Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Xenoboty – powstały pierwsze żywe roboty. Tak science-fiction stało się rzeczywistością

Recommended Posts

Nie używaj "wierzę"/"nie wierzę" i niczego nie musisz dowodzić, no chyba, że chcesz się pobawić ;)
Zresztą nawet w przypadku "nie wierzę" dowodzić nie musisz, wystarczy "abo tak", bo przecież wiara niczego poza tym nie wymaga jako warunku koniecznego :D
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim przypadku "wierzę"/"nie wierzę"  to najwyżej erystyka. ;)
"Abo tak" już raczej dawno temu przeszło do annałów KW...

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, ex nihilo napisał:

Wchodzenie w zabawy semantyczne z pojęciem "wierzyć" nie ma żadnego sensu,

Zdecydowanie protestuję przed takim spłyceniem, ponieważ przy nieuzgodnionych definicjach Wieżę Babel w języku polskim (i tu w dyskusji) mieć będziemy.

"Wierzyć" jest wieloznaczne: https://sjp.pwn.pl/sjp/wierzyc;2536254.html  i Twój apel nihilo to próba narzucenia Twojej "wizji" tego słowa.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie neguję, że jest wieloznaczne, ale w niektórych sytuacjach i kontekstach rozumiane jest zwykle jednoznacznie i to w sposób niekoniecznie zgodny z intencją tego, kto je użył. Wtedy, chociaż nie tylko wtedy, lepiej zamienić je na jakieś jednoznaczne, no chyba, że świadomie się decyduje na wypowiedź wieloznaczną. Tylko tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, ex nihilo napisał:

A kiedy "wiem", to jest to tylko rozkład prawdopodobieństw (obiektywnych lub subiektywnych) wszystkich możliwości z pozostawieniem rezerwy na te, których nie znam. Czyli np. w przypadku "bogów" uznaję, że ich pozaumysłowe istnienie jest skrajnie mało prawdopodobne (brak podstaw od innej oceny) i w tym "skrajnie mało" mieszczą się wszystkie ewentualne "boskie" byty.

Właściwie to w tym fragmencie mieści się cała esencja rozwiązania problemu. Można się pokusić o taką ogólną definicję ateisty: twierdzący, że z prawdopodobieństwem P > 0,5 siły nadprzyrodzone nie istnieją. Skrajnym ateistą byłaby osoba, która twierdzi, że P = 1. Wtedy ktoś taki wziąłby udział w grze, którą zaproponowałem wcześniej. Inni mieliby lub mogliby mieć wątpliwości. Jeżeli jednak za skrajnie wysokie P uznamy 0,999, to taka osoba także powinna wziąć udział w tej grze. Dlatego to byłby sprawdzian czy rzeczywiście ktoś jest ateistą na te 99,9%.

Jednak rodzi się tutaj nowy problem: jak obliczyć P? Mówisz o subiektywnych i obiektywnych P, ale to pierwsze właśnie teista będzie podwyższał, a ateista obniżał, co tak naprawdę sprowadza problem do początku, czyli że ten wierzy, a ten nie - symetrycznie. Nie można więc subiektywnym P się posługiwać, a jedynie obiektywnym. Ale w takim razie jak wyznaczyć to obiektywne P? Bo żadne cuda się nie zdarzają i nigdy się nie zdarzyły? Mogę opisać wydarzenie, które zaprzecza temu stwierdzeniu. Otóż kilka lat temu zmarła bliska mi osoba. Następnego dnia osoba z domu, w którym mieszkała zmarła, zauważyła, że wiszący na ścianie zegar tykający stanął, dlatego chciała wymienić baterię. Wtedy zauważyła, że zegar stanął dokładnie o tej godzinie, o której zmarła tamta osoba. Nikt tego zegara nie ruszał, bo spokojnie sobie tykał na ścianie. Poczuła się nieswojo z tego powodu, ale ponieważ sama jest osobą niewierzącą albo słabo wierzącą, uznała to za dziwny zbieg okoliczności i wymieniła baterię. Następnego dnia ta sama osoba doznała szoku, gdy zauważyła, że zegar znowu stanął dokładnie o tej samej godzinie... Po tym zostawiono ten zegar, który już zawsze wskazywał ciągle tę godzinę. Jakie jest prawdopodobieństwo, że to zwykły zbieg okoliczności? Możesz oczywiście nie wierzyć w to zdarzenie i sam byłbym sceptyczny, gdyby ktoś mi to opowiedział, kogo nie znam, ale ta historia musiała zdarzyć, bo potwierdziła ją jeszcze jedna osoba przebywająca w tym czasie. Obie te osoby nigdy wcześniej nie opisywały takich zdarzeń ani nie miały skłonności do koloryzowania itp. Podobno także u innej osoby, z nieco dalszej rodziny zegar stanął o tej samej porze, co już w ogóle jest zagadką, ale to akurat jest mniej pewne, więc mogę ręczyć tylko o tym pierwszym. W każdym razie po raz pierwszy w moim życiu zdarzyło się coś, co zachwiało mój ateistyczny obraz świata.

Warto dodać, że opisane zdarzenie nie jest jakimś wyjątkiem, ale opisywana jest przez wielu na całym świecie. Jest "naukowa" hipoteza, wg której może być to niezwykły efekt psychokinezy:

https://calpara.org/2018/01/26/anomalous-physical-effect-reported-around-the-time-of-death/

Jeśli odpowiada za to silna emocja wywołująca psychokinezę (czyli w moim przypadku: do rodziny dzwoni ktoś ze szpitala i mówi, że osoba umarła => wywołuje to tak silne emocje, że psychicznie wpływa na zegar, który się zatrzymuje), to jaka siła za tym stoi? Przecież to jest siła nadprzyrodzona, która obala fundamenty twardych racjonalistów.

Wg statystyk anomalne zdarzenia tego typu są zbyt często, by uznać je za przypadek. Warto w tym kontekście poczytać pracę Radina i Nelsona:

https://www.semanticscholar.org/paper/Meta-analysis-of-mind-matter-interaction-1959-to-Radin-Nelson/08039542fc1844dd221d879f79e52da37194a0ed

"Meta-analysis of 515 RNG experiments conducted by 91 researchers over a span of 41 years
indicates the presence of a small magnitude, but statistically highly significant and repeatable
mind- matter interaction effect. The overall results cannot be attributed to chance, or selective
reporting problems, or variations in design quality."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie wiesz jak silny w nauce dowód oparty na naocznym swiadku. My nie mamy tej możliwości ale Ty zawsze możesz  pojechać i wymienić baterię. 

Jeśli godzina śmierci to 6:30 - 6:45 to sa to ulubione godziny słabych baterii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Antylogik napisał:

Nie można więc subiektywnym P się posługiwać

Można. Przecież nikomu nie muszę zeznawać, dlaczego takie, a nie inne. Przeciwnik, teista, będzie miał inne argumenty, związane z wiarą (religią) lub (szczególnie Świadek) będzie próbował racjonalizować ("dowody"). Do licytacji pdp, jaką opisałeś raczej nie dojdzie, bo sama taka licytacja by podważała wiarę teisty - wiara to wiara, a nie pdp.
A niezależnie od metody itd., jeśli komuś uda się odpowiednimi argumentami mnie skutecznie przekonać, to zostanę wyznawcą. Po prostu.
 

1 godzinę temu, Antylogik napisał:

Możesz oczywiście nie wierzyć w to zdarzenie

Nie tylko mogę, ale nawet muszę nie wierzyć, bo wierzyć nie potrafię. Czasem żartuję, że zapomnieli mi wmontować moduł wiary, nie tylko religijnej).
A samo zdarzenie - został wprowadzone do mojego obrazu świata jako "Antylogik napisał, że... itd.". To wszystko. Każdy taki nadzwyczajny przypadek bym musiał sam sprawdzić i to bardzo dokładnie. Kiedyś trochę interesowałem się tematami "para", coś tam sprawdzałem, byłem też obiektem doświadczeń itd., poznałem jakichś ludzi, którzy w tym siedzą... W sumie pozycja neutralna, nie wykluczam niektórych możliwości ale...
 

1 godzinę temu, Antylogik napisał:

Przecież to jest siła nadprzyrodzona, która obala fundamenty twardych racjonalistów.

A dlaczego by musiała być nadprzyrodzona? Różne są kombinacje, też wśród fizyków. Nie ma silnych podstaw co całkowitego wykluczenia takich możliwości.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Antylogik napisał:

Mówisz o subiektywnych i obiektywnych P, ale to pierwsze właśnie teista będzie podwyższał, a ateista obniżał

Oczywiście na odwrót.

 

9 godzin temu, ex nihilo napisał:

A dlaczego by musiała być nadprzyrodzona? Różne są kombinacje, też wśród fizyków. Nie ma silnych podstaw co całkowitego wykluczenia takich możliwości.

Z tego co wiem, to nauka to wyklucza. Bo jeśli miałby być to wpływ podświadomości akurat na zegar, co miałoby sens, to trudno uzasadnić naukowo jak sama podświadomość miałaby popsuć baterie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, wilk napisał:

Nie muszę wierzyć, że na Marsie nie ma tańczących hipopotamów w sukienkach.

W zasadzie to musisz, jedynie prawdopodobieństwo tego jest bardzo niskie, tak niskie że nie ma to w życiu codiznenym sensu żeby to zaznaczać. 

Natomiast to co piszesz odnosi się do rzeczy poznawalnych, a kwestia Boga jest niepoznawalna, metafizyczna, "poza wszechświatem" - więc tutaj prawdopodobieństwo w senise częstości występowania jakiegoś zjawiska nie ma sensu, dlatego moim zdaniem należy założyć wszystkie, logicznie możliwe opcje. 

A dlaczego uważam, że istnienie Boga należy w to włączyć? Ponieważ nie widzę powodu dla którego np. prawa natury/natura która stworzyła czy zawiera w sobie (zalezy jak patrzeć) świadome istoty - sama nie jest świadoma. Może jest, może nie jest <- to jest postawa sceptyczna. Natomiast postawa "NA PEWNO nie jest", jest moim zdaniem mniej sceptyczna, a więc jest formą wiary. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, Antylogik napisał:

Z tego co wiem, to nauka to wyklucza. Bo jeśli miałby być to wpływ podświadomości akurat na zegar, co miałoby sens, to trudno uzasadnić naukowo jak sama podświadomość miałaby popsuć baterie.

Zakładając, że jesteśmy częścią fizycznego świata, świadomość też będzie jego częścią. Problem tylko w tym jaką i w jaki sposób może oddziaływać z innymi. Na obrzeżach fizyki są różne pomysły, włącznie z takimi jak pola świadomości itp. No i ten "świadomy obserwator" w jednym z dosyć popularnych wariantów interpretacji kopenhaskiej QM.
 

19 godzin temu, Warai Otoko napisał:

a kwestia Boga jest niepoznawalna, metafizyczna, "poza wszechświatem" - więc tutaj prawdopodobieństwo w senise częstości występowania jakiegoś zjawiska nie ma sensu, dlatego moim zdaniem należy założyć wszystkie, logicznie możliwe opcje. 

W przypadku bytów nadprzyrodzonych logika, jakakolwiek,  nie musi obowiązywać.
Pdp subiektywne nie wymaga statystyki częstości występowania zjawiska, może być szacowane na podstawie danych pośrednich, w tym przypadku np. takich jak ewolucja pojęć związanych z bytami nadprzyrodzonymi, historia religii itd.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ex nihilo napisał:

W przypadku bytów nadprzyrodzonych logika, jakakolwiek,  nie musi obowiązywać.

Dokładnie!

Większość religii przyjmuje, że wiara ( w "tym" znaczeniu) jest łaską od Boga, więc siłą rzeczy poznanie i zrozumienie jej na drodze logiki jest niemożliwe: gdyby były dowody logiczne na istnienie Boga, "uwierzenie " byłoby prościzną. 

Wszelkie dywagacje na temat istnienia Boga, są adekwatne do krowy na pastwisku rozkminiającej co siedzi w głowie ich pastucha. Nie obrażam tutaj dyskutantów, jeno skalę wizualizuję.:)

Ed

Na ten argument Nihilo już kiedyś odparł, że to zamyka dyskusję. Tak, zamyka między wierzącymi, a niedowiarkami. Ja uważam: niech sobie ateiści między sobą niech dalej dyskutują i utwierdzają się swojej racji.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, 3grosze napisał:

Większość religii przyjmuje, że wiara ( w "tym" znaczeniu) jest łaską od Boga, więc siłą rzeczy poznanie i zrozumienie jej na drodze logiki jest niemożliwe: gdyby były dowody logiczne na istnienie Boga, "uwierzenie " byłoby prościzną. 

Prawda, raczej nigdy nie będzie (na drodze logiki) możliwości udowodnienia istnienia Boga (chociaż niektórzy twierdzą, że to zrobili http://ctmucommunity.org/wiki/Cognitive-Theoretic_Model_of_the_Universe). Ingerowałoby to w wolną wolę. Jednak na drodze logiki i obserwacji świata można dojść do pewnych konkluzji. Są obszary rzeczywistości które są niepoznawalne. Człowiek skrzywiony w stronę wiary uzna to za subiektywny dowód na istnienie Boga. Inaczej, uzna to za zakamarki gdzie Bóg może działać ;)  Człowiek bez tego skrzywienia uzna niepoznawalność po prostu za cechę rzeczywistości, i tyle.

Edited by smoczeq

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, 3grosze napisał:

niech sobie ateiści między sobą niech dalej dyskutują i utwierdzają się swojej racji.

Hmm... Długo już żyję, niemal całe życie jako bezbożnik i nigdy nie zdarzyła mi się dyskusja z innym bezbożnikiem o tych sprawach, a tym bardziej jakieś utwierdzanie się. Ateiści & co. nie mają żadnego powodu do utwierdzania się, bo w czym właściwie? Sorki, ale dla ateistów to byłoby jak utwierdzanie się  w przekonaniu o nieistnieniu elfów, krasnoludków i innych podobnych bytów. Dla ateistów, poza filozofią i wiedzą dla wiedzy, ta sprawa istnieje praktycznie tylko kiedy religie ze swoimi nakazami i zakazami wpychają się - często bardzo brutalnie - tam, gdzie nie ich miejsce, czyli do życia tych, którzy wyznawcami danej religii nie są. Mi, jako bezbożnikowi, jest naprawdę obojętne, że Ty wierzysz i w co ty wierzysz, chociaż z powodów czysto poznawczych mogą mnie interesować jakieś sprawy z Twoim wyznaniem związane. Nie będzie mi też przeszkadzało, jeśli do swojej wiary będziesz próbował mnie przekonać, oczywiście warunek, że nie będzie to zbyt namolne. Mam np. wielu zaprzyjaźnionych Świadków - próbowali, pogadaliśmy sobie, teraz już nie próbują, czasem, rzadko coś tam, ale to dla porządku raczej. Próbować przekonać, tak., ok., ale nie przymuszać - bezpośrednio lub pośrednio (prawo itd.) - jak to często się dzieje. A nierzadko też przy użyciu ognia, noża do podrzynania gardła itp., itd.

Ateiści się utwierdzają? To przecież wierzący ciągle w swojej wierze się utwierdzają. Te wszystkie religijne ceremoniały (itp., itd.) de facto nie dla bogów przecież są, a dla wyznawców, żeby ich w wierze utwierdzać, zresztą dla dobra kapłanów na ogół, bo to oni z tego korzyść mają. Czyżby wiara większości wyznawców tak słaba i wątpliwa była, że takimi sposobami trzeba ją wzmacniać? Czy może o korzyść kapłanów przede wszystkim w tym chodzi?

A co do łaski... Znowu sorki, ale wielu doznaje łaski od Napoleona, Einsteina itp., itd. Czyli taka łaska dla mnie dosyć wątpliwa jest.

Ale tu ciekawostka:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Srinivasa_Ramanujan
Hmm...?

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, ex nihilo napisał:

Mi, jako bezbożnikowi, jest naprawdę obojętne, że Ty wierzysz i w co ty wierzysz, chociaż z powodów czysto poznawczych mogą mnie interesować jakieś sprawy z Twoim wyznaniem związane. Nie będzie mi też przeszkadzało, jeśli do swojej wiary będziesz próbował mnie przekonać, oczywiście warunek, że nie będzie to zbyt namolne.

I vice versa. Dokładnie tak samo ma większość wierzących, ale Ty akcentujesz działania fanatyczne.

 

7 godzin temu, ex nihilo napisał:

A co do łaski... Znowu sorki, ale wielu doznaje łaski od Napoleona, Einsteina itp., itd. Czyli taka łaska dla mnie dosyć wątpliwa jest.

No, ...daltonista kolory próbuje zrozumieć.:P

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, 3grosze napisał:

Ty akcentujesz działania fanatyczne.

Tak, bo religie i podobne do nich ideologie z natury rzeczy prowadzą do fanatyzmów. To są sprawy pozaracjonalne, które polegają na emocjach, autorytetach itd., a nie na sprawdzalnych dowodach. Co z tego, że faktycznie większość katolików, muzułmanów czy np. komunistów jest ok., zwykli ludzie, którzy nikomu kuku nie chcą zrobić. Ale nad nimi bardzo łatwo przejmują kontrolę ekstremiści, fanatycy, hochsztaplerzy i inni tacy. To oni stają się autorytetami, bo oni są tymi "prawdziwymi", a że z reguły to psychopaci, którzy mają wrodzone zdolności do przejmowania kontroli nad słabszymi psychicznie... efekt jest, jaki jest, tym bardziej, że powołują się przecież na boski autorytet, niepodważalny. No i na wyjątkową łaskę, niesprawdzalną przecież, którą zwykli wyznawcy też chcieliby dostać, zasłużyć sobie na nią i tak dalej.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, ex nihilo napisał:

To są sprawy pozaracjonalne, które polegają na emocjach, autorytetach itd., a nie na sprawdzalnych dowodach. Co z tego, że faktycznie większość katolików, muzułmanów czy np. komunistów jest ok., zwykli ludzie, którzy nikomu kuku nie chcą zrobić. Ale nad nimi bardzo łatwo przejmują kontrolę ekstremiści, fanatycy, hochsztaplerzy i inni tacy.

No nie! Może wojującym ateistą nihilo nie jesteś, ale subiektywnie obraz wierzących masz. Wiarę deklaruje 75% ludzi na świecie, a ilu z tego jest ekstremistów? Dobrze, że jeszcze dorzuciłeś "komunistów" (ja dla równowagi dorzucę  faszystów) , więc widzisz, że podatnych na otumanienie  można znależć w każdej zorganizowane grupie i nie jest to argument na szczególną podatność tego środowiska.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 25.01.2020 o 06:51, ex nihilo napisał:

W przypadku bytów nadprzyrodzonych logika, jakakolwiek,  nie musi obowiązywać.

Ale nas ludzi musi obowiązywać jakaś metoda myślenia, więc myśląc o niepoznawalnym pozostaje w zasadzie tylko logika ;P Także ateista odrzucając jakiegokolwiek Boga, jest z punktu widzenia ludzkiego mniej sceptyczny (i mniej logiczny) niż agnostyk, czyli ateista jest tutaj de facto bardziej wierzący (zakładając że wiara to irracjonalna i pozanaukowa metoda poznawania świata). Skoro nie ma żadnego naukowego powodu żeby odrzucić Boga to nie można tego zrobić. Można co najwyżej dyskutować "matematycznie" prawdopodobieństwo istnienia potenjalnych różnych Bogów ze względu na ilość przypisywanych im cech (im więcej cech, tym mniejsze prawdopodobieństwo). 

I to nie jest to samo co "czajniczek Russella", ponieważ czajniczek, tak samo jak elfy, krasnoludki etc. dotyczą naszego, fizycznego świata gdzie obowiązuje metodologia naukowa, częstotliwości występowania etc. I znając pewne prawa natury jestesmy w stanie "prześledzić hipotetczną drogę czajniczka na orbitę/jego historię" i stwierdzić że jego istnienie jest mało prawdopodobne. W przypadku kwestii metafizycznych, niepoznawalnych, dotyczących Boga, który być może jest "poza wszechświatem" - nie możemy, moim zdaniem, stosować tej logiki. Musimy założyć że istnieje lub nie istnieje. Coś w rodzaju ambiwalencji epistemicznej (a być może dokładnie to?). 

Krasnoludek, czy elf istniejący poza wszechświatem i posiadający jakąś władzę nad naszych wszechświatem jest tożsamy z Bogiem z "elfią cechą", także jest mniej prawdpodobny niż Bóg z minimalną ilością cech. 

W dniu 25.01.2020 o 06:51, ex nihilo napisał:

Pdp subiektywne nie wymaga statystyki częstości występowania zjawiska, może być szacowane na podstawie danych pośrednich, w tym przypadku np. takich jak ewolucja pojęć związanych z bytami nadprzyrodzonymi, historia religii itd.

Możesz to rozwinąć? nie bardzo rozumiem. Jak by co, ja piszę o Bogu z minimalną ilością cech, nie o Bogach opisanych przez religie czy sekty. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Warai Otoko said:

Możesz to rozwinąć? nie bardzo rozumiem. Jak by co, ja piszę o Bogu z minimalną ilością cech, nie o Bogach opisanych przez religie czy sekty. 

Tu należało by własnie zdefiniować co rozumiemy pod pojęciem Bóg, a już chyba najważniejsze to określić jego zakres jego ewentualnych możliwości ingerencji w "mierzalny" świat. Czym innym jest dyskusja o Bogu, który "wystartował" a czym innym o Bogu do którego można się modlić wypraszając w ten sposób jaki mierzalne rzeczy ( wyleczenie choroby itd.)

Argument że ateista wierzy w to że Bóg nie istniej jest bardzo często stosowany jako sposób na ucieczkę od rozmowy o tych mierzalnych efektach działalności ewentualnego Boga. Np pytanie na ile wiarygodne są wyniki badań osób cudownie uleczonych, jak często zdarzają się takie przypadki wyzdrowienia mimo zdiagnozowania jako przypadek beznadziejny itd. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, dexx napisał:

Np pytanie na ile wiarygodne są wyniki badań osób cudownie uleczonych, jak często zdarzają się takie przypadki wyzdrowienia mimo zdiagnozowania jako przypadek beznadziejny itd.

Cudowne wyleczenie nie jest żadnym dowodem na istnienie boga, bo może być, jak wcześniej opisane, to efekt psychokinezy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ogarniam co rozumiesz jako psychokineza, co jest nośnikiem energii ? Jaki to typ oddziaływania. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem z "Bogami" polega na tym, że są absolutnie skorelowani z religiami. A te są jak najbardziej poznawalne i materialne. Nie muszę się przejmować jakimkolwiek bogiem, po prostu oceniam "komunikaty o bogach". Te mają zerową wiarygodność. Bogowie "spontaniczni" nie istnieją (nie byliby znani pod tym pojęciem). Religianci mają tendencję do mentalnego tworzenia i imputowania ludzkich sfer aktywności i zainteresowań jako "bożków", czyli dla kogoś "bożkiem są pieniądze", "bożkiem jest nauka", itd. czyli nie są w stanie uciec od religijnej percepcji świata, to ona zaczyna nad nimi dominować. Ja po prostu jestem wolny od tego pojęcia, nie ma niczego co musiałbym tak nazwać za wyjątkiem składników wierzeń.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale czym to jest poparte ? jak tu nie być sceptycznym ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

Religianci mają tendencję do mentalnego tworzenia i imputowania ludzkich sfer aktywności i zainteresowań jako "bożków", czyli dla kogoś "bożkiem są pieniądze", "bożkiem jest nauka", itd. czyli nie są w stanie uciec od religijnej percepcji świata, to ona zaczyna nad nimi dominować.

Bzdura wykreowana przez ignoranta , który żyje iluzją urojonej  omipotencji swej wiedzy. 

@peceed: fachowiec, który zna się na wszystkim, to d*pa a nie fachowiec (bo jako ateista wiesz, co siedzi w głowie teisty).

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, dexx napisał:

No ale czym to jest poparte ? jak tu nie być sceptycznym ?

Sceptycznym to należy być wobec wikipedii, w szczególnie w jej wybranych źródłach.

To lepiej wierzyć w boga, trochę konsekwencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy odkryli setki gigantycznych bakteriofagów, wirusów zabijających bakterie. Okazało się, że mają one cechy przynależne żywym organizmom, co zaciera granicę pomiędzy mikroorganizmami a wirusami. Ich rozmiary i złożoność budowy dorównują strukturom, które bezspornie uznajemy za żywe. W nowo odkrytych bakteriofagach znaleziono geny typowe dla bakterii, które bakterie używają przeciwko swoim gospodarzom.
      Niezwykłego odkrycia dokonali uczeni z University of California, Berkeley (UCB). Najpierw pobrali oni liczne próbki z 30 różnych ziemskich środowisk, od przewodu pokarmowego wcześniaków i ciężarnych kobiet, przez tybetańskie gorące źródło, południowoafrykański bioreaktor po pokoje szpitalne, oceany, jeziora obszary położone głęboko pod ziemią. Na podstawie tych próbek utworzyli wielką bazę DNA i zaczęli ją analizować.
      Analiza wykazała obecność 351 różnych gatunków gigantycznych bakteriofagów. Każdy z nich miał genom co najmniej 4-krotnie dłuższy niż genom przeciętnego znanego dotychczas bakteriofaga. Rekordzistą był tutaj bakteriofag o genomie złożonym z 735 000 par bazowych. To 15--krotnie więcej niż genom przeciętnego faga. Ten genom jest bardziej rozbudowany niż genomy wielu bakterii, którymi żywią się fagi.
      Badamy mikrobiomy Ziemi i czasem znajdujemy coś niespodziewanego. Te gigantyczne fagi zacierają różnice pomiędzy bakteriofagami, które nie są uważane za organizmy żywe, a bakteriami i archeonami. Natura znalazła sposób na istnienie czegoś, co jest hybrydą pomiędzy tego, co uznajemy za tradycyjne wirusy, a tradycyjne żywe organizmy, mówi profesor Jill Banfield.
      Innym zdumiewającym odkryciem było spostrzeżenie, że w DNA tych olbrzymich fagów znajdują się fragmenty CRISPR, czyli systemu używanymi przez bakterie do obrony przed bakteriofagami. Prawdopodobnie gdy fag wprowadza swoje DNA do wnętrza bakterii jego system CRISPR zwiększa możliwość bakteryjnego CRISPR, prawdopodobnie po to, by lepiej zwalczać inne fagi.
      Te fagi tak przebudowały system CRISPR, który jest używany przez bakterie i archeony, by wykorzystać go przeciwko własnej konkurencji i zwalczać inne fagi, mówi Basem Al-Shayeb, członek zespołu badawczego.
      Okazało się również, że jeden z nowo odkrytych fagów wytwarza proteinę analogiczną do Cas9, proteiny wykorzystywanej w unikatowej technologii edycji genów CRISPR-Cas9. Odkrywcy nazwali tę proteinę Cas(fi), gdyż grecką fi oznacza się bakteriofagi. Badając te wielkie fagi możemy znaleźć nowe narzędzia, które przydadzą się na polu inżynierii genetycznej. Znaleźliśmy wiele nieznanych dotychczas genów. Mogą być one źródłem nowych protein dla zastosowań w przemyśle, medycynie czy rolnictwie, dodaje współautor badań Rohan Sachdeva.
      Nowe odkrycie może mieć też znaczenie dla zwalczania chorób u ludzi. Niektóre choroby są pośrednio wywoływane przez fagi, gdyż fagi są nosicielami genów powodujących patogenezę i antybiotykooporność. A im większy genom, tym większa zdolność do przenoszenia takich genów i tym większe ryzyko, że takie szkodliwe geny zostaną przez fagi przeniesione na bakterie żyjące w ludzkim mikrobiomie.
      Jill Banfield od ponad 15 lat bada różnorodność bakterii, archeonów i bakteriofagów na całym świecie. Teraz, na łamach Nature, poinformowała o zidentyfikowaniu 351 genomów bakteriofagów o długości ponad 200 kilobaz. To czterokrotnie więcej więc długość genomu przeciętnego bakteriofaga. Udało się też określić dokładną długość 175 nowo odkrytych genomów. Najdłuższy z nich, i absolutny rekordzista w świecie bakteriofagów, ma 735 000 par bazowych. Uczeni sądzą, że genomy, których długości nie udało się dokładnie ustalić, mogą być znacznie większe niż 200 kilobaz.
      Większość z genów nowo odkrytych bakteriofagów koduje nieznane białka. Jednak naukowcom udało się zidentyfikować geny kodujące proteiny niezbędne do działania rybosomów. Tego typu geny nie występują u wirusów, a u bakterii i archeonów. Tym co odróżnia cząstki nie będące życiem od życia jest posiadanie rybosomów i związana z tym zdolność do translacji białek. To właśnie jedna z najważniejszych cech odróżniających wirusy od bakterii, czyli cząstki nie będące życiem od organizmów żywych. Okazuje się, że niektóre z tych olbrzymich fagów posiadają znaczną część tej maszynerii, zatem nieco zacierają te granice, przyznaje Sachdeva.
      Naukowcy przypuszczają, że olbrzymie fagi wykorzystują te geny do pokierowania bakteryjnymi rybosomami tak, by wytwarzały kopie protein potrzebnych fagom, a nie bakteriom. Niektóre z tych fagów posiadają tez alternatywny kod genetyczny, triplety, które kodują specyficzne aminokwasy, co może zmylić bakteryjne rybosomy.
      Jakby tego było mało, nowo odkryte bakteriofagi posiadają geny kodujące różne odmiany protein Cas. Niektóre mają też macierze CRISPR, czyli takie obszary bakteryjnego genomu, gdzie przechowywane są fragmenty genomu wirusów, służące bakteriom do rozpoznawania i zwalczania tych wirusów.
      Uczeni stwierdzili, że fagi z wielkimi genomami są dość rozpowszechnione w ekosystemach Ziemi. Ich obecność nie ogranicza się do jednego ekosystemu.
      Odkryte wielkie fagi zostały przypisane do 10 nowych kladów. Każdy z nich posiada w nazwie słowo „wielki” w języku jednego z autorów badań. Te nowe klady to Mahaphage (z sanskrytu), Kabirphage, Dakhmphage i Jabbarphage (z arabskiego), Koydaiphage (japoński), Biggiephage (angielski z Australii), Whopperphage (angielski z USA), Judaphage (chiński), Enormephage (francuski) oraz Keampephage (duński).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wyobraźmy sobie całkowicie elastycznego robota, który nie zawiera żadnych obwodów i jest napędzany światłem słonecznym, mówi Amos Meeks z Uniwersytetu Harvarda (SEAS) i główny autor najnowszych badań. Badań, których autorzy opracowali nowatorską całkowicie optyczną platformę obliczeniową. Taką, w której do obliczeń wykorzystuje się tylko i wyłącznie światło.
      W większości współczesnych systemów obliczeniowych wykorzystuje się twarde materiały, takie jak metalowe kable, półprzewodniki i fotodiody łączące elektronikę i światło, stwierdza Meeks. U podstaw wyłącznie optycznej platformy obliczeniowej leży chęć pozbycia się tych elementów i kontrolowanie światła za pomocą światła, dodaje.
      Tego typu platformy wykorzystują materiały nieliniowe, które zmieniają indeks refrakcyjny w reakcji na intensywność światła. Gdy światło przechodzi przez taki materiał, zwiększa się jego indeks refrakcyjny i w materiale pojawia się, generowany światłem, światłowód. Problem jednak w tym, że obecnie większość materiałów nieliniowych wymaga albo użycia potężnych laserów, albo też w wyniku oddziaływania światła na stałe zmieniają się ich właściwości.
      Naukowcy z Harvard John A. Paulson School of Engineering and Applied Sciences (SEAS) we współpracy z uczonymi z McMaster University oraz University of Pittsburgh opracowali nowatorski materiał, który w reakcji na światło lasera o niskiej mocy zmiania swój indeks refrakcyjny zmniejszając i zwiększając swoje rozmiary, a zmiany te są odwracalne.
      Nowy materiał to hydrożel zbudowany z sieci polimerowej nasączonej wodą oraz z niewielkiej liczby spiropyranów, molekuł reagujących na światło.
      Gdy hydrożel zostaje oświetlony, nieco się kurczy i zmienia się jego indeks refrakcyjny. Po wyłączeniu światła żel powraca do oryginalnego kształtu. Gdy zaś hydrożel zostanie oświetlony przez wiele źródeł światła, wchodzą one w interakcje i wpływają na siebie. Na przykład promień A może blokować promień B, promień B może blokować promień A, oba mogą blokować się nawzajem lub oba mogą przez siebie przechodzić. Powstaje w ten sposób bramka logiczna.
      Mimo, że to oddzielne promienie, mogą na siebie wpływać. Możemy wyobrazić sobie, że w przyszłości taki sposób reakcji na światło może zostać wykorzystany do wykonywania obliczeń, mówi Kalaichelvi Saravanamuttu z McMaster University.
      Nauki materiałowe się zmieniają. Samoregulujące, adaptacyjne materiały zdolne do optymalizowania swoich właściwości w reakcji na otoczenie zastępują statyczne, nieefektywne energetycznie i zewnętrznie regulowane materiały. Zaprezentowany przez nas materiał, który kontroluje światło o niezwykle niskiej intensywności to kolejny pokaz nadchodzącej rewolucji technologicznej, dodaje profesor Joanna Aizenberg z SEAS.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fale dźwiękowe o niskiej intensywności mogą selektywnie zabijać komórki nowotworowe, nie uszkadzając przy tym zdrowej tkanki. Dotychczas w onkologii używano ultradźwięków o wysokiej intensywności, za pomocą których podgrzewa się komórki do wysokiej temperatury. Ta metoda zabija jednak wszystkie komórki na danym obszarze.
      Badania nad wykorzystaniem pulsujących ultradźwięków o niskiej intensywności (low-intensity pulsed ultrasound – LIPUS) rozpoczęły się przed pięcioma laty na California Institute of Technology (Caltech). Wtedy to profesor Michael Ortiz zzaczł się zastanawiać, czy fizyczne różnice pomiędzy komórkami nowotworowymi a zdrowymi – ich wielkość, grubość ściany komórkowej czy rozmiary struktur wewnętrznych – mogą wpłynąć na to, w jaki sposób wibrują pod wpływem ultradźwięków i czy w ten sposób można zabić komórkę nowotworową.
      Ortiz stworzył więc model matematyczny, za pomocą którego badał, jak komórki będą reagowały na ultradźwięki o róznej częstotliwości. W 2016 roku naukowiec poinformował, że istnieją różnice w rezonansie pomiędzy komórkami zdrowymi i nowotworowymi. Te różnice oznaczały, że – przynajmniej teoretycznie – precyzyjnie dobierając częstotliwość fali dźwiękowej, można wprowadzić komórki nowotworowe w taki rezonans, że ich ściany ulegną zniszczeniu. Jednocześnie zaś nie będzie to szkodziło zdrowym komórkom. Ortiz nazwał cały proces onkotripsją, od greckich słów ὄγκος (guz) i τρίβω (ścieram).
      Uczony, podekscytowany uzyskanymi wynikami, zaprosił do współpracy kilu innych naukowców z Caltechu, w tym wynalazcę Mory'ego Ghariba, który specjalizuje się w technologiach medycznych i ich komercjalizacji, współpracującego z nim doktoranta Davida Mittelsteina, pracującego nad różnymi protezami czy eksperta od ultradźwięków profesora Mikhaila Shapiro. Do grupy dołączyło też kilku ekspertów w dziedzinie onkologii. Gdy usłyszałem o tym pomyśle, byłem zaintrygowany. Jeśli to się powiedzie, powstanie rewolucyjna metoda walki z nowotworami, mówi profesor Peter P. Lee, dyrektor Wydziału Immunoterapii Onkologicznej w City of Hope, centrum badawczym w Duarte.
      Naukowcy zbudowali prototypowe urządzenie i rozpoczęli testy. Badali różne typy komórek nowotworowych, poddając je ultradźwiękom o różnej częstotliwości. Sprawdzali też, w jaki sposób częstotliwości te wpływają na zdrową tkankę.
      Profesor Lee mówi, że celem zespołu jest nie tylko zabijanie komórek nowotworowych, ale też przywabienie na miejsce zniszczonego guza komórek układu odpornościowego, by zabiły one te komórki, które przeżyły terapię ultradźwiękami. Guzy nowotworowe są heterogeniczne. Jest niemal niemożliwe znalezienie takiej częstotliwości dźwięku, by zabił on wszystkie komórki pojedynczego guza. Jeśli jakieś komórki przetrwają, to guz odrośnie, mówi Lee. Stąd potrzeba zaangażowania w terapii również układu odpornościowego.
      Każdego dnia w organizmie człowieka giną dziesiątki milionów komórek. Większość z nich umiera w wyniku naturalnego procesu zwanego apoptozą. Bywa jednak i tak, że komórki giną w wyniku infekcji czy zranienia. Układ odpornościowy potrafi odróżnić apoptozę od zranienia. Ignoruje śmierć komórki w wyniku apoptozy, gdy jednak komórka ginie w wyniku infekcji, komórki układu odpornościowego zjawiają się na miejscu, by walczyć z patogenami.
      Grupa Ortiza ma zamiar stworzyć taki system ultradźwiękowy, by układ odpornościowy otrzymywał informację, że doszło do śmierci komórek w wyniku ich uszkodzenia. To spowodowałoby mobilizację limfocytów, które po przybyciu na miejsce zabiją, jak mają naukowcy nadzieję, pozostałe przy życiu komórki nowotworowe.
      Na razie udane eksperymenty przeprowadzono na różnego typu komórkach hodowanych w laboratorium. Na ich podstawie udoskonalono prototypowe urządzenie do ultrasonografii. Dowiadujemy się coraz więcej na temat tego, jak wibrują poszczególne rodzaje komórek nowotworowych i jak pojawiają się u nich uszkodzenia, stwierdzają uczeni. W następnym etapie badań mają zamiar sprawdzić, jak system ultradźwiękowy poradzi sobie z całymi guzami nowotworowymi. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w przyszłości rozpoczną się testy na zwierzętach, a później na ludziach.
      Szczegóły badań ukazały się na łamach Applied Physics Letters, w artykule zatytułowanym Selective ablation of cancer cells with low intensity pulsed ultrasound.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Urządzenie wielkości zegarka może monitorować chemię organizmu, by pomóc w poprawie osiągów sportowych czy zidentyfikować ewentualne problemy zdrowotne. Jego twórcy uważają, że potencjalnych zastosowań jest wiele: od wykrywania odwodnienia po monitorowanie regeneracji organizmu.
      Technologia pozwala prowadzić w czasie niemal rzeczywistym testy pod kątem szerokiej gamy metabolitów - opowiada prof. Michael Daniele z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej.
      W tym weryfikującym koncepcję badaniu wykorzystaliśmy pot ochotników. Monitorowaliśmy poziom glukozy, mleczanów, a także pH oraz temperaturę.
      Wymienialny pasek mocowany z tyłu urządzenia wyposażono w czujniki chemiczne. Pasek styka się ze skórą użytkownika i jego potem. Dane z czujników są interpretowane przez urządzenie, które zapisuje wyniki i przekazuje je np. do smartfona czy smartwatcha.
      Urządzenie ma wielkość przeciętnego zegarka, ale zawiera elementy analityczne stanowiące odpowiednik 4 pokaźnych aparatów elektrochemicznych, stosowanych obecnie do pomiaru metabolitów w laboratorium. Opracowaliśmy coś przenośnego, by można tego było używać w terenie.
      Autorzy artykułu z pisma Biosensors and Bioelectronics dodają, że paski można dostosować, tak by monitorować różne markery zdrowotne i sportowe, np. elektrolity.
      Mamy nadzieję, że [kiedyś] nasz sprzęt sprawi, że nowe technologie ograniczą urazy odnoszone podczas treningów wojskowych i sportowych; problemy zdrowotne zostaną bowiem wykryte, nim osiągną punkt krytyczny. Za jego pomocą można by też śledzić osiągi w czasie i, na przykład, ustalać, jaka kombinacja diety i innych zmiennych jest korzystna.
      Obecnie prowadzone są dalsze testy w różnych warunkach. Chcemy potwierdzić, że urządzenie może zapewniać stały monitoring podczas wykorzystania przez dłuższy czas.
      Daniele mówi, że trudno określić cenę dla klienta. Wiadomo jednak, że cena paska, który może wytrzymać co najmniej dobę, powinna być podobna jak dla pasków do glukometrów.
      Naukowcy szukają partnerów przemysłowych, by ocenić opcje komercjalizacji rozwiązania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Japonii powstaje największy robot humanoidalny w historii. Gigant budowany w Gundam Factory Yokohama będzie miał 18 metrów wysokości, a jego waga sięgnie 25 ton. Urządzenie będzie poruszane za pomocą elektrycznych i hydraulicznych siłowników o 24 stopniach swobody.
      Uwagę zwraca już sama nazwa fabryki. Gundam to anime, w którym bohaterami są ogromne roboty. Roboty te to rodzaj kombinezonu poruszanego przez człowieka siedzącego w torsie. Gundamy mają humanoidalny kształt, charakterystyczny hełm i są białe, z niebieskimi, złotymi i czerwonymi wstawkami. Gundam są tak zakorzenione w japońskiej kulturze, że w Tokio powstały nawet ich 20-metrowe pomniki.
      Teraz powstanie gigantyczny rzeczywiście poruszający się gundam. Na razie niewiele o nim wiadomo. Udostępniono symulację robota wykonaną przez JSK Lab z Uniwersytetu Tokijskiego. Fabryka z Jokohamy zaprezentowała też pomniejszony model robota i rusztowania, które posłużą do jego budowy i przy których będzie stał. Wiadomo, że robot będzie chodzł, nie wiemy jednak, na ile długi będzie to spacer. Najprawdopodobniej będzie w stanie przejść kilka kroków do przodu i do tyłu, pozostając przy rusztowaniu.
      Prawdopodobnie robot będzie zdalnie sterowany, a publiczność będzie mogła go oglądać z pewnej odległości. Pierwszy publiczny pokaz olbrzyma zapowiadany jest na październik bieżącego roku.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...