Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

dexx

Users
  • Content Count

    308
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

dexx last won the day on May 15

dexx had the most liked content!

Community Reputation

31 Good

About dexx

  • Rank
    Sztygar

Informacje szczegółowe

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ze słowem "GŁÓWNIE" mógłbym się jeszcze zgodzić, dostarczają komercyjnie satelity więc nie tylko. Nie, bardziej Autorytaryzm w przypadku odpowiedniej charyzmatycznej i technicznie uzdolnionej osoby. Problem jest taki, że jak taka osoba znika, to firma popada w marazm. Nie mówię o czasach rządów Putina tylko początkach Roskosmosu. Jesteś w stanie wymienić jakieś sukcesy Roskosmosu od kiedy Putin rządzi, a amerykanie stopniowo wycofali sie ze wspólnych projektów ( przy sproej zachęcie Putina)? To znaczy że masz problem ze współczesnym stanem techniki. Walidacja software i hardware jest podobna. Równie dobrze może coś spierdzielić elektryk/elektronik. Tylko jak spierdzieli elektryk lub elektronik to musisz miec takiego na pokładzie, jak spierdzieli programista to moze jeszcze się uda wysłać zdalna aktulizację Jak wyżej, kwestia walidacji. Elektryk też może dać d*py i zostawi klucz miedzy kablami lub mechanik wywierci dziurę tam gdzie nie trzeba. Brzmi nieprawdopodobnie ? Jest jeszce jeden bardzo duży plus. Do budowy symulatora nie potrzebujesz makiety tylko 3 ekrany dotykwe.
  2. Nie do końca, nie wiem jak wygląda to obecnie w sojuzie ale w promie kosmicznym musiała być załoga. Jak nie masz w pełni cyfrowego pulpitu, to do sterowania zdalnego najczyściej trzeba dodać dodatkowe przekaźniki które swoje ważą, do tego przyciski które można przypadkowo przełączyć. edycja{ Tak jak w Teslach, tak w Dragonie ekrany dotykowe dają możliwość dodawania nowych funkcji w interfejsie użytkownika bez konieczności długotrwałej walidacji sprzętu. Jeśli chciałbyś dostosować Soyuza do lotu wokół księżyca połowa przycisków i przełączników nie będzie miała sensu, bo jest przydatna tylko podczas manewrów podczas lotów do i z ISS. } Space X prosperuje w bardzo dużej części dzięki NASA, ale ma uproszczony system decyzyjny i skonsolidowaną produkcję. NASA celowo rozproszyła produkcję części do Saturna 5 jak i Promu kosmicznego, tak aby zahaczyła ona o jak największą ilość stanów / senatorów bo wtedy trudniej uciąć dotacje. Boeinga i ULA zabija biurokracja, zależność polityczna i motywacja ludzi. Nawet jeśli złapią talenty to szybko nauczą ich filozofii pracy bez presji, bo jak nie ten projekt to inny się trafi. SpaceX, Blue Origin są silnie zmotywowane i eksploatują swoich pracowników do granic możliwości, ale za to pozwalają swoim ludziom rozwijać rzeczy które dla molochów były niemożliwe/za ryzykowne/niepotrzebne. Roskosmos to kustosz muzeum jakie pozostało po ZSRR, pompowany przez amerykanów, żeby naukowcy i technicy z ogromnym doświadczeniem zajmowali się jakąś pokojową technologią.
  3. Obie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane. Dotykowe ekrany to nie tylko ładnie wyglądające gadżety, dzięki nim wirtualny kokpit może być obsługiwany bezpośrednio z ziemi co pozwala na dokładne testy również bez załogi. Dodatkowo pewnie mają dużo lepszą telemetrię niż soyuzy. Przy misjach transportowych będzie znów okazja do wprowadzania zmian. Dużym problemem systemów transportujących ludzi jest zamrożenie rozwoju, a moim zdaniem największym atutem Space X była właśnie możliwość. Boeing jak widać jest za dużym molochem żeby sprawnie wprowadzać zmiany w projektach, a Roskosmos ... "no przecież lata". Tak jak w przypadku "propulsive landing" boostera, tak i w przypadku dragona różne rozwiązania są wprowadzane nie dlatego, że są konieczne tylko dlatego, że rozwijanie tej technologi przyda się do przyszłych misji, bo oni mają cały czas na horyzoncie Marsa.
  4. Elon powiedział że koszt paliwa w F9 to ok. 200k $ wiec nawet koszt pełny baku jest śmiesznie niski do kosztów rakiety. Celem SpaceX jest, żeby możliwe było używanie ponownie boosteró w czasie poniżej 48h czyli przy minimalnej inspekcji. Obecnie koszty są wysokie bo się uczą, chociaż niedawno jednej rakiety Block 4 nie odzyskiwali ponieważ im się nie opłacało, czyli materiału do analizy maja pod dostatkiem. Wyniesienie nową rakietą 22 ton na niska orbitę to 55mln $. Przemysł kosmiczny musi powoli odchodzić od takiego myślenia, bo obniżając koszty wynoszenia ładunków coraz bardziej zbliżają się do lotów turystycznych na większą skalę. Jak wyżej, komercyjne i turystyczne wykorzystanie szybko weryfikuje politykę.
  5. Serio ? Pewnie również uważasz że nokia 3210 nie ustępuje niczym iPhonowi. 1. Dragon poprawia znacząco komfort astronautów, co nie jest bez znaczenia dla planowanych lotów turystycznych. 2. Mimo porównywalnej kubatury Soyuz podczas powrotu na Ziemię odrzuca większą cześć, co istotne to odrzuca również bardzo dużo oprzyrządowania potrzebnego do dokowania. Dragon również odrzuca cześć ale to "tylko" panele słoneczne, zbiorniki paliwa dla systemu ratunkowego oraz tzw trunk, czyli przestrzeń na oprzyrządowanie które nie musi być przechowywane w ciśnieniowej kabinie. 3. Rakietowy System Ratunkowy ( launch abort system) w dragonie działa również na orbicie, pozwalając szybko de-orbitować kapsułę w razie potrzeby. 4 . Dragon po powrocie może być powtórnie używany. Obecnie przewidywane jest tylko użycie w transporcie zaopatrzenia, ale wynika to głównie ze "świeżości" projektu i słusznie zachowawczego podejścia do tematu. Soyuz a to ma przewagę jeśli chodzi o czas zadokowania do ISS. Może pozostawać 6 miesięcy, a dragon tylko 4, ponieważ cieńka atmosfera na wysokości 400km degraduje panele słoneczne. Podobnie systyacja wygląda w porównaniu Soyuz vs Starliner. Nawet uwzględniając niższe koszty pracy w Rosji, Falcon 9 w połączeniu z Dragonem jest tańszy, i nawet gdyby udało się Roskosmosowi zejść z ceną lotu poniżej SpaceX, to ci drudzy mogą przeczuć cześć kosztów na kolejną misję która wykorzysta tego samego dragona i ten sam booster. Śmieszy mnie pompa jaką NASA zrobiła wokół tej misji, ale nie można umniejszać tym nowym pojazdom, bo faktycznie mają potencjał do przyspieszenia trochę "podboju kosmosu".
  6. W kontekście tego artykułu, nie wiem czy takie określenie jest prawdziwe. Judaizm to chyba bardziej religia plemienna a Chrześcijaństwo uniwersalistyczna. Dlatego historia Żydów to nie jest w tym kontekście historią Chrześcijan nawet tych wczesnych.
  7. Oj chyba nie jest to takie proste pierwsze pytanie jest zbyt ogólne, bo nie kojarzę żeby moralności były jakoś klasyfikowane . O religie łatwiej pytać bo zazwyczaj ich doktryny są powszechnie znane. Próbowałem kiedyś przeprowadzać takie dyskusje, nawet z bliskimi mi osobami, ale poległem. Może dlatego, że one znały moje obecne nastawienie do wiary. Ogólnie może to "zespół oblężonej twierdzy", ale odnoszę wrażenie że osoby wierzące lepiej tolerują dyskusje z wyznawcami innej wiary niż z zadeklarowanym ateistą czy tam antyteistą. Masz sporo racji w tym co piszesz, dodał bym jeszcze tylko, że problem istniał zawsze, ale nasila się od kiedy prawa kobiet zostały wyrównane do praw mężczyzn. Od zawsze, tyko dopiero wtedy doszedłem do wniosku, że przydało by się przeczytać tekst źródłowy a nie tylko polegać na wyrwanych z kontekstu ładnie okraszonych komentarzami fragmentów przedstawianych przez księży. Był to efekt paru kazań w kościele, z którymi się całkowicie nie zgadzałem. Jedno z nich dotyczyło antykoncepcji głownie w kontekście Afryki (AIDS i wielodzietność). Tak, ale głupotą w tym przypadku jest traktowanie tego tak dosłownie jak to robią żydzi i muzułmanie. Ubój rytualny też miał zapewnić, że społeczeństwo będzie się odżywiało świeżym mięsem . Nie jest moim celem umniejszać znaczenia Biblii czy Koranu w rozwoju cywilizacji, regulowały one ważne społecznie tematy i stanowiły zbiór praw które "ujednolicały moralność" danej grupy. Należy jednak uczulać ludzi że Bóg w tych książkach to jest wytrych na ludzi którzy chcieli by bagatelizować te prawa lub oszukiwać. Wydaje mi się, że przeciętnie inteligentny człowiek po przeczytaniu Biblii, przemyśleniu za i przeciw, powinien dojść do tych samych wniosków. Jeśli Katolikowi Biblia nie gryzie się z nauczaniem Chrystusa, to jest z nim coś nie tak. Oczywiście istnieje też spora grupa ludzi i pewnie spory procent księży, którzy wiedzą że religia to jest narzędzie podboju kulturowego. Mimo, że nie wierzą w Boga lub/i zdają sobie sprawę że Biblia jest zbiorem ludzkich praw i przypowieści, kultywują swoją wiarę, żeby nie zrobić miejsca na podbój innej kultury. Nie raz spotykałem się podczas różnych dyskusji z argumentem, że jak nie wychowamy dzieci w naszej wierze to przejdą na islam czy tam inną wiarę. Sam w tym temacie jestem hipokrytą bo np. obchodzę w różne święta, ale staram się, że by moje dzieci wiedziały, że to kultura a nie religia i że powątpiewanie a nie wiara jest cnotą.
  8. To jest największy problem systemu edukacji, szczególnie takiego gdzie religia a nie religioznawstwo jest również jego częścią. Drugi spory problem to silne opieranie się o autorytety tworząc w ten sposób iluzję czarno białego świata niczym we Władcy Pierścieni ( i nie tyczy się to tylko historii w szkole, gdzie uczą o wiecznie pokrzywdzonych polakach i złych Niemcach i Rosjanach). Miejsce religii i objawieniach jako dowodach na cokolwiek jest w miejscach kultu. W europejskich państwach gdzie jest sporo różnych mniejszości religijnych chrześcijanie nie są już tacy skorzy do wymuszania religii w szkołach mają świadomość że w demokratycznym kraju za chwilę może się okazać że w szkole do której chodzą ich dzieci za chwilę pojawią się roszczenia żeby uczyć np. islamu. Straszliwie irytuje mnie opór przed uczciwym uczeniem metody naukowej i umiejętności weryfikowania źródeł. Tworzy to łatwe do manipulowania społeczeństwo ale wygląda na to że taki jest cel naszych klas politycznych. Jest taki bardzo dobry cytat którego autora nie znam a który dobrze to podsumowuje: "The problem is not people being educated. The problem is that they are educated just enough to belive what they've been taught, but not educated enough to question what they've been taught." Czyli w wolnym tłumaczeniu: Problemem nie są ludzie niewykształceni. Problem polega na tym, że ludzie są wykształceni wystarczająco żeby uwierzyć w to czego są uczeni, ale niewystarczająco żeby to kwestionować. Skrajności znajdą się wszędzie, ale nie wiem jak trzeba być zaślepionym religią, żeby nie widzieć jak głupie są ograniczenia lub ich brak jak np. w przypadku wieprzowiny, nieakceptowanie rozwodów w chrześcijaństwie ( nie atakuje tu celowo chrześcijaństwa tylko porostu je najlepiej znam) i przymykanie oka na kombinowane na siłę rozwody kościelne tak aby wynaleźć w jaki sposób podciągnąć rozwód pod coś co akurat w ramach doktryny jest dopuszczalne. Gdy usiadałem do Biblii już jako dorosły człowiek ze szczerą chęcią pogłębienia swojej wiary punktem wyjścia było dla mnie to czego zostałem nauczony jako dogmat wiary, czyli że Biblia jest słowem Boga. Takie założenie było dla mnie wystarczające, żeby po pierwszych księgach stwierdzić, że nie chcę być wyznawcą takiego Boga jaki został tam opisany a to był tylko punkt wyjścia, żeby zacząć zauważać jak głupie niedorzeczne jest utrzymywanie że jakaś omnipotentna istota ingeruje w wszechświat lub czeka aż się do niej pomodlę. To własnie miałem na myśli mówiąc o przepracowaniu tematu. Postawię też tezę: W krajach gdzie poziom życia jest wysoki, a system edukacji jest dobrze rozwinięty religijność spada ponieważ ludzie mają więcej czasu dzięki mniejszej liczbie egzystencjalnych problemów oraz lepsze narzędzia dzięki dobrej edukacji żeby własnie sobie ten temat przepracować. Jedyne co jest potrzebne to nakierowanie ludzi, żeby w ogóle się tym tematem zainteresowali. Dlatego podoba mi się podejście do tematu jakie prezentuje epistemologia uliczna (street epistemology) gdzie nie przekonuje się kogoś że religia lub jakieś zabobony są złe, tyko zadaje się pytania o podstawy tych wierzeń tak żeby ludzi sami doszli do tego jak czasami jest to głupie.
  9. Ciężka sprawa. Powiem tylko, że z mojego niewielkiego doświadczenia wynika (mówię o znanych mi na przestrzeni mojego życia przypadkach), iż zdecydowana większość ateistów (tu włączam nieteistów) jest bardziej moralna niż teiści. Różnica między ateistami i teistami jest taka, że moralność ateistów wynika z ich przemyśleń pewnie w oparciu a jakieś prywatne autorytety / publikacje z którymi jednak mogą się niezgodzić. Teiści mogą sobie wypracować jakieś zdanie, na podstawie nawet tych samych autorytetów / publikacji, ale następnie muszą sprawdzić czy doktryna ich wiary nie jest sprzeczna z tym poglądem. Dobry Chrześcijanin może a nawet musi tolerować i być przyjazny homoseksualistów, ale nie może uznać że to nie jest grzech i same "zachowania homoseksualne" musi potępiać bo tak napisano w książce kilka tysięcy lat temu. Oczywiście wśród wyznawców różnych religii istnieje tak zwany z angielskiego "cherry picking" ale świadczy to tylko o tym, że ciężko jest całkowicie zindoktrynować społeczeństwo. Moim zdaniem trwanie przy wierze chrześcijańskiej ( sam bardzo długo uważałem się za osobą wierzącą ale powszechnie stosowałem cherry picking), świadczy lub powinno świadczyć tylko o tym że ktoś nie przepracował dostatecznie dobrze materiałów źródłowych swojej wiary ( tu zaznaczam że Biblia jest uznana za "słowo Boże"). Po tym przydługawym wprowadzeniu po raz kolejny moim zdaniem twierdzenie że ateiści są bardziej moralni niż teiści jest prawdziwe i wynika z wysiłku jaki trzeba poświecić na zbudowanie własnego zdania. Człowiek jest sumą doświadczeń i przyzwyczajeń, jeśli przez całe życie wychowywany był w jakiejś wierze, to do zmiany swoich poglądów potrzebuje argumentów czyli poświecić czas. Moja opinia oczywiście jest subiektywna, ale ułomna moralność osób religijnych z mojego otoczenia, jaki i tych występujących publicznie, była inspiracją do analizy tego w co wierzę i zmiany poglądów. Mogę postawić tezę na bazie moich doświadczeń, że "przeciętny" ateista w Polsce wie znacznie więcej na temat biblii niż przeciętny chrześcijanin.
  10. Przez ostatnie 5 lat mieliśmy rynek pracownika, i zamiast redukować zatrudnienie w górnictwie było ono sztucznie utrzymywane, co widać po wydajności na osobę. Teraz jak cokolwiek będzie trzeba redukować na śląsku to będzie płacz i lament, bo gdzie oni pracę znajdą. Największy problem górnictwa to związki zawodowe i koncentracja w jedym regionie. Jeśli ktokolwiek rozsądnie rządzący chciałby zredukować zatrudnienie w kopalniach i je urynkowić od razu narazi się 200 różnym związkom zawodowym i dodatkowo straci poparcie całego regionu . Tu nie potrzeba pośpiechu tylko odwagi. Proponuje sobie odpowiedzieć na retoryczne pytanie dlaczego do roku 2015 wydajność rosła a zatrudnienie spadało a później do teraz zatrudnienie jest na stałym poziomie ? Przypadek ? Nie sądzę. I jeszcze to proponuję sobie poczytać 7,9% wzrost wynagrodzń rdr: https://www.fakt.pl/pieniadze/finanse/przecietne-wynagrodzenie-2019-gus-sa-oficjalne-dane/67257cd
  11. @peceed https://www.eesi.org/papers/view/fact-sheet-fossil-fuel-subsidies-a-closer-look-at-tax-breaks-and-societal-costs i z naszego podwórka: https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=15586 https://www.wnp.pl/gornictwo/rzad-przyjal-program-dla-gornictwa-wegla-kamiennego-do-2030-roku,315909.html Kasę jaka ładujemy w nierentowne kopalnie można by było zainwestować najlepiej w elektrownię atomową, a od biedy w elektrownie gazową + fotowoltaika i wiatr. Myślę że w naszych warunkach przydała by się też jakaś bateria jako bufor energii. Co do stwierdzenia Astro na temat wydobycia węgla w Polsce i w USA to mogę tylko potwierdzić. Zapisałem sobie takie dane kiedyś: Największa kopalnia w USA ( odkrywkowa) North Antelope Rochelle Mine Produkcja 2015: 109.3 mln ton Załoga 2011: 1365 ludzi ( ciągle redukowana ) 80073 tony na osobę Roczna produkcja węgla w Polsce 2015: 70 mln ton 2015: 94,800 zatrudnienie 744 tony na osobę I jeden wykres który ładnie obrazuje wydajność naszego górnictwa (szkoda że nie podali jeszcze kosztów na osobę)
  12. Pytania na temat negatywnych skutków szczepień trzeba zadawać ale głupota jest bezpośrednie powiązanie ilości szczepień z jakąkolwiek chorobą. Stawianie tezy, że przez szczepienia rośnie ilość osób uczulonych na kurze białko bez szeroko zakrojonych badań jest głupie i niedopowiedziane. Dzięki szczepieniom i poprawie sytuacji ekonomicznej śmiertelność szczególnie dzieci z roku na rok spada: Jeszcze pól wieku temu wstrząs anafilaktyczny zabijał pewnie sporo dzieci w pierwszych latach życia, a bardzo duzo ludzi nawet nie wiedziało co to alergia. Obecnie sama świadomość tego że coś takiego jak alergia istnieje oraz tanie testy zawyżają statystki. Bardzo często osoby z tak zwanego ruchu antyszepionkowego porażają niekonsekwencją i wybiórczym traktowaniem tematów. Na przekład jedna z znajomych która nie szczepi swojej dwójki dzieci dla ich dobra, a jednocześnie nie karmiła ich piersią "bo od tego cycki brzydko wyglądają". Dla obu dużych tematów które się pojawiły w tym wątku czyli wolności słowa jak i sczepień jest to samo lekarstwo - dobra, powszechna edukacja która uczy wyszukiwania i weryfikacji informacji. Ważne jest żeby uczyć co to jest metoda naukowa i że jeden artykuł lub jedna opinia to nie prawda objawiona.
  13. Własnie nie pamiętałem i wydaje mi się że popełniłem duży błąd próbując udowodnić że Harari przyjął jakieś stanowisko. Teraz jak wróciłem do tej książki żeby doczytać wyżej wymieniony rozdział, widzę ponownie dlaczego tak lubię tą książkę. Harari nie stawia tardo tez tylko stara się przedstawić różne możliwości, a tylko ja ułomnie wyciągałem sobie to co pasowała do moich puzzli. Wracając do tematu, trzeba by się było zastanowić jaką przewagę ewolucyjną dało abstrakcyjne myślenie, skoro utrwaliło się podczas doboru naturalnego. Można próbować dowodzić, że religia i magia były czymś co budowało wspólnoty, a one zaś pozwalały zwiększyć przeżywalność potomstwa, wiec w ten sposób faworyzowane były osobniki które myśląc abstrakcyjnie podążały za mistycyzmem. Można też pójść inna drogą i powiedzieć że abstrakcyjny myślenie było pomocne w planowaniu na przyszłość i to był czynnik który faworyzował. Po głębszym ( ale wciąż nie głębokim) przemyśleniu tematu na potrzeby tych postów, najbardziej prawdopodobne wydaje mi się że obie te drogi są zbieżne, pewnie jeszcze z paroma innymi czynnikami na które wpływało abstrakcyjne myślenie. Zastanawiające jest tylko w jakim zakresie inne zwierzęta są zdolne do abstrakcyjnego-logicznego myślenia.
  14. Hmm, no może faktycznie zabrzmiało to mogło zabrzmieć mentorsko. Wydaje mi się, że religia od zawsze była narzędziem w rękach kapłanów i wszelakich władców do kontroli zachowań podwładnych / wyznawców. Zwróciłem uwagę na tą książkę ponieważ Harari opisał że nie magiczne/religijne myślenie pozwala nam tworzyć abstrakcyjne byty tylko odwrotnie dzięki abstrakcyjnemu myśleniu powstały religie w jasnym celu - zarządzania ludźmi. Tak jak piszesz na przykładzie Mieszka religia była wykorzystywana do umacniania władzy ponad "ludzki aspekt" i służyła do poszerzania stref wpływu. Mieszko nie był wierzącym chrześcijaninem ani poganinem, on lub jego doradcy rozumieli do czego te narzędzie służy i je cynicznie wykorzystywali tak jak ma to i obecnie miejsce w Polsce i np. w USA. Doskonale widać po chrześcijaństwie, że najlepiej radzą / radziły sobie religie, które potrafiły zintegrować lokalne tradycje. Ludzie szczególnie starsi czują przywiązanie do różnych tradycji, które najczęściej mimo że mogą się wywodzić z innych wyznań są adaptowane przez chrześcijaństwo, jeśli nie da się ich zaadaptować są / były piętnowane często siłą. Ja sam mimo że już nie jestem wierzący, czasami uczestniczę przy różnych okazjach we mszach i nawet lubię te obrzędy liturgiczne (szczególnie jak nie ma kazania z infantylną interpretacją bibli), ale zdaję sobie sprawę, że to wynik indoktrynacji, bo kupę lat się co niedzielę słyszało te pieśni i słowa. Te metody zostały wypracowane przez tysiąclecia. Podsumowując, nie zgadzam się tym twierdzeniem: mogę się mylić, ale moim zdaniem poprzez to, że H.S. potrafił abstrakcyjnie myśleć niektóre osobniki wykorzystały to do pogłębiania strachu pozostałych jednostek np. wobec piorunów dla swoich doraźnych korzyści i tak w toku ewolucji kulturowej powstały wszelakie wiary i magiczne myślenie, ale to chyba dyskusja z cyklu co było pierwsze - jajko czy kura.
×
×
  • Create New...