Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

KopalniaWiedzy.pl

Super Moderatorzy
  • Liczba zawartości

    37614
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  • Wygrane w rankingu

    246

Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl

  1. Mozilla pracuje nad projektem „Shumway”, który ma na celu umożliwienie odtwarzania plików flash bez konieczności instalowania wtyczki flash w przeglądarce. Wtyczka ta bardzo obciąża komputer i powoduje wiele problemów. Mozilla ma nadzieję, że dzięki „Shumway” Firefox będzie bez problemu odtwarzał flasha. Na razie Shumway współpracuje jedynie z kanałami wideo na Amazonie, jedynie w systemach Windows i Mac OSX oraz jedynie w wersji Nightly Firefoksa. Wkrótce jednak lista witryn kompatybilnych z Shumway ma się znacząco zwiększyć. Warto jednak zauważyć, że Shumway wymaga do pracy kodeków H.264, zatem nowa technologia może być niedostępna dla przynajmniej niektórych użytkowników Windows XP i Linuksa. « powrót do artykułu
  2. Ludzkie nerwowe komórki macierzyste wydają się obiecującym sposobem na odwrócenie deficytów w zakresie uczenia i pamięci, które występują po chemioterapii. W przedklinicznych badaniach na gryzoniach naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine (UCI) zauważyli, że komórki macierzyste przeszczepione tydzień po zakończeniu serii chemioterapii poprawiły szereg funkcji poznawczych. Sprawdzano to miesiąc później za pomocą testów behawioralnych. Dla odmiany u zwierząt, którym nie podano komórek macierzystych, występowało znaczące upośledzenie uczenia i pamięci. Nasze badania zapewniają pierwsze mocne dowody, że przeszczep ludzkich nerwowych komórek macierzystych może odwrócić szkody wywołane przez chemioterapeutyki w zdrowej tkance mózgu - podkreśla prof. Charles Limoli. Autorzy publikacji z pisma Cancer Research przypominają, że tzw. mózg po chemii (chemobrain) może występować na długo po zakończeniu terapii u ok. 75% pacjentów. Opisując zachodzące wtedy zjawiska, Limoli wspomina o stanie zapalnym w hipokampie, a także o uszkodzeniach dendrytów i aksonów oraz zaburzeniach integralności synaps. W wielu przypadkach ludzie doświadczają poważnego i postępującego osłabienia funkcji poznawczych. Skutki mogą być szczególnie opłakane u pacjentów pediatrycznych, u których dochodzi do spadku ilorazu inteligencji, aspołecznego zachowania, a także obniżenia jakości życia. W ramach studium po chemioterapii zespół z UCI przeszczepiał do mózgów szczurów dorosłe nerwowe komórki macierzyste. Okazało się, że migrowały one do hipokampa, gdzie przekształcały się w różne rodzaje komórek nerwowych. Co więcej, wyzwalały wydzielanie neurotropowych czynników wzrostu, które pomagały w odbudowie uszkodzonych neuronów. Amerykanie zauważyli, że przeszczepione komórki chroniły komórki gospodarza, nie dopuszczając do ich utraty lub sprzyjając naprawie (dotyczyło to także ich delikatnych elementów, np. kolców dendrytycznych). Wspominając o przyszłych zastosowaniach klinicznych, Limoli podkreśla, że choć pozostało jeszcze dużo pracy, testy kliniczne dotyczące bezpieczeństwa opisanego podejścia będą możliwe w ciągu kilku lat. « powrót do artykułu
  3. Należące do Alcatela-Lucenta Motive Security Labs informuje, że pod koniec 2014 roku około 16 milionów urządzeń z Androidem było zarażonych szkodliwym oprogramowaniem. Cyberprzestępcy wykorzystują to oprogramowanie do kradzieży informacji osobistej i firmowej, kradzieży danych dotyczących kont bankowych czy do wyświetlania niechcianych reklam. Eksperci z Motive zauważają, że w latach 2012-2013 liczba infekcji urządzeń mobilnych zwiększyła się o 20%, a w latach 2013-2014 wzrosła już o 25%. Urządzenia z Androidem zrównały się w liczbie infekcji z laptopami z Windows i stanowią wraz z nimi konie pociągowe cyberprzestępczości. Trzy czynniki powodują, że Android staje się coraz powszechniej atakowanym systemem. Po pierwsze jest bardzo rozpowszechniony, po drugie jest to platforma otwarta, po trzecie w końcu, użytkownicy Androida mogą pobierać aplikacje ze sklepów firm trzecich, gdzie programy nie są ściśle monitorowane i kontrolowane. « powrót do artykułu
  4. Amerykańska Federalna Administracja Lotnicza oraz Departament Transportu zaproponowały takie zmiany w prawie, które usuną wiele barier utrudniających firmom wykorzystywanie dronów. Co ciekawe, zmiany pozwalałyby na wykorzystywanie dronów do fotografowania czy wykonywania map, jednak nie umożliwiałyby użycie ich jako środków transportu do dostarczania paczek, co planuje np. Amazon. Proponowane rozwiązania pozwalałyby firmom na wykorzystywanie dronów w dzień, urządzenia mogłyby latać na wysokości do 150 metrów z prędkością do 160 km/h. Dronem mógłby sterować licencjonowany pilot dronów, który musiałby bez przerwy mieć urządzenie w zasięgu wzroku. Drony nie mogłyby latać nad ludźmi innymi niż ludzie zaangażowani w lot, a ich trasy nie mogłyby krzyżować się z innym ruchem powietrznym. Proponowane regulacje, chociaż wydają się niezwykle surowe, są znacznie łagodniejsze niż obecne. Teraz firmowym dronem można sterować tylko za specjalnym zezwoleniem FAA, a operator urządzenia musi mieć licencję pilota. Hobbiści mogą zaś bawić się dronami na podobnych zasadach, na jakich wykorzystują modele pojazdów latających. Nowe regulacje ułatwią wykorzystywanie dronów do powierznej fotografii, tworzenia map, dokonywania inspekcji anten czy wież telefonicznych, monitorowania dzikiej przyrody czy pilnowania porządku. Przedstawiciele FAA podkreślają, że co prawda nowe zasady nie pozwolą na wykorzystani dronów tak, jakby chciał tego np. Amazon, jednak stanowią one pierwszy krok w kierunku coraz powszechniejszego wykorzystywania dronów. Ponadto, zauważają, już teraz Amazon może wystąpić z wnioskiem o udzielenie specjalnej zgody na wykorzystywanie przez siebie dronów w inny sposób niż przewidziany w przepisach. W wyjątkowych przypadkach FAA może takij zgody udzielić. Teraz przez najbliższe 2 miesiące FAA czeka na uwagi i komentarze do zaproponowanych przez siebie zmian w przepisach. « powrót do artykułu
  5. Podczas Innovative Advanced Concepts (NIAC) Symposium NASA zaprezentowała koncepcję pojazdu, który miałby pływać w składających się z metau i etanu oceanach Tytana, księżyca Saturna. Agencja pokazała też film wideo stworzony przez Glenn's COMPASS Team we współpracy z naukowcami z Applied Research Lab. Łódź, nazwana Titan Submarine Phase I Conceptual Design, przypomina pierwsze łodzie podwodne stworzone przez człowieka. Pojazd ma być niemal w pełni autonomiczny i radzić sobie w wyjątkowo nieprzyjaznym środowisku. Łódź, jeśli powstanie, najprawdopodobniej trafi do Morza Krakena, największego na Tytanie jeziora znajdującego się w okolicach podbiegunowych. Morze to ma prawdopodobnie około 400 000 kilometrów kwadratowych powierzchni, a jego głębokość sięga 160 metrów. W jedziorze występują pływy i prądy Specjaliści przewidują, że pojazd przez 16 godzin w ciągu doby pływałby po powierzchni i przesyłał sygnały na Ziemię. Zostałby wyposażony w radioizotopowy generator Stirlinga, który zapewni mu napęd. Ze względu na bardzo niskie temperatury panujące na Tytanie konieczne będzie też opracowanie specjalnych tłoków, które nie zamarzną w czasie pracy. Łódź miałaby poszukiwać w jeziorze śladów życia. Być może pomogłaby w odpowiedzi na pytanie, skąd wzięło się życie na Ziemi. Eksperci z NASA przewidują, że taka misja na Tytana mogłaby odbyć się przed rokiem 2040. Byłaby to pierwsza misja na obcą planetę, podczas której ziemski pojazd poruszałby się poza lądem. Łódź miałaby zostać dostarczona na Tytana za pomocą pojazdu wyposażonego w skrzydła, który wylądowałby na powierzchni jeziora i zatonął, pozostawiając tam łódź. « powrót do artykułu
  6. Pracujący w SLAC National Accelerator Laboratory naukowcy jako pierwsi na świecie wykonali zdjęcia rtg. żywej bakterii. Zespół przekonuje, że jego technika pomoże w badaniu infekcji bakteryjnych, podziału komórek czy fotosyntezy. Podczas eksperymentu wykorzystano rentgenowski laser na swobodnych elektronach Linac Coherent Light Source (LCLS). Opracowaliśmy unikatowy sposób szybkiego eksplorowania, sortowania i analizowania próbek z możliwością osiągania większych rozdzielczości niż przy innych metodach - podkreśla Janos Hajdu, prof. biofizyki z Uniwersytetu w Uppsali. Naukowcy wyjaśniają, że choć mikroskopy optyczne i tomografia rentgenowska również dają obrazy 3D o wysokiej rozdzielczości, LCLS może ostatecznie zapewnić lepszą rozdzielczość rzędu ułamków nanometra, pozwalając rozróżnić poszczególne cząsteczki, a nawet atomy. Wysiłki akademików skoncentrowały się na sinicach. Bakterie rozpylano za pomocą urządzenia przypominającego pistolet na wodę (powstawał aerozol), a strumień prześwietlano za pomocą pulsów LCLS. Wzorzec dyfrakcji był utrwalany przez czujniki; na tej podstawie odtwarzano szczegóły budowy sinic, które kompilowano w zdjęcia 2D. Naukowcy przekonują, że uzyskanie zdjęć 3D pewnych próbek również powinno być możliwe. Technika bazuje na żywych bakteriach i nie wymaga specjalnego przygotowania próbek przed obrazowaniem. Warto przypomnieć, że przy innych metodach konieczne jest zastosowanie specjalnych barwników (zabieg ten zapewnia lepszy kontrast), bywa też, że działają one tylko na martwych bądź zamrożonych próbkach. Za pomocą opisywanej metody da się uzyskać ok. 100 zdjęć na sekundę, co zapewnia wiele milionów zdjęć rtg. o wysokiej rozdzielczości dziennie. Jak można się domyślić, przyspiesza to analizę wewnętrznej budowy i aktywności cząstek biologicznych, pozwalając wyodrębnić poszczególne etapy różnych zjawisk. Można badać całe cykle procesów komórkowych, z każdym pulsem lasera zyskując klatkę/ujęcie interesującego nas procesu - podkreśla Tomas Ekeberg z Uniwersytetu w Uppsali. « powrót do artykułu
  7. Naukowcy z University of Leicester zidentyfikowali ślady po ciosie, który zabił Ryszarda III – drugiego i ostatniego króla Anglii, który zginął w bitwie. Profesor Guy Rutty znalazł na czaszce władcy dwie rany u podstawy i jedną wewnątrz mózgoczaszki. Wskazuje to na wbicie miecza lub ostrego końca halabardy. Napastnik musiał znajdować się z tyłu władcy, możliwe, że król klęczał, gdy zadano cios. Potwierdza do historyczne relacja mówiące, że w pewnym momencie Ryszard walczył pieszo. Ryszard III zginął w 1485 roku podczas bitwy pod Bosworth. Była to ostatnia ważna bitwa Wojny Dwóch Róż. Szczegółowo na temat życia, śmierci oraz poszukiwań ciała władcy pisaliśmy we wcześniejszych doniesieniach. « powrót do artykułu
  8. Chociaż bobry nie myją zębów i nie piją fluorowanej wody i tak są dobrze chronione przed próchnicą. Zawdzięczają to wbudowanemu w szkliwo żelazu. Szkliwo z żelazem jest twardsze i bardziej oporne na działanie kwasów niż zwykłe szkliwo, nawet to z zębów poddawanych fluoryzacji. Najważniejszą strukturą szkliwa są dobrze uporządkowane warstwy nanowłókien hydroksyapatytu, jednak zespół prof. Derka Joestra z Northwestern University odkrył, że właściwości mechaniczne i oporność na kwasy kontroluje otaczający je materiał, zawierający niewielkie ilości amorficznych minerałów bogatych w żelazo i magnez. Naukowcy podkreślają, że szkliwo ma bardzo złożoną strukturę, przez co trudno je badać. Ekipa Joestra jako pierwsza bez cienia wątpliwości wykazała, że faza amorficzna istnieje, jako pierwsza opisała też jej skład i budowę. Zrobiliśmy wielki krok naprzód w kierunku zrozumienia składu i struktury szkliwa [...] w skali nano. Nieustrukturowany materiał, który stanowi zaledwie małą jego część, prawdopodobnie odgrywa [ważną] rolę w próchnicy. Odkryliśmy, że w ochronie liczą się jony pozostające w mniejszości [...]. W zwykłym szkliwie kluczowy jest magnez, a w zabarwionym szkliwie bobra i innych gryzoni żelazo. W serii eksperymentów ze szkliwem królików, myszy, szczurów i bobrów zespół Joestra obrazował niewidzianą nigdy wcześniej amorficzną strukturę otaczającą nanowłókna. Do mapowania atom po atomie Amerykanie zastosowali m.in. tomografię sondy atomowej (ang. atom-probe tomography, APT). Naukowcy działali na zęby kwasem, a przed i po ekspozycji robili zdjęcia. Okazało się, że rozpuszczeniu ulegały obrzeża (materiał amorficzny), ale nie same nanowłókna. W dalszym etapie studium zidentyfikowano amorficzne biomateriały i ustalono, w jaki sposób przyczyniają się do twardości i oporności szkliwa na kwasy. Joester szczególnie interesował się brązowawym szkliwem bobra. Badania zademonstrowały, że szkliwo z żelazem lepiej opiera się działaniu kwasów niż szkliwo potraktowane fluorem. Zęby bobra różnią się od naszych zębów chemicznie, ale nie strukturalnie. Natura pokazała więc, jak poprawić nasze własne szkliwo. Nadzieje rodzi strategia nazywana przez nas inżynierią granicy ziarnistej. « powrót do artykułu
  9. Chiny mają najbardziej zaawansowany system cenzury internetu, zwany Wielkim Firewallem. Urzędem, odpowiedzialnym za cenzurę w internecie jest Chińska Administracja Cyberprzestrzni. Pracownicy tej instytucji nagrali piosenkę wychwalającą internet. Utwór pod tytułem „Duch cyberprzestrzeni” mówi o ich pracy, o tym jak „czuwają i tworzą jasny, czysty internet” Utwór został napisany z okazji chińskiego Nowego Roku. Poniżej można zapoznać się z utworem oraz jego tłumaczeniem na język angielski. « powrót do artykułu
  10. Badacze z University of British Columbia (UBC) twierdzą, że wprowadzenie zakazu rybołówstwa na morzu otwartym zwiększy połowy na wodach terytorialnych i przyczyni się do bardziej równego podziału dochodów. Obecnie konwencja o prawie morza zapewnia wolność rybołówstwa na morzu otwartym, czyli na tych wodach, które nie stanowią własności żadnego państwa. Powinniśmy uczynić z morza otwartego światowy bank ryb. Ograniczenie rybołówstwa do wód przybrzeżnych ma sens z ekonomicznego i ekologicznego punktu widzenia. Szczególnie obecnie, gdy rybołówstwo stoi w obliczu kryzysu spowodowanego nadmiernym odłowem - mówi U. Rashid Sumaila, dyrektor Fisheries Economics Research Unit na UBC. Ograniczenie połowów do wód przybrzeżnych nie tylko pozwoliłoby chronić przyrodę, ale doprowadziłoby też do bardziej równego podziału dochodów z rybołówstwa. Obecnie aż 71% dochodów z rybołówstwa trafia do 10 krajów świata. Kanadyjscy naukowcy rozważali różne scenariusze. Według każdego z nich najwięcej na ograniczeniu rybołówstwa zyskają kraje UE, G8 oraz kraje najmniej rozwinięte. Najwięcej stracą zaś Korea Południowa, Tajwan i Japonia. Mimo, że morza otwarte uznaje się obecnie za własność wszystkich, to znaczące korzyści odnosi tylko kilka państw. « powrót do artykułu
  11. Psy potrafią odróżniać emocje malujące się na ludzkiej twarzy. Autorzy artykułu z pisma Current Biology twierdzą, że zdobyli pierwsze twarde dowody na to, że poza człowiekiem jakieś zwierzęta potrafią rozpoznać wyraz emocji innego gatunku (wcześniejsze badania nie pozwoliły w pełni rozstrzygnąć tej kwestii). Sądzimy, że psy biorące udział w eksperymencie mogły rozwiązać zadanie tylko w jeden sposób: odnosząc swoją wiedzę na temat emocjonalnej mimiki ludzi do zaprezentowanych im nieznanych zdjęć - twierdzi Corsin Müller z Uniwersytetu Medycyny Weterynaryjnej w Wiedniu. W ramach najnowszego studium Austriacy uczyli 20 psów odróżniania zdjęć tej samej osoby z miną wyrażającą złość lub radość. Za każdym razem psu pokazywano tylko górną albo tylko dolną część twarzy. Po treningu z 15 parami fotografii umiejętności zwierząt przetestowano w 4 rodzajach prób: 1) z tymi samymi połowami twarzy, co w czasie treningu, lecz z wykorzystaniem nowych fizjonomii, 2) z pozostałymi połowami twarzy z treningu, 3) z przeciwnymi do trenowanych połowami nowych twarzy oraz 4) z lewą połową twarzy z treningu. Okazało się, że psy umiały wybrać złą lub szczęśliwą twarz częściej, niż wynikałoby to z działania metodą prób i błędów. Studium zademonstrowało więc, że psy nie tylko są w stanie nauczyć się identyfikować wyrazy twarzy, ale i transferują wiedzę na nowe bodźce, które dzielą z zestawem treningowym tylko jedną cechę - wyraz emocji. Nasze studium demonstruje, że psy potrafią rozróżniać u ludzi wyrazy złości i zadowolenia. Wiedzą, że miny te mają różne znaczenia i dotyczy to nie tylko dobrze znanych osób, ale i twarzy widzianych po raz pierwszy - podkreśla Ludwig Huber. Jakie znaczenia nadają tym dwóm minom, dokładnie nie wiadomo, ale wydaje się nam prawdopodobne, że czworonogi kojarzą uśmiechniętą twarz z czymś pozytywnym, a wykrzywioną gniewem z czymś negatywnym. Pośrednim dowodem na to może być fakt, że psy, które nagradzano za dotknięcie nosem szczęśliwych twarzy, uczyły się rozróżniania szybciej niż psy nagradzane za rozpoznanie gniewnej fizjonomii. Wg naukowców, zjawisko to dałoby się wytłumaczyć, gdyby psy traktowały rozzłoszczoną twarz jako bodziec awersyjny (zapamiętaną z przeszłości wskazówkę, że lepiej trzymać się z daleka od ludzi wyglądających na złych). Naukowcy zamierzają badać rolę doświadczenia w rozpoznawaniu przez psa ludzkich emocji, a także wpływ emocji właściciela i innych ludzi na emocje wyrażane przez psa. « powrót do artykułu
  12. Tworzywa sztuczne stanowią znaczą część odpadów, które produkujemy. Znaczna ich część trafia do światowych oceanów. Tam są one szczególnie niebezpieczne. W większe odpadki zaplątują się i giną w nich chronione gatunki. Po jakimś czasie plastik rozpada się na mniejsze kawałki, może zostać połknięty przez zwierzęta, które giną, gdyż plastik zatyka im przewód pokarmowy. Naukowcom udało się właśnie oszacować, ile plastiku trafia z lądów do oceanów. Na potrzeby swoich badań uczeni wzięli pod uwagę trzy czynniki: ilość opadów generowaną przez przeciętnego człowieka, odsetek, jaki w odpadach stanowią tworzywa sztuczne oraz odsetek tworzyw, jaki może potencjalnie trafić do oceanów. Naukowcy ocenili, że w 2010 roku w 192 krajach, które mają dostęp do mórz i oceanów wytworzono 2,5 miliarda ton odpadów stałych. Plastik stanowi około 11% (275 milionów ton). Z szacunków wynika, że od 4,8 do 12,7 miliona ton plastiku trafia do oceanów. Szacunki te są o co najmniej rząd wielkości wyższe niż wszelkie dotychczasowe oceany. Prawdopodobnie i ta wartość jest zaniżona, gdyż pod uwagę brano tylko szacunkową ilość odpadów unoszących się na powierzchni wody. Tymczasem ocenia się, że na powierzchni pływa tylko około połowy plastików trafiających do mórz i oceanów. « powrót do artykułu
  13. Aplikacje Microsoftu trafią do smartfonów Samsunga. Pojawiły się pogłoski, jakoby w Galaxy S6 miały zostać preinstalowane androidowe wersje aplikacji takich jak OneNote, OneDrive, Skype i Office Mobile. Amerykański koncern stara się poszerzyć bazę urządzeń, korzystających z jego oprogramowania. Mimo, że w ostatnim kwartale telefony Lumia sprzedały się w rekordowej liczbie 10,5 miliona sztuk, to ich udział w rynku wciąż jest znikomy. Nic zatem dziwnego, że Microsoft próbuje zaistnieć w konkurencyjnych ekosystemach. « powrót do artykułu
  14. Redaktorzy witryny SuperSite for Windows informują o znalezieniu w Windows 10 Technical Preview specjalnego trybu dającego łatwy dostęp do 262 narzędzi i funkcji. GodMode – bo tak, na wzór gier komputerowych, nazwali ten tryb – można banalnie łatwo uruchomić. Użytkownik, którzy chciałby z niego skorzystać powinien utworzyć nowy folder (najlepiej na Pulpicie) i nazwać go GodMode.{ED7BA470-8E54-465E-825C-99712043E01C}. Przed kropką w nazwie może być dowolny wyraz. I to wystarczy. Okazuje się, że podobny tryb istnieje też w innych wersjach Windows. W Windows 8.1 w ten sam sposób możemy zyskać łatwiejszy dostęp do 270 nowych funkcji. « powrót do artykułu
  15. Microsoft przejął firmę Sunrise Atelier, producenta mobilnego kalendarza. To już druga firma specjalizująca się w oprogramowaniu dla systemów Android i iOS, kupiona przez Microsoft w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Nie wiadomo, ile koncern z Redmond zapłacił za Sunrise Atelier. Plotka głosi, że było to około 100 milionów dolarów. W grudniu Microsoft kupił za 200 milionów USD firmę Acompli, producenta klienta e-mail dla Androida oraz iOS-a. Oprogramowanie Acompli zostało włączone do mobilnego Outlooka. Nie wiadomo, czy to samo stanie się z programem Sunrise. Niektórzy uważają przejęcie obu firm za oznakę słabości Microsoftu. Jednak z opinią taką nie zgadza się Jan Dawson, analityk z Jackdaw Research. To sygnał, że Microsoft jest otwarty na nowe podejście do rozwoju oprogramowania. Firma tworzy własne dobre programy, jednak obecnie większość innowacyjnego oprogramowania powstaje w start-upach i Microsoft mądrze robi wkraczając na to terytorium - stwierdza Dawson. « powrót do artykułu
  16. Najstarszy Australijczyk, 109-letni obecnie Alfred Date, wziął udział w akcji robienia na drutach miniswetrów dla pingwinów małych poszkodowanych przez wycieki ropy. Mężczyzna, który ma w dziedzinie dziewiarstwa ponad 80-letnie doświadczenie, zareagował na apel Phillip Island Penguin Foundation z marca 2014 r., a właściwie na prośbę pielęgniarek z domu opieki. Na stronie fundacji można przeczytać, że sweterki są wykorzystywane do rehabilitacji, a te niepasujące na ptaki czy wykonane z nieodpowiedniej włóczki przeznacza się do akcji edukacyjnych oraz zbierania pieniędzy, np. podczas sprzedaży maskotek. Organizacja dziękuje wolontariuszom z całego świata, zapewniając, że na razie pingwiny z Phillip Island nie potrzebują już więcej odzieży. Program Knit for Nature jest zawieszony od maja zeszłego roku, a zamiast tego ludzi zachęca się do adoptowania pingwinów i przekazywania datków. Australijczycy podkreślają, że sweterki nie mają nic wspólnego z modą. Wyjaśniają, że plama wielkości paznokcia kciuka wystarczy, by zabić małego pingwina. Ropa rozdziela pióra, przez które przenika woda. Ptak jest zziębnięty, ciężki i trudniej mu polować. Po przyjęciu do kliniki w Parku Narodowym Phillip Island pingwinom wkłada się sweterki, dzięki czemu przed umyciem przez zespół nie mogą same czyścić piór (w ten sposób zwierzęta nie połykają toksycznych chemikaliów). Przedstawiciele fundacji tłumaczą, że dodatkowo wełna wchłania część ropy. Ubranka nie są ponownie wykorzystywane, by nie przenosić ropy i ewentualnych patogenów między poszczególnymi osobnikami. W ciągu ostatnich 30 lat w Parku Narodowym Phillip Island wypracowano protokoły obchodzenia się z pingwinami poszkodowanymi w wyciekach ropy. Obecnie aż 96% ptaków wypuszcza się z powrotem na wolność. Sweterki wypróbowano po raz pierwszy w 1998 r. Od tej pory "doszlifowano" wzór ubrania. Chodziło głównie o to, by wełna nie uszkadzała piór i by nie klinowały się skrzydła ani dziób. By zwierzętom było ciepło, a jednocześnie nie dochodziło do przegrzania, swetry wykonuje się ze 100% "oddychającej" wełny. Również z myślą o zapobieganiu hipo- i hipertermii ptaki trzyma się w pomieszczeniach z kontrolowaną temperaturą. A oto wywiad z Date'em, którego wiek zaskoczył przedstawicieli Phillip Island Penguin Foundation: « powrót do artykułu
  17. Czterdziestosześcioletni Christophe Courteau fotografował stado goryli w Parku Narodowym Wulkanów w północnej Rwandzie, gdy upojony alkoholem ze sfermentowanych pędów bambusa samiec alfa Akarevuro uderzył go pięścią w twarz. Fotografowi udało się uwiecznić goryla zaciskającego pięść tuż przed szarżą. Szef grupy Kwitonda poczuł się zagrożony obecnością innego samca, zaczął więc bronić swojego terytorium. Razem z całą grupą klientów robiłem zdjęcia na zboczach gór [Wirunga]. Wszyscy skupialiśmy się głównie na przywódcy. Cała rodzina była tego dnia dość pobudzona, prawdopodobnie po sfermentowaniu zjedzonych pędów bambusa. Nagle Akarevuro, który znajdował się blisko nas, zaczął na mnie biec, a ja nie mogłem uciekać, bo fotografowałem na klęczkach. W mniej niż sekundę był już na mnie i uderzył mocno jak gracz rugby. Wraz z uderzeniem poczułem jego siłę i ciężar. Goryl taki jak on waży ok. 250 kg, więc wyobraźcie sobie, że prosto na was biegnie sportowiec tej wagi. Francuz podkreśla, że normalnie goryle unikają turystów i się nie zbliżają, ale Akarevuro był zwyczajnie zbyt pobudzony i upojony. Fotograf opowiada, że samiec odepchnął go lewą ręką i przedzierał się przez roślinność, by odgonić innego samca, który zza grupy ludzi z zainteresowaniem przyglądał się samicom z jego haremu. Choć opis brzmi groźnie, fotografowi nic się nie stało i po zdarzeniu pozostała mu jedynie pamiątka w postaci małej blizny na czole. Jak sam jednak podkreśla, zapamięta spotkanie do końca życia. Będzie też miał na uwadze, że gdy w porze deszczowej goryle migrują na zbocza gór Wirunga, dominujące samce zjadają często bardzo dużo pędów bambusa... « powrót do artykułu
  18. Ziemia posiada nie jedno, a dwa jądra wewnętrzne. Tak twierdzą eksperci z University of Ilinois i Uniwersytetu w Nankinie, którzy odkryli, że jądro ziemi ma we wnętrzu kolejne jądro. Pomimo tego, że to wewnętrzne jądro jest małe, mniejsze od Księżyca, to ma interesujące właściwości - mówi profesor Xiaodong Song. Może nam ono sporo powiedzieć o historii naszej planety i o tym, jak się formowała - dodaje. Dotychczas sądzono, że we wnętrzu Ziemi znajduje się pojedyncze jądro, w którym wyróżniano dwa obszary: płynny zewnętrzny oraz stały wewnętrzny. Teraz okazuje się, że we wnętrzu jądra wewnętrznego znajduje się kolejne jądro. Jego średnica jest około dwukrotnie mniejsza niż średnica jądra wewnętrznego. O ile w jądrze wewnętrznym kryształy żelaza są zorientowane w kierunku północ-południe, w wewnętrznym jądrze jądra wewnętrznego kryształy zorientowane są na linii wschód-zachód. Zachowanie obu jąder jest różne, co sugeruje, że mogą być zbudowane z kryształów innego typu. Mamy tam dwa obszary o na tyle istotnych różnicach, że możemy się z nich dowiedzieć interesujących rzeczy na temat ewolucji jądra. Na przykład jądro wewnętrzne mogło przechodzić dramatyczne zmiany. Może być ono kluczem do ewolucji planety. Dopiero teraz zajrzeliśmy do centrum Ziemi - mówi Song. « powrót do artykułu
  19. Antybiotyki mają o wiele szerszy i bardziej złożony wpływ na mikroflorę jelit niż dotąd sądzono. Obecnie naukowcy podejrzewają, że zażywanie antybiotyków, a zwłaszcza ich nadużywanie, może mieć wpływ praktycznie na wszystko: od układu odpornościowego, przez wchłanianie substancji odżywczych, po otyłość, stres i zachowanie. W ramach najnowszego studium zespół z Uniwersytetu Stanowego Oregonu wykorzystał koktajl 4 często podawanych zwierzętom laboratoryjnym antybiotyków. Wcześniej większość ludzi myślała, że antybiotyki przetrzebiają mikroflorę jelit i pogarszają parę zachodzących tu ważnych funkcji immunologicznych. W rzeczywistości to jednak tylko ok. 1/3 całościowej sytuacji. Terapia zabija [bowiem] również nabłonek przewodu pokarmowego. To bardzo istotne, bo odpowiada on za wchłanianie składników odżywczych, stanowi część układu odpornościowego i pełni inne funkcje biologiczne [...] - opowiada prof. Andrey Morgun. Amerykanie zauważyli także, że antybiotyki i antybiotykooporne bakterie wywołują znaczące zmiany w działaniu mitochondriów. Co ważne, zmiany te mogą prowadzić do dalszego obumierania komórek nabłonka. Autorzy publikacji z pisma Gut podkreślają, że związek antybiotyków i mitochondriów jest bardzo stary. Obecnie uznaje się, że mitochondria pochodzą od organizmów endosymbiotycznych podobnych do dzisiejszych bakterii. Z tego powodu antybiotyki mogą nadal wybiórczo atakować część komórki, która najbardziej przypomina bakterie (to nawiązanie do współzawodnictwa pierwszych form życia). Morgun i dr Natalia Shulzhenko odkryli także, że antybiotykoterapia wpływa na gen krytyczny dla komunikacji między gospodarzem a bakteriami. Kiedy system komunikacji zostanie wybity ze stanu równowagi, uruchamia się ciąg pozornie niezwiązanych ze sobą zdarzeń. W pobliżu szczytu listy plasują się zaburzenia trawienne (z których warto przypomnieć m.in. biegunkę czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego), najnowsze doniesienia wskazują jednak także na powiązania z otyłością, wchłanianiem pokarmu, depresją, działaniem układu odpornościowego, sepsą, alergią i astmą. Zespół z Uniwersytetu Stanowego Oregonu stworzył nowe podejście bioinformatyczne do analizy mikrobiomu: badanie sieci między królestwami (ang. transkingdom network interrogation, TNI). W ten sposób można identyfikować konkretne bakterie i bakteryjne geny, które wpływają na fenotyp leczonego antybiotykami gospodarza. Naukowcy mają nadzieję, że TNI wspomoże poszukiwania probiotyków łagodzących stosowanie antybiotyków i ostatecznie doprowadzi do opracowania systemów diagnozujących indywidualny mikrobiom. Generalnie większość wywołanych antybiotykami zmian w przewodzie pokarmowym można wyjaśnić 3 czynnikami: 1) przetrzebieniem mikroflory, 2) bezpośrednim wpływem antybiotyku na tkanki gospodarza i 3) działaniem utrzymujących się przy życiu lekoopornych bakterii. Spadek liczebności prawidłowej mikroflory prowadzi przede wszystkim do upośledzenia funkcji immunologicznych, zaś pozostałe dwa czynniki skutkują inhibicją ekspresji genów mitochondriów, a także spadkiem liczby aktywnych mitochondriów, przez co nasila się obumieranie komórek nabłonka jelit. TNI wykazała, że dla toksycznych skutków ważna jest rola pośrednicząca, odgrywana przez zjadliwość/quorum sensing antybiotykoopornych bakterii. « powrót do artykułu
  20. Naukowcy z University of Manchester odkryli nieznany dotychczas mechanizm, który może utrudniać procedurę zapłodnienia in vitro (IVF). Skuteczność IVF wynosi około 25%, w dużej mierze dlatego, że embrion nie przyczepia się do endometrium. U niektórych kobiet, mimo ponawianych prób, nie dochodzi do zagnieżdżenia się embrionu. Nie od dzisiaj wiadomo, że kobiety, które są niepodatne na procedurę IVF mają zmieniony poziom microRNA w endometrium. Dlatego też specjaliści z Manchesteru wzięli pod lupę microRNA-145 oraz receptor insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF1R). Odkryli, że IGF1R odgrywa nieznaną dotychczas rolę w procesie zagnieżdżania się i gdy jego poziom jest obniżony, zwiększa się prawdopodobieństwo, że embrion nie przyczepi się do endometrium. Gdy embrion jest gotowy do zagnieżdżenia się, proces ten jest bardzo precyzyjnie dopasowywany do okresu, w którym macica jest gotowa na jego przyjęcie. Okres ten jest nie dłuższy niż 4 dni. Nasze badania sugerują, że do zagnieżdżenia się jest konieczna obecność IGF1R - mówi profesor John Aplin. « powrót do artykułu
  21. Otyła matka przekazuje swoje problemy metaboliczne potomstwu za pośrednictwem zmian w mitochondriach komórek jajowych, które zachodzą na długo przed zapłodnieniem. Wg autorów raportu z pisma Development, zebrane dane mogą wyjaśniać problemy otyłych kobiet z zajściem w ciążę. Na szczęście naukowcom udało się cofnąć zmiany w oocytach otyłych myszy za pomocą leków zmniejszających stres komórkowy. Obecnie dobrze wiadomo, że otyłość u kobiet prowadzi do bardzo poważnych problemów z płodnością, z niemożnością poczęcia włącznie. Otyłość może także skutkować zmienionym rozwojem płodów [i niezależną od metody poczęcia zwiększoną podatnością na poronienie]. Co więcej, permanentnie programuje metabolizm potomstwa, przenosząc szkody poczynione przez nadmierną wagę z pokolenia na pokolenie - wyjaśnia prof. Rebecca Robker z Uniwersytetu w Adelajdzie. Podczas studium naukowcy odkryli duże różnice między oocytami myszy otyłych i szczupłych. Stwierdzono, że mitochondria tych pierwszych są uszkodzone, dysfunkcyjne i jest ich mniej. Biorąc pod uwagę, że mitochondria jaja dają początek wszystkim mitochondriom potomstwa, akademicy zaczęli się zastanawiać, czy defekty będą również występować w mitochondriach embrionów. Okazało się, że tak i płody otyłych myszy miały mniej mitochondrialnego DNA (mtDNA) w całym szeregu tkanek - w sercu, nerkach, mięśniach i wątrobie - nawet jeśli wszczepiono je szczupłym surogatkom. Robker mówi o potencjalnym wpływie na całe życie. Być może mięśnie będą miały obniżoną zdolność spalania tłuszczu, serce będzie sobie słabiej radzić z wysokotłuszczową dietą, a nerki nie osiągną optymalnego poziomu filtracji, co łącznie przyczyni się do nadciśnienia. Próbując wyjaśnić, w jaki sposób otyłość może wpływać na mitochondria, zespół spekulował, że dzieje się tak za pośrednictwem stresu działającego na retikulum endoplazmatyczne (ER). Kiedy otyłym gryzoniom podano substancje zmniejszające stres ER, zaobserwowano wzrost zawartości mtDNA w oocytach. Zastosowane związki okazały się bardzo skuteczne w zapobieganiu reakcji stresowej. Jakość jaja, rozwój płodu i poziom mtDNA wzrastały do poziomu występującego u zdrowej matki. Problem został w pełni zażegnany. Robker mówi, że minie jeszcze dużo czasu, nim na rynku pojawią się terapie, zwraca przy tym uwagę kobiet na odżywianie i stan zdrowia przed ciążą. « powrót do artykułu
  22. Microsoft wycofał kolejną w ostatnich miesiącach poprawkę. Tym razem okazało się, że łata KB3001652 dla Visual Studio 2010 Tools for Office Runtime, powoduje zawieszanie się systemu. Niektórzy użytkownicy musieli skorzystać z mechanizmu odzyskiwania systemu, by ponownie móc używać swojego komputera. Jako, że KB3001652 nie zawiera poprawek bezpieczeństwa, a jest jedynie zbiorem łat niezwiązanych z bezpieczeństwem, Microsoft zaleca, by użytkownicy jej nie instalowali. To już kolejna wpadka tego typu. W sierpniu ubiegłego roku poprawka dla Windows 8.1 powodowała problemy z uruchomieniem systemu, we wrześniu Microsoft musiał wycofać poprawkę dla oprogramowania Lync, a w listopadzie były problemy z aktualizacją dla SSL. « powrót do artykułu
  23. Eksperci z IBM Security informują, że ponad 60% najbardziej popularnych mobilnych aplikacji randkowych jest potencjalnie podatnych na ataki. Pracownicy IBM-a ujawnili, że wiele z tych aplikacji ma dostęp do takich urządzeń jak aparat fotograficzny, mikrofon, dane GPS, mobilnego portfela. Okazuje się również, że pracownicy niemal 50% przedsiębiorstw mają zainstalowaną na służbowym sprzęcie co najmniej jedną taką aplikację. „Konsumenci muszą uważać, by nie ujawniać zbyt wiele informacji osobistych na tych witrynach. Nasze badania pokazują, że niektórzy z użytkowników mogą angażować się w niebezpieczne działania. Im więcej danych o sobie ujawniają, tym mniej są bezpieczni” - mówi Caleb Barlow, wiceprezes IBM Security. Zespół z IBM-a odkrył, że w 26 z 41 analizowanych aplikacji występują średnio i wysoko niebezpieczne dziury. Są one podatne na śledzenie użytkowników, kradzież danych o kartach kredytowych czy ataki za pomocą szkodliwego oprogramowania. « powrót do artykułu
  24. Naukowcy z Uniwersytetu w Pizie rozwiązali tajemnicę podziurkowanej czaszki z XV w. Należała ona do jednego z męczenników, ściętych przez Turków osmańskich za odmowę wyrzeczenia się chrześcijaństwa. Szesnaście otworów o różnej wielkości i głębokości nawiercono, by pozyskać proszek kostny do leczenia rozmaitych chorób wywołanych przez demony czy magię, w tym paraliżu, udaru i epilepsji. Tzw. męczennicy z Otranto zostali kanonizowani 12 maja 2013 r. przez papieża Franciszka. Stracili życie 14 sierpnia 1480 r. po 15-dniowym oblężeniu miasta. Siłami Imperium Osmańskiego kierował wielki wezyr Gedik Ahmed Pasza. Wszystkich mężczyzn powyżej 50. r.ż. zabito, a kobiety i dzieci poniżej 15. r.ż. albo zgładzono, albo sprzedano do albańskiej niewoli. Pozostałym mężczyznom złożono propozycję nie do odrzucenia: konwersja na islam lub śmierć. Ponieważ odmówili, ścięto ich na wzgórzu poza miastem. Obecnie czaszki są wystawione na widok publiczny w szklanych gablotach w katedrze w Otranto. Jedna z nich jest zwrócona sklepieniem do zwiedzających; w ten sposób wyeksponowano wywiercone otwory. Chociaż czaszki nie można było wyjąć do badań, zespół prof. Gina Fornaciariego zwrócił uwagę na regularne kształty nacięć. Z szesnastu osiem przechodziło przez całą grubość kości. Idealnie krągła forma niepełnych perforacji doprowadziła nas do przypuszczenia, że wykorzystano szczególny rodzaj trepanu z półksiężycowatym ostrzem lub zaokrąglone wiertło [takie narzędzia zaprezentowano np. w XVI-wiecznym traktacie chirurgicznym Dalla Croce]; opisany przyrząd nie pozwala wyciąć dysków, lecz zapewnia proszek kostny. Fornaciari podkreśla, że już w późnym średniowieczu wierzono w szczególną moc sproszkowanych kości czaszki świętych lub osób zmarłych gwałtowną śmiercią. Głowę uznawano za najważniejszą część ludzkiego ciała. Sądzono, że zlokalizowane tam siły duchowe pozostają aktywne nawet po zgonie. Autorzy raportu z Journal of Ethnopharmacology wykluczyli kilka hipotez odnośnie do celu wiercenia otworów. Odrzucili tezę o torturach, bo brak oznak gojenia wskazywał na praktyki post mortem, a zmienna wielkość nawierceń sugerowała wykonanie ich w różnych czasach. Nie wydaje się też, by chodziło o leczenie, bo Włosi nie natrafili na ślady urazów (ponownie pojawił się również argument o pośmiertnej trepanacji). Naukowcy nie przychylili się także do wersji zdarzeń z eksperymentalną operacją, bo choć ta wymagała działań na zwłokach, tutaj szczątki od renesansu otaczała aura świętości (ich naruszenie oznaczałoby świętokradztwo). Fornaciari i inni przyznają, że hipoteza wspominająca o pozyskiwaniu relikwii wygląda z pozoru kusząco, ale koniec końców wydaje się dziwne, by korzystać ze złożonej techniki wymagającej zatrudnienia fachowców, gdy wokół bez problemu można znaleźć tyle kości. W odniesieniu do tzw. świętych chorób zastosowanie ludzkich kości rekomendował już w czasach rzymskich ojciec zachodniej medycyny Galen (nie precyzował jednak, o jakie kości chodzi). Arabska medycyna także sugerowała wykorzystanie ludzkich kości w leczeniu padaczki i innych chorób. Awicenna skopiował tę informację ze źródeł grecko-rzymskich, a Ibn al-Baytar cytował Galena i przypisywał proszkowi kostnemu moc usuwania z organizmu nadmiaru humorów (płynów ciała). Al-Damiri przepisywał ludzką kość na nosowe guzki krwawnicze. Autorzy z późnego średniowiecza przenieśli tę tradycję. John of Gaddesden (Rosa medicinae) wspomina np. o zastosowaniu spalonych i sproszkowanych ludzkich kości do leczenia apopleksji i epilepsji. Podobnie postępowali Arnold of Villanova, autor Breviarium practicae medicinae, czy Antonius Guainerius, autor dzieła Opera medica (ten ostatni zalecał, by mężczyznom podawać czaszkę mężczyzn, a kobietom kobiet). W renesansie i wiekach współczesnych wierzenia związane z mocami ludzkiej czaszki uległy dalszemu wzmocnieniu. Paracelsus przepisywał np. na padaczkę remedium zwane arcanum vetrioli; wśród składników wymieniano rasure cranei. « powrót do artykułu
  25. Boston Dynamics, której BigDoga, AlphaDoga czy Cheetaha wielokrotnie opisywaliśmy, pokazała nowego autonomicznego robota. „Spot” to czworonożne urządzenie mniejsze od swoich poprzedników, ale przy tym cichsze i wyraźnie sprawniej się poruszające. „Spot” nadal korzysta z hydraulicznych aktuatorów, ale napędza go cichy silnik elektryczny, a nie warcząca jednostka spalinowa. Na opublikowanym filmie widać, że poruszanie się nawet po wymagającym terenie nie stanowi dla niego większego problemu. Na razie firma opublikowała jedynie film marketingowy. Nie wiemy, czemu Spot ma służyć. Z filmu nie dowiemy się też, czy – podobnie jak inne produkty firmy – jest on budowany na potrzeby wojska. Widać jednak, że Boston Dynamics nie ustaje w pracach i nadal rozwija koncepcję czteronożnych robotów radzących sobie na różnym podłożu. « powrót do artykułu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...