, czemu to niepozorne miejsce było miejscem pochówku przez ponad 2 tysiąclecia, nadal frapuje naukowców. To niezwykłe, bo to nie jest jakieś oczywiste czy prestiżowe miejsce. Nie ma tu również żadnego wzniesienia [...]. Coś innego musiało więc powodować, że ludzie ciągle tu powracali - dodaje James. Za pomocą datowania radiowęglowego i analizy 4 izotopów naukowcy byli w stanie zdobyć więcej danych o zmarłych. Węgiel i azot powiedziały nam, co jedli. Okazało się, że to płody ziemi. Co dziwne, nie polowali ani nie łowili w rzece czy oddalonym o zaledwie 10 km oceanie. To się nie zmieniało z czasem. Dowody wskazują, że jedna z osób urodziła się w o wiele chłodniejszym klimacie, np. w Pirenejach. Na stanowisku odkryto mieszaninę metalu, ceramiki i zwierzęcych kości, co utrudniło identyfikację szczątków ludzkich. Wszystkie kości były mocno zmieszane. Musimy sobie radzić z drobniutkimi fragmentami. James współpracowała z prof. Patrice'em Courtaudem i jego zespołem z Université de Bordeaux. « powrót do artykułu
  2. Nocna ekspozycja na przyćmione światło może się przyczyniać do tworzenia przerzutów raka piersi do kości. Wyniki badania na zwierzętach zaprezentowano 24 marca na ENDO 2019, dorocznej konferencji Towarzystwa Endokrynologicznego w Nowym Orleanie. Dotąd nikt nie donosił, że nocna ekspozycja na przyćmione światło wywołuje zaburzenia rytmu okołodobowego, które przekładają się na nasilenie przerzutowania raka piersi do kości - podkreśla prof. Muralidharan Anbalagan z Tulane University. To bardzo ważne [spostrzeżenie], gdyż wiele pacjentek z rakiem piersi ma nocą kontakt z przyćmionym światłem. Chore pracują bowiem na zmiany, a także zmagają się z bezsennością i stresem czy przebywają w nadmiernie oświetlonych sypialniach, w których używa się urządzeń mobilnych itp. W ramach pilotażowych badań, finansowanych m.in. przez Louisiana Clinical and Translational Science Center (LACATS), naukowcy stworzyli mysi model przerzutów raka piersi do kości. Zastosowano iniekcję do kości piszczelowej. Samicom wstrzykiwano ludzkie komórki raka piersi z dodatnią ekspresją receptorów estrogenowych o niskiej tendencji do wzrostu w kościach. Wszystkie myszy trzymano w świetle przez 12 godzin. Przez kolejne 12 godzin jedna grupa przebywała w ciemnościach, co pomagało wytworzyć wysokie poziomy endogennej melatoniny, druga zaś była wystawiana na oddziaływanie przyćmionego światła, co hamowało produkcję melatoniny. Natężenie oświetlenia wynosiło 0,2 lx, było więc mniejsze niż w przypadku np. wyświetlacza telefonu. Badania obrazowe pokazały, że zwierzęta z drugiej grupy miały większe guzy i silniejsze uszkodzenie kości. Warto przypomnieć, że od odkrycia melatoniny upłynęło kilkadziesiąt lat. Początkowo uznawano, że spełnia ona wyłącznie funkcję regulatorową w procesach fizjologicznych zachodzących w rytmie dobowym. W toku dalszych badań zaczęto jej jednak przypisywać różne inne właściwości, w tym przeciwnowotworowe. « powrót do artykułu
  3. W okolicy Stonehenge i Avebury archeolodzy udokumentowali ślady najstarszych panbrytyjskich świąt, które ściągały ludzi z odległości setek mil. Uczestnicy rytuałów z późnego neolitu zabierali ze sobą zwierzęta. Zespół, którego pracami kierował dr Richard Madgwick z Uniwersytetu w Cardiff, badał za pomocą analizy izotopowej kości 131 świń z 4 kompleksów z późnego neolitu (ok. 2800-2400 r. p.n.e.): Durrington Walls, Marden, Mount Pleasant i West Kennet Palisade Enclosures. Okazało się, że to kości zwierząt ze Szkocji, zachodniej Walii czy północno-wschodniej Anglii. Naukowcy sądzą, że uczestnikom rytuałów zależało, by dostarczyć własne zwierzęta. Studium pokazuje, że dotąd nie doceniano skali ruchów [ludności] i poziomu społecznej złożoności - opowiada Madgwick. Te zgromadzenia można postrzegać jako pierwsze jednoczące zdarzenia kulturalne na naszych wyspach, z ludźmi ze wszystkich zakątków Wielkiej Brytanii ściągającymi w okolice Stonehenge, by ucztować z jedzeniem specjalnie wyhodowanym i przywiezionym z domu. Autorzy publikacji z pisma Science Advances podkreślają, że kości świń to najlepsza metoda identyfikacji pochodzenia uczestników "imprez masowych" przy megalitycznych kręgach, gdyż ludzkich szczątków prawie nie znaleziono. Zapewne najbardziej zaskakującym odkryciem jest wysiłek wkładany przez ludzi, by dostarczyć samodzielnie wyhodowane świnie. [...] Świnie nie są nawet w przybliżeniu tak dobrze przystosowane jak bydło do pokonywania dużych odległości. Transportowanie ich (żywych bądź ubitych) na dystansie wielu kilometrów oznaczało niesamowity wysiłek. To sugeruje, że wymagano konkretnego wkładu i zasady określały, że świnie musiały być wyhodowane przez uczestników rytuału, dlatego towarzyszyły raczej w podróży, a nie były kupowane lokalnie. « powrót do artykułu
  4. Ok. 11,5 tys. lat temu na terenie dzisiejszej północno-wschodniej Jordanii ludzie nie tylko żyli u boku psów. Wykorzystywali je też prawdopodobnie do polowania, o czym może świadczyć duży wzrost liczby zajęcy i innych drobnych ofiar we wczesnoneolitycznych pozostałościach archeologicznych z natufijskiego stanowiska Shubayqa 6. Badanie zespołu z Uniwersytetu Kopenhaskiego i Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego, którego wyniki ukazały się w Journal of Anthropological Archaeology, sugeruje, że ludzie cenili zdolności tropiąco-myśliwskie wczesnych psów w o wiele większym stopniu niż dotąd sądzono. Badanie dużego zbioru kości zwierzęcych ze stanowiska Shubayqa 6 ujawniło sporą proporcję kości z charakterystycznymi śladami przejścia przez przewód pokarmowy innego zwierzęcia. Kości te są zbyt duże, by mogli je przełknąć ludzie, musiały więc być strawione przez psy - wyjaśnia zooarcheolog Lisa Yeomans. Yeomans i jej koledzy wykazali, że Shubayqa 6 było zamieszkiwane przez cały rok, a to z kolei oznacza, że psy żyły raczej z ludźmi, a nie odwiedzały osadę, gdy nikogo tu nie było. Psy nie były trzymane na obrzeżach osady. Musiały być częścią wszystkich aspektów ówczesnego życia codziennego. Wolno im było swobodnie się przemieszczać, żerować na wyrzuconych kościach i załatwiać się w pobliżu. Analizując dane, zespół Yeomans odnotował towarzyszący pojawieniu się psów znaczący wzrost liczby zajęcy na stanowisku Shubayqa 6. Na zające polowano dla mięsa, a z ich kości wytwarzano koraliki. Wyjaśnieniem tego trendu może być wykorzystanie psów do [selektywnego] polowania na mniejsze, szybsze ofiary, np. zające i lisy (być może były one zaganiane do zagród) - podsumowuje Yeomans. « powrót do artykułu
  5. Badania zademonstrowały, że na rzymskich stanowiskach z Cieśniny Gibraltarskiej odkryto kości wala szarego (Eschrichtius robustus) i wieloryba biskajskiego (Eubalaena glacialis). Wiele wskazuje więc na to, że wielorybnictwo występowało tu już 2 tys. lat temu (dotąd sądzono, że wszystko zaczęło się w XI w. u Basków). Cieśnina Gibraltarska łączy Morze Śródziemne z Oceanem Atlantyckim. Walenie mogły wpływać do Morza Śródziemnego, by tam urodzić i w ten sposób znacząco oddalały się od obszarów uznawanych za ich historyczny zasięg. Nigdy wcześniej tych 2 gatunków nie zidentyfikowano w tym basenie - podkreśla dr Camilla Speller z Uniwersytetu Yorku. Naukowcy z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Yorku zidentyfikowali wala szarego i wieloryba biskajskiego za pomocą analizy starożytnego DNA (ang. ancient DNA, aDNA); dokładnie rzecz ujmując, akademicy posłużyli się kodem kreskowym DNA. Podczas badań identyfikowano też białka z widm spektrometrów masowych PMF (ang. Peptide Mass Fingerprinting). [...] Metody molekularne dają nam zupełnie nowy wgląd w przeszłe ekosystemy. Walenie są często zaniedbywane w badaniach archeologicznych, bo ich kości uległy zbyt dużej fragmentacji, by dało się je rozpoznać na podstawie kształtu. Nasze badanie pokazuje, że niegdyś wal szary i wieloryb biskajski były częścią śródziemnomorskiego ekosystemu i prawdopodobnie wykorzystywały ten [stosunkowo] bezpieczny akwen do cielenia. Te wyniki to kolejny argument do debaty, czy Rzymianie ograniczali się do chwytania dużych ryb, np. tuńczyków, czy rozwinęli też jakąś formę wielorybnictwa. A może to dowody jedynie na oportunistyczne wykorzystywanie ssaków wyrzuconych na brzeg? W czasach rzymskich okolice Gibraltaru były centrum przetwórstwa rybnego. Do dziś zachowało się tu wiele ruin zakładów z dużymi zbiornikami do solenia. Dr Ana Rodrigues z Centre national de la recherche scientifique (CNRS) podkreśla, że Rzymianie nie dysponowali technikami koniecznymi do chwytania dużych waleni występujących obecnie w Morzu Śródziemnym (są one gatunkami z pełnego morza), ale wale szare i wieloryby biskajskie mogły podpływać z cielętami bardzo blisko brzegu, przez co stawały się kuszącym celem dla miejscowych rybaków. Możliwe, że na przedstawicieli obu gatunków polowano z małych łodzi wiosłowych za pomocą harpunów. Wg naukowców, przypominało to metody wykorzystywane w średniowieczu przez Basków. Nowo zdobyta wiedza wyjaśnia też sporo odnośnie do źródeł historycznych. Wreszcie rozumiemy urywek z Pliniusza Starszego, który wspominał o tym, że orki atakowały nowo narodzone cielęta waleni w Bahía de Cádiz. To nie pasuje do niczego, z czym można by się spotkać współcześnie, ale problemu by nie było, gdyby w przeszłości wale szare i wieloryby biskajskie tu występowały - opowiada Anne Charpentier z Uniwersytetu w Montpellier. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...