Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Troje astronomów, poszukując źródeł atomów antyhelu, które zostały zarejestrowane przez Alpha Magnetic Spectrometer (AMS-02) znajdujący się na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, wpadło na ślad 14 gwiazd zbudowanych z antymaterii – antygwiazd.

Simon Dupourque, Luigi Tibaldo oraz Peter von Ballmoos z Uniwersytetu w Tuluzie znaleźli antygwiazdy w archiwalnych danych Fermi Gamma-ray Telescope. Koncepcja istnienia antygwiazd jest pomysłem kontrowersyjnym, jeśli jednak one istnieją to powinny być widoczne dzięki słabemu sygnałowi promieniowania gamma, który największą moc osiąga przy energii 70 MeV. Sygnał ten pochodzić ma z cząstek materii opadających na gwiazdę i przez nią anihilowanych.

Antyhel-4 uzyskano po raz pierwszy w 2011 roku podczas zderzeń cząstek w Relativistic Heavy Ion Collider w Brookhaven National Laboratory. Wówczas naukowcy doszli do wniosku, że jeśli pierwiastek ten zostanie wykryty w przestrzeni kosmicznej, będzie to oznaczało, że pochodzi on z fuzji we wnętrzu antygwiazd.

W 2018 roku AMS-02 wykrył w promieniowaniu kosmicznym 8 atomów antyhelu: sześć atomów antyhelu-3 oraz dwa antyhelu-4. Wówczas jednak uznano, że atomy te powstały w wyniku oddziaływania promieniowania kosmicznego na materię międzygwiezdną, w wyniku czego powstała antymateria.

Jednak kolejne analizy zasiały wątpliwość co do pochodzenia antyhelu. Stwierdzono bowiem, że im więcej nukleonów w jądrze pierwiastka antymaterii, tym trudniej takiemu pierwiastkowi uformować się w wyniku oddziaływania promieniowania kosmicznego. Naukowcy obliczyli wówczas, że prawdopodobieństwo, by antyhel-3 powstał w wyniku oddziaływania promieni kosmicznych jest 50-krotnie mniejsze niż powstanie jąder zarejestrowanych przez AMS, a powstanie antyhelu-4 w wyniku oddziaływania promieniowania kosmicznego jest aż 105 mniejsze niż jąder, które zarejestrowano na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Po tych badaniach naukowcy skupili się więc na poszukiwaniu źródła antyhelu, w tym w stronę mało wiarygodnie brzmiącego wyjaśnienia, mówiącego, że pierwiastek ten powstał w antygwiazdach.

Zgodnie z obowiązującymi teoriami, podczas Wielkiego Wybuchu powinno powstać tyle samo materii i antymaterii. Następnie powinno dojść do ich anihilacji i powstania wszechświata, który będzie pełen promieniowania, a pozbawiony będzie materii. Żyjemy jednak we wszechświecie zdominowanym przez materię, a to oznacza, że podczas Wielkiego Wybuchu musiało powstać więcej materii niż antymaterii. Problem ten wciąż stanowi nierozwiązaną zagadkę.

Większość naukowców od dekad twierdzi, że obecnie we wszechświecie antymateria niemal nie występuje, z wyjątkiem niewielkich ilości powstających w wyniku zderzeń materii, mówi Tibaldo. Jednak odkrycie antyhelu w przestrzeni kosmicznej może podważać to przekonanie. Może bowiem oznaczać, że istnieją antygwiazdy.

Wspomnianych 14 potencjalnych antygwiazd zostało zidentyfikowanych w katalogu obejmującym 5878 źródeł promieniowania gamma zarejestrowanych w ciągu 10 lat przez Fermi Gamma-ray Telescope. Na podstawie tych danych Dupourque, Tibaldo i von Ballmoos wyliczyli pewne cechy, które powinny mieć antygwiazdy obecne w Drodze Mlecznej.

Naukowcy stwierdzają, że jeśli antygwiazdy utworzył się w dysku galaktyki obok zwyczajnych gwiazd, to powinna istnieć 1 antygwiazda na 400 000 zwykłych gwiazd. Jeśli jednak antygwiazdy są gwiazdami pierwotnymi i powstały we wczesnym wszechświecie w czasie, gdy Droga Mleczna dopiero się tworzyła, co oznacza, że znajdują się w najstarszych regionach naszej galaktyki – w galaktycznym halo – to mogą stanowić nawet 20% wszystkich gwiazd.

Jeśli przyjmiemy, że antymateria została uwięziona w antygwiazdach, to mamy tutaj prawdopodobne wyjaśnienie, dlaczego nie doszło do anihilacji. Szczególnie, jeśli antygwiazdy istnieją w regionach, gdzie zwykła materia występuje rzadko, w takich jak galaktyczne halo, mówi von Ballmoos.

Oczywiście trzeba też przyjąć, że zarejestrowanych 14 kandydatów na antygwiazdy to coś zupełnie innego. Dlatego też Dupourque, Tibaldo i von Ballmoos sugerują, że następnym krokiem badań może być sprawdzenie, czy tych 14 źródeł emituje też sygnały w innych zakresach, które mogłyby świadczyć o tym, że są to np. aktywne jądra galaktyk czy pulsary.

Autorzy badań opublikowali ich wyniki na łamach Physical Review D.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby istniały gwiazdy z antymaterii, próżnia jest wypełniona szczególnie wodorem - obserwowalibyśmy bardzo silne charakterystyczne promieniowanie z anihilacji w granicy między takimi hipotetycznymi obszarami: 511keV z elektronów, ~1GeV z protonów etc. ... nic takiego nie widać.

Są źródła tysiące razy silniejsze niż potrafimy wytłumaczyć jak https://en.wikipedia.org/wiki/Ultraluminous_X-ray_source, pewnie zdarzy się im czasem wyprodukować antycząstki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Zapewne dochodziłoby też do zderzeń antygwiazd ze zwykłymi gwiazdami, a to generowałoby chyba największe wybuchy w całym Wszechświecie. Istnienie antygwiazd wskazywałoby też na to, że antymateria miałaby grawitację taką jak zwykła materia, a mnie się wydaje, że powinna oddziaływać antygrawitacyjnie, czyli wykrzywiać czasoprzestrzeń "w drugą stronę" niż zwykła materia. Sądzę więc, że antymateria rozciąga naszą przestrzeń znajdując się na obrzeżach Wszechświata, dlatego tak mało jest jej wokół nas. Tłumaczyłoby to też, dlaczego rozszerzanie się Wszechświata przyspiesza.

Edited by Sławko

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Co artykuł to coraz odważniejsi naukowcy piszą :)
Na szczęście ten artykuł po kilku miesiącach trafi do czarnej dziury internetu.

Cytat

a mnie się wydaje, że powinna oddziaływać antygrawitacyjnie

Wybacz - nie masz zielonego pojęcia co to jest antymateria. Nawet tych autorów z artykułu bijesz odwagą pisząc coś takiego publicznie.
Aczkolwiek na pocieszenie - nikt tego nie sprawdził bezpośrednio. W tym roku ma być jednak eksperyment który to zweryfikuje.
Jakby jakimś cudem zdarzyło się to co mówisz: to byłoby to największe odkrycie od 100 lat.
 

9 godzin temu, Sławko napisał:

Sądzę więc, że antymateria rozciąga naszą przestrzeń znajdując się na obrzeżach Wszechświata

To przecież przeczy nawet temu co sam wymyśliłeś odnośnie antymaterii. Jakby z zewnątrz odpychała to by ściskała...
 

Edited by thikim
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
10 hours ago, Jarek Duda said:

Gdyby istniały gwiazdy z antymaterii, próżnia jest wypełniona szczególnie wodorem - obserwowalibyśmy bardzo silne charakterystyczne promieniowanie z anihilacji w granicy między takimi hipotetycznymi obszarami: 511keV z elektronów, ~1GeV z protonów etc. ... nic takiego nie widać.

Też się nad tym zastanawiałem. Nie chce mi się dokładnie czytać, ale nawet międzygalaktyczna próżnia nie jest pusta, nie wspominając o międzygwiezdnej. Musiałoby dochodzić non stop do anihilacji, aczkolwiek ciężko mi oszacować jak silne to byłoby promieniowanie. Podane prawdopodobieństwa nie wydają się nadzwyczajnie niemożliwe szczególnie w skali kosmosu, gdzie nawet nieprawdopodobne zdarzenia mają miejsce regularnie.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
18 godzin temu, Jarek Duda napisał:

~1GeV z protonów etc. ... nic takiego nie widać.

Właśnie widać, a przypomnę, że anihilacja proton-antyproton nie jest tak prostym procesem jak w przypadku elektron-pozyton. Cytat ze wstępu pracy źródłowej (drugie zdanie)

Cytat

when coming into contact with normal matter, it would produce annihilation radiation featuring a characteristic spectrum peaking around half the mass of the neutral pion at∼70 MeV, and with a cutoff around the mass of the proton at 938 MeV

Powołują się przy tym na publikację Backenstossa i innych z 1983. W kwestii ~0,5 MeV nie wiem i nie bardzo mam czas na wgryzanie się w temat i publikację.

17 godzin temu, Sławko napisał:

Zapewne dochodziłoby też do zderzeń antygwiazd ze zwykłymi gwiazdami

Widzę Sławko, że ktoś już się poznęcał ;), zatem tylko pod rozwagę: obserwujemy zderzenia galaktyk, ale zderzenie pojedynczych gwiazd jest skrajnie mało prawdopodobne. Galaktyki wydają się nam na obrazkach takie "gęste", ale średnie odległości między gwiazdami są spore. Siedzę lampiąc się w monitor i jest mnie tu jakieś 1028 atomów, jednak średnio we Wszechświecie na m3 przypada ich ledwie kilka...

Ed.: Odruchowo również wzruszyłem ramionami ("co za cholera"), jednak gdyby nie szalone tezy, to nie bylibyśmy tu gdzie jesteśmy.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Astro napisał:

zderzenie pojedynczych gwiazd jest skrajnie mało prawdopodobne

Bardziej pdp byłoby przechwycenie do układu podwójnego, ale w takim przypadku układ gwiazda/antygwiazda by się różnił od zwykłego praktycznie tylko obszarem silniejszego promieniowania gamma pomiędzy nimi. Podobnie zresztą np. antyplaneta by mogła śmigać po orbicie wokół gwiazdy (albo odwrotnie) i nic szczególnego by się nie działo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej mówimy o hipotezie że zdarzyło się to w okolicy Wielkiego Wybuchu, np. żeby uniknąć łamania liczby barionowej (choć to wymagałoby pół na pół) - przez te kilkanaście miliardów lat raczej m.in. (anty)wodór zdyfundowałby w takie obszary i zanihilował co się da.

Zakładając że jeszcze zostały samotne gwiazdy z antymaterii, tam dalej byłoby sporo anihilacji przy powierzchni - powinna świecić przynajmniej 511keV ... ale też z protonów gdy spadałby na taką gwiązdę.

Astronomowie widzą trochę promieniowania 511 keV, ale raczej jest dość rozproszone, np. z https://www.aanda.org/articles/aa/abs/2005/38/aa2063-04/aa2063-04.html

Quote

We present a map of 511 keV electron-positron annihilation emission, based on data accumulated with the SPI spectrometer aboard ESA's INTEGRAL gamma-ray observatory, that covers approximately ~aa2063-04_tex_eq1.png of the celestial sphere. Within the exposed sky area, 511 keV line emission is significantly detected towards the galactic bulge region and, at a very low level, from the galactic disk. (...) We find no evidence for a point-like source in addition to the diffuse emission (...)

 

W każdym razie na uniknięcie łamania liczby barionowej jest to zdecydowanie za mało, czyli:

- jednak może być łamana podczas bariogenezy ... czy np. hipotetycznego promieniowania Hawkinga przetwarzającego bariony w promieniowanie bezmasowe (kiedy jeszcze?),

- albo np. Wielki Wybuch jednak był Wielkim Odbiciem - z taką samą liczbą barionową przed.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, ex nihilo napisał:

Bardziej pdp byłoby przechwycenie do układu podwójnego,

Podobno taki wychwyt grawitacyjny jest skrajnie nieprawdopodobny.

2 godziny temu, ex nihilo napisał:

Podobnie zresztą np. antyplaneta by mogła śmigać po orbicie wokół gwiazdy (albo odwrotnie) i nic szczególnego by się nie działo.

Ale gwiazda stale wieje? Spodziewałbym się twardych, przenikliwych, spektakularnych zórz na planecie, Przynajmniej dopóki planeta się nie skończy ;)

1 godzinę temu, Jarek Duda napisał:

- albo np. Wielki Wybuch jednak był Wielkim Odbiciem - z taką samą liczbą barionową przed.

No to automatycznie powstaje pytanie o VFBB - Bardzo Pierwszy Wielki Wybuch.

12 godzin temu, thikim napisał:

Nawet tych autorów z artykułu bijesz odwagą pisząc coś takiego publicznie.
Aczkolwiek na pocieszenie - nikt tego nie sprawdził bezpośrednio. W tym roku ma być jednak eksperyment który to zweryfikuje.

Skoro nikt nie sprawdził, to skąd taka pewność i bezpardonowa krytyka? Rozumiem potrzebę symetrii - antygrawitacyjna antymateria jest bardziej kompletna. Mnie brakuje 'prawdziwego' procesu anihilacji, w którym energia znika. Tak, łamana jest zasada zachowania energii. I tak jest połamana samym faktem istnienia Wszechświata. Skoro istnieje proces, w którym powstają Wszechświaty, to dla przyzwoitości powinien istnieć proces znikania.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minutes ago, Jajcenty said:

No to automatycznie powstaje pytanie o VFBB - Bardzo Pierwszy Wielki Wybuch.

Można sobie wyobrazić też scenariusz z pojedynczym Wielkim Odbiciem - np. wcześniej zapadł się do niego oryginalnie nieskończony Wszechświat, obecny symetrycznie też się rozszerza do nieskończoności.

Ale osobiście bardzo nie lubię pychy takich ekstrapolacji - po prostu nie wiemy, na ten moment to jest raczej wróżenie z fusów ... co wiemy ze sporą weryfikacją to np. symetria CPT - sugerująca że Wielki Wybuch miał wcześniej symetrycznego bliźniaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 hours ago, Jajcenty said:

Podobno taki wychwyt grawitacyjny jest skrajnie nieprawdopodobny.

Masz jakieś źródło do poczytania? Pytam z ciekawości, bo bardzo dużo układów to układy podwójne albo wielokrotne, ale nie słyszałem o tym. Czytałem za to sporo o destabilizacji orbit planet w takich systemach.

 

2 hours ago, Jajcenty said:

Ale gwiazda stale wieje? Spodziewałbym się twardych, przenikliwych, spektakularnych zórz na planecie, Przynajmniej dopóki planeta się nie skończy ;)

Oj tam, oj tam. Na anty-planecie mogą panować anty-prawa anty-fizyki, psy mogą szczekać d*pami, a jak ktoś biegnie to najpierw będzie słychać, a potem dopiero widać, oraz będą miały miejsce inne fenomeny :) Na anty-uniwersytetach mogą natomiast wykładać na przykład anty-logikę, a 2+2 to będzie 5 dla nawet bardzo małych wartości 2 :)

 

14 hours ago, cyjanobakteria said:

Też się nad tym zastanawiałem.

Inna rzecz o której zapomniałem napisać wcześniej. Takie anty gwiazdy powstałyby z obłoków antymaterii, która musiałby anihilować z wodorem w przestrzeni kosmicznej. Tak jak ma to miejsce w przypadku zwykłych obłoków gazu, które po zderzeniu tworzą bow shock, rozgrzewają się, emitują promieniowanie i dają się w ten sposób zaobserwować, podobnie jak bullet cluster, który oczywiście jest zjawiskiem na znacznie większą skalę. Czy nie jest tak?

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 hours ago, Jajcenty said:

Skoro nikt nie sprawdził, to skąd taka pewność i bezpardonowa krytyka? Rozumiem potrzebę symetrii - antygrawitacyjna antymateria jest bardziej kompletna.

W większości fizycy są zgodni co do tego w jaki sposób pole grawitacyjne oddziałuje na antymaterię, tzn. wg przewidywań teoretycznych materia z antymaterią powinny się przyciągać. Istnieje znacznie więcej argumentów na ich przyciąganie. Gdyby siła ich oddziaływania grawitacyjnego miała przeciwny zwrot, to dochodziłoby do złamania zasady zachowania energii. Zostało to opisane w pracy:

The arguments against "antigravity" and the gravitational acceleration of antimatter | Zenodo

Eksperymenty prowadzone w CERN mają na celu głównie potwierdzenie panującego obecnie paradygmatu i mają na celu zbadanie czy siła oddziaływania grawitacyjnego nie jest przypadkiem słabsza w przypadku antymaterii:

https://newatlas.com/cern-antimatter-gravity-experiments/57090/

Quote

Another fundamental question is whether antimatter reacts to gravity the same way. Again, predictions say it should fall like regular matter, but there's about a one-in-a-million chance that it actually falls up instead. So far, antimatter has only been studied while suspended in an electromagnetic trap, since letting it fall to the bottom (or top?) of any normal container will destroy it.

 

Edited by Qion
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Masz jakieś źródło do poczytania? Pytam z ciekawości, bo bardzo dużo układów to układy podwójne albo wielokrotne, ale nie słyszałem o tym. Czytałem za to sporo o destabilizacji orbit planet w takich systemach.

Niestety, ja tylko popularnonaukowe uproszczenia. Podobno bardzo wąski jest przedział warunków brzegowych. Nie wydaje mi się żeby to było aż tak trudne. Wzajemne relacje prędkości i masy nie powinny być aż tak wąskie, najwyżej orbita będzie wydłużona. No chyba, że chodzi o przypadek: jak powinien lecieć Apofis żeby zaparkował na geostacjonarnej.

18 minut temu, Qion napisał:

Eksperymenty prowadzone w CERN mają na celu głównie potwierdzenie panującego obecnie paradygmatu i mają na celu zbadanie czy siła oddziaływania grawitacyjnego nie jest przypadkiem słabsza w przypadku antymaterii:

Jeśli tak, to sugerowałoby istnienie składnika 'anty'. Stąd prosta droga do podróży międzygalaktycznych. Taki żarcik :)

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Astronomowie widzą trochę promieniowania 511 keV, ale raczej jest dość rozproszone, np

To wiem i absolutnie nie dziwi mnie zdanie z dalszej części abstraktu cytowanej przez Ciebie pracy:

Cytat

We suggest that Type Ia supernovae and/or low-mass X-ray binaries are the prime candidates for the source of the galactic bulge positrons.

choć oczywiście równie ciekawe może być:

Cytat

Light dark matter annihilation could also explain the observed 511 keV bulge emission characteristics.

;) Poważnie to wszystko tu raczej pasuje do układanki budowanej od dziesiątków lat.

11 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Raczej mówimy o hipotezie że zdarzyło się to w okolicy Wielkiego Wybuchu,

Nie wiem czy dobrze się zrozumieliśmy, ale nie ma szans na zobaczenie "pierwotnej anihilacji". To co widzimy najwcześniej to promieniowanie tła, ślicznie termiczne promieniowanie o temperaturze niecałe 3 K, oczywiście pierwotnie trochę gorętsze, choć wciąż mówimy o niskich temperaturach - raptem coś około 6000 K. Wcześniej nie zobaczysz nic (pomijam potencjalne promieniowanie neutrinowe tła), bo było zbyt nieprzezroczyście.

4 godziny temu, Jajcenty napisał:

Podobno bardzo wąski jest przedział warunków brzegowych.

To prawda, a trochę upraszczając wiemy mniej więcej jak i dlaczego stadnie formują się gwiazdy, oraz jakie są dystrybucje ich prędkości w gromadach czy galaktykach. Nic nie stoi na przeszkodzie by takim przemysłem powstał jakiś układ podwójny, ale by miało to jakiekolwiek ręce i nogi raczej potrzebny jest trzeci kompan (o ile mnie pamięć nie myli było coś chyba o wyższości trójkątów ;) w kontekście BH również na KW).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 7.05.2021 o 21:20, thikim napisał:

Wybacz - nie masz zielonego pojęcia co to jest antymateria.

Wybaczam, bo ty też nie masz o tym pojęcia.

W dniu 7.05.2021 o 21:20, thikim napisał:

Nawet tych autorów z artykułu bijesz odwagą pisząc coś takiego publicznie.

Napisałem, "wydaje mi się". To nie jest twierdzenie i oznacza, że biorę pod uwagę, że mogę się mylić. Czytaj ze zrozumieniem.

W dniu 7.05.2021 o 21:20, thikim napisał:

Jakby z zewnątrz odpychała to by ściskała.

A tego to ja nie rozumiem. Co by ci ściskała? Nawet nie chcę myśleć, co ona może ci ściskać. Rozluźnij fantazję. Nie odpycha z zewnątrz, tylko odpycha się od siebie, więc nic ci nie ściśnie, chyba że, (bez obrazy) umysł. Jeśli chcesz to porównywać np. do zasady na jakiej działa implozja w bombie atomowej, to jest to kompletnie nietrafione. Nie mieszaj ze sobą fizyki klasycznej z relatywistyczną. Grawitacja czasoprzestrzeń ściska, antygrawitacja ją rozciąga.

18 godzin temu, Astro napisał:

ale zderzenie pojedynczych gwiazd jest skrajnie mało prawdopodobne

Tak skrajnie mało prawdopodobne że, ... w detektorach fal grawitacyjnych co trochę je obserwujemy, a to tylko zderzenia czarnych dziur i gwiazd neutronowych, bo czułość urządzenia jest zbyt mała, aby obserwować zderzenia mniej masywnych gwiazd.

18 godzin temu, Astro napisał:

Widzę Sławko, że ktoś już się poznęcał

Nikt się nade mną nie znęca. Co najwyżej niektórzy sami się ośmieszają udając mądrych. O antymaterii wciąż wiemy tyle co nic, dopóki nie zostanie potwierdzone, jak antymateria oddziałuje grawitacyjnie. A jeżeli antymateria ma taką samą grawitację jak zwykła materia, to obawiam się, że z napędu warp będą nici. Chyba, że macie inne pomysły na rozciąganie czasoprzestrzeni.

Edited by Sławko

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Sławko napisał:

Tak skrajnie mało prawdopodobne że, ... w detektorach fal grawitacyjnych co trochę je obserwujemy

Przyjmijmy rozsądnie, że gwiazd w Widzialnym Wszechświecie jest jakieś 1023. Wygrana w totka przy tym o czym mówimy to niemal pewnik, zatem sądzę, iż termin "skrajnie mało prawdopodobne" jest jak najbardziej na miejscu. :)

5 godzin temu, Sławko napisał:

Nikt się nade mną nie znęca.

Zdaje się, że przeoczyłeś

23 godziny temu, Astro napisał:

;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 godzin temu, Sławko napisał:

O antymaterii wciąż wiemy tyle co nic, dopóki nie zostanie potwierdzone, jak antymateria oddziałuje grawitacyjnie.

Doświadczenia z grawitacją antymaterii są robione nie po to, żeby potwierdzić, a po to, żeby ostatecznie wykluczyć możliwość odstępstwa od OTW w przypadku antymaterii - jakiegokolwiek odstępstwa, nawet na siódmym miejscu po przecinku. Materia i antymateria mają ten sam znak energii, czyli co do zasady powinny w taki sam sposób działać grawitacyjnie. Natomiast jakieś minimalne nawet różnice w oddziaływaniu grawitacyjnym być może by mogły wyjaśnić deficyt "anty" w naszym świecie i wprowadzić też odpowiednie poprawki do OTW. I po to głównie te doświadczenia są robione. Chodzi też o weryfikację niektórych niestandardowych hipotez dotyczących grawitacji. Poza tym w ogóle nie wiadomo, czy i jak grawitacja działa w mikroskali. Pdp że "zwykła" antymateria działa antygrawitacyjnie jest skrajnie małe. Do tego byłaby potrzebna antyenergia.

Edited by ex nihilo
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli istnieją antygwiazdy, to muszą pojawić się ciekawe przypadki w których materia spotyka się z antymaterią.
1) Obłoki gwiazdowe. Muszą pojawić się ślady spotkań takich obłoków przynajmniej w odległej przeszłości.
2) Zderzenia gwiazd i antygwiazd neutronowych.
3) Spotkania o dużej intensywności w dyskach  akreacyjnych.
4) Gwiazdy emitują wiatr "słoneczny" który zderza się z materią międzygalaktyczną. Słońce traci więcej materii w postaci wiatru niż w reakcjach jądrowych o mniejszej wydajności, co oznacza że prawie każda gwiazda powinna być otoczona przez halo anihilującej materii o znacznie większej intensywności
5) Co z antysupernowymi? Powinny być widoczne i powinny zostawiać charakterystyczne halo.

1 minutę temu, ex nihilo napisał:

Pdp że "zwykła" antymateria działa antygrawitacyjnie jest skrajnie małe. Do tego byłaby potrzebna antyenergia.

Badania nad antyatomami wodoru już wykluczyły taką możliwość.
Ta "teoria" umożliwiłaby niestabilne zachowania czasoprzestrzeni w skali makro, przez zamianę ekstremalnych gwiazd (anty)neutronowych w czarne dziury.

Antymateria zapada się do czarnych dziur, nie do białych dziur, zatem moglibyśmy sterować wielkimi konfiguracjami czasoprzestrzennymi za pomocą zmiany mikroskopijnych elementów wrzucanych do tych gwiazd.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 7.05.2021 o 12:13, Sławko napisał:

Istnienie antygwiazd wskazywałoby też na to, że antymateria miałaby grawitację taką jak zwykła materia, a mnie się wydaje, że powinna oddziaływać antygrawitacyjnie, czyli wykrzywiać czasoprzestrzeń "w drugą stronę" niż zwykła materia.


Antymateria różni się tylko ładunkiem. 

W dniu 8.05.2021 o 10:01, Jajcenty napisał:

Mnie brakuje 'prawdziwego' procesu anihilacji, w którym energia znika.

No i nigdy takiego nie znajdziesz. Energia nie znika. Energia się znosi i wydaje się, że znika. 

W dniu 8.05.2021 o 15:10, Qion napisał:

Eksperymenty prowadzone w CERN mają na celu głównie potwierdzenie panującego obecnie paradygmatu i mają na celu zbadanie czy siła oddziaływania grawitacyjnego nie jest przypadkiem słabsza w przypadku antymaterii:

https://newatlas.com/cern-antimatter-gravity-experiments/57090/

Cytat

Another fundamental question is whether antimatter reacts to gravity the same way. Again, predictions say it should fall like regular matter, but there's about a one-in-a-million chance that it actually falls up instead. So far, antimatter has only been studied while suspended in an electromagnetic trap, since letting it fall to the bottom (or top?) of any normal container will destroy it.

 


Mogę się założy o moją roczną pensję, że wyniki wykażą, że nie jest słabsza. 

W dniu 8.05.2021 o 23:47, Sławko napisał:

A tego to ja nie rozumiem. Co by ci ściskała? Nawet nie chcę myśleć, co ona może ci ściskać. Rozluźnij fantazję. Nie odpycha z zewnątrz, tylko odpycha się od siebie, więc nic ci nie ściśnie, chyba że, (bez obrazy) umysł. Jeśli chcesz to porównywać np. do zasady na jakiej działa implozja w bombie atomowej, to jest to kompletnie nietrafione. Nie mieszaj ze sobą fizyki klasycznej z relatywistyczną. Grawitacja czasoprzestrzeń ściska, antygrawitacja ją rozciąga.

Wydaje mi się, że masz dziwną genezę grawitacji i oraz definicję czym ona jest. 

W dniu 9.05.2021 o 05:33, ex nihilo napisał:

Doświadczenia z grawitacją antymaterii są robione nie po to, żeby potwierdzić, a po to, żeby ostatecznie wykluczyć możliwość odstępstwa od OTW w przypadku antymaterii - jakiegokolwiek odstępstwa, nawet na siódmym miejscu po przecinku. Materia i antymateria mają ten sam znak energii, czyli co do zasady powinny w taki sam sposób działać grawitacyjnie. Natomiast jakieś minimalne nawet różnice w oddziaływaniu grawitacyjnym być może by mogły wyjaśnić deficyt "anty" w naszym świecie i wprowadzić też odpowiednie poprawki do OTW.

Daj spokój z OTW. Cała ta teoryjka jest do zaorania. Wszystko poszło się rypać po doświadczeniach Casamira i Sagnaca. Napierdzielanka dotycząca OTW trwa na całego. Fanatycy nie przyjmują prostych argumentów:

https://groups.google.com/g/sci.physics.relativity

Wersja skrócona:
1. Jednoczesność nie istnieje.
2. Nie ma czegoś takiego jak układ inercjalny.
3. Transformata Lorentza jest z czapy.
4. Nie możność wykrycia wektora absolutnego przemieszczenia uniemożliwia stosowanie OTW w praktyce.

No inne tam takie :) 

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 8.05.2021 o 23:47, Sławko napisał:

Nikt się nade mną nie znęca.

A to prawda. Żeby się nad kimś znęcić intelektualnie ten ktoś musi wykazać chociaż minimum procesów myślowych.
Tymczasem Ty jak mantrę powtarzasz że wiemy o antymaterii tyle co nic. I po tym co piszesz to się zgodzę w tej części że Ty nic o niej nie wiesz.
Antymaterię znamy doświadczalnie od niemal 100 lat. Ułożyliśmy już cały gmach wiedzy dotyczący fizyki kwantowej w który antymateria znakomicie się wpasowuje. Włącznie z naszą najlepszą jak do tej pory teorią czyli Modelem Standardowym, sprawdzonym pod wieloma innymi względami z największą dokładnością z jaką kiedykolwiek ludzkość cokolwiek sprawdziła.
I przychodzi taki Sławko i pisze: wiemy tyle co nic bo mi się wydaje że jest tak a tak - całkowicie przeciwnie do ugruntowanej wiedzy.
Tak towarzyszu, wiecie tyle co nic.
Co do sprawdzenia grawitacji antymaterii - nie sprawdziliśmy tego ponieważ jest to technicznie niesamowicie trudne i nikt przy zdrowych zmysłach (sam siebie z tego grona wyrzucasz) nie spodziewa się innego wyniku jak tylko zgodnego z obecną wiedzą. 
Przemyśl czy takimi twierdzeniami jakie tu rzuciłeś chcesz się dalej ośmieszać.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, thikim napisał:

Co do sprawdzenia grawitacji antymaterii - nie sprawdziliśmy tego ponieważ jest to technicznie niesamowicie trudne i nikt przy zdrowych zmysłach (sam siebie z tego grona wyrzucasz) nie spodziewa się innego wyniku jak tylko zgodnego z obecną wiedzą. 

Rozumiem. Koń jak jest każdy widzi. Nie sprawdziliśmy, ale wiemy.  Bo, przecież, gołym okiem widać. Obawiam się, że to tak nie działa. Obrazek albo się nie zdarzyło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, thikim napisał:

Włącznie z naszą najlepszą jak do tej pory teorią czyli Modelem Standardowym

Model standardowy nie jest w stanie zaproponować, genezy dla czarnej materii i energii. Jak coś nie jest koherentne to jest do d... Ogólnie opowieści z mchu i paproci.   

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.05.2021 o 21:11, thikim napisał:

nie sprawdziliśmy tego ponieważ jest to technicznie niesamowicie trudne

I przychodzi taki thikim i twierdzi, że "wie jak jest", chociaż tego nie sprawdził i nie ma na to dowodów, i kto tu się ośmiesza? Model Standardowy jest tylko modelem i w wielu aspektach także się nie sprawdza, nie jest to model kompletny, a skoro jesteś taki poważny "naukowiec", to powinieneś to wiedzieć. To znaczy tylko tyle, że jeszcze wielu rzeczy nie wiemy, a dopóki nie wiemy, to jest to pole do przypuszczeń, a nawet fantazjowania i nie widzę w tym nic złego. Nie wiem też, czy zauważyłeś, ale ja nigdzie nie twierdzę, że antymateria oddziałuje antygrawitacyjnie. Ja tylko powiedziałem, że mam nadzieję, że tak jest. Ty natomiast Modelem kreujesz rzeczywistość i to jest dopiero śmieszne. Wyluzuj. Otwórz umysł. Niejeden model, który się sprawdzał, rozsypał się jak domek z kart po nowych odkryciach. Czy tak będzie z Modelem Standardowym, nie wiem. Póki co trzyma się mocno, ale... mechanika klasyczna także sprawdzała się przez całe wieki, aż tu nagle ... pojawiła się mechanika kwantowa. Skąd wiesz, czy gdzieś w grawitacji nie kryje się kolejna? Ale jak "nie wystawisz nosa" spoza Modelu Standardowego, to się tego nie dowiesz.

Czekam z niecierpliwością, kiedy potwierdzony zostanie sposób oddziaływania grawitacyjnego antymaterii. Ale niezależnie od wyniku, będę się cieszył. Albo potwierdzi to moje przypuszczenia, albo obali. Jak obali, będę miał kłopot bo rozsypie się mój "obraz" Świata, ale z drugiej strony będę miał zabawę w tym, że będę musiał go sobie "zbudować" na nowo (o ile tego dożyję).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy pracujący przy eksperymencie ALPHA prowadzonym w CERN-ie są pierwszymi, którym udało się schłodzić antymaterię za pomocą lasera. Osiągnięcie otwiera drogę do lepszego poznania wewnętrznej struktury antywodoru i zbadania, w jaki sposób zachowuje się on pod wpływem grawitacji.
      Antywodór to najprostsza forma atomowej antymaterii. Teraz, gdy mamy możliwość ich chłodzenia, naukowcy będą mogli przeprowadzić porównania atomów antywodoru z atomami wodoru, dzięki czemu poznamy różnice pomiędzy atomami antymaterii i materii. Znalezienie takich ewentualnych różnic pozwoli na lepsze zrozumienie, dlaczego wszechświat jest stworzony z materii.
      To zupełnie zmienia reguły gry odnośnie badań spektroskopowych i grawitacyjnych i może rzucić nawet światło na badania nad antymaterią, takie jak tworzenie molekuł antymaterii i rozwój interferometrii antyatomowej, mówi rzecznik prasowy eksperymentu ALPHA, Jeffrey Hangst. Jeszcze przed dekadą laserowe chłodzenie antymaterii należało do dziedziny science-fiction.
      W eksperymencie ALPHA atomy antywodoru powstają dzięki antyprotonom uzyskiwanym w Antiproton Decelerator. Są one łączone z pozytonami, których źródłem jest sód-22. Zwykle tak uzyskane atomy antywodoru są więzione w pułapce magnetycznej, co zapobiega ich kontaktowi z materią i anihilacji. W pułapce tej najczęściej prowadzone są badania spektroskopowe, podczas których mierzona jest reakcja antyatomów na wpływ fali elektromagnetycznej – światła laserowego lub mikrofal. Jednak precyzja takich pomiarów jest ograniczona przez energię kinetyczną, czyli temperaturę, antyatomów.
      Tutaj właśnie pojawia się potrzeba schłodzenia. Technika laserowego chłodzenia atomów polega na oświetlaniu ich laserem o energii fotonów nieco mniejszej niż energia przejść między poziomami energetycznymi dla danego pierwiastka. Fotony są absorbowane przez atomy, które wchodzą na wyższy poziom energetyczny. A wchodzą dzięki temu, że deficyt energii fotonu potrzebny do przejścia pomiędzy poziomami uzupełniają z własnej energii kinetycznej. Następnie atomy emitują fotony o energii dokładnie dopasowanej do różnicy energii poziomów atomu i spontanicznie powracają do stanu pierwotnego. Jako, że energia emitowanego fotonu jest nieco wyższa od energii fotonu zaabsorbowanego, wielokrotnie powtarzany cykl absorpcji-emisji prowadzi do schłodzenia atomu.
      Podczas najnowszych eksperymentów naukowcy z ALPHA przez kilkanaście godzin chłodzili laserem chmurę atomów antywodoru. Po tym czasie stwierdzili, że średnia energia kinetyczna atomów obniżyła się ponad 10-krotnie. Wiele z atomów osiągnęło energię poniżej mikroelektronowolta, co odpowiada temperaturze około 0,012 kelwina. Następnie antywodór poddano badaniom spektroskopowym i stwierdzono, że dzięki schłodzeniu osiągnięto niemal 4-krotnie węższą linię spektralną niż przy badaniach prowadzonych bez chłodzenia laserowego.
      Przez wiele lat naukowcy mieli problemy z laserowym chłodzeniem wodoru, więc sama myśl o chłodzeniu antywodoru była szaleństwem. Teraz możemy marzyć o jeszcze większych szaleństwach z udziałem antymaterii, mówi Makoto Fujiwara, który zaproponował, by przeprowadzić powyższy eksperyment.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Włosko-amerykański zespół kierowany przez Francesco Giggi z Uniwersytetu w Katanii, stworzył pełnowymiarowy tomograf mionowy, który pozwala skanować kontenery morskie pod kątem obecności w nich materiałów rozszczepialnych. Naukowcy wykorzystali dwie warstwy wykrywaczy mionów oraz wyspecjalizowany algorytm, który stworzył trójwymiarowy obraz ukrytego w kontenerze niewielkiego ołowianego pojemnika.
      Wiele towarów jest przewożonych po całym świecie w kontenerach. Jako, że są one duże, a przez porty przewija się ich ogromna liczba, bardzo łatwo ukryć w nich niewielki przedmiot. Ekspertów ds. bezpieczeństwa coraz bardziej martwi niebezpieczeństwo przemycenia tą drogą materiałów rozszczepialnych. W związku z tym istnieje potrzeba stworzenia technologii, która pozwoli na szybkie i wiarygodne skanowanie kontenerów, bez zakłócania przepływu towarów.
      Jedną z najbardziej obiecujących możliwości jest wykorzystanie naturalnych mionów docierających do powierzchni Ziemi. Powstają one, gdy wysokoenergetyczne promieniowanie kosmiczne zderza się z molekułami w górnych warstwach atmosfery. Gdy miony trafiają na gęstą materię, jak uran, rozpraszają się na niej i są absorbowane w charakterystyczny sposób, zależy od liczby atomowej pierwiastka, z którego zrobiony jest dany materiał.
      Miony badane są od 90 lat, a naukowcy sporo wiedzą o ich energiach, przepływach czy rozkładzie. Porównując informacje o mionach uzyskane przed i po zetknięciu się ich z badanym materiałem, można określić jego skład i pozycję. Technikę taką wykorzystuje się w coraz większej liczbie zastosowań. W 2017 roku dzięki nim znaleziono wielką komorę w egipskiej piramidzie.
      Wykorzystanie mionów jest bardzo kuszące, gdyż równomiernie docierają one do powierzchni planety. Ponadto penetrują gęste materiały lepiej niż inne techniki obrazowania, w tym promienie rentgenowskie. Ujemną cechą mionów jest to, że ich przepływ jest dość niski, zatem skanowanie za pomocą współczesnych technologii trwa długo.
      Riggi i jego zespół połączyli kilka technik, dzięki którym poradzili sobie z niewielkim przepływem mionów i stworzyli pełnoskalowy tomograf. Ich urządzenie składa się z wielu warstw detektorów mionów bazujących na scyntylatorze. Detektory umieszczone są nad i pod badanym przedmiotem. Algorytm otrzymuje informacje, jakie cechy miały miony zanim trafiły na skanowany kontener i jaki miały po wyjściu z niego. Na tej podstawie oblicza trajektorie mionów i szacuje, w którym miejscu najbardziej zbliżyły się do atomów o ciężkich jądrach. Z tych informacji tworzony jest obraz 3D o gęstym materialne znajdującym się w skanowanym obszarze.
      Wspomniany tomograf mionowy pozwala na umieszczenie w nim obiektu o powierzchni 18 m2 i jest w stanie odnaleźć i określić pozycję przedmiotu o boku ok. 20 cm znajdującego się w takim kontenerze.
      Naukowcy zapewniają, że po skróceniu czasu pracy skanera może stać się on standardowym wyposażeniem terminali portowych na całym świecie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W czasopiśmie „Nature” ukazała się praca badaczy z międzynarodowego obserwatorium H.E.S.S. (w tym zespołu z Obserwatorium Astronomicznego UJ), prezentująca odkrycie wysokoenergetycznej emisji gamma z relatywistycznej strugi, „dżetu”, bliskiej aktywnej galaktyki Centaurus A („Cen A”). Wykorzystując w sumie 202 godziny obserwacji (to odpowiada około 1/6 całego czasu obserwacyjnego w ciągu roku!) stwierdzono, że znana już wcześniej emisja wysokoenergetycznego promieniowania gamma z tego obiektu pochodzi nie tylko z okolicy znajdującej się w jego centrum supermasywnej czarnej dziury, ale rozciąga się również wzdłuż dżetu, na tysiące lat świetlnych w głąb badanej galaktyki.
      Promieniowanie gamma to generowane w kosmosie promieniowanie elektromagnetyczne o wielkich energiach, które powstaje głównie w wyniku oddziaływania przyspieszonych i naładowanych elektrycznie cząstek z otaczającym je gazem lub polem promieniowania. Dżety są potężnymi emiterami promieniowania w całym widmie elektromagnetycznym, od fal radiowych, do zakresu promieniowania gamma. Pochodzą one z sąsiedztwa supermasywnych czarnych dziur aktywnych jąder galaktyk i poruszają się z prędkością bliską prędkości światła.
      Badanie struktury dżetu do tej pory odbywało się za pomocą obserwacji radiowych, optycznych i rentgenowskich charakteryzujących się dużą czułością i zdolnością rozdzielczą. Co się zaś tyczy promieniowania gamma, jak dotąd obserwowano jedynie nierozdzieloną emisję, która mogłaby w całości pochodzić z aktywnego centrum galaktyki. Przełom w tym zakresie, zaprezentowany we wspomnianej na początku pracy, okazał się możliwy dzięki technice pomiaru wykorzystującej optyczne „teleskopy Czerenkowa” z obserwatorium H.E.S.S.
      Wysokoenergetyczne promienie gamma z kosmosu rejestruje się w tym obserwatorium dzięki wytwarzanym przez nie w górnych warstwach atmosfery kaskadom cząstek wtórnych, olbrzymich pęków lecących z prędkością bliską prędkości światła elektronów i pozytonów (anty-elektronów). W rzeczywistości promieniowanie gamma jest dla nas niewidoczne, bowiem atmosfera Ziemi pochłania je niemal w całości. Jednakże, zderzając się z nią przy dużych energiach, wytwarza w niej ono owe charakterystyczne kaskady cząstek, które ostatecznie generują promieniowanie widzialne, „świecąc” w zakresie optycznym (jest to tak zwane promieniowanie Czerenkowa). Teleskopy H.E.S.S., dzięki dużej precyzji pomiarów tych poświat obserwowanych optycznie, mogą zatem pośrednio badać także odpowiadające za ich powstanie promieniowanie gamma pochodzące ze źródeł kosmicznych, i to ze zdolnością rozdzielczą znacznie przewyższającą możliwości obserwatoriów satelitarnych badających emisję gamma sponad atmosfery (takich, jak obserwatorium Fermiego). To właśnie dzięki temu stało się możliwe obecne odkrycie – dla „Cen A” potrzeba było tylko niezwykle długich obserwacji jego słabej emisji gamma oraz bardzo precyzyjnej i trudnej analizy danych obserwacyjnych.
      Co tak naprawdę oznacza odkrycie emisji promieniowania gamma rozciągającego się nie tylko w okolicy czarnej dziury, ale i wzdłuż całego dżetu, mierzącego tysiące lat świetlnych? Otóż, w dżecie „Cen A”, daleko od centrum produkującej go galaktyki macierzystej, muszą działać potężne procesy przyśpieszania cząstek – o energii większej niż ta, jaką mają protony przyśpieszane przez fizyków w najpotężniejszych ziemskich akceleratorach. Natura tych procesów nie jest w pełni wyjaśniona – naukowcy podejrzewają, że mogą być one związane z przyśpieszaniem cząstek w falach uderzeniowych lub w procesach tzw. rekoneksji pola magnetycznego. Biorąc pod uwagę fakt, że dżet „Cen A” nie jest wyjątkowy pod względem mocy, długości ani prędkości, prawdopodobne jest też, że tak wysoce przyśpieszone elektrony występują powszechnie w wielkoskalowych dżetach galaktyk aktywnych.
      To ważne dla astronomii odkrycie zostało dokonane z udziałem polskich badaczy, w tym zespołu z Obserwatorium Astronomicznego UJ, w skład którego wchodzą Michał Ostrowski, Marek Jamrozy, Łukasz Stawarz i Angel Priyama Noel.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy przypatrzymy się strukturze nici DNA czy RNA zauważymy, że zawsze są one skręcone w prawo. Nigdy w lewo. Z biologicznego czy chemicznego punktu widzenia nie ma żadnego powodu, dla którego we wszystkich formach życia widać taką regułę. Wszystkie znane reakcje chemiczne powodują powstanie molekuł skręconych zarówno w prawo, jak i w lewo. Ta symetria jest czymś powszechnym. Nie ma też żadnego powodu, dla którego skręcone w lewo DNA miałoby być w czymkolwiek gorsze, od tego skręconego w prawo. A jednak nie istnieje lewoskrętne DNA. To tajemnica, która wymaga wyjaśnienia.
      Wielu naukowców sądzi, że taka struktura DNA i RNA pojawiła się przez przypadek, że skręcony w prawo genom był może nieco częstszy i w toku ewolucji wyparł ten skręcony w lewo. Naukowcy od ponad 100 lat zastanawiają się nad tym problemem.
      Niedawno na łamach Astrophysical Journal Letters ukazała się interesująca teoria, której autorzy twierdzą, że o takim, a nie innym kształcie genomu zadecydował... kosmos. Ich praca wskazuje na wpływ czynnika, który zdecydował o kierunku skręcenia genomu, a którego nie braliśmy dotychczas pod uwagę. Wydaje się to bardzo dobrym wytłumaczeniem, mówi Dimitar Sasselov, astronom z Harvard University i dyrektor Origins of Life Initiative.
      Twórcami nowej niezwykle interesującej hipotezy są Noemie Globus, astrofizyk wysokich energii z New York University i Center For Computational Astrophysics na Flatiron Institure oraz Roger Blandford, były dyrektor Kavli Institute for Particle Astrophysics and Cosmology na Uniwersytecie Stanforda. Oboje spotkali się w 2018 roku i w miarę, jak dyskutowali różne kwestie, zwrócili uwagę, że promieniowanie kosmiczne ma podobną prawostronną preferencję jak DNA. Takie wydarzenia jak rozpad cząstek zwykle nie wykazują preferencji, przebiegają równie często w prawo, jak i w lewo. Jednak rzadkim wyjątkiem od reguły są tutaj piony. Rozpad naładowanych pionów odbywa się według oddziaływań słabych. To jedyne oddziaływanie podstawowe o znanej asymetrii. Gdy piony uderzają w atmosferę, rozpadają się, tworząc cały deszcz cząstek, w tym mionów. Wszystkie miony mają tę samą polaryzację, która powoduje, że z nieco większym prawdopodobieństwem jonizują jądra atomów w genomie skręconym w prawo.
      Pierwsze ziemskie organizmy, które prawdopodobnie były czymś niewiele więcej niż nagim materiałem genetycznym, zapewne występowały w dwóch odmianach. Z genomem skręconym w lewo lub w prawo. Globus i Blandford wyliczyli, że w sytuacji promieniowania kosmicznego skręcającego w prawo, cząstki uderzające w ziemię z nieco większym prawdopodobieństwem wybijały elektron z genomu skręconego w prawo niż w lewo. Miliony czy miliardy cząstek promieniowania kosmicznego były potrzebne, by wybić jeden elektron z jednego genomu. Ale ta minimalna przewaga mogła wystarczyć. Wybicie elektronu prowadziło do mutacji. Zatem promieniowanie kosmiczne było dodatkowym czynnikiem wymuszającym ewolucję. Dzięki niemu genom skręcony w prawo rozwijał się nieco szybciej. Z czasem zyskał przewagę konkurencyjną nad genomem skręconym w lewo.
      Uczeni nie chcą jednak poprzestać na hipotezie. Pani Globus skontaktowała się z Davidem Deamerem, biologiem i inżynierem z University of California w Santa Cruz. Ten podpowiedział jej, że najprostszym testem, jaki przychodzi mu do głowy, będzie wykorzystanie standardowego testu Amesa. To metoda diagnostyczna sprawdzająca siłę oddziaływania mutagenu na bakterie. Deamer zaproponował, by zamiast poddawać bakterie działaniu związku chemicznego, zacząć je bombardować mionami i sprawdzić, czy wywoła to u nich przyspieszone mutacje.
      Jeśli eksperyment się powiedzie i pod wpływem mionów DNA bakterii będzie ulegało szybszym mutacjom, będzie do bardzo silne poparcie dla hipotezy Globus i Blandforda. Nie wyjaśni to jednak, dlaczego w ogóle pojawił się materiał genetyczny skręcony w lewo lub w prawo.
      To będzie bardzo trudny element do udowodnienia. Jeśli jednak ta hipoteza zyska potwierdzenie, będziemy mieli jeszcze jeden, niezwykle interesujący, mechanizm ewolucyjny, mówi Jason Dworkin, astrobiolog z Goddard Space Flight Center.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      IceCube, zanurzone w lodach Antarktydy obserwatorium neutrin, zidentyfikowało cztery galaktyki jako źródła promieniowania kosmicznego. Autorzy najnowszych badań przeanalizowali dane zebrane podczas 10-letniej pracy IceCube Neutrino Observatory i dzięki temu dokonali najdokładniejszej w historii identyfikacji źródeł promieniowania kosmicznego. Naukowcy sądzą, że galaktyki te emitują również olbrzymie ilości neutrin.
      Promieniowanie kosmiczne to wysokoenergetyczne cząstki, które pochodzą spoza Układu Słonecznego. Uważa się, że powstają one w wyniku bardzo gwałtownych procesów, zdolnych do przyspieszania cząstek niemal do prędkości światła. Jednak określenie ich źródła jest niezwykle trudne, ze względu na istnienie w przestrzeni kosmicznej pól magnetycznych, które zmieniają trajektorię cząstek. Rozwiązaniem problemu jest badanie neutrin, gdyż powinny one powstawać w tych samych miejscach co promieniowanie kosmiczne, ale pola magnetyczne nie wpływają na trajektorię ich lotu.
      IceCube wykorzystuje tysiące fotopowielaczy zawieszonych na długich linach. Cała konstrukcja zajmuje 1 km3 i znajduje się lodzie Antarktydy. Od czasu do czasu neutrino minowe zderza się z atomem w lodzie. W wynku tego powstaje mion, który emituje promieniowanie Czerenkowa. Promieniowanie to wykrywają fotopowielacze. jednak określenie źródła pochodzenia neutrina jest proste, gdyż IceCube wyłapuje też sygnały z mionów i neutrin mionowych powstających w atmosferze w wyniku oddziaływania promieniowania kosmicznego. To tworzy silny szum tła i utrudnia obserwacje.
      Jednak dzięki nowym technikom analizy udało się coś, co dotychczas było niemożliwe. Przetworzono wszystkie dane z lat 2008–2018 i na ich podstawie określono najbardziej prawdopodobne źródła promieniowania kosmicznego.
      Badania ujawniły, że najważniejszym źródłem neutrin i promieniowania kosmicznego jest prawdopodobnie galaktyka NGC 1068. W tym przypadku prawdopodobieństwo statystyczne wynosi 2,9 sigma. Pozostałe galaktyki to TXS 0506 + 056, PKS 1424 + 240 oraz GB6 J1542 +6129. Wszystkie cztery zidentyfikowane źródła łącznie charakteryzuje prawdopodobieństwo rzędu 3,3 sigma.
      To oczywiście zbyt mało, by mówić o odkryciu, za które uznaje się prawdopodobieństwo 5 sigma. Jednak to najsilniejszy dowód, że źródłem promieniownia kosmicznego są te, a nie inne galaktyki.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach Physical Review Letters.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...