-
Liczba zawartości
37614 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
nigdy -
Wygrane w rankingu
246
Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl
-
Archeolodzy prowadzący prace w Nazarecie zidentyfikowali dom z pierwszego wieku, który w przeszłości uważano za dom Jezusa. Budynek wykonano z kamienia i zaprawy murarskiej, jest częściowo wpuszczony w skałę. Po raz pierwszy został on odkryty w latach 80. XIX wieku przez siostry nazaretanki. W 2006 roku profesor Ken Dark i jego zespół przeprowadzili badania, które wykazały, że budynek pochodzi z I wieku naszej ery. Teraz uczony mówi, że jest to ten sam budynek, o którym – kilkaset lat po Jezusie – sądzono, że wychował się w nim Zbawiciel. Z punktu widzenia dowodów archeologicznych nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy jest to dom Jezusa. Z drugiej jednak strony nie możemy też odrzucić takiej możliwości - napisał Dark w Biblical Archeology Review.. W czasach Cesarstwa Bizantyjskiego – do którego Nazaret należał do VII wieku n.e. - dom został udekorowany mozaiką a nad mi postawiono kościół, by go chronił. W XII wieku zrujnowany kościół został odremontowany przez krzyżowców. Jak zauważa Dark, wskazuje to, że zarówno mieszkańcy Bizancjum jak i krzyżowcy uważali, że mają do czynienia z domem rodzinnym Jezusa. Jeszcze do niedawna znano niewiele zabytków z Nazaretu z I wieku. Zwykle odkrywano groby. W ciągu ostatnich lat odkryto dwa domy. Rzekomy dom Jezusa został odkopany przez nazaretanki w 1880 roku. W 1936 dokładnych oględzin budynku dokonał ksiądz Henri Senes, który zanim wdział duchowne szaty był architektem. Senes pozostawił po sobie szczegółowy opis tego, co zobaczył. Jego praca pozostała jednak nieznana. Zapoznać się mogły z nią siostry oraz osoby odwiedzające klasztor. W 2006 roku nazaretanki dały archeologom pełen dostęp do domu i udostępniły im też pieczołowicie przechowane notatki Senesa. Dzięki analizie notatek i pracy archeologów wiemy, że do czasów współczesnych z rzekomego domu Jezusa przetrwały szczątki naczyń i kołowrotek. Wskazuje to, że był to budynek mieszkalny, a fakt, iż naczynia wykonano z wapienia sugeruje, że należał on do żydowskiej rodziny. Mógł więc rzeczywiście być domem Jezusa. Struktura składała się z wielu pokojów. Jeden z nich, z drzwiami, przetrwał. W innym widać resztki schodów. W najlepiej zachowanym pokoju ujawniono resztki kredowej podłogi - czytamy w artykule opisującym znalezisko. Archeolodzy dowiedzieli się też, że dom został opuszczony w I wieku. Później obszar ten wykorzystywany był jako kamieniołom, a następnie jako cmentarz. Obok domu znaleziono dwa puste groby. Jeden z nich jest częściowo umieszczony wewnątrz domu. W przeszłości czczono go jako grób Józefa, ojca Jezusa. Archeolodzy uważają jednak, że jest mało prawdopodobne, by rzeczywiście pochowano tam Józefa. Grób powstało bowiem dłuższy czas po opuszczeniu domu. Setki lat po śmierci Jezusa nad domem postawiono kościół, który został opuszczony w VIII wieku i odbudowany w XII, a następnie zniszczony w wieku XIII. Dark zauważa, że to właśnie dzięki zbudowaniu kościoła dom przetrwał w tak dobrym stanie. Kościół spełnił więc swoje zadanie i ochronił budynek, o którym sądzono, że dorastał w nim Jezus. O znaczeniu budynku świadczą nie tylko dowody archeologiczne. Dysponujemy też tekstem z 670 roku. Jego autor, opat Adomnan z klasztoru na szkockiej wyspie Iona opisuje pielgrzymkę, jaką frankijski biskup Arculf odbył do Nazaret. Wspomina, że biskup odwiedził wówczas kościół, „który kiedyś był domem, w którym Pan spędził dzieciństwo”. Badania Nazaretu i okolic wykazały też, że mieszkańcy tych obszarów mniej chętnie niż ich sąsiedzi przyjmowali rzymskie wzorce. Okolica, w której urodził się Jezus, mogła więc być miejscem, którego mieszkańcy szczególnie silnie identyfikowali się ze swoją żydowską kulturą. « powrót do artykułu
-
Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii odkryli hormon, który zwalcza przyrost wagi wywołany wysokotłuszczową zachodnią dietą i normalizuje metabolizm. MOTS-c obiera na cel tkankę mięśniową, gdzie odtwarza wrażliwość na insulinę (w ten sposób przeciwdziała wywołanej dietą i zależnej od wieku insulinooporności). "To duży postęp na drodze do zidentyfikowania nowych metod terapii chorób związanych z wiekiem, takich jak cukrzyca" - przekonuje Pinchas Cohen. By określić działanie MOTS-c, Amerykanie wstrzykiwali hormon myszom karmionym wysokotłuszczową paszą. Zwykle taka dieta kończy się otyłością oraz insulinoopornością, lecz w tym przypadku się tak nie stało. Ponadto iniekcje cofnęły insulinooporność związaną z wiekiem. Ponieważ w odróżnieniu od innych hormonów MOTS-c jest kodowane w mtDNA, a nie w DNA jądrowym, wg prof. Changhana Lee, odkrycie rzuca nowe światło na mitochondria. Zaczynają się one jawić jako struktury aktywnie regulujące metabolizm. Jak ujawnia Cohen, hormon stał się własnością intelektualną pewnej firmy biotechnologicznej, a testy kliniczne z udziałem ludzi mogłyby się rozpocząć w ciągu 3 lat. « powrót do artykułu
-
Podanie dłoni może być akceptowalnym społecznie sposobem komunikowania się za pośrednictwem zapachu. Zespół z Instytutu Nauki Weizmanna wykazał, że po uściśnięciu ręki eksperymentatora tej samej płci liczba sekund spędzanych na wąchaniu własnej prawej dłoni rosła ponad 2-krotnie. Nasze wyniki sugerują, że ludzie nie są po prostu biernie wystawieni na działanie istotnych społecznie sygnałów chemicznych. Mamy do czynienia z ich aktywnym poszukiwaniem. Gryzonie, psy oraz inne ssaki wąchają się i wąchają się wzajemnie w ramach kontaktów społecznych. Wydaje się, że w toku ewolucji ludzie utrwalili tę praktykę, tyle że na poziomie podświadomym - opowiada Idan Frumin. By sprawdzić, czy uścisk dłoni rzeczywiście przekazuje zapach ciała, eksperymentatorzy najpierw podawali ochotnikom dłoń w gumowej rękawiczce. Okazało się, że uścisk dłoni wystarczył, by przenieść na nią kilka zapachów stanowiących ważny sygnał chemiczny u ssaków. Oceniając rolę uścisków dłoni w komunikowaniu zapachów, Izraelczycy filmowali przed i po powitaniu przez naukowca 271 ochotników. W części przypadków eksperymentator podawał im rękę. Stwierdzono, że po uściśnięciu dłoni przez badacza tej samej płci ochotnicy podwajali czas poświęcany na wąchanie swojej prawej ręki. Po podaniu ręki osobie płci przeciwnej zwiększał się zaś czas wąchania lewej dłoni. Wbrew powszechnym założeniom, powonienie odgrywa ważną rolę nie tylko w kontaktach między płciami, ale i w ramach tej samej płci. W końcowej fazie eksperymentu naukowcy sprawdzali, czy wąchanie dłoni rzeczywiście służyło ocenie zapachu i nie było zwykłą reakcją stresową na nietypowe okoliczności. Mierząc przepływ powietrza przez nozdrza, stwierdzili, że badani nie poprzestawali na podniesieniu dłoni do twarzy i naprawdę węszyli. Potem zachowaniem udało się manipulować za pomocą wprowadzanych zapachów (tym razem badano tylko jedną płeć - panie). Izraelczycy wyodrębnili 3 grupy. W jednej badaczka nosiła na nadgarstku urządzenie emitujące żeński feromon estratetraenol (estra-1,3,5(10),16-tetraen-3-ol; EST). W drugiej takie samo urządzenie wydzielające męski androstadienon (AND). Zastosowano też wariant z odpowiednimi dla obu płci perfumami. Porównań dokonywano do sytuacji, gdy dłoń ściskała niepachnąca niczym dodatkowym badaczka. Okazało się, że obwąchiwanie podawanej dłoni zmniejszało się przy EST i AND, a wzrastało przy czystej dłoni i perfumach. W przypadku niepodawanej (lewej) dłoni występowało odwrotne zjawisko: EST i AND nasilały węszenie, czysta dłoń ograniczała samoeksplorację, a perfumy nie powodowały żadnej zmiany. « powrót do artykułu
-
Badania pokazały, że ludzie wyglądają atrakcyjniej po jednym, ale już nie po dwóch drinkach. Do studium wybrano 40 studentów z Uniwersytetu w Bristolu. Sprawdzając, jak ich wygląd zmienia się wraz z ilością wypitego alkoholu, 3-krotnie robiono im zdjęcia: na trzeźwo, po wypiciu odpowiednika jednego kieliszka wina i po drugiej porcji alkoholu. Do fotografii należało zrobić neutralną minę. Później inna grupa heteroseksualnych studentów oceniała zdjęcia w parach. Zestawiano ze sobą fotografię zrobioną na trzeźwo i albo twarz po jednym, albo po dwóch drinkach. Okazało się, że zdjęcie wykonane po wypiciu jednego drinka było oceniane jako bardziej atrakcyjne niż zrobione na trzeźwo, ale już twarz zmieniona dwiema porcjami alkoholu była dla sędziów brzydsza niż trzeźwa. Jeśli to prawda, sugeruje to, że ludzie są oceniani jako bardziej atrakcyjni po spożyciu niewielkiej ilości alkoholu. Kiedy jednak wypiją jeszcze więcej, ich dobra passa się kończy - opowiada prof. Marcus Munafò. Brytyjczycy mają kilka hipotez, czemu wypicie odpowiednika kieliszka wina zwiększa atrakcyjność. Wspominają o zawsze pozytywnie ocenianym wzroście średnicy źrenic, lekkim rozluźnieniu mięśni i wskazującym na dobry stan zdrowia zaróżowieniu policzków. To nie znaczy, że alkohol jest zdrowy. Po prostu eksploatuje on [naturalny] mechanizm, uwydatniając cechy twarzy, które z innych względów postrzegamy jako atrakcyjne. « powrót do artykułu
-
Polując, żarłacze wykorzystują położenie słońca
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Nauki przyrodnicze
Żarłacze białe (Carcharodon carcharias) wykorzystują podczas polowania kąt padania promieni słonecznych, prawdopodobnie, by ukryć się w odbitym świetle. Wiedząc, że rekiny lubią polować o świcie i zmierzchu, zespół Charlie'ego Huveneersa z Flinders University postanowił sprawdzić, czy ma to coś wspólnego z położeniem słońca nisko nad horyzontem. Biolodzy wypłynęli na wody Australii Południowej i wabili rekiny do łodzi badawczej, zostawiając za nią ślad z rybiego tłuszczu i zmielonych ryb. Gdy pojawiał się rekin, do oceanu wrzucano 6-kg kawałek tuńczyka i obserwowano poczynania drapieżnika. Autorzy publikacji z pisma The American Naturalist nagrali 1000 podejść (37 to prawdziwe ataki) 44 różnych żarłaczy. Okazało się, że kierunek nadpływania w czasie ataku pokrywał się z położeniem słońca: rano ze wschodu, a wieczorem z zachodu. Kiedy słońce było schowane za chmurami, nie było związku między jego pozycją a kątem podchodzenia do tuńczyka. Rekiny mogą zbliżać się, zostawiając słońce za sobą, z kilku powodów. Po pierwsze, ofiara jest wtedy lepiej oświetlona, po drugie, myśliwy słabiej widoczny (chodzi nie tylko o zwężenie źrenic, ale i o przypadki przyszłych kąsków, np. ptaków, które mając głowę nad powierzchnią, są silniej oślepiane przez promienie odbijające się od wody). Po trzecie, śledząc położenie słońca i dostosowując do niego swoje zachowanie, C. carcharias unikają nadmiernej stymulacji siatkówki. « powrót do artykułu -
SanDisk ogłosił powstanie karty pamięci MicroSD o pojemności 200 gigabajtów. Ultra Micrsdxc UHS-I Premium Edition to, jak twierdzą Japończycy, najbardziej pojemna karta MicroSD na rynku. Urządzenie jest zgodne ze specyfikacją SDXC Class 10 UHS-I, co oznacza, że prędkość odczytu danych z karty powinna sięgać 90 MB/s. Producent twierdzi, że jego nowa karta to idealne rozwiązanie dla użytkowników smartfonów i tabletów z systemem Android. Nowa karta została objęta 10-letnią gwarancją. Powinna być dostępna w drugiej połowie roku, a jej cena wyniesie około 400 dolarów. « powrót do artykułu
-
Apple zapowiada opublikowanie poprawki dla niedawno odkrytej dziury nazwanej roboczo „Freak”. Nazwa to skrót od „Factoring RSA-EXPORT Keys”. Luka znaleziona w przeglądarce Safari pozwala napastnikowi na szpiegowanie użytkownika Safari jak i przeglądarki używanej w Androidzie. Atak może nastąpić, gdy użytkownik odwiedzi witrynę internetową, w tym whitehouse.gov, nsa.gov czy fbi.gov. Eksperci znaleźli sposób na zmuszenie przeglądarki do wykorzystania algorytmów szyfrowania, które zostały celowo osłabione na życzenie rządu USA w latach 90. Gdy już przeglądarka wykorzystuje te słabsze algorytmy, dane mogą zostać odczytane przez napastnika w ciągu kilku godzin. Google nie ustosunkował się do informacji o dziurze. « powrót do artykułu
-
Pandemia AIDS to pokłosie wielokrotnej transmisji małpiego wirusa niedoboru odporności SIV (od ang. simian immunodeficiency virus) do populacji ludzkiej. Źródłem dwóch grup wirusa HIV-1 - M i N - okazały się szympansy, lecz nie było pewności co do pochodzenia grup O i P. Teraz powiązano je z zachodnimi gorylami nizinnymi (Gorilla gorilla gorilla) z południowego Kamerunu. Grupa M (major lub mainstream) odpowiada za większość zakażeń HIV-1, zaś grupa O (oulier lub outgroup) jest endemiczna dla Kamerunu oraz okolicznych państw środkowo-zachodniej Afryki i powoduje circa 1-5% zakażeń. Grupa N (non-M i non-O lub new) ma związek z niewielką częścią infekcji w Kamerunie. Koniec końców w 2009 r. także w Kamerunie odkryto kolejną grupę - P (udokumentowano przypadki zaledwie 2 pacjentów). Z badań wynika, że zarówno szympansy, jak i goryle są nosicielami wirusów, które mogą pokonywać barierę gatunkową i powodować poważne epidemie - podkreśla Martine Peeters, wirusolog z Uniwersytetu w Montpellier. Naukowcy badali próbki odchodów zachodnich goryli nizinnych (2611), wschodnich goryli nizinnych, zwanych też gorylami Grauera (103) i goryli górskich (218) z południowego Kamerunu, północnego Gabonu, Demokratycznej Republiki Konga i Ugandy. Skryning prowadzono pod kątem przeciwciał anty-SIVgor oraz kwasów nukleinowych. SIVgor zidentyfikowano tylko na 4 stanowiskach z południowego Kamerunu. Wszystkie szczepy pochodziły od jednej linii szympansiego wirusa SIVcpz. Dwa w pełni zsekwencjonowane wirusy z południowo-zachodniego Kamerunu były blisko związane i zapewne stanowiły źródło grupy P wirusa HIV-1. Większość genomu 3. szczepu SIVgor ze środkowego Kamerunu przypominała zaś grupę O wirusa HIV-1. Do transmisji doszło zapewne w wyniku kontaktu z zakażoną krwią i/lub tkankami podczas polowania i sprawiania mięsa zwierząt - twierdzi Peeters. « powrót do artykułu
-
Tajna wiedza operacyjna CIA Metody skuteczniejsze niż wykrywacz kłamstw! Trzech byłych agentów CIA. Najwybitniejsi na świecie specjaliści od demaskowania kłamstw i oszustw. Unikalne metody amerykańskiego wywiadu używane podczas przesłuchań najgroźniejszych terrorystów świata. Najsłynniejsze kłamstwa wszech czasów. Chcesz przyłapać partnera na zdradzie? Dowiedzieć się, czy Twój syn lub córka ma kontakt z narkotykami? Przyjąć godną zaufania opiekunkę dla dziecka? Wyeliminować fałszywych przyjaciół? Zdemaskować osobę, która oczernia Cię w pracy? Wiedza zawarta w tej książce odmieni Twoje życie, okaże się przydatna w każdej sytuacji. Anatomia kłamstwa to praktyczny poradnik, jak dorwać kłamcę w Twoim najbliższym otoczeniu. Philip Houston, Michael Floyd i Susan Carnicero - byli agenci CIA, założyciele QVerity (www.qverity.com), działającej na całym świecie firmy, która zajmuje się szkoleń i zapewnia usługi konsultingowe w zakresie technik wykrywania oszustw oraz weryfikacji kwalifikacji i przesłuchań. Don Tennant - dziennikarz od wielu lat zajmujący się biznesem i technologią, obecnie partner firmy QVerity. Rozpoczął pracę w Agencji Bezpieczeństwa Narodowego jako analityk problemów związanych z gospodarką międzynarodową. To cudowne, że unikalne metody agentów CIA, sprawdzone podczas przesłuchań setek podejrzanych, możemy teraz zastosować w naszym codziennym życiu. "Forbes" Z największym przekonaniem rekomenduję tę pracę wszystkim, którzy chcą podnieść swój poziom inteligencji społecznej i łatwiej wykryć kłamstwa w kontaktach w rzeczywistości realnej i wirtualnej. prof. dr hab. Zbigniew Nęcki
-
Grobowiec faraona Seneb Kaja został odkryty w zeszłym roku przez zespół prof. Josefa Wegenera z Uniwersytetu Pensylwanii. Późniejsze badania szkieletu wykazały, że władca zginął w bitwie w wieku 35-49 lat. Odniósł poważne obrażenia stóp, kostek, okolicy lędźwiowej oraz czaszki. Seneb Kaj był faraonem z epoki Drugiego Okresu Przejściowego. Naukowcy sądzą, że należał do lokalnej dynastii z Abydos i sprawował władzę zaledwie przez 4,5 roku mniej więcej w 1650 r. p.n.e. Kąt zadania ran sugeruje, że faraon znajdował się wyżej od napastników, np. na koniu. Ciosy zostały zadane z bliska. Uderzając w nogi i dół pleców, napastnicy zrzucili Seneb Kaja, a następnie celowali toporami w głowę. Prawdopodobnie władca zginął daleko od domu, bo wydaje się, że zmumifikowano go długo po śmierci. Warto odnotować, że już w czasach Drugiego Okresu Przejściowego, a więc przed zastosowaniem w boju rydwanów, Egipcjanie dobrze radzili sobie z końmi. Dr Youssef Khalifa z egipskiego Ministerstwa Starożytności opowiada, że Seneb Kaj miał od 172 do 182 cm wzrostu. Kości miednicy i nóg sugerują, że dużo jeździł konno. Nie wiadomo, czy zginął w bitwie z Hyksosami, którzy w tym czasie okupowali Dolny Egipt. Gdyby się to w przyszłości potwierdziło, byłby pierwszym władcą, który walczył o wyparcie ich z Egiptu [...]. « powrót do artykułu
-
Radzi sobie z układem odpornościowym i powoduje raka
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Medycyna
Naukowcy z University of Texas i University of California w San Francisco dowiedzieli się, w jaki sposób jeden z wirusów powodujących raka radzi sobie z układem odpornościowym. Badania te mogą pomóc w opracowaniu nowych bardziej skutecznych sposobów leczenia. Wirus Epsteina-Barr (EBV), czyli ludzki herpeswirus 4 (HHV-4) to jeden z najpowszechniej występujących wirusów u ludzi. Co roku powoduje on około 200 000 przypadków zachorowań na jak chłoniaki, nowotwory żołądka czy nowotwory jamy nosowo-gardłowej. Podobnie jak wiele innych wirusów EBV wykorzystuje microRNA podczas infekcji. Zapewnia mu ono wzrost, chroni przed układem odpornościowym i zapobiega śmierci zarażonej komórki. Jennifer Cox i profesor Chris Sullivan z UT Austin odkryli, że microRNA blokuje interferon. Komórki układu odpornościowego uwalniają go, by zapobiegać infekcjom. Interferon powoduje, że komórka zarażona przez wirusa wolniej się rozwija bądź też ginie. Okazuje się jednak, że wiele wirusów z rodzaju Herpes rozwinęło niezależnie od siebie mechanizm blokujący interferon. Zaskoczyło mnie, że tak różne wirusy rozwinęły taki sam mechanizm chroniący je przed układem odpornościowym. Dla mnie, jako biologa, jest to jak znalezienie ewolucyjnego złota - mówi profesor Sullivan. Interferon jest czasem używany do leczenia chłoniaków. Jednak czasem działa, a w innych przypadkach nie. Teraz wiemy, że chłoniaki spowodowane przez EBV są mniej podatne na leczenie interferonem. To może wyjaśniać obserwowane różnice w dotychczasowych wynikach leczenia nowotworów interferonem. Nasza praca nie prowadzi do wynalezienia nowych leków, jednak fakt, że tak różne wirusy opracowały taką samą strategię przetrwania pozwoli na opracowanie nowych terapii w przyszłości - dodaje Cox. « powrót do artykułu -
Jedzenie orzechów ziemnych zmniejsza ryzyko śmierci z powodu zawału serca. Naukowcy z Vanderbilt University i Szanghajskiego Instytutu Raka przyglądali się zależnościom między jedzeniem fistaszków oraz innych orzechów i śmiertelnością w zróżnicowanych rasowo społecznościach o niskim dochodzie. Stwierdzili, że spożycie orzechów ziemnych wiąże się z mniejszą liczbą zgonów, zwłaszcza z powodu chorób serca. Orzechy są bogate w [...] nienasycone kwasy tłuszczowe, błonnik, witaminy, przeciwutleniacze fenolowe, argininę i inne fitozwiązki. Wszystkie z nich są uważane za korzystne dla serca, prawdopodobnie ze względu na właściwości przeciwutleniające, przeciwzapalne i sprzyjające utrzymaniu funkcji śródbłonka - podkreśla dr Xiao-Ou Shu. Choć już wcześniejsze studia łączyły spożycie orzechów z niższą śmiertelnością, badania te koncentrowały się raczej na bogatszych białych populacjach. Autorzy publikacji z JAMA Internal Medicine jako pierwsi wykazali, że wszystkie rasy mogą skorzystać na uwzględnieniu tych produktów w diecie. W naszym studium wykazaliśmy, że spożycie orzeszków ziemnych wiązało się ze zmniejszoną ogólną śmiertelnością i śmiertelnością z powodu chorób sercowo-naczyniowych w [...] czarno-białych populacjach o niskim dochodzie z USA i wśród Chińczyków obojga płci z Szanghaju. W badaniu uwzględniono ponad 70 tys. Amerykanów o pochodzeniu europejskim i afrykańskim z Southern Community Cohort Study (SCCS), którzy byli przeważnie biedni oraz ponad 130 tys. Chińczyków z 2 badań kohortowych: Shanghai Women's Health Study (SWHS) i Shanghai Men's Health Study (SMHS). Spożycie orzechów określono w oparciu o kwestionariusze wypełnione na początku studiów. Dla uczestników SCCS zgony określano dzięki danym z Narodowego Indeksu Zgonów i rządowej agencji odpowiedzialnej za ubezpieczenia społeczne (Social Security Administration, SSA). W przypadku uczestników SWHS/SMHS zgony stwierdzano w ramach wizyt domowych i analizując zawartość Shanghai Vital Statistics Registry. W sumie doliczono się ponad 14 tys. zgonów. Średnio losy uczestników SCCS śledzono przez 5,4 roku, SMHA przez 6,5 roku, a SWHS aż 12,2 roku. Akademicy zauważyli, że dla wszystkich grup etnicznych i płci spożycie orzeszków ziemnych wiązało się ze zmniejszoną śmiertelnością, zwłaszcza z powodów sercowo-naczyniowych. Gdy porównano najwyższy i najniższy kwartyl spożycia, okazało się, że ta pierwsza była obniżona o 17-21%, a druga aż o 23-38%. Ponieważ orzeszki ziemne są tańsze od orzechów drzewnych, zwiększenie ich spożycia stanowi, wg Shu, ekonomiczne podejście do poprawy zdrowia sercowo-naczyniowego. Współautor studium dr William Blot podkreśla, że dane pochodzą z badań obserwacyjnych, a nie randomizowanych testów klinicznych, dlatego nie można mieć pewności, że to orzechy ziemne per se odpowiadają za stwierdzaną obniżoną śmiertelność. Dodaje on jednak, że odkrycia studium stanowią poparcie dla wcześniejszych badań, które sugerowały, że jedzenie orzechów jest dobre dla zdrowia [...]. « powrót do artykułu
-
Z fizyki wiemy, że światło ma naturę korpuskularno-falową, czyli jest jednocześnie falą i cząstką. Dotychczas jednak nie udało się jednocześnie zaobserwować obu właściwości światła. Dokonali tego dopiero naukowcy ze szwajcarskiej Politechniki Federalnej w Lozannie (EPFL – Ecole Polytechnique Federale de Lausanne). Zespół Fabrizio Carbone'a przeprowadził eksperyment, dzięki któremu zaobserwowano światło zachowujące się jednocześnie jak fala i cząstka. Najpierw do niewielkiego metalicznego nanokabla wpuszczono laserowy impuls światła. Światło dodało energii naładowanym cząsteczkom w nanokablu, powodując, że zaczęły one wirować. Jako, że światło podróżowało w dwóch przeciwnych kierunkach, w pewnym momencie się spotykało i tworzyło falę, która wyglądała, jakby stała w miejscu. Fala ta stała się źródłem światła dla eksperymentu. Następnie naukowcy wystrzelili w pobliżu nanokabla strumień elektronów, które posłużyły do zobrazowania stojącej fali światła. Gdy elektrony trafiły na tę falę przyspieszały lub zwalniały. Zespół Carbone'a wykorzystał następnie superszybki mikroskok, dzięki którym udało się określić, w którym miejscu elektrony zwalniały, a gdzie przyspieszały. W ten sposób otrzymano obraz stojącej fali, która jednocześnie była zbiorem cząstek. Eksperyment ten po raz pierwszy pokazuje, że możemy bezpośrednio zaobserwować naturę światła. Otwiera on też nowe możliwości przed badaniami na polu komputerów kwantowych - mówi Carbone. « powrót do artykułu
-
Niedobór białka transportującego glukozę pogarsza alzheimera
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Medycyna
Niedobór białka GLUT1, które transportuje glukozę przez barierę krew-mózg (BKM), wydaje się nasilać chorobę Alzheimera. Zespół z Uniwersytetu Południowej Kalifornii uważa, że obranie na cel tego białka może zapobiec lub spowolnić dysfunkcje naczyniowo-neuronalne i degenerację w przebiegu alzheimera. Nasze wyniki sugerują, że niedobory GLUT1 w barierze krew-mózg to nie tyle objaw alzheimera, co zjawisko prowadzące do serii pogarszających chorobę urazów naczyniowych - opowiada dr Berislav V. Zloković. Dotąd specjaliści wiedzieli, że alzheimeryzm cechuje się wczesnym spadkiem transportu glukozy, któremu towarzyszy zmniejszona ekspresja GLUT1 w BKM, ale nie było wiadomo, czy spadki GLUT1 wpływają na patogenezę choroby. W ramach nowego studium ekipa Zlokovicia wykorzystała transgeniczne myszy wytwarzające nadmierne ilości prekursora amyloidu APP, by wykazać, że GLUT1 jest konieczne do podtrzymania właściwej sieci naczyń kapilarnych, przepływu krwi oraz integralności bariery krew-mózg. Okazało się, że niedobór białka prowadził do zmniejszonego wychwytu glukozy już w 2. tygodniu życia, a do wieku 6 miesięcy rozwijały się dysfunkcje neuronalne (komórki nerwowe były np. mniej aktywne i dochodziło do ich stopniowego obumierania) oraz deficyty behawioralne. Występował też podwyższony poziom beta-amyloidu, przy jednoczesnym mniej skutecznym jego usuwaniu. Oprócz tego zespół stwierdził, że niedobór GLUT1 w śródbłonku naczyń inicjował rozpad bariery krew-mózg. To ważne spostrzeżenie, gdyż powszechnie uważa się, że rozpad bariery krew-mózg ułatwia odkładanie złogów beta-amyloidu. W przyszłości naukowcy zamierzają rozpoznać szlaki metaboliczne, za pośrednictwem których niedobory GLUT1 w barierze krew-mózg wpływają na metabolizm mózgu. Chcą też sprawdzić, czy wczesna utrata GLUT1 (w okresie płodowym) wpływa na ośrodkowy układ nerwowy inaczej niż jego niedobór na późniejszych etapach życia. « powrót do artykułu -
Zmiany klimatyczne mogą wywoływać gwałtowne zjawiska pogodowe. Jak się okazuje, mogą również prowadzić do wojen. Tak przynajmniej twierdzą autorzy artykułu opublikowanego w PNAS, zdaniem których wojna w Syrii to m.in. skutek ocieplania się klimatu. Konflik w Syrii i powstałe w jego wyniku Państwo Islamskie, to jeden z najpoważniejszych problemów obecnej polityki międzynarodowej. W latach 2006-2011 Syria doświadczyła największych znanych nam susz. Wiele rodzin rolniczych utraciło swoje zbiory, co zmusiło je do migracji do miast. To tylko zwiększyło już istniejące napięcia społeczne wywołane przez coraz większą liczbę uchodźców z Iraku, wyjaśnia współautor artykułu Richard Seager z Columbia University. Z powodu suszy wzrosły ceny żywności, więcej osób popadło w nędzę. Nie twierdzimy, że sama susza spowodowała wojnę. Mówimy, że nałożyła się ona na już istniejące napięcia, przez co przekroczona została granica, poza którą był otwarty konflikt zbrojny. Warto też przypomnieć, że susza była tak dotkliwa przez działania człowieka w tym regionie - dodaje Seager. Uczony wyjaśnia, że cały Bliski Wschód stoi w obliczu coraz poważniejszych niedoborów wody. Globalne ocieplenie powoduje, że szybciej odparowuje ta woda, która znajduje się w glebie i na jej powierzchni, a dodatkowo spowodowało ono, że podczas pory deszczowej wieją słabsze wiatry, które przynosiły wilgoć znad Morza Śródziemnego. Specjaliści już od lat zauważają, że wyższe temperatury i susze niosą ze sobą ryzyko wybuchu konfliktów zbrojnych. W 2009 roku zauważono, że na przestrzeni ostatnich 30 lat istniała korelacja pomiędzy wzrostem temperatury w Afryce subsaharyjskiej, a prawdopodobieństwem wybuchu konfliktów. Z kolei w 2011 roku ukazały się badania, których autorzy uznali, że wzrost cen żywności spowodowany globalnym ociepleniem przyczynił się do wybuchu rewolucji w Egipcie. Zmiany klimatyczne są postrzegane jako coraz większe zagrożenie. W listopadzie ubiegłego roku Pentagon opublikował raport, w którym ocieplenie klimatu uznano za zagrażający bezpieczeństwu USA czynnik zwiększający ryzyko wybuchu konfliktów. Globalne ocieplenie prowadzi do konfliktów nie tylko w już niespokojnych regionach. W Kalifornii rośnie napięcie pomiędzy politykami z południa i północy stanu. Dotyczy ono praw do korzystania z zasobów wody pitnej z rzek, topniejących śniegów i podziemnych zbiorników. Ocieplający się klimat powoduje, że i tam wody jest coraz mniej. « powrót do artykułu
-
Wysłana przez NASA sonda Dawn znajduje się już w pobliżu planety karłowatej Ceres. Gdy w piątek, 6 marca, wejdzie na jej orbitę, zapisze się w historii jako pierwszy wysłany przez człowieka pojazd, który odwiedził i badał planetę karłowatą. Najnowsze obrazy przysłane przez Dawn pokazują, że na powierzchni Ceres znajdują się liczne kratery oraz wyjątkowo jasne obszary. W miarę, jak Dawn będzie zbliżał się do planety, naukowcy będą analizowali kolejne zdjęcia, próbując dowiedzieć się czegoś na temat tego obiektu. Badanie Ceres pozwala na prześledzenie historii kosmosu. Daje możliwość odczytania najwcześniejszych rozdziałów historii Układu Słonecznego. Dane z Ceres mogą dostarczyć przełomowych informacji na temat formowania się Układu Słonecznego - mówi Jim Green, dyrektor Planetary Science Division w kwaterze głównej NASA. Od grudnia ubiegłego roku Dawn powoli zbliża się do Ceres. Od 25 stycznia dostarcza najdokładniejszych z dostępnych fotografii. Im bliżej planety, tym jego zdjęcia są lepsze. Ceres została odkryta w 1801 roku przez ojca Giuseppe Piazziego. Z czasem, gdy w okolicy odkrywano kolejne obiekty, uznano, że znajduje się ona w pasie asteroid. Od 2006 roku Ceres, podobnie jak Pluton, jest uznawana za planetę karłowatą. Sonda Dawn, wystrzelona we wrześniu 2007 roku, najpierw przez 14 miesięcy (w latach 2011-2012) badała asteroidę Vesta. Teraz zbliża się do największego obiektu w pasie asteroid. Średnica Ceres wynosi 950 kilometrów, a jej powierzchnia jest równa 38% powierzchni USA. Szacuje się, że 25% masy Ceres stanowi woda. « powrót do artykułu
-
W kwietniu ubiegłego roku Microsoft zakończył – i tak wyjątkowo długie – wsparcie dla systemu Windows XP. Wygląda jednak na to, że jego użytkownicy nie mają zamiaru rezygnować z przestarzałego OS-u, dla którego nie są już publikowane poprawki bezpieczeństwa. Co więcej, z danych zarówno Net Applications jak i StatCounter wynika, że ostatnio rynek Windows XP nieco się... powiększył. Zwykle dane obu firm znacznie się od siebie różnią. Jednak nie tym razem. Z danych Net Applications wynika, że w lutym, w porównaniu ze styczniem, Windows XP używało o 0,2% osób więcej. Identyczne informacje przekazuje StatCounter. Widać jednak wyraźną różnicę w ogólnych szacunkach wielkości rynku tego systemu. Według Net Applications jest on obecnie zainstalowany na 19,2% komputerów. Zdaniem StatCounter odsetek ten wynosi 12,2%. Obie firmy zgadzają się za to, że najpopularniejszym systemem operacyjnym jest Windows 7 i obie twierdzą, że jest on zainstalowany na około 55% pecetów. Nie zgadzają się z kolei co do udziałów Windows 8.1. Net Applications twierdzi, że do systemu tego należy 10,5% rynku, a zdaniem StatCounter jest to 14,8%. Przedsiębiorstwa zauważają, że udziały najnowszego OS-u Microsoftu przestały rosnąć. Jest to prawdopodobnie spowodowane oczekiwaniem klientów na premierę Windows 10. « powrót do artykułu
-
Surowica aligatora lekarstwem na antybiotykooporność?
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Nauki przyrodnicze
We krwi aligatora amerykańskiego (Alligator mississippiensis) odkryto peptydy antydrobnoustrojowe, które zapewniają gadom ochronę przed infekcjami. Aligatory zadają sobie wzajemnie rany i wychodzą z nich często bez komplikacji, choć środowisku, w którym żyją, daleko do sterylności - zaznacza Barnet Bishop z Uniwersytetu George'a Masona w Fairfax. W 2008 r. chemicy z Luizjany odkryli, że już niewielkie ilości aktywnych białek z leukocytów aligatorów amerykańskich uśmiercają cały szereg bakterii, w tym metycylinoopornego gronkowca złocistego (MRSA), oraz 6 z 8 szczepów bielnika białego (Candida albicans). Wcześniejsze studium tego samego zespołu wykazało także, że białka z krwi gada mogą pomóc w zwalczaniu wirusa HIV. Badania zademonstrowały, że w grę wchodzą enzymy, które rozkładają pewien rodzaj lipidu. Najnowsze badania ekipy Bishopa ujawniły, że enzymy nie są jedyną bronią aligatorów, Amerykanom udało się bowiem wyizolować wspomniane na początku peptydy antydrobnoustrojowe. Ponieważ są one dodatnio naładowane, naukowcy opracowali nanocząstki, które umożliwiają ich elektrostatyczne wychwycenie ze złożonej mieszaniny białek surowicy. W sumie wyłapano 45 peptydów, ale zsyntetyzowano i oceniono właściwości tylko ośmiu. Pięć uśmiercało część pałeczek okrężnicy (Escherichia coli), a trzy pozostałe zabijały większość E. coli i wykazywały pewną aktywność w stosunku do pałeczek ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa) i gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus). W niedalekiej przyszłości naukowcy chcą się zająć innymi krokodylami, w tym gawialem gangesowym i krokodylem syjamskim. « powrót do artykułu -
Wyjaśniono, czemu azotany poprawiają sportowe osiągi
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Zdrowie i uroda
Popularne wśród sportowców suplementy z azotanami poprawiają osiągi, bo zmniejszają lepkość krwi, poprawiając jej przepływ. Co istotne, nie dochodzi przy tym do upośledzenia zaopatrzenia tkanek w tlen. Nasze badanie rzuca nowe światło na to, jak kontrolowane są dostawy tlenu do tkanek organizmu [...] i jaką rolę spełniają w tym nerki oraz wątroba. Ustalenia wskazują na potencjalne metody dietetycznej interwencji w przypadku nadkrwistości innych schorzeń, które wymagają zmniejszenia masy czerwonych krwinek [...] - podkreśla dr Andrew Murray z Uniwersytetu w Cambridge. Zespół badał efekty suplementacji azotanami w czterech grupach szczurów; zwierzęta trzymano albo w warunkach zwykłych, albo z obniżoną ilością tlenu i podawano im chlorek lub azotan sodu. Ściśle monitorowano ilość NaNO3 przyjmowanego z pokarmem i wodą, tak by osiągnąć wartość 7 mg NaNO3 na kg masy ciała dziennie. Wiadomo, że niedotlenienie (hipoksja) podnosi poziom hemoglobiny, ale suplementacja umiarkowanymi dawkami azotanu w dużej mierze hamowała to zjawisko. Niespodziewanie dla naukowców azotany obniżały także poziom hemoglobiny u zwierząt hodowanych w warunkach normoksyjnych. Autorzy publikacji z The FASEB Journal zauważyli, że przy wyższych dawkach azotanu stężenia hemoglobiny zaczynały znowu rosnąć. Analizując mechanizmy leżące u podłoża tych zjawisk, akademicy odkryli, że supresja poziomu hemoglobiny była wynikiem dotlenienia wątroby i supresji ekspresji "tutejszej" erytropoetyny. Kiedy jednak poziom hemoglobiny spadał, zmniejszało się zaopatrzenie w tlen nerek i przy wyższych dawkach NaNO3 zaczynały one produkować więcej odwracającej opisane wcześniej efekty erytropoetyny. « powrót do artykułu -
Odkryto unikatowe zmiany immunologiczne u osób na wczesnym etapie zespołu chronicznego zmęczenia (ZPZ). To pierwsze twarde dowody na to, że zespół to choroba biologiczna, a nie jak dotąd sądzono, raczej zaburzenie psychologiczne. Osoby z zespołem przewlekłego zmęczenia czują się wyczerpane i uczucia tego nie usuwają odpoczynek ani sen. Mogą również występować bóle mięśniowe oraz problemy z koncentracją. Czasem ZPZ powoduje długoterminową niepełnosprawność, lecz u wielu osób z biegiem czasu następuje poprawa. Akademicy z Uniwersytetu Columbii porównywali osocze 298 pacjentów z ZPZ i 348 zdrowych ludzi. Amerykanie określali poziom 51 immunologicznych biomarkerów. U osób, które chorowały 3 lata bądź krócej, wykryto specyficzne wzorce. Choroba na wcześniejszym etapie oznaczała wyższy poziom wielu cytokin. Szczególnie silny związek zaobserwowano w przypadku interferonu gamma; warto przypomnieć, że białko to powiązano ze zmęczeniem po przebytych chorobach wirusowych, w tym po wywoływanej przez wirus Epsteina-Barr (EBV) mononukleozie zakaźnej. Poziomu cytokiny nie dało się wyjaśnić nasileniem symptomów. Teraz mamy dowód na to, co było oczywiste dla milionów chorób osób - ZPZ nie ma podłoża psychologicznego. Nasze wyniki mogą przyspieszyć proces stawiania diagnozy [...] oraz opracowywania nowych metod leczenia, które będą bazować na wczesnych markerach z krwi - podkreśla dr Mady Hornig. Zespół przypomina, że na rynku dostępne są już ludzkie przeciwciała monoklonalne, które zmniejszają poziom interleukiny-17A (poziom tej cytokiny jest podwyższony na początkowych etapach ZPZ). Zanim jednak rozpoczną się testy kliniczne leków, dr Hornig chciałaby zreplikować uzyskane wyniki w rocznym badaniu podłużnym; pomogłoby to ustalić, jak poziomy cytokin, w tym interleukiny-17A, zmieniają się u tego samego pacjenta w zależności od czasu trwania choroby. Studium sugeruje, że infekcje, np. EBV, zaburzają zdolność układu odpornościowego do samowyciszania i powrotu do homeostazy. Odpowiedź immunologiczna "utyka" na wysokich obrotach. Wydaje się, że pacjenci z ZPZ są do circa 3 lat zalewani cytokinami. Potem układ odpornościowy przechodzi wyczerpanie, a poziom cytokin spada. Przed każdym pobraniem krwi ochotników proszono o wypełnienie kwestionariusza, częściowo po to, by wywołać u nich zmęczenie. Amerykanie kontrolowali także różne czynniki wpływające na układ odpornościowy, m.in. porę dnia, porę roku i położenie geograficzne miejsca, w którym pozyskiwano próbki oraz wiek, płeć i rasę. W równolegle prowadzonym studium doktorzy Hornig i Ian Lipkin badają płyn mózgowo-rdzeniowy chorych z ZPZ. Naukowcy poszukują śladów molekularnych "sprawców": bakterii, wirusów i/lub grzybów (wcześniej sam Lipkin wykluczył, że ZPZ powodują 2 wirusy: XMRV i MuRRS). « powrót do artykułu
-
Przed kilkoma laty świat obawiał się niedoborów na rynku metali ziem rzadkich. Chiny, które niemal zmonopolizowały rynek metali ziem rzadkich, zaczęły nakładać ograniczenia eksportowe. Jako, że metale te są powszechnie wykorzystywane w nowoczesnych technologiach – od turbin wiatrowych po telefony komórkowe – obawiano się niedoborów i wzrostu cen. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Co zatem się stało? Gareth Hatch, założyciel Technology Metals Research mówi, że ceny metali ziem rzadkich spadły po połowie 2011 roku i czarny scenariusz się nie ziścił. Stało się tak głównie dlatego, że firmy, obawiając się niedoborów, porobiły zapasy. Zmniejszenie kwot eksportowych przez Chiny nie było więc na rynku odczuwalne. Groźba zwiększenia cen spowodowała też, że wiele przedsiębiorstw zaczęło szukać sposobów na zmniejszenie swojego uzależnienia od tych metali. Rozpoczęto poszukiwania materiałów, które mogłyby je zastąpić, przemysł oświetleniowy zwiększył produkcję diod LED, a zmniejszył tradycyjnych świetlówek wymagających użycia większej ilości metali ziem rzadkich. Siemens opracował technologię, dzięki której do produkcji turbin wiatrowych używa mniej dysprozu, a Nissan, dzięki nowemu procesowi produkcyjnemu, aż o 40% zmniejszył ilość tego pierwiastka w modelu Leaf. Wzrost cen w latach 2010-2011 spowodował też, że ponownie uruchomiono należącą do firmy Molycorp kopalnię w amerykańskim Mountain Pass, która w przeszłości była największą na świecie kopalnią metali ziem rzadkich. Zaczęła pracować też australijska kopalnia Mount Weld, właśność firmy Lynas Corporation. Przez spadające ceny obie kopalnie nie pracują obecnie na pełnych obrotach. Chiny wciąż są największym na świecie producentem metali ziem rzadkich. Do kraju tego należy ponad 80% rynku. Jednocześnie chiński przemysł zużywa 70% całego światowego wydobycia tych metali. « powrót do artykułu
-
Sfotografowano ultramałe bakterie, zbliżające się do dolnej granicy wielkości życia. O ich istnieniu dyskutowano już od 20 lat, ale aż do teraz nie sporządzono opisu genetyczno-mikroskopowego. Ich średnia objętość wynosi 0,009 mikrometra sześciennego, co oznacza, że wewnątrz pałeczki okrężnicy (Escherichia coli) zmieści ok. 150, a na czubku ludzkiego włosa ponad 150 tys. tych organizmów. Zróżnicowane bakterie odkryto w wodzie gruntowej. Wydaje się, że są one dość rozpowszechnione i zbliżają się do dolnej granicy życia, czyli najmniejszej wielkości, przy której komórka jest w stanie nadal pomieścić wszystkie elementy konieczne do podtrzymania życia. W bakteriach znajdują się gęsto upakowane spirale, najprawdopodobniej DNA, a także bardzo mała liczba rybosomów. Na komórce widać pile - puste w środku "włoski" komórkowe, pełniące ważną rolę podczas koniugacji. Metabolizm jest ponoć znacznie ograniczony i dane genetyczne wskazują, że by zrealizować pewne zadania, bakterie muszą polegać na innych bakteriach. Jak podkreślają autorzy publikacji z Nature Communications, bakterie należą do 3 słabo poznanych taksonów. Są enigmatyczne. Wykrywa się je w wielu środowiskach i zapewne odgrywają ważną rolę w społecznościach bakteryjnych i ekosystemach. Dotąd jednak nie pojęliśmy w pełni, czym się zajmują - opowiada prof. Jill Banfield z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley (UCB). Nie ma zgody co tego, jak mały wolno żyjący organizm może być i jakie strategie optymalizacji przestrzeni stosują wtedy komórki. Nasze badanie to ważny krok w kierunku opisania rozmiaru, kształtu oraz wewnętrznej budowy ultramałych komórek - dodaje dr Birgit Luef. Zespół z UCB i Lawrence Berkeley National Laboratory zaczął badania bakterii z niehodowanych taksonów. Niektóre mają bardzo małe genomy, dlatego naukowcy założyli, że cechują je także niewielkie rozmiary. Aby skoncentrować je w próbce, wodę gruntową z Rifle w stanie Kolorado przepuszczano przez coraz mniejsze filtry, aż do 0,2 μm. Choć te ostatnie wykorzystuje się do sterylizacji wody, próbki nie były bynajmniej jałowe. Za pomocą przenośnego urządzenia mikroorganizmy błyskawicznie schłodzono do -272 stopni Celsjusza. Dzięki temu było wiadomo, że nie ulegną uszkodzeniu podczas transportu do laboratorium. Zamrożone próbki przewieziono do Berkeley Lab, gdzie Luef i Luis Comolli opisali wielkość i budowę wewnętrzną komórek, stosując elektronową kriomikroskopię 2D i 3D. Zdjęcia ujawniły też dzielące się komórki, co wskazywało, że bakterie były zdrowe i nie uległy przez głodzenie zmniejszeniu do anormalnie małych gabarytów. Genomy zsekwencjonowano w Joint Genome Institute. Susannah Tringe ustaliła, że ich długość sięgała ok. 1 mln par zasad. Dalsze badania, m.in. metagenomiczne, zademonstrowały, że bakterie należały do 3 typów: WWE3, OP11 oraz OD1. Co ciekawe, nie znamy funkcji połowy genów znalezionych w organizmach z tych 3 taksonów - podkreśla Banfield. Ostatnio akademicy oszacowali wielkość komórki pewnej morskiej bakterii na 0,013 mikrometra sześciennego, ale posłużyli się techniką, która nie mierzy bezpośrednio średnicy komórki. Istnieją też wcześniejsze zdjęcia spod mikroskopu elektronowego archeanów z komórkami wielkości 0,009 mikrometra sześciennego. Wg naukowców, oznacza to, że ultramałe organizmy z ograniczonymi funkcjami metabolicznymi reprezentują dwie z trzech domen. « powrót do artykułu
-
Już w przyszłym roku rozpocznie się budowa pierwszego toru Hyperloop. Nie ma to być tor testowy, ale obsługująca pasażerów linia o długości 8 kilometrów. Hperloop to pomysł Elona Muska, założyciela Tesli i SpaceX. Ma ona umożliwiać podróże z prędkością około 6500 kilometrów na godzinę. Nowy system transportu ma składać się z umieszczonych na wysokich wspornikach tub, w których, dzięki magnetycznej lewitacji, podróżowałyby niewielkie kapsuły, mieszczące do 6 pasażerów. Podróż pomiędzy Los Angeles a San Francisco trwałaby około 30 minut, a wyprawa z jednego wybrzeża USA na drugie zajęłaby mniej niż godzinę. Pasażerowie przemieszczaliby się błyskawicznie i tanio. Za bilet z Kalifornii do Nowego Jorku trzeba by zapłacić około 100 dolarów. System transportu ma obsługiwać Quad Valley, budowaną od podstaw miejscowość między Los Angeles a San Francisco. Firma Hyperloop Transportation Technologies podpisała już odpowiednią umowę z deweloperami Quad Valley. Przewiduje ona budowę systemu, w którym transport będzie odbywał się z prędkością do 320 km/h. Na stronie Quad Valley czytamy, że będzie to modelowe samowystarczalne miasto XXI wieku. Ma ono być w 100 procentach zasilane energią słoneczną i stać się wzorcem dla nowych standardów ekologii, recyklingu i odpowiedzialności za środowisko naturalne. « powrót do artykułu
-
Terroryści z Państawa Islamskiego grożą śmiercią założycielowi Twittera. Jack Dorsey znalazł się na ich celowniku, gdyż w ostatnim czasie Twitter zablokował wiele kont należących do islamistów. To właśnie dzięki Zachodowi, którego tak nienawidzą, i jego technologii islamiści docierają do milionów ludzi na całym świecie, wykorzystując serwisy społecznościowe takie jak Twitter, YouTube czy Facebook. Jednak w ciągu ostatnich miesięcy Twitter zlikwidował dziesiątki tysięcy kont wykorzystywanych przez terrorystów. Niedawno islamiści z ISIS chcieli rozpocząć w mediach społecznościowych wielką kampanię w obronie wolności słowa. Mieli zamiar zwrócić na siebie jeszcze większą uwagę opowiadaniem, jak bardzo są prześladowani przez serwisy społecznościowe, które blokują ich konta. Plan spalił jednak na panewce. Propaganda ISIS została całkowicie stłumiona przez kurdyjskich i amerykańskich użytkowników Twittera, a pomogła w tym, jak się okazało, akcja podjęta przez sam serwis społecznościowy, którzy jednocześnie zlikwidował wiele kont należących do terrorystów. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by Twitter blokował konta, których właściciele nie umieszczali zakazanych fotografii lub atakowali czy grozili innym. Tym razem w ciągu jednego dnia niektóre z kont zawieszano nawet 3-7 razy - mówi Elijah Magnier. Sami zwolennicy ISIS oszacowali, że Twitter zlikwidował im około 20 000 kont. Praca nad założeniem kont i przyciągnięciem dużej liczby obserwujących, nie jest prosta, nic zatem dziwnego, że islamiści nie są zadowoleni z działań Twittera. Jak informuje James Clapper, odpowiedzialny za pracę wszystkich amerykańskich agencji wywiadowczych, tylko w ciągu ostatnich 2 miesięcy do ISIS dołączyło ponad 700 obywateli państw Zachodu. Rekrutacja większości z nich odbyła się właśnie za pośrednictwem internetu. Za blokowaniem kont należących do islamistów nie stoi jedynie Twitter. Organizacja Anonimowi oraz wielu niezależnych hakerów na własną rękę wyszukuje i blokuje konta oraz witryny terrorystów. Dzień, który miał być wielkim propagandowym triumfem ISIS, przeszedł całkowicie niezauważony. « powrót do artykułu
-
Z Przylądka Canaveral wystartowała rakieta, na której pokładzie znalazły się pierwsze w historii satelity o napędzie wyłącznie elektrycznym. Falcon 9 firmy SpaceX wyniósł na orbitę dwa satelity zbudowane przez Boeinga na zlecenie firm Eutelsat Communications i ABS. Satelity wyposażono w lekkie wyłącznie elektryczne silniki. To pierwszy taki przypadek. Zwykle satelity korzystają z tradycyjnych silników z paliwem chemicznym. Zaletą napędu elektrycznego jest to, że potrzebuje on znacznie mniej paliwa od silników na paliwo chemiczne. Mamy więc lżejsze satelity, co powinno – przynajmniej w teorii – pozwolić na znaczne obniżenie kosztów ich wystrzelenia - mówi Michel de Rosen, dyrektor firmy Eutelsat. De Rosen przyznał, że dzięki napędowi elektrycznemu, który pozwolił na umieszczenie dwóch satelitów na średniej wielkości rakiecie Falcon 9, SpaceX będzie mogła walczyć o rynek niewielkich satelitów. Obecnie europejska firma Arianespace jest niemal monopolistą na rynku wystrzeliwania niewielkich satelitów. Wadą napędu elektrycznego jest długi czas wchodzenia satelity na orbitę. W przypadku napędów chemicznych zajmuje to kilka tygodni, satelita z napędem elektrycznym wędruje na orbitę przez kilka miesięcy. « powrót do artykułu