Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Warai Otoko

Users
  • Content Count

    333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Warai Otoko last won the day on December 15 2019

Warai Otoko had the most liked content!

Community Reputation

22 Good

About Warai Otoko

  • Rank
    Sztygar

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A moim zdaniem zdecydowanie nie wiadomo. Może się równie dobrze okazać że nastąpi to za 30 lat. "Korelowanie zmiennych klinicznych z obrazami" to jest dość ogólne stwierdzenie i na dodatek algorytmy robią to lepiej niż ludzie, kwestia tylko odpowiedniej dostępności do danych. Zrozumienie kontekstu pacjenta i te konferencje to faktycznie może być trudne do zastąpienia ale takie sytuacje są rzadkie - lekarz określa jednostke chorobową na podstawie kryteriów diagnostycznych a ten proces można spokojnie zautomatyzować. poza tym co oni robią na tych konferencjach przedoperacyjnych? Dyskutują nad taktyką , a nie nad tym jaka jest diagoza czy wynik obrazowania, także szkolenie radiologia tylko po to aby się wypowiedział na temat taktyki prowadzenia operacji jest chyba troszkę nad wyrost. Co do interwencji operacyjnych pod kontrolą radiologiczną - to też nie widzę problemy aby inne SI się tym zajmowało - kwestia odpowiedniej mocy obliczeniowej do analizy obrazu na bieżąco etc. więc człowiek może być przez długi czas tańszy. Natomiast jeśli chodzi o samą diagnostykę - czyli główne zajęcie radiologa, to będzie to jedna z pierwszych specjalizacji które staną się zbędne. Chirurg wytrzyma najdłużej bo będzie tańszy niż robot + SI. Wydaje mi się że specjalizacje lekarskie się połączą i będą lekarze nadzorujący pewne procesy etc. ale poszczególne specjalne zadania jak opis wyników radiologii, EKG, diagnozowanie chorób i dopasowywanie leków etc. będą robić SI i to już niedługo (10 lat temu w ogóle temat SI nie istniał w mainstremie). Lekarze przyszłości wejdą bardziej na metapoziom w stosunku do tego co jest teraz (czyli przestaną być radiologami, kardiologiami etc.). Obecnie ten metapoziom jest nie obsadzony dlatego nie ma żadnej nawigacji medycznej etc.
  2. Właśnie że się doszukali, czytałem co najmniej kilka badań w których stres (zimna woda, różne sytuacje) powodują zmiany plastyczne w mózgu. Nie zmienia to faktu że długotrwały stres (nie eu a dystres) jest generalnie szkodliwy. Zresztą mi nie chodzi o to że wysokie tętno coś powoduje (chociaż może tak być), ale o to że trening aerobowy przy odpowiednio wysokim tętnie (czyli np. nie spacer) jest korzystny dla mózgu. Wysokie tętno jest tutaj metodą pomiaru ponad progowej aktywności fizycznej/ wystarczającej do aktywacji czynników troficznych.
  3. Psycho Pass coraz bliżej ;P Należy również wspomnieć że na tą "ocenę" wpływa np. to czy dany sędzia jest przed czy po obiedzie także tego...
  4. ćwiczenia aerobowe pomagają na mózg na pewno (inne badania) i dlatego te badania wydają mi się słabe ponieważ nie wykluczyli efektu związanego własnie z podwyższonym tętnem co jest wiadome z innych badań. Nie wiadomo zatem czy ćwiczenia siłowe pomagają niezależnie od aerobowych czy dlatego że podczas siłowych i tak zwiększyło się tetno...
  5. Tego typu badań jest sporo. Szkoda, że w tym badaniu nie porównali treningu siłowego z aerobowym i nie mierzyli HRV bo to jest istotna informacja. Wiemy, że mięśnie produkują BDNF, ale on raczej nie wydostaje się do krwioobiegu, niemniej ćwiczenia powodują w wzrost BDNF w krwi, ale nie wiemy czy pochodzi on z mózgu (przez BBB) czy może z samej krwi (z płytek krwi, np. pod wpływem IL-6 która wydziela się z mięśni podczas ćwiczeń). Zatem pytanie - czy poprawa w zakresie funkcji poznawczych u pacjentów z MCI wynikała z BDNF (najpewniej), a jesli tak to czy stęzenie BDNF wzrosło ze względu na wzrost tętna towarzyszący treningowi siłowemu ? To jest wszystko istotne bo można ćwiczyć siłowo i mieć podniesione tętno na bardzo krótki czas. Ci badacze chyba słabo zapoznali się literaturą i potrzebowali punktów chyba ;P Ale zawsze to jakieś wzbogacenie wiedzy.
  6. aha pisząc o "formularzach czynnika g" mam na myśli oczywiście testy IQ, bo rozumiem że one właśnie to mierzą (w sensie taka jest interpretacja).
  7. Po prostu lepiej zamienić jazdę na rowerze która jest silnie związana z równowagą na inną umiejętność ruchową, porponuje żonglerkę I wszystko będzie jasne. Krótko mówiąc mózg można trenować (neuroplastyczność) i wiedza/umiejętności nieużywana zanikają (z różną prędkością, po prostu zdolność do utrzymywania równowagi jest bardziej trwała/podstawowa). Bardzo miło że nawiązałaś kontakt z Profesorem Nosalem żeby przekazać jego opinie. Dzięki! Powiem inaczej, inteligencja płynna to jest tylko koncepcja która ma w nazwie słowo "inteligencja". Nie może ona zawłaszczać tego generalnego pojęcia dla siebie Nie można mówić o dowodach że inteligencja jest taka lub inna, co najwyżej można udowadniać poziom skuteczności miary jaką jest czynnik g w stosunku do innych miar etc. Ten czynnik wspólny o którym mówi Prof. czyli "TRAFNE i SPRAWNE dokonywanie oceny" to nic innego jak element procesu optymalnego podejmowania decyzji - czyli inteligencji właśnie (wg ogólnej definicji, którą Prof. zresztą sam podał w tekście wyżej). Oznacza to zatem, że inteligencja emocjonalna to abstrakcyjny podzbiór umiejętności ogólniejszej - mierzonej tym czynnikiem g i o to pewnie chodzi Profesrowi, że nie ma "formularzy" sensowniejszych od czynnika g. "INTELIGENCJA jest pewną FORMALNĄ cechą mechanizmów determinujących przetwarzanie informacji w systemie mózg//umysł". Tego nie za bardzo rozumiem, kazda cecha mózgu czy umysłu jest cechą mechanizmół przetwarzania informacji w tym systemie, i każdy z tych mechanizmów jest deterministyczny. Co do tej "formalności" - dziwna sprawa, biologiczne cechy mogą by formalne? Pewnie znó chodzi o to że czynnik g jest formalną miarą inteligencji. I to są konkrety i ciekawe rzeczy
  8. Pscyhologia klasyczna zawsze była dla mnie ciężka w odbiorze.. Myślę, że jest tak ponieważ to w ogóle nie jest nauka w takim rozuminiu jak fizyka, chemia czy biologia (w tym neurobiologia). Lepszym określeniem jest tutaj paranauka - czyli coś z pogranicza nauki (z jedną nogą w filozofii). Psychologia jest zbiorem teorii zupełnie abstrakcyjnych wymieszanych z neurobiologią i nie koniecznie mających jakiś związek ze sobą. Jednak najgorsze są wnioski wyciągne przez niektórych psychologów. Nie znam tematu tak dogłebnie, więc może w tym konkretnym przykłądzie z tym nie trafię - ale wniosek że "udowodniono" że czynnik g występuje w wielu kulturach jest jednoznaczny z tym, że "istnieje jedna inteligencja" jest wg mnie co najmniej watpliwy. Po pierwsze kto powiedział że "przetworzone wyniki z kwestionariusza inteligencji" to jest inteligencja?! Skoro inteligencja to jest ogólnie rzecz biorąc zdolnosc do rozwiązywania problemów przez mózg, to czynnik g może co najwyżej być lepsza lub gorszą MIARĄ tej inteligencji. Natomiast same problemy możemy klasyfikować i np mogą istnieć problemy emocjonalne, społęczne etc., więc ich optymalne rozwiązywanie będzie inteligencją i można moim zdaniem powiedzieć że "inteligencja emocjonalna" jest zdolnością do rozwiązywania takiej właśnie klasy problemów. Ewentualnie może być tak, że inteligencja ma te same lub zbliżone poziomy dla wszystkic klas problemów, wieć nie ma osób z inteligencją poznawczą na wysokim poziomie a z inteligencja emocjonalną na bardzo niskim, ale nie wydaje mi się... Moje obserwacje sugeruja coś zupełnie odwrotnego. Psychologia to bagno, żeby się w niej doszukać czegos sensownego trzeba się mocno namęczyć ;P Choć nie mówię że nie warto. Nie rozumiem też jak miałby wyglądać "dowód" że czynnik g to jest inteligencja a np. inteligencja emocjonalna to nie jest inteligencja... Z drugiej strony nie rozumiem też jak można "odkryć" inteligencję seksualną lub inną.
  9. Oczywiście, że nie jest ważniejszy. Generalnie nikt nie jest ważniejszy od nikogo, ale jak ustalimy konretne cele i potrzeby to wtedy pojawiają sie lepsi i gorsi. Fizyk jest lepszy w myśleniu abstrakcyjnym, prawpodopodobnie jest lepszy w rozwiązywaniu problemów i generalnie w nauce etc. od lekarza, więc jeśli to jest celem, to warto go włączyć w proces, lekarz np. chirurg jest lepszy w operowaniu, także wiadomo - zależy Co do "pomysłowych Dobromirów" - w pełni się zgadzam, napisałem chyba nawet gdzies tutaj że lekarz jest tylko/aż efektorem systemu opieki medycznej i to wcale nie jest ujma, tak powinno być. Tylko niektórzy lekarze uważają że jest inacze i to rodzi pewne problemy. Dodam jeszcze że sukces współczesnej, zachodniej medycyny to nie jest sukces lekarzy ale w zasadzie głównie inżynierii biomedycznej (cała diagnostyka obrazowa etc. ale nie tylko). Leków również nie tworzą lekarze a chemicy i farmacueci, lekarze, jesli zostali na uczelni to badają te leki i wtedy są lekarzami tylko na papierze bo ich funkcja to w takim wyapdku naukowiec, który przy okazji ma dyplom, ale generalnie zajmuje się biologią człowieka a nie sztuką lekarską. Nie wspomnę o pielęgniarkach, fizjoterapeutach i fizykach medycznych bez których opieka medyczna nie istnieje.
  10. Jesli chodzi o fizyków to po części musze się zgodzić z peceed. Fizyka, jesli chodzi o naukę to najbardziej podstawowa i najtrudniejsza (ze względu na najwyższy poziom abstrakcji) dziedzina nauk konkretnych (czyli dotyczących rzeczywistości/ matematyka jest trudniejsza, ale nie dotyczy rzeczywistości, a jak dotyczy to nazywa się fizyka ;P ew informatyka). Wszystkie inne nauki przyrodnicze/konkretne są pochodną fizyki, a medycyna w ogóle nie jest nauką w takim sensie jak biologia lecz jej praktycznym aspektem. Medycyna ma się do biologii i chemii jak inżynieria do fizyki. Fizyczna metodologia jest wzorem dla innych nauk i dlatego intuicje jakie posiadają fizycy powinny być zazwyczaj znacznie lepsze/bardziej trafne niż intuicje lekarzy odnośnie natury zjawisk, w tym zjawisk biologicznych. Różnica będzie polegać jedynie na wiedzy eksperckiej, ale jak pisałem wcześniej - posiadanie wiedzy eksperckiej z danej dziedziny nie oznacza automatycznie zdolności do podejemowania najlepszych możliwych decyzji. Stąd właśnie lepsza skuteczność zespołów interdyscyplinarnych. Niestety do tego potrzeba pokory, a tego wielu lekarzom zdecydowanie brakuje.
  11. Czyli podsumowując - do tej pory myśleliśmy że nasz układ odpornościowy może bronić się przed bliskimi krewniakami danego szczepu wirusów, ale to najwyraźniej nie dotyczy wirusa grypy. Ciekawe czy dotyczy koronawirusa z Wuhan, bo jeśli ten zmutuje w coś gorszego to teraz nie wiadomo czy lepiej się zarazić czy nie ;P
  12. aa tego jeszcze nie zauwazyłem Tzn. chyba nastąpiło nieporozumienie, bo mi chodzi własnie o to że do pewnego stopnia temat zbadałem i sa prace naukowe mówiące o tym, że wprawdzie owszem MOŻNA (potencjalnie) zbilansować równie zdrową dietę wegetariańską jak inne, ale w praktyce to słabo wychodzi, bo jest zwyczajnie trudniejsze (trza się badac, suplementowac, nie mieć chorób, kwestia wieku i płci nawet gra rolę) + te art dot chorób psych i neuro. I na tej podstawie dopiero zauważam pewną dezinformację i nie chodzi mi nawet o to że towarzystwo dezinformuje (bo nie do końca) tylko ludzie używający tego stanowiska jako argumentu dezinformują nie wspominając o dodatkowym ryzyku zw z czynnikiem ludzkim i powiklaniami długoterminowymi (powiedzmy "metaryzyku").
  13. no i wg niego -> (w opisie są wszystkie informacje, nie trzeba oglądać) 4 g/kg m.c. to jest już przesada, co najmniej niepotrzebne.
  14. Podobno z tym białkiem to się często przesadza i ta potrzebna zwiększona podaż jest niewielka.
×
×
  • Create New...