Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów ' chemioterapia' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 5 wyników

  1. Nie wszystkie guzy kurczą się pod wpływem poprzedzającej operację chemioterapii. Jeśli guz opiera się terapii neoadiuwantowej, ryzyko przerzutowania jest wyższe. Pracując z eksperymentalnymi modelami nowotworów, międzynarodowy zespół naukowców odkrył, że pod wpływem 2 stosowanych często chemioterapeutyków - paklitakselu i doksorubicyny - guzy sutka uwalniają drobne pęcherzyki zwane egzosomami. Znajduje się w nich białko anneksyna-A6, którego nie ma w pęcherzykach z nieleczonych guzów. Wydaje się, że w odpowiedzi na chemioterapię "pakowanie" anneksyny-A6 do egzosomów jest znacząco wzmacniane - podkreśla Ioanna Keklikoglou z Politechniki Federalnej w Lozannie. Po uwolnieniu z guza poddawanego chemioterapii, egzosomy krążą z krwią. Po dotarciu do płuc oddają swoją zawartość, w tym anneksynę-A6. To z kolei stymuluje komórki płuc do uwalniania innego białka - CCL2 - które przyciąga komórki odpornościowe zwane monocytami. Autorzy artykułu z pisma Nature Cell Biology wyjaśniają, że to niebezpieczne zjawisko, gdyż wcześniej wykazano, że monocyty mogą ułatwiać przetrwanie i wzrost komórek nowotworowych w płucach, a to jeden z początkowych etapów metastazji. W skrócie, nasze badanie wskazało na nowy związek między chemioterapią i przerzutowaniem raka sutka - opowiada Michele De Palma. Gdy akademicy przeszli od badań laboratoryjnych do studiów in vivo, zauważyli, że u pacjentek z rakiem piersi, które przechodziły leczenie neoadiuwantowe, w egzosomach także występuje podwyższony poziom anneksyny-A6. Choć obserwacja ta stanowi poparcie dla istotności naszych badań, w tym momencie nie mamy pewności, czy anneksyna-A6 wykazuje prometastatyczną aktywność w ludzkim raku sutka. Co ważne, naukowcy odkryli, że w modelach eksperymentalnych neutralizowanie anneksyny-A6 lub blokowanie monocytów podczas terapii neoadiuwantowej zapobiegało przerzutowaniu do płuc. Do użytku klinicznego opracowano różne inhibitory monocytów, można je więc przetestować w połączeniu z terapią neoadiuwantową i spróbować w ten sposób ograniczyć niechciane skutki uboczne pośredniczone przez egzosomy - podsumowuje De Palma. « powrót do artykułu
  2. KopalniaWiedzy.pl

    Suplement diety osłabia nowotwory

    Mannoza, cukier używano jako suplement diety, może spowalniać wzrost guzów nowotworowych i czynić je bardziej podatnymi na chemioterapię. Takie wyniki uzyskano podczas badań na myszach. Guzy nowotworowe używają więcej glukozy niż zdrowa tkanka. Jest jednak bardzo trudno kontrolować poziom glukozy za pomocą samej diety. Naukowcy z Cancer Research UK Beatson Institute odkryli, że mannoza może zmniejszać ilość cukrów używanych przez komórki nowotworowe. Guzy potrzebują do wzrostu dużo glukozy, zatem zmniejszenie ich dostaw powinno spowolnić wzrost guza. Problem w tym, że zdrowa tkanka również potrzebuje glukozy, zatem nie możemy całkowicie usunąć jej z organizmu. Podczas naszych testów odkryliśmy, że w przypadku myszy mannoza na tyle zmniejsza wchłanianie glukozy, że spowalnia to wzrost nowotworu, jednak ograniczenie nie jest na tyle duże, by zaszkodziło to zdrowym tkankom. Jesteśmy na początkowym etapie badań, ale mamy nadzieję, że znajdziemy idealną dawkę mannozy, dzięki której w przyszłości będzie ją można podawać pacjentom leczonym chemioterapią tak, by zwiększyć skutki leczenie nie szkodząc przy tym zdrowiu, mówi profesor Kevin Ryan. Na początku swoich badań naukowcy sprawdzali, jak myszy z nowotworami trzustki, płuc lub skóry reagują na mannozę dodawaną do wody oraz podawaną doustnie. Okazało się, że wzrost guzów znacznie spowolnił, a nie zaobserwowano przy tym skutków ubocznych. Następnie sprawdzano działanie mannozy w połączeniu z chemioterapeutykami. Myszom podawano cisplatynę i doksorubicynę, dwa najpowszechniej stosowane chemioterapeutyki. Uczeni zauważyli, że mannoza zwiększa efekt działania leków – wzrost guzów spowolnił, zmniejszyły się ich rozmiary, u niektórych myszy doszło do przedłużenia życia. Brytyjscy uczeni przeprowadzili też badania na hodowlach komórek innych typów nowotworów, w tym białaczki, nowotworu jajnika, pęcherza i kostniakomięsaka. Część z nich reagowała na mannozę, inne nie. Bliższe badania wykazały, że dobrym wskaźnikiem efektywności leczenia jest obecność w komórkach enzymu, który rozkłada mannozę. Kolejnym celem naszych badań jest odpowiedź na pytanie, dlaczego terapia działa tylko w przypadku niektórych komórek. Dzięki temu dowiemy się, którzy pacjenci mogą odnieść z niej korzyści. Chcemy też, najszybciej jak to możliwe, rozpocząć testy kliniczne mannozy na ludziach, dodaje uczony. Mannoza jest obecnie używana przez krótki czas podczas leczenia infekcji układu moczowego. Nieznane są jednak skutki jej długotrwałego stosowania. Trzeba je zbadać zanim mannoza zostanie dopuszczona do terapii przeciwnowotworowej. Chorzy na nowotwory nie powinni sami stosować mannozy, gdyż istnieje ryzyko istnienia skutków ubocznych o których nie wiemy. Wszelkie drastyczne zmiany diety czy stosowanie nowych suplementów powinny zostać skonsultowane z lekarzem, mówi Martin Ledwick z Cancer Research UK. « powrót do artykułu
  3. Pojawiła się nowa nadzieja dla kobiet cierpiących na agresywny nowotwór piersi. Testy nowej immunoterapii pokazują, że znacząco przedłuża ona życie chorych z potrójnie ujemnym rakiem piersi. Badania prowadzone przez naukowców z Queen Mery University w Londynie i St. Bartholomew's Hospital wykazały, że połączenie  immunoterapii i chemioterapii przedłuża życie pacjentek nawet o 10 miesięcy. Ponadto o 40% zostało zredukowane ryzyko zgonu i rozprzestrzeniania się nowotworu. Obecnie standardowym modelem leczenia potrójnie ujemnego raka piersi jest chemioterapia. Jednak nowotwór bardzo szybko zyskuje na nią oporność. Po pojawieniu się przerzutów średni czas życia pacjentów wynosi 12–15 miesięcy. Nowa terapia polega na połączeniu standardowej cotygodniowej chemioterapii z podawaniem co dwa tygodnie leku do immunoterapii zwanego atezolizumab. Chemioterapia narusza komórki nowotworowe, co pozwala układowi odpornościowemu na ich lepsze rozpoznanie i przeprowadzenie ataku. Główny autor badań, profesor Peter Schmidt stwierdził, że wyniki uzyskane przez jego zespół, to olbrzymi krok naprzód. Zmieniamy sposób leczenia potrójnie ujemnego raka  piersi, po raz pierwszy wykazując, że immunoterapia może znacznie wydłużyć życie. W tej połączonej terapii wykorzystujemy chemię do pozbawienia nowotworu jego „płaszcza ochronnego”, by umożliwić układowi odpornościowemu walkę z nim. « powrót do artykułu
  4. Skutkiem ubocznym chemioterapii są zaburzenia smaku i powonienia (ang. taste and smell abnormalities, TSA), które mogą prowadzić do utraty apetytu i zachowań anorektycznych. Ostatnio Susan Duncan i Aili Wang z Virginia Tech sprawdzały, czy laktoferyna, glikoproteina występująca w wielu płynach ustrojowych i wydzielinach gruczołów, np. w mleku i ślinie, może się przydać w terapii TSA. Mechanizmy molekularne, które leżą u podłoża TSA, nie są dobrze poznane. Dominującym objawem opisywanym przez pacjentów [...] jest uporczywy metaliczny posmak [...]. Może się on utrzymywać godzinami, tygodniami, a nawet miesiącami po zakończeniu leczenia - podkreśla Duncan. Przez to pacjenci mają gorszy apetyt, chudną i mają depresję, co negatywnie wpływa na zdrowienie. Choć zaburzenia smaku i powonienia są częste, dotąd nie zaproponowano terapii, które w niezawodny sposób by im zapobiegały bądź eliminowały. Nasze badanie pokazuje, że codzienna suplementacja laktoferyną wywołuje zmiany w profilu białkowym śliny; mogą one odegrać kluczową rolę w ochronie kubków smakowych i percepcji zapachów. Opisywane badanie może pomóc w opracowaniu biomarkerów TSA i strategii poprawy jakości życia w czasie chemioterapii. W studium, którego wyniki ukazały się na łamach pisma Food & Function, wzięło udział 19 chorych, u których chemioterapia wywołała TSA, a także 12-osobowa zdrowa grupa kontrolna. Przez 30 dni wszyscy zażywali codziennie 3 tabletki z laktoferyną (w 1 tabletce znajdowało się 250 mg tej glikoproteiny). Proteom (zestaw białek) śliny badano przed, po 30 dniach suplementacji i po 30 dniach od zakończenia suplementacji. Na każdym z etapów studium naukowcy analizowali natężenie TSA, proteom, a także minerały śliny. Wysoki poziom TSA wiązał się z dużym stężeniem żelaza w ślinie oraz utratą istotnych białek immunologicznych. Suplementacja laktoferyną znacząco zmniejszała stężenie Fe i zwiększała ilość alfa-amylazy i glikoproteiny ZA2G (od ang. Zn-α2-glycoprotein). Prowadziła też do ogólnego wzrostu ekspresji białek immunologicznych, w tym anneksyny A1. U pacjentów z nowotworami 30 dni od zakończenia suplementacji obserwowano dalszy wzrost ilości m.in. alfa-amylazy. Amerykanie podkreślają, że wiele wskazuje na to, że dzięki laktoferynie pacjenci onkologiczni mogliby dobrze odczuwać smaki i cieszyć się lepszym apetytem (wiązałoby się to z bardziej optymalnym żywieniem w krytycznym okresie terapii). Wzrost ekspresji białek immunologicznych śliny pomógłby zaś ograniczyć stres oksydacyjny i związane z tym skutki uboczne, a także występowanie różnych zakażeń, w tym pleśniawek. « powrót do artykułu
  5. Mamma Help, praska organizacja non-profit działająca na rzecz kobiet z rakiem piersi, zainicjowała działania, które doprowadziły do opracowania piwa dla pacjentek w trakcie/po chemioterapii. Uwzględnia ono zaburzenia smaku (dysgeusię), które są skutkiem ubocznym leczenia. Mamma Beer, bo o nim mowa, ma dobrze smakować chorym. Na smaku jednak nie koniec, bo dodatkowo zawiera ono szereg istotnych witamin i minerałów. Jana Drexlerova, szefowa Mamma Help, sama przeszła chemioterapię. "Kiedy wrócił mi apetyt [wcześniej kobieta miała m.in. zapalenie błony śluzowej jamy ustnej], mogłam jeść tylko zupę pomidorową, a i ona wydawała się zupełnie pozbawiona smaku". Czeszka wyjaśnia, że by pomóc chorym w zapewnieniu sobie ważnych składników odżywczych i witamin, lekarze mogą zalecać picie umiarkowanych ilości piwa. Problem jednak w tym, że przez dysgeusię jest ono odbierane jako bardzo gorzkie. Żeby jakoś rozwiązać ten problem, Drexlerova nawiązała współpracę z Terezą Sverakovą (ona także chorowała na raka sutka). Pomyślałyśmy, że świetnie byłoby stworzyć piwo specjalnie dla kobiet poddawanych chemioterapii; piwo ze wszystkimi witaminami i składnikami odżywczymi, ale bez alkoholu i słodsze, by zabić gorczyczkę. Piwo, które przeciwdziałałoby skutkom ubocznym chemii i jednocześnie promowało [działania] Mamma Help. Skontaktowałyśmy się z 9 browarami, ale tylko jeden, Žatec, powiedział [naszemu pomysłowi] tak. Opracowanie piwa zajęło pół roku. Ci, którzy próbowali Mamma Beer, mówili, że jest dobre. To [dla nas] największa nagroda. By piwo z limitowanej edycji wydawało się słodsze, dodano do niego soku jabłkowego. Drexlerova, Sverakova i piwowarzy podkreślają, że standardowo zawiera ono sporo potasu i witamin z grupy B. Mamma Beer dostarczono do oddziałów onkologicznych i aptek w Czechach. W przyszłości można je będzie ponoć kupić w supermarketach. « powrót do artykułu
×