Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Z Marsa nadszedł pierwszy raport od śmigłowca Ingenuity

Recommended Posts

Kontrola misji Mars 2020, w ramach której na powierzchni Czerwonej Planety wylądował łazik Perseverance, odebrała pierwszy raport od śmigłowca Ingenuity. Z przesłanych danych dowiadujemy się, że zarówno śmigłowiec, jak i jego stacja bazowa, która ładuje drona i pośredniczy w komunikacji pomiędzy nim a Ziemią, są w świetnej kondycji.

W przesłanym raporcie najbardziej interesowały nas dwa rodzaje danych: stan naładowania akumulatorów Ingenuity oraz to, czy stacja bazowa reaguje tak, jak powinna, odpowiednio włączając i wyłączając ogrzewanie, by utrzymać temperaturę elektroniki śmigłowca w odpowiednim zakresie. Wszystko świetnie działa, cieszy się Tim Canham, odpowiedzialny za misję śmigłowca.

Celem Ingenuity jest sprawdzenie możliwości latania w atmosferze Marsa. Śmigłowiec nie stanowi części misji łazika, więc jego ewentualne niepowodzenie nie wpłynie na zadania stawiane przed Perseverance. Śmigłowiec ma latać i wykonać fotografie.
Ingenuity pozostanie podczepiony pod łazikiem przez 30–60 dni od lądowania. Po tym czasie Perseverance opuści go na powierzchnię i odsunie się od niego na około 100 metrów. Pierwszy lot ma odbyć się na wysokości kilku metrów i trwać 20–30 sekund. Jeśli się powiedzie, kolejne loty będą coraz dłuższe i na coraz większej wysokości. Inżynierowie z NASA mają nadzieję, że w ciągu 30 dni uda im się wykonać 5 lotów. Ich maksymalna długość to 90 sekund. Dron wzniesie się nie wyżej niż na 10 metrów i przeleci nie więcej niż 300 metrów za jednym razem.

Intenuity waży 1,8 kilograma i korzysta z dwóch umieszczonych jeden nad drugim rotorów z włókna węglowego. Obracają się one w przeciwnych kierunkach z prędkością 2400 obrotów na minutę. To 5-krotnie szybciej niż obracają się wirniki współczesnych śmigłowców. Nadanie tak dużej prędkości było konieczne ze względu na rzadką atmosferę Marsa. Gdyby wirniki obracały się wolniej, drom mógłby nie oderwać się od powierzchni planety. Gdyby jednak obracały się znacznie szybciej, prędkość ich zewnętrznych krawędzi zbliżyłaby się do prędkości dźwięku, co wywołałoby falę uderzeniową i zdestabilizowało śmigłowiec.

Naukowcy uznali też, że najlepszą porą na pierwszy lot będzie późny marsjański poranek. Słońce świeci wówczas na tyle mocno, że powinno zapewnić Ingenuity wystarczającą ilość energii do lotu. Jednak nie można lotu odkładać na późniejszą porę dnia, gdyż wówczas powierzchnia Marsa mocniej się nagrzewa przez co atmosfera unosi się, rozrzedza i lot byłby wówczas jeszcze trudniejszy.

Jeśli misja Ingenuity się powiedzie, NASA będzie wyposażała w śmigłowce kolejne misje marsjańskie. Drony będą służyły łazikom, i w przyszłości ludziom, jako zwiadowcy, pokazujący, co znajduje się w trudnych do osiągnięcia miejscach, jak klify czy wulkany. Obecnie możemy obserwować Marsa albo z powierzchni, albo z orbity. A 90-sekundowy lot drona pozwoli nam na obejrzenie setek metrów terenu znajdującego się przed nami, mówi Josh Ravich, który kierował zespołem inżynierów projektujących Ingenuity.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co tygryski  lubią najbardziej :)

 

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, radar napisał:

To co tygryski  lubią najbardziej :)

super. wkład naukowy może niewielki, ale robi wrażenie, niemal można poczuć ten pęd marsjańskiego wiatru we włosach :)

No i to powinno przekonać inwestorów(czyli amerykańskiego podatnika) że to są dobrze wydane pieniądze. Jednak plastikowe rendery to nie to samo... nie ma co porównywać

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znając ludzką pomysłowość wyciągną z tych filmów sporo przydatnych danych.

Tak jak np. tutaj wykorzystali fakt ze kamera HiRISE robi kolorowe zdjęcia składając je z 3 zdjęć R G i B które są robione jedno po drugim udało się wykonać animację lawiny na marsie:

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 hours ago, tempik said:

wkład naukowy może niewielki, ale robi wrażenie, niemal można poczuć ten pęd marsjańskiego wiatru we włosach

To jest wkład inżynierski. Potrzebują tych kamer, aby zbadać jak przebiega EDL i czy ich modele się zgadzają. Są na pewno precyzyjne, inaczej by nie wylądowali po raz drugi roverem wielkości suva. Na video widać w jak niebezpiecznym terenie lądują.

 

1 hour ago, dexx said:

Tak jak np. tutaj wykorzystali fakt ze kamera HiRISE robi kolorowe zdjęcia składając je z 3 zdjęć R G i B które są robione jedno po drugim udało się wykonać animację lawiny na marsie:

Większość kamer stosowanych w astronomii jest czarno-biała, bo oznacza to większą rozdzielczość, a kolory można wycisnąć filtrem podczas ekspozycji. Nie spodziewałem się, że tak szybko nagrali kolejne ujęcia w innych kolorach.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Potrzebują tych kamer, aby zbadać jak przebiega EDL i czy ich modele się zgadzają.

do tego to raczej sygnały z czujników i surowe dane mielone przez soft komputera. Zdjęcia czy film nie mówi nic o wysokości na której dany etap lądowania nastąpił ,przeciążeniach itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czujniki na pewno też są ważne. Tam jest chyba ze 25 różnych kamer i większość to kamery przemysłowe, o których wspominał Scott w video z lądowania. Kamera nie poda wysokości, ale pokaże jak rozwija się spadochron albo jak się zachowuje wydmuchiwany pył pod dźwigiem. Z tego, co pamiętam, to nawet zainstalowali mikrofony. Widać,  że tym razem przyłożyli się do zebrania porządnych danych z EDL, bo jest to ważny i ryzykowny element misji, a w przyszłości będzie lądować więcej tego typu sprzętu :)

Mają też system nawigacji podobny do tego w pociskach cruise, który wymaga kamer. W pewnym momencie w filmie kobieta mówi "we have correct solution" (cytuję z pamięci), co oznacza, że AI znalazło bezpieczne miejsce lądowania.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Większość kamer stosowanych w astronomii jest czarno-biała, bo oznacza to większą rozdzielczość, a kolory można wycisnąć filtrem podczas ekspozycji.

Słusznie, choć trochę nie tak. Każda kamera w astronomii ma naprawdę spory zakres widmowy (cholernie nie podoba mi się termin "kamera monochromatyczna", bo to nie jest prawda, podobnie jak to, że jest "czarno-biała" - ja nie bardzo ogarniam czarno-białe przy filtrach podczerwonych przykładowo ;)), a kolorowe obrazki są najwyżej dla gawiedzi; pomijając heliofizykę obserwacyjną astronomowie zawsze cierpią na niedobór fotonów i to jest głównym powodem stosowania takich, a nie innych technik obserwacyjnych. Zdecydowanie lepiej (z wielu powodów) jest zrobić ze trzy obrazki w różnych filtrach (niekoniecznie RGB ;)) i podrasować na kompie dla portali "pop". Stosowanie filtrów nie jest zresztą pod gawiedź, bo systemy fotometryczne to już bardzo leciwa gałąź astronomii obserwacyjnej.

3 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Nie spodziewałem się, że tak szybko nagrali kolejne ujęcia w innych kolorach.

Nie wiem, bo fotonów raczej tu nie brakowało, zatem powiedziałbym, że właśnie z powodu tak małej szybkości zarejestrowali to, co zarejestrowali. ;)

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, radar napisał:

To co tygryski  lubią najbardziej :)

 

Znaczy tygryski lubią nagrania ze studia filmowego. Moduł lądowania nie generuje żadnego ciągu, to jak ląduje, hamuje czy co tam nie robi, bo ja widzę, że wisi na sznurkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, Kikkhull said:

Znaczy tygryski lubią nagrania ze studia filmowego. Moduł lądowania nie generuje żadnego ciągu, to jak ląduje, hamuje czy co tam nie robi, bo ja widzę, że wisi na sznurkach.

Silniki są zasilane na hydrazynę, która nie produkuje płomienia w atmosferze bez tlenu. Masz predyspozycje, aby się zaciągnąć do kompanii Antoniego, a bystrością się już wykazałeś przy analizie filmów SpaceX.

Nie żebym promował przemoc, powiedzmy, że nie popieram, ale rozumiem :) Buzz Aldrin dał kiedyś w mordę reżyserowi od filmów z żółtym i napisami, który go zaprosił na wywiad pod fałszywym pretekstem i wyprowadził z równowagi szturchając Biblią i każąc mu przysięgać przed bogiem, że wylądowali na Księżycu. Miał chyba wtedy jakieś 70 lat, krzepki staruszek :)

 

8 hours ago, cyjanobakteria said:

Z tego, co pamiętam, to nawet zainstalowali mikrofony.

Podobno mikrofon na platformie nie dał rady i nie ma nagrania dźwiękowego z lądowania, ale mikrofon na łaziku działa.

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to błysnąłeś. Nie pisze o spalaniu, tylko odrzucie bez wydzielania gazów. Z fizyki chyba po znajomości puszczali, skoro odrzut można odzyskać niewidocznie, ale te tumany kurzu są. Chyba je Marsjanie robią, bo z góry było całkiem przejrzyście.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minutes ago, Kikkhull said:

Nie pisze o spalaniu, tylko odrzucie bez wydzielania gazów.

A widzisz niewidoczne powietrze, które odrzucasz przez dziurki w nosie? Napisałem o spalaniu, bo jakby utleniał się wodór, to by było widać płomień.

 

Z innej beczki, Linux Is Now on Mars, Thanks to NASA's Perseverance Rover :)
https://www.pcmag.com/news/linux-is-now-on-mars-thanks-to-nasas-perseverance-rover

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myliłem się, tato musieli być dyrektorem szkoły, szkoło widział bezodrzutowy, odrzutowy silnik, na niewidzialny gaz.

Zaraz się doczepi niewidzialnego gazu, bo nie rozumie że chodzi o przepływ.

Edited by Kikkhull

Share this post


Link to post
Share on other sites

Straszna bieda w tym NASA, że robią tak kiepskie fejki, iż pierwszy z brzegu inżynier z internetu zauważy niedociągnięcia. Zupełnie nie postarali się w tym Blenderze..

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minutes ago, Kikkhull said:

Myliłem się, tato musieli być dyrektorem szkoły

Ojciec dyrektor, matka nauczycielka, dziadek woźny, babka robiła na stołówce, a i tak prawie oblałem fizykę. Zdałem tylko dzięki szczeremu wstawiennictwu katechety :) Tak właśnie było. Wszystko pamiętam szczegółowo, daję słowo! Jak odbierałem świadectwo to jechała taksówka i trąbił autobus, chodnikiem szły trzy dziewczynki, a oficer wrzucał list do skrzynki :)

 

13 minutes ago, wilk said:

Straszna bieda w tym NASA, że robią tak kiepskie fejki, iż pierwszy z brzegu inżynier z internetu zauważy niedociągnięcia. Zupełnie nie postarali się w tym Blenderze..

Nie dogadali się z teamem, który zrobił trailer misji, bo tam są płomienie. Polecą głowy w NASA, a może i w rządzie :)

Edited by cyjanobakteria
  • Like (+1) 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Scott opublikował video na temat kamer na Perseverance. Jak zwykle ludzie w internetach narzekają na brak kolorów i nie wykazują zrozumienia :) Aczkolwiek, podobno Perseverance to jest pierwszy łazik wyposażony głównie w kamery kolorowe, nawet te na skycrane. Wyjątkiem są kamery naukowe, które, tak jak do tej pory, są czarno-białe i mają filtry, jak w każdym szanującym się pojeździe badawczym :)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.02.2021 o 17:58, KopalniaWiedzy.pl napisał:

A 90-sekundowy lot drona pozwoli nam na obejrzenie setek metrów terenu znajdującego się przed nami, mówi Josh Ravich, który kierował zespołem inżynierów projektujących Ingenuity.

A to jakiś problem umieścić kamerę na maszcie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, peceed napisał:

A to jakiś problem umieścić kamerę na maszcie?

Żaden, ale użyteczność mniejsza. Dron rozwiązuje problem horyzontu, a patrzenie na wprost jest lepsze niż domyślanie się jaki potwór czai się za tym głazem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Jajcenty napisał:

Żaden, ale użyteczność mniejsza. Dron rozwiązuje problem horyzontu, a patrzenie na wprost jest lepsze niż domyślanie się jaki potwór czai się za tym głazem.

Nie wiem czy 90s to aż tak wiele, ale podbijam:
Łazik wyposażony w pokryty ogniwami słonecznymi balon z podwieszoną kamerą.
Kilkaset metrów można uzyskać  bez problemu.
Do tego zaczniemy rozwijać balonowe technologie międzyplanetarne, niezbędne do badania Wenus.

W dniu 23.02.2021 o 22:27, cyjanobakteria napisał:

Polecą głowy w NASA, a może i w rządzie :)

A skoro prywatne ostatnio działa w kosmosie lepiej niż rządowe, to robotę po NASA przejmie Netflix ;)
Zamiast jednego blockbustera co kilka lat dostaniemy częste seriale.

 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Testują technologię. Ingenuity jest misją pilotażowa jak łazik Sojurner. Curiosity robi na powierzchni niecałe 10 metrów dziennie, więc wystarczy. Większość energii z baterii jest zużywana na ogrzewanie elektroniki i ruchomych części przez noc, więc te 90s to konserwatywne założenie. Balony na pewno są funkcjonalne, ale już Rosjanie tesotwali balony w atmosferze Wenus w programie Wenera. Na orbicie Marsa jest bardzo dobra kamera HiRISE, więc mobilny dron przy powierzchni sprawdzi się lepiej zakładając, że się od razu nie rozbije :) Największe ryzyko jest podczas startu i lądowania, bo niespodziewany podmuch wiatru może rozbić pojazd.

 

Planowany lot jest przełożony ze względu na anomalię podczas testów wirnika.

Quote

Ingenuity will now remain planted firmly on the Red Planet's surface until at least Wednesday (April 14), according to a statement from the agency. The delay comes in response to an anomaly during a test that was meant to see the helicopters blades reach flight-like speeds of 2,400 revolutions per minute.

https://www.space.com/nasa-mars-helicopter-flight-delay

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Data pierwszego w historii lotu na Marsie została przesunięta na nie wcześniej niż 14 kwietnia. NASA poinformowała, że podczas testów komputera pokładowego śmigłowca Ingenuity doszło do automatycznego awaryjnego przerwania sekwencji komend. Teraz inżynierowie przeglądają i analizują dane, by zrozumieć, co się stało.
      Do zdarzenia doszło w czasie testu rotorów. Miały one zostać uruchomione i działać z dużą prędkością. Gdy jednak próbowano zmienić status komputera pokładowego z „Pre-Flight” (przed lotem) na „Flight” (lot) system bezpieczeństwa przerwał wykonywanie komend. System ten nadzoruje śmigłowiec i informuje jego systemy o wszelkich możliwych zakłóceniach. Nie dopuszcza on do dalszego wykonywania komend, jeśli zaobserwuje jakieś problemy.
      Inżynierowie nie wiedzą na razie, co się stało. Wiadomo, że śmigłowiec jest bezpieczny, jest w dobrym stanie i przesłał na Ziemię wszystkie dane telemetryczne. Gdy specjaliści dowiedzą się, co było przyczyną zadziałania systemu bezpieczeństwa, będą mogli wprowadzić poprawki i ponownie przystąpić do planowanego testu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pierwszy pojazd latający umieszczony przez ludzkość na powierzchni Marsa – śmigłowiec Ingenuity – bez szwanku przetrwał swoją pierwszą samodzielną noc na Czerwonej Planecie. Noc, pod koniec której temperatura spadła do -90 stopni Celsjusza, była poważnym testem dla pojazdu. Tak niskie temperatury mogły uszkodzić jego akumulator lub jeden z podzespołów. W ciągu kilku najbliższych dni Ingenuity odbędzie pierwszy w historii kontrolowany lot w atmosferze Marsa.
      Od czasu wylądowania łazika Perseverance Ingenuity był podczepiony pod jego podwoziem i to łazik zapewniał mu odpowiednie warunki, przede wszystkim ogrzewanie, chroniące śmigłowiec. Teraz po raz pierwszy musiał sam sobie poradzić na powierzchni Marsa, mówi MiMi Aung, menadżerka projektu Ingenuity. Teraz mamy potwierdzenie, że izolacja sprawuje się dobrze, ogrzewanie działa, a akumulatory zapewniają wystarczająco energii, by śmigłowiec przetrwał noc. Teraz przygotowujemy się do pierwszego lotu.
      Ingenuity waży 1,8 kilograma i ma być pierwszym wysłanym przez człowieka urządzeniem, które będzie latało w atmosferze Marsa.
      Lot na Marsie to poważne wyzwanie. Gęstość tamtejszej atmosfery to zaledwie 1% gęstości atmosfery Ziemi. I tę tak rzadką atmosferę trzeba wykorzystać do uzyskania siły nośnej i kontroli pojazdu. Nigdy wcześniej żaden ziemski śmigłowiec nie latał w takich warunkach.
      Ingenuity został wyposażony w dwa rotory z włókna węglowego. Obracają się one w przeciwnych kierunkach z prędkością 2400 obrotów na minutę. To pięciokrotnie szybciej niż wirniki śmigłowca na Ziemi. Gdyby obracały się wolniej, dron mógłby się nie oderwać od Marsa. Jednak gdyby obracały się szybciej, końcówki wirników zbliżyłyby się do prędkości dźwięku, co wywołałoby falę uderzeniową, a ta zdestabilizowałaby pojazd.
      Testy Ingenuity mają potrwać przez 30 dni. Inżynierowie NASA mają nadzieję, że w tym czasie uda się wykonać co najmniej 5 lotów. Żaden z nich nie potrwa dłużej niż 90 sekund, Jako, że misja Ingenuity została dołączona do misji łazika Perseverance i nie jest jej częścią, od śmigłowca nie oczekuje się zbyt wiele. To zaś powoduje, że nie musi on spełniać tak wysokich wymagań dotyczących minimalizacji ryzyka. Przez to zastosowany w nim sprzęt nie musi spełniać wyśrubowanych wymagań.
      Dlatego też wiele elementów śmigłowca zostało wykonanych z powszechnie dostępnych materiałów. Na przykład zastosowano w nim standardowy procesor Snapdragon 801. Dlatego też, ironią losu, śmigłowiec, który ma po po prostu latać, dysponuje mocą obliczeniową o całe rzędy wielkości większą niż łazik, wykonujący złożone badania naukowe. Jako, że moc procesora znakomicie przewyższa moc potrzebną do samego sterowania, Ingenuity wyposażono też w kamerę rejestrującą obraz z prędkością 30 klatek na sekundę oraz oprogramowanie nawigacyjne, które na bieżąco obraz analizuje. Śmigłowiec będzie działał w trybie półautonomicznym. Dostanie z Ziemi szczegółowy plan lotu, który będzie musiał wykonać.
      Specjaliści z NASA stwierdzili, że najlepszą porą na lot będzie późny poranek. Słońce świeci na tyle mocno, że powinno zapewnić wystarczającą ilość energii do lotu. Jednak później lot mógłby być trudniejszy, gdyż powierzchnia planety rozgrzewa się, przez co atmosfera unosi się i jeszcze bardziej rozrzedza.
      Jeśli misja Ingenuity się powiedzie, NASA będzie wyposażała w śmigłowce kolejne misje marsjańskie. Drony będą służyły łazikom, i w przyszłości ludziom, jako zwiadowcy, pokazujący, co znajduje się w trudnych do osiągnięcia miejscach, jak klify czy wulkany. Obecnie możemy obserwować Marsa albo z powierzchni, albo z orbity. A 90-sekundowy lot drona pozwoli nam na obejrzenie setek metrów terenu znajdującego się przed nami, mówi Josh Ravich, który kierował zespołem inżynierów projektujących Ingenuity.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Teraz, gdy łazik Perseverance pracuje na Marsie, przed NASA i ESA stoi nowe niezwykle trudne wyzwanie. Obie agencje przygotowują Mars Sample Return, misję, w ramach której próbki zebrane przez Perseverance mają trafić na Ziemię. Jeśli misja się uda, otworzy ona nowy rozdział w robotycznej eksploracji kosmosu.
      Zgodnie z założeniami Mars Sample Return najpierw na Czerwoną Planetę zostanie wysłana misja Sample Retrieval Lander. Wyląduje ona w pobliżu miejsca lądowania misji Mars 2020 – czyli łazika Perseverance – i umieści tam specjalną platformę, z której wyjedzie zbudowany przez ESA niewielki łazik, Sample Fetch Rover. Łazik pozbiera próbki przygotowane przez Perseverance i wróci z nimi do platformy. Tam załaduje je do kontenera wielkości piłki do koszykówki znajdującego się na pokładzie Mars Ascent Vehicle (MAV). MAV będzie pierwszym w historii pojazdem, który wystartuje z powierzchni Marsa. Jego zadaniem będzie dostarczenie kontenera na orbitę Marsa.
      W tym czasie na orbicie Czerwonej Planety krążył będzie Earth Return Orbiter autorstwa ESA. Ma on przechwycić orbitujący kontener, zdekontaminować go i umieścić w kapsule lądującej. Earth Return Orbiter wróci następnie w okolice Ziemi i uwolni kapsułę, która trafi na naszą planetę.
      Skoordynowanie i przeprowadzenie tak złożonej misji to poważne wyzwanie inżynieryjne. Dość wspomnieć, że wszystko musi odbyć się automatycznie i musi udać się za pierwszym razem. Odległość pomiędzy Marsem a Ziemią jest tak duża, że sygnał w obie strony biegnie kilkanaście minut. Jeśli więc w krytycznych momentach misji pojawią się nieprzewidziane problemy, ludzie nie będą mogli im zaradzić.
      Największe wyzwanie będzie stanowiło przeprowadzenie startu MAV z powierzchni Marsa. Za opracowanie odpowiednich technologi odpowiedzialna jest firma Northrop Grumman. Tworzymy napęd na paliwo stałe, który wyniesie MAV na orbitę. To kluczowy element powrotu próbek na Ziemię, mówi Mike Lara, dyrektor firmy ds. strategii i rozwoju biznesowego. Anita Sengupta, inżynier na Wydziale Inżynierii Kosmicznej University of Southern California mówi, że głównym problemem jest tutaj uwzględnienie różnic w grawitacji i oddziaływaniu atmosfery Marsa i Ziemi.
      Grawitacja na Ziemi jest trzykrotnie większa. A ciśnienie na powierzchni Marsa jest około 100-krotnie niższe niż na Ziemi. Patrząc tylko na te czynniki, wyniesienie z Marsa tej samej masy co z Ziemi wymaga znacznie mniejszej rakiety. Jednak prawdziwym wyzwaniem jest fakt, że na miejscu nie będzie ludzi. Wszystko trzeba zrobić automatycznie. To musi zadziałać za pierwszym razem, stwierdza uczona.
      Nawet na Ziemi, gdy mamy pełną kontrolę, start rakiety jest poważnym wyzwaniem, a niewielkie problemy techniczne czy zła pogoda niejednokrotnie powodują, że start przerywany jest dosłownie w ostatnich sekundach, przypomina Lara. Inżynierowie pracujący nad napędem dla MAV muszą też pamiętać, że na Marsie panują bardzo niskie temperatury. Sample Fetch Rover będzie zbierał pozostawione przez Perseverance próbki przez około 18 miesięcy. W tym czasie MAV będzie czekał na powierzchni Czerwonej Planety. Inżynierowie muszą więc zaprojektować taki system utrzymywania odpowiedniej temperatury układu napędowego, by MAV mógł bez przeszkód wystartować po kilkunastu miesiącach postoju w temperaturach minus kilkudziesięciu stopni Celsjusza.
      Na szczęście dysponujemy odpowiednimi modelami i mocami obliczeniowymi, dzięki którym inżynierowie będą mogli sprawdzić np. jak zachowuje się paliwo w takich warunkach. Ponadto wiele systemów zostanie zdublowanych, więc gdy jeden zawiedzie, można będzie uruchomić drugi.
      Bardzo pomocne będzie też to, czego dowiedzieliśmy się podczas misji Apollo, kiedy to startowano z powierzchni Księżyca, oraz z innych misji. Każda misja uczy nas czegoś, co wykorzystujemy w kolejnych misjach. Tak naprawdę jest to kwestia dobrego rozumienia fizyki, mówi Sengupta.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...