-
Liczba zawartości
37614 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
nigdy -
Wygrane w rankingu
246
Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl
-
Podczas organizowanej przez Marynarkę Wojenną USA wystawy Sea-Air-Space Exposition uwagę odwiedzających przykuło działo fotonowe rozwijane przez firmę General Atomics. Tactical Laser Weapon Module (TLWM) to niewielka, ale potężna broń laserowa. Niemal wszystkie informacje na jej temat zostały utajnione, jednak dziennikarzom udało się co nieco dowiedzieć. Całkowita objętość działa wynosi około 2 metrów sześciennych, można więc montować je większych samochodach. Moc wyjściowa działa wynosi od 75 do 300 kilowatów. To bardzo dużo, zważywszy na fakt, że w ubiegłym roku Lockheed Martin zademonstrował działo laserowe, które za pomocą 10-kilowatowego impulsu było w stanie zestrzeliwać rakiety z odległości około 1,5 kilometra. Waga całego TLWM zależy od zamówionej mocy i liczby strzałów. Inżynierowie General Atomics zdradzili, że udało się ją zmniejszyć do 4 kilogramów na kilowat mocy. Działa nie trzeba podłączać do zewnętrznego źródła zasilania. Jest ono wyposażone w akumulatory litowo-jonowe, które pozwalają na oddanie pewnej (utajnionej) liczby strzałów. General Atomics twierdzi, że ich działo mogłoby znaleźć się na wyposażeniu m.in. dronów takich jak Predator C czy Joint Light Tactical Vehicle, czyli następcy Humvee. « powrót do artykułu
-
Ludzie mogą komunikować pozytywne emocje za pośrednictwem zapachu potu. Naukowcy przekonują, że wytwarzamy wtedy związki chemiczne (chemosygnały), które inni są w stanie odebrać. Nasze badanie pokazuje, że bycie wystawionym na oddziaływanie potu wyprodukowanego podczas odczuwania szczęścia skutkuje analogicznym uczuciem [...], a więc zarażeniem stanem emocjonalnym. To sugeruje, że ktoś, kto jest szczęśliwy, może nasycić swoim uczuciem osoby z otoczenia. W pewien sposób pot szczęścia jest jak uśmiech - ma moc zarażania - wyjaśnia Gün Semin z Uniwersytetu w Utrechcie. Holendrzy zaprosili do udziału w eksperymencie 12 białych mężczyzn. Ochotnicy nie palili ani nie przyjmowali żadnych leków. Nie mieli też zdiagnozowanej choroby psychicznej. Nie pozwolono im spożywać alkoholu i pokarmów o silnym zapachu, uprawiać seksu ani za dużo ćwiczyć. Badani przyszli do laboratorium, opłukali i wysuszyli pachy, umieścili pod nimi wkładki wchłaniające i włożyli upraną wcześniej koszulkę. Później wyświetlano im filmy, które miały indukować określony stan emocjonalny (szczęście, strach bądź wrażenia neutralne). To, czy emocję udało się wywołać, ustalano za pomocą testu; panom wyświetlano chińskie symbole i proszono, by ocenili, jak bardzo przyjemne bądź nieprzyjemne im się wydały. Po zakończeniu zadania wkładki wyjęto i schowano do pojemników. W drugiej części studium wzięło udział 36 białych kobiet bez zaburzeń psychicznych, chorób układu oddechowego i innych chorób. Psycholodzy podkreślają, że uwzględniono tylko kobiety, bo mają lepsze powonienie oraz większą wrażliwość na sygnały emocjonalne niż mężczyźni. Ponieważ próba była podwójnie ślepa, ani ochotniczki, ani naukowcy nie wiedzieli, która kobieta co wąchała. Panie sadzano na fotelu. Brodę należało położyć na podpórce. Fiolkę z nasączoną potem wkładką umieszczano w specjalnym uchwycie i otwierano. Kobiety wystawiano na działanie wszystkich typów próbek: szczęśliwych, przestraszonych i neutralnych. Między ekspozycjami robiono 5-min przerwy. Wstępna analiza danych wykazała, że filmy wywołały u mężczyzn pożądane emocje. Panowie, którzy oglądali straszne wideo, prezentowali głównie negatywne emocje, a mężczyźni po filmach wywołujących szczęście przede wszystkim uczucia pozytywne. Psycholodzy są też przekonani, że via pot mężczyźni przekazali swoje emocje kobietom. Panie wystawione na oddziaływanie potu strachu wykazywały większą aktywność środkowego mięśnia czołowego, który bierze udział w ekspresji strachu, zaś u kobiet wąchających pot szczęścia pojawiała się aktywność mięśniowa typowa dla uśmiechu Duchenne'a. Nie zaobserwowano związku między reakcją twarzy kobiet a ich oceną intensywności i przyjemności zapachu. Autorzy studium z pisma Psychological Science tłumaczą, że między nadawcą (pocącym się) a odbiorcą (wąchającym) zachodzi synchronizacja behawioralna. Psycholodzy dodają, że podczas testów przetwarzania percepcyjnego kobiety wąchające pot szczęścia demonstrowały bardziej globalne nastawienie. Pasuje to do ustaleń wcześniejszych badań, które demonstrowały, że ludzie wprowadzeni w dobry nastrój mają tendencję właśnie do globalnego stylu przetwarzania informacji. Co ciekawe, próbki potu nie wpływały na to, jak panie oceniały chińskie symbole. Zespół Semina uważa, że fakt, iż niektóre miary odzwierciedlały zarażanie emocjami, a inne nie, wynika z tego, że część z nich angażuje język. « powrót do artykułu
-
Polsko-amerykańska współpraca naukowa zaowocowała odkryciem jednej z najodleglejszych znanych nam egzoplanet. Dzięki wykorzystaniu Teleskopu Kosmicznego Spitzera oraz Eksperymentu Soczewkowania Grawitacyjnego (OGLE) znaleziono gazową planetę oddaloną od nas o około 13 000 lat świetlnych. OGLE to projekt naukowy prowadzony przez Uniwersytet Warszawski. Wykorzystywany jest w nim polski teleskop z Las Campanas w Chile. Udoskonalona przez Polaków technika mikrosoczewkowania grawitacyjnego pozwoliła na odkrycie około 30 planet. Najdalsza z nich znajduje się w odległości 25 000 lat świetlnych od Ziemi. Mikrosoczewkowanie pozwala już teraz na wykrywanie planet znajdujących się pomiędzy Układem Słonecznym a niemalże centrum galaktyki. Technika ta umożliwia sprawdzenie relatywnej wydajności formowania się planet w różnych miejscach galaktyki - mówi współautor badań, Andrew Gould z Ohio State University. Mikrosoczewkowanie grawitacyjne nie zawsze pozwala na dokładne określenie położenia planety. Z około 30 planet odkrytych tą techniką mniej więcej połowa nie ma dobrze obliczonego położenia. Właśnie tutaj pomocny jest Teleskop Spitzera. Obecnie znajduje się on w odległości 207 milionów kilometrów od Ziemi, jest więc dalej od naszej planety niż Słońce. Gdy jednocześnie obserwujemy obiekt z teleskopu na Ziemi i za pomocą Spitzera, możemy wykorzystać zjawisko paralaksy (niezgodności różnych obrazów tego samego obiektu obserwowanego z różnych kierunków) do bardziej precyzyjnych obliczeń położenia obiektu. Spitzer to pierwszy teleskop kosmiczny wykorzystywany w procesie mikrosoczewkowania grawitacyjnego do pomiarów położenia planet za pomocą paralaksy. Zwykle technikę paralaksy wykorzystuje się za pomocą teleskopów naziemnych, jednak nie sprawdza się ona dla obiektów położonych w dużej odległości - mówi Jennifer Yee z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. Spitzer i OGLE jednocześnie obserwowały przejście nowo odkrytej planety na tle jej gwiazdy macierzystej, ale dla Spitzera było ono widoczne 20 dni wcześniej. Na podstawie tej różnicy czasu możliwe było obliczenie odległości do gwiazdy i jej planety. A gdy odległość była znana, astronomowie mogli określić masę planety. Oceniono ją na połowę masy Jowisza. « powrót do artykułu
-
Wczesna cukrzyca ciążowa zwiększa ryzyko autyzmu?
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Psychologia
Dzieci, których matki do 26. tygodnia ciąży zapadły na cukrzycę ciążową, są bardziej zagrożone zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Zespół Anny Xiang przeanalizował przypadki ponad 322 tys. dzieci, urodzonych między 28. a 44. tygodniem ciąży w centrach medycznych Kaiser Permanente Southern California (narodziny miały miejsce między styczniem 1995 a grudniem 2009 r.). Jak wyliczają Amerykanie, cukrzycę ciążową miało ok. 8%, a cukrzycę typu 2. dwa procent kobiet. Losy dzieci śledzono średnio przez 5,5 roku; w tym czasie zaburzenia ze spektrum autyzmu zdiagnozowano u blisko 3400 osób. Okazało się, że dzieci matek z cukrzycą ciążową zdiagnozowaną przed 26. tygodniem ciąży 63% częściej cierpiały na zaburzenia ze spektrum autyzmu niż dzieci matek niecierpiących na cukrzycę ciążową. Po wzięciu poprawki na wiek matki, wykształcenie, rasę i pochodzenie etniczne, przychód gospodarstwa domowego, wcześniejsze ciąże, płeć dziecka i inne czynniki podwyższone ryzyko autyzmu spadało do 42%. Przyczyna zaobserwowanej korelacji jest niejasna. Xiang dywaguje jednak, że jeśli w krytycznym okresie rozwoju mózgu płód jest wystawiony na oddziaływanie wysokiego poziomu glukozy, może to mieć związek ze zmianami behawioralnymi obserwowanymi po urodzeniu. Wydają się to potwierdzać inne ustalenia zespołu. Jeśli bowiem kobieta zapadła na cukrzycę ciążową po 26. tygodniu ciąży, ryzyko autyzmu u jej dziecka nie było wyższe niż u kobiet, które nie miały ani cukrzycy typu 2., ani cukrzycy ciążowej. Amerykanie zauważyli także, że wzrost ryzyka autyzmu dziecka nie występuje u kobiet, które przed ciążą wiedziały o cukrzycy. Wg nich, ma to związek ze stałym przyjmowaniem leków kontrolujących glikemię. U kobiet nieobciążonych czynnikami ryzyka skryning pod kątem cukrzycy może zaś być prowadzony dopiero koło 24.-28. tygodnia ciąży. Xiang próbuje uspokajać matki, wyliczając, że na każdy tysiąc matek z cukrzycą ciążową przed 26. tygodniem ciąży przypada zaledwie 7 dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Dodaje też, że studium miało charakter obserwacyjny, więc na razie wyniki wskazują na współwystępowanie zjawisk, a ewentualny związek przyczynowo-skutkowy trzeba dopiero udowodnić. « powrót do artykułu -
Pierścienice z rodzaju Osedax wyewoluowały co najmniej 100 mln lat temu. Naukowcy z Uniwersytetu w Plymouth odkryli, że żerowały na kościach prehistorycznych gadów, np. plezjozaurów i żółwi morskich. W artykule opublikowanym na łamach pisma Biology Letters naukowcy ujawnili, że odkryli ślady działalności pierścienic na skamieniałościach plezjozaura z Muzeum Uniwersytetu w Cambridge. Dr Nicholas Higgs podkreśla, że odkrycie jest ważne zarówno dla zrozumienia genezy tych zwierząt, jak i skutków ich istnienia dla zapisu kopalnego. Nasze odkrycie pokazuje, że kościożerne Osedax nie koewoluowały z waleniami, ale żywiły się również szkieletami dużych morskich gadów, które dominowały w oceanach w czasach dinozaurów. [Przedstawiciele] rodzaju Osedax nie dopuściły zatem do fosylizacji wielu szkieletów, co może zubażać naszą wiedzę o tych wymarłych olbrzymach. Pierścienice z rodzaju Osedax występują w oceanach całego globu na głębokości do 4000 m. Należą do rodzaju rurkoczułkowców (Siboglinidae). Ponieważ zazwyczaj żywią się kośćmi waleni, wielu biologów sądzi, że koewoluowały z nimi 45 mln lat temu, oddzielając się od krewnych uciekających się do chemosyntezy. Jednak Higgs i doktor Silvia Danise przebadali za pomocą tomografu kości plezjozaura oraz żółwia morskiego i znaleźli w nich otwory oraz tunele odpowiadające kształtom drążonym przez Osedax. Doktor Danise stwierdziła, że wszystko wskazuje na to, iż Osedax miały negatywny wpływ na zachowanie skamieniałości prehistorycznych gadów. Znaczną ich część po prostu pożarły. « powrót do artykułu
-
Zaledwie 5 dni wysokotłuszczowej diety może zmieniać sposób przetwarzania glukozy przez mięśnie. Większość ludzi myśli, że można bezkarnie objadać się przez parę dni wysokotłuszczowymi produktami. Wystarczy jednak 5 dni, by mięśnie zaczęły się buntować - przekonuje prof. Matt Hulver z Virginia Tech College of Agriculture and Life Sciences. To pokazuje, że nasze ciała mogą reagować na drastyczne zmiany w diecie w krótszym czasie niż dotąd sądzono. [Jeśli o tym pomyśleć], istnieje wiele okazji, kiedy przez parę dni wszyscy jemy tłuste potrawy; wystarczy wspomnieć o świętach czy wakacjach. Po jedzeniu rośnie poziom glukozy we krwi. Głównym "wychwytywaczem" są mięśnie, które mogą ją wykorzystać jako źródło energii albo odłożyć na później. Ponieważ mięśnie stanowią do ok. 30% masy ciała i są tak istotne dla przetwarzania glukozy, zmiana normalnego metabolizmu może mieć spore konsekwencje dla reszty organizmu i skutkować problemami zdrowotnymi. Autorzy publikacji z pisma Obesity zauważyli, że po 5 dniach wysokotłuszczowej diety zmniejsza się zdolność mięśni do utleniania glukozy, co może prowadzić do insulinooporności. W ramach studium zdrowych studentów college'u karmiono kanapkami z kiełbasą, makaronem i serem, a także daniami z dużymi ilościami masła. O ile zwykła dieta zawiera ok. 30% tłuszczu, w tej eksperymentalnej tłuszcz stanowił aż ok. 55%. Ogólne spożycie kalorii było takie samo jak przed wdrożeniem wysokotłuszczowej diety. Choć po pobraniu próbek mięśni okazało się, że metabolizm glukozy uległ zmianie, studenci nie przytyli ani nie wykazywali symptomów insulinooporności. W najbliższej przyszłości Hulver chce ocenić długoterminowe skutki zaobserwowanych zmian. Zamierza też ustalić, jak szybko ustąpią one po wdrożeniu niskotłuszczowej diety. « powrót do artykułu
-
Umiejętność wczucia się w innych przekłada się na popularność
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Psychologia
Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, które potrafią lepiej stwierdzić, co inni czują i myślą, są bardziej popularne wśród rówieśników. Nasze studium sugeruje, że rozumienie czyjejś perspektywy może ułatwiać taki rodzaj kontaktu, który pomaga dzieciom stać się lub pozostać popularnymi - opowiada prof. Virginia Slaughter z Uniwersytetu Queensland. Popularność mierzono za pośrednictwem nominacji przez kolegów/koleżanki z klasy i ocen nauczycieli. W ramach studium psycholodzy analizowali wyniki 20 badań dotyczących związku między teorią umysłu (systemem pojęć ułatwiającym wyciąganie wniosków o stanie umysłu innych) a popularnością. W sumie objęły one 2096 dzieci w wieku 2-10 lat z Azji, Australii, Europy i Ameryki Północnej. We wszystkich badaniach poza trzema większość stanowiły dzieci białe. Dominowały osoby pochodzące z klasy średniej. Naukowcy stwierdzili, że związek między umiejętnością wczucia się w czyjeś emocje/myśli a popularnością występował zarówno wśród młodszych, jak i starszych dzieci. Oznacza to, że rozumienie perspektywy innych ogrywa ważną rolę w zaprzyjaźnianiu się i podtrzymywaniu więzi na późniejszych etapach rozwoju. Psycholodzy stwierdzili, że w przypadku chłopców związek był słabszy niż dla dziewcząt. Autorzy publikacji z pisma Child Development wyjaśniają, że przyjaźnie dziewczynek cechuje większy poziom intymności i nastawienie na rozwiązywanie konfliktów, dlatego konieczna jest większa wrażliwość na stany mentalne rówieśników. Nasze ustalenia pokazują, że trenowanie wrażliwości dzieci na myśli i emocje innych może poprawić ich relacje z rówieśnikami - podsumowuje Slaughter. « powrót do artykułu -
Microsoft opublikował 11 biuletynów bezpieczeństwa. Cztery z nich uznano za krytyczne, a siedem za ważne. Krytyczny biuletyn MS15-032 poprawia 10 dziur w Internet Explorerze w wersjach od 6 do 11. Jedna z dziur umożliwia zdalne wykonanie złośliwego kodu, gdy użytkownik odwiedzi spreparowaną witrynę WWW. Równie niebezpieczne dziury poprawiono wraz z biuletynem MS15-33. Tym razem występują one w MS Office 2007 do 2013 oraz w Office for Mac. Użytkownik narażony jest na atak za pomocą zdalnie wykonanego kodu gdy otworzy odpowiednio spreparowany dokument RTF lub DOC. Kod zostanie wykonany z uprawnieniami zalogowanej osoby. Najbardziej niebezpieczną dziurę poprawiono biuletynem MS15-34. To luka w http.sys występująca w Windows 7, Windows 8 oraz Windows Server 2008 i 2012. Napastnik może ją wykorzystać wysyłając spreparowane zapytanie HTTP na maszynę z Windows i uruchomionym serwerem IIS. Ostatni z krytycznych biuletynów – MS15-035 – łata dziurę w Microsoft Graphics Component w Windows Server 2003, 2008, Vista i Windows 7. W wypadku tej luki otwarcie spreparowanego pliku EMF może skończyć się wykonaniem złośliwego kodu. Wspomniane na wstępie ważne biuletyny poprawiają luki w SharePoint Server, Windows Task Scheduler, Widnows Vista, 7, 8, 8.1 oraz Windows Server 2012 R2. « powrót do artykułu
-
Szympansice częściej wykonują i korzystają z dzid w czasie polowania. Technika została opisana na łamach pisma Royal Society Open Science. Wydaje się, że powstała ona u wspólnego przodka szympansów i ludzi. Narzędzia [dzidy] są wykonywane ze świeżych gałęzi drzewa, które są obrywane i modyfikowane. Zwierzęta usuwają wszystkie boczne odnogi i liście oraz odrywają kruchą końcówkę. Niektóre osobniki obrabiają czubek za pomocą zębów. Przeciętna dzida ma ok. 75 cm długości - opowiada prof. Jill Pruetz z Uniwersytetu Stanowego Iowy. Zespół obserwował szympansy ze stanowiska Fongoli w południowo-wschodnim Senegalu. Uzbrojone w dzidy naczelne polują na prowadzące nocny tryb życia galago karłowate (Galago senegalensis), które za dnia odpoczywają w dziuplach. Ponieważ zaatakowane gryzą, łatwiej sobie z nimi poradzić, utrzymując bezpieczną odległość. Dorosłe samce polegają w czasie polowania na swoich rozmiarach i sile. Samice są prawie zawsze obciążone podróżującymi na ich plecach bądź brzuchu niemowlętami, więc upolowanie czegoś za pomocą narzędzia jest dla nich po prostu łatwiejsze. W takiej sytuacji nie dziwi, że to one częściej wykonują i posługują się dzidami. U wielu gatunków naczelnych to samice są wynalazcami i częstszymi użytkowniczkami narzędzi, dlatego myślę, że to możliwe, że to samica opracowała tę technikę - podkreśla Puertz. W odróżnieniu od innych szympansich grup, w Fongoli dominujące samce pozwalają samicom i młodszym samcom zachować zdobycz. Szympansy z Fongoli to jedyne naczelne poza ludźmi, które systematycznie zabijają duże ofiary za pomocą broni, dlatego akademicy zainteresowali się tym stanowiskiem. Jak opowiadają, to sawanna z porą suchą, która trwa ponad 7 miesięcy. Wczesne hominidy musiały się zmierzyć z podobnymi warunkami, co doprowadziło je do silniejszej zależności od mięsa i skutecznych metod polowania. « powrót do artykułu
-
Francuska stacja TV5Monde, której sygnał jest odbierany w 200 krajach, padała ofiarą potężnego ataku hakerskiego. W jego wyniku wszystkie 11 kanałów stacji zostało wyłączonych. Cyberprzestępcy wyłączyli też witryny i sieci społecznościowe stacji. Na witrynach społecznościowych stacji umieszczono informację wspierającą terrorystów z Państwa Islamskiego oraz dokumenty, które mają podobno ujawniać dane na temat krewnych francuskich żołnierzy walczących z ISIS. Jeden z menedżerów TV5Monde przyznał, że wskutek ataku awarii uległ cały system IT stacji, pracownicy utracili dostęp do e-maili i musieli prosić przedstawicieli Twittera oraz Facebooka o ponowne udostępnienie im profili założonych przez stację na serwisach społecznościowych. Przed kilkoma dniami FBI ostrzegało użytkowników Wordpressa przed rosnącą liczbą ataków ze strony sympatyków ISIS. Jednak, w przeciwieństwie do akcji wymierzonej w TV5Monde, ataki na witryny Wordpressa są mało zaawansowane i zwykle wykorzystują dziury we wtyczkach. « powrót do artykułu
-
Lądownik Philae, który przebywa na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko, wciąż nie został odnaleziony, ale z każdym dniem rosną szanse na nawiązanie kontaktu z nim. Przed trzema dniami sonda Rosetta, statek-matka Philae, rozpoczęła nasłuchiwanie sygnałów z lądownika. Philae wylądował na jądrze komety 12 listopada ubiegłego roku. Jednak zamiast umocować się doń harpunem, lądownik odbił się kilkukrotnie i trafił w nieznane zacienione miejsce pod nawisem skalnym. Naukowcy mają nadzieję, że w miarę zbliżania się do Słońca światło naszej gwiazdy trafi na ogniwa fotowoltaiczne lądownika, załaduje jego akumulatory, dzięki czemu możliwe będzie nawiązanie łączności. Próbowano już już nawiązać pomiędzy 12 a 18 marca, lecz były to próby nieudane. Istnieje szansa, że w kwietniu-maju możliwe będzie uruchomienie komputera lądownika. Najlepszym jednak terminem jest okres od maja do czerwca - mówi Stephan Ulames, menedżer projektu. Przed dwoma dniami kometa znalazła się w peryhelium, czyli w najbliższym Słońca punkcie swej orbity. Do wczoraj nie udało się nawiązać kontaktu z lądownikiem, co może oznaczać, że w ogóle się to nie uda. « powrót do artykułu
-
Nie znaleźli obcej zaawansowanej cywilizacji
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Astronomia i fizyka
Po sprawdzeniu 100 000 galaktyk teleskop WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer) nie znalazł w nich żadnych oczywistych śladów obecności wysoce zaawansowanych cywilizacji. Postawiliśmy hipotezę, że jeśli całą galaktyka zostałaby skolonizowana przez zaawansowaną cywilizację, to energia produkowana przez wykorzystywane przez nią urządzenia znajdowałaby się w średnim zakresie podczerwieni. To zakres w którym pracuje WISE - mówi profesor Jason T. Wright z Center for Exoplanets and Habitable Worlds na Penn State University, który jest pomysłodawcą poszukiwania cywilizacji za pomocą WISE. Jest ono prowadzone w ramach programu Glimpsing Heat from Alien Technologies Survey (G-HAT). Niezależnie od tego, czy zaawansowana cywilizacja korzysta z energii gwiazd swojej galaktyki do zasilania komputerów, pojazdów kosmicznych, urządzeń komunikacyjnych, czy też korzysta z nieznanych nam źródeł energii, to podstawowe prawa termodynamiki mówią nam, że urządzenia te muszą emitować ciepło w średnim zakresie podczerwieni. To te same prawa, które powodują, że nasze komputery emitują ciepło, gdy je włączymy - mówi Wright. Uczony korzysta z pomysłu brytyjskiego fizyka teoretycznego Freemana Dysona, który już w latach 60. ubiegłego wieku postulował, że obcą pozaziemską cywilizację będziemy mogli wykryć szukając jej emisji w średniej podczerwieni. Takie poszukiwania stały się możliwe dopiero teraz, gdy potrafimy wysłać w przestrzeń kosmiczną teleskopy podobne do WISE. Naukowcy z grupy Wrighta przyjrzeli się 100 000 najbardziej obiecującym galaktykom. Znaleźliśmy około 50 galaktyk, w których mamy do czynienia z niezwykle wysoką emisją w średniej podczerwieni. Nasze kolejne badania powinny ujawnić, czy emisja ta jest naturalna czy też może wskazywać na istnienie wysoko zaawansowanej cywilizacji - mówi Wright. Dla naukowca nawet brak jednoznacznego odkrycia to ważna informacja. Wyniki naszych badań wskazują, że żadna spośród 100 000 galaktyk nie została całkowicie zdominowana przez cywilizację wykorzystującą większość energii jej gwiazd. To interesujące, gdyż galaktyki te liczą wiele miliardów lat, co oznacza, że było wystarczająco dużo czasu, by wypełniły się obcymi cywilizacjami, jeśli cywilizacje takie istnieją. Zatem albo cywilizacje nie istnieją, albo też zużywają zbyt mało energii, byśmy mogli je wykryć - mówi Wright. « powrót do artykułu -
Po cyklonie tropikalnym Olwyn, który przeszedł przez region w zeszłym miesiącu, na plażę w pobliżu Exmouth w Australii Zachodniej ocean wymył ciało rzadkiego i niemal nieznanego walenia - Balaenoptera omurai. To drugi przypadek, kiedy B. omurai odnotowano w Australii (poprzednio miało to miejsce w Black Point koło Adelajdy). Naukowcy cieszą się, że ciało pozwoli im zdobyć więcej informacji o ssaku i jego występowaniu. Odkrycie ma bardzo duże znaczenie dla badaczy waleni z Australii Zachodniej i całego świata, bo przez niewiele odnotowanych spotkań [z B. omurai] niemal nic o nim nie wiadomo. Gatunek został po raz pierwszy opisany [przez japońskich biologów] w 2003 roku [na łamach Nature] i najwyraźniej jego występowanie ogranicza się do wód tropikalnych i subtropikalnych - podkreśla minister środowiska Australii Zachodniej Albert Jacob. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (ang. International Union for Conservation of Nature, IUCN) ujawnia, że dotąd, m.in. w Morzu Japońskim i Salomona, widziano zaledwie parę B. omurai. Na razie danych jest zbyt mało, by oszacować liczbę przedstawicieli tego gatunku. « powrót do artykułu
-
Tańczenie argentyńskiego tanga może przynosić korzyści pacjentom na określonych etapach rozwoju choroby Parkinsona. Kanadyjscy naukowcy przyglądali się zmianom w umiejętnościach ruchowych pacjentów po 12-tygodniowym kursie tanga. Po raz pierwszy oceniano także wpływ tanga na objawy niemotoryczne: depresję, zmęczenie czy pogorszenie funkcji poznawczych. W studium uwzględniono 40 osób z idiopatycznym parkinsonizmem. Kobiety i mężczyźni - pacjenci z Kliniki Zaburzeń Ruchu Centrum Zdrowia McGill University - brali udział w kursie prowadzonym przez 2 profesjonalnych nauczycieli tańca. Podczas studium zauważyliśmy, że tango pomagało w znaczącej poprawie równowagi i sprawności funkcjonalnej. Wydawało się też skłaniać pacjentów do akceptowania przebiegu terapii. Poza tym stwierdziliśmy pewne korzyści w zakresie funkcji poznawczych i spadku zmęczenia. Nie zaobserwowano znaczących zmian w ogólnych funkcjach motorycznych - opowiada dr Rios Romenets z Kliniki Zaburzeń Ruchu The Neuro (Montreal Neurological Institute and Hospital) i Montreal General Hospital. Naukowcy podkreślają, że tango argentyńskie wymaga wykonywania specyficznych kroków, w tym rytmicznego chodzenia w przód i w tył. Jest to pomocne przy problemach z chodzeniem, zwłaszcza przy zastyganiu, i zapobiega przewracaniu się do tyłu. Dodatkowo tango wymaga pamięci roboczej, kontroli uwagi i wielozadaniowości (trzeba zastosować zarówno świeżo opanowane, jak i dawniej wyuczone elementy, dostosowywać się do muzyki oraz innych tancerzy na parkiecie). Dla wielu parkinsoników ćwiczenia fizyczne są nieatrakcyjne. Ponieważ istnieje związek między muzyką a układem dopaminergicznym, który spełnia ważną rolę w rozpoczęciu i podtrzymaniu zachowania, odwołanie się w terapii do tanga może zwiększyć motywację. W połączeniu z kontaktem i wsparciem społecznym w trakcie tańca przekłada się to na lepszy nastrój/większą przyjemność, stymulację poznawczą i chęć do ćwiczeń. « powrót do artykułu
-
Zmuszenie układu odpornościowego do skutecznej walki z nowotworami jest bardzo trudne, ale może się to zmienić dzięki pracom naukowców z należącego do MIT-u Koch Institute for Integrative Cancer Research. Dotychczas większość badań skupiała się albo na atakowaniu guzów za pomocą przeciwciał, co pobudza odpowiedź odpornościową nieswoistą, albo na stymulowaniu limfocytów T, czyli wywoływanie swoistej odpowiedzi immunologicznej. Tymczasem uczni z MIT-u połączyli obie metody, dzięki czemu udało im się powstrzymać wzrost bardzo agresywnego guza czerniaka u myszy. Terapia przeciwciałami może w zaskakująco dużym stopniu zwiększyć skuteczność terapii za pomocą limfocytów T. Te dwie części odpowiedzi immunologicznej są współzależne i zachodzi między nimi synergia - mówi profesor Dane Wittrup. Terapia przeciwciałami, w czasie której wykorzystuje się takie leki jak rytuksymab i trastuzumab, działaja prawdopodobnie dzięki blokowaniu sygnałów zmuszających komórki nowotworu do niekontrolowanego podziału. Leki zwracają też uwagę komórek NK (natural killers) na guza. Z kolei terapia za pomocą komórek T polega na nakłonieniu ich do ataku na guza. Wiele nowotworów nie jest jednak rozpoznawanych przez komórki T, dlatego też pobiera się je z organizmu pacjenta i programuje tak, by atakowały konkretne molekuły w guzie. Wittrup i jego zespół zauważyli, że można jednocześnie wywołać obie reakcje układu odpornościowego. Wcześniej wiele zespołów naukowych próbowało takiego podejścia, jednak ich badania nie wychodziły poza I fazę badań klinicznych, gdyż terapie okazywały się nieskuteczne. Uczeni z MIT-u zdali sobie sprawę z tego, że przyczyną niepowodzeń może być niodpowiedni czzs podawania molekuły sygnałowej IL-2. W warunkach laboratoryjnych molekuła ta działa przez długi czas, gdyż pozostaje w badanej próbce. Jednak po wstrzyknięciu do organizmu jest ona w ciągu około godziny odfiltrowywana przez nerki. Wittrup i jego koledzy poradzili sobie z tym problemem łącząc IL-2 z przeciwciałami, dzięki czemu IL-2 pozostała w organizmie znacznie dłużej niż zwykle. Badania na myszach z bardzo agresywną formą czerniaka wykazały, że możliwe jest powstrzymanie rozrostu guza za pomocą odpowiednio spreparowanych IL-2 i przeciwciał podawanych zaledwie raz w tygodniu. Ku olbrzymiemu zdziwieniu uczonych okazało się, że najważniejszym elementem łączonej terpaii IL-2 i przeciwciał były... limfocyty T. Naukowcy sądzą, że działanie IL-1 przeciwciał stworzyło warunki, w których atak prowadzony przez limfocyty był znacznie bardziej skuteczny niż zwykle. Bardzo ważną rolę odegrały też neutrofile. To potężna broń układu odpornościowego, ale specjaliści od immunoterapii zwykle nie skupiają się na nich. Nie uważają ich za użyteczne narzędzie - mówi Eric Zhu, jeden z autorów badań. Odpowiedź układu odpornościowego myszy była tak potężna, że u 80-90% zwierząt guzy całkowicie zniknęły. Co więcej, gdy wiele miesięcy po zakończeniu leczenia myszom wstrzyknięto komórki nowotworowe zostały one zniszczone przez układ odpornościowy i nie doszło do powstania guza. « powrót do artykułu
-
Placebom, czyli wpływ zmienności genetycznej na efekt placebo
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Medycyna
Metaanaliza badań ujawniła, że osobnicza reakcja na placebo zależy od tzw. placebomu, czyli genów kodujących białka szlaków neuroprzekaźników. Naukowcy z Beth Israel Deaconess Medical Center (BIDMC) i Brigham and Women's Hospital (BWH) postawili sobie szereg pytań, m.in.: 1) z iloma biomarkerami reakcji na placebo mamy do czynienia, 2) czy można wykorzystać reakcję na placebo do wzmocnienia działania spersonalizowanych leków, 3) jaki może być wpływ interakcji placebo-lek, 4) co nowe informacje oznaczają dla randomizowanych badań klinicznych, które uwzględniają kontrolną grupę placebo i wreszcie 5) czy powinno się w testach klinicznych wyodrębnić grupę kontrolną niepoddawaną żadnych zabiegom? Badanie genetycznego wpływu na reakcję placebo - placebomu - znajduje się na razie w powijakach, ale już [teraz] dysponujemy licznymi dowodami, że genetyczne zróżnicowanie szlaków mózgowych neuroprzekaźników modyfikuje wpływ placebo. Wskutek tego odpowiedź placebo zaczyna być postrzegana jako seria biologicznych reakcji, którą trzeba precyzyjnie scharakteryzować zarówno ze względu na testy leków, jak opiekę nad pacjentami - podkreśla dr Kathryn T. Hall. Efekt placebo występuje wtedy, gdy stan pacjenta poprawia się pod wpływem terapii, która nie zawiera substancji czynnej. By przewidzieć, które osoby zareagują na placebo, początkowo naukowcy posługiwali się miarami behawioralnymi, np. osobowościowymi, jednak rozwój metod obrazowania w ostatnim dziesięcioleciu unaocznił aktywację szlaków neuroprzekaźników w odpowiedzi na placebo. Mieliśmy na uwadze, że pobudzając lub hamując neurony, neuroprzekaźniki odgrywają kluczową rolę w percepcji nagrody i bólu, dlatego dywagowaliśmy, że zmienność w zakresie genów kodujących te białka może także modyfikować reakcję placebo. W 2012 r. Hall zidentyfikowała pierwszy biomarker placebo - gen katecholo-O-metylotransferazy (ang. catechol-O-methyltransferase, COMT). Amerykanka zademonstrowała, że zmienność genetyczna COMT, enzymu wpływającego m.in. na poziom dopaminy, określa również zakres osobniczej reakcji placebo. Analiza literatury przedmiotu z ostatnich 10 lat wykazała, że poza genem COMT zmienność genetyczna w zakresie innych szlaków może również wpływać na odpowiedź placebo. Chodzi m.in. o szlaki opioidowy, serotoninowy i endokannabinoidowy. Odkrycia te mają kluczowe znaczenie, bo zauważamy, że placebo nie jest jedynym składnikiem efektu placebo. Modyfikowane przez genetykę szlaki neuroprzekaźników są [bowiem] wykorzystywane zarówno przez leki, jak i placebo. To sugeruje, że lek może zmienić reakcję placebo, a placebo zmodyfikować reakcję na lek - podkreśla Ted Kaptchuk. Autorzy raportu z pisma pisma Trends in Molecular Medicine zaznaczają, że potencjalne nakładanie się wpływów placebo, leków i choroby dodatkowo komplikuje kwestię placebomu. Możliwość istnienia zależnej od zmienności genetycznej [... ] interakcji placebo-lek sugeruje, że powinniśmy doprecyzować i zrekalibrować założenia dot. grupy placebo w randomizowanych badaniach klinicznych. Kolejnym ważnym krokiem w opisywaniu placebomu powinno być uwzględnienie grupy kontrolnej niepoddawanej żadnym zabiegom - podsumowują naukowcy. « powrót do artykułu -
Rozwiązali zagadkę Wielkiej Białej Plamy?
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Astronomia i fizyka
W ciągu ostatnich 150 lat na powierzchni Saturna zaobserwowano sześć Wielkich Białych Plam. To gigantyczne zjawiska pogodowe, rozciągające się na setki tysięcy kilometrów, które mają miejsce co 20-30 lat. Mają one tak olbrzymią rozpiętość, że są widoczne przez ziemskie teleskopy. Wciąż jednak nie wiadomo, dlaczego mają miejsce tak bardzo nieregularnie. Cheng Li i Andrew Ingersoll z California Institute of Technology opublikowali własne wyjaśnienie tego zjawiska. Naukowcy mówią, że atmosfera Saturna, podobnie jak atmosfera Ziemi, składa się z warstw. Przez większość czasu warstwy zewnętrzne, gdzie formują się chmury, są mniej gęste niż warstwa pod chmurami. Warstwa mniej gęsta spoczywa na gęstszej mieszaninie składającej się głównie z wodoru, helu i molekuł wody. W przypadku Saturna zewnętrzna warstwa utrudnia ciepłym gazom poniżej unoszenie się, schładzanie i kondensację. Taka sytuacja trwa przez dziesiątki lat. W tym czasie warstwa zewnętrzna wypromieniowuje ciepło w przestrzeń kosmiczną, stopniowo się schładza, aż w końcu staje się bardziej gęsta, niż warstwa poniżej. Dochodzi do zaburzenia równowagi warstw i gorący gaz, który znajdował się w warstwie poniżej może w końcu się wydobyć. Dochodzi do gwałtownego mieszania się gazów, w czym główną rolę ogrywają cięższe od innych molekuły gazów. Pojawiają się gigantyczne burze, które trwają całymi miesiącami i obejmują setki tysięcy kilometrów. Z czasem sytuacja powraca do równowagi. Czas pomiędzy kolejnym pojawieniem się Wielkich Białych Plam zależy od tempa schładzania się górnych warstw atmosfery. Jako, że atmosfera Saturna jest bardzo duża, schładzanie może trwać nawet 30 lat. « powrót do artykułu -
Im więcej dowiadujemy się o Ceres – planecie karłowatej znajdującej się pomiędzy Marsem a Jowiszem – tym bardziej tajemnicza się ona wydaje. Astrofizycy mają nadzieję, że misja Dawn pozwoli przetestować hipotezę mówiącą, że Ceres to bogaty w wodę „embrion” planetarny pochodzący z początków Układu Słonecznego. Tymczasem pierwsze dane uzyskane przez sondę Dawn, która po 7,5 latach podróży dotarła na początku marca do Ceres, spowodowały, że planeta wydaje się bardziej tajemnicza niż była. Na powierzchni planety znajdują się bardzo jasne punkty. Eksperci sądzili, że ich badanie zdradzi dużo informacji na temat właściwości fizycznych i chemicznych Ceres. Tymczasem okazało się, że oba punkty zachowują się w różny sposób. Jeden z nich, oznaczony jako Spot 1 jest zimniejszy od swojego otoczenia, podczas gdy Spot 5 ma temperaturę otoczenia. To dwa z kilkudziesięciu punktów przypominających jasne światła na ciemnej powierzchni Ceres. Na zdjęciach w paśmie widzialnym oba położone blisko siebie punkty wyglądają na bardzo jasne. Jednak kamery termiczne pokazują Spot 1 jako ciemny na czerwonawym tle planety, co oznacza, że jest od niej chłodniejszy, a Spot 5 zniknął na tle planety, czym bardzo zaskoczył specjalistów. Naukowcy nie mają pojęcia, czym są wspomniane jasne punkty i dlaczego zachowują się tak różnie. Ceres to największy i pierwszy odkryty obiekt z pasa asteroid. Zauważył go w 1801 roku sycylijski astronom ojciec Giuseppe Piazzi. « powrót do artykułu
-
Wiadomo, czemu jabłka i zielona herbata są dobre dla zdrowia
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Zdrowie i uroda
Naukowcy odkryli, że polifenole z zielonej herbaty i jabłek blokują białko sygnalizacyjne - czynnik wzrostu śródbłonka naczyniowego (ang. vascular endothelial growth factor, VEGF) - które może uruchamiać procesy miażdżycowe i stanowi cel leków przeciwnowotworowych. Jak tłumaczą specjaliści, poza okresem rozwoju embrionalnego angiogeneza niemal zawsze wiąże się z procesem zapalnym. Nowotwory potrzebują naczyń krwionośnych, a synteza VEGF jest uruchamiana zarówno przez niedotlenienie, jak i cytokiny prozapalne. W przypadku miażdżycy VEGF odpowiada za aktywację i migrację monocytów, rozprzestrzenianie miejscowego stanu zapalnego oraz tworzenie komórek piankowatych w ścianie naczynia. Zespół doktora Paula Kroona z Instytutu Badań Żywności w Norwich prowadził eksperymenty na komórkach ludzkich naczyń. Okazało się, że niskie stężenia galusanu epigallokatechiny (EGCG) z zielonej herbaty i procyjanidyny z jabłek hamuje funkcję sygnalizacyjną VEGF. Choć wcześniejsze studia wskazywały na inhibicję sygnalizacji VEGF przez polifenole pokarmowe, dopiero badanie Brytyjczyków zapewniło dowód, że polifenole mogą wchodzić w bezpośrednie interakcje z czynnikiem wzrostu śródbłonka naczyniowego, by zablokować jego sygnały. W dodatku dzieje się to przy stężeniach występujących w krwiobiegu po zjedzeniu produktów bogatych w przeciwutleniacze. Co istotne, polifenole aktywowały inny system sygnalizacyjny, który generuje tlenek azotu - związek odpowiadający za rozszerzanie naczyń i zapobiegający ich uszkodzeniu. Nikt się nie spodziewał takiego efektu, bo NO stymuluje sam VEGF, dlatego leki przeciwnowotworowe blokujące VEGF zmniejszają również poziom tlenku azotu, zwiększając tym samym ryzyko nadciśnienia u pewnych pacjentów. « powrót do artykułu -
Dziura z ubiegłego wieku wciąż niebezpieczna
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Bezpieczeństwo IT
Brian Wallace, ekspert ze specjalizującej się w bezpieczeństwie IT firmy Cylance informuje, że znalazł nowy sposób na wykorzystanie dziury odkrytej w Windows w... 1997 roku. Dziura Redirect to SMB została dawno załatana, teraz jednak okazuje się, że mimo to można jej użyć. Wallace twierdzi, że udany atak można przeprowadzić przeciwko 31 programom, a dziura jest obecna na pecetach, tabletach i serwerach z Windows. Do przeprowadzenia skutecznego ataku konieczne jest przechwycenie komunikacji z serwerem Web za pośrednictwem techniki man-in-the-middle. Wówczas można przekierować Windows lub program działający pod kontrolą tego systemu, by połączył się ze złośliwym serwerem SMB, a ten z kolei może wymusić na aplikacji zdradzenie nazwy użytkownika, nazwy domeny i zaszyfrowanego hasła zalogowanej osoby. Możliwości przeprowadzenia ataku są jednak dość ograniczone. Przede wszystkim napastnik musi korzystać z tej samej sieci co ofiara. Ponadto ataku można uniknąć blokując ruch wychodzący na portach TCP 139 i 445. « powrót do artykułu -
Nokia informuje, że prowadzi zaawansowane rozmowy, których celem ma być przejęcie firmy Alcatel-Lucent. W wydanym przez siebie oświadczeniu fiński koncern stwierdził, że rozmowy są toczone z uwzględnieniem możliwości całkowitego połączenia się obu firm i wejścia na giełdę papierów własnościowych. Szczegóły negocjacji nie zostały podane. Przedstawiciele Nokii stwierdzili jednak, że transakcja nie jest przesądzona. Kolejne informacje będą podawane wówczas, gdy nadejdzie odpowiednia chwila. « powrót do artykułu
-
Z kwietniowego wydania magazynu Cell dowiadujemy się o odkryciu kolejnego zaraźliwego nowotworu. Naukowcy z Howard Hughes Medical Institute i Columbia University stwierdzili, że wybuchy epidemii białaczki, które zdziesiątkowały niektóre populacje małżów wzdłuż wschodniego wybrzeża Ameryki Północnej, były spowodowane zarażaniem się jednych osobników od drugich. Zdobyte przez nas dowody wskazują, że guzy są zaraźliwe. Komórki nowotworowe mogą rozprzestrzeniać się pomiędzy zwierzętami. Wiemy, że tak się dzieje, gdyż genotypy komórek guzów nie odpowiadają genotypom chorych zwierząt, a pochodzą od pojedynczej linii komórek - mówi Stephen Goff, jeden z autorów badań. Nowotwór rozpoczął się u jednego zwierzęcia, u którego komórki nowotworowe się namnożyły, uwolniły i wraz z wodą przeniosły na inne zwierzęta. Dotychczas nauka znała dwa przypadki zaraźliwych nowotworów. Jeden to zakaźny psi guz weneryczny (CTVT), który przenosi się pomiędzy psami drogą płciową, a drugi to zakaźny nowotwór pyska występujący u diabłów tasmańskich. Już podczas wstępnych badań zespół Goffa zauważył, że w komórkach nowotworowych występuje wyraźnie większe zagęszczenie pewnej konkretnej sekwencji DNA, którą naukowcy nazwali Steamer. W zdrowych komórkach Steamer znajdował się w 2-5 kopii, w komórkach chorych znajdowano nawet 150 kopii. Początkowo sądzono, że to wynik naturalnych procesów zachodzących osobno u każdego zwierzęcia, jednak szybko okazało się, że komórki nowotworowe u zwierząt żyjących w różnych lokalizacjach były niemal identyczne pod względem genetycznym. Były klonami. Naukowcy nie tylko odkryli kolejny znany nowotwór zakaźny, ale przekonali się, że komórki nowotworowe mogą przetrwać w słonej wodzie wystarczająco długo, by dotrzeć do innego zwierzęcia i je zarazić. Na razie nie wiadomo, czy wspomniany nowotwór może zarażać też inne skorupiaki. Najnowsze odkrycie pokazuje, że nowotworów zakaźnych może być więcej niż sądzimy. « powrót do artykułu
-
W Modogu w południowo-wschodnim Tybecie odkryto nowy gatunek makaka. Macaca leucogenys, bo o nim mowa, od gatunków sympatrycznych (M. mulatta, M. thibetana, M. assamensis i M. munzala) różni się m.in. zaokrągloną żołędzią i pokrytą ciemną sierścią moszną (pozostałe małpy mają strzałkowate genitalia i białe moszny). Autorzy publikacji z American Journal of Primatology podkreślają, że M. leucogenys różni się też od innych makaków dość jednolitą barwą sierści na grzbiecie, stosunkowo bezwłosym i krótkim ogonem, bladymi-białymi wibryssami, okrągłym i pokrytym ciemną skórą pyskiem oraz długimi i gęstymi włosami na karku. Nowy gatunek zajmuje szeroki zakres habitatów: od tropikalnego lasu na wysokości 1395 m, przez pierwotny i wtórny wiecznie zielony las liściasty na wysokości 2000 m, po las mieszany na wysokości 2700 m. Makakowi zagrażają kłusownictwo i budowa hydroelektrowni. Budowa hydroelektrowni będzie skutkować zniszczeniem i zalewaniem dużych obszarów wzdłuż rzek, a więc potencjalnych habitatów makaka M. leucogenys. Imigracja dużej liczby ludzi do pracy przy tamach będzie się [zaś] wiązać z nasileniem kłusownictwa, wylesianiem, konstrukcją nowych dróg i baraków mieszkalnych dla ekip. Cheng Li, Peng-Fei Fan i Chao Zhao opisali nowy gatunek na podstawie 738 zdjęć wykonanych podczas bezpośrednich obserwacji i za pomocą aparatów pułapkowych ustawionych w 4 wąwozach. [Modog] to obszar, gdzie, częściowo ze względu na konflikty polityczne, przeprowadzono bardzo mało badań naukowych - podkreśla Paul Garber, redaktor naczelny American Journal of Primatology. Odkrycie nowego gatunku sugeruje, że w rejonie tym może występować więcej nieznanych małp - dodaje Zhao, specjalista z Dali University. « powrót do artykułu
-
Koreańczycy opracowali idealny klej do zastosowań medycznych. Wykorzystali do tego kwas taninowy, który występuje zarówno w skórce winogron, jak i korze dębu, oraz poli(tlenek etylenu), czyli PEG. Ich wynalazek spełnia wszystkie wymogi: jest nietoksyczny i radzi sobie z wilgotnymi, np. pokrytymi krwią czy śluzem, powierzchniami. Ponadto surowce wykorzystywane do jego produkcji są tanie. Zespół Haeshina Lee z Korea Advanced Institute of Science and Technology nazwał nową klasę klejów TAPE. Jak tłumaczą naukowcy, TAPE powstają w wyniku wiązania wodorowego cząsteczek polifenolu i PEG. Przygotowanie kleju jest ponoć banalnie proste. By uzyskać naraz parę litrów TAPE, wystarczy zmieszać oba składniki. W porównaniu do kleju fibrynowego, zapewnia on 250-proc. wzrost siły przywierania. Koreańczycy zademonstrowali, że TAPE jest skutecznym i biodegradowalnym materiałem hemostatycznym. Podczas eksperymentów w wątrobie myszy robiono otwór. Okazało się, że po 30 s u gryzoni z ranami zaopatrzonymi TAPE krwawienie było o 5/6 mniejsze niż u zwierząt potraktowanych klejem fibrynowym. Po 2 min krwawienie ustępowało zaś całkowicie. « powrót do artykułu
-
Naukowcy z Temple University twierdzą, że dyspergator użyty w 2010 roku w Zatoce Meksykańskiej po katastrofie platformy Deepwater Horizon jest bardziej szkodliwy dla zimnowodnych raf koralowych niż sama rozlana ropa naftowa. Naukowcy z Temple i Penn State poddali badaniu trzy gatunki korali z Zatoki. Wystawiali je na działanie różnych stężeń dyspergatora i odkryli, że środek ten jest dla korali toksyczny w niższych stężeniach niż ropa. W 2010 roku z Deepwater Horizon przedostało się do wód oceanicznych około 5 milionów baryłek ropy (ok. 600 milionów litrów). Do walki z ropą użyto około 7 milionów litrów dyspergatora. Zwykle jest on stosowany na powierzchni jednak tym razem – po raz pierwszy – użyto go na dużej głębokości. „Wykorzystanie go na głębokości było wielkim eksperymentem prowadzonym w czasie rzeczywistym. Chcieli szybko zrobić coś z ropą wydobywającą się z odwiertu, ale nie wiedzieli, jakie będą skutki tych działań” - mówi profesor Erik Cordes z Temple University, który od ponad 10 lat bada rafy koralowe Zatoki Meksykańskiej. Po 2010 roku Cordes i jego współpracowanicy odkryli, że wiele raf zostało uszkodzonych prze pokrywającą je maź zawierającą ropę i dyspergator. Chcieliśmy sprawdzić, czy do uszkoszeń przyczyniła się ropa, dyspergator czy połączeni obu substancji. Wiedzieliśmy, że rafy koralowe Zatoki zostały wystawione na różne kombinacje tych czynników, więc postanowiliśmy określić toksyczność ropy, dyspergatora i zobaczyć, jaki mają wpływ na rafy - powiedziała Danielle DeLeo, jedna z autorek badań. « powrót do artykułu